Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Wiara konsekwentna

2016-11-03 09:50

Tomasz Strużanowski
Edycja toruńska 45/2016, str. 6

Katolicki Toruń

Obchody 32. rocznicy męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki w Górsku odbyły się 16 października. Mszy św. przewodniczył ks. Dariusz Wilk, przełożony generalny Zgromadzenia św. Michała Archanioła. Po nabożeństwie dokonał on poświęcenia i otwarcia sali dydaktycznej im. Marianny Popiełuszko, następnie uczestnicy uroczystości wyruszyli w procesji do oddalonego o 2 km krzyża ustawionego w miejscu porwania kapłana męczennika, by w modlitwie prosić o kanonizację bł. ks. Jerzego oraz wyniesienie na ołtarze jego matki Marianny.

Medale

Wśród kapłanów koncelebrujących Eucharystię byli dwaj świadkowie wydarzeń z 19 października 1984 r. – dnia porwania ks. Popiełuszki. Pierwszy z nich, ks. prał. Henryk Jankowski, wraz z ks. Jerzym sprawował tego dnia Mszę św. w bydgoskim kościele pw. Świętych Polskich Braci Męczenników. To stamtąd ks. Jerzy wyruszył w swoją ostatnią podróż. Drugi, ks. prał. Józef Nowakowski, przyjął od kierowcy ks. Popiełuszki informację o porwaniu i zrobił wszystko, aby uniemożliwić jej zatajenie. Podczas uroczystości w Górsku obaj kapłani zostali uhonorowani medalami „Zło dobrem zwyciężaj”, przyznanymi przez Ogólnopolski Komitet Pamięci ks. Jerzego Popiełuszki. Wyróżnienie, przyznawane za „szerzenie pamięci o bł. ks. Jerzym Popiełuszce, patronie «Solidarności» i męczennikach bohaterach oraz mężach stanu z poświęceniem służących Bogu i Ojczyźnie, a także za obronę wartości wiary, rodziny życia ludzkiego, dziedzictwa narodowego i niepodległości naszej umiłowanej Ojczyzny”, otrzymało również Centrum Edukacji Młodzieży w Górsku, a odebrał je dyrektor ks. Paweł Nowogórski CSMA.

Nie w porę

W homilii ks. Wilk CSMA nawiązał do słów św. Pawła skierowanych w Liście do Tymoteusza: „Głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, w razie potrzeby wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz” (2 Tm 4, 2). Taki właśnie był bł. ks. Jerzy. Głosił Chrystusa nie w porę, drażniąc swoją bezkompromisowością komunistyczne władze. Wykazywał błędy, absurdy i nieludzki charakter systemu narzuconego Polakom w latach stanu wojennego. Uczył, jak można się odnaleźć w warunkach zniewolenia, jak uchronić wewnętrzną wolność. Podnosił na duchu. Cierpliwie przyjmował prześladowania: odzieranie z dobrego imienia, oplatanie siecią konfidentów, fizyczne szykany i prowokacje. Co więcej: nie pozwolił, aby w jego życie wkradła się niechęć lub co gorsza nienawiść do prześladowców. W doskonały sposób wcielił w życie Pawłowe wezwanie, by zło dobrem zwyciężać.

Reklama

– Głównym wątkiem życia bł. ks. Jerzego była miłość do Chrystusa i wynikająca z niej potrzeba głoszenia Go ludziom – podkreślił ks. Wilk CSMA. – Z miłości do Chrystusa rodziła się miłość do ludzi; obejmował nią wszystkich ludzi, również tych, którzy usiłowali go zniszczyć. Tylko 37 lat życia, tylko 12 lat kapłaństwa – a tyle uczynił dla Kościoła i Polski! Dziś zapytalibyśmy go, czy warto było iść aż po krzyż. Przecież mógł się wycofać, mógł jeszcze długo i owocnie żyć, służyć. Nie pytamy, gdyż wiemy, że jego wiara była konsekwentna; bez cienia kompromisu przechodziła od słów do czynów, a to w ówczesnych warunkach nieuchronnie prowadziło do prześladowań, zaś ostatecznie – do męczeńskiej śmierci. System oparty na fałszu i przemocy nie mógł przejść obojętnie wobec jego nauczania, w którym wzywał do życia w prawdzie i wolności. Świadectwo bł. ks. Jerzego nie przedawniło się. Kto wie, może dziś jest jeszcze bardziej aktualne niż 30 lat temu…

Matce

Utworzone przed dwoma laty Centrum Edukacji Młodzieży wzbogaciło się o izbę poświęconą Mariannie Popiełuszko. Utrwala ona pamięć o związkach matki bł. ks. Jerzego z centrum. Przed rozpoczęciem budowy Marianna Popiełuszko ofiarowała kamień z progu rodzinnego domu, który posłużył jako kamień węgielny. Zapewniła, że jej serce zawsze będzie w centrum i obiecała codzienną Koronkę do Miłosierdzia Bożego i Różaniec w intencji realizowanych w nim inicjatyw. Po jej śmierci w 2013 r. w centrum zrodziła się myśl, by wszcząć starania o beatyfikację matki kapłana męczennika.

Warto dodać, że tydzień wcześniej centrum w Górsku było świadkiem innego wydarzenia upamiętniającego bł. ks. Jerzego Popiełuszkę. To tu usytuowano metę biegu sztafetowego i maratonu, którego trasa wiodła z Bydgoszczy, w większości pokrywając się z ostatnią ziemską drogą męczennika. W biegu wzięło udział ponad 280 osób, w tym dzieci i młodzież.

Tagi:
bł. Jerzy Popiełuszko rocznica

Abp Ryś: beatyfikacja ks. Popiełuszki - to był moment, kiedy w Polsce przegrał ostatecznie komunizm!

2017-12-14 07:54

xpk / Łódź (KAI)

Wbrew temu co ogłaszano wcześniej w telewizji, to był moment kiedy w Polsce przegrał ostatecznie komunizm - beatyfikacja ks. Jerzego Popiełuszki. Moment kiedy on się okazał zwycięzcom, kiedy zło zwyciężył dobrem! – mówił abp Ryś podczas Mszy św. za ofiary stanu wojennego.

Piotr Drzewiecki

W łódzkim kościele księży Jezuitów p.w. Najświętszego Imienia Jezus, gdzie w okresie stanu gromadzili się członkowie powstającej w Łodzi „Solidarności” odbyła się Msza św., której przewodniczył metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś.

- Gromadzimy się tutaj w tym kościele, który nie tylko w tamtym czasie, ale zawsze w powojennej historii był miejscem gdzie gromadziły się środowiska niepodległościowe. Tacy kapłani jak o. Tomasz Rostworowski czy o. Stefan Miecznikowski, są postaciami niezwykle ważnymi nie tylko dla łodzian, ale także dla całej Polski. To właśnie przy tym kościele powstał ośrodek pomocy internowanym. – przypomniał we wprowadzeniu o. Kazimierz Kubacki - proboszcz parafii. W homilii arcybiskup łódzki odnosząc się do dzisiejszej – 36. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego – wskazał na to, że - jest bardzo ważne, żeby pamiętać wprowadzenie stanu wojennego i żeby przychodzić na Eucharystię w każdym roku nie po to, żeby budzić w sobie gniew tylko po to, aby budzić w sobie wiarę w miłosierdzie! – tłumaczył.

Przypominając postać męczennika tamtego czasu – ks. Jerzego Popiełuszki – przywołał ewangeliczne słowa: „Zło, dobrem zwyciężaj!”, aby zło nas nie zwyciężyło. - Kiedy jest człowiek zwyciężony przez zło? Nie kiedy ginie jak ks. Jerzy, tylko wtedy, kiedy zło opanuje jego myślenie! Kiedy zło opanuje jego decyzje, jego emocje, jego działanie. Wtedy jest zwyciężony przez zło. Jeśli jest wolny od chęci zemsty, od gniewu, jest absolutnym zwycięzcom. – podkreślił. - Tuż przed Mszą beatyfikacyjną ks. Jerzego Popiełuszki, jego mama prowadziła modlitwę różańcową z tysiącami ludzi na placu. Może w dziejach świata te 10 minut, kiedy matka męczennika prowadzi różaniec z ludźmi, to nic nie znaczy, ale w dziejach ewangelii na tej ziemi, to strasznie dużo znaczy! – wspominał abp Ryś. Ta beatyfikacja, to był jeden z dwóch momentów w moim życiu, kiedy płakałem ze szczęścia - dodał łódzki pasterz.

Na zakończenie liturgii, po błogosławieństwie zebrani w świątyni odśpiewali hymn: Boże coś Polskę!

W Mszy św. uczestniczyli przedstawiciele władz wojewódzkich, samorządowych i miejskich, członkowie NSZZ Solidarność regionu łódzkiego, poczty sztandarowe oraz rodziny i przyjaciele ofiar stanu wojennego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oddali krew w Obornikach Śląskich

2018-02-20 17:46

Anna Buchar

Dziś w Obornikach Śląskich odbyła się XLIV akcja honorowego krwiodawstwa. W godz. 9-13 mieszkańcy gminy mogli oddawać swoją krew. Do Remizy OSP przy ul. Kownackiego 1 zgłosiły się 44 osoby. Udało się zebrać ok. 15 litrów cennego płynu.

Anna Buchar
Anna Buchar

- Niestety, nie każdy chętny może oddać krew. Jej oddanie dyskwalifikuje m.in. osoby z nadciśnieniem tętniczym oraz te posiadające łuszczycę. Przed dzisiejszym pobraniem krwi nasi lekarze sprawdzili poziom hemoglobiny u potencjalnych dawców i okazało się, że z 44 chętnych krew oddać mogły 33 osoby - mówi Maciej Tobiczyk, jeden z organizatorów akcji.

Anna Buchar

Co cenne, do akcji krwiodawczej włączyli się strażacy z Trzebnicy. Biorąc w niej udział, odpowiedzieli na apel Komendanta Powiatowego PSP w Trzebnicy bryg. Bogusława Bruda, by poprzez honorowe oddanie krwi oddać hołd Żołnierzom Wyklętym.

Więcej o akcji honorowego krwiodawstwa w Obornikach Śląskich w papierowym wydaniu "Niedzieli Wrocławskiej”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem