Reklama

Warto nie stawiać oporu

2017-01-11 10:15

Z Juanem Manuelem Cotelo rozmawia Maria Fortuna-Sudor
Niedziela Ogólnopolska 3/2017, str. 38-39

Andrzej Sobczyk
Juan Manuel Cotelo

Juan Manuel Cotelo to hiszpański dziennikarz, redaktor, aktor, reżyser, scenarzysta, producent filmowy. Znany i uznany twórca przyjechał do Polski na zaproszenie organizatorów Festiwalu Filmów Chrześcijańskich Arka 2016, w ramach którego były prezentowane jego filmy: „Ziemia Maryi”, „Ostatni szczyt” i najnowszy – „Ślady stóp”, który na ekrany kin wchodzi 20 stycznia 2017 r.
O roli wiary i zaufania w życiu człowieka z Juanem Manuelem Cotelo rozmawia Maria Fortuna-Sudor

MARIA FORTUNA-SUDOR: – Gdy zapoznałam się z Pańską biografią, doszłam do wniosku, że lubi Pan być w centrum uwagi, zainteresowania...

JUAN MANUEL COTELO: – O tak! Mam wrażenie, że nawet kiedy płakałem w łóżeczku, to już odgrywałem jakąś rolę. Gdy w szkole trzeba było powiedzieć żart, powygłupiać się, to zawsze byłem pierwszy. Ale jest coś, co lubię jeszcze bardziej...

– Wiem, że kocha Pan opowiadać historie. Chociaż czytałam, że nie wszystkie. Co musi mieć ta, którą zechce opowiedzieć Juan Cotelo?

– Musi być tego warta. Historia musi mnie wzywać. To tak jak z miłością. Ona cię wzywa, a ty możesz odpowiedzieć na to wezwanie albo też nie.

– Przeczytałam, że tak było z filmem „Ostatni szczyt” – o śp. ks. Pablo Dominguezie Prieto, który w wieku 42 lat zginął w dramatycznych okolicznościach, schodząc ze szczytu Moncayo. Ta historia długo Pana wzywała...

– Dokładnie. Nie chciałem, żeby doszło do powstania scenariusza tego filmu. Przez 6 miesięcy robiłem wszystko, by tego księdza nie poznać...

– Co się stało, że zmienił Pan zdanie?

– W końcu, żeby mieć święty spokój, poszedłem się spotkać z tym księdzem, a 10 dni później on już nie żył. To było przykre, ale nie miałem poczucia żalu. Jednak Pan Bóg realizował swój plan. Sprawił, że zostałem przedstawiony jego rodzinie, przyjaciołom i ta sama osoba, która mnie z tym księdzem poznała, wysłała maila z informacją, że p. Cotelo napisze scenariusz i stworzy film o księdzu. Zdenerwowany powtórzyłem, że nie zrobię tego filmu, bo mam inne plany.

– Film cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Co przekonało Pana do tej historii?

– Zrobiłem ten film, żeby... dali mi spokój. I prosiłem Pana Boga, by to się już skończyło, bo to przecież nie był mój plan. Ale kiedy młody człowiek, który obejrzał ten film, wstąpił do seminarium i opowiedział mi o tym, wówczas zrozumiałem, że stało się coś niesamowitego. Dziś znam wiele osób, które są w seminarium, a znalazły się tam po tym, gdy zobaczyły film. Poznałem kobiety, które dokonały aborcji i po obejrzeniu „Ostatniego szczytu” poszły do spowiedzi. Inne miały w planie aborcję, ale gdy obejrzały film, urodziły dziecko, a małżeństwa, które od lat były w separacji, pojednały się... I w końcu powiedziałem: Panie Boże, dziękuję ci za to, że nie wysłuchałeś mojej modlitwy, że nie dałeś mi spokoju! (uśmiech). W takiej sytuacji uświadamiasz sobie, że warto nie stawiać oporu Panu Bogu. To jest taka pedagogia Stwórcy, który nas prosi, abyśmy się nauczyli Mu ufać.

– W przypadku filmu „Ślady stóp” podejmowanie decyzji, aby towarzyszyć pielgrzymom, nie trwało tak długo.

– Stało się coś bardzo konkretnego. Poznałem intencję ks. Sergio, który był promotorem idei. Spodobała mi się propozycja, ale miałem wątpliwości. Zwłaszcza że realizację filmu trzeba było zacząć za 3 tygodnie. Jednak gdy w trakcie spotkania ksiądz przyznał, że jego jedyną intencją jest ewangelizacja, powiedziałem, że to zrobię. Pamiętam, że nie było scenariusza, a ks. Sergio nie miał pieniędzy... To było czyste szaleństwo, ale zauważyłem, że rzeczy, które pochodzą od Boga, mają pewien element szaleństwa. Nakarmienie 5 tys. ludzi kilkoma rybami i chlebami albo napełnienie stągwi wodą, gdy brakowało wina, to przecież też było czyste szaleństwo...

– Obserwował Pan uczestników pielgrzymki.

– To byli zwyczajni ludzie. Ale po kilku dniach moją uwagę zwróciło to, jak sobie pomagali. Zapamiętam taki widok, kiedy się zatrzymują i jeden z nich zamiast zająć się swoimi odciskami, zdejmuje buty innym i pomaga im wyleczyć ich rany na nogach. To dla mnie było coś wyjątkowego zobaczyć, jak się wspierają. Oni szli tą drogą, myśląc bardziej o innych niż o sobie. Ponadto ich pobożność. Wszyscy się modlili. Codziennie odmawiali Różaniec, uczestniczyli w Eucharystii, rozmyślali nad wybranymi fragmentami tekstów św. Franciszka z Asyżu...

– Czyli – w drodze do św. Jakuba pielgrzymi stali się wspólnotą.

– Członkowie ekipy filmującej pielgrzymkę zastanawiali się, kiedy jej uczestnicy wreszcie się pokłócą (śmiech). Tymczasem gdy obserwujesz grupę przez 40 dni i widzisz, że oni się w ogóle nie sprzeczają, to wierzysz, że jest pewna szczególna łaska związana z Drogą Jakubową.

– Na świecie jest taka tendencja, że o kapłanach mówi się i pisze źle. Pan zrobił filmy, w których bohaterami są wspaniali księża. Co miało wpływ na taką decyzję?

– Generalnie nie lubię mówić źle o ludziach (śmiech). Ale myślę, że sytuację Kościoła, w tym szczególnie księży, można porównać do filmowania dwóch par tenisistów rozgrywających mecz i pokazywania tych, którzy grają źle – komentowania ich, krytykowania, analizowania błędów. Tymczasem parą grającą świetnie tuż obok nikt się nie interesuje. Tak jest z Kościołem – media, a za nimi społeczeństwo, skupiają uwagę na tych, którzy grają słabo. W ten sposób jesteśmy informowani. Pokazują tego, który skłamał, ukradł, nadużył stanowiska, a ten święty ksiądz w ogóle nie jest w centrum zainteresowania.

– Swoimi dziełami, ale też postawą wyznaje Pan wiarę. To dobry sposób na życie...

– Wierzę, że Bóg ma bardzo szczegółowy program, plan dla każdego człowieka. To jest piękne i wzruszające. To przygoda, w której są elementy emocji – nigdy nie wiadomo, co będzie za chwilę. Tak sobie myślę, że Pan Bóg się nudzi na autostradach, że zdecydowanie bardziej woli wyboiste drogi. Podobnie jest z życiem – ty go nie wybierasz. To jest dar, który otrzymujesz. Nie wybierasz rodziców, rodzeństwa. Właściwie nic nie wybierasz, ale możesz też wszystko odrzucić, poczynając od życia. Tak, możesz odrzucić plan Boga dla ciebie, ale też możesz go zaakceptować. I pozwolić, by reżyserem twojego filmu – życia był Pan Bóg. Oglądasz się za siebie i stwierdzasz: wspaniały scenariusz. Myślisz, że gdybyś miała stworzyć scenariusz, na pewno by taki nie wyszedł...
Jestem przekonany, że gdybym nie uwierzył, na pewno bym nie zrobił ani tego filmu, ani poprzedniego. Każdego dnia staram się odkryć, czego Pan Bóg chce ode mnie dziś, a następnie to realizować, nie myśląc zbyt wiele o tym, co będzie jutro. Bo ja nie mogę tego kontrolować.

Tagi:
rozmowa

Ogień Ewangelii

2018-02-07 10:50

Z ks. patrykiem Chocholskim i ks. Tomaszem Nowakiem rozmawia ks. Jacek Molka
Niedziela Ogólnopolska 6/2018, str. 24-25

Z okazji jubileuszu 200-lecia przybycia św. Jana Marii Vianneya do Ars, które miało miejsce 11 lutego 1818 r., z ks. Patrykiem Chocholskim, kustoszem tamtejszego sanktuarium, którego dziadek był Polakiem, oraz z ks. Tomaszem Nowakiem, kustoszem sanktuarium tego świętego w Mzykach w archidiecezji częstochowskiej – rozmawia ks. Jacek Molka

Bożena Sztajner/Niedziela
Ks. Patryk Chocholski i ks. Tomasz Nowak w studiu telewizyjnym „Niedzieli”

KS. JACEK MOLKA: – Księże Patryku, czy w związku z jubileuszem przewidziane są w Ars jakieś szczególne religijne wydarzenia?

KS. PATRYK CHOCHOLSKI: – Uroczystości będą trwały cały rok. Zaczną się one 11 lutego br. pod przewodnictwem kard. Beniamina Stelli, prefekta watykańskiej Kongregacji ds. Duchowieństwa, który odprawi Mszę św. na ich rozpoczęcie.

Drugim ważnym wydarzeniem będą rekolekcje kapłańskie dla duchownych z całego świata. Odbędą się one w dniach 24-29 września br. Chcemy pochylić się nad nauczaniem św. Jana Marii Vianneya, patrona proboszczów, by z niego czerpać inspirację do posługi kapłańskiej w dzisiejszym zmieniającym się świecie.

– Kto wygłosi te rekolekcje?

– Zaprosiliśmy, za zgodą Kongregacji ds. Duchowieństwa, o. Enza Bianchiego, jednego z watykańskich doradców ds. ekumenizmu i znawców świętego proboszcza z Ars, by powiedział kapłanom, co znaczył dla św. Jana Marii Vianneya zwrot „ogień Ewangelii”. To też jest hasło rekolekcji.

– Ksiądz Kustosz ma polskie korzenie. Można więc powiedzieć, że Ars jest w jakimś sensie polskim sanktuarium...

– W pewnym sensie można tak powiedzieć, bo po raz pierwszy kustosz ma polskie nazwisko. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że większość pielgrzymów, którzy przybywają do Ars, to właśnie Polacy.

– A propos pielgrzymów. Jak wygląda ruch pielgrzymkowy w Ars?

– Pątnicy przybywają indywidualnie i w zorganizowanych grupach. Pielgrzymują księża, siostry zakonne i osoby świeckie. Nie tylko do Ars, ale również do Lourdes czy Fatimy. Podkreślę, że prawie codziennie przybywa przynajmniej jeden autokar z Polski. Warto tam pielgrzymować. Warto dosłownie skosztować tego miejsca. Serdecznie zapraszam do Ars.

– W Mzykach na uroczystościach związanych z jubileuszem św. Jana Marii Vianneya gościł niedawno kustosz sanktuarium w Ars...

KS. TOMASZ NOWAK: – 14 stycznia br. w parafii w Mzykach Mszy św. przewodniczył ks. Patryk Chocholski. W Eucharystii uczestniczyło wielu wiernych. Odbył się też okolicznościowy koncert. Ks. Patryk przybliżył nam duchowość św. Jana Marii Vianneya, dosłownie porwał słuchaczy. Było to bardzo głębokie duchowe przeżycie.

– Księże Patryku, skoro mówimy o duchowości, to co takiego ma dziś do zaoferowania współczesnemu światu św. Jan Maria Vianney? Jak sprawić, by ów „ogień Ewangelii” zapłonął?

KS. PATRYK CHOCHOLSKI: – Duchowość św. Jana Marii Vianneya polegała na tym, że odkrywał ciągle, na nowo, miłosierdzie Boże we własnym życiu. I dzielił się tym swoim odkryciem ze wszystkimi, z parafianami i z pielgrzymami. Pytał np. wiernych, czy dziś się kąpali. I wyjaśniał zaraz, że on czuje się zanurzony w miłości Trójcy Świętej. Był on więc człowiekiem, który sam był dobrą nowiną, był ogniem Ewangelii.

– Można zatem powiedzieć, że był takim mistykiem, który w swoim życiu pokazywał tę wewnętrzną radość życia Trójcy Przenajświętszej.

– Tak. I wyrażał to w relacjach z innymi ludźmi, m.in. w różnych dziełach, które powstawały w Ars, jak np. dom opieki dla dziewcząt. Miał niezwykłą umiejętność postrzegania ludzi dokładnie takimi, jakimi byli. Rozumiał ich, szczególnie podczas spowiedzi. Potrafił wczuć się w ich życiowe sytuacje. Nie wszyscy jego parafianie uczęszczali na niedzielne Msze św., ale on potrafił ich zaangażować w działalność na rzecz Kościoła.

– Zaczynał od garstki parafian, a potem było ich tysiące. Jak obecnie wyglądają Księdza parafia i sanktuarium?

– Co roku sanktuarium nawiedza ok. pół miliona pielgrzymów. W niedziele frekwencja też jest wysoka. Ludzie się angażują. Francja przeżywa pewien kryzys ze względu na sekularyzację. Brakuje też księży. Ale można powiedzieć, że sanktuarium i parafia w Ars promienieją. Jeszcze raz podkreślę, że parafianie włączają się w życie wspólnoty.

– Księże Tomaszu, czy w Mzykach jest podobnie?

KS. TOMASZ NOWAK: – Mzyki to przede wszystkim sanktuarium modlitwy za kapłanów i osoby konsekrowane. Pielgrzymuje tu wielu księży, nie tylko z archidiecezji częstochowskiej. Ruch pielgrzymkowy obejmuje także osoby świeckie, które przyjeżdżają, by się pomodlić. Jako kustosz miejsca, w którym są relikwie patrona proboszczów, prawie każdego dnia, kiedy pielgrzymi są obecni, doświadczam takiego wielkiego świadectwa ogromnej miłości i przywiązania wiernych do kapłanów. Ta modlitwa, którą ludzie tam zanoszą, przynosi owoce. Wiele razy pielgrzymi proszą o to, by mogli dłużej zostać w sanktuarium na adoracji Najświętszego Sakramentu, na modlitwie w intencjach, z którymi przybywają.

KS. PATRYK CHOCHOLSKI: – Dodam jeszcze do tego, co powiedział ks. Tomasz, że w obecnej sytuacji w Europie to Polska jest znakiem nadziei. Przecież większość zagranicznych pielgrzymów w Ars to właśnie Polacy. Mnie się wydaje, że w Polsce widać tę duchowość św. Jana Marii Vianneya w życiu duchowieństwa i świeckich. Dlatego takie sanktuaria proboszcza z Ars, jak to w Mzykach, mają sens i wielkie znaczenie.

– To prawda. Warto też wiedzieć, że w Mzykach Ksiądz Proboszcz podejmuje pielgrzymów specyficznym posiłkiem – zapiekanymi ziemniakami. To danie symboliczne, które nawiązuje do posiłków św. Jana Marii Vianneya...

KS. PATRYK CHOCHOLSKI: – To genialna idea. Już dwa razy je jadłem z ks. Tomaszem. I one naprawdę w Mzykach smakują inaczej.

KS. TOMASZ NOWAK: – Wszyscy pielgrzymi, którzy przyjeżdżają do sanktuarium, dostają propozycję spożycia takiego posiłku. Zwykle opowiadam historię tych ziemniaków – o tym, jak św. Jan się nimi posilał. One były przypleśniałe, niekiedy już stare i dzieci – szczególnie małe – gorąco w to wierzą i mają taki lęk przed ich spożyciem, że i te oferowane w Mzykach są takie same. Ale są zawsze świeże i zdrowe. To dobry posiłek.

KS. PATRYK CHOCHOLSKI: – Jeszcze raz bardzo serdecznie zapraszam wszystkich do Ars.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kiedy obowiązuje post?

Ks. Ryszard Kamiński
Edycja płocka 9/2003

Bożena Sztajner

Moi rodzice opowiadali mi, że kiedyś w okresie Wielkiego Postu wypalano nawet garnki, żeby nie została w nich ani odrobina tłuszczu. Dziś praktyka postu w Kościele jakby złagodniała. Przykazanie kościelne mówi o czasach pokuty, ale pozostaje problem, jak rozumieć te "czasy pokuty". Czy 19 marca, w czasie Wielkiego Postu, można zawrzeć sakrament małżeństwa z weselem? Czy w piątek można iść na dyskotekę? Czy w Adwencie można się bawić? Czy post nadal obowiązuje w Kościele?

Czwarte przykazanie kościelne, które dotyczy tych spraw, brzmi: "Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach". Wydaje się, że najważniejszym wyrażeniem w tak sformułowanym przykazaniu jest słowo "pokuta". Katechizm Kościoła Katolickiego precyzuje, że chodzi tutaj o pokutę wewnętrzną, która polega na nawróceniu serca, przemianie postaw, radykalnej zmianie całego życia na lepsze. To jest podstawowa, prawdziwa wartość pokuty, jej sedno. Takiej pokuty oczekuje od chrześcijanina Pan Bóg i Kościół. Chrześcijanie są zobowiązani do jej praktykowania cały czas. Ponieważ jednak różnie z tym bywa w ciągu kolejnych dni i miesięcy, Kościół ustanowił dni i okresy pokuty, gdy koniecznie należy praktykować czyny pokutne, które wspomagają nawrócenie serca.
Jakie są te czyny pokutne? Wykładnia do omawianego przykazania podana przez Sekretarza Generalnego Episkopatu Polski wylicza: "modlitwa, uczynki pobożności i miłości, umartwienie przez wierniejsze pełnienie obowiązków, wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post". Czas zaś pokuty, określony przez czwarte przykazanie, to poszczególne piątki całego roku i Wielki Post. We wszystkie piątki całego roku oraz w Środę Popielcową i Wigilię Bożego Narodzenia (o ile nie przypada wtedy IV niedziela Adwentu), obowiązuje chrześcijanina powstrzymanie się od spożywania pokarmów mięsnych, gdy ukończył on 14 rok życia. Zaleca się jednak, aby także młodsze osoby wprowadzać do tej praktyki, nie czekając aż osiągną one 14 lat. Warto jeszcze dodać, że według Konstytucji Apostolskiej Paenitemini zakaz spożywania pokarmów mięsnych nie oznacza zakazu spożywania nabiału i jaj oraz przyprawiania potraw tłuszczami zwierzęcymi.
Prymas Polski (to także ważne) udzielił dyspensy od obowiązku powstrzymania się od potraw mięsnych w piątki wszystkim, którzy stołują się w zakładach zbiorowego żywienia, gdzie nie są przestrzegane przepisy postne, a także takim osobom, które nie mają możności wyboru potraw, a muszą spożywać to, co jest dostępne do spożycia. Dyspensa ta nie dotyczy jednak Wielkiego Piątku, Środy Popielcowej i Wigilii Bożego Narodzenia. Zatem w te trzy dni obowiązuje w każdych okolicznościach powstrzymanie się od spożywania potraw przyrządzonych z mięsa.
Po wyjaśnieniu wymagań IV przykazania kościelnego w odniesieniu do wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych, zwróćmy uwagę na "nakazane posty" w tym przykazaniu. Post może być jakościowy i ilościowy. Ten pierwszy dotyczy niespożywania określonych pokarmów, np. mięsa. Ilościowy zaś polega, według wyżej wspomnianej Konstytucji Apostolskiej, na spożyciu jednego posiłku dziennie do syta i dopuszcza możliwość przyjęcia "trochę pokarmu rano i wieczorem". Taki post obowiązuje wszystkich wiernych między 18 a 60 rokiem życia w Środę Popielcową i w Wielki Piątek. Należy tutaj powtórzyć wcześniej napisane słowa, że ci, którzy nie mają 18 lat, właściwie od dzieciństwa powinni być wychowywani do spełniania tej praktyki. Błędem byłoby stawianie tego wymagania dopiero od wieku pełnoletności. Racje wydają się oczywiste i nie ma potrzeby ich przywoływania w tym miejscu.
Gdy chrześcijanin podlega uzasadnionej niemożności zachowania wstrzemięźliwości w piątek, powinien podjąć inne formy pokuty (niektóre z nich zostały przytoczone wcześniej). Natomiast post ilościowy i jakościowy w dwa dni w roku: Wielki Piątek i Środę Popielcową, powinien być koniecznie zachowywany. Winien rozumieć to każdy chrześcijanin, nawet ten, który słabo praktykuje wiarę. Dyspensa Księdza Prymasa, o której wspomniałem wcześniej, nie dotyczy zachowania postu w te dwa dni roku. Ci zaś, którzy z niej korzystają, powinni pomodlić się w intencji Ojca Świętego, złożyć ofiarę do skarbonki z napisem "jałmużna postna", lub częściej spełniać uczynki miłosierdzia.
Jeszcze kilka słów o zabawach. Powstrzymywanie się od udziału w nich obowiązuje we wszystkie piątki roku i przez cały Wielki Post, łącznie z dniem św. Józefa (19 marca) - jeśli wtedy trwa jeszcze Wielki Post. Adwent nie został zaliczony do czasów pokuty, dobrze jednak byłoby w tym czasie powstrzymać się od udziału w zabawach, zachowując starą i dobrą polską tradycję - Adwent trwa bardzo krótko, a karnawał jest tak blisko. W Adwencie zaś - co staje się coraz powszechniejszą praktyką - jest wiele spotkań opłatkowych, które mają inny charakter. Warto je upowszechniać i pozostawać w radosnym, pełnym nadziei oczekiwaniu na przyjście Zbawiciela w tajemnicy Bożego Narodzenia.

Od marca 2014 r. obowiązuje nowa wersja IV przykazania kościelnego

Przeczytaj także: Nowa wersja IV przykazania kościelnego - powstrzymanie się od zabaw tylko w Wielkim Poście
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

"Z Janem Pawłem II ku przyszłości"

2018-02-18 22:14

Ewa Oset

Podczas 72. spotkania z cyklu "Z Janem Pawłem II ku przyszłości", które odbywają się w Muzeum Monet i Medali im. Jana Pawła II w Częstochowie, 18 lutego miało miejsce spotkanie z rodzicami prezydenta RP Andrzeja Dudy - Janiną Milewską-Dudą - naukowcem, profesor nauk chemicznych związaną z krakowską Akademią Górniczo-Hutniczą oraz Janem Tadeuszem Dudą - inżynierem elektrotechnikiem, informatykiem i samorządowcem, profesorem nauk technicznych, profesorem zwyczajnym Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie.

Ewa Oset

Ewa Oset

Jan Tadeusz Duda na początku spotkania podkreślił, że każdy wyjazd do Częstochowy traktują z żoną jak pielgrzymkę, a zaproszenie dyrektora Muzeum Krzysztofa Witkowskiego do Muzeum, gdzie przekazuje się myśl i nauczenie św. Jana Pawła II, jako swój obowiązek.

Rodzice Prezydenta RP mówili o swojej wierze wyniesionej z domów rodzinnych, o małżeństwie jako sensownym trudzie, wychowaniu dzieci oraz o powinności każdego chrześcijanina - służbie drugiemu człowiekowi. Podkreślali, że patriotyzm wynosi się z domu rodzinnego, ale miłości do Ojczyzny uczy się również od innych ludzi, z którymi się przebywa. Wskazali, że prezydenta Andrzeja Dudę ukształtował nie tylko dom rodzinny, szkoła, ale także harcerstwo i ministrantura.

Janina Duda powiedziała, że odkąd jej syn został prezydentem, modli się codziennie za cały naród. Mówiła też o św. Janie Pawle II, którego postawa i słowa dotykały, umacniały i przemieniały serca wielu Polaków i ludzi na całym świecie.

Wśród zaproszonych gości spotkania był metropolita częstochowski abp Wacław Depo, który po spotkaniu w Muzeum udał się z Rodzicami prezydenta Andrzeja Dudy na Jasną Górę, a także przyjaciele państwa Dudów z Częstochowy - Hanna i Krzysztof Jeżowie oraz senator RP Artur Warzocha.

Po spotkaniu dla Rodziców Prezydenta RP i uczestników spotkania zaśpiewał chór Pochodnia z Częstochowy.

Ewa Oset
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem