Reklama

Nowy Testament

Panewnicki żłóbek

2016-12-20 10:11

Piotr Lorenc
Niedziela Ogólnopolska 52/2016, str. 35

Archiwum parafii
Szopka w parafii pw. św. Ludwika Króla i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Katowicach-Panewnikach

Jest olśniewającą, monumentalną, dopracowaną w każdym szczególe budowlą. Ale nie to jest jego zasadniczym celem. Jak zapewnia franciszkanin o. Alan Rusek OFM, proboszcz parafii pw. św. Ludwika Króla i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Katowicach-Panewnikach, ma przede wszystkim przekazywać biblijną prawdę o Bożym Narodzeniu

Najpierw kilka słów o wymiarach żłóbka. Ma 18 metrów wysokości, 14 metrów szerokości i 10 metrów długości. Do tego należy doliczyć boczne sceny po 6 metrów, co w sumie daje powierzchnię 32 metrów szerokości, czyli ponad 600 m2.

Budowa szopki trwa ok. 2 tygodni. Przy stawianiu konstrukcji i układaniu figur pracuje od 6 do 10 mężczyzn. Najpierw budowana jest konstrukcja nośna. Dziś już jest to konstrukcja metalowa. Ponumerowane elementy są przywożone z magazynu do kościoła i na miejscu skręcane. Na tym ustawia się drewniane palety, a na paletach jak na scenie, oczywiście pod pewnym kątem, ustawia się scenerię – choinki, domy, wiatraki i ponad 100 figur ludzi i zwierząt. O wystrój żłóbka dba artysta rzeźbiarz – Paweł Jałowiczor, na co dzień mieszkający w Jaworzynce-Trzycatku. Jednak zanim powstanie konstrukcja, to najpierw trzeba zbudować niebo. To się wiąże z zamontowaniem tysięcy żarówek i rozciągnięciem kilometrów kabli. Do tego dochodzi rozciągnięcie panoramy Jerozolimy. – Tak naprawdę można powiedzieć, że budowa żłóbka trwa cały rok, bo gdy ją demontujemy, to już zastanawiamy się nad tym, co trzeba naprawić, wymienić, jaką figurę należy odnowić – podkreśla o. Alan Rusek OFM, proboszcz panewnickiej parafii i kustosz bazyliki. Co ciekawe, w tym roku do galerii figur dołączy franciszkanin. – Chodzi nam o to, by pokazać pełny strój franciszkański z podpisami, jak nazywają się jego poszczególne części – wyjaśnia zakonnik.

Zaznacza także, że w 2005 r. żłóbek został rozbudowany o jedno skrzydło, a rok później o drugie. – I teraz mamy tryptyk. Najważniejsza jest oczywiście część centralna. Ona zachowuje wygląd, który znajdujemy w opisie w Ewangelii. Patrząc na całość bazyliki, widać, że przed żłóbkiem jest ołtarz, na którym sprawowana jest Eucharystia, i to doskonale współbrzmi ze sobą. Codziennie Chrystus rodzi się na ołtarzu. Ten sam, który narodził się w Betlejem – zaznacza o. Alan.

Reklama

Trzeba podkreślić, że żłóbek ma przede wszystkim wymiar pastoralny. – Wykorzystujemy do tego boczne skrzydła. Z lewej strony nawiązujemy do duchowości franciszkańskiej, bądź wprost do osoby św. Franciszka, bo to przecież św. Franciszek w Greccio urządził pierwsze misterium bożonarodzeniowe. I tak w tym roku po lewej stronie będą umieszczone elementy propagujące postać św. Brata Alberta. Czynimy to w nawiązaniu do rozpoczynającego się Roku św. Brata Alberta, który oparł swoje życie i regułę zgromadzenia na regule franciszkańskiej. A prawa strona będzie nam przypominała o 100. rocznicy objawień fatimskich, którą będziemy obchodzić w 2017 r. – tłumaczy franciszkanin.

Mówiąc o fenomenie żłóbka, trzeba wspomnieć o adoracjach organizowanych przez cały czas od Bożego Narodzenia aż do końca stycznia dla różnych grup religijnych, społecznych czy stanów. – Tym adoracjom, których jest ponad 20, przewodniczą nasi biskupi. Fenomenem, który zadziwia, jest też to, że szopka staje się elementarzem dla rodziców, który patrząc na żłóbek, tłumaczą dzieciom prawdy wiary. A dzieci są najwdzięczniejszymi obserwatorami – wyjaśnia o. Rusek.

Żłóbek można oglądać i adorować od Bożego Narodzenia do 1 lutego codziennie w godzinach otwarcia kościoła, tj. od 5.30 do 19.30. Poza szopką we wnętrzu bazyliki – w pomieszczeniach klasztornych udostępniana jest szopka ruchoma z poruszającymi się figurami ważnych postaci z historii Kościoła i Polski. A w klasztornym ogrodzie przygotowywana jest zwykle żywa szopka ze zwierzętami.

Tagi:
szopka szopka

Częstochowa: bezdomni przygotowali szopkę bożonarodzeniową w centrum miasta

2017-12-22 11:42

ks. mf / Częstochowa (KAI)

Bezdomni z Fundacji św. Barnaby przygotowali szopkę bożonarodzeniową na placu Biegańskiego, centralnym placu Częstochowy, przed kościołem św. Jakuba.

Niedziela TV

Pomoc organizacyjną, a także ciepły posiłek dla pracujących, za sprawą s. Milleny ze Zgromadzenia Sióstr św. Józefa zapewniło kilka okolicznych barów i zaprzyjaźnione instytucje.

„Takie pragnienie i pomysł, by w centrum naszego miasta stanęła szopka bożonarodzeniowa, zrodził się już trzy lata temu w sercach młodzieży z Liceum im. Kopernika w Częstochowie, podczas spotkania, które miałam z młodzieżą. Potem dzięki życzliwym ludziom znalazły się materiały do budowy szopki w centrum miasta” – podkreśla s. Millena.

- Dzięki tym ludziom, którzy podarowali drewno, gwoździe i inne materiały, nasi kochani bezdomni mogli wybudować szopkę – dodaje s. Millena.

Natomiast Mariusz Machowski, wolontariusz z Fundacji św. Barnaby wspomina, że sam kiedyś żył daleko od Boga. - Pan Bóg też na mojej drodze postawił siostrę Millenę, która sama bardzo dużo nam pomaga. Sam także lubię pomagać ludziom. Myślę, że Bóg, aby mógł się narodzić, musi mieć dom. Musi być dom, żeby się narodzić na nowo – podkreśla Mariusz Machowski.

Pierwsza szopka bożonarodzeniowa na placu Biegańskiego stanęła w grudniu 2015 r. Wykonali ją bezdomni z miejskiej ogrzewalni przy ul. Krakowskiej pod kierunkiem s. Milleny ze Zgromadzenia Sióstr św. Józefa. Natomiast choinkę ozdabiały serca i anioły wykonane przez młodzież częstochowskich szkół, m.in. IV LO im. Sienkiewicza, Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego i Gimnazjum im. Matki Bożej Jasnogórskiej oraz Technicznych Zakładów Naukowych.

Reportaż można zobaczyć na http://tv.niedziela.pl/film/2150/Musi-byc-dom-zeby-sie-narodzic-na-nowo

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Papież pobłogosławił związek małżeński gwardzisty szwajcarskiego

2018-07-16 10:35

azr (aciprensa.com/KAI) / Rzym

W sobotę 14 lipca papież Franciszek przewodniczył uroczystości zaślubin gwardzisty szwajcarskiego i Brazylijki, pracującej w Muzeach Watykańskich.

TOMASZ LEWANDOWSKI

O wydarzeniu poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych proboszcz brazylijskiego Sanktuarium Chrystusa Odkupiciela – Corcovado, ks. Omar Reposo. „Zobaczcie, jaka niespodzianka! Papież Franciszek zawsze zaskakuje!” – napisał kapłan, komentując zdjęcie młodej pary, zrobione podczas uroczystości zaślubin. Ślub odbył się w poświęconym św. Szczepanowi kościele Abisyńczyków (Santo Stefano degli Abissini) w Ogrodach Watykańskich. O tym, że będzie mu przewodniczył Ojciec Święty, wiedzieli tylko narzeczeni: gwardzista szwajcarski Luca Schafer i jego narzeczona, Brazylijka Letítia Vera, pracująca w Muzeach Watykańskich. Przybycie Franciszka było zaskoczeniem dla gości i księży koncelebrujących uroczystość.

Jak przypomina portal aciprensa.com, to nie pierwszy raz, kiedy Franciszek pobłogosławił związek małżeński w Watykanie. We wrześniu 2014 r. przewodniczył w Bazylice Świętego Piotra zaślubinom 20 par, a w lipcu 2016 r. w kaplicy Domu św. Marty pobłogosławił związek małżeński niesłyszącej pary.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Z Maryją jestem bezpieczna

2018-07-16 19:29

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

Najświętsza Maryja Panna z Góry Karmel, Której wspomnienie liturgiczne dziś obchodzimy, bardziej może znana jako Matka Boża Szkaplerzna, szczególnie czczona jest wśród karmelitów, a Jej łaskami słynący obraz znajduje się w Czernej koło Krzeszowic. Szkaplerzem, oprócz wierzchniej części ubioru zakonnego, nazywany także szatę Maryi, którą każdy świecki może przyjąć, oddając się tym samym pod opiekę Matki Bożej. Oczywiście, jeśli tylko chce. Szkaplerz nosili wielcy święci: Jan Maria Vianney, Alfons Maria Liguori, Jan Bosco. Nosił go także św. Jan Paweł II.

Piotr Marcińczak

Obietnice

Dość dobrze znane są przywileje przysługujące tym, którzy przyjmą szkaplerz. Maryja obiecała im szczególną opiekę i ochronę w trudnych chwilach doczesnego życia oraz dobrą śmierć i zachowanie od wiecznego potępienia. Druga z powyższych obietnic w XV w. nabrała kształtu tzw. przywileju sobotniego. Wierzymy, że Matka Boża uwalnia duszę zmarłego, noszącego szkaplerz, z mąk czyśćcowych w pierwszą sobotę po jego śmierci.

Warto podkreślić także, że przyjmujący szkaplerz otrzymują udział we wszystkich dobrach duchowych Zakonu Karmelitańskiego, a więc Mszach św., modlitwach, postach, dobrych uczynkach oraz mogą uzyskać odpust zupełny w dniu wpisania do bractwa szkaplerznego, a także w niektóre święta karmelitańskie: wspomnienie św. Szymona Stocka (16 maja), uroczystość Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel (16 lipca), święto proroka Eliasza (20 lipca), święto św. Teresy od Dzieciątka Jezus (1 października), uroczystość św. Teresy od Jezusa (15 października), święto Wszystkich Świętych Zakonu Karmelitańskiego (14 listopada) oraz w uroczystość św. Jana od Krzyża (14 grudnia). Osoba przyjmując szkaplerz zobowiązuje się do noszenia go na co dzień oraz odmawiania wybranej modlitwy zawierzenia Maryi, np. „Pod Twoją obronę".

Szkaplerz to nie talizman

Trzeba jednak pamiętać, co mocno podkreślają ojcowie karmelici, że nie należy traktować szkaplerza w sposób magiczny, a więc jako zaczarowany przedmiot, który wystarczy zawsze mieć przy sobie, a on zapewni nam szczęście na ziemi i uchroni od piekła po śmierci. Żeby bowiem mieć udział we wszystkich wymienionych powyżej łaskach i obietnicach, trzeba w życiu trwać przy najważniejszym i pierwszym ze wszystkich szkaplerznych „obowiązków". Jest nim gorliwe i szczere naśladowanie Maryi we wszystkich Jej cnotach. Ponieważ przynależność do Matki Bożej i miłość do Niej wyrażać się powinna przede wszystkim w gotowości do kształtowania w sobie Jej cnót, m.in.: pokory, zawierzenia woli Bożej oraz cnocie czystości według stanu. Łaska Boża bowiem wydaje owoce w życiu człowieka tylko przy jego współpracy i szczerej woli, a nie wbrew niemu lub pomimo jego obojętności. A szkaplerz jest łaską.

Dla dzieci i dla grzeszników także

Szkaplerz można nabyć i uroczyście przyjąć każdego dnia u karmelitów w Czernej. Warto jednak wiedzieć, że o ile nałożenia szkaplerza musi dokonać kapłan o tyle nie musi on być karmelitą. Może to zrobić każdy diecezjalny ksiądz, byle zgodnie z przyjętą przez Kościół formułą. Szkaplerz można nakładać także małym dzieciom, jeszcze nieświadomym tego wielkiego znaku, jako formę obrony przed złem, a nawet umierającym grzesznikom, którzy jednak wyrażą wolę przyjęcia go na łożu śmierci.

Maryja nie pozwala mi o sobie zapomnieć

Jakub nosi szkaplerz od 20 lat. - Zafascynowałem się tym, że Maryja obiecała szczególnie chronić noszących szkaplerz. Chciałem mieć w tym udział. Przyjąłem szkaplerz i teraz tego doświadczam. Szkaplerz to jest szata Maryi, Jej godność, a także łaska. Tak to rozumiem. Jest on także znakiem przynależności do Maryi, która trwa całe życie. Bo my możemy pobłądzić, ale Ona jest wierna zawsze. I zawsze dotrzymuje tego, co obiecała, choć nigdy wbrew woli człowieka - opowiada Jakub. - Codziennie odmawiam modlitwę szkaplerzną „Pod Twoją obronę". Maryja nie pozwala mi o sobie zapomnieć - dodaje. - Kiedy patrzę na te 20 lat ze szkaplerzem, to widzę jasno, jak moja relacja z Matką Bożą rozwijała się i ewoluowała. Widzę jak Ona się mną opiekuje, dyskretnie, ale konsekwentnie. I wyraźnie doświadczam, że prawdziwe zbliżanie się do Maryi zawsze jest zbliżaniem się do Chrystusa.

Nie mogę teraz umrzeć

Maria przyjęła szkaplerz na rekolekcjach w wieku 15 lat, po tym jak usłyszała o szczególnej opiece Matki Bożej dla noszących Jej znak i zapragnęła go mieć. Opowiada, że przez cały ten czas nosiła tradycyjną formę szkaplerza, ale kilka lat temu wymieniła go na medalik, który jest o wiele wygodniejszą formą. Maria, dziś młoda mężatka, wspomina także wypadek samochodowy, który przeżyła. - Pamiętam doskonale, że kiedy całe życie przelatywało mi przed oczami, było tam m.in. wspomnienie noszonego przeze mnie szkaplerza. I pamiętam taką myśl w mojej głowie „noszę szkaplerz i Maryja ma mnie w opiece, więc nie mogę teraz umrzeć, bo nie zdążyłam iść do spowiedzi..." i rzeczywiście przeżyłam. Wiem, że uratowała mnie Matka Boża - podkreśla.

Kiedy pytam ją jakie znaczenie na co dzień ma dla niej szkaplerz, odpowiada z uśmiechem: - To jest forma mojej walki o niebo. Sama nie dam rady się tam dostać, bo jestem jako człowiek zbyt słaba. Potrzebuję pomocy, a jaką lepszą pomoc mogę sobie wyobrazić niż tę od Matki Bożej? Czuję się z Nią bezpieczna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem