Reklama

Muzyka językiem Boga

2016-11-17 10:13

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 47/2016, str. 4-5

Biuro Prasowe Jasnej Góry
Na zdjęciach koncert w Bazylice Jasnogórskiej

22 listopada obchodzić będziemy liturgiczne wspomnienie św. Cecylii, męczennicy, patronki muzyki kościelnej. Z tej okazji do aktualnego wydania „Aspektów” dołączamy płytę „Duc in Altum” w wykonaniu zespołu muzyki sakralnej Orchestra Paradiso

Orchestra Paradiso, czyli Rajska Orkiestra, to projekt zespołu muzyki sakralnej, który skupia utalentowanych muzyków z całej Polski, w tym również z naszej diecezji.

Rajska Orkiestra

Płyta jest owocem warsztatów muzyki sakralnej Orchestra Paradiso, połączonych z rekolekcjami, które odbywały się w Wyższym Seminarium Duchownym w Paradyżu od 16 do 23 października 2015 r. i były połączone z trasą koncertową. Materiał na płytę został zarejestrowany 22 października ubiegłego roku przy okazji koncertu podczas Jesiennych Dni Muzyki Organowej i Kameralnej w bazylice archikatedralnej św. Stanisława Kostki w Łodzi. Inicjatorem projektu Orchestra Paradiso jest ks. Mateusz Szerwiński, obecnie wikariusz parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Łagowie. – Pomysł powstał, gdy byłem jeszcze alumnem w seminarium w Paradyżu. Od zawsze pragnąłem łączyć swoją pasję, grę na organach, z duszpasterstwem, ale też promować muzykę sakralną, poważną, bo nie ukrywam, że przez grę na organach w kościele i kontakt z taką muzyką doświadczyłem Pana Boga i zdecydowałem się na kapłaństwo – opowiada ks. Mateusz. – Do udziału w projekcie udało mi się zaprosić studentów i absolwentów akademii muzycznych m.in. w Bydgoszczy, Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu, muzyków z całej Polski. Chcieliśmy zobaczyć, czy istnieje potrzeba formacji duchowej takich muzyków. Mamy w diecezjach bardzo wiele propozycji w postaci warsztatów muzyczno-liturgicznych czy rekolekcji dla organistów, natomiast śmiem twierdzić, że dla muzyków zajmujących się muzyką poważną takich rzeczy nie ma. Próbujemy coś robić od podstaw, często napotykamy na różne trudności i masę błędów przy tym popełniamy, ale jest to jakaś konkretna nauka – dodaje. Ks. Mateusz tłumaczy, że w planach orkiestry jest organizowanie corocznych rekolekcji połączonych z nagraniem płyty zawierającej dawkę dobrej, przemyślanej muzyki sakralnej prezentowanej później podczas koncertów. – Chcemy poprzez koncerty, modlitwę i uwielbienie przyciągać innych ludzi do Pana Boga, którego doświadczamy w muzyce i którego poznajemy poprzez formację duchową. Rajska Orkiestra ma swoją muzyką wprowadzać w przedsionek raju.

Wypłyń na głębię

Program zeszłorocznych nagrań i koncertów w związku z ich terminem skupiony był wokół osoby św. Jana Pawła II i nazywał się „Duc in Altum”, czyli wypłyń na głębię. – Dosłownie chodziło nam o „wypłyń na głębię wiary”. Program zaplanowany był wokół 6 tematów: Wiara, Bóg, Maryja, Wcielenie, Śmierć i Zmartwychwstanie. Muzycznie mogliśmy doświadczyć praktycznie całego roku liturgicznego. Muzyka odzwierciedlała treść tekstów, które były recytowane. Słowo i muzyka przeplatały się i pięknie ze sobą korespondowały – mówi ks. Mateusz. Muzycy zagrali koncerty w Zielonej Górze, Gorzowie, Krośnie Odrzańskim i Paradyżu. Perełką na ich trasie były natomiast koncerty w Bazylice Jasnogórskiej oraz w bazylice archikatedralnej św. Stanisława Kostki w Łodzi podczas Jesiennych Dni Muzyki Organowej i Kameralnej. – Festiwal w Łodzi jest organizowany od wielu lat i występuje tam bardzo wielu muzyków, organistów, wirtuozów z całego świata. Dla nas to był również wielki zaszczyt, że mogliśmy tam wystąpić, i to podczas koncertu finałowego, a przy okazji te koncerty stały się również możliwością wsparcia finansowego młodych ludzi, naszych muzyków – dodaje ks. Szerwiński. Orchestra Paradiso gra nie tylko w dużych, ale także w mniejszych parafiach. Muzycy występowali m.in. w Dąbroszynie (filia parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Kostrzynie nad Odrą), Słońsku, Łagowie czy Jordanowie. Artyści chcą docierać w różne miejsca diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, ale także całej Polski, nie tylko do dużych ośrodków, lecz i do mniejszych środowisk, gdzie są bardzo pozytywnie odbierani. – Wszędzie, gdzie byliśmy, a szczególnie na Jasnej Górze czy w Łodzi na festiwalu, projekt został odebrany z bardzo dużym entuzjazmem, osoby, które przychodziły na koncerty, wypowiadały się, że była to dla nich świetna muzyczna uczta duchowa. Przecież muzykę stworzył Pan Bóg, On jest twórcą wszelkiego piękna. Dla mnie i członków orkiestry muzyka jest językiem Boga.

Reklama

Wspólnota

Między członkami orkiestry zaczęły się wytwarzać pewna więź i wspólnota. – Nasi muzycy nieraz spotykają się z konkurencją, czasami z jakąś nieuczciwością, niesprawiedliwością, a Orchestra Paradiso ma być taką oazą dla muzyka, czyli grupą pozytywnych ludzi, którzy mają konkretny, określony cel. Chcemy, żeby między nami wytworzyła się wspólnota. To już się zaczyna tworzyć, bo ludzie, których zapraszam do koncertów, poznają się, spotykają się, mają ze sobą kontakt i to jest bardzo piękne – opowiada ks. Szerwiński. Są już duchowe owoce projektu. – Osobiście widzę, że Pan Bóg nieprzypadkowych ludzi podsyła do tego projektu. Przykładem jest chociażby jeden z muzyków uczestniczących w zeszłorocznych rekolekcjach, który podczas medytacji przeżył swoje nawrócenie. Był wtedy jeszcze przed sakramentem bierzmowania, Kościół i księży postrzegał raczej negatywnie, a tam nastąpiła jego stuprocentowa przemiana i stał się drugim głównym motorem napędowym projektu; bardzo angażuje się we wszelkiego rodzaju działania – dodaje ks. Mateusz. Muzycy chcą stworzyć pełen album płytowy. Ich wielkim marzeniem jest organizacja przyszłorocznych warsztatów, rekolekcji, nagrań i koncertów nie tylko w diecezji, ale w całym kraju.

Podwaliny duchowe

Warsztaty to – jak mówi ks. Mateusz – czas przygotowania muzycznego i duchowego. Muzycy każdy dzień rozpoczynają od modlitwy Słowem Bożym, medytacji, w którą są wcześniej wprowadzani; dowiadują się, na czym polega taka modlitwa. Fundamentem są medytacja i Eucharystia. – Dla tych, którzy uczestniczyli w ubiegłorocznych warsztatach w Paradyżu, wielkim odkryciem było, że tak można się modlić. Ewangelia stała się dla nich żywym Słowem, medytacja zaś rozmową z Bogiem – mówi kapłan. – Generalnie podczas takich warsztatów cały dzień spędzamy na tym, żeby dobrze przygotować muzykę. Aby dobrze przekazać treść utworów, konieczne jest danie konkretnych podwalin duchowych. Tak wyglądało to w zeszłym roku w Paradyżu. Poranek był poświęcony dla Pana Boga, następnie praca nad utworami, był też czas na budowanie wspólnoty przy kawie. Wieczór kończył się zwykle koncertem, ale na zakończenie dnia były jeszcze wspólna modlitwa i krótkie przygotowanie do porannej medytacji. Tak wyglądają warsztaty.

Tytaniczna praca

Pragnieniem osób zaangażowanych w dzieło jest, aby projekt był źródłem wsparcia finansowego dla muzyków. – Muzycy zajmujący się muzyką poważną, w przeciwieństwie do muzyków pop, wszystko robią sami, wykonują tytaniczną pracę; godziny spędzają przy instrumencie czy pracują nad głosem. Nierzadko za koncerty dostają marne grosze, a przecież też muszą się utrzymywać – mają do utrzymania rodziny, mieszkanie czy studia. Spora część tych osób, które spotkałem do tej pory przy realizacji koncertów, to osoby, które są w trudnej sytuacji materialnej. Dla niektórych udział w koncercie jest pewnym zastrzykiem finansowym. Wiem, ile pracy trzeba włożyć, żeby prezentować odpowiedni poziom, i boli trochę to, że takie osoby nie są należycie doceniane. Chcemy, żeby ci ludzie, za tę pracę w formie koncertów, zostali odpowiednio do swoich umiejętności, poziomu i włożonej pracy wynagrodzeni – tłumaczy ks. Mateusz – Czas warsztatów, nagrań i koncertów to 3-4 tygodnie pracy – dodaje.

Wola Boża

Ks. Mateusz zwraca uwagę, że projekt może stać się wizytówką naszej diecezji. – Ośmielamy się prosić Drogich Czytelników, aby nas wspierali, bo sami nie damy rady. Pieniądze, rzecz błaha niby, w perspektywie wieczności nic niewarta tak naprawdę, ale tutaj niestety w różnych działaniach pomagają albo stanowią przeszkodę. Jestem przekonany, że w projekcie tego zespołu i całej tej idei tkwi wielki potencjał dobra. Mamy błogosławieństwo Biskupa Diecezjalnego dla naszych działań, więc mamy pewność, że jest to wola Boża, ale potrzebujemy pomocy ludzi, którzy otworzą swoje serce i będą nas wspierać zarówno materialnie, jak i modlitewnie. Żeby dać próbkę tego, czym jest Orchestra Paradiso, dołączamy płytkę z zeszłorocznych warsztatów. Te pięć utworów to owoc dwóch nocy nagrań. Już teraz dziękujemy za wszelkie wsparcie i ufamy, że z Bożą pomocą pchniemy nasz projekt dalej.

Kontakt z zespołem Orchestra Paradiso pod adresem e-mail: orchestra.paradiso@paradisus.pl.

* * *

Świadectwa muzyków:

Ania, oboistka, Akademia Muzyczna w Poznaniu: – Orchestra Paradiso to świetny pomysł. W natłoku grania, gdzie 90% czasu spędzam z ludźmi, którzy nabijają się z Kościoła, taka alternatywa jest dla mnie. Czasami ciężko jest się modlić tym, co się robi, gdy to powszednieje. Wyważenie modlitwy i grania było idealne. Jedno z drugiego wynika, ale żeby to rozumieć, trzeba być rozkochanym w Panu Bogu. Cennym doświadczeniem tego czasu było dla mnie również mieszkanie w seminarium i poznanie życia innego od tego, które znam na co dzień.

Maria, skrzypaczka, Akademia Muzyczna w Poznaniu: – Pomysł, żeby połączyć muzykowanie z rekolekcjami jest rewelacyjny – jedyne takie eventy są organizowane dla organistów, a zapomina się, że inni instrumentaliści też mają duszę. To niecodzienne doświadczenie poczuć życie w seminarium „od środka” – szczególnie, gdy jest się kobietą.

Marta, sopranistka, Akademia Muzyczna w Poznaniu: – Trasa koncertowa połączona z formacją duchową podobała mi się. Nigdy wcześniej z czymś takim nie miałam do czynienia. Jest to cudowna inicjatywa i myślę, że warto kontynuować to dzieło. Wspaniale jest móc koncertować z muzykami z pasją. Co do wspólnej modlitwy i medytacji – to było naprawdę coś wspaniałego. Z początku podchodziłam do tego bardzo sceptycznie, ale pod koniec zrozumiałam, że przecież te wszystkie koncerty są na chwałę Bożą, więc modlitwa to podstawa. Czas spędzony w seminarium był szczególnie wyjątkowy.

Agnieszka, mezzosopranistka, Uniwersytet Muzyczny w Warszawie: – Muszę przyznać, że były to jedne z moich lepiej przeżytych rekolekcji.

Adam, fagocista, Akademia Muzyczna we Wrocławiu: – To było cenne doświadczenie, a zarazem wspaniała przygoda.

Tagi:
muzyka św. Cecylia

Dziennik watykański wspomina Arethę Franklin i jej występ przed Franciszkiem

2018-08-17 19:52

kg (KAI/OR) / Watykan

Zmarła 16 sierpnia w wieku 76 lat amerykańska piosenkarka Aretha Franklin wystąpiła we wrześniu 2015 w Filadelfii przed Franciszkiem w czasie jego podróży do Stanów Zjednoczonych. Przypomniał o tym watykański dziennik "L'Osservatore Romano" w obszernym artykule poświęconym gwieździe muzyki soul, dodając, że w czasie odbywającego się tam wówczas Światowego Spotkania Rodzin Franklin wykonała słynny hymn "Amazing Grace" (Cudowna łaska).

wikipedia.org

W artykule "Między cierpieniem a nadzieją" pismo zwraca uwagę, że hołd artystce złożyli prezydenci: obecny Donald Trump i jego poprzednik Barack Obama, chociaż ten pierwszy prawdopodobnie "nie był poruszony jej głosem", jak to było w przypadku Obamy. Obecny gospodarz Białego Domu napisał na swoim Twitterze, że "zmarła królowa soulu była wielką kobietą z niewiarygodnym darem Bożym - swoim głosem". I dodał: "Będzie nam jej brakować".

Zdaniem dziennika mniej suche i z pewnością bardziej zaangażowane było wspomnienie pozostawione przez Obamę, "który z piosenkarką dzielił, choć w bardzo odmienny sposób, doświadczenie wzrastania jako Murzyn w Stanach Zjednoczonych drugiej połowy ubiegłego wieku". "W jej głosie mogliśmy usłyszeć naszą historię we wszystkich jej odcieniach, naszą siłę i nasz ból, naszą ciemność i nasze światła, nasze poszukiwania odkupienia oraz nasz z trudem wywalczony szacunek" - przytoczyła gazeta słowa byłego prezydenta.

Zwróciła uwagę, że odniesienie do szacunku nie było przypadkowe, gdyż tak właśnie - "Respect" [Szacunek] - brzmi tytuł jednego z największych przebojów Arethy. Jest to hymn-wezwanie do świadomości czarnych kobiet w trudnych latach sześćdziesiątych, doświadczających wówczas głębokich i gwałtownych napięć rasistowskich.

Ale te same lata, obfitujące również w wielkie możliwości dla tych, którzy zamierzali pojawić się na estradzie muzycznej, stanowiły dla piosenkarki prawdziwy punkt zwrotny. Młoda wykonawczyni utworów gospel, córka kaznodziei baptystycznego, porzucona w wieku 6 lat przez matkę i która po raz pierwszy sama została matką, mając zaledwie 14 lat, trafiła do wytwórni Atlantic Records, założonej przez Ahmeta Ertegüna - syna ówczesnego ambasadora Turcji w Waszyngtonie (takie rzeczy mogły się wydarzyć tylko w tamtych latach - podkreślił dziennik).

Sam Ertegün jest dziś mało znany, ale miał on genialne wyczucie i to on odkrył największe talenty muzyki jazzowej, soul i rocka na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. W gronie tym znalazła się Aretha Franklin, obdarzona niezwykłą rozpiętością głosu, którego nie trzeba było ograniczać ani naginać do wymogów komercyjnych. Pozwalało to jej wykonywać soul, a więc tę muzykę, którą śpiewała od dziecka, gdy jej ojciec prowadził nabożeństwa. Była to muzyka duszy, która "podobnie jak w procesie oczyszczenia, prowadzi śpiewającego i słuchającego od buntu i zmysłowości do uniesienia i tej próby odkupienia, do której nawiązał w swym przesłaniu Obama" - zaznaczył dziennik papieski. I dodał, że "żaden instrument nie mógł lepiej od głosu Franklin wyrazić tej drogi pełnej cierpienia, ale rozświetlanej nadzieją".

Począwszy od lat sześćdziesiątych kariera piosenkarki była naznaczona niezliczonymi sukcesami. Wielokrotnie zdobywała nagrody Grammy (czyli swego rodzaju Nobla w dziedzinie muzyki lekkiej), a w 1980 wystąpiła w filmie "The Blues Brothers" - historycznym obrazie Johna Landisa, w którym grając rolę żony Matta "Guitar" Murphy'ego, wykonała niezapomnianą wersję piosenki "Think", będącej innym z jej najsłynniejszych przebojów.

Jednym z ostatnich jej występów było pojawienie się przed Franciszkiem w czasie jego pobytu w Stanach Zjednoczonych, gdy podczas Światowego Spotkania Rodzin w Filadelfii zaśpiewała 26 września 2015 starą pieśń gospel "Amazing Grace" (Cudowna łaska), "która teraz zdaje się być wyraźnym punktem odniesienia do tej niespodziewanej łaski, którą jej głos był rzeczywiście obdarzony" - zakończył swój komentarz dziennik watykański.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

O. Bartoszewski: beatyfikacja kard. Wyszyńskiego może nastąpić pod koniec 2019 r.

2018-08-19 13:49

Radio Warszawa, aw, tk, lk / Warszawa (KAI)

Beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego może nastąpić pod koniec 2019 roku – stwierdził w niedzielę o. Gabriel Bartoszewski, wicepostulator w procesie beatyfikacyjnym w programie „Angelus” na antenie Polsat News i Radia Warszawa. Stolica Apostolska niedawno przesłała do Warszawy dekret o heroiczności cnót Prymasa Tysiąclecia.

Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego
„Miłość jest niejako dowodem osobistym naszego pochodzenia z Boga-Miłości, jest znakiem rozpoznawczym naszego synostwa Bożego” – kard. Stefan Wyszyński

O. Gabriel Bartoszewski przypomniał, że dekret o heroiczności cnót oznacza zakończenie pierwszego etapu procesu beatyfikacyjnego kard. Wyszyńskiego.

"Dekret jest końcową syntezą całego procesu beatyfikacyjnego, począwszy od diecezji, poprzez wszystkie prace już w Kongregacji [ds. Świętych - KAI], studia i ocenę teologiczną przez konsultorów-teologów i następnie przez komisję kardynałów i biskupów" - wyjaśnił.

Jak dodał, jeśli kolejne etapy procesu beatyfikacyjnego przebiegną zgodnie z planem, to beatyfikacji kard. Wyszyńskiego można się spodziewać już pod koniec przyszłego roku.

O. Bartoszewski poinformował, że o ile konsylium medyczne wyda opinię pozytywną, to na końcowe prace komisji teologicznej potrzeba trzech miesięcy i mniej więcej tyle samo na prace komisji kardynałów, po których powinno nastąpić ogłoszenie dekretu o cudownym uzdrowieniu. - Rok 2019 może być do dyspozycji - stwierdził wicepostulator.

Dekret o uznaniu heroiczności cnót kard. Stefana Wyszyńskiego został wydany przez Stolicę Apostolską w grudniu ub. roku. Dekret taki jest orzeczeniem Kościoła, że Sługa Boży cieszy się sławą świętości i heroiczności cnót. To oficjalny głos Kościoła, że dana postać jest w chwale błogosławionych i że może być beatyfikowana.

"W dekrecie jest zawarty przebieg życia, a na końcu zawarte jest stwierdzenie, że Sługa Boży praktykował cnoty heroiczne - wiarę, nadzieję, miłość oraz cnoty moralne - roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie w stopniu nadzwyczajnym. Do beatyfikacji jest też konieczny drugi wymóg: cud. Niemniej, jeśli chodzi o heroiczność, jest to zasadniczy głos" - mówił w grudniu ub. roku w rozmowie z KAI o. Bartoszewski.

Stefan Wyszyński urodził się w 3 sierpnia 1901 r. w miejscowości Zuzela nad Bugiem. Po ukończeniu gimnazjum w Warszawie i Łomży wstąpił do Seminarium Duchownego we Włocławku, gdzie 3 sierpnia 1924 roku został wyświęcony na kapłana. Po czterech latach studiów na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim na Wydziale Prawa Kanonicznego i Nauk Społecznych uzyskał stopień doktora.

Podczas II wojny światowej jako znany profesor był poszukiwany przez Niemców. Ukrywał się m.in. we Wrociszewie i w założonym przez matkę Elżbietę Czacką zakładzie dla ociemniałych w Laskach pod Warszawą.

W okresie Powstania Warszawskiego ks. Wyszyński pełnił obowiązki kapelana grupy "Kampinos" AK.

W 1946 r. papież Pius XII mianował ks. prof. Wyszyńskiego biskupem, ordynariuszem lubelskim. 22 października 1948 r. został mianowany arcybiskupem Gniezna i Warszawy oraz Prymasem Polski.

W coraz bardziej narastającej konfrontacji z reżimem komunistycznym, Prymas Wyszyński podjął decyzję zawarcia "Porozumienia", które zostało podpisane 14 lutego 1950 r. przez przedstawicieli Episkopatu i władz państwowych.

12 stycznia 1953 r. abp Wyszyński został kardynałem. Osiem miesięcy później, 25 września 1953 r. został aresztowany i internowany. Przebywał kolejno w Rywałdzie Królewskim koło Grudziądza, w Stoczku Warmińskim, w Prudniku koło Opola i w Komańczy w Bieszczadach.

W ostatnim miejscu internowania napisał tekst odnowionych Ślubów Narodu, wygłoszonych następnie na Jasnej Górze 26 sierpnia 1956 r. jako Jasnogórskie Śluby Narodu. 26 października 1956 r. Prymas wrócił do Warszawy z internowania. W latach 1957-65 prowadził Wielką Nowennę przed Jubileuszem Tysiąclecia Chrztu Polski.

W latach 60. czynnie uczestniczył w pracach Soboru Watykańskiego II.

Zmarł 28 maja 1981 r. w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Na pogrzeb kardynała w Warszawie 31 maja przybyły dziesiątki tysięcy ludzi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież wzywa do modlitwy i pokuty za grzechy ludzi Kościoła

2018-08-20 12:44

tłum. st (KAI) / Watykan

„Konieczne jest, abyśmy jako Kościół mogli rozpoznać i z bólem oraz wstydem wziąć odpowiedzialność za te potworności popełnione przez osoby konsekrowane, duchownych, a także przez tych wszystkich, którzy mieli misję czuwania, oraz grzechy innych osób – napisał Ojciec Święty w liście do ludu Bożego. W ten sposób Franciszek zareagował na opublikowany przed tygodniem raport na temat przypadków wykorzystywania seksualnego nieletnich przez duchownych i tuszowania tego faktu w diecezjach amerykańskiego stanu Pensylwania. Podkreślił, że walka z tym złem wymaga także wyeliminowania różnych postaci klerykalizmu.

Grzegorz Gałązka

Oto tekst papieskiego listu w tłumaczeniu na język polski:

List Papieża Franciszka do Ludu Bożego

„Gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki” (1 Kor 12, 26). Te słowa św. Pawła rozbrzmiewają mocno w moim sercu, gdy po raz kolejny stwierdzam cierpienie wielu nieletnich z powodu wykorzystywania seksualnego, władzy i sumienia popełnianych przez znaczną liczbę księży i osób konsekrowanych. Przestępstwo to wywołuje głębokie rany cierpienia i niemocy, przede wszystkim u ofiar, ale także w ich rodzinach i całej wspólnocie, niezależnie od tego, czy są to osoby wierzące, czy też niewierzące. Patrząc w przeszłość, nigdy nie będzie dość proszenia o przebaczenie i prób naprawienia wyrządzonych szkód. Patrząc w przyszłość, nigdy nie będzie dość tego, co się czyni, aby stworzyć kulturę zdolną do zapobiegania takim sytuacjom, nie tylko, aby się nie powtarzały, lecz także nie znajdowały miejsca na ukrywanie i utrwalanie. Cierpienie ofiar i ich rodzin jest także naszym bólem, dlatego musimy ponownie podkreślić nasze wysiłki, aby zapewnić ochronę nieletnim i dorosłym w sytuacjach zagrożenia.

1. Jeśli jeden członek cierpi

W minionych dniach opublikowano raport opisujący doświadczenia przynajmniej tysiąca osób, które padły ofiarą wykorzystywania seksualnego, władzy i sumienia z ręki kapłanów w ciągu około siedemdziesięciu lat. Chociaż można powiedzieć, że większość przypadków dotyczy przeszłości, to jednak w miarę upływu czasu poznaliśmy cierpienie wielu ofiar i zobaczyliśmy, że rany nigdy nie znikają i zmuszają nas do zdecydowanego potępienia tych potworności, jak również do skoncentrowania wysiłków, aby wykorzenić tę kulturę śmierci; rany nie „przedawniają się”. Cierpienie tych ofiar to skarga, która wznosi się do nieba, dotykająca duszy, a która przez długi czas była ignorowana, ukrywana lub wyciszana. Ale ich wołanie było silniejsze niż wszystkie środki, które próbowały je uciszyć, a jednocześnie udawały, że je rozwiązują decyzjami, które jeszcze powiększyły ich powagę, popadając we współudział. Wołanie, które Pan wysłuchał, ukazując nam, po której stronie chce być. Kantyk Maryi się nie myli i stale na przestrzeni dziejów szepcze, że Pan pamięta o obietnicy, jaką złożył naszym ojcom: „ Rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich. Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych. Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił” (Łk 1,51-53), i jesteśmy zawstydzeni, gdy uświadamiamy sobie, że nasz styl życia zaprzeczał i zarzecza temu, co odmawiamy naszym głosem.

Ze wstydem i skruchą, jako wspólnota kościelna, przyznajemy, że nie potrafiliśmy być tam, gdzie powinniśmy być, że nie działaliśmy w porę, rozpoznając rozmiary i powagę szkody spowodowanej w tak wielu ludzkich istnieniach. Zlekceważyliśmy i opuściliśmy maluczkich. Zacytuję słowa ówczesnego kardynała Ratzingera, kiedy podczas Drogi Krzyżowej w 2005 roku dołączył do krzyku bólu tak wielu ofiar i głośno powiedział: „Ile brudu jest w Kościele, i to właśnie wśród tych, którzy poprzez kapłaństwo powinni należeć całkowicie do Niego! Ileż pychy i samouwielbienia! Jak mało cenimy sobie sakrament pojednania, w którym On czeka, by nas podźwignąć z upadków! To wszystko jest obecne w Jego męce. Zdrada uczniów, niegodne przyjmowanie Jego Ciała i Krwi jest z pewnością największym bólem, który przeszywa serce Zbawiciela. Nie pozostaje nam nic innego, jak z głębi duszy wołać do Niego Kyrie, eleison — Panie, ratuj! (por. Mt 8, 25)”[1].

2. Wszystkie członki współcierpią Wymiar i wielkość wydarzeń wymaga przyjęcia odpowiedzialności w sposób globalny i wspólnotowy. Chociaż ważne i konieczne jest, aby w każdym procesie nawrócenia uświadomić sobie to, co się zdarzyło, to jednak samo w sobie to nie wystarcza. Dziś jako lud Boży jesteśmy wezwani, by wziąć na siebie ból naszych braci zranionych na ciele i na duszy. Jeśli w przeszłości naszym sposobem reakcji mogło być zaniedbanie, to dzisiaj chcemy, aby solidarność, rozumiana w swoim najgłębszym i wymagającym znaczeniu stała się naszym sposobem tworzenia historii aktualnej i przyszłej, w środowisku gdzie konflikty, napięcia a zwłaszcza ofiary nadużyć wszelkiego rodzaju mogłyby znaleźć pomocną dłoń, która chroniłaby ich i uwolniła od bólu [2].. Taka solidarność każe nam z kolei ujawniać wszystko, co może zagrozić integralności każdej osoby. Jest to solidarność domagająca się zwalczania wszelkich form zepsucia, zwłaszcza duchowego „ponieważ polega ono na ślepocie wygodnej i samowystarczalnej, przy której w końcu wszystko zdaje się być dopuszczalne: oszustwa, oszczerstwa, egoizm i wiele subtelnych form skoncentrowania na sobie samym, «sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości» (2Kor 11, 14)” [3]. Wezwanie św. Pawła, by cierpieć z cierpiącymi, jest najlepszym antidotum przeciwko jakiejkolwiek chęci wypowiadania nadal naszymi ustami słów Kaina: „Czyż jestem stróżem brata mego?” (Rdz 4,9).

Jestem świadomy wysiłku i pracy dokonywanej w różnych częściach świata w celu zabezpieczenia i realizacji niezbędnych działań, które zapewniłyby bezpieczeństwo i chroniłyby integralność dzieci oraz bezbronnych dorosłych, a także upowszechniania „zerowej tolerancji” i pełnej odpowiedzialności wszystkich, którzy popełniają lub ukrywają te przestępstwa. Z opóźnieniem stosujemy te, jakże niezbędne działania i sankcje, ale jestem przekonany, że pomogą one zapewnić lepszą kulturę zatroszczenia się w chwili obecnej i w przyszłości.

Wraz z tymi wysiłkami trzeba, by każdy ochrzczony czuł się zaangażowany w jakże potrzebną przemianę kościelną i społeczną. Taka przemiana wymaga nawrócenia osobistego i wspólnotowego i prowadzi nas do spojrzenia w tym samym kierunku, w którym patrzy Pan. Św. Jan Paweł II lubił mawiać: „Jeśli nasze działania rzeczywiście mają początek w kontemplacji Chrystusa, to powinniśmy umieć Go dostrzegać przede wszystkim w twarzach tych, z którymi On sam zechciał się utożsamić” [4]. Uczenie się patrzenia tam, gdzie patrzy Pan, przebywanie tam, gdzie Pan chce, byśmy byli, to nawrócenie serc na Jego obecność. Pomoże nam w tym modlitwa i pokuta. Zachęcam cały święty wierny lud Boży do modlitwy pokutnej i postu zgodnie z poleceniem Pana [5], który rozbudza nasze sumienia, naszą solidarność i nasze zaangażowanie na rzecz kultury zatroszczenia się, aby nigdy więcej nie dochodziło do wszelkiego rodzaju i postaci nadużyć.

Nie sposób wyobrazić sobie nawrócenia działania kościelnego bez aktywnego udziału wszystkich członków ludu Bożego. Ponadto, za każdym razem, gdy staraliśmy się zastępować, wyciszyć, pomijać, ograniczać lud Boży do małych elit, tworzyliśmy wspólnoty, plany, akcenty teologiczne, duchowości i struktury bez korzeni, bez pamięci, bez twarzy, bez ciała, w ostatecznym rachunku - bez życia. Ukazuje się to wyraźnie w niewłaściwym sposobie rozumienia władzy w Kościele – bardzo częstym w wielu wspólnotach, w których doszło do nadużyć seksualnych, nadużyć władzy i sumienia – jakim jest klerykalizm, ta postawa, która „nie tylko anuluje osobowość chrześcijańską, ale także dąży do pomniejszania i nie doceniania łaski chrzcielnej, jaką Duch Święty zaszczepił w sercach naszych ludzi” [6]. Klerykalizm, któremu sprzyjają zarówno sami kapłani, jak i świeccy, tworzy rozłam w ciele eklezjalnym, który sprzyja i pomaga w popełnianiu wielu złych rzeczy, które teraz potępiamy. Powiedzenie „nie” wobec nadużycia oznacza stanowcze odrzucenie wszelkich form klerykalizmu.

Zawsze dobrze jest pamiętać, że Pan „w historii zbawienia zbawił lud. Nie istnieje pełna tożsamość bez przynależności do ludu. Z tego względu nikt nie zbawia się sam, jako wyizolowana jednostka, ale Bóg przyciąga nas, biorąc pod uwagę złożoną sieć relacji międzyludzkich, które się nawiązują we wspólnocie ludzkiej: Bóg zechciał wejść w dynamikę ludową, w dynamikę ludu” [7]. Dlatego jedynym sposobem, w jaki możemy odpowiedzieć na to zło, które zniszczyło tak wiele ludzkich istnień, jest przeżywanie go jako zadania, które angażuje i dotyczy nas wszystkich, jako ludu Bożego. Ta świadomość poczucia się częścią ludu i wspólnej historii pozwoli nam uznać nasze grzechy i błędy przeszłości dzięki otwarciu pokutnemu, które pozwoli nam odnowić się wewnętrznie. Wszystko, czego się dokonuje, aby wykorzenić kulturę nadużyć z naszych wspólnot, bez czynnego udziału wszystkich członków Kościoła, nie zdoła wygenerować dynamiki potrzebnej dla zdrowej i skutecznej transformacji. Pokutny wymiar postu i modlitwy pomogą nam jako ludowi Bożemu, by stanąć przed Panem i naszymi zranionymi braćmi, jako grzesznicy proszący o przebaczenie oraz łaskę wstydu i nawrócenia, abyśmy w ten sposób wypracowali działania, które wytworzą dynamizmy zgodne z Ewangelią. Ponieważ „za każdym razem, gdy staramy się powrócić do źródeł i odzyskać pierwotną świeżość Ewangelii, pojawiają się nowe drogi, twórcze metody, inne formy wyrazu, bardziej wymowne znaki, słowa zawierające nowy sens dla dzisiejszego świata” [8].

Konieczne jest, abyśmy jako Kościół mogli rozpoznać i z bólem oraz wstydem potępić te potworności popełnione przez osoby konsekrowane, duchownych, a także przez tych wszystkich, którzy mieli misję czuwania, oraz grzechy innych osób. Świadomość grzechu pomaga nam uznać błędy, przestępstwa i rany zadane w przeszłości i pozwala nam otworzyć się i zaangażować obecnie bardziej w proces ponownego nawrócenia.

Jednocześnie pokuta i modlitwa pomogą nam uwrażliwić nasze oczy i serce na cierpienia innych oraz na pokonanie żądzy panowania i posiadania, które tak często stają się źródłem tego zła. Niech post i modlitwa otwierają nasze uszy na milczące cierpienie dzieci, młodzieży i osób niepełnosprawnych. Niech post, obdarzy nas głodem i pragnieniem sprawiedliwości i skłoni nas do podążania w prawdzie, wspierając wszystkie postępowania sądowe, które byłyby niezbędne. Chodzi o post, który nami wstrząśnie i poprowadzi nas do zaangażowania się w prawdę i miłość ze wszystkimi ludźmi dobrej woli i z całym społeczeństwem, aby walczyć z wszelkiego rodzaju nadużyciami władzy, seksualnymi i sumienia.

W ten sposób będziemy mogli ukazać powołanie, do którego zostaliśmy wezwani, aby być „znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego” [9].

„Gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki” - powiedział nam św. Paweł. Poprzez postawę modlitewną i pokutną będziemy mogli wejść w osobistą i wspólnotową harmonię z tą zachętą, aby wzrosły między nami dary współczucia, sprawiedliwości, zapobiegania i zadośćuczynienia. Maryja potrafiła stać u stóp krzyża swego Syna. Nie uczyniła tego w byle jaki sposób, ale stała mocno na nogach i obok krzyża. Tą postawą wyraża swój sposób bycia w życiu. Kiedy doświadczamy pustki wywołanej przez te rany Kościoła, dobrze będzie nam wraz z Marią „przykładać się bardziej do modlitwy” [10], starając się wzrastać bardziej w miłości i wierności wobec Kościoła. Ona, pierwsza uczennica, uczy nas wszystkich, jak powinniśmy postępować w obliczu cierpienia niewinnych, bez uników i małoduszności. Patrzenie na Maryję oznacza uczenie się odkrywania gdzie, i jak musi stać uczeń Chrystusa.

Niech Duch Święty da nam łaskę nawrócenia i namaszczenia wewnętrznego, abyśmy w obliczu tego przestępstwa nadużyć mogli wyrazić naszą skruchę i naszą stanowczość, by odważnie z nimi walczyć. Watykan, 18 sierpnia 2018 r. Franciszek

PRZYPISY:

1. KARD. JOSEPH RATZINGER, Stacja Dziewiąta Drogi Krzyżowej 2005, Rzym-Koloseum. 2.Por. FRANCISZEK, adhort. ap. Evangelii gaudium, 228. 3.FRANCISZEK, adhort. ap. Gaudete et exultate, 165. 4. JAN PAWEŁ II, List ap. Novo millennio ineunte, 49 5 „Ten zaś rodzaj złych duchów wyrzuca się tylko modlitwą i postem”, Mt 17,21. 6. Por. Carta del santo Padre Francisco al Pueblo de Dios que peregrina en Chile, 31 de mayo de 2018. 7. Adhort. ap. Gaudete et exsultate, 6. 8. Adhort. ap. Evangelii gaudium,11. 9. II SOBÓR WATYKAŃSKI, Lumen gentium, 1. 10. Por. ŚW. IGNACY LOYOLA, Ćwiczenia duchowne, 319

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem