Reklama

Biały Kruk 2

Świętokrzyskie Dębno i mikołajowe wątki

2016-12-28 14:21

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 1/2017, str. 4-5

T.D.
Kościół św. Mikołaja w Dębnie

Parafia Dębno to okolice Świętego Krzyża, bliskość świętokrzyskich relikwii i prowadzących doń szlaków. Właśnie tam odnajdziemy ciekawe kapliczki ze św. Mikołajem, który także patronuje parafii i kościołowi w Dębnie, zapewne od początków ich istnienia. Wieś Dębno leży przy trasie między Nową Słupią i Bodzentynem, na północnym stoku pasma Łysogórskiego. Z dokumentu wystawionego w 1343 r. przez krakowskiego biskupa Jana Grota wynika, że Dębno było wówczas miastem, ale dzisiaj mało kto o tym pamięta

Okazały wizerunek patrona św. Mikołaja to obraz w ołtarzu prawej nawy, malowany bezpośrednio na tynku, przedstawiający Świętego z trzema pannami. Jest także witraż ze św. Mikołajem w prezbiterium, zainstalowany w czasach konsekracji kościoła w 1936 r., i feretron ze św. Mikołajem.

Przywiązani do tradycji

W parafii jest to szczególnie widoczne w okresie świątecznym, w uczestnictwie w Roratach, w grudniowych uroczystościach odpustowych, rekolekcjach. Jak informuje ks. prob. Marian Jakubowski, młodzież z parafii chętnie sięga do skarbca tradycji, wydobywa i upowszechnia w jasełkach stare obrzędy czy pastorałki.

Odpust ku czci św. Mikołaja jest zawsze obchodzony wtedy, kiedy wypada, w tym roku we wtorek 6 grudnia. Uroczystości, połączonej z procesją, przewodniczył ks. dr Władysław Sowa z kieleckiego Seminarium. Był to zarazem czas rekolekcji adwentowych, które głosił ks. Łukasz Zygmunt. W święto patrona są zazwyczaj drobne upominki czy słodkości dla dzieci. Jest także przypominana postać Świętego, w naszej kulturze kojarzona ze szczodrobliwością i miłosierdziem, właściwymi dla czasu świąt Bożego Narodzenia.

Reklama

Miłosierny Biskup

Urodził się ok. 270 r. w Patarze w Licji (w Azji Mniejszej), zmarł ok. 345-352. Podania i legendy, w które obrosło jego życie, wspominają, że był wymodlonym dzieckiem, urodzonym w zamożnej rodzinie. A potem, jako gorliwy kapłan, pragnący wprowadzać w życie naukę Jezusa – pielęgnował chorych na zarazę i rozdawał majątek ubogim. Czynił to tak dyskretnie, iż jego postawa – osoby zawsze wzbraniającej się przed wdzięcznością – obrosła mitem. Święty przez wieki przetrwał w ludzkiej świadomości, tradycji i kulturze.

Podanie głosi, że w czasie prześladować chrześcijan za czasów Dioklecjana i Maksymiliana, Mikołaj został uwięziony, ale sędziowie pogańscy nie mieli odwagi skazać go na śmierć, poprzestali na wygnaniu z miasta. Gdy na tron wstąpił Konstantyn, Mikołaj wrócił, zjednując wielu pogan dla Chrystusa. Ostro przeciwstawiał się herezjom.

Został pochowany w Myrze, a dopiero w 1087 r. jego ciało zostało przewiezione do Bari (dziś Święty jest głównym patronem miasta). 29 września 1089 r. papież Urban II uroczyście poświęcił jego grobowiec w bazylice ku jego czci. Właśnie tutaj odbył się synod w 1098 r., który miał na celu połączenie Kościołów Wschodniego i Zachodniego. Dlatego po dziś dzień Mikołaj jest uważany za wielkiego orędownika zarówno Kościoła Wschodniego, jak i Zachodniego. Wiele jego wizerunków odnajdziemy w prawosławnych cerkwiach i w zachodnich świątyniach, np. w Portugalii czy w Brukseli (gdzie niestety wiele kościołów i kaplic z wizerunkiem św. Mikołaja zamieniono na muzea i kiermasze).

Św. Mikołaj jest czczony jako patron: małych dzieci, panien na wydaniu, kobiet zagrożonych upadkiem moralnym, adwokatów, aptekarzy, producentów beczek, oliwy i perfum, marynarzy, podróżnych, rzemieślników, uczniów, jeńców. Jego wstawiennictwa wzywa się podczas kataklizmów na morzu, klęsk głodowych i włamań.

Prawdy i mity o Dębnie

Tych ostatnich w historii Dębna nie brakuje. Legendy mówią, że podczas napadów tatarskich (1241-1260) zostały zrabowane relikwie Krzyża. Łup przypadł chanowi, których chcąc sprawdzić „cudowność” kawałka Drzewa oprawionego w złoto, bezskutecznie próbował zniszczyć go w płomieniach i zatopić w wodzie. Gdy w obozie zaczęły szerzyć się choroby, zaniepokojony chan wyprawił relikwie do Polski. Tę misję zlecił szczególnej parze: Adelajdzie z Dębna herbu Habdank i Tatarzynowi, którego była branką i żoną. Złożyli oni relikwie na Łysicy w zagłębieniu skalnym, gdyż klasztor był spalony. Tatarzyn przyjął chrzest i otrzymał szlachectwo. Do herbu Habdank przypominającego literę „W” dodano krzyż i nazwano go Dębnem. Tym klejnotem pieczętowali się Oleśniccy, Roztworowscy, Sienniccy i in. W kronice parafialnej zapisano m.in.: „Jakimś śladem tej legendy może być fakt istnienia dziś w parafii nazwisk brzmiących z tatarska”. W sąsiedztwie kościoła stoi krzyż z 1906 r. z napisem: „Niech będzie błogosławiona pamięć Adelajdy Habdank, urodziwej dziewicy córki dziedzica Dębna, która wróciła relikwie Krzyża Świętego na Łysą Górę za Bolesława Wstydliwego Króla Polskiego”.

Nieco inna wersja tej legendy odnosi się do czasów napadów litewskich, dokonywanych na świętokrzyską ziemię w 1370.

Historycznie

W czasach Jana Długosza musiano już zapomnieć o prawdziwej lub mniemanej lokacji miasta, skoro odnotował on tylko, że Dębno stanowiło własność krakowskiego biskupa, będąc siedzibą parafii z drewnianym kościołem pw. św. Mikołaja, leżącą w pobliżu Bodzentyna, Tarczka, Potoka, Szumska i Barda. Nie wiadomo jak długo istniał wymieniony przez Długosza kościółek. Obiekt opisany w aktach Kapituły Metropolitalnej Krakowskiej w 1610 r. był także drewniany („miał zakrystię z boku ołtarza głównego i dwie kruchty boczne, z których tylko jedna była zamykana”). Ten kościół spłonął przed rokiem 1737. W 1740 r. kościół odbudowano, ale jako zupełnie inny obiekt. Konsekracja miała miejsce w 1744 r., a kilka lat później przy okazji wizytacji zanotowano, że miał on kwadratową nawę, dwie kaplice: św. Anny i św. Mikołaja, zakrystię, skarbczyk i kruchtę. W 1827 r. wieś Dębno była niewielką osadą (181 mieszkańców). W 2. połowie XIX stulecia liczba mieszkańców powiększyła się do 303 osób. Zasięg terytorialny parafii był dość duży i obejmował kilka wsi, stąd zapis: „parafia 1370 dusz liczy” („Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego”). W tym czasie stuletni kościół był już mocno zniszczony i pilnie wymagał remontu. Jego ówczesny stan techniczny opisano szczegółowo w dokumentach: „Cały kościół dawnością czasu sponiewierany ruiną co chwila grozić nie przestaje”. W 1857 r. rozpoczęto remont, dzięki któremu kościół doczekał Polski niepodległej. Niestety, można obejrzeć go już tylko na pożółkłych, starych pocztówkach, wydanych w okresie międzywojennym przez Polskie Towarzystwo Krajoznawcze. 13 października 1921 r. świątynia zapaliła się nocą od niedokładnie zgaszonej świecy i spłonęła wraz z całym wyposażeniem, zabytkowymi ołtarzami i obrazami oraz sprzętami i szatami liturgicznymi, a także relikwiarzami. Obecny kościół wybudowano w latach 1930-36. Konsekracji dokonał w 1936 r. bp Franciszek Sonik. Wnętrze jest obszerne – może pomieścić tysiąc wiernych. Wyposażenie obecnej świątyni jest zatem nowe. Kolejni proboszczowie w miarę możliwości wyposażali i upiększali świątynię.

W nowszą historię Dębna wpisują się dramatyczne wydarzenia okupacji hitlerowskiej, kiedy to okoliczne wioski zostały spacyfikowane w 1943 r.: 1 maja – Jeziorko, 25 maja – Wola Szczygiełkowa, 30 czerwca – Dębno. W rocznicę tych wydarzeń zawsze sprawowane są Msze św., wymieniane nazwiska pomordowanych. Na cmentarzu przykościelnym w Dębnie spoczywają ci, których rozstrzelano w sąsiedztwie kościoła (najmłodszy miał 2 latka).

Parafia dzisiaj

Liczy ok. 1900 osób i można ją określić nie tylko jako stabilną (równowaga między ilością zgonów i narodzin), ale i ofiarną. Proboszcz ks. Jakubowski wylicza inwestycje z ostatnich trzech lat: wykonanie nowego dachu na kościele, nowa aranżacja prezbiterium z nowymi figurami i aplikacjami (w ołtarzu głównym znajduje się scena Ukrzyżowania, na ołtarzu i ambonce są nowe dekoracje, a wszystko to wykonał art. Michał Batkiewicz z Krakowa. Surowy prosty krzyż z ołtarza głównego przeniesiono na zewnątrz, nad wejście). Na zewnątrz odnowiono grotę Matki Bożej, pomalowano także prezbiterium. Dużą inwestycją są prace przy tynkach zewnętrznych, wykonane w 75 proc. Ruszają ponownie wiosną.

Na terenie parafii znajdują się dwie szkoły podstawowe: w Woli Szczygiełkowej i w Jeziorku.

Tagi:
parafia patron św. Mikołaj

Możni patroni kieleckiej Karczówki

2018-01-31 10:18

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 5/2018, str. IV

Św. Karol Boromeusz, związany z początkami wzgórza Karczówka z klasztorem – jedną z wizytówek Kielc, ukochaną przez mieszkańców i turystów – wiernie strzeże historycznego dziedzictwa niezwykłego miejsca; św. Barbara – w unikatowym jedynym w Polsce posągu z galeny skupia cechy, i to nie tylko górnicze oraz patronuje stowarzyszeniom; św. Wincenty Pallotti czuwa nad misją apostolską, intensywnie realizowaną w tym miejscu, którego gospodarzami od 60 lat są pallotyni

TD
Karczówka, miejsce dla ducha, dla wypoczynku

Skąd i dlaczego św. Wincenty Pallotti?

Odpowiedź jest prosta – to patron pallotynów. Spuścizna, którą zostawił, wyznacza kierunek pallotyńskiej misji i styl duszpasterstwa, co jest bardzo czytelne na Karczówce.

Wincenty Pallotti SAC (1795– -1850) był włoskim księdzem katolickim, założycielem Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego, którego integralną częścią są pallotyni i pallotynki, tercjarzem franciszkańskim, świętym Kościoła. Już za swojego życia otrzymał tytuł „Apostoła Rzymu”. Nazywa się go również prekursorem Akcji Katolickiej. Proces beatyfikacyjny trwał kilkadziesiąt lat. Pallotti został ogłoszony błogosławionym przez papieża Piusa XII 22 stycznia 1950 r., zaś świętym i równocześnie patronem Unii Misyjnej Kleru – przez papieża Jana XXIII – 20 stycznia 1963. Wspomnienie liturgiczne przypada 22 stycznia.

Karczówka pod kierunkiem pallotynów i za szczególnym orędownictwem ich patrona, św. Wincentego Pallottiego, ma ambicję (i ją spełnia) być ośrodkiem kultury i sztuki sakralnej – organizowane są wystawy, koncerty, realizowana jest działalność wydawnicza itp. Kościół klasztorny ma obecnie charakter rektoralny, a pallotyńska parafia usytuowała się przy nowym kościele, wybudowanym w ostatnich latach u podnóża Karczówki. Niemniej w związku z Pallottim dzieje się na Karczówce mnóstwo. – On zapraszał do tego, aby nie wykluczać, a gromadzić, chciał, aby każdy miał do niego dostęp – mówi rektor Karczówki, ks. Jan Oleszko SAC. Taka jest geneza systematycznych comiesięcznych spotkań z denominacjami religijnymi, współpraca ze Stowarzyszeniem Jana Karskiego, spotkań z ludźmi, którzy chcą i potrafią tłumaczyć współczesną rzeczywistość (naukowcy, zakonnicy, ludzie kultury); w tym duchu organizowane są debaty dotyczące wolności i jej granic, inności czy uchodźctwa. Do tzw. Dialogów z Pallottim byli „zapraszani” święci, np. św. Jan Bosko czy św. Urszula Ledóchowska, aby w takim dwugłosie świętych zastanawiać się nad wykluczeniem, biedą, pomocą, czy miłosierdziem. Są spotkania rekolekcyjne i formacyjne, także na styku ciała, zdrowia i ducha (wokół św. Hildegardy z Bingen). Jest cały rozbudowany wątek misyjny – systematyczne niedziele misyjne i wystawy, tygodnie misyjne, duchowa adopcja kilkunastu dzieci. Pallotyni pracują na wszystkich kontynentach, statystycznie co trzeci pallotyn był lub będzie misjonarzem.

Nową oryginalną tablicę dedykowaną Patronowi bp Jan Piotrowski poświęcił 14 stycznia br. przewodnicząc obchodom 60-lecia obecności pallotynów na Karczówce. W homilii Ksiądz Biskup podkreślał m.in. wyjątkowość Karczówki ze względu na historię, gospodarzy i wiernych, którzy tu poznają prawdę o Bogu i uzyskują duchową poradę. Była okazja do wspomnienia 60 lat historii pallotynów w tym miejscu i pracy tutaj ponad 80 księży oraz postawy ich patrona. Obecnie w diecezji kieleckiej posługuje 14 pallotynów.

Przygotowano także wystawę o patronie w krużgankach, w swojej kaplicy pallotyni mają relikwiarz. W 55. rocznicę kanonizacji św. Pallottiego peregrynował jego krzyż, przypominając dzieje patrona i charyzmat.

Skąd i dlaczego św. Karol Boromeusz?

Być może bp Marcin Szyszkowski, który złożył pamiętny ślub o ufundowaniu klasztoru, jako wotum za ocalenie Kielc od zarazy, zetknął się z bp. Boromeuszem w Italii, a przynajmniej dużo o nim słyszał, jako reformatorze stylu kapłaństwa?

Kult św. Karola Boromeusza na Karczówce trwa od XVII wieku, odkąd zostały tutaj sprowadzone relikwie świętego – orędownika Kielc, doświadczonych plagą zarazy. Relikwie sprowadził do Kielc bp Marcin Szyszkowski z okazji fundacji kościoła z klasztorem na Karczówce w 1624 r. Nowy obiekt stanął w miejscu dawnej kapliczki górniczej, jako wotum za ocalenie Kielc od zarazy, a w takich przypadkach biskup XVI-wiecznego Mediolanu był niezawodny… Listopadowy odpust ku czci św. Karola Boromeusza jest właściwie jedyną formą kultu, współcześnie. Patron kościółka jest wyobrażony w obrazie w wczesnobarokowym ołtarzu głównym z marmuru chęcińskiego (prawdopodobnie pochodzi z czasów fundacji klasztoru).Jest także relikwiarz z jego relikwiami, jest obraz w krużgankach.

Urodzony w arystokratycznej rodzinie Karol Boromeusz, późniejszy reformator życia kapłańskiego i biskupiego, żył w latach 1538-84. W 21 r. życia został kardynałem dzięki swojemu wujowi – papieżowi Piusowi. Młody kardynał, starannie wykształcony prawnik, szybko stał się prawą ręką papieża, wspierając go w pracach nad zakończeniem Soboru Trydenckiego. Boromeusz szybko skonstatował, że Kościół potrzebował nie tylko nowych dokumentów, ale głębokiej odnowy, zwłaszcza duchowieństwa. To wtedy Karol Boromeusz przeobraził się z typowego renesansowego dworskiego kardynała w autentycznego pasterza. Działał pod wpływem dynamicznie rozwijających się jezuitów i przyjaźni ze św. Filipem Nereuszem, opiekunem rzymskiej biedoty. Usunął zbytek, ograniczył służbę i przeniósł się, jako arcybiskup – do Mediolanu, gdzie od 80 lat nie było na stałe biskupa. Chciał być prawdziwym pasterzem swej diecezji, którą wizytował osobiście, docierając do 800 (!)parafii. Założył pierwsze seminarium duchowne, przeprowadził kilkanaście synodów, mobilizował proboszczów do sumiennej pracy. Był surowy dla gorszycieli – i napotykał opór, dzisiaj powiedzielibyśmy – „środowiska”. Kiedy w Mediolanie wybuchła epidemia dżumy, biskup zorganizował w mieście wielką procesję, sam szedł boso na jej czele. Istotnie, dobrego patrona bp Szyszkowski wybrał dla Karczówki.

Skąd i dlaczego św. Barbara?

Pobernardyński zespół klasztorny zbudowano w miejscu wyjątkowym – wcześniejszej kapliczki górniczej, na wzniesieniu o wysokości 315 m n.p.m. w paśmie Kadzielniańskim. Niegdyś było to miejsce intensywnego wydobycia rud ołowiu oraz kamieniołomów.

Według legendy ubogi, a pobożny, górnik Hilary Mala posłuchał wewnętrznego nakazu i kopał wytrwale na wzgórzu Karczówka, w nadziei na znalezisko, które poprawi jego byt. I znalazł – trzy ogromne bryły galeny. Był rok 1646. Z czarnych brył wykuto trzy rzeźby: Madonny z Dzieciątkiem Jezus dla kieleckiej kolegiaty, św. Antoniego do kościoła w Borkowicach k. Radomia i św. Barbarę dla Karczówki. Jej autorem był uznany rzeźbiarz Sebastian Sala.

Pierwowzorem Barbary z Karczówki jest antyczne przedstawienie Flory Farnese. Św. Barbara, z kielichem z hostią i mieczem, umieszczona w widocznym miejscu w osi kościoła, jest atrakcją Karczówki. Zawsze zwracała uwagę miłośników sztuki. Do swoich zbiorów chciał ją pozyskać Uniwersytet Jagielloński, ale bp Wojciech de Boża Wola Górski odmówił prośbie rektora w 1812 r. Figura św. Barbary, być może jedyna na świecie wykonana z tak okazałej bryły galeny, wkomponowana jest w rokokowy ołtarz; uzupełnia ją marmurowa tablica z rymowanym tekstem ks. Andrzeja Kuźniarskiego opisującym okoliczności wydobycia galen i powstania rzeźby.

– Wszyscy turyści w zasadzie o tę Barbarę pytają – mówi ks. Oleszko. Patronuje górnikom, którzy od stuleci gromadzą się tutaj z okazji „Barbórki”, tutaj odprawiane są Msze św. za zmarłych górników.

Św. Barbara żyła w III wieku w Nikomedii. Z racji przyjęcia przez nią wiary chrześcijańskiej została uwięziona w wieży, a następnie ścięta mieczem w 305 roku.Przed śmiercią ukazał jej się anioł z kielichem i hostią. Artysta rzeźbiarz z Karczówki uwzględnił w rzeźbie wydarzenia z życia świętej: jest miecz, kielich z hostią, wieża.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Bp Czaja: zapraszam do podjęcia duchowej walki z wszelakimi pokusami i żądzami

2018-02-16 17:57

hh / Opole (KAI)

Do podjęcia duchowej walki z wszelkimi pokusami i żądzami zachęcił diecezjan w liście na Wielki Post biskup opolski Andrzej Czaja. "Od momentu stania się dzieckiem Bożym, naszym zasadniczym zadaniem jest zachowanie Bożego życia w nas od skażenia grzechem i troska o jego ustawiczny rozwój” – czytamy w liście.

YouTube.com
Bp Andrzej Czaja

Biskup wezwał wiernych w czasie Wielkiego Postu do solidnej pracy nad sobą poprzez zwalczanie grzechów i złych skłonności, a także do wykształcania cnót i owoców Ducha Świętego. Ponadto, zachęcił do udziału w nabożeństwach pasyjnych, poprzez które można rozważać tajemnice zbawcze.

„Jeśli świat – napisał biskup – nie ma stracić przywróconego przez Jezusa ładu Bożego i jeśli sami nie chcemy utracić życia Bożego w sobie, musimy toczyć walkę duchową, zwłaszcza z wszelkimi pokusami. Mam na myśli różnego typu podnietę nakłaniająca do grzechu, która nie zawsze musi pochodzić od szatana. Bywa, że ulegamy namowom świata i naszej skłonności do grzechu, a nasze zmysły skażone grzechem pierworodnym przynoszą niebezpieczne dla rozwoju duchowego poruszenia do złego czynu. Jest też oczywiście wielorakie kuszenie szatańskie” – podkreślił.

„Szczególnie trzeba uważać na wady, czyli złe skłonności, które zaciemniają sumienie i nakłaniają do zła. Z nich najpoważniejsze zagrożenie stanowią tzw. grzechy główne. Jest ich siedem: pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, łakomstwo (nie tylko w jedzeniu i piciu, ale w ogóle w korzystaniu z dóbr tego świata), gniew, lenistwo względnie znużenie duchowe” – wymienił.

Jako najlepszą formę obrony i walki z pozorami i fałszem, hierarcha wskazał życie w prawdzie i posłuszeństwo słowu Bożemu, które jest zawsze światłem pośród wszelkich mroków życia na ziemi oraz pamięć o tym, że szatan został pokonany przez Chrystusa, a zatem nie możemy się go panicznie bać.

„Trzeba zatem wielkiej czujności” – wskazał bp Czaja. „W naszej walce duchowej o Boży ład nie może brakować kategorycznego wyrzekania się zła, unikania grzesznych okazji i troski o życie w łasce uświęcającej. Potrzeba umartwienia, modlitwy, postu i jałmużny” – zaznaczył.

Zdaniem biskupa, sprawdzianem jakości naszej współpracy z Duchem Świętym jest obecność Jego owoców w naszym życiu, czyli pierwocin wiecznej chwały. Tradycja Kościoła wymienia ich dwanaście: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wspaniałomyślność, łaskawość, wierność, skromność, wstrzemięźliwość, czystość.

Szczególne zadania na czas Wielkiego Postu wskazane przez opolskiego biskupa to uczestnictwo w wielkopostnych nabożeństwach, rozważanie i uwielbianie miłości Pana, a także podjęcie mozolnego wysiłku walki duchowej z wszelkimi pokusami, grzechem i złem, w trosce o Boży ład w swoim wnętrzu i między sobą oraz obudzenie świadomości obecności Ducha Świętego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katowice: Zaprezentowano nowy, ekologiczny podręcznik do nauki religii

2018-02-17 19:51

ks.sk / Katowice (KAI)

W auli Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach zaprezentowano w sobotę nowy podręcznik do nauczania religii pt. „Dzieci, los Ziemi leży w Waszych rękach”. W treść książki zostało wpisane nauczanie papieża Franciszka zawarte w encyklice „Laudato si”.

3dman_eu/pixabay.com

Powstałą w Peru książkę autorstwa o. Juana Goicochea zaprezentowano dzisiaj w Katowicach. Podejmuje ona problemy ekologii, sprawiedliwości i ochrony stworzenia. Nad polską wersją językową czuwał ks. Robert Kaczmarek, wizytator katechetyczny w archidiecezji katowickiej wraz z pracownikami Uniwersytetu Śląskiego. – Podjęliśmy się tłumaczenia, ponieważ potrzeba takiej refleksji ekologicznej – mówi ks. Kaczmarek, który wraz ze swoimi uczniami przełożył książkę z języka niemieckiego.

- Przede wszystkim chciałem służyć dzieciom, które gromadziły się w mojej parafii, szukałem czy nie ma takiego podręcznika, a skoro nie spotkałem, to sam napisałem, żeby służył dzieciom, żeby je edukował – mówi o. Goicochea o napisanej przez siebie książce.

Na prezentacji podręcznika był także obecny metropolita katowicki abp Wiktor Skworc, który podzielił się swoim doświadczeniem zdobytym w krajach, w których książka powstawała. – Bliska mi jest zarówno Austria, jak i Peru – mówił abp Skworc. – Cieszę się, że dzisiaj reprezentacji tych państw mogę się tutaj dzisiaj spotkać, w tej wspólnej sprawie, jaką jest ekologia. Jest to nasza wspólna sprawa, sprawa wszystkich narodów. Chciałbym podziękować wam za to, że tej sprawie dajecie swoje serce – dodał hierarcha.

O treści książki opowiada ks. Kaczmarek mówiąc, że są w niej rozdziały mówiące o człowieku, jako tym, który jest w centrum świata przyrody. Podkreśla, że książka podejmuje zagadnienia, które są dzisiaj bardzo istotne. Wśród nich wymienia: mobbing, rasizm czy prawa człowieka.

Podręcznik skierowany jest do uczniów klas szkół podstawowych. Podejmuje zagadnienia związane z człowiekiem i ekologią w świetle nauczania Kościoła. W sposób szczególny w treść książki zostało wpisane nauczanie papieża Franciszka zawarte w encyklice „Laudato si”. Pierwsze egzemplarze podręcznika trafią do rąk dzieci i młodzieży już w najbliższy poniedziałek, 19 lutego. Obecnie książka jest wydrukowana w 5 tys. egzemplarzy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem