Reklama

Śladami bohaterów „Trylogii”

2016-11-23 09:53

Mirek i Magda Osip-Pokrywka
Niedziela Ogólnopolska 48/2016, str. 36-37


Kamieniec Podolski – twierdza od strony miasta

Rok 2016 to Rok Sienkiewiczowski. W maju minęło 170 lat od narodzin pierwszego Polaka, który otrzymał literackiego Nobla, a w listopadzie obchodziliśmy 100. rocznicę jego śmierci. Do najbardziej znanych dzieł Sienkiewicza należy „Trylogia”. Akcja „Ogniem i mieczem”, „Potopu” i „Pana Wołodyjowskiego” rozgrywa się głównie na Kresach. Zanim wyruszymy śladami ich bohaterów na wschodnie rubieże dawnej Rzeczypospolitej, zajrzyjmy w rodzinne strony pisarza – na Polesie. To z Woli Okrzejskiej, miejsca swojego urodzenia, Sienkiewicz czerpał inspiracje w kształtowaniu swych literackich postaci i opisów miejsc w „Trylogii”. Potwierdza to Maciej Cybulski – dyrektor miejscowego Muzeum Sienkiewicza. Według niego, w pobliskim Burcu, dawnym majątku ciotki pisarza, autor „Trylogii” umiejscowił literacką siedzibę rodu Skrzetuskich, a znajdujące się niedaleko porośnięte sitowiem rozległe stawy są pierwowzorem grzęzawisk wokół Zbaraża opisanych w „Ogniem i mieczem”. W czasie zwiedzania Woli Okrzejskiej warto też zajrzeć do pobliskiej Okrzei, gdzie znajdują się kopiec Sienkiewicza i grób jego matki.

Gdy podejdziemy do tematu chronologicznie, kresowe ślady prowadzą na południową Ukrainę, na Dzikie Pola – legendarną krainę Kozaczyzny. Tu gdzieś, na bezludnych stepach dorzecza Dolnego Dniepru, w okolicach Czehryna, Sienkiewicz umiejscowił pierwsze sceny „Trylogii”, czyli spotkanie Jana Skrzetuskiego – posła królewskiego powracającego z tatarskiego Krymu z Bogdanem Chmielnickim – przyszłym przywódcą kozackiego buntu. Próżno szukać w tych rejonach Rozłogów – siedziby rodowej Heleny Kurcewiczówny, miejscowość była bowiem literacką fikcją.

Pierwszy przystanek na naszym szlaku to Bar na Podolu. Do tamtejszego zamku, ze spalonych przez Bohuna Rozłogów, uciekał Zagłoba z Heleną. W połowie XVII wieku twierdza barska była uważana za trzecią warownię kresową – po Kamieńcu Podolskim i Międzybożu. Nie kłamie scena kończąca pierwszy tom „Ogniem i mieczem” – zamek nie oparł się kozackiej pożodze: „Wtem w progu sali ukazało się jakieś posępne widmo okryte kurzem (...). Książę [Jerema] dostrzegł je pierwszy, brwi zmarszczył, oczy przesłonił i rzekł: – A kto tam? A, to Kuszel! Z podjazdu! Co słychać? Jakie nowiny? (...) Nagła cisza zapanowała w zgromadzeniu. (...) wszystkie oczy zwróciły się na Kuszla, na którego zmęczonej twarzy malowała się boleść. (...) – Bar... wzięty!”. Z zamku wzniesionego niegdyś przez królową Bonę, która nadała miastu nazwę od swojego rodzinnego Bari, pozostały jedynie znikome fragmenty murów z zarysem fundamentów. Więcej szczęścia miał dawny klasztor Karmelitów – legendarne miejsce zawiązania konfederacji barskiej. Od lat 90. ubiegłego wieku w budynkach klasztornych gospodarzą sprowadzone z Polski siostry benedyktynki misjonarki, które wspomagają tutejszy kościół parafialny.

Kolejną kresową fortecą, która pojawia się na stronach „Trylogii”, jest Zbaraż, a to za sprawą bohaterskiej obrony, którą dowodził książę Jeremi Wiśniowiecki. Latem 1649 r. kilkanaście tysięcy żołnierzy koronnych broniło się tutaj przez 7 tygodni, by oprzeć się 100-tysięcznej kozacko-tatarskiej armii. Jak czytamy w powieści: „(...) na widnokręgu ukazały się pierwsze szeregi kozackie i tatarskie, za nimi drugie, trzecie, dziesiąte, setne, tysięczne. (...) Szli jak chmury albo jak szarańcza, która całą okolicę ruchomą, straszliwą masą pokryje”. Warownia książąt Zbaraskich nadal jest najciekawszym zabytkiem 15-tysięcznego miasteczka. Zamek pełniący funkcję muzeum zachował oryginalne bastionowe założenie z centralną rezydencją typu „palazzo in fortezza”. Szkoda, że ekspozycja historyczna przedstawia głównie kozackich hetmanów z Chmielnickim na czele, a pomija postacie polskich obrońców. Z przykrością trzeba przyznać, że takie podejście do tematu to nieodosobniony przypadek w ukraińskich muzeach.

Reklama

Końcowe strony „Ogniem i mieczem” wypełnia opis zwycięskiej dla Polaków bitwy pod Beresteczkiem w 1651 r. W tej jednej z największych polowych bitew XVII-wiecznej Europy poległo ok. 40 tys. Kozaków (połowa stanu kozackiej armii). Jak pisał Sienkiewicz, sami zwycięzcy byli przerażeni swym dziełem: „Litość zgasła i rzeź trwała aż do nocy, rzeź taka, jakiej najstarsi nie pamiętali wojownicy i na której wspomnienie włosy stawały im później na głowach”. Dzisiejsze Beresteczko to senna wołyńska miejscowość. Miejsce bitwy – tzw. Kozackie Mogiły – miejscowa ludność od dawna traktuje martyrologicznie. Na terenie rezerwatu historycznego znajdują się monumentalny pomnik i kaplica, w której wystawiono czaszki i kości z mogił. Świadkiem bitwy jest stojący w szczerym polu ariański pomnik nagrobny książąt Porońskich, przed którym modlił się przed bitwą król Jan Kazimierz.

Na terenach dzisiejszej Ukrainy Sienkiewicz umiejscowił również prawie całą akcję „Pana Wołodyjowskiego”. Dość ciężko dziś znaleźć stanicę graniczną w Chreptiowie, gdzie hetman Sobieski delegował płk. Wołodyjowskiego. Przysiółek o takiej nazwie widnieje na mapach południowych rubieży państwa ukraińskiego, tuż przy granicy z Mołdawią. Jednak nie ma tam nic godnego uwagi, poza urwistym brzegiem Dniestru. Korzystniej wygląda sytuacja w Kamieńcu Podolskim. 100-tysięczna aglomeracja, mimo że została obudowana betonowymi przedmieściami blokowisk, w centrum zachowała strukturę dawnego grodu. Gdy dotrze się w zakole Smotrycza, można ulec wrażeniu niczym Sienkiewiczowscy bohaterowie: „(...) na widok baszt i rondeli fortecznych zdobiących szczyty skał wielka otucha wstąpiła im zaraz w serca. Albowiem wydawało się niepodobnym, aby jaka inna ręka prócz boskiej mogła zburzyć to orle gniazdo na szczycie otoczonych pętlicą rzeki wiszarów uwite”. Najsławniejsza twierdza Rzeczypospolitej, nazywana niegdyś przedmurzem chrześcijaństwa, została zbudowana w miejscu, gdzie wijąca się głębokim jarem rzeka zatacza niemal pełną pętlę i formuje skalny półwysep o stromych stokach. Miejsce legendarnej obrony przed Turkami w 1672 r. jest zarazem miejscem śmierci głównego bohatera „Trylogii”. Oprócz zamku należy odwiedzić katedrę Świętych Piotra i Pawła, gdzie odbyła się przysięga Ketlinga i Wołodyjowskiego. Obaj bohaterowie, leżąc krzyżem na posadzce przed krucyfiksem w głównym ołtarzu, przyrzekali: „(...) pókim żyw (...), pogańskiego nieprzyjaciela do zamku nie puszczę, ni z murów nie ustąpię, ni szmaty białej nie zatknę, choćby mi też pod gruzami pogrześć się przyszło... Tak mi dopomóż Bóg i święty Krzyż. Amen”. Przy świątyni na fundamentach zniszczonej kaplicy wznosi się minaret. Obiekt ten dobudowano podczas niewoli tureckiej, gdy katedrę – podobnie jak sześć innych świątyń Kamieńca – przekształcono w meczety. Po odzyskaniu miasta przez Polaków, na znak zwycięstwa chrześcijaństwa nad islamem, na szczycie minaretu ustawiono rzeźbę Matki Bożej. Na terenie katedralnego lapidarium znajduje się pomnik poświęcony pamięci Jerzego Wołodyjowskiego – faktycznej postaci, którą Sienkiewicz wykorzystał przy tworzeniu literackiej postaci Michała.

Ostatnim naszym przystankiem jest Stanisławów, na przełomie XIX i XX wieku trzecie miasto Galicji – po Lwowie i Krakowie, dziś Iwano-Frankiwsk. Obecną nazwę miejscowość nosi od 1962 r., gdy Nikita Chruszczow zdecydował się ostatecznie zdepolonizować dawny gród Potockich i związać go z osobą ukraińskiego pisarza rewolucjonisty Iwana Franki. W stanisławowskiej kolegiacie Sienkiewicz umieścił scenę Mszy żałobnej, w czasie której ks. Kamiński wypowiada poruszające słowa: „Dla Boga, panie Wołodyjowski! Larum grają! Wojna! Nieprzyjaciel w granicach! A Ty się nie zrywasz? Szabli nie chwytasz? Na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu?”. Dawna kolegiata w czasie II wojny światowej została doszczętnie splądrowana, a krypty fundatorów – sprofanowane. W smutnym, ogołoconym wnętrzu, pozbawionym ołtarzy, przez lata funkcjonowało muzeum ateizmu, zamienione później na muzeum sztuki.

Za tydzień – w drugiej części naszego artykułu – zaprosimy Państwa na Litwę śladami bohaterów „Potopu”.

* * *

Przewodnik po Kresach
Więcej na temat bohaterów „Trylogii”, słynnych Polaków, znanych rezydencji i ważnych wydarzeń z kart polskiej historii zapisanej na Kresach znaleźć można w książce autorów artykułu Magdy i Mirka Osip-Pokrywka „Polskie ślady na Ukrainie”, która ukazała się nakładem wydawnictwa BOSZ.

Tagi:
Sienkiewicz

„Potop” na wyciągnięcie ręki

2018-01-31 10:17

Grzegorz Polak
Niedziela Ogólnopolska 5/2018, str. 20-22

Muzeum Henryka Sienkiewicza w uroczym dworku w Woli Okrzejskiej k. Łukowa sprawiło sobie znakomity prezent na 50-lecie istnienia. Przy wsparciu finansowym wielu instytucji i ludzi dobrej woli wykupiło z prywatnych rąk fragment rękopisu „Potopu”. To znakomita wiadomość nie tylko dla wielbicieli naszego noblisty, ale dla całej polskiej kultury! Skarb naszej literatury nie będzie już schowany pod korcem i każdy będzie mógł go obejrzeć

Archiwum Muzeum Henryka Sienkiewicza
Gabinet Henryka Sienkiewicza

Trudno pohamować wzruszenie na widok kart zapisanych pracowicie, drobnym maczkiem czarnym atramentem, prawie bez skreśleń. Chodzi przecież o serce „Trylogii”, niemal naszej biblii narodowej, na której uczyło się patriotyzmu i zasad moralnych wiele pokoleń Polaków.

Dowód na istnienie Polski

Kiedy w 1980 r. Jan Paweł II wygłaszał swoje słynne przemówienie w siedzibie UNESCO w Paryżu, z dumą wyznał, że jego naród przetrwał dzięki kulturze. Istotnie: co nie udało się przez czyn zbrojny, okazało się skuteczne dzięki pielęgnowaniu mowy ojczystej, polskiej kulturze, dzięki wierze i zdolności Polaków do pracy organicznej. Nie daliśmy się zgermanizować ani zrusyfikować. Duch polski pokonał potężne struktury administracyjne władców Rosji i Prus.

A przecież w czasach, kiedy żył Sienkiewicz, rosyjscy władcy przechwalali się buńczucznie, że do 2030 r. nie będzie problemu języka polskiego. O wolności dla Polaków w ogóle nie było mowy. Sam pisarz nie doczekał niepodległości, ale zawsze miał poczucie, że „jeszcze Polska nie zginęła”. Toteż gdy w 1905 r. odbierał medal Literackiej Nagrody Nobla, w porywającym patriotycznym przemówieniu powiedział o swojej ojczyźnie: „Głoszono ją umarłą, a oto jeden z tysięcznych dowodów, że ona żyje! (...) Głoszono ją niezdolną do myślenia i pracy, a oto dowód, że działa! (...) Głoszono ją podbitą, a oto nowy dowód, że umie zwyciężać!”.

Imć pan Zagłoba i Roch Kowalski

Wiadomość o wystawieniu fragmentu rękopisu „Potopu” na aukcji zorganizowanej 27 maja 2017 r. przez Antykwariaty Warszawskie LAMUS w Bibliotece Narodowej w Warszawie zelektryzowała dyrekcję Muzeum Henryka Sienkiewicza w Woli Okrzejskiej, miejscu urodzenia pisarza. Tego roku przypadał akurat jubileusz 50-lecia placówki. Na aukcji wystawiono 10 kart rękopisu, m.in. ze sceną poselstwa imć pana Onufrego Zagłoby do obozu szwedzkiego po Rocha Kowalskiego. Wiadomo, że należą oni do ulubionych postaci czytelników. Rękopis nie został wówczas sprzedany. Muzeum w Woli Okrzejskiej było najbardziej predestynowane do tego, aby nabyć cenną pamiątkę, ale jako placówka niskobudżetowa nie miało środków na zakup. – Nasze muzeum w porozumieniu z antykwariatem zastrzegło sobie prawo do pozaaukcyjnego zakupu rękopisu w momencie zgromadzenia odpowiedniej kwoty. Rozpoczęliśmy zbiórkę, zwróciwszy się o wsparcie do dużych ogólnopolskich firm, lokalnych przedsiębiorców, a także do osób indywidualnych, miłośników twórczości Henryka Sienkiewicza, z nadzieją, by karty „Potopu” trafiły do samego serca – dworku w Woli Okrzejskiej, miejsca, gdzie na świat przyszedł polski noblista – powiedział „Niedzieli” dyrektor placówki Maciej Cybulski.

Zbiórka się powiodła. Szczęśliwy dyrektor przywiózł bezcenne karty do Woli Okrzejskiej.

Krzepił, choć sam potrzebował pokrzepienia

Sienkiewicz pisał „Potop” w dramatycznym dla siebie okresie, kiedy umierała na gruźlicę jego ukochana żona Maria z Szetkiewiczów. Nie było mowy o spokojnej pracy, tak jak to było w przypadku pierwszej części „Trylogii”, która powstawała w zaciszu gabinetu pisarza w Warszawie.

Sienkiewiczowie z dwojgiem małych dzieci często zmieniali miejsce zamieszkania, przenosili się z jednego kurortu do drugiego. Na domiar złego i pisarzowi nie dopisywało zdrowie. W tyrolskim Merano Maria zapisała: „Mój utrapieniec przy swojej pracy ma częste bóle głowy i jest wówczas bardzo blady, co mnie mocno niepokoi”.

Henryk w liście do teściów informował: „Ciężka to rzecz podróżować i pisywać po hotelach, bez żadnych resursów umysłowych – i ciarki mnie biorą, gdy pomyślę, że jeszcze trzy tomy trzeba nabazgrać i żyć ciągle tymczasowym życiem”. Sienkiewicz cały czas troskliwie pielęgnował swoją żonę. Pracy nie mógł przerwać, bo potrzebował pieniędzy na leczenie Maryni. Może gdyby wcześniej, a nie dopiero po napisaniu „Pana Wołodyjowskiego”, trafił mu się anonimowy „sponsor”, który podarował 15 tys. rubli, nie musiałby tak harować.

19 października 1885 r. żona zmarła w Falkenstein nad Menem. Ileż trzeba było mieć hartu ducha, żeby dokończyć dzieło! W liście do szwagierki Sienkiewicz przyznał: „«Potop» miał tę dobrą stronę, że bronił mnie całymi godzinami od nieróżowych rozmyślań”.

Pisarz miał genialną pamięć. Nie miał możliwości sprawdzenia tego, co napisał wcześniej. Nie sporządzał kopii, a partie rękopisu – najczęściej po 10 kartek – posyłał do redakcji krakowskiego „Czasu”, skąd odbitki szły do warszawskiego „Słowa”, by druk odbywał się równocześnie. Tak jak dzisiejsi widzowie seriali czekają na kolejne odcinki, tak XIX-wieczni czytelnicy z wypiekami na twarzy wyglądali gazet, aby czytać o swoich bohaterach: Kmicicu, Oleńce, Wołodyjowskim, Zagłobie.

Warszawa – Wiedeń – Wola Okrzejska

Sienkiewicz zaczął pisać „Potop” 1 października 1884 r. w Warszawie, a zakończył 21 sierpnia 1886 r. w uzdrowisku Kaltenleutgeben pod Wiedniem.

Nigdy nie uda się skompletować rękopisu „Potopu”, gdyż Sienkiewicz pisał go partiami, które – po wykorzystaniu przez redakcję – trafiały do różnych nieznanych wielbicieli twórczości noblisty.

Można powiedzieć, że 10 stron to niewiele. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że zachowało się niecałe 160 stron trzytomowego dzieła. Fragmenty „Potopu” można oglądać tylko w zbiorach prof. Juliana Krzyżanowskiego oraz w Muzeum Narodowym w Warszawie, w Bibliotece Śląskiej w Katowicach i – przede wszystkim (to najobszerniejszy zbiór, liczący 107 kart) – w Bibliotece Zakładu im. Ossolińskich we Wrocławiu.

Dlatego tak ważna jest zdobycz muzeum w Woli Okrzejskiej. W tym kawalątku swojego dzieła Sienkiewicz wrócił symbolicznie do rodzinnego domu.

***

Ocalić spuściznę po Sienkiewiczu

Muzeum w Woli Okrzejskiej nie poprzestaje na zdobyciu fragmentu rękopisu „Potopu”. Jak poinformował „Niedzielę” dyr. Maciej Cybulski, muzeum stara się o pozyskanie następujących artefaktów:

• 25 rękopisów listów z Afryki Henryka Sienkiewicza

• albumu rodzinnego zawierającego kilkadziesiąt fotografii noblisty i osób z jego najbliższego otoczenia

• 2 rysunków wykonanych przez Sienkiewicza (jeden przedstawiający malarza Ludomira Benedyktowicza, a drugi – księcia Jakuba Sobieskiego, niedoszłego króla)

• 20 książek z biblioteki pisarza, w tym należących do jego pierwszej żony Marii z Szetkiewiczów

• pamiątkowego wachlarza z wpisem Sienkiewicza zawierającym cytat z „Hamleta”, zapisem nut i podpisem Ignacego Jana Paderewskiego oraz rysunkiem Stanisława Wyspiańskiego.

Muzeum można wesprzeć przez wpłaty darowizn na specjalnie wydzielone konto, którego numer jest dostępny pod adresem: www.facebook.com/muzeumsienkiewicza/.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Brat ks. Popiełuszki i jego małżonka z medalem od Prezydenta RP

2018-04-24 19:04

Łukasz Krzysztofka

Prezydent Andrzej Duda wręczył w Pałacu Prezydenckim Medal za Długoletnie Pożycie Małżeńskie Józefowi i Alfredzie Popiełuszkom, starszemu bratu i bratowej bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

Jakub Szymczuk/KPRP

Odznaczeni są małżeństwem od pięćdziesięciu lat. - Dostojni Jubilaci, cieszę się z Waszego święta. To ogromny zaszczyt, że mogę Państwu osobiście wręczyć odznaczenie. Z wielką radością przyjmujemy Państwa w Pałacu Prezydenckim. Życzę Państwu kolejnych pięćdziesięciu lat razem w zdrowiu i spokoju. Życzę, by w rodzinie Państwa układało się wszystko jak najlepiej – mówił po wręczeniu odznaczeń Prezydent Andrzej Duda.

Zobacz zdjęcia: Medal prezydencki dla państwa Popiełuszków

W uroczystości uczestniczyła rodzina i przyjaciele państwa Popiełuszków. Prezydent po wręczeniu odznaczeń żartował, że państwo Popiełuszkowie mają ponad dwa razy większy staż małżeński od niego i żony Agaty.

- Fundamentem naszego małżeństwa jest wiara w Boga oraz wzajemne zrozumienie, miłość, przebaczanie sobie wzajemnie – powiedzieli „Niedzieli” państwo Popiełuszkowie. W swoim życiu przeżyli wiele doświadczeń. - Kogo Bóg miłuje, temu daje krzyże. Pochowaliśmy syna, miał niecałe 18 lat. Ale czujemy, że Bóg się nami opiekuje i pomaga nam w życiu. Przez męki i cierpienia bł. ks. Jerzego otrzymujemy wiele łask od Boga – podkreślali Złoci Jubilaci.

Uroczystość zakończyło wspólne „Sto lat”, zaintonowane przez Pierwszą Damę Agatę Kornhauser-Dudę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

CitizenGo: ponad 200 tys. podpisów w obronie Alfiego Evansa

2018-04-25 17:35

abd / Warszawa (KAI)

Już ponad 200 tys. osób podpisało petycję w obronie Alfiego Evansa, przygotowaną przez CitizenGo. Jej autorzy zachęcają do dalszego składania podpisów pod apelem adresowanym do władz szpitala Alder Hey, w którym przebywa chłopiec. CitizenGo Polska zaprasza też do wyrażenia solidarności z Alfiem i jego rodzicami poprzez zapalenie świecy przed jedną z ośmiu brytyjskich placówek konsularnych w Polsce.

Catholic News Agency
Alfi Evans

Publikujemy treść petycji CitizenGo w obronie Alfiego Evansa, adresowanej do dyrekcji szpitala Alder Hey, w którym przebywa 2-letni chłopiec z poważnym uszkodzeniem mózgu.

Szanowni Państwo,

domagamy się zaprzestanie łamania praw człowieka w przypadku Alfie'go Evans'a. Brak planów na leczenie chłopca, domaganie się sądowej zgody na odłączenie go od aparatury przy jednoczesnym blokowaniu rodzicom możliwości przetransportowania ich dziecka do innego szpitala, który podjąłby próbę ratowania go, uważamy za niedopuszczalne.

Wzywamy do wycofania przez Państwo w sądzie wniosku o odłączenie chłopca od aparatury oraz umożliwienie podjęcia próby leczenia go w innym miejscu.

Wraz z całą międzynarodową społecznością domagam się szacunku dla niepełnosprawnego dziecka i szacunku dla jego życia.

Petycję można podpisać wirtualnie na stronie: http://www.citizengo.org/pl/lf/148038-ratujmy-alfiego-evansa?m=5&tcid=47649769

Członkowie CitizenGo Polska zachęcają też by wyrazić solidarność z Alfiem i jego rodzicami, poprzez zapalenie świecy przed jedną z ośmiu brytyjskich placówek konsularnych w Polsce. Placówki te znajdują się w Warszawie, Poznaniu, Krakowie, Szczecinie, Wrocławiu, Łodzi, Katowicach i Lublinie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem