Reklama

Codziennie chodzimy po ich śladach

2016-11-17 10:13

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 47/2016, str. 6-7

Agnieszka Raczyńska
Występ parafialnej dziecięcej scholi

6 listopada, w oktawie uroczystości Wszystkich Świętych, w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Będzinie odbył się I Koncert Zaduszkowy „Zamyślenie”. Prezbiterium kościoła zamieniło się w scenę, na której zaprezentowali się: parafialny chór Vox Cordis pod kierunkiem Michała Sobolewskiego, parafialna Dziecięca Schola pod kierunkiem Anny Fajer i Anny Patke, oraz Kamil Hofman, który wystąpił gościnnie. Organizacji koncertu podjęła się tutejsza wspólnota parafialna z proboszczem, ks. dr. Włodzimierzem Skocznym na czele. Pomysłodawcą był organista, Michał Sobolewski.

W sposób szczególny wspominano 10 niezapomnianych postaci, które przeszły już przez ziemskie życie i w trudnych czasach zachowało wiarę w Boga i starało się na różne sposoby służyć człowiekowi. – Na starym cmentarzu w Zakopanem, który wznosi się na Pęksowym Brzysku, wita każdego przechodnia napis: „Ojczyzna to ziemia i groby. Ludzie, którzy tracą pamięć, tracą życie”. Dzisiaj, w oktawie Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego, pragniemy stanąć przy kilku grobach i zachować pamięć o tych, którzy w nich spoczywają. Są to osoby związane z Będzinem, naszym miastem, i z jego dziejami. Związane także z naszą parafią i tym kościołem. Niech w dzisiejszych śpiewach i zamyśleniach towarzyszy nam cicha modlitwa: wieczne odpoczywanie racz im dać Panie – powiedział Proboszcz rozpoczynając piękny, pełen zadumy i refleksji zaduszkowy koncert. Wspomnieniom tych, którzy odeszli na drugi brzeg towarzyszyła prezentacja multimedialna.

W pamięci i sercach

Uczestnicy koncertu przywołali pamięć śp. Adolfa Hyły – autorze obrazu „Jezu, ufam Tobie”. W latach 20. i 30. XX wieku pracował w będzińskich szkołach jako nauczyciel rysunku. Mieszkał w Będzinie przy ul. Modrzejowskiej. Zmarł 24 grudnia 1965 r. w Krakowie. Śp. ks. dr Władysław Pająk, to kolejna postać – propagator Akcji Katolickiej. 25 marca 1935 r. został rektorem kaplicy na Koszelowie, a 2 września 1938 r. – administratorem nowo utworzonej parafii św. Barbary, drugiej będzińskiej parafii wydzielonej z parafii Świętej Trójcy. 16 grudnia 1938 r. został mianowany asystentem kościelnym Akcji Katolickiej na okręg będziński. Zmarł 7 lipca 1949 r.

Prezydent, kapłan, żołnierz

Śp. Antoni Izydorczyk – ostatni przedwojenny prezydent Będzina również znalazł swoje miejsce w zaduszkowym koncercie. Magister prawa, gorliwy katolik i troskliwy „ojciec miasta”, który wiele godzin spędzał na pracy społecznej. W okresie bezrobocia zaproponował, aby osobom pozostającym bez pracy przyznać zapomogi i zapewnić pracę przy robotach publicznych. Był pomysłodawcą utworzenia nowych miejsc pracy na stanowiskach stróżów domów. Gdy Niemcy wkroczyli do Będzina, jako jedyny przedstawiciel władz pozostał w Będzinie. W aresztowaniu i wywiezieniu go do Auschwitz przeszkodziła nagła konieczność operacji. Zmarł 8 stycznia 1940 r. Został pochowany w skromnym grobie na cmentarzu parafialnym na Górce Zamkowej znajdującym się nieopodal kaplicy.

Reklama

Śp. ks. Andrzej Knaś – wikariusz będziński. W latach 30. ubiegłego wieku pełnił także obowiązki prefekta szkolnego w Będzinie. Był odpowiedzialny za budowę Domu Katolickiego im. bp. Teodora Kubiny przy ul. Sobieskiego, obecnie Teatralnej. Zbudowany wielkim wysiłkiem ze składek wiernych, na potrzeby wspólnot katolickich, został po wojnie przejęty przez Jana Dormana na siedzibę teatru. Ks. Knaś, będąc proboszczem w Lubieniu, został aresztowany przez Niemców, wywieziony do Auschwitz, gdzie zmarł z wycieńczenia i głodu 14 września 1942 r.

Wspomniano również śp. Józefa Pawlika – jednego z Żołnierzy Niezłomnych. Należał do Narodowych Sił Zbrojnych i Armii Krajowej. Do Będzina trafił jako aresztant UB. W pobliżu kościoła przy ul. Mostowej, obecnie Paryskiej, znajdowało się więzienie, w którym został rozstrzelany 7 maja 1946 r. Jego ciało wykupiła rodzina, by je godnie pochować na pobliskim cmentarzu.

Dalsza i bliższa historia

Śp. bł. ks. Ludwik Roch Gietyngier, uczył religii w będzińskich szkołach od 1929 do 1934 r. Trafiał do serc młodzieży. W czasie II wojny światowej został aresztowany i 6 października 1941 r. wywieziony do Dachau. W obozie zatruł się; odprowadzony do rewiru nieprzytomny, został zamordowany przez kapo 30 listopada 1941 r. 13 czerwca 1999 r. w Warszawie Jan Paweł II wyniósł go do godności błogosławionego wraz ze 107 męczennikami II wojny światowej.

Śp. ks. Władysław Barnaś – to już bliższa historia. To właśnie on przystąpił do realizacji przedwojennych zamierzeń budowy kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Będzinie. 30 października 1975 r. parafia otrzymała pozwolenie na budowę plebanii. Trudności pojawiły się, gdy chciano uzyskać zgodę na budowę świątyni. Zabiegano o nią wiele lat. Grupy parafian systematycznie udawały się do wojewody katowickiego. Podobne pielgrzymki wyruszały do Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Przedstawiano księgi z podpisami wielu tysięcy parafian, nieustannie słano petycje o udzielenie zgody na budowę kościoła. Po jego śmierci rozpoczęte prace kontynuował ks. kan. Eugeniusz Stępień.

Będzińskie „Zamyślenie”

W zaduszkowym koncercie przywołano też postać śp. ks. Romana Jarosa, który był proboszczem parafii św. Barbary w czasie, gdy w pobliskiej kopalni doszło do potężnej katastrofy. 24 lipca 1969 r. do chodników, w których pracowali górnicy, przedostała się woda. Ponad stu zostało zalanych. Na pomoc pospieszyli ratownicy. Na wieść o tragedii przed kościołem zaczęły gromadzić się rodziny górników. Zrozpaczeni ludzie szczelnie wypełnili świątynię, a także plac przed nią i leżąc krzyżem prosili Matkę Bożą o ratunek. Ks. Jaros odprawiał jedną po drugiej Msze w intencji górników i ratowników. Niepewność i modlitwy trwały dzień i noc przez cztery doby. 27 lipca 1969 r. stała się rzecz niezwykła. Mimo że wypadek wydarzył się kilka kilometrów dalej, w Dąbrowie Górniczej, ponad stu górników wydostało się na powierzchnię szybem kopalni nazwanym Koszelew, dosłownie u stóp kościoła św. Barbary.

W pamięci mieszkańców zapisał się jako „Lekarz ubogich, przyjaciel potrzebujących” – śp. Adam Bilik. Takie właśnie słowa widnieją na jego grobie na cmentarzu parafii Świętej Trójcy w Będzinie. Z Zagłębiem związał się pracując jako lekarz w sosnowieckim ambulatorium dla bezrobotnych. W 1935 r. założył sosnowiecki oddział Związku Polskiej Inteligencji Katolickiej. Gdy Niemcy przesiedlili jego rodzinę do Będzina, razem z żoną i trojgiem dzieci zamieszkali przy ul. Małachowskiego. Jego pacjentami byli przeważnie ludzie biedni, których wspierał materialnie. Zmarł 13 czerwca 1943 r.

Jako ostatnią postać wspomniano śp. ks. Mieczysława Zawadzkiego – wieloletniego proboszcza parafii Świętej Trójcy w Będzinie. We wrześniu 1939 r. uratował grupę Żydów uciekających przed Niemcami z płonącej synagogi i pobliskich domów, otwierając przed nimi bramy ogrodu kościelnego na Górze Zamkowej i dając im schronienie. Za czyn ten został w 1989 r. pośmiertnie odznaczony medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”, a w Yad Vashem w Jerozolimie w Alei Sprawiedliwych zasadzono drzewko i umieszczono tablicę z jego nazwiskiem. Zaproszony do Izraela w 1964 r. na tę uroczystość nie otrzymał od władz PRL pozwolenia na wyjazd. Już po jego śmierci Związek Żydów Zagłębia ufundował w 1993 r. tablicę upamiętniającą bohaterski czyn proboszcza, która została umieszczona na zewnętrznym murze kościoła. Zmarł 11 czerwca 1975 r. w Będzinie.

Pierwsza edycja za nami

– Chodzimy codziennie po ich śladach. Jeśli chcemy żyć … musimy pamiętać! Stąd pomysł i organizacja I Będzińskiego Koncertu Zaduszkowego, który, miejmy nadzieję, będzie miał swoje kolejne edycje – podkreśla Katarzyna Maciejewska, radna Będzina, która także włączyła się w przygotowanie parafialnej uroczystości wspomnieniowo-koncertowej.

Tagi:
koncert

Śpiewajmy i grajmy Dzieciątku Małemu

2018-02-06 11:56

Janina Chyra

W niedzielę 28 stycznia br. w kościele pw. Świętej Rodziny w Pankach odbył się V Rodzinny Koncert Kolęd. Rodzinne śpiewanie kolęd stało się już wspaniałą tradycją w naszym kościele. Kolędy to nasz wielki skarb, znamy i śpiewamy ich dużo.

Janina Chyra

W zimowy wieczór, gdy za oknami biało, w kościele błyszczą światła choinek, rozbrzmiewają kolędy i rozgrzewają serca zgromadzonych parafian. Scenariusz koncertu opracowała p. Beata Krawczyk, oprawę muzyczną i oświetlenie przygotował p. Mariusz Matyja. Koncert prowadziły Oliwia Bujak, Julia Pisarek, Kinga Gruca, Patrycja Gruca- każdy z utworów został zapowiedziany, każdy z wykonawców przedstawiony słuchaczom. Słuchaliśmy kolęd i pastorałek, tych znanych i popularnych oraz nowych - rzadziej śpiewanych, pięknie wykonanych przez dzieci, młodzież oraz zespoły rodzinne.

Zobacz zdjęcia: Śpiewajmy i grajmy Dzieciątku Małemu

Nina Ługowska w kolędzie „Z wysokiego nieba” zapowiada, że ktoś nadchodzi tu i bardzo ważne, żeby miejsce przygotować mu. Aby się ziemia stała niebem, aby Bóg narodzić się mógł. Daria Matyja ze swoim tatą Mariuszem pytali: „Mario czy ty wiesz”, kim okaże się twój syn. Czy ty wiesz, że to właśnie on pokona grzech i śmierć? Ewelina Mizera w kolędzie „Dlaczego dzisiaj wśród nocy dnieje” odpowiadała : Chrystus nam się narodził, aby nas od piekła oswobodził. Lena Gruca i Dominika Krawczyk pięknie zaśpiewały kolędy „Złota Jerozolima” i „Gdy śliczna panna”. Wysłuchaliśmy popularnych kolęd – „W żłobie leży”, „Jezus malusieńki”, „Przybieżeli do Betlejem”, „Anioł pasterzom mówił” wykonanych przez zespoły rodzinne Miśtali, Mann i Łukasza Ogórka. Malutka 6-letnia Marcelinka Król zagrała na skrzypcach kołysankę dla Jezusa – „Lulajże Jezuniu”. „Cicho, cicho pastuszkowie”, bo dziecina święta śpi – śpiewała Jezusowi Martyna Serweta.

Liryczną kołysankę „Teraz śpij dziecino mała” wykonała Paulina Myślińska a pastorałkę „Zaśnij dziecino” – Krzysztof Sroka. Brawurowe wykonanie kolęd „Pasterze mili” oraz „Tryumfy króla niebieskiego” przez rodzinę Janików i Sroków rozgrzało wszystkich słuchaczy. Wieczór kolęd zakończyła Oliwia Pilarz kolędą „Maleńki Jezu”. Oliwia śpiewała: Maleńki Jezu zostań tu, zamieszkaj w każdym z nas. Niech w naszych sercach żyje Bóg, na zawsze w każdy czas.

Każdy występ został nagrodzony przez zgromadzonych widzów gromkimi brawami. Wszyscy wykonawcy oraz organizatorzy otrzymali pamiątkowe dyplomy oraz ikonki św. Rodziny, które wręczyli im ks. proboszcz Eugeniusz Sikorski i ks. prefekt Dawid Kowalewski. Na zakończenie koncertu wszyscy zebrani odśpiewali ostatnią zwrotkę kolędy „Bóg się rodzi”. W latach okupacji hitlerowskiej zabronione było śpiewanie hymnu "Jeszcze Polska nie zginęła". W okresie Bożego Narodzenia śpiewano ze łzami w oczach, jako hymn polski właśnie tę ostatnią zwrotkę – Podnieś rękę Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Upór, pycha, samowystarczalność to przeszkody, które człowiek stawia Panu Bogu

2018-02-22 16:48

RV / Ariccia (KAI)

Dziś piąty dzień rekolekcji, które papież Franciszek wraz ze swoimi współpracownikami odprawia w domu ojców paulistów w Aricci pod Rzymem. Wczoraj po południu wysłuchali siódmej medytacji przygotowanej przez ks. Josè Tolentino Mendonҫa. Kontynuując temat pragnienia, podkreślił, że to nasze duchowe ubóstwo jest miejscem szczególnej troski Jezusa, a wielką przeszkodą stawianą przez człowieka Bogu nie jest nasza słabość, ale upór i samowystarczalność.

Foto Vatican Media

Papieski rekolekcjonista przestrzegł, że Kościół nie może się izolować, ale powinien się uczyć, być ciągle w drodze. Istnieje bowiem ryzyko, że innym będzie wyznaczał trudną drogę do pokonania, a sam pozostanie w miejscu. Trzeba być uważnym, aby ten stan siedzenia nie stał się stanem duchowym, wewnętrzną atrofią.

Dlatego nasze życie duchowe powinniśmy przeżywać we wspólnocie, a studnią, z której będziemy czerpać, jest konkretne życie wewnętrzne, zranione przez różne przeżycia i braki.

„Człowieczeństwo, nasze i innych, które staramy się przyjąć i przygarnąć, jest człowieczeństwem, które Jezus naprawdę obejmuje, ponieważ z miłością pochyla się nad naszą rzeczywistością, nad naszym idealnym obrazem samych siebie, który sami sobie tworzymy. Tajemnica Wcielenia Syna Bożego ukazuje nam nieideologiczną, konkretną wizję życia” – powiedział ks. Tolentino.

Pogłębiając temat pragnienia, ks. Tolentino zauważył, iż dzięki niemu stajemy się bardziej ludzcy, a ono samo pomaga nam budować życie „duchowego dojrzewania”. Pomaga nam wyzbyć się wyobrażeń o rzeczach idealnych oraz błędnego postrzegania rzeczywistości.

„Wielką przeszkodą, jaką stawiamy Panu Bogu nie jest kruchość czy niemoc, ale upór i sztywność. Nie słabość i uniżenie, ale przeciwnie: pycha, samowystarczalność i samousprawiedliwienie, izolacja, przemoc, psychoza władzy. Siła, której naprawdę potrzebujemy, łaska, która jest nam niezbędna, nie jest nasza, ale Chrystusa” – powiedział papieski rekolekcjonista.

Natomiast w dzisiejszej porannej medytacji papieski rekolekcjonista odwołał się do przypowieści o synu marnotrawnym. Zaznaczył, iż jednym z wielkich niebezpieczeństw na drodze duchowej jest postrzeganie rzeczywistości poprzez własne „ja”, jakby ono było początkiem i końcem wszystkiego. Ukazuje ona także trudności w relacjach z innymi oraz delikatność braterskich więzów.

„Tak naprawdę nie nosimy w naszym wnętrzu tylko rzeczy dobrych, zharmonizowanych, jasnych. Nosimy w sobie wiele rzeczy niejasnych, niewyjaśnionych, wręcz patologicznych, niezliczone ilości nici do połączenia, jesteśmy małostkowi. Są w nas strefy cierpienia, miejsca, które wymagają pojednania, pamięć, którą trzeba pozostawić Bogu do uleczenia” – stwierdził portugalski kapłan.

Zdaniem ks. Tolentino nasze czasy są zdominowane przez „dryfujące pragnienia”, które wzbudzają w nas łatwy osąd, niezadowolenie, hedonizm. A to prowadzi do konsumizmu, który sprawia, że czujemy się zadowoleni, pełni. Ale ta sytość, którą otrzymujemy dzięki konsumizmowi, jest więzieniem pragnienia.

Kontynuując interpretację przypowieści o synu marnotrawnym, portugalski kapłan zauważył, że pragnienie wolności, które miał młodszy syn, doprowadziło go do „błędnych kroków”, natomiast jego starszy brat miał „chore oczekiwania”.

„To są te same «chore oczekiwania», które z taką łatwością przenikają i nas: trudność w braterskim życiu, roszczenie sobie prawa do wpływania na decyzje ojca, brak radości z dobra czynionego przez drugiego. Wszystko to stwarza w nim ukryty resentyment i niezdolność wejścia w logikę miłosierdzia” – mówił ks. Tolentino.

Papieski rekolekcjonista zwrócił następnie uwagę na inne niebezpieczeństwo, o którym mówi przypowieść. Jest nim zazdrość, która jest patologią pragnienia, brakiem miłości, bezpłodnym i nieszczęśliwym roszczeniem. Jej przeciwieństwem jest wdzięczność, „która tworzy i przebudowuje świat”.

Przeciwieństwem zachowań braci jest postawa Ojca, pełnego miłosierdzia. Nie jest ono czymś, na co zasłużyliśmy, ale jest współczuciem, dobrem, przebaczeniem; jest „dawaniem bardziej, więcej, jest wychodzeniem ponad”; jest nadmiarem miłości, która leczy rany. Wiara w Boga jest więc wiarą w miłosierdzie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Syria: bez pomocy z zewnątrz, bylibyśmy skończeni

2018-02-23 18:48

RV / Aleppo (KAI)

Patrzymy w przyszłość z silną wiarą i niegasnącą nadzieją – tak o kondycji duchowej mieszkańców Syrii mówi proboszcz łacińskiej parafii w Aleppo. O. Ibrahim Alsabagh zwraca uwagę na szkody, jakie wyrządziła w tym kraju wojna. Są to nie tylko zniszczenia i śmierć niewinnych, ale także wzrost zachorowań na nowotwory czy zranienia natury psychicznej.

Archiwum Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie
Krajem, w którym rozgrywa się największy dramat humanitarny ostatnich lat, jest Syria

W wywiadzie dla Radia Watykańskiego syryjski duchowny podkreślił, że bardzo często Syryjczycy są zupełnie uzależnieni od pomocy, jaką otrzymują z zewnątrz.

„Wystarczy krótko wspomnieć to, co mi powiedział kiedyś młody ojciec rodziny z malutkim dzieckiem. Mówił: «bez paczki żywnościowej, którą dostajemy od was, bylibyśmy skończeni, umarlibyśmy z głodu». Udzielamy też pomocy medycznej, zwłaszcza tam gdzie nie funkcjonuje służba zdrowia. Pokrywamy wszystkie potrzeby związane z wizytami diagnostycznymi, ale także także operacjami chirurgicznymi, które są bardzo drogie. Zakres udzielanego przez nas wsparcia jest bardzo szeroki. Dla przykładu, pomagamy w organizacji pogrzebu. Ludzie nie mają pieniędzy na kupienie trumny. Brak środków odczuwa się również w edukacji. Ani w naszych, ani w prawosławnych szkołach rodziców nie stać na opłaty, więc płaci Kościół. Edukacja jest w tym momencie bardzo ważna dla Syrii, również dla przyszłości kraju” – powiedział Radiu Watykańskiemu o. Ibrahim Alsabagh, proboszcz z Aleppo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem