Reklama

W habicie do kina

„Zaćma” Bugajskiego

2016-11-30 10:25

O. Michał Legan OSPPE, www.legan.paulini.pl
Niedziela Ogólnopolska 49/2016, str. 56

Jednym z najczęściej powtarzanych zarzutów wobec nowego filmu Ryszarda Bugajskiego jest brak wystarczającego czy choćby szkicowo zarysowanego portretu potwora, którym była Julia Brystygierowa w okresie jej najkrwawszych śledztw doby stalinowskiej. Krytycy dziwią się, że nie spotykamy w filmie ofiar, bohaterskich AK-owców, nie widzimy, jak Krwawa Luna każe wyrywać im paznokcie i bestialsko ich upokarzać. Widzimy za to zdecydowaną, elegancką, silną kobietę, gotową do wysublimowanych dialogów filozoficznych. Widzimy gotową do starcia z całym UB byłą modelkę Picassa. Choć widzimy także zdesperowaną i złamaną ofiarę systemu, a może bardziej ofiarę swoich własnych życiowych wyborów.

Reżyser skupia się na tym okresie życia stalinowskiej prokurator, w którym – odsunięta od władzy i wpływów, zdradzona, upokorzona i zastraszona – podejmuje desperacką próbę dotarcia do prymasa Stefana Wyszyńskiego, przebywającego w ośrodku dla ociemniałych w Laskach. Niewiele wiemy o tym historycznym fakcie, nie znamy przebiegu rozmów tych dwóch osób, nawet kwestia nawrócenia i wewnętrznej przemiany (cierpiącej na tytułową zaćmę) Brystygierowej jest prawie nieudokumentowana. Ryszard Bugajski postanowił jednak przedstawić nam tę postać w kluczu jak najbardziej chrześcijańskim: jako najgłębiej zranioną swoimi własnymi grzechami zagubioną duszę, desperacko zmagającą się z własną niewiarą w obliczu niemożliwej do odkupienia winy. Jako tę, która – jak rzadko kto – zdaje sobie sprawę, że jej życie utonie w ciemności piekła, jeśli nie spotka się z miłosierdziem Zbawiciela.

Reklama

Reżyser rezygnuje z ukazywania okrucieństw stalinowskiej prokurator, o której mówiono, że była zwyrodniała, a nawet zboczona na punkcie ludzkiego cierpienia, i zachowuje się podobnie jak autor nowotestamentalnej przypowieści, który na opisanie grzechu marnotrawnego syna używa minimalnej liczby słów – zupełnie jakby się tym grzechem nie fascynował, jakby widział, że siła tej pięknej opowieści jest zupełnie gdzie indziej: jej oszałamiająca siła jest zawarta w przesłaniu o ukrzyżowanej Miłosiernej Miłości, która bierze na siebie nasze winy. Trzeba mieć zaćmę, by tego nie widzieć.

Z pewnością środowiska katolickie będą narzekać na sposób sportretowania Prymasa, na niejasne, podszyte mistyką żydowską zakończenie tego wspaniale zagranego filmu, na odważne, nazbyt realistyczne i „niekanoniczne” przedstawienie duchowych wizji Ukrzyżowanego. A przecież nie wolno nam pominąć faktu, że Ryszard Bugajski – zdeklarowany ateista – zrozumiał z nauki krzyża więcej niż większość z nas i że pokazał nam w tej historii takie oblicze chrześcijaństwa, które zrozumie tylko ktoś, komu wiele wybaczono, i to wybaczono na Golgocie. Po raz kolejny film uniósł – w mojej ocenie – ciężar teologicznego traktatu o największym ze wszystkich dramatów. Dramacie Odkupienia.

Tagi:
film

Ulmowie górą!

2018-06-06 12:21

Maria Szulikowska
Edycja przemyska 23/2018, str. I

Archiwum autorki
Autorzy nagrodzonego teledysku „Egzekucja w Markowej”

Skromna rodzina sług Bożych Józefa i Wiktorii Ulmów z Markowej staje się coraz bardziej znana i podziwiana, tym razem za pośrednictwem mediów. W niedzielę 27 maja ogłoszeniem zwycięzców i wręczeniem nagród zakończył się w Warszawie XXXIII Międzynarodowy Katolicki Festiwal Filmów i Multimediów KSF Niepokalana 2018, którego inauguracja miała miejsce tydzień wcześniej w Józefowie. Wtedy ogłoszono nominacje do nagród festiwalowych; wśród nominowanych był nasz teledysk „Egzekucja w Markowej”, co niezmiernie ucieszyło twórców projektu.

Kolejne dni były czasem oczekiwania, nadziei oraz tej zaskakująco niespodziewanej radości, że teledysk o Ulmach awansował do czołówki laureatów. Owo zdumienie dobrze oddają słowa J. J. Kowalskiego: „«Egzekucja w Markowej» – z prostego, cichego wiesza wyszła przejmująca opowieść o tragedii i heroicznej postawie rodziny Ulmów”. „Sama nominacja to dla nas wielki zaszczyt” – napisał autor projektu Damian Biskup.

W tych okolicznościach wyjazd do Warszawy stał się życiową koniecznością. W katedrze św. Floriana uczestnicy Festiwalu wzięli udział we Mszy św. Od 13.30 w sali Kurii odbywały się ostatnie projekcje festiwalowe. Na życzenie organizatorów przed projekcją teledysku o Ulmach było miejsce na informację o bohaterach i prezentowanym utworze, a po jego obejrzeniu nastąpiła wymowna cisza i nieskrywane łzy wzruszenia.

Gala i rozdanie nagród „XXXIII KSF Niepokalana 2018” rozpoczęła się o 17.00. Prowadzili ją dyrektor Festiwalu Ryszard Nowaczewski i Danuta Stachyra, którzy wręczali laureatom nagrody. Komunikat Jury XXXIII Festiwalu przedstawiał kolejno przewodniczący, ks. dr Ryszard Gołąbek. Spośród 110 prac z 16 krajów jury wyłoniło zwycięzcę – Grand Prix Festiwalu otrzymał film „Błękitna armia” w reżyserii Leszka Wiśniewskiego oraz 21 zwycięzców w siedmiu kategoriach festiwalowych. Przyznało również wyróżnienia i nagrody specjalne.

I nadszedł moment, na który czekaliśmy najbardziej. W kategorii teledysków I miejsce zajęła „Egzekucja w Markowej”! Słowa Maria Szulikowska, muzyka Monika Brewczak, reżyseria Rafał Gużkowski. Produkcja polska, Karpacka Grupa Filmowa! Teledysk, jak motywowali jurorzy, oparty na opisie zbrodni dokonanej przez Niemców na rodzinie Ulmów za pomoc rodzinom żydowskim, cytuję: „Przed świtem Niemcy strzelali do ludzi, co jeszcze spali… I znowu kolejny padł strzał, to Józef Ulma padł twarzą na ziemię…” – wzruszające wykonanie muzycznego zespołu muzycznego SOUL z Sanoka. Umówiliśmy się wcześniej, że po odbiór nagrody pójdziemy razem, bo każdy ma swój niezastąpiony udział w sukcesie teledysku. Kiedy stanęliśmy na podium, wiedzieliśmy, że jest to kolejna promocja rodziny Ulmów zgotowana przez Opatrzność, co zaznaczył nagrodzony reżyser Rafał Grużkowski w słowie podziękowania za nagrodę. Zakończeniem Festiwalowej Gali był koncert patriotyczny w wykonaniu znanych polskich artystów oraz wspólna fotografia laureatów z abp. Henrykiem Hoserem.

Tej radości już nam nikt nie odbierze!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: każda rodzina powinna być sanktuarium życia

2018-06-24 12:34

st (KAI) / Watykan

Ludzkie życie jest i pozostaje tajemnicą, a rodzice działają jako współpracownicy Boga. Jest to misja prawdziwie podniosła, która czyni każdą rodzinę sanktuarium życia – powiedział Ojciec Święty w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański”. Papież nawiązał do fragmentu Ewangelii (Łk 1,57-66.80), czytanego w dzisiejszą uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela.

Grzegorz Gałązka

Mówiąc o nieoczekiwanym już poczęciu św. Jana Chrzciciela Franciszek podkreślił, że napełniło ono radością i zdumieniem jego krewnych i osoby bliskie, przekraczało bowiem ludzką logikę i możliwości. „Musimy nauczyć się ufać i zamilczeć w obliczu tajemnicy Boga oraz kontemplować w pokorze i milczeniu Jego dzieło, które objawia się w historii i które często przekracza naszą wyobraźnię” – zauważył papież.

Zaznaczył, że całe wydarzenie narodzin Jana Chrzciciela otoczone jest "radosnym poczuciem zadziwienia, zaskoczenia i wdzięczności". Papież zachęcił do rachunku sumienia: jaka jest moja wiara, czy jest radosna, otwarta na zaskoczenia i czy w duszy pojawiła się wdzięczność.

„Niech Najświętsza Maryja Panna pomaga nam zrozumieć, że w każdej osobie ludzkiej znajduje się ślad Boga, który jest źródłem życia. Niech Ona, Matka Boga i nasza Matka, uświadamia nam coraz bardziej, że rodząc dziecko rodzice działają jako współpracownicy Boga. Jest to misja prawdziwie podniosła, która czyni każdą rodzinę sanktuarium życia” – zakończył swoje rozważanie papież.


Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiaj liturgia zachęca nas do obchodzenia uroczystości Narodzenia św. Jana Chrzciciela. Jego narodziny to wydarzenie, które rzuca światło na życie jego rodziców, Elżbiety i Zachariasza, ogarniając radością i zdumieniem jego krewnych i osoby bliskie. Ci podeszli wiekiem rodzice wymarzyli a także przygotowywali ten dzień, ale już się go nie spodziewali: czuli się wykluczeni, upokorzeni, rozczarowani: nie mieli dzieci. W obliczu zapowiedzi narodzin syna (por. Łk 1, 13), Zachariasz pozostał niedowiarkiem, bo prawa naturalne na to nie pozwalały: byli starzy, w podeszłym wieku. Zatem Pan sprawił, że był niemy przez cały okres ciąży (por. w. 20). To znak. Ale Bóg nie jest uzależniony od naszej logiki i naszych ograniczonych ludzkich możliwości. Musimy nauczyć się ufać i zamilczeć w obliczu tajemnicy Boga oraz kontemplować w pokorze i milczeniu Jego dzieło, które objawia się w historii i które często przekracza naszą wyobraźnię.

A teraz, gdy wydarzenie ma miejsce, gdy Elżbieta i Zachariasz doświadczają, że „dla Boga nie ma nic niemożliwego” (Łk 1, 37), ich radość jest wielka. Dzisiejszy fragment Ewangelii (Łk 1,57-66.80) ogłasza narodziny, a następnie koncentruje się na momencie nadania dziecku imienia. Elżbieta wybiera imię obce tradycji rodzinnej i mówi: „ma otrzymać imię Jan” (w. 60), co oznacza „Bóg okazał łaskę”. I rzeczywiście Jan, darmo dany i już nieoczekiwany dar, będzie świadkiem i zwiastunem Bożej łaski dla ubogich, którzy wyczekują z pokorną wiarą Jego zbawienia. Zachariasz niespodziewanie potwierdza wybór tego imienia, pisząc je na tabliczce – był bowiem niemy - i „natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga” (w. 64). Całe wydarzenie narodzin Jana Chrzciciela otoczone jest radosnym poczuciem zadziwienia, zaskoczenia i wdzięczności: ludzie ogarnięci są świętą bojaźnią Bożą i „w całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło” (w. 65). Bracia i siostry, wierny lud zdaje sobie sprawę, że stało się coś wielkiego, chociaż pokornego i ukrytego, i zastanawia się: „Kimże będzie to dziecię?” (w. 66).

Wierny lud Boży jest zdolny do przeżywania wiary z radością, z poczuciem zdumienia, zaskoczenia i wdzięczności. Ale spójrzmy na tych ludzi, którzy dobrze mówili o tej cudownej rzeczy, o tym cudzie narodzin Jana, i czynili to z radością, byli szczęśliwi, z poczuciem zdumienia, zaskoczenia i wdzięczności. Patrząc na to, zadajmy sobie pytanie: jaka jest moja wiara? Czy jest to wiara radosna, czy też wiara zawsze taka sama, wiara płaska? Czy mam poczucie zadziwienia, gdy widzę dzieła Pana, kiedy słyszę o ewangelizacji lub życiu jakiegoś świętego, lub kiedy widzę tak wielu ludzi dobrych: czy odczuwam w swoim wnętrzu łaskę, albo też nic w moim sercu się nie porusza? Czy potrafię odczuć pociechę Ducha Świętego, czy też jestem na to zamknięty? Niech każdy z nas postawi sobie pytanie w rachunku sumienia: „Jaka jest moja wiara? Czy jest radosna? Czy jest otwarta na niespodzianki Boga, bo Bóg jest Bogiem niespodzianek? Czy zakosztowałem w duszy poczucia zadziwienia jakie sprawia obecność Boga, tego poczucia wdzięczności?”. Pomyślmy o tych słowach, które są duszą wiary: radości, poczucia zadziwienia, poczucia niespodzianki i wdzięczności.

Niech Najświętsza Maryja Panna pomaga nam zrozumieć, że w każdej osobie ludzkiej znajduje się ślad Boga, który jest źródłem życia. Niech Ona, Matka Boga i nasza Matka, uświadamia nam coraz bardziej, że rodząc dziecko rodzice działają jako współpracownicy Boga. Jest to misja prawdziwie podniosła, która czyni każdą rodzinę sanktuarium życia, a każde narodziny dziecka niech rozbudzają radość, zadziwienie i wdzięczność.



"Wczoraj w Asunción w Paragwaju została ogłoszona błogosławioną Maria Felicja od Jezusa Eucharystycznego, imię świeckie Maria Felicia Guggiari Echeverría, zakonnica zakonu karmelitanek bosych. Żyła w pierwszej połowie XX wieku, entuzjastycznie przyłączyła się do Akcji Katolickiej i opiekował się starszymi, chorymi i więźniami. To bogate doświadczenie apostolstwa, wspierane przez codzienną Eucharystię, doprowadziło ją do poświęcenia się Panu. Zmarła w wieku 34 lat, z pogodzona ze swoją chorobą. Świadectwo tej młodej błogosławionej jest zaproszeniem dla wszystkich młodych ludzi, zwłaszcza Paragwajczyków, do życia z hojnością, łagodnością i radością. Nazywano ją `Chiquitunga`, tzn. „Maleńka”" - powiedział Franciszek i poprosił aby osobę nowej błogosławionej uczcić brawami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

O. Rydzyk: na Jasną Górę idziemy się modlić o Polaków, którzy będą kochać Boga i Ojczyznę

2018-06-25 14:55

lk, radiomaryja.pl / Toruń (KAI)

"Idziemy modlić się o takich Polaków, o taką Polskę, o takie przyszłe pokolenia dzieci i młodzieży, którzy będą kochać Boga i Ojczyznę" - tak dyrektor Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk CSsR zachęca do udziału w tegorocznej XXVII Pielgrzymce Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę. Jej uczestnicy będą się modlić 7 i 8 lipca za 100 lat od odzyskania niepodległości.

Andrzej Biskupski

Pielgrzymka rozpocznie się w sobotę wieczorem, ale jej główne uroczystości nastąpią dzień później, w niedzielę 8 lipca o godz. 11.00. Eucharystii będzie przewodniczył kard. Zenon Grocholewski z Watykanu. W sobotę Mszy św. przewodniczyć będzie emerytowany biskup drohiczyński Antoni Pacyfik Dydycz.

Dyrektor Radia Maryja prosi słuchaczy toruńskiej rozgłośni o wielką mobilizację. "Wszyscy, kochana Rodzino Radia Maryja, jesteśmy solidarni i dlatego wszyscy idziemy na Jasną Gorę modlić się, dziękować i prosić. Dziękować za Polskę, za to, że jesteśmy Polakami; za 100 lat od odzyskania niepodległości" - przypomina o. Tadeusz Rydzyk.

"Po 123 latach niewoli odzyskaliśmy wolność, a ta niewola była wynikiem winy Polaków, wielkiej winy naszych rodaków; zobojętnienia i jakiegoś moralnego upadku. To było zniewolenie na własne życzenie. Ale w tym samym czasie było wielu Polaków, którzy kochali Pana Boga, Kościół i Ojczyznę i z miłości wskrzesili naszą Ojczyznę" - podkreśla redemptorysta.

"Idziemy modlić się o takich Polaków, o taką Polskę, o takie przyszłe pokolenia dzieci i młodzieży, którzy będą kochać Boga i Ojczyznę" - zaznacza o. Rydzyk. - Spieszmy się, bo zostało już niewiele czasu. Organizujmy się, nie odkładajmy na potem. Na organizację potrzeba wiele czasu i zabiegów. Na ostatnią chwilę pozostanie tylko zniechęcenie".

Redemptorysta apeluje, aby w czasie Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja nie organizować innych pielgrzymek i wyjazdów. "Kto tak czyni, nie rozumie naszych spraw, albo robi to celowo, wtedy jest to sabotaż. Tylko razem możemy zrobić coś wielkiego. Ważna jest modlitwa wszędzie, ale nie mówcie, że jadę tu czy tu, to już nie na Jasną Górę. W rodzinie czyni się zawsze coś razem" - podkreśla o. Tadeusz Rydzyk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem