Reklama

Międzypokoleniowe szopki Krakowskie

2016-12-20 10:11

Rozmawia Magdalena Kowalewska
Niedziela Ogólnopolska 52/2016, str. 20-21

Adam Bujak
W wadowickiej bazylice Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny szopka ustawiona została w kaplicy Świętej Rodziny, gdzie znajduje się chrzcielnica (z prawej), przy której został ochrzczony św. Jan Paweł II

Z Adamem Bujakiem – papieskim fotografem i autorem ponad 140 książek – rozmawia Magdalena Kowalewska

MAGDALENA KOWALEWSKA: – W albumie „Bóg się rodzi” fotografie Pana autorstwa przedstawiają różne obrazy, rzeźby, stajenki, ołtarze, szopki i tradycje bożonarodzeniowe. Jaki jest Pana ulubiony motyw artystyczny Narodzenia Pańskiego?

ADAM BUJAK: – Trudno wybrać jeden z nich. Zdjęcia, o których mowa, to materiał z blisko 20 lat. Nie miałem trudności z ich zebraniem, ale z tym, które z nich umieścić w tym albumie. Na pewno majstersztykiem są płaskorzeźby Wita Stwosza w krakowskiej bazylice Mariackiej. Dla mnie osobiście wspaniałymi dziełami są również proste rzeźby ludowych artystów. To często niewykształcone osoby, które otrzymały natchnienie od Pana Boga.

– Towarzyszył Pan św. Janowi Pawłowi II podczas niejednego Bożego Narodzenia. W książce znajdziemy zdjęcie, na którym widać, jak Ojciec Święty podczas pasterki w 1982 r. przenosi figurkę do szopki ustawionej w Bazylice św. Piotra.

– Z Ojcem Świętym śpiewałem kolędy przy jednym stole podczas pierwszych jego świąt Bożego Narodzenia w Watykanie. Była to pierwsza nasza wizyta z kard. Franciszkiem Macharskim. Samolot stał całą noc na lotnisku, ponieważ UB nie chciało nas puścić. Zdążyliśmy jednak dotrzeć na czas, a wieczorem uczestniczyliśmy w pierwszym kolędowaniu z Papieżem Polakiem! To było coś niesamowitego, to był niezapomniany czas. Około półtorej godziny wspólnego śpiewania kolęd przez górali i krakowian razem z papieżem Janem Pawłem II.

– Fotografował Pan również m.in. watykańskie szopki.

– Tak. Ale przypomnijmy, że nigdy wcześniej szopki na Placu św. Piotra nie było. Obecnie natomiast żaden Włoch ani obcokrajowiec nie wyobraża sobie tego miejsca bez szopki i wysokiej choinki. Tradycję corocznego stawiania szopki zapoczątkował właśnie św. Jan Paweł II.

– W Pana rodzinnym mieście I Konkurs na Najpiękniejszą Szopkę Krakowską zorganizowano w 1937 r. Fotografuje Pan i obserwuje zaangażowanie całych rodzin w ich przygotowanie. Jak bardzo potrzebna jest to inicjatywa?

– Tłumy, które gromadzą się wokół pomnika Mickiewicza, i procesja z szopkami mówią same za siebie. Zaangażowani w ich tworzenie są dzieci, młodzież i starsi. Konstruowanie szopek rozpoczęli jeszcze przed wojną bezrobotni krakowscy murarze. Pracowali tylko w czasie sezonu. Ktoś wpadł na pomysł, żeby stworzyć szopki krakowskie. Pod pomnikiem Mickiewicza, zburzonym przez Niemców, który później zrekonstruowano, sprzedawano szopki. W czasie II wojny światowej zakazano całkowicie konkursów, ale już 21 grudnia 1945 r. u stóp tego pomnika ponownie stanęły szopki krakowskie. Byłem świadkiem prezentowania ich w stalinowskich czasach. Milicja wyrzucała murarzy, a oni powracali w to miejsce i dalej je sprzedawali. Kiedy zakazano wystawiania szopek, zaczęto je prezentować w arkadach Sukiennic. W czasach komunizmu było wiele wspaniałych osób, które podtrzymywały tę piękną tradycję.
Z kolei teraz szopki betlejemskie w klasztorach, żywe szopki to coś niezwykłego! Przypomnijmy, że kiedyś nie były popularne, teraz są częścią tradycji bożonarodzeniowej i przypominają o tym, co wydarzyło się w Betlejem.

– Tymczasem we Francji szopki bożonarodzeniowe w budynkach publicznych mogą stać, ale nie mogą mieć charakteru religijnego...

– To jakaś paranoja. Francja, podobnie jak Niemcy czy Anglia, się obudzi. Świat idzie w prawo w kierunku Chrystusa i Matki Najświętszej, i żadna lewica nie jest w stanie tego powstrzymać. Widać odrodzenie, mimo ciągłego spychania Kościoła. Ci, którzy mają zamiar wyrugować z przestrzeni publicznej chrześcijaństwo, nie są w stanie tego uczynić. Chrześcijaństwo przeżywało wiele okresów, takich jak rewolucja francuska czy bolszewicka, w których wydawało się, że religia została zmieciona. Tymczasem stało się odwrotnie.
W Rosji widać religijne przebudzenie. Francja idzie w prawym kierunku – ma dość gender, paranoi, nienawiści, walki z rodziną. Tak samo będzie w przypadku walki ze żłóbkiem.

– Czego życzy Pan na ten świąteczny i noworoczny czas „Niedzieli”?

– Życzę, aby „Niedziela” dalej kształtowała ludzi przez publikowane słowo, obrazy i fotografie. To zadanie należy do każdego z nas, osób Kościoła. Należy przekazywać światu to pismo.

Tagi:
książka

O sporcie w Polsce przystępnie i dla wszystkich

2018-02-21 10:32

Paweł Stachnik
Niedziela Ogólnopolska 8/2018, str. 57

Zimowe igrzyska olimpijskie w koreańskim Pjongczangu dostarczają nam kolejnych emocji sportowych. Kibicujemy naszym zawodnikom, którzy walczą o medale, wszak w sportach zimowych Polska zawsze się liczyła


Nasi narciarze, łyżwiarze i skoczkowie narciarscy bywali mistrzami świata i mistrzami olimpijskimi, bili rekordy czasu i odległości, zachwycali publiczność w wielu krajach. Można się o tym przekonać, czytając wydaną właśnie książkę „Historia sportu w Polsce 1805 – 2018”. Niezawodne krakowskie wydawnictwo Biały Kruk jak zawsze wykazało się dobrym wyczuciem chwili i przygotowało obszerny pierwszy tom właśnie teraz, na czas zimowej olimpiady. Lektura tej książki może być świetnym uzupełnieniem sportowych emocji przeżywanych podczas telewizyjnych relacji z Pjongczangu.

Sport w średniowieczu?

Zadania opisania dziejów sportu na ziemiach polskich podjął się młody historyk Krzysztof Szujecki. Nie było to łatwe, wszak pierwsze formy zachowań sportowych w Polsce miały miejsce już w... średniowieczu. Tym przecież były zapasy, strzelanie z łuku, szermierka czy wreszcie słynne turnieje rycerskie. Sport nowoczesny, w naszym dzisiejszym rozumieniu, pojawił się na ziemiach polskich na początku XIX wieku. W 1805 r. w Wilnie została wydana fundamentalna praca Jędrzeja Śniadeckiego zatytułowana „O fizycznym wychowaniu dzieci”, zaś samo słowo „sport” po raz pierwszy pojawiło się w krajowym piśmiennictwie w 1856 r. Użył go literat Konstanty Gaszyński podczas pracy nad swoim utworem „Wyścigi konne w Warszawie”. Autor „Historii...” zdecydował się ująć w swojej książce okres, w którym sport funkcjonował w nowoczesnej formie, a zatem od początku XIX wieku do czasów nam współczesnych, i to dosłownie, bo opowieść doprowadzona zostanie w drugim tomie do 2018 r.

Szujecki rozpoczął od przedstawienia organizacji i towarzystw, które w połowie XIX stulecia organizowały ruch sportowy na naszych ziemiach (PTG „Sokół”, towarzystwa wioślarskie, gimnastyczne, rowerowe itp.). Dalej opisał rozwój poszczególnych dyscyplin. Cztery części, na które została podzielona książka, obejmują kolejno: okres narodowej niewoli, dwudziestolecie międzywojenne, czas wojny i okupacji oraz PRL. W miarę pojawiania się nowych dyscyplin, takich jak hokej na lodzie i na trawie, tenis, biathlon itd. – autor dodawał poświęcone im rozdziały. Nie zapomniał też o takich zagadnieniach, jak prasa sportowa, wybitni działacze i animatorzy sportu, organizacje wspierające rozwój sportu i kultury fizycznej.

Marsz dla siłacza

Szujecki opisuje rozwój poszczególnych dyscyplin, wyróżniających się zawodników, ich występy na krajowych i międzynarodowych zawodach, sukcesy, które tam osiągali, lub ich brak. Nie zapomina o zabawnych lub nietypowych wydarzeniach towarzyszących zawodom, przytacza wspomnienia uczestników i relacje prasowe. Poznawanie historii polskiego sportu może stać się dzięki temu ciekawe nawet dla osób dotychczas sportem raczej średnio zainteresowanych. U Szujeckiego można przeczytać o bokserze polskiego pochodzenia występującym w USA, Stanisławie Kiecalu vel Stanleyu Ketchelu, który jako zawodowiec był tak skuteczny na ringu, że nazwano go... „Zabójcą z Michigan”. W 1909 r. w fantastycznym stylu wygrał walkę o tytuł mistrza świata wszechwag. Zginął zastrzelony przez człowieka zazdrosnego o kobietę, o której względy obaj rywalizowali...

Inny polski siłacz z przełomu XIX i XX wieku – zapaśnik Władysław Pytlasiński został mistrzem świata, a jego popularność była tak wielka, że skomponowano na jego cześć marsz na fortepian zatytułowany właśnie „Pytlasiński”. Po zakończeniu kariery sportowej, w latach 20. ubiegłego wieku, wystąpił w dwóch polskich filmach niemych: „Bartek zwycięzca” i „Pan Tadeusz”.

Z kolei lwowski zawodnik Wacław Kuchar, pierwszy laureat plebiscytu „Przeglądu Sportowego” na sportowca roku, był sportsmenem prawdziwie wszechstronnym. Grał w piłkę nożną, uprawiał łyżwiarstwo szybkie i hokej na lodzie, biegał na 110, 400 i 800 m, skakał wzwyż i w dal. Był też rekordzistą Polski w biegach na 800 i 400 m przez płotki, skoku wzwyż, dziesięcioboju oraz sztafecie 4x400 m i sztafecie szwedzkiej...

Historia pełna ciekawostek

Myślę, że z książki Krzysztofa Szujeckiego nowych i interesujących rzeczy mogą się dowiedzieć nawet pasjonaci sportu, nie tak dobrze obeznani w jego historii. Kto np. wie, że wybitna przedwojenna łuczniczka Janina Kurkowska-Spychajowa była 64-krotną medalistką mistrzostw świata i 38-krotną mistrzynią świata? I że zdobyła największą liczbę medali w historii światowego łucznictwa sportowego? Albo że najlepszy piłkarz Cracovii, legendarny Józef Kałuża, podczas swojej kariery wystąpił w 404 meczach, w których zdobył... 465 bramek; lekkoatleta Józef Schmidt jako pierwszy w historii skoczek w dal pokonał w trójskoku granicę 17 m, a wreszcie że średniodystansowiec Henryk Szordykowski 11 razy był mistrzem Polski, a 3 razy halowym mistrzem... Stanów Zjednoczonych w biegu na jedną milę?

Przez karty książki przewijają się nazwiska tak zacnych i utytułowanych polskich sportowców, jak: Janusz Kusociński, Bronisław Czech, Irena Szewińska czy Czesław Lang. Autor doprowadził swoją opowieść mniej więcej do połowy okresu PRL-u. Ciąg dalszy znajdzie się w drugim tomie, który ukaże się za trzy miesiące. Przeczytamy w nim o sukcesach m.in.: Adama Małysza, Roberta Korzeniowskiego, Mai Włoszczowskiej. Znajdzie się w nim także relacja z udziału naszych sportowców w olimpiadzie w Pjongczangu. Zapowiada się kolejna fascynująca lektura.

Krzysztof Szujecki, „Historia sportu w Polsce 1805-2018”, t. 1. 368 str., 280 zdjęć, 19,5 x 24 cm, twarda oprawa, Biały Kruk, Kraków 2018. Cena det. – 69 zł.

***

Wyjątkowa promocja dla czytelników „Niedzieli”! Przy zamówieniu 2 egzemplarzy „Historii sportu w Polsce” cena wynosi 59 zł/egz. i przesyłka gratis! Zamówienia można składać pod nr. tel. 12 260 32 90, 12 254 56 19 lub mailowo: dystrybucja@bialykruk.pl. Przy zamówieniu na kwotę powyżej 120 zł koszty przesyłki (14 zł) ponosi wydawnictwo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Wkrótce duże zmiany w Kurii Rzymskiej

2018-02-23 15:00

kg (KAI/Télam) / Watykan

W poniedziałek 26 lutego Franciszek „zamierza dać jasny znak” zmian w Kurii Rzymskiej i 19 marca – w piątą rocznicę rozpoczęcia swego pontyfikatu – mianuje nuncjuszami trzech dotychczasowych wyższych urzędników Kurii Rzymskiej. Taki pogląd wyraziła 23 lutego argentyńska agencja „Télam”. Zaznaczyła, że w ten sposób papież rozpocznie nowy etap głębokich reform strukturalnych w Watykanie. Jednocześnie obradować tam będzie Rada Kardynałów, która wspiera Ojca Świętego w tych działaniach.

uroburos/pixabay.com

Według źródeł argentyńskich papież ogłosi w poniedziałek dekrety powołujące trzech nowych nuncjuszy apostolskich: dotychczasowego podsekretarza ds. stosunków z państwami w Sekretariacie Stanu prał. Antoine’a Camilleriego, szefa protokołu w tymże Sekretariacie prał. José Avelino Bettencourta oraz byłego osobistego współpracownika zarówno Benedykta XVI, jak i obecnego papieża, a dziś sekretarza generalnego Sekretariatu Spraw Gospodarczych prał. Alfreda Xuereba. Pierwszy i trzeci pochodzą z Malty, drugi jest Portugalczykiem. Z chwilą ich mianowania papież wyniesie ich jednocześnie do godności arcybiskupów tytularnych.

Nowi dyplomaci papiescy mają objąć następujące placówki: prał. A. Camilleri (ur. 20 VIII 1965) zostanie nuncjuszem w Singapurze i delegatem apostolskim w Malezji, prał. A. Xuereb (14 X 1958) – w Korei Południowej i Mongolii oraz prał. J. Bettencourt (22 V 1962) – w Gruzji, Armenii i Azerbejdżanie.

Dotychczas nieobsadzonych było 10 nuncjatur, przy czym szefowie niektórych z nich są akredytowani jednocześnie w kilku krajach, np. nuncjusz w Tbilisi „obsługuje” Gruzję, Armenię i Azerbejdżan (do 25 kwietnia 2017 stanowisko to pełnił abp Marek Solczyński, obecnie w Tanzanii), a dyplomata papieski w stolicy Trynidadu i Tobago – Port od Spain jest akredytowany łącznie w 13 krajach rejonu Karaibów i Antyli.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czerwone Koloseum, jak krew chrześcijańskich męczenników

2018-02-24 23:02

Włodzimierz Rędzioch

Dziś wieczorem, z inicjatywy organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, rzymskie Koloseum podświetlono na czerwono, aby przypomnieć krew przelewaną przez chrześcijan w Koloseach współczesnego świata.

Włodzimierz Rędzioch
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem