Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij
365 stron życia - terminarz 2017

Drogowskazy

Nie bójmy się używać argumentacji religijnej

2016-12-14 10:18

Ks. Ireneusz Skubiś, Honorowy Redaktor Naczelny „Niedzieli”

Polub nas na Facebooku!

W Księdze Wyjścia, kiedy Mojżesz pyta Boga o imię, Bóg mówi: „Jestem, Który Jestem” (3, 14). Ta swoista autoprezentacja Boga jest czymś bardzo ważnym w naszym życiu. Zauważmy jednak, że argumentacja religijna, odnosząca się do wielu kwestii społecznych, wcale nie jest taka częsta. Jesteśmy m.in. świadkami starań o przywrócenie niedzieli jako dnia wolnego od pracy. Do dyskusji zaprasza się socjologów, psychologów, ekonomistów, biznesmenów, oblicza się koszty – kto na tym straci, a kto zyska – ale właściwie nikt nie mówi, że to Bóg polecił, aby dzień święty święcić. Jako chrześcijanie powinniśmy nazywać rzeczy po imieniu.

Tymczasem jesteśmy pod wpływem pokłosia okrutnej rewolucji francuskiej, która zniszczyła wiarę w Boga u Francuzów, a potem zbrodniczej rewolucji bolszewickiej, która przez wiele lat niszczyła imię Boże w nas. I choć nie ma już Lenina, Stalina czy Trockiego, to idee przez nich lansowane są jakoś obecne w motywacji współczesnego społeczeństwa Europy i świata. Boga się odsuwa, o Bogu się nie mówi, albo się mówi wstydliwie, a wiarę traktuje się jako sprawę prywatną. Bardzo często czynią tak praktykujący katolicy. Słucham czasem przemówień katolickich polityków, osób mądrych i rzeczowych, i zauważam kompletny brak argumentacji religijnej. A przecież jest ona rzeczą normalną i nie trzeba się bać jej używać. Bóg jest Stworzycielem świata, dzięki Niemu żyjemy i jesteśmy członkami wspólnoty ludzkiej – stanowimy narody i państwa, z Niego czerpiemy motywację. To jest podstawowa prawda – ta religijna – którą powinniśmy żyć. Przy niej wszelkie prawdy humanistyczne, filozoficzne czy naukowe to stanowczo za mało. Trzeba wyraźnie powiedzieć publicznie: Wierzę w Boga. Przyznanie się do Boga, uwzględnienie Go w normach społecznych może tylko przymnożyć dobra.

Reklama

Gdy więc słyszymy dyskusje na temat potrzeby niedzieli jako dnia świątecznego, wolnego od pracy, musimy mieć świadomość, że w tym dniu katolik powinien pójść na Mszę św., pomyśleć, Komu i co zawdzięcza, poświęcić więcej czasu najbliższym, czego nie mógł czynić w ciągu tygodnia, poczytać treści przybliżające do Boga itp. I mamy do tego prawo! Czyżby masoni lub niewierzący, którzy stanowią jednak mniejszy procent Polaków, mieli większe przywileje? Oni w majestacie prawa mogą wtedy dokonywać wielu rzeczy bezbożnych, a my mamy chować Pana Boga do kąta?! Trzeba wrócić do normalności. Katolik przez 6 dni w tygodniu uczciwie i solidnie pracuje, a 7. dnia ma prawo odpocząć, jak chce tego dla człowieka Pan Bóg. Bo to jest dobre.

Niedziela Ogólnopolska 51/2016 , str. 5

E-mail:
Adres: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa
Tel.: +48 (34) 365 19 17

Działy: Drogowskazy

Reklama

Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

Gdy pieniądze mówią, prawda milczy EDYTORIAL

Ludzie szczęśliwi to ci, którzy osiągnęli pełnię miłości do Boga i człowieka. »
Bp Edward Janiak

Reklama

Kalendarz Pastoralny 2017