Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Muzyka językiem Boga

2016-11-17 10:13

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 47/2016, str. 4-5

Biuro Prasowe Jasnej Góry
Na zdjęciach koncert w Bazylice Jasnogórskiej

22 listopada obchodzić będziemy liturgiczne wspomnienie św. Cecylii, męczennicy, patronki muzyki kościelnej. Z tej okazji do aktualnego wydania „Aspektów” dołączamy płytę „Duc in Altum” w wykonaniu zespołu muzyki sakralnej Orchestra Paradiso

Orchestra Paradiso, czyli Rajska Orkiestra, to projekt zespołu muzyki sakralnej, który skupia utalentowanych muzyków z całej Polski, w tym również z naszej diecezji.

Rajska Orkiestra

Płyta jest owocem warsztatów muzyki sakralnej Orchestra Paradiso, połączonych z rekolekcjami, które odbywały się w Wyższym Seminarium Duchownym w Paradyżu od 16 do 23 października 2015 r. i były połączone z trasą koncertową. Materiał na płytę został zarejestrowany 22 października ubiegłego roku przy okazji koncertu podczas Jesiennych Dni Muzyki Organowej i Kameralnej w bazylice archikatedralnej św. Stanisława Kostki w Łodzi. Inicjatorem projektu Orchestra Paradiso jest ks. Mateusz Szerwiński, obecnie wikariusz parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Łagowie. – Pomysł powstał, gdy byłem jeszcze alumnem w seminarium w Paradyżu. Od zawsze pragnąłem łączyć swoją pasję, grę na organach, z duszpasterstwem, ale też promować muzykę sakralną, poważną, bo nie ukrywam, że przez grę na organach w kościele i kontakt z taką muzyką doświadczyłem Pana Boga i zdecydowałem się na kapłaństwo – opowiada ks. Mateusz. – Do udziału w projekcie udało mi się zaprosić studentów i absolwentów akademii muzycznych m.in. w Bydgoszczy, Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu, muzyków z całej Polski. Chcieliśmy zobaczyć, czy istnieje potrzeba formacji duchowej takich muzyków. Mamy w diecezjach bardzo wiele propozycji w postaci warsztatów muzyczno-liturgicznych czy rekolekcji dla organistów, natomiast śmiem twierdzić, że dla muzyków zajmujących się muzyką poważną takich rzeczy nie ma. Próbujemy coś robić od podstaw, często napotykamy na różne trudności i masę błędów przy tym popełniamy, ale jest to jakaś konkretna nauka – dodaje. Ks. Mateusz tłumaczy, że w planach orkiestry jest organizowanie corocznych rekolekcji połączonych z nagraniem płyty zawierającej dawkę dobrej, przemyślanej muzyki sakralnej prezentowanej później podczas koncertów. – Chcemy poprzez koncerty, modlitwę i uwielbienie przyciągać innych ludzi do Pana Boga, którego doświadczamy w muzyce i którego poznajemy poprzez formację duchową. Rajska Orkiestra ma swoją muzyką wprowadzać w przedsionek raju.

Wypłyń na głębię

Program zeszłorocznych nagrań i koncertów w związku z ich terminem skupiony był wokół osoby św. Jana Pawła II i nazywał się „Duc in Altum”, czyli wypłyń na głębię. – Dosłownie chodziło nam o „wypłyń na głębię wiary”. Program zaplanowany był wokół 6 tematów: Wiara, Bóg, Maryja, Wcielenie, Śmierć i Zmartwychwstanie. Muzycznie mogliśmy doświadczyć praktycznie całego roku liturgicznego. Muzyka odzwierciedlała treść tekstów, które były recytowane. Słowo i muzyka przeplatały się i pięknie ze sobą korespondowały – mówi ks. Mateusz. Muzycy zagrali koncerty w Zielonej Górze, Gorzowie, Krośnie Odrzańskim i Paradyżu. Perełką na ich trasie były natomiast koncerty w Bazylice Jasnogórskiej oraz w bazylice archikatedralnej św. Stanisława Kostki w Łodzi podczas Jesiennych Dni Muzyki Organowej i Kameralnej. – Festiwal w Łodzi jest organizowany od wielu lat i występuje tam bardzo wielu muzyków, organistów, wirtuozów z całego świata. Dla nas to był również wielki zaszczyt, że mogliśmy tam wystąpić, i to podczas koncertu finałowego, a przy okazji te koncerty stały się również możliwością wsparcia finansowego młodych ludzi, naszych muzyków – dodaje ks. Szerwiński. Orchestra Paradiso gra nie tylko w dużych, ale także w mniejszych parafiach. Muzycy występowali m.in. w Dąbroszynie (filia parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Kostrzynie nad Odrą), Słońsku, Łagowie czy Jordanowie. Artyści chcą docierać w różne miejsca diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, ale także całej Polski, nie tylko do dużych ośrodków, lecz i do mniejszych środowisk, gdzie są bardzo pozytywnie odbierani. – Wszędzie, gdzie byliśmy, a szczególnie na Jasnej Górze czy w Łodzi na festiwalu, projekt został odebrany z bardzo dużym entuzjazmem, osoby, które przychodziły na koncerty, wypowiadały się, że była to dla nich świetna muzyczna uczta duchowa. Przecież muzykę stworzył Pan Bóg, On jest twórcą wszelkiego piękna. Dla mnie i członków orkiestry muzyka jest językiem Boga.

Reklama

Wspólnota

Między członkami orkiestry zaczęły się wytwarzać pewna więź i wspólnota. – Nasi muzycy nieraz spotykają się z konkurencją, czasami z jakąś nieuczciwością, niesprawiedliwością, a Orchestra Paradiso ma być taką oazą dla muzyka, czyli grupą pozytywnych ludzi, którzy mają konkretny, określony cel. Chcemy, żeby między nami wytworzyła się wspólnota. To już się zaczyna tworzyć, bo ludzie, których zapraszam do koncertów, poznają się, spotykają się, mają ze sobą kontakt i to jest bardzo piękne – opowiada ks. Szerwiński. Są już duchowe owoce projektu. – Osobiście widzę, że Pan Bóg nieprzypadkowych ludzi podsyła do tego projektu. Przykładem jest chociażby jeden z muzyków uczestniczących w zeszłorocznych rekolekcjach, który podczas medytacji przeżył swoje nawrócenie. Był wtedy jeszcze przed sakramentem bierzmowania, Kościół i księży postrzegał raczej negatywnie, a tam nastąpiła jego stuprocentowa przemiana i stał się drugim głównym motorem napędowym projektu; bardzo angażuje się we wszelkiego rodzaju działania – dodaje ks. Mateusz. Muzycy chcą stworzyć pełen album płytowy. Ich wielkim marzeniem jest organizacja przyszłorocznych warsztatów, rekolekcji, nagrań i koncertów nie tylko w diecezji, ale w całym kraju.

Podwaliny duchowe

Warsztaty to – jak mówi ks. Mateusz – czas przygotowania muzycznego i duchowego. Muzycy każdy dzień rozpoczynają od modlitwy Słowem Bożym, medytacji, w którą są wcześniej wprowadzani; dowiadują się, na czym polega taka modlitwa. Fundamentem są medytacja i Eucharystia. – Dla tych, którzy uczestniczyli w ubiegłorocznych warsztatach w Paradyżu, wielkim odkryciem było, że tak można się modlić. Ewangelia stała się dla nich żywym Słowem, medytacja zaś rozmową z Bogiem – mówi kapłan. – Generalnie podczas takich warsztatów cały dzień spędzamy na tym, żeby dobrze przygotować muzykę. Aby dobrze przekazać treść utworów, konieczne jest danie konkretnych podwalin duchowych. Tak wyglądało to w zeszłym roku w Paradyżu. Poranek był poświęcony dla Pana Boga, następnie praca nad utworami, był też czas na budowanie wspólnoty przy kawie. Wieczór kończył się zwykle koncertem, ale na zakończenie dnia były jeszcze wspólna modlitwa i krótkie przygotowanie do porannej medytacji. Tak wyglądają warsztaty.

Tytaniczna praca

Pragnieniem osób zaangażowanych w dzieło jest, aby projekt był źródłem wsparcia finansowego dla muzyków. – Muzycy zajmujący się muzyką poważną, w przeciwieństwie do muzyków pop, wszystko robią sami, wykonują tytaniczną pracę; godziny spędzają przy instrumencie czy pracują nad głosem. Nierzadko za koncerty dostają marne grosze, a przecież też muszą się utrzymywać – mają do utrzymania rodziny, mieszkanie czy studia. Spora część tych osób, które spotkałem do tej pory przy realizacji koncertów, to osoby, które są w trudnej sytuacji materialnej. Dla niektórych udział w koncercie jest pewnym zastrzykiem finansowym. Wiem, ile pracy trzeba włożyć, żeby prezentować odpowiedni poziom, i boli trochę to, że takie osoby nie są należycie doceniane. Chcemy, żeby ci ludzie, za tę pracę w formie koncertów, zostali odpowiednio do swoich umiejętności, poziomu i włożonej pracy wynagrodzeni – tłumaczy ks. Mateusz – Czas warsztatów, nagrań i koncertów to 3-4 tygodnie pracy – dodaje.

Wola Boża

Ks. Mateusz zwraca uwagę, że projekt może stać się wizytówką naszej diecezji. – Ośmielamy się prosić Drogich Czytelników, aby nas wspierali, bo sami nie damy rady. Pieniądze, rzecz błaha niby, w perspektywie wieczności nic niewarta tak naprawdę, ale tutaj niestety w różnych działaniach pomagają albo stanowią przeszkodę. Jestem przekonany, że w projekcie tego zespołu i całej tej idei tkwi wielki potencjał dobra. Mamy błogosławieństwo Biskupa Diecezjalnego dla naszych działań, więc mamy pewność, że jest to wola Boża, ale potrzebujemy pomocy ludzi, którzy otworzą swoje serce i będą nas wspierać zarówno materialnie, jak i modlitewnie. Żeby dać próbkę tego, czym jest Orchestra Paradiso, dołączamy płytkę z zeszłorocznych warsztatów. Te pięć utworów to owoc dwóch nocy nagrań. Już teraz dziękujemy za wszelkie wsparcie i ufamy, że z Bożą pomocą pchniemy nasz projekt dalej.

Kontakt z zespołem Orchestra Paradiso pod adresem e-mail: orchestra.paradiso@paradisus.pl.

* * *

Świadectwa muzyków:

Ania, oboistka, Akademia Muzyczna w Poznaniu: – Orchestra Paradiso to świetny pomysł. W natłoku grania, gdzie 90% czasu spędzam z ludźmi, którzy nabijają się z Kościoła, taka alternatywa jest dla mnie. Czasami ciężko jest się modlić tym, co się robi, gdy to powszednieje. Wyważenie modlitwy i grania było idealne. Jedno z drugiego wynika, ale żeby to rozumieć, trzeba być rozkochanym w Panu Bogu. Cennym doświadczeniem tego czasu było dla mnie również mieszkanie w seminarium i poznanie życia innego od tego, które znam na co dzień.

Maria, skrzypaczka, Akademia Muzyczna w Poznaniu: – Pomysł, żeby połączyć muzykowanie z rekolekcjami jest rewelacyjny – jedyne takie eventy są organizowane dla organistów, a zapomina się, że inni instrumentaliści też mają duszę. To niecodzienne doświadczenie poczuć życie w seminarium „od środka” – szczególnie, gdy jest się kobietą.

Marta, sopranistka, Akademia Muzyczna w Poznaniu: – Trasa koncertowa połączona z formacją duchową podobała mi się. Nigdy wcześniej z czymś takim nie miałam do czynienia. Jest to cudowna inicjatywa i myślę, że warto kontynuować to dzieło. Wspaniale jest móc koncertować z muzykami z pasją. Co do wspólnej modlitwy i medytacji – to było naprawdę coś wspaniałego. Z początku podchodziłam do tego bardzo sceptycznie, ale pod koniec zrozumiałam, że przecież te wszystkie koncerty są na chwałę Bożą, więc modlitwa to podstawa. Czas spędzony w seminarium był szczególnie wyjątkowy.

Agnieszka, mezzosopranistka, Uniwersytet Muzyczny w Warszawie: – Muszę przyznać, że były to jedne z moich lepiej przeżytych rekolekcji.

Adam, fagocista, Akademia Muzyczna we Wrocławiu: – To było cenne doświadczenie, a zarazem wspaniała przygoda.

Tagi:
muzyka św. Cecylia

Rozważania każdy układa sam

2018-02-22 10:40

Z Adamem Prucnalem rozmawia Małgorzata Cichoń
Edycja małopolska 8/2018, str. VII

Po raz piąty będzie można wziąć udział w Muzycznej Drodze Krzyżowej. O wyjątkowym nabożeństwie – organizowanym 11 marca o godz. 20 w kościele pw. Chrystusa Odkupiciela Człowieka (Redemptor Hominis) w Krakowie (ul. Stelmachów 137) – opowiada „Niedzieli” muzyk Adam Prucnal

Paweł Zechenter
Adam Prucnal

Małgorzata Cichoń: – Dlaczego jeden z „Brathanków” zaangażował się w to wydarzenie?

Adam Prucnal: – Jako człowiek związany od zawsze z muzyką, w naturalny sposób dołączyłem do inicjatywy wymyślonej przez tutejszą parafiankę, dr Kingę Mastalerz, śpiewającą w chórze w Krakowie-Mogile. Od 7 lat należę do parafii Chrystusa Odkupiciela Człowieka, gdzie przeprowadziłem się z serca krakowskiego Salwatora. Także tu staram się aktywnie, wraz z rodziną, uczestniczyć w życiu parafii.

– A wcześniej?

– W mojej rodzinnej Dębicy, najpierw w parafii św. Jadwigi brałem udział w służbie liturgicznej. Od najmłodszych lat angażowałem się muzycznie przy oprawie Apeli Jasnogórskich, prowadziłem zespół „Rewerenda”. A potem, w powstałej parafii Miłosierdzia Bożego udzielałem się także podczas Mszy św. za Ojczyznę i przy nabożeństwach patriotycznych. Tu byłem jednym z pomysłodawców i realizatorów przez pierwsze lata odbywającego się do dziś festiwalu „Polonia Semper Fidelis”. Potem w Tarnowie, u Księży Filipinów, założyłem i prowadziłem przez wiele lat z sukcesami zespół – orkiestrę „Gaudium”. To był koniec lat 80. ubiegłego wieku, kiedy była jeszcze spora inwigilacja, także w Kościele. Przypłaciłem swoją aktywność, zainteresowania i obecność w tym nurcie sporymi kłopotami. Po wielu, wielu latach, na występie w krakowskim Muzeum Armii Krajowej dowiedziałem się od jednego z pracowników IPN, że miałem swojego „TW”. I wtedy sporo niewytłumaczalnych dla mnie do tej pory zdarzeń okazało się nieprzypadkowymi...

– Jak z perspektywy czasu patrzy Pan na te trudności?

– Dziś traktuję tamte – oraz kolejne wynikające z nich zdarzenia – jako swoiste krzyże, które pojawiły się na mojej drodze, ale mnie nie przygniotły. Niepowodzenia, porażki, przegrane są po prostu wpisane w nasze życie. Ważne jest, by nie zapominać o Bożej Opatrzności i nie skupiać się tylko na przytłaczających nas problemach. Zdecydowanie polecam takie myślenie, a wtedy jakiekolwiek utrudnienia działać zaczną wręcz stymulująco. Każdy z nas może naśladować Jezusa w ich przezwyciężaniu. W sytuacjach wydających się bez wyjścia, szczerze polecam modlitwę o. Dolindo Ruotolo: „Jezu, Ty się tym zajmij”.

– Podczas Muzycznej Drogi Krzyżowej teksty rozważań kolejnych stacji zastępują utwory wykonywane na żywo przez solistów, zespoły i chóry...

– Zastępują albo właściwie powinno się powiedzieć: wypełniają muzyką. Podczas nabożeństwa podawane są tylko numery i nazwy stacji. Rozważania każdy z uczestników układa w swoim sercu, a muzyka powinna mu w tym pomóc. Pasja Chrystusa miała wielki wpływ na dziedzictwo muzyki i powstanie niezliczonych i wybitnych dzieł. Nie wszystkie prezentowane w czasie nabożeństwa utwory odnoszą się, programowo, bezpośrednio do Pasji. Ich wspólnym mianownikiem jest jednak to, że potrafią tak oddziaływać, by każdy mógł w sobie wzbudzić refleksję, wzruszenie...

– Czy są kompozycje specjalnie przygotowane na to krakowskie nabożeństwo?

– Co roku przygotowuję opracowanie jednej z pieśni wielkopostnych lub utwór związany z muzyką Jerozolimy sprzed dwóch tysięcy lat. Wykonujemy je rodzinnie: ja wraz z moją żoną Iwonką oraz dziećmi Ingą i Przemkiem, grając na skrzypcach. W tym roku chcę, by towarzyszył nam też kolega grający na duduku – instrumencie dętym, którego dźwięki Jezus zapewne słyszał, gdy modlił się w Ogrójcu. Duduk był powszechny wśród ówczesnych pasterzy z Bliskiego Wschodu.

– Usłyszymy wiele dzieł muzyki klasycznej, ale też dźwięki z Podhala...

– Tak, będą z nami zaprzyjaźnieni ze mną wspaniali górale: Hania Chowaniec-Rybka – pierwsza wokalistka zespołu „Brathanki”, Andrzej Jarząbek Fiś, Paweł Trebunia-Tutka i Robert Czech. Wykonają rdzenną, folkową muzykę, ale powiązaną z tematyką pasyjną.

– Czym kierujecie się, wybierając poszczególne utwory?

– Najważniejszy jest ich przekaz – ma nie zakłócić odbioru nabożeństwa i sprzyjać kontemplacji. Część repertuaru proponuje Stanisław Kowalczyk, który prowadzi chór i orkiestrę w Krakowie-Mogile. Część sugerują soliści i wykonawcy. Wiele osób z parafii bierze aktywny udział w wydarzeniu, a są to m.in. śpiewaczki na stałe współpracujące z Operą Krakowską. Konsultujemy swoje wybory, aby zachować różnorodność, także gatunkową. Każdy ćwiczy w swoim zakresie, a przed nabożeństwem mamy próbę akustyczną w kościele.

– Wykonawców słyszymy, ale ich nie widzimy...

– ...bo znajdują się na chórze. Zarówno oni, jak i wierni patrzą na ołtarz główny, gdzie góruje figura Chrystusa wpisana w przestrzenny krzyż. Kontemplujemy wydarzenia Drogi Krzyżowej. To nie jest koncert. To jest nabożeństwo. Procesja liturgiczna udaje się do poszczególnych stacji. To, co najważniejsze, jest na pierwszym planie... Muzyka ma pomóc, przenieść myśli tam, gdzie trzeba.

– Przygotowujący nabożeństwo pasyjne muzycy przeżywają to, co prezentują, czy raczej skupiają się na estetyce?

– Wiem, że to wydarzenie jest bardzo wzruszające także dla wykonawców. Nie prezentują bowiem utworów dla ich oceny czy poklasku. Czują się odpowiedzialni, by pomóc innym w rozważaniu poszczególnych stacji. Na co dzień w naszym zawodzie niezbędne są twarde kompetencje, czyli wszystko to, co składa się na bycie profesjonalnym wykonawcą. Warsztat okupiony jest ciężką pracą i niewiele ma wspólnego z metafizyką. Przygotowanie muzyczne, m.in. takiej Drogi Krzyżowej, jest pozbawione elementów, które przychodzą dopiero w czasie wykonania. Dla mnie bardzo istotne jest to, że wszyscy artyści deklarują, iż to nabożeństwo jest dla nich bardzo dużym przeżyciem. Dziękują, że mogli wziąć w nim udział, choć niektórzy przygotowywali się do niego jak do jakiegoś zwykłego wykonania...

– Wydarzenie wpisuje się więc w nową ewangelizację?

– W naszej parafii to ludzie wymyślają, organizują różne przedsięwzięcia. Jest ich sporo. Ks. proboszcz Kazimierz Kijas oczywiście wyraża opinię, pomaga, ale mówi: „Dobra, tylko proszę się tym zająć”. Inicjatywa nie jest gaszona, a wręcz przeciwnie – podsycana. I to daje przestrzeń do wspólnego ewangelizowania. Także obecność wśród nas w parafii ks. Bogusława Mielca jest dla mnie osobiście wielkim intelektualnym i duchowym wsparciem. To, oraz inne podejmowane i realizowane przez parafian działania, jest zapewne malutkim wkładem w nową ewangelizację.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Siennica: kapucynki na siłowni apelują o pomoc dla domu dziecka

2018-02-23 12:34

luk / Kraków (KAI)

Na profilu facebookowym sióstr kapucynek Najświętszego Serca Jezusa z Siennicy pojawił się niecodzienny filmik. Zakonnice ćwicząc na siłowni oraz trenując boks, promują zbiórkę na remont prowadzonego przez nich domu dziecka.


Na nagraniu widać jak grupa sióstr w habitach przychodzi na siłownię i zaczyna wyjątkowy trening. Zakonnice ćwiczą hantlami, wiosłują na ergometrze, ale także boksują.



Jak podkreśliły w komentarzu dołączonym do posta, „robią formę przed wielkim remontem domu dziecka”. - Pomysł takiej promocji podpowiedziała nam przyjaciółka ćwicząca właśnie na siłowni. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Wzbudziło to wielkie zainteresowanie, co bardzo nas cieszy. Mamy nadzieję, że nadal będziemy mogły wspierać, wychowywać i opiekować się naszymi podopiecznymi - wyjaśniła s. Cecylia Pytka, przełożona.

Prowadzony od ponad 20 lat przez kapucynki dom dziecka do końca roku musi zostać poddany kompleksowej modernizacji i dostosowany do wymogów sanitarnych i przeciwpożarowych, na co potrzeba około 300 tys. zł. Niezbędne jest między innymi przeniesienie pomieszczenia dla dzieci z piętra na parter, przygotowanie pokojów gościnnych dla rodzin oraz zakupienie hydrantów oraz drzwi przeciwpożarowych.

„Same nie damy rady, więc prosimy Cię o pomoc. Liczy się KAŻDA złotówka” – napisały siostry. Na chwilę obecną udało się zebrać nieco ponad 10% potrzebnej kwoty.

Inicjatywę kapucynek można wesprzeć darowizną na konto 46 1240 2702 1111 0000 3041 6899 (z dopiskiem "Na remont Domu Dziecka”). Wszystkich ofiarodawców zakonnice zapewniają o modlitewnej pamięci.

Dom Dziecka im. Matki Weroniki jest prowadzony przez zgromadzenie w Siennicy od 1996 r. Jest to placówka niepubliczna, w formie i charakterze zbliżona do domu rodzinnego. Dotychczas siostry udzieliły schronienia 90 dzieciom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czerwone Koloseum, jak krew chrześcijańskich męczenników

2018-02-24 23:02

Włodzimierz Rędzioch

Dziś wieczorem, z inicjatywy organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, rzymskie Koloseum podświetlono na czerwono, aby przypomnieć krew przelewaną przez chrześcijan w Koloseach współczesnego świata.

Włodzimierz Rędzioch
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem