Reklama

Widziane z Brukseli

Bóg się rodzi

2016-12-20 10:11

Mirosław Piotrowski, poseł do Parlamentu Europejskiego, www.piotrowski.org.pl
Niedziela Ogólnopolska 52/2016, str. 71

CC0 Public Domain

Powoli wracają normalność, tradycja, religia. Na coraz większej liczbie kartek bożonarodzeniowych znów pojawiają się postacie Świętej Rodziny, Trzech Króli, pasterzy przy żłóbku.

W trakcie ostatniej tegorocznej sesji Parlamentu Europejskiego w Strasburgu moją uwagę przykuła wypowiedź jednego ze szwedzkich europosłów z największej grupy politycznej. Przywołał on postać św. Łucji, której święto obchodzone jest w Szwecji 13 grudnia. Dawniej dzień ten wyznaczał początek Adwentu. To sytuacja unikatowa, dotychczas bowiem przywoływanie świętych Kościoła katolickiego bądź ich cytowanie nie należało do dobrego tonu w naszej Izbie. Wcześniej tego typu próby kończyły się buczeniem lub zagłuszaniem mówcy. Można by rzec, że nie oficjalnie, ale planowo w instytucjach unijnych rugowano elementy tradycji chrześcijańskiej. Był czas, że w Parlamencie Europejskim zniknęła choinka. Na większości kartek świątecznych drukowanych przez Parlament brakowało akcentów religijnych. Przed pięciu laty Komisja Europejska wydała kalendarz dla uczniów, w którym pominęła wszystkie święta chrześcijańskie, w tym Boże Narodzenie.

Co osobliwe, nie zapomniano o święcie sikhów i Halloween. Wywołało to oburzenie, ale wówczas Unia Europejska prężyła muskuły. Chciała jeszcze przewodzić światu, wytyczać standardy, lansować nowe ideologie. Dotknęły ją jednak fale kryzysów – gospodarczy w Grecji, Portugalii i Włoszech, a także migracyjny. Narody Europy stopniowo zaczęły odwracać się od tzw. projektu europejskiego. Unijni decydenci znaleźli się w defensywie, czego przejawem jest m.in poluzowanie ideologicznej agresji. Powoli wracają normalność, tradycja, religia. Na coraz większej liczbie kartek bożonarodzeniowych znów pojawiają się postacie Świętej Rodziny, Trzech Króli, pasterzy przy żłóbku. Osobiście takie otrzymuję. Przykładowo – jeden z brytyjskich europosłów przysłał mi przepiękną kartkę z wizerunkiem Maryi z Dzieciątkiem Jezus. Słowem – „Bóg się rodzi, moc truchleje”, także w europejskiej Unii.

Tagi:
święta

„Magiczna aura” Bożego Narodzenia

2018-01-10 10:56

Grzegorz Górny
Niedziela Ogólnopolska 2/2018, str. 35

Olesia Bilkei/fotolia.com

Święta Bożego Narodzenia już za nami, ale wciąż nie daje mi spokoju jedna sprawa z nimi związana. A mianowicie wśród słów, które najczęściej pojawiały się w przestrzeni publicznej w kontekście minionych świątecznych dni, były rzeczownik „magia” oraz przymiotnik „magiczny”. W przekazach medialnych, wypowiedziach znanych postaci czy reklamach wciąż można było usłyszeć powtarzające się w kółko twierdzenia o „magii świąt”, „magicznej aurze wigilijnej wieczerzy” czy „magicznym czasie Bożego Narodzenia”.

Otóż nie ma nic dalszego od chrześcijaństwa niż magia, która jest przejawem okultyzmu, a w najgłębszej warstwie – idolatrii. Kościół od początku swego istnienia surowo potępiał takie praktyki, co widać choćby w Dziejach Apostolskich, w których opisane zostały postaci Szymona Maga czy Elimasa z Pafos.

Katechizm Kościoła Katolickiego mówi wyraźnie: „Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się do interwencji demonów. Jest również naganne noszenie amuletów. Spirytyzm często pociąga za sobą praktyki wróżbiarskie lub magiczne. Dlatego Kościół upomina wiernych, by wystrzegali się ich. Uciekanie się do tak zwanych tradycyjnych praktyk medycznych nie usprawiedliwia ani wzywania złych mocy, ani wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka” (2117).

W cytowanym fragmencie katechizm potępia też czary. W mediach zaś często można usłyszeć zdania, że święta Bożego Narodzenia to „zaczarowany czas”, że „mają swój niepowtarzalny czar”, „roztaczają czarowną atmosferę”, „pozostawiają czarujące wspomnienia”.

Myślę, że ci, którzy używają takich słów, nie rozumieją ich w pierwotnym, właściwym sensie. Nie łączą owych wyrażeń z pojęciami magii i czarów w znaczeniu katechizmowym. Dla nich są to raczej synonimy czegoś cudownego, nadzwyczajnego, niepowtarzalnego, urzekającego, nastrojowego czy zachwycającego. Odnosi się wrażenie, jakby „magiczność” oderwała się całkowicie od swojego rzeczywistego desygnatu i poszybowała w odległe rejony.

W sumie to nic dziwnego – w historii wiele słów zmieniało swoje znaczenia. Przykładem takiej metamorfozy, która dokonała się niedawno w niezwykle krótkim czasie, jest choćby kariera przysłówka „strasznie”. Kiedyś używany on był głównie w negatywnych kontekstach, zamiennie z takimi słowami, jak np. „straszliwie”, „potwornie” czy „okropnie”. Dziś natomiast coraz częściej można usłyszeć, że ktoś jest „strasznie miły”, atmosfera była „strasznie sympatyczna”, nie mówiąc już o wyznaniach w stylu „strasznie cię kocham”.

Co wobec tego zrobić ze słowami „magia” i „czar” w kontekście chrześcijańskich świąt? Czy pogodzić się z dominującymi procesami semantycznymi, jak z czymś, czego nie da się zatrzymać, czy może podjąć z nimi walkę? Sądzę, że nie jest przypadkiem, iż te nieadekwatne do sytuacji sformułowania pojawiają się w czasach sekularyzacji, gdy ludzie przestają rozumieć znaczenie Bożego Narodzenia, gdy nie pojmują, co tak naprawdę wydarzyło się ponad dwa tysiące lat temu w Betlejem. Używają niewłaściwych słów, ponieważ nietrafnie rozpoznają rzeczywistość.

Najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji byłoby dotarcie do przyczyn, a nie zaradzanie skutkom. Optymalne wyjście to, oczywiście, ewangelizacja, która pomogłaby nie tylko zrozumieć sens świętowania, lecz także wejść w jego głębię i duchowo przeżyć to wydarzenie. Tak naprawdę wystarczyłaby jednak tylko odrobina elementarnej wiedzy religijnej, która pozwoliłaby uchwycić istotę chrześcijaństwa, by nie używać wobec niego niestosownych wyrażeń.

Mimo szerzącej się ignorancji nie powinniśmy poddawać się tej fali. Należy dbać o właściwy sens słów. Inaczej stopniowo oswajamy siebie i innych z przeświadczeniem, że magia to w sumie nic złego, skoro składa się na atmosferę świąt Bożego Narodzenia.

Grzegorz Górny, reporter, eseista, autor wielu książek i filmów dokumentalnych, stały publicysta tygodnika „Sieci”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chile: abp Ch. Scicluna ujawnił, jak będzie działało Biuro ds. Nadużyć

2018-06-20 14:53

kg (KAI/ilsismografo) / Santiago

Wymiar sprawiedliwości i Kościół mają obowiązek badania i wyjaśniania przypadków nadużyć seksualnych wobec nieletnich w Chile, aby w ten sposób poznać prawdę. Oznajmił o tym specjalny wysłannik papieża abp Charles Scicluna na zakończenie swej drugiej wizyty w tym kraju 19 czerwca w Santiago. Ujawnił również kilka szczegółów Biura ds. Nadużyć, która ma tam powstać przede wszystkim w celu słuchania ofiar i ściśle współpracować z władzami państwowymi i kościelnymi.

Bożena Sztajner/Niedziela

Arcybiskup podziękował wszystkim, z którymi spotkał się w czasie tego pobytu w Chile, łącznie z przedstawicielami ofiar, duchowieństwa i środków przekazu. Mówiąc o przyszłym Biurze, zaznaczył, że ma ono kontynuować to, co zrobiła delegacja watykańska podczas swych dwóch podróży do tego kraju (pierwsza była w lutym br.). Nowy organ będzie podlegał Krajowej Radzie Zapobiegania Nadużyciom i komisji ds. Towarzyszeniu Ofiarom w łonie tamtejszego episkopatu.

Towarzyszący arcybiskupowi prał. Jordi Bertomeu z Kongregacji Nauki Wiary potwierdził i zapewnił, że wszystkie stwierdzone przypadki seksualnego wykorzystywania nieletnich zostaną przekazane bezpośrednio do Watykanu.

Abp Scicluna odmówił podania nazwisk członków nowo powołanego Biura, zastrzegając, że jest to tajemnica i nie może udzielać szerszych informacji. Podkreślił jedynie, że „będą to świeccy z dużym doświadczeniem”, dodając, że „ufa profesjonalizmowi tych osób”. Zwrócił również uwagę, że powierzone im zadanie ma charakter przejściowy, bo „nie jesteśmy w stanie wysłuchać wszystkich”. „Jest to proces zgodny z naszą misją duszpasterską, jest to służba na rzecz osób, które kontaktowały się z nami, ale z czysto ludzkiego punktu widzenia nie można było ich wysłuchać” – wyjaśnił wysłannik Ojca Świętego.

W odróżnieniu od swego pierwszego pobytu w Chile w lutym br., gdy delegaci watykańscy odwiedzili kilka miast w tym kraju, a nawet Nowy Jork, gdzie także rozmawiali z jedną z ofiar nadużyć, tym razem przebywali oni niemal wyłącznie w Osorno na południu kraju. Biskupem tego miasta jeszcze do niedawna był Juan Barros, najbardziej krytykowany hierarcha chilijski, oskarżany o ukrywanie przypadków pedofilii, których dopuszczał się ksiądz jego diecezji Fernando Karadima.

Abp Scicluna oświadczył, że obecna jego wizyta ma rozpocząć proces pojednania oraz poprosił ofiary nadużyć o wybaczenie tego grzechu Kościołowi. Przekazał też miejscowym wiernym od papieża wyrazy solidarności i nadziei o przyszłość Kościoła w tym kraju południowoamerykańskim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Przeor Taizé podkreśla znaczenie pielgrzymki papieża do Genewy

2018-06-21 10:09

tom (KAI) / Genewa

- Chrześcijanie tracą wiarygodność, gdy mówią o "Bogu miłości" i pozostają podzieleni. Pewnego razu chrześcijanie rozdzielili się w imię prawdy Ewangelii. Dzisiaj, w imię Ewangelii, ważne jest, aby się pojednali - podkreśla przeor ekumenicznej Wspólnoty z Taizé, brat Alois w wywiadzie dla szwajcarskiego dziennika "Tribune de Geneve " z okazji wizyty papieża Franciszka w siedzibie Światowej Rady Kościołów z okazji 70 rocznicy jej istnienia.

Grzegorz Gałązka

Zdaniem brata Aloisa "ekumeniczna pielgrzymka" papieża do Genewy jest "kamieniem milowym" na drodze do jedności chrześcijan. Przypomniał, że założyciele Światowej Rady Kościołów i Wspólnoty Taizé byli "pełni pasji dla jedności". "Mieli oni wizję nowego etapu drogi dla podzielonych Kościołów, etapu komunii i braterstwa między chrześcijanami, mając na celu dążenie do pokoju po katastrofie II wojny światowej. Papież Franciszek uczynił wszystko, co było możliwe, od czasu objęcia przez niego papieskiego urzędu, aby ożywić na nowo pragnienie jedności" - powiedział przeor Wspólnoty z Taizé.

Jego zdaniem Ojciec Święty zadaje pytania, które są ważne dla wszystkich: w jaki sposób różnice mogą przyczynić się do wzajemnego ubogacenia? Jak można zapewnić, aby szacunek dla zdrowej różnorodności nie wpływał na "dynamikę jedności"? Wobec odżywania nacjonalizmów i starań o utrzymanie tożsamości, czy chrześcijanie mogą pokazać, że wszyscy potrzebują siebie nawzajem?

"Taizé zaprasza Kościoły do znalezienia innych możliwości modlitwy i życiodajnego dzielenia się poza Tygodniem Modlitw o Jedność Chrześcijan" - powiedział brat Alois i dodał: "Zróbmy razem wszystko, co możliwe".

Taizé jest jednym z najważniejszych ośrodków ruchu ekumenicznego. Ta niewielka wioska we francuskiej Burgundii jest siedzibą wspólnoty, która od ponad 70 lat jest miejscem spotkania młodzieży z całego świata. We Wspólnocie Taizé żyje ok. stu braci z ponad 25 krajów, należących do różnych Kościołów chrześcijańskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem