Reklama

Jestem od poczęcia

Pod patronatem „Niedzieli”

Poetyckie krajobrazy ks. Jana Twardowskiego

2016-11-23 13:09

Edyta Hartman
Edycja częstochowska 48/2016, str. 5

Edyta Hartman/Niedziela
Laureat I miejsca Piotr Knapik (w granatowej koszuli) z Gimnazjum nr 18 z Oddziałami Integracyjnymi im. Kazimierza Wielkiego w Częstochowie brawurowo wykonał wiersz pt. „Czas niedokończony”

Pod honorowym patronatem Andrzeja Kwapisza, starosty częstochowskiego, i Lidii Dudkiewicz, redaktor naczelnej Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, w Regionalnym Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli „WOM” w Częstochowie odbył się Powiatowy Konkurs Recytatorski Poetyckie Krajobrazy. 6. edycja imprezy poświęcona była poezji ks. Jana Twardowskiego, największego poety wśród kapłanów, którego 10. rocznica śmierci przypada w bieżącym roku (zmarł 18 stycznia 2006 r. w Warszawie). Motto imprezy stanowiły ponadczasowe słowa zaczerpnięte z wiersza księdza pt. „Jak źle”: „Jeśli jest noc, musi być dzień, jeśli łza – uśmiech”. Jak informują organizatorzy – Publiczna Biblioteka Pedagogiczna RODN „WOM”, tegoroczny konkurs cieszył się sporym zainteresowaniem uczniów szkół gimnazjalnych, bo do tej grupy wiekowej jest on skierowany, a do zmagań finałowych zgłosiło się 23 gimnazjalistów. Ostatecznie rywalizowało 21 osób, reprezentujących 13 gimnazjów z terenu miasta i 8 z powiatu częstochowskiego.

Poziom wykonania i interpretacji tekstów, bez mikrofonu i materiałów audiowizualnych (pod uwagę brano: dobór repertuaru, stopień opanowania tekstu, artystyczną interpretację utworu, kulturę słowa i ogólne wrażenia artystyczne), był – co podkreślali zarówno organizatorzy, jak i jury w składzie: Beata Raczyńska, Agnieszka Grudzińska, Anna Kostrzewa, Irmina Młynarczyk, Tadeusz Luterek – bardzo wyrównany. Po naradzie jury postanowiło przyznać: I miejsce Piotrowi Knapikowi, uczniowi Gimnazjum nr 18 z Oddziałami Integracyjnymi im. Kazimierza Wielkiego w Częstochowie za brawurowe wykonanie wiersza pt. „Czas niedokończony”; II miejsce ex aequo Wiktorii Nocoń z Gimnazjum w Zespole Szkolno-Przedszkolnym im. Jana Kochanowskiego w Aleksandrii za wiersz „Na Anioł Stróż” i Julii Matuszczyk z Gimnazjum w Zespole Szkół w Kłomnicach, która wykonała utwór „O firankach w stajni”; III miejsce przypadło Paulinie Musik z Gimnazjum w Woźnikach za wiersz „Powieszony, pomylony”, Joannie Migalskiej z Gimnazjum w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Przyrowie za interpretację „Listu do Matki Boskiej” i Beacie Kołodziejczyk z Publicznego Gimnazjum Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich im. św. Józefa w Częstochowie za utwór „Dziękuję”.

Reklama

Konkursowi przyświecało kilka celów, wśród nich m.in.: upamiętnienie i popularyzacja twórczości ks. Jana od Biedronki wśród młodego pokolenia odbiorców, rozwijanie zdolności recytatorskich, a co za tym idzie aktorskich uzdolnień młodzieży, upowszechnianie kultury języka polskiego oraz uwrażliwianie i zainteresowanie uczniów poezją, w tym religijną, a szerzej kulturą w ogóle. Patrząc na zaangażowanie młodych artystów, z pewnością zostały one osiągnięte. Wydarzenie miało miejsce 20 października br.

Tagi:
poezja konkurs

Konkurs o bł. Bolesławie Lament

2018-02-08 18:13

S. Halina Grygo

Zapraszamy Uczniów i Nauczycieli oraz zainteresowane Osoby z różnych zakątków całego świata do udziału w Międzynarodowym Konkursie Plastycznym "Bł. Bolesława - wychowawczyni na nasze czasy" (edycja IX - 2018r.)


Bł. Bolesława Lament

Szkoła Podstawowa nr 1 w Nidzicy oraz Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny w Nidzicy przy współpracy Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Olsztynie i Wydziału Nauki Katolickiej w Olsztynie, a także przy współudziale licznych podmiotów i fundatorów nagród organizuje już po raz dziewiąty, a po raz czwarty na skalę międzynarodową, konkurs plastyczny na temat bł. Bolesławy Lament.

Konkurs ma charakter otwarty. Mogą w nim wziąć udział dzieci i młodzież oraz osoby dorosłe z różnych zakątków całego świata. Konkurs trwa od 5 stycznia 2018 r. do 25 kwietnia 2018 r. Głównym celem konkursu jest m.in. wzbogacenie wiedzy o życiu bł. Bolesławy Lament i zwrócenie uwagi na Jej działalność wychowawczą.

Więcej informacji TUTAJl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mirosław Baka zagra postać ks. Romana Kotlarza w filmie „Klecha”

2018-02-20 20:56

rm / Radom / KAI

Mirosław Baka zagra postać ks. Romana Kotlarza w powstającym filmie fabularnym „Klecha”. Wcześniej w tej roli występował Ireneusz Czop, który musiał opuścić plan filmowy. Premiera obrazu zaplanowana została na 17 października 2018 roku, w 90. rocznicę urodzin niezłomnego kapłana i męczennika czasów komunizmu i jednocześnie dzień po 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyła na Stolicę Piotrową.

Sławek/pl.wikipedia.org

Realizowane zdjęcia dotyczą wydarzeń z protestu Radomskich Robotników w czerwcu 1976 r. Jednym z bohaterów tego zrywu był ks. Roman Kotlarz, który był prześladowany przez Służbę Bezpieczeństwa i zmarł na skutek pobicia przez "nieznanych sprawców".Mirosław Baka przyznał, że pierwszy raz zagra księdza przed kamerą. - Wychowywałem się w rodzinie katolickiej.

Cała moja młodość to było bycie ministrantem. A więc wiele chwil spędziłem przy ołtarzu. Poznałem wielu księży w swoim życiu. To obserwacje, które zapamiętałem. Nie jest trudno zagrać księdza, ale trudne jest zagrać tego konkretnego księdza, wspaniałego człowieka, jakim był Roman Kotlarz – mówił gość Radia Plus Radom.Według niego ks. Kotlarz to postać nietuzinkowa. - Ten człowiek w sutannie był kimś, kto wyprzedził w czasie ks. Jerzego Popiełuszkę. Już w latach 70. ubiegłego wieku ks. Kotlarz stawał w obronie robotników. Trzeba tu również wspomnieć jego batalię ze Służbą Bezpieczeństwa. Oni nie przebierali w środkach. W tym filmie musimy tchnąć jak najwięcej życia i prawdy. Szersza widownia zasługuje, by poznać ks. Kotlarza – przekonywał Mirosław Baka.Przed aktorem jest zagranie roli w największej scenie z udziałem tysiąca statystów. Będzie to moment błogosławienia protestujących robotników przez ks. Romana Kotlarza ze schodów kościoła św. Trójcy w Radomiu. - Najważniejsze to wejść w skórę mojego bohatera – mówi aktor.Mirosław Baka jest kojarzony głównie z ról tzw. czarnych charakterów.

- Tym bardziej rola ks. Romana Kotlarza będzie dla mnie wyzwaniem. Jest ciekawa dla mnie jako aktora - przyznał. Reżyser filmu Jacek Gwizdała przyznał, że Mirosław Baka był jego pierwszym wyborem. - Spotkaliśmy się w marcu ubiegłego roku. Scenariusz filmu bardzo mu się spodobał. Okazało się, że miał zaplanowany duży serial i nie mógł wziąć udziału w naszym przedsięwzięciu. Cieszę się, że mogłem wrócić do Mirosława Baki. Mam nadzieję, że będzie to dobry ruch dla naszego filmu. Z kolei Ireneusz Czop musiał wrócić do wcześniejszych zobowiązań filmowych. Gra bowiem w filmie o polskich himalaistach. Po prostu nałożyły się terminy realizacji zdjęć do obu filmów – wyjaśnił reżyser „Klechy”.

Kuria Diecezji Radomskiej jest koproducentem filmu, który powstaje na bazie scenariusza autorstwa Wojciecha Pestki. W ostatnich tygodniach Polski Instytut Sztuki Filmowej podjął decyzję, ze przekaże 2 mln złotych na realizację filmu.Ks. Roman Kotlarz w chwili śmierci miał 47 lat. Był inwigilowany przez ówczesne władze. W dniu protestu, 25 czerwca 1976 r., pobłogosławił idących w proteście. Był potem nachodzony i dotkliwie bity przez tzw. „nieznanych sprawców” na plebanii w Pelagowie-Trablicach, gdzie był proboszczem. Kapłan zmarł 18 sierpnia 1976 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem