Reklama

Biały Kruk 1

Dom Boga i ludzi

2017-01-04 11:24

Edyta Hartman
Edycja podlaska 2/2017, str. 6-7

www.kultura-drohiczyn.pl
Katedra pw. Trójcy Przenajświętszej w Drohiczynie

Z ks. Zbigniewem Średzińskim, proboszczem drohiczyńskiej katedry, rozmawia Edyta Hartman

EDYTA HARTMAN: – Dzień patrona i rocznica poświęcenia to dwa szczególnie ważne dni dla każdej świątyni. Wspomnienie tej drugiej uroczystości będziemy przeżywać w katedrze Trójcy Przenajświętszej w Drohiczynie niebawem, bo już 10 stycznia. Tego dnia przypada bowiem kolejna, 293. rocznica jej konsekracji, która miała miejsce w 1723 r. Już sama odległość czasowa robi wrażenie. Czy w związku z tym planowane są jakieś uroczystości?

KS. ZBIGNIEW ŚREDZIŃSKI: – Na początku każdego roku kalendarzowego 10 stycznia kapłani i wierni na zaproszenie Biskupa Ordynariusza uczestniczą w uroczystej Mszy św. w rocznicę poświęcenia kościoła katedralnego. W Mszy św. uczestniczą kanonicy Drohiczyńskiej Kapituły Katedralnej, przedstawiciele innych kapituł z diecezji drohiczyńskiej, kapłani pracujący w Drohiczynie, klerycy, siostry zakonne, miejscowe bractwo rycerskie, a także władze i mieszkańcy miasta. Ta wspólna modlitwa przypomina nam, że katedra jest nie tylko pierwszym kościołem diecezji, ale przede wszystkim domem Boga i ludzi. Jest miejscem świętym, gdzie sprawowane są sakramenty i gdzie człowiek zbliża się do Boga. Naszą tradycją jest to, że w tej Eucharystii udział biorą dzieci, które przygotowują się do przyjęcia I Komunii świętej. Na zakończenie otrzymują od Księdza Biskupa pobłogosławione książeczki do nabożeństwa. Jest to dla dzieci wielkie wydarzenie, a jednocześnie podkreślone jest znaczenie sakramentu Eucharystii jako sakramentu wtajemniczenia chrześcijańskiego.

– Katedra to matka wszystkich kościołów w diecezji, siedziba biskupa i centrum struktur Kościoła diecezjalnego. To tutaj odbywają się mające ważne znaczenie uroczystości. Co to znaczy dla proboszcza takiego miejsca?

– Pełnienie funkcji proboszcza w katedrze jest niewątpliwie wielkim wyróżnieniem ale i wyzwaniem. Kościół nasz, oprócz tego, że jest katedrą diecezji drohiczyńskiej, to pełni też funkcję kościoła parafialnego. Uroczystości, w jakich uczestniczymy, wymagają różnych spraw organizacyjnych, ale pomagają dostrzec wymiar wspólnoty Kościoła i diecezji. Nasza diecezja nie jest wielka, dlatego w uroczystościach bierze udział wielu księży z diecezji i wiernych świeckich. Każdorazowa obecność w liturgii Biskupa Ordynariusza oraz kapłanów umacnia wspólnotę parafialną i pozwala głębiej przeżywać wspólnotę diecezjalną.

– Katedra to również kawał historii naszych ziem. Na co, zdaniem Księdza, powinna zwrócić uwagę osoba odwiedzająca tę świątynię?

– Kościół katedralny, jak i inne kościoły Drohiczyna miały bardzo tragiczne losy. Wojny i zawirowania dziejowe przyczyniły się do ogromnych zniszczeń, które są widoczne do dziś. Na ruinach murowanego kościoła zniszczonego podczas potopu szwedzkiego jezuici wybudowali świątynię, będącą obecnie drohiczyńską katedrą i kościołem parafialnym. Została ona poświęcona 10 stycznia 1723 r. przez biskupa łuckiego Stefana Rupniewskiego, a 5 czerwca 1991 r. w Białymstoku, wraz z ustanowieniem diecezji drohiczyńskiej, papież św. Jan Paweł II podniósł ją do rangi katedry. Odwiedził on ją też osobiście 10 czerwca 1999 r. Kościół bardzo ucierpiał w czasie II wojny światowej. Okupacja sowiecka w latach 1939-41 doprowadziła do całkowitej dewastacji wnętrza świątyni. Doszczętnie zniszczono ołtarz główny i 14 ołtarzy bocznych, wszystkie z czarnego dębu. W środku kościoła urządzono stajnię. Ówczesny proboszcz ks. Edward Juniewicz spośród 38 dużych obrazów zdołał ocalić jedynie 8. Ze 153 figur, które znajdowały się w kościele, ocalały jedynie dwie. Kolejni okupanci – Niemcy – w kościele urządzili strzelnicę. Do dziś można dostrzec ślady, które pozostawiła wojna. Przed kościołem obok dzwonnicy stoi kamienny krzyż ostrzelany przez żołnierzy radzieckich na początku wojny. Po zakończeniu wojny proboszczowie i parafianie drohiczyńscy wiele wysiłku włożyli w odnowienie kościoła. Ostatni generalny remont katedry zakończył się w 2005 r. Pielgrzymów i turystów, którzy odwiedzają katedrę drohiczyńską, zachęcamy, aby zwrócili uwagę na zabytkowe obrazy uratowane z pożogi wojennej przedstawiające m.in.: św. Kazimierza Królewicza, św. Stanisława Kostkę, św. Józefa z Dzieciątkiem czy św. Franciszka Borgiasza. Zobaczyć można także krucyfiks późnogotycki z przełomu XVI/XVII wieku, otoczony szczególną czcią wiernych jako słynący łaskami. Przy ołtarzu bocznym stoi odrestaurowana chrzcielnica z początku XVII wieku w stylu późnorenesansowym, przy której sakrament chrztu przyjęli bł. ks. Ignacy Kłopotowski oraz męczennik bł. ks. Władysław Maćkowiak. W kaplicy Matki Bożej znajdują się relikwie św. Jana Pawła II.
Zachęcamy również do zwiedzenia podziemi katedralnych, gdzie dawniej chowano wojewodów i kasztelanów podlaskich z czasów, gdy Drohiczyn był stolicą województwa podlaskiego. Znajdują się tam groby m.in.: wygnanego z Pińska biskupa pińskiego Kazimierza Bukraby, administratora apostolskiego ks. inf. Michała Krzywickiego i pierwszego biskupa drohiczyńskiego Władysława Jędruszuka. W kryptach znajdują się też tablice pamiątkowe poświęcone tragicznym wydarzeniom, takim jak: Ponary, Wołyń i tragedia smoleńska.

– A czy Ksiądz ma w kościele katedralnym jakieś swoje ulubione miejsce?

– Gdy nie sprawuję liturgii przy ołtarzu, to najczęściej moje miejsce jest w konfesjonale. Ten, w którym najczęściej siedzę, jest w nawie bocznej obok ołtarza, gdzie obecnie znajduje się Najświętszy Sakrament, a w ołtarzu jest obraz Jezusa Miłosiernego. Przez kratki konfesjonału bardzo często spoglądam na ten obraz. Niedawno skończył się w kościele Rok Święty Miłosierdzia. Zauważyłem, że w tej nawie gromadzą się osoby właśnie ze względu na możliwość patrzenia w oblicze Jezusa Miłosiernego. Parafianie i pielgrzymi oddają Chrystusowi swoje bolączki i problemy. To jest też wyraz wiary w Boże Miłosierdzie i Bożą pomoc w życiu codziennym.

– Już 5. rok pełni Ksiądz funkcję proboszcza katedry. Wiele już udało się zrobić, ale są na pewno nowe plany, wszak katedra to niejako wizytówka diecezji. Jeśli tak, to proszę się nimi podzielić z naszymi Czytelnikami.

– Tak jak już wspomniałem wcześniej, kościoły w Drohiczynie podczas wojny uległy wielkim zniszczeniom. Do dziś jeszcze można dostrzec ślady, jakie zostały po wojnie, m.in. ostrzelany krzyż przy katedrze czy zniszczony ołtarz św. Maksymiliana Kolbego w kościele pofranciszkańskim. W ostatnim czasie została odnowiona zabytkowa dzwonnica przy katedrze, uporządkowano teren wokół kościoła, posadzono nowe krzewy i drzewka. Dla uświetnienia liturgii zostały zakupione nowe, 21-głosowe organy marki Frobenius. Przy okazji pragnę podziękować wszystkim osobom – parafianom i pielgrzymom, dzięki którym nasze kościoły drohiczyńskie odzyskują dawny piękny blask, a także zaprosić tych, którzy jeszcze nie byli, do odwiedzenia stolicy diecezji, naszego pięknego Drohiczyna.

Tagi:
wywiad

Domowy Kościół drogą do Pana Boga

2018-02-14 11:10

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 7/2018, str. VI

Ks. Adam Stachowicz
Wiesława i Mirosław Bąkowie

Ks. Adam Stachowicz: – Na co dzień posługujecie w Ruchu Światło-Życie, a konkretnie w jego rodzinnej gałęzi. Macie od 36 lat doświadczenie wspólnego życia małżeńskiego, ale też ciągłej formacji osobistej i małżeńsko-rodzinnej. Jednocześnie działacie, pomagając szczególnie młodym małżonkom i rodzicom oraz przygotowującym się do zawarcia sakramentalnego związku małżeńskiego. Możecie więc dużo powiedzieć o rodzinie…

Wiesława i Mirosław Bąkowie: – Tak to prawda. Chociaż ciągle jesteśmy w drodze. Ciągle się uczymy poznawania woli Boga względem nas oraz poznajemy siebie nawzajem. Bardzo ważne jest jednak dla nas doświadczenie prawdy, że fundamentem rodziny jest małżeństwo. Tu się wszystko zaczyna, w tej maleńkiej „wspólnocie miłości i życia”.
Z perspektywy czasu wiemy, jak bardzo musieliśmy się napracować, czasem walczyć, aby nie zniszczyć w naszej relacji daru sakramentu małżeństwa. Ogromną pomocą była i jest dla nas formacja Domowego Kościoła. Poprzez codzienną modlitwę małżeńską, rozważanie słowa Bożego, dialog małżeński czy rekolekcje nieustannie odkrywamy piękno życia małżeńskiego.
Dzisiaj możemy powiedzieć z radością, że łączy nas miłość do Boga oraz względem siebie. Przeżywamy naszą relację jako wyjątkową i szczęśliwą. Nie możemy nie mówić o tym szczególnym prezencie otrzymanym od Pana Boga, dlatego pragniemy pomagać innym małżeństwom w zbliżeniu się do Boga, a przez to w budowaniu jedności małżeńskiej. Bo to właśnie na niej buduje się szczęśliwą rodzinę.
W Piśmie świętym Bóg mówi: „Opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem” (Ef 5,31) oraz „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się” (Rdz 1,28). Owoc miłości małżeńskiej we współpracy z łaską Boga Stworzyciela sprawia, że staje się rodzina. Miłość małżonków, mamy i taty, buduje szczęście domu rodzinnego. Pamiętamy pewne zajęcia socjoterapeutyczne z dziećmi. Na zadane pytanie: „Kiedy są najbardziej szczęśliwe?”, m.in. padła odpowiedź: „Kiedy mama i tata się całują, kiedy są blisko siebie. Wtedy wiem, że nic mi się złego nie może stać”. Jesteśmy przekonani, że tę prawdę o ważności relacji w małżeństwie trzeba przekazywać szczególnie młodym małżonkom oraz przygotowującym się do małżeństwa.

– Czyli determinacja do dzielenia się doświadczeniem wspólnej relacji w małżeństwie oraz bliskością Boga pochodzi z waszej z Nim osobistej relacji?


– Tak. Po pierwsze – jak powiedzieliśmy – spłata długu Bogu, który nas hojnie obdarował swoją miłością. Po drugie – wiemy, jak bardzo każdy człowiek pragnie szczęścia, jak każde małżeństwo pragnie szczęścia. Wiemy też, jak na pytanie o drogę do szczęścia świat, a w nim krzykliwe zło, podsuwa odpowiedzi nieprawdziwe i zwodnicze. Dlatego pragniemy mówić o tym, jakim szczęściem jest pięknie przeżyte małżeństwo i rodzina. Od 36 lat patrzymy i czujemy całym sercem, jak zmieniają się małżonkowie, którzy włączają się do wspólnoty Domowego Kościoła. Przychodzą ci, którzy mają się dobrze, aby wzmocnić relacje, posłuchać doświadczeń innych małżonków. Przychodzą do wspólnoty też ci, którzy cierpią, którzy ocierają się o salę sądową z rozpoczętym procesem rozwodowym. I widać, jak łaska wspólnej modlitwy wielu małżeństw, jak świadectwo tych, którzy mają wiele do powiedzenia o budowaniu jedności małżeńskiej kruszy w nich mury niechęci, jak zaczynają budować od nowa.
Mamy też od roku doświadczenie Dekanalnych Dni Skupienia dla małżonków, których inicjatorem jest ks. Tomasz Cuber, diecezjalny duszpasterz rodzin. Na taką małżeńską randkę przychodzą małżonkowie z różnym stażem małżeńskim. Tu małżonkowie mają czas dla siebie poprzez wspólną wymianę doświadczeń przy herbatce, tu jest czas na posłuchanie dobrych rad na szczęśliwe małżeństwo i czas na modlitwę z indywidualnym błogosławieństwem małżonków.

– Można więc śmiało powiedzieć, że wasze doświadczenie poparte jest częstą praktyką pracy z małżeństwami? Jak np. takie Dni Skupienia, jak to nazywacie: „randki małżeńskie”, przekładają się na wzajemne relacje biorących w nich udział?

– Słyszymy po takich spotkaniach wiele wspaniałych świadectw. Przywołam chociażby takie: „Jesteśmy 40 lat w sakramentalnym związku małżeńskim, ale taka randka przydarzyła nam się pierwszy raz. Wróciliśmy do domu bardzo umocnieni. Nasza relacja nabrała delikatnej, a jednocześnie takiej radosnej świeżości. Długo jeszcze wieczorem rozmawialiśmy o tym, co za nami i o tym, co przed nami. Nasze dialogowanie zakończyliśmy modlitwą za męża i za żonę. Postanowiliśmy takie modlitwy zdobyć dla naszych dzieci trwających z związkach małżeńskich” (Danusia i Krzysiek); „Jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy być na takim spotkaniu. Budowało nas dosłownie wszystko. Każde słowo było na wagę złota. Świadectwa małżonków wzmocniły nas. Nasze zatroskanie o to, że w tak wielu sprawach sobie nie radzimy postanowiliśmy oddać Jezusowi. Już jesteśmy mocniejsi o te konkretne recepty na szczęśliwe życie małżeńskie. Nosiłam w sobie ranę po stracie dziecka, a teraz jestem przekonana, że Bóg tak chciał i – co więcej – ono jest szczęśliwe na wieki” (Kasia i Piotrek).

– Czemu w ostatnich latach tak dużo słyszymy o rodzinie? Państwo jako instytucja chce pomagać, szczególnie finansowo. Samorządy pokazują, że sprawa rodzin nie jest im obojętna. W Kościele od dawna intensywnie pokazuje się rodzinę jako podstawową wartość, wskazując nauczanie św. Jana Pawła II, który przekonywał: „rodzina Bogiem silna staje się siłą człowieka i całego narodu”…


– W adhortacji apostolskiej „Familiaris Consortio” św. Jan Paweł II pokazywał m.in. to, że rodzina jest drogą Kościoła i drogą narodu. Trwa więc walka o najwyższą stawkę. To jest być, albo nie być. Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński, tworząc Jasnogórskie Śluby Narodu, mówił niejednokrotnie, by nie pozwolono, aby zniszczono rodzinę, bo zginie naród.
Bogu dzięki i Maryi Królowej Polski za to, że w obliczu diabelskiego ataku na małżeństwo i rodzinę poprzez lansowaną deprawację, mocno przenikającą z Zachodu, budzimy się do walki o tę Bożą instytucję. To dobrze, że na wszelkie sposoby stawiamy zaporę złu, aby obronić małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety, aby ochronić każde życie ludzkie od poczęcia do naturalnej śmierci. Bardzo mocno jesteśmy przekonani, że potrzeba integralnego działania na rzecz małżeństwa i rodziny.
Tu wspomnijmy słowa św. Teresy z Kalkuty, która do zebranych przedstawicieli instytucji państwowych i kościelnych mówiła: „Wy, kapłani, możecie czynić to, czego nie mogą uczynić władze państwowe. Urzędnicy, wy możecie uczynić to, czego nie uczynią kapłani. Razem możemy ratować rodzinę i świat. Nie czekajmy na jutro. Bierzmy się do pracy dzisiaj”. Okazją ku temu jest rozpoczynający się Powiatowy Rok Rodziny pod mocnym hasłem: „Rodzina. Nasza troska, nasz skarb”.

– Jesteśmy po inauguracji Roku Rodziny w powiecie ostrowieckim. Wy tu żyjecie. Czym dla was jest ten czas?

– Ta inicjatywa jest dla nas bardzo ważna. Z nadzieją patrzymy na ten rok. Wszyscy wiemy, jak bardzo rodzina potrzebuje dzisiaj wsparcia. Wsparcia potrzebują małżonkowie, rodzice, dzieci i młodzież. Myślimy i tego pragniemy, aby troska o rodzinę była wpisana w permanentne działanie kościoła i wszelkich instytucji państwowych. Padło wiele słów pięknych i zobowiązujących, a jednocześnie pełnych nadziei. Zabrakło czasu i możliwości posłuchania małżonków i rodziców, jakie mamy oczekiwania wobec takiej inicjatywy. Pozwoliliśmy sobie poprosić Pana Starostę o rozmowę wiążącą w tej kwestii. Propozycję przyjął.

– O czym chcielibyście rozmawiać z przedstawicielami lokalnych władz? – W posynodalnej adhortacji apostolskiej Ojca Świętego Franciszka „Amoris laetitia”, gdzie czytamy: „Dobro rodziny ma kluczowe znaczenie dla świata i Kościoła. Świadectwo temu dają małżeństwa, które przetrwały próbę czasu i są świadkami Bożej miłości. Otwiera to drzwi pozytywnego, gościnnego duszpasterstwa, które umożliwia rozprzestrzenianie się dobra według zamysłu Bożego”.

Mamy takie doświadczenie próby czasu i o tym pragniemy rozmawiać. Będziemy mówić o tym, że mamy, że znamy receptę na szczęśliwe życie małżeńskie i rodzinne. Na szczęśliwy dom zbudowany na skale, której nic i nikt nie pokona. Ufamy bowiem, że o to chodzi w tym Powiatowym Roku Rodziny. Pragniemy rozmawiać o tym, że zanim zaczniemy wychowywać dzieci, to pierwej trzeba wychowywać rodziców, myśląc o tym, że wychowywać to znaczy wydobywać dobro i na tych zasobach budować codzienność rodzinną. Tworzą się w nas oczekiwania.

– Jakie to oczekiwania? Co praktycznego mógłby wnieść taki „czas dla rodzin”?


– Wszystkie przedstawione propozycje są bardzo słuszne. Bogu dzięki, że będzie takie duże wsparcie dla rodzin dotkniętych różnymi dysfunkcjami. My myślimy o profilaktyce, która jest jak zawsze bardzo korzystna. W zamyśle mamy m.in. zorganizowanie takiego miejsca w mieście, gdzie małżonkowie będą mogli się spotkać na sesjach, kursach, aby zaczerpnąć wiedzy i wymienić doświadczenia nt.: „Jak pogłębiać więź małżeńską i rodzinną”. Miejsca na taką małżeńską randkę pod okiem profesjonalnie przygotowanych specjalistów.
Dobre byłoby wspólne organizowanie pikników rodzinnych z promocją pięknego życia małżeńskiego i rodzinnego poprzez prezentowanie talentów rodzinnych. Bardzo zależy nam na tym, aby był to również czas promowania zdrowej rodziny zbudowanej na „trwałym fundamencie Bożej miłości”.
Słowa pouczają, czyny pociągają. Jesteśmy przekonani, że Jezus, który połączył nas sakramentalnym węzłem małżeńskim, chce, abyśmy wszyscy stali się znakiem i narzędziem Jego miłości przez konkretne inicjatywy i czyny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Prezydent upamiętnił Irenę Sendlerową

2018-02-15 20:05

(KG)/prezydent.pl

Krzysztof Sitkowski/KPRP
Pałac Prezydencki rozświetliła okolicznościowa iluminacja

Prezydent RP Andrzej Duda złożył w czwartek wieniec przed tablicą upamiętniającą Irenę Sendlerową. 15 lutego przypada 108. rocznica jej urodzin. - Była bohaterką, uratowała w okresie II wojny światowej tysiące dzieci. Pomnikowa, wspaniała postać – powiedział Prezydent po złożeniu kwiatów. Jak przypomniał, działała z Zofią Kossak-Szczucką w „Żegocie”. - Dokonała wielkiego dzieła - dla Polski, i dla życia. Musimy o niej pamiętać – zaznaczył.

Dziś po zmroku, na fasadzie Pałacu Prezydenckiego pojawiła się okolicznościowa iluminacja upamiętniająca 108. rocznicę urodzin bohaterki, przypadającą w trwającym Roku Ireny Sendlerowej.

Irena Sendlerowa urodziła się 15 lutego 1910 w Otwocku; działaczka społeczna, w czasie niemieckiej okupacji szefowa wydziału dziecięcego Rady Pomocy Żydom "Żegota"; ratowała żydowskie dzieci, wywożąc je z warszawskiego getta i ukrywając w polskich rodzinach, sierocińcach oraz klasztorach. Za swoją działalność Sendlerowa została aresztowana w 1943 roku przez Gestapo, była torturowana i skazana na śmierć. „Żegota” zdołała ją uratować, przekupując niemieckich strażników. W ukryciu pracowała dalej nad ocaleniem żydowskich dzieci. Została odznaczona medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Dziwisz: Kamilu, jesteś radością Polski!

2018-02-17 19:41

md / Kraków (KAI)

Kamilu, jesteś radością Polski i chwałą Podhala! – powiedział kard. Stanisław Dziwisz, gratulując polskiemu skoczkowi, który w Pjongczangu obronił dziś tytuł mistrza olimpijskiego. „Bóg zapłać!” – podziękował Stochowi.

Krzysztof Tadej

Pochodzący z podhalańskiego Zębu skoczek narciarski na dużej skoczni w Pjongczangu obronił tytuł i po raz trzeci w karierze został mistrzem olimpijskim. Polak uzyskał w dwóch skokach 135 i 136,5 metra. Drugie miejsce zajął Niemiec Adreas Wellinger. Na trzecim miejscu podium stanął Norweg Robert Johansson.

Kard. Stanisław Dziwisz wiernie kibicuje polskim sportowcom, „zwłaszcza tym, którzy są góralami”, jak zaznaczył w rozmowie z KAI. Dziś również z wielkimi emocjami oglądał zmagania skoczków w Pjongczangu. „Kamilu, jesteś radością Polski i chwałą Podhala! Bóg zapłać!” – powiedział, gdy Kamil Stoch obronił tytuł mistrza olimpijskiego.

Stoch jako pierwszy reprezentant Polski w sportach zimowych zdobył w karierze trzy złote medale olimpijskie. Dwa złote krążki ma Justyna Kowalczyk. To 21. medal dla Polski w historii zimowych igrzysk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem