Reklama

Edytorial

Nie bawić się świętością!

2017-01-11 10:14

Lidia Dudkiewicz, Redaktor Naczelna „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 3/2017, str. 3

Bożena Sztajner/Niedziela

Zimowy dzień w środku tygodnia. I znowu wróciłam z Jasnej Góry pod ogromnym wrażeniem osób przechodzących na kolanach wokół ołtarza w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej. Wśród nich dwaj skupieni młodzi mężczyźni z laptopem pod pachą. Czy można wymowniej niż na kolanach złożyć hołd swojej Matce... Doskonale pamiętamy zachwyt Maryją papieża Franciszka, który świeżo po powrocie z Jasnej Góry do Watykanu powiedział, że przed Obrazem Jasnogórskim otrzymał „dar spojrzenia Matki”. Nie musimy nikogo przekonywać do tego, że Matkę trzeba szanować, że Matce należy się cześć. Tym bardziej bolą fakty świadczące o braku poszanowania dla naszej Matki.

Zobacz także: Edytorial 03/2017

Wielkie oburzenie wywołał prawie ćwierć wieku temu zamieszczony na okładce jednego z tygodników fotomontaż z maską przeciwgazową nałożoną na obraz naszej Matki, czczonej w częstochowskim wizerunku. Wydawca być może chciał sprawdzić, czy wrażliwość sumień katolików już na tyle stępiała, że można pobawić się świętościami i wykorzystywać je np. do promocji, reklamy czy przekazywania politycznych komunikatów. Sprzeciw, jaki wywołała ta profanacja, spowodował, że przez kilka lat był spokój. A potem przyszedł smutny dzień, gdy Polska znowu zapłakała. 9 grudnia 2012 r. zobaczyliśmy bowiem Cudowny Obraz Matki Bożej Częstochowskiej oblany czarną farbą. Zamach na święty Obraz nie powiódł się. Wizerunek ocalał. Osłoniła go szyba zabezpieczająca. – Podniesienie ręki na Obraz Matki Bożej to atak na symbol naszej tożsamości narodowej – mówił wtedy przeor Jasnej Góry. Więcej – to zamach na świętość narodową, w tym kontekście szanowaną razem z godłem czy flagą. Ostatnio pojawiła się kolejna próba nadużycia względem Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, tym razem podjęta przez „Gazetę Wyborczą”, konkretnie – przez jej feministyczny dodatek „Wysokie Obcasy”. Redakcja pokazała Matkę Bożą Częstochowską w zestawieniu z 50 „najbardziej wpływowymi kobietami w Polsce w 2016 r.”. Swawolny tekst zilustrowano Ikoną Jasnogórską, w której święte oblicze grafik odważył się zaingerować, przymrużając Matce Bożej lewe oko. Tak więc kolejna redakcja postanowiła pobawić się świętą Ikoną. A świętością bawić się nie wolno, bo to krótka droga do jej zszargania. Ze świętością należy postępować bardzo ostrożnie, bo używając jej do własnych celów, rani się głęboko uczucia religijne milionów ludzi, którzy przybywają na Jasną Górę i rozmodleni wpatrują się w Cudowny Obraz. To właśnie tutaj, w duchowej stolicy Polski, pod spojrzeniem Matki, otwierają swoje, nieraz poranione dusze.

Reklama

Rozpoczął się jubileuszowy rok w szczególny sposób poświęcony Maryi. Zarówno senatorowie, jak i posłowie RP w oddzielnych uchwałach Senatu i Sejmu ustanowili rok 2017 Rokiem 300-lecia Koronacji Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, Królowej Korony Polskiej. Jest to jednocześnie rok 100. rocznicy objawień fatimskich, 140. rocznicy objawień w Gietrzwałdzie i 300. rocznicy objawień w Aparecidzie. A więc przeżywamy szczególny czas łaski. Można powiedzieć za św. Pawłem Apostołem: „Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5, 20). A jeżeli tekst z fotomontażem był kolejnym testem sprawdzającym, czy sumienie narodu stępiało na tyle, że można naruszać naszą narodową świętość, to odpowiedź może być tylko jedna: – Nie! I nie pozwolimy bawić się świętością!

Tagi:
matka

Spotkanie z samotnymi matkami

2019-01-02 12:59

Ks. PK
Edycja łódzka 1/2019, str. V

Ks. Paweł Kłys
Jasełka przygotowały dzieci ze świetlicy „Młodzi niegniewni”

W Centrum Służby Rodzinie odbyło się spotkanie opłatkowe, w którym obok mieszkanek Domu Samotnej Matki i ich dzieci, sióstr antonianek, wolontariuszy seniorów, uczestniczył metropolita łódzki – abp Grzegorz Ryś oraz przedstawiciele władz miasta, województwa i służb mundurowych. Podczas spotkania dzieci ze świetlicy „Młodzi niegniewni”, prowadzonej przy CSR, zaprezentowały jasełka.

– Życzę, byście mieli odwagę – jak te dzieci – pokazywać swoim życiem Ewangelię. Życzę wam takiej wiary, jaką miały te dzieci, że można przyjść do Jezusa, będąc policjantem, lekarzem, wójtem czy murarzem. To nie jest historia z bajki ani marzenie dziecięce, ale kiedy stajemy się w życiu kimś z wyboru, to nic nie staje między nami a Jezusem, ale przeciwnie – do Niego przyprowadza. Na końcu chciałbym wam życzyć takiej wiary, jaką te dzieci nam pokazały, że nawet diabeł może zostać aniołem – mówił łódzki Pasterz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 6/2003

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Adios Chitré!

2019-01-22 00:02

Agata Pieszko

"Za nami piękny czas w Los Pozos. Czas modlitwy, braterstwa i radości. Mimo że różni nas wiele-język, kultura, miejsce gdzie żyjemy, to w czasie Dni w Diecezji Chitré doświadczaliśmy tej wielkiej prawdy, że mimo tych wszystkich rzeczy, które nas różnią, w Chrystusie wszyscy jesteśmy jedną rodziną".-mówi ks. Mariusz Sobkowiak z Diecezjalnego Duszpasterstwa Młodzieży we Wrocławiu.

Archiwum DDM

Podczas Dni w Diecezjach pielgrzymi z Polski doświadczali bożej obecności nie tylko podczas wspólnej Eucharystii. Odnajdowali Pana Boga w gościnności gospodarzy z diecezji Chitré, barwnej kulturze Hiszpan, a nawet w pracach społecznych, dzięki którym uczyli się radości z codziennych spraw.

"Wszyscy pielgrzymi z różnych krajów, które gościnnie przyjęła diecezja, gromadzą się tu jak w wieczerniku. Tutaj czujemy się jednym Kościołem bo jesteśmy napełnieni jednym Duchem i łączy nas jeden chrzest. Nic tak nie łączy, jak wspólna Eucharystia i wspólna modlitwa, której tutaj na ŚDM nigdy nie brakuje!"-dodaje ks. Mariusz

Już jutro nasi rodacy rozpoczną oficjalne świętowanie Światowych Dni Młodzieży 2019 w Panamie! Otaczajmy ich szczególną modlitwą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem