Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Gdy rodzina pragnie dziecka

2016-12-01 11:10

Zdzisław Wójcik
Edycja przemyska 49/2016, str. 4-5

Zdzisław Wójcik

„Gdy rodzina bardzo pragnie dziecka... Czy naprotechnologia może być nadzieją?” – pod takim tytułem odbywała się na Zamku Kazimierzowskim w Przemyślu konferencja naukowa, w czasie której wiedzą i doświadczeniami dzielili się prelegenci z Lublina, Bielska-Białej i Przemyśla. Niezwykłym przeżyciem była możliwość wysłuchania świadectw rodzin, które cieszą się potomstwem dzięki tej metodzie

Jednym z najbardziej znanych lekarzy stosujących w leczeniu niepłodności NaProTECHNOLOGY jest dr Maciej Barczentewicz z Lublina. Tą tematyką zajmuje się od 9 lat. Wcześniej pracował w szpitalu jako ginekolog. Doktor przybliżył temat: „Problem obniżonej płodności małżeńskiej – diagnostyka i leczenie w oparciu o metody naprawczej medycyny prokreacji”.

Niepłodność a bezpłodność

Mówił m.in. o niepłodności, czyli niemożności zajścia w ciążę po roku regularnego współżycia bez stosowania antykoncepcji. – Nie należy mylić z bezpłodnością, kiedy występuje trwała niezdolność do zostania rodzicami – zaznaczył różnice pomiędzy naprotechnolgią, która ma rozpoznawać przyczynę niepłodności oraz ją leczyć, a in vitro. – Nazywanie leczeniem procedur pozaustrojowych czy inseminacji jest pewnym nadużyciem. Para, która się zgłasza do instruktora, a następnie do lekarza po zakończeniu leczenia, ma szansę na posiadanie dziecka i nadal pozostaje płodna. Naprotechnologia ma naprawiać to, co w organizmie funkcjonuje nieprawidłowo. Przyczyn może być wiele i każda wymaga innego leczenia – podkreślił.

Model Creigton to „autentyczny język zdrowia i płodności kobiety”, to narzędzie diagnostyczne w NaProTECHNOLOGY®. – In vitro nie usuwa przyczyny. Zostaje zastosowane ominięcie problemu – wyjaśnia. Dr Barczentewicz nie twierdził, że naprotechnologia jest w 100 procentach skuteczna. Podkreślił, że trudno jest porównywać jej efektywność z in vitro, ponieważ w zapłodnieniu pozaustrojowym za skuteczność uznaje się samo zajście w ciążę (niekoniecznie urodzenie dziecka). Powołał się tu na badania prof. Josepha Stanforda z USA, z których wynika, że efektywność w obu metodach oscyluje wokół 50 procent. – W in vitro konieczne może być kilka procedur. Tylko jakim kosztem? Mam na myśli przede wszystkim koszty zdrowotne, emocjonalne i etyczne – powiedział. Ustosunkował się również do opinii Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, które naprotechnologii nie dało rekomendacji do leczenia niepłodności. Na kilku przykładach swoich pacjentów prezentował, że jest to metoda skuteczna także w przypadku m.in. endometriozy, niedrożności jajowodów czy przy męskim czynniku niepłodności.

Reklama

Dobra medycyna

Dr Daria Mikuła-Wesołowska z Bielska-Białej – dyrektor FertilityCare Centers of Poland – Ogólnopolskiego Centrum Troski o Płodność, lekarz, doradca rodzinny, absolwentka Wydziału Lekarskiego w Zabrzu, Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach i Podyplomowych Studiów z Bioetyki na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, prowadzi Ośrodek Troski o Płodność „DAR NAPRO” jako konsultant medyczny i instruktor Modelu Creighton – wprowadziła słuchaczy w tematykę NaProTECHNOLOGY® (Natural Procreative Technology), czyli Wsparcia Naturalnej Prokreacji, nowej gałęzi medycyny w zakresie zdrowia reprodukcyjnego ukierunkowanej na dobrą diagnostykę i skuteczne leczenie, oraz Modelu Creighton jako narzędzia diagnostycznego NaProTECHNOLOGY®, który posługuje się prostą, wystandaryzowaną obserwacją biomarkerów płodności w cyklu miesiączkowym. Naprotechnologia korzysta z najnowszych osiągnięć ginekologii, chirurgii, endokrynologii – to jednym słowem dobra medycyna.

Doktor omówiła m.in. kartę obserwacji Modelu Creighton, podkreśliła konieczność współpracy instruktora, pacjenta, lekarza w diagnozowaniu i leczeniu, niejednokrotnie konieczność zmiany diety, leczenie farmakologiczne, laparoskopię czy interwencję chirurgiczną. Wsparcie naturalnego potencjału, indywidualne podejście do każdej kobiety/pary małżeńskiej, wzmacnianie świadomości wspólnej odpowiedzialności obojga rodziców to istotne elementy metody. Poinformowała uczestników konferencji o Ogólnopolskim Centrum Troski o Płodność, organizacji zrzeszającej instruktorów Modelu Creighton, które przyczynia się do upowszechniania wiedzy nt. płodności i naturalnej prokreacji oraz dynamicznego rozwoju NaProTECHNOLOGY w całej Polsce, zwiększenia dostępu do dobrej diagnostyki i skutecznego leczenia niepłodności oraz zaburzeń zdrowia kobiet od okresu dojrzewania aż po menopauzę. Zaprosiła też do zapoznania się ze stroną www.fccp.pl.

Naruszenie naturalnego ładu

Dr hab. Jakub Pawlikowski z Lublina przedstawił „Problemy etyczne w diagnozowaniu i leczeniu niepłodności”. Mówił m.in. o metodach wspomaganej prokreacji, ich zastosowaniu, głównych problemach etycznych, korzystaniu z gamet dawców, kwestii opiekuna prawnego, diagnostyce preimplantacyjnej, przechowywaniu zarodków nadliczbowych, problemie tzw. nadliczbowych embrionów, przekroczeniu naturalnych granic koncepcji.

Ks. dr Tomasz Picur z Przemyśla zaprezentował temat: „Naprotechnologia jako ocalenie naturalnego porządku płodności”. Mówił m.in. o naturalnym porządku prokreacji w perspektywie teologicznej, naruszeniu naturalnego ładu i jego skutkach, kluczowej różnicy między naprotechnologią a metodami naturalnego zapłodnienia. Kończąc, ks. Picur przytoczył z „Donum vitae” słowa: „Akt miłości małżeńskiej jest w nauczaniu Kościoła uważany za jedyne godne miejsce ludzkiego rodzicielstwa. Z tych samych racji, tak zwany prosty przypadek, to znaczy technika FIVET-u homologicznego, która będąc wolną od jakiegokolwiek kompromisu z praktyką niszczenia embrionów, czyli przerywania ciąży i z masturbacją, pozostaje jednak techniką moralnie niegodziwą, ponieważ pozbawia rodzicielstwo ludzkie tej godności, która jest mu właściwa i naturalna. (...) Kościół jest przeciwny, z moralnego punktu widzenia, sztucznemu zapłodnieniu homologicznemu w probówce. Jest ono bowiem samo w sobie niegodziwe i sprzeczne z godnością rodzicielstwa oraz jednością małżeńską, nawet wówczas, gdyby zrobiło się wszystko dla uniknięcia śmierci embrionu ludzkiego”.

Świadectwa rodzin, które cieszą się potomstwem dzięki naprotechnologii, bardzo poruszyły licznie zgromadzonych słuchaczy, którzy reprezentowali różne środowiska – lekarskie, studenckie, młodzieżowe. Obecni byli także przemyscy biskupi, księża, siostry zakonne, władze wojewódzkie i samorządowe. Spotkanie zorganizowały: Rycerskie i Szpitalne Bractwo św. Łazarza z Jerozolimy – Stowarzyszenie Katolickie, Wojewódzki Szpital im. św. Ojca Pio, Wydział Duszpasterstwa Rodzin Kurii Metropolitalnej w Przemyślu oraz Przemyskie Centrum Kultury i Nauki ZAMEK w Przemyślu.

* * *

Twórcą NaProTECHNOLOGY® jest prof. dr n. med. Thomas W. Hilgers, ginekolog położnik, zafascynowany przesłaniem encykliki „Humanae vitae” papieża Pawła VI, rozwija ją od ponad 30 lat. NaProTECHNOLOGY® stanowi dziś katolicką odpowiedź na główny nurt praktyk, procedur i paradygmatów współczesnej medycyny reprodukcyjnej. Początki prac w zakresie Creighton Model FertilityCare System IM to lata 70. XX wieku na Uniwersytecie Medycznym Creightona w Omaha (Nebraska, USA). W 1985 r. Hilgers założył Instytut Papieża Pawła VI w Omaha. Od 1985 r. jest członkiem Papieskiej Akademii Życia, zaproszony do niej przez Jana Pawła II.

* * *

Świadectwo

Ostatnie zdanie należy zawsze do Pana Boga. Nasza droga do rodzicielstwa nie była prosta, normalna. Najpierw doświadczenie straty dwójki dzieci jeszcze w okresie prenatalnym, potem diagnoza stawiająca pod znakiem zapytania perspektywę rodzicielstwa. A jednak to Bóg ma ostatnie słowo. Nie bez trudności i poświęcenia, ale jednak – rodzi się nasze upragnione, wymodlone dziecko – Julia Dominika.

Chcemy mieć więcej dzieci. Czas płynie, rok za rokiem, a to nasze maleństwo upragnione nie śpieszy się na ten świat. Powierzamy się modlitwie naszej wspólnoty Domowego Kościoła, rodziny, znajomych. W 2014 r. jedziemy na rekolekcje formacyjne, gdzie dzielimy się naszym pragnieniem i troską. Chcemy dać coś od siebie, więc podejmujemy wspólnie z mężem Duchową Adopcję Dziecka Poczętego – jest sierpień. Pan Bóg nie zostawia nas samych, troszczy się o wszystko i podsuwa nam naprotechnologię. Spotkania z instruktorem Modelu Creighton, potem wizyty u lekarza naprotechnologa.

Maj 2015 r. to ostatni miesiąc naszej Duchowej Adopcji – 3 maja już wiem, że noszę w sobie nowe życie! To życie od początku było zagrożone i niepewne. Pan Bóg próbował moją wiarę i zaufanie. Zosia rodzi się 7 listopada. Lekarz naprotechnolog przyznał, że nie wie, „co zadziałało”. Ja wiem, gdy patrzę w oczy Zosiulki, gdy widzę jej uśmiech, to ogarnia mnie nieraz wielkie wzruszenie. Zdaje mi się, że patrzę w oczy samego Boga i widzę samą Miłość – Jego miłość do mnie, do nas, do człowieka. Jak to dobrze, że ostatnie zdanie i słowo jest Jego. Dziękując Panu Bogu za dar życia dzieci, ludziom za modlitwę i wsparcie

Iwona z mężem Michałem i dziećmi

Tagi:
konferencja naprotechnologia

Naprotechnologia kontra in vitro

2017-03-16 08:02

Magdalena Lewandowska
Edycja wrocławska 12/2017, str. 6-7

Miesiąc temu rozegrała się we Wrocławiu batalia o in vitro. Na wniosek klubu Nowoczesnej 9 lutego radni Rady Miejskiej głosowali nad projektem finansowania in vitro z budżetu miasta. Wrocław, tak jak wcześniej Kraków, odrzucił ten projekt. Wśród burzliwej dyskusji padło wiele oskarżeń ze strony radnych Nowoczesnej i PO w stronę Kościoła, który rzekomo zamyka drogę do szczęścia rodzicom pragnącym dziecka. Zamyka, nie zgadzając się na in vitro, podtrzymując, że ta metoda jest nieetyczna i uśmierca wiele istnień ludzkich. Kościół nikomu drogi do szczęścia nie zamyka. Wręcz przeciwnie. A wszystkim parom, które mają problem z niepłodnością, proponuje rozwiązanie skuteczne i etyczne – naprotechnologię

Fotolia

Przez lata na Dolnym Śląsku bardzo brakowało pomocy małżeństwom dotkniętym problemem niepłodności. Dzięki Fundacji Evangelium Vitae i Siostrom Boromeuszkom we Wrocławiu powstał Specjalistyczny Ośrodek Odpowiedzialnego Rodzicielstwa i Centrum Troski o Płodność, a w nim gabinet ginekologiczny, gdzie dzięki naprotechnologii skutecznie leczą się pary niepłodne. – Marzyło nam się, by na teren Wrocławia przeszczepić naprotechnologię i udało się. Na in vitro chrześcijanin w żadnym wypadku nie może się zgodzić. Dziecko to nie jest produkt, to nie jest rzecz, którą możemy sobie kupić, bo mamy takie pragnienie. Dziecko jest darem i o tym nie możemy zapominać – podkreśla s. Ewa Jędrzejak, prezes Fundacji Evangelium Vitae. – Ale przecież nasza wiara nie zabrania szukania naukowych sposobów, by diagnozować przyczyny niepłodności, by ją leczyć. Rozum nie stoi tu w sprzeczności z wiarą i jak najbardziej trzeba szukać wyjścia z impasu. A naprotechnologia to rozwiązanie skuteczne i etyczne – dodaje.

W Centrum Troski o Płodność przyjmują doświadczeni instruktorzy Creighton Model i lekarze specjaliści, którzy pomogli i wciąż pomagają wielu małżeństwom czekającym na poczęcie dziecka.

Ile dzieci mamy pochować, żeby zająć się diagnozą?

Magdalena Krajewska, pedagog i doradca życia rodzinnego, instruktor Creighton Model System w Fundacji Evangelium Vitae, sama doświadczyła, ile dobrego może zdziałać naprotechnologia. – Mamy z mężem doświadczenie opieki Opatrzności Bożej. To, że trójka naszych dzieci żyje, jest z nami, zawdzięczamy właśnie naprotechnologii – podkreśla.

– Nasza najstarsza córka jest w niebie. Kiedy doszło do poronienia, usłyszeliśmy w szpitalu, że pierwszego poronienia się nie diagnozuje. Mąż nie mógł się pogodzić z taką interpretacją i dopytywał, ile dzieci mamy pochować, żeby zająć się diagnozą, leczeniem. Usłyszeliśmy, że trójkę – opowiada pani Magdalena. – Po poronieniu zainteresowaliśmy się naprotechnologią i to dzięki naprotechnologii zostałam zdiagnozowana: duży niedobór progesteronu. Wszystkie dzieci miałam podtrzymywane na bardzo wysokiej suplementacji progesteronu, tak wysokiej, że w standardowym postępowaniu nie byłoby to możliwe. Dzięki naprotechnologii kolejne dzieci mogły urodzić się żywe i zdrowe, mimo że mój organizm nie podtrzymuje ciąży.

Leczenie dostosowane do konkretnej osoby

Jak podkreśla Magdalena Krajewska, naprotechnologia zajmuje się nie tylko leczeniem niepłodności, ale także poronieniami i bardzo dokładną opieką nad ciążą. – Naprotechnologia to rzetelna medycyna, która zaczyna leczenie od diagnostyki. I na podstawie zdiagnozowanej przyczyny niepłodności następuje leczenie – tłumaczy. – Naprotechnologia skupia się na indywidualnym przypadku, na tym, co dzieje się w organizmie konkretnej kobiety, chociaż mężczyźni także są objęci badaniami i leczeniem. Nie opiera się na statystykach czy na tym, co zazwyczaj dolega ogółowi społeczeństwa, jak to się dzieje w standardowej medycynie.

I dodaje, że leczenie jest całościowe: – Leczenie jest holistyczne. To nie tylko sama ginekologia – USG i padanie fizykalne, postępowanie farmakologiczne – ale także wywiad dotyczący stylu życia, jest tzw. stress management i porady psychologa, jest postępowanie dietetyczne, postępowanie związane z endokrynologią i w końcu chirurgia ginekologiczna.

Creighton Model

Pierwszym narzędziem wykorzystywanym w diagnostyce i leczeniu niepłodności metodą naprotechnologii jest Creighton Model – Wystandaryzowana obserwacja cyklu umożliwia poznanie własnej płodności, pozwala precyzyjnie ustalić najlepszy model do wykonania badań hormonalnych czy leczenia farmakologicznego. Z taką kartą małżonkowie przychodzą do lekarza i na podstawie karty lekarz może wysnuć już pierwsze hipotezy i zlecić badania – wyjaśnia pani Magdalena.

Na spotkaniach z instruktorem Creighton Model małżonkowie uczą się obserwacji, jak wyglądają prawidłowe cykle, omawiają nieprawidłowości. Dzięki temu małżonkowie mają samoświadomość tego, co się dzieje w organizmie kobiety i sami też mogą monitorować postępy w leczeniu. Takich spotkań jest osiem: – Przez to, że spotkań jest dużo i bardzo rygorystycznie przestrzegany jest sposób nauczania, to sam system obserwacji nie sprawia małżonkom trudności. Po dwóch cyklach jest to już dla nich kwestia rutyny – dodaje.

Szukasz pomocy?

Wszystkie pary borykające się z problemem niepłodności czy poronieniami, zapraszamy do Fundacji Evangelium Vitae i Centrum Troski o Płodność. Co miesiąc organizowane są spotkania wprowadzające do Creighton Model, podczas których można się dowiedzieć więcej o leczeniu niepłodności metodą naprotechnologii. Działa także Duszpasterstwo naprotechnologii. Raz w miesiącu na Eucharystii spotykają się małżeństwa proszące o dar nowego życia. Dzień przed Mszą św. spotyka się grupa wsparcia rodzin po stracie dziecka. Zapraszamy do Fundacji, ul. Rydygiera 22, Wrocław. Więcej informacji można znaleźć na stronie: www.plodnosc.wroclaw.pl .

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Przemienienie Pana Jezusa na Górze Tabor

Ks. Józef Kudasiewicz
Edycja kielecka 39/2003

Tajemnica czwarta

„W jakieś osiem dni po tych mowach wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się białe” (Łk 9,28 n).

Tajemnica Przemienienia Jezusa wbudowana jest w ciąg Jego zwykłej działalności mesjańskiej: cuda, nauczanie, zapowiedź Męki. I nagle Jezus przerwał codzienną pracę i zabrał „ze sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno” (Mt 17,1). Dlaczego na górę? Góra w języku biblijnym ma znaczenie teologiczne: jest to miejsce bliskości Boga, objawienia się Boga, np. Góra Synaj. Na tę górę prowadzi uczniów Jezus: „wziął”, „zaprowadził”. Celem tego wyprowadzenia na górę jest modlitwa.
Gdy Jezus się modlił, twarz Jego odmieniła się. Mówiąc dosłownie - „została odmieniona”, „została przemieniona”, domyślnie przez Boga. Św. Mateusz napisze, że „twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło”. Światło i słońce wskazują na teofanię, tj. na objawienie się Boga na Obliczu (czyli Osobie) Jezusa. W czasie ziemskiego życia Jezusa, Jego Bóstwo było ukryte. W kolędzie śpiewamy: „Pan niebiosa - obnażony”. Jak Mojżeszowi Bóg objawił się na moment w płonącym krzewie, tak wybranym uczniom objawił się On w Obliczu Jezusa na Górze Tabor. Na objawienie Boga wskazuje również „obłok świetlany”.
Dlaczego Bóg objawił się w Jezusie wobec uczniów? Ojciec Święty Jan Paweł II wskazuje na podwójny cel tego objawienia. Cel pierwszy - Przemienienie było przygotowaniem uczniów na bolesną godzinę Męki, by nie ulegli zgorszeniu krzyża. Cel drugi - kontemplując przemienione Oblicze Jezusa, „wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego Obrazu”. Kontemplując przemienione Oblicze Jezusa, upodabniamy się do Niego i przemieniamy się. Jak możemy dziś kontemplować przemienione oblicze Pana? Najpierw w Eucharystii; w świetlistobiałej Hostii obecny jest przemieniony i uwielbiony Pan. Z Jego przemienionego Oblicza spływają na nas Boże moce, jak na uczniów na Górze Tabor. Możemy wpatrywać się w przemienione Oblicze Pana na kartach Ewangelii i na świętych ikonach, które są obrazowym przedstawieniem Ewangelii.
Okoliczności Przemienienia Pańskiego przypominają bardzo ważną i aktualną prawdę. Uczeń Jezusa powinien, na wzór swego Mistrza, od czasu do czasu przerwać codzienny kołowrotek pracy, wejść na górę wysoką, na spotkanie z Bogiem i wpatrywać się w świetliste Oblicze Jezusa. Są to spotkania przemieniające. Człowiek wyzwala się w ten sposób z niewoli materii, czasu i pracy. Okazją do takiego wyjścia może być dzień Pański, rekolekcje. Będziemy zawsze wracać z góry przemienieni i umocnieni.
Jeszcze jedno światło bije z Góry Tabor, szczególnie dla ludzi młodych. Chrześcijaństwo to pewien rodzaj alpinizmu; to wspinanie się na górę, na spotkanie z Panem i mozolne schodzenie w dół, na ten padół płaczu, by służyć braciom. Chrześcijaństwo jest wielką przygodą. Z góry widać lepiej i piękniej. Człowiek przemieniony lepiej widzi i piękniej służy. Tak przeżywał swe chrześcijaństwo Jan Paweł II - zamiłowany taternik; tak przeżywał je bł. Piotr Frassatti - znakomity alpinista. Góra Tabor ma to do siebie, że możemy wchodzić na nią aż do końca, do ostatniego tchu życia, do ostatniego spotkania z Panem. Chrześcijanin bowiem całe życie wspina się do góry na spotkanie z Bogiem i schodzi w dół, by służyć.

Boże, Ty przy chwalebnym Przemienieniu Twojego jedynego Syna potwierdziłeś tajemnicę wiary świadectwem Ojców i ukazałeś chwałę, jaka czeka Twoje przybrane dzieci. Spraw abyśmy, posłuszni głosowi Twojego umiłowanego Syna, stali się Jego współdziedzicami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Spotkanie autorskie

2018-02-25 19:20

Co znaczy żyć wiarą dla antyterrorysty, komandosa, żołnierza, ratownika TOPR czy WOPR, alpinisty, strażaka czy policjanta? Jeśli chcesz poznać odpowiedź, przyjdź na spotkanie autorskie z Mateuszem Pietrzakiem, autorem "Bożej kompani", "Blogobojnych, czyli o nowych mediach w Kościele" oraz najnowszej książki "Myśli Bożego komandosa", która ukazała się na początku tego roku. Spotkanie odbędzie się 1 marca o godzinie 16:30 w Księgarni Świętego Pawła w Lublinie przy ul. Królewskiej 6.


"Boża kompania" opisuje historie mężczyzn, którzy odnaleźli swoje miejsce w Kościele. Dla nich być żołnierzem Chrystusa oznacza z pasją wykonywać swoją pracę, nierzadko narażając własne życie. Codziennie walczyć ze swoim zmęczeniem, stresem, zniechęceniem. Walczyć o czas dla rodziny, o czas na modlitwę, czas dla innych.... Mateusz Pietrzak w swojej książce kładzie kres myśleniu, że Kościół to miejsce tylko dla kobiet. Przedstawia silnych mężczyzn, którzy wybrali Jezusa jako najlepszą drogę życia. To On każdego dnia uczy ich, co znaczy być prawdziwym mężczyzną.

Książka "Blogobojni, czyli o nowych mediach w Kościele" pokazuje, jak owocnie wykorzystywać nowe media w dziele ewangelizacji. Tłumaczy, jak wielkim darem Boga są internetowe środki przekazu. Uświadamia, że są one jedną z najlepszych współczesnych ambon, dzięki którym można głosić Słowo Boże całemu światu.

Najnowsza pozycja "Myśli Bożego komandosa" to obraz Jezusa we współczesnej kulturze, którego zwykło się przedstawiać albo jako urocze dzieciątko, albo jako spokojnego i wyrozumiałego nauczyciela. Pietrzak w swej książce prezentuje inny Jego obraz. Chrystusa przedstawia jako twardego, bezkompromisowego i silnego mężczyznę, który może stać się wzorem zarówno dla młodych chłopaków przygotowujących się do najważniejszych życiowych zadań, jak i ojców pragnących wychować swych synów na dzielnych i odważnych Bożych komandosów. Autor pokazuje wszystkim chcącym odnaleźć w sobie prawdziwą męskość, jak zainspirować się przykładami świętych mężczyzn, a także dzieli się świadectwem tego, jak wymagające hartu ducha wyprawy w góry pomagają mu nabierać sił – zarówno duchowych, jak i fizycznych – do walki o swoje życie.

***

Mateusz Pietrzak – katecheta świecki, doktorant teologii na UPJP2 w Krakowie. Interesuje się teologią mediów. Uczestnik konferencji naukowych związanych z teologią współczesną. Członek Ruchu Światło-Życie. Miłośnik wypraw górskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem