Reklama

Uwielbiali Chrystusa śpiewem

2016-12-07 13:52

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 50/2016, str. 6

Patrycja Bartochowska
Jedna z solistek podczas koncertu

Już po raz trzeci pod hasłem: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” w kościele parafialnym w Majdanie Królewskim młodzież organizowała koncert uwielbienia. Pomysłodawczynią i główną organizatorką była Maria Bąk, studentka Wydziału Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego. Około 50 osób z całej diecezji od października przygotowywało się do występu. Jak zaznacza Magdalena Bąk, pomagająca przy organizacji: – Mimo rożnych przeciwności, jakie były na naszej drodze, dotrwaliśmy do końca i stworzyliśmy coś pięknego. Wszyscy wykazali się ogromnym zaangażowaniem i profesjonalizmem. Był to wyjątkowy czas, gdyż w ten dzień uznawaliśmy Chrystusa za Króla. Śpiewem świętowaliśmy również 1050. rocznicę Chrztu Polski, a także Rok Miłosierdzia. Jesteśmy naprawdę dumni, że po raz trzeci możemy śpiewać i wielbić naszego Pana! Jedną z uczestniczek była Patrycja Bartochowska. – Po dwóch nieudolnych próbach przez ubiegłe lata w tym roku udało się dotrzeć do Majdanu Królewskiego. Był to dobry wybór na zakończenie Roku Miłosierdzia, chwila zatrzymania i adoracji przed Najświętszym Sakramentem. Docenić trzeba niemały wkład w przygotowania, które zapewne nie trwały tylko kilka chwil.

Tagi:
koncert

Śpiewajmy i grajmy Dzieciątku Małemu

2018-02-06 11:56

Janina Chyra

W niedzielę 28 stycznia br. w kościele pw. Świętej Rodziny w Pankach odbył się V Rodzinny Koncert Kolęd. Rodzinne śpiewanie kolęd stało się już wspaniałą tradycją w naszym kościele. Kolędy to nasz wielki skarb, znamy i śpiewamy ich dużo.

Janina Chyra

W zimowy wieczór, gdy za oknami biało, w kościele błyszczą światła choinek, rozbrzmiewają kolędy i rozgrzewają serca zgromadzonych parafian. Scenariusz koncertu opracowała p. Beata Krawczyk, oprawę muzyczną i oświetlenie przygotował p. Mariusz Matyja. Koncert prowadziły Oliwia Bujak, Julia Pisarek, Kinga Gruca, Patrycja Gruca- każdy z utworów został zapowiedziany, każdy z wykonawców przedstawiony słuchaczom. Słuchaliśmy kolęd i pastorałek, tych znanych i popularnych oraz nowych - rzadziej śpiewanych, pięknie wykonanych przez dzieci, młodzież oraz zespoły rodzinne.

Zobacz zdjęcia: Śpiewajmy i grajmy Dzieciątku Małemu

Nina Ługowska w kolędzie „Z wysokiego nieba” zapowiada, że ktoś nadchodzi tu i bardzo ważne, żeby miejsce przygotować mu. Aby się ziemia stała niebem, aby Bóg narodzić się mógł. Daria Matyja ze swoim tatą Mariuszem pytali: „Mario czy ty wiesz”, kim okaże się twój syn. Czy ty wiesz, że to właśnie on pokona grzech i śmierć? Ewelina Mizera w kolędzie „Dlaczego dzisiaj wśród nocy dnieje” odpowiadała : Chrystus nam się narodził, aby nas od piekła oswobodził. Lena Gruca i Dominika Krawczyk pięknie zaśpiewały kolędy „Złota Jerozolima” i „Gdy śliczna panna”. Wysłuchaliśmy popularnych kolęd – „W żłobie leży”, „Jezus malusieńki”, „Przybieżeli do Betlejem”, „Anioł pasterzom mówił” wykonanych przez zespoły rodzinne Miśtali, Mann i Łukasza Ogórka. Malutka 6-letnia Marcelinka Król zagrała na skrzypcach kołysankę dla Jezusa – „Lulajże Jezuniu”. „Cicho, cicho pastuszkowie”, bo dziecina święta śpi – śpiewała Jezusowi Martyna Serweta.

Liryczną kołysankę „Teraz śpij dziecino mała” wykonała Paulina Myślińska a pastorałkę „Zaśnij dziecino” – Krzysztof Sroka. Brawurowe wykonanie kolęd „Pasterze mili” oraz „Tryumfy króla niebieskiego” przez rodzinę Janików i Sroków rozgrzało wszystkich słuchaczy. Wieczór kolęd zakończyła Oliwia Pilarz kolędą „Maleńki Jezu”. Oliwia śpiewała: Maleńki Jezu zostań tu, zamieszkaj w każdym z nas. Niech w naszych sercach żyje Bóg, na zawsze w każdy czas.

Każdy występ został nagrodzony przez zgromadzonych widzów gromkimi brawami. Wszyscy wykonawcy oraz organizatorzy otrzymali pamiątkowe dyplomy oraz ikonki św. Rodziny, które wręczyli im ks. proboszcz Eugeniusz Sikorski i ks. prefekt Dawid Kowalewski. Na zakończenie koncertu wszyscy zebrani odśpiewali ostatnią zwrotkę kolędy „Bóg się rodzi”. W latach okupacji hitlerowskiej zabronione było śpiewanie hymnu "Jeszcze Polska nie zginęła". W okresie Bożego Narodzenia śpiewano ze łzami w oczach, jako hymn polski właśnie tę ostatnią zwrotkę – Podnieś rękę Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Muzeum w Markowej apeluje o rzetelny przekaz o rodzinie Ulmów

2018-02-20 12:25

pab / Markowa (KAI)

W dyskusji nad tekstem nowelizacji ustawy o IPN powielane są błędne informacje o rodzinie Ulmów i ekspozycji muzealnej – podało w specjalnym oświadczeniu Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej.

Muzeum w Markowej
Wiktoria i Józef Ulmowie oraz ich dzieci zostali zamordowani 24 marca 1944 r. za pomoc Żydom

Przykład muzeum w Markowej w ostatnich tygodniach bardzo często przywoływany jest w dyskusji nad tekstem nowelizacji ustawy o IPN. Dyrekcja placówki zauważa, że w publikacjach często dochodzi do podawania nieprawdziwych informacji.

Jedną z nich jest ta, że rodzina Ulmów została sprzedana przez polskich sąsiadów. „Dziwi i smuci nierzetelność przekazu, bo przecież wystarczy zapoznać się z monografiami lub zwiedzić muzealną ekspozycję, by wiedzieć, że Ulmów zdradził najprawdopodobniej Włodzimierz Leś – granatowy policjant z Łańcuta. Cytowane błędy, pojawiające się wyjątkowo często w ostatnim czasie, zdarzały się i wcześniej” – czytamy w oświadczeniu.

Inną zdarzającą się pomyłką jest ta, że muzeum znajduje się na miejscu domu Ulmów, podczas gdy lokalizacja ta jest zupełnie inna.

„Jako Muzeum mieliśmy okazję przekonać się, zwłaszcza w ostatnich dniach, jak krzywdzące bywają nie tylko tego rodzaju błędy merytoryczne, ale też uogólnienia i uproszczenia formułowane – paradoksalnie – często przez tych, którzy przed nimi przestrzegają” – zauważa dyrekcja placówki.

Jak czytamy w oświadczeniu, w jednym z tekstów zarzuca się muzeum w Markowej, że dąży do prezentowania całej nacji jako „narodu ratujących”. „Statut Muzeum wyraźnie precyzuje zadanie Muzeum, którym jest „ukazanie historii ratowania Żydów przez Polaków podczas II wojny światowej, polsko-żydowskich relacji w czasach Holokaustu, oraz upowszechnianie wiedzy o losach Rodziny Ulmów z Markowej”. Realizujemy je nie pomijając bynajmniej wątków negatywnych, co widoczne jest i na ekspozycji, i w ofercie warsztatowej, i w organizowanych wydarzeniach” – podkreśla muzeum.

„Zarzut jednostronności równie dobrze można formułować wobec tych, którzy w dyskursie o pełnym spektrum postaw Polaków wobec Zagłady Żydów odmawiają zasadności akcentowaniu pozytywnych przykładów, a jednocześnie w pełni akceptują epatowanie przykładami negatywnymi. Sam pomysł upamiętnienia polskiej pomocy prześladowanej w czasie niemieckiej okupacji ludności żydowskiej ratujących Żydów w formie dedykowanego im muzeum też nie powinien nikogo bulwersować. Wszak analogiczne muzea poświęcone bohaterom łotewskim, francuskim, włoskim czy niemieckim powstają w całej Europie (Rydze, Le Chambon-sur-Lignon, Nonantola, czy Berlinie) i nie wywołują takiej lawiny krytyki. Tam również ekspozycje poświęcone są bohaterom, bo z zasady to im, a nie złoczyńcom, stawia się pomniki” – czytamy w oświadczeniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Mirosław Baka zagra postać ks. Romana Kotlarza w filmie „Klecha”

2018-02-20 20:56

rm / Radom / KAI

Mirosław Baka zagra postać ks. Romana Kotlarza w powstającym filmie fabularnym „Klecha”. Wcześniej w tej roli występował Ireneusz Czop, który musiał opuścić plan filmowy. Premiera obrazu zaplanowana została na 17 października 2018 roku, w 90. rocznicę urodzin niezłomnego kapłana i męczennika czasów komunizmu i jednocześnie dzień po 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyła na Stolicę Piotrową.

Sławek/pl.wikipedia.org

Realizowane zdjęcia dotyczą wydarzeń z protestu Radomskich Robotników w czerwcu 1976 r. Jednym z bohaterów tego zrywu był ks. Roman Kotlarz, który był prześladowany przez Służbę Bezpieczeństwa i zmarł na skutek pobicia przez "nieznanych sprawców".Mirosław Baka przyznał, że pierwszy raz zagra księdza przed kamerą. - Wychowywałem się w rodzinie katolickiej.

Cała moja młodość to było bycie ministrantem. A więc wiele chwil spędziłem przy ołtarzu. Poznałem wielu księży w swoim życiu. To obserwacje, które zapamiętałem. Nie jest trudno zagrać księdza, ale trudne jest zagrać tego konkretnego księdza, wspaniałego człowieka, jakim był Roman Kotlarz – mówił gość Radia Plus Radom.Według niego ks. Kotlarz to postać nietuzinkowa. - Ten człowiek w sutannie był kimś, kto wyprzedził w czasie ks. Jerzego Popiełuszkę. Już w latach 70. ubiegłego wieku ks. Kotlarz stawał w obronie robotników. Trzeba tu również wspomnieć jego batalię ze Służbą Bezpieczeństwa. Oni nie przebierali w środkach. W tym filmie musimy tchnąć jak najwięcej życia i prawdy. Szersza widownia zasługuje, by poznać ks. Kotlarza – przekonywał Mirosław Baka.Przed aktorem jest zagranie roli w największej scenie z udziałem tysiąca statystów. Będzie to moment błogosławienia protestujących robotników przez ks. Romana Kotlarza ze schodów kościoła św. Trójcy w Radomiu. - Najważniejsze to wejść w skórę mojego bohatera – mówi aktor.Mirosław Baka jest kojarzony głównie z ról tzw. czarnych charakterów.

- Tym bardziej rola ks. Romana Kotlarza będzie dla mnie wyzwaniem. Jest ciekawa dla mnie jako aktora - przyznał. Reżyser filmu Jacek Gwizdała przyznał, że Mirosław Baka był jego pierwszym wyborem. - Spotkaliśmy się w marcu ubiegłego roku. Scenariusz filmu bardzo mu się spodobał. Okazało się, że miał zaplanowany duży serial i nie mógł wziąć udziału w naszym przedsięwzięciu. Cieszę się, że mogłem wrócić do Mirosława Baki. Mam nadzieję, że będzie to dobry ruch dla naszego filmu. Z kolei Ireneusz Czop musiał wrócić do wcześniejszych zobowiązań filmowych. Gra bowiem w filmie o polskich himalaistach. Po prostu nałożyły się terminy realizacji zdjęć do obu filmów – wyjaśnił reżyser „Klechy”.

Kuria Diecezji Radomskiej jest koproducentem filmu, który powstaje na bazie scenariusza autorstwa Wojciecha Pestki. W ostatnich tygodniach Polski Instytut Sztuki Filmowej podjął decyzję, ze przekaże 2 mln złotych na realizację filmu.Ks. Roman Kotlarz w chwili śmierci miał 47 lat. Był inwigilowany przez ówczesne władze. W dniu protestu, 25 czerwca 1976 r., pobłogosławił idących w proteście. Był potem nachodzony i dotkliwie bity przez tzw. „nieznanych sprawców” na plebanii w Pelagowie-Trablicach, gdzie był proboszczem. Kapłan zmarł 18 sierpnia 1976 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem