Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Spotkanie z krzyżem

2016-11-03 09:50

Ewa i Tomasz Kamińscy
Edycja lubelska 45/2016, str. 6-7

Monika Piechnik
Adoracja krzyża

Parafia pw. św. Antoniego w Lublinie od 13 października przeżywała wyjątkowy czas misji ewangelizacyjnych, które wraz ze świeckimi ewangelizatorami prowadził ks. Łukasz Głaz. Miały one charakter kerygmatyczny, czyli sięgający podstaw wiary. Poprzez Słowo Boże, śpiew, miniscenki i obrazy oraz świadectwa rekolekcjoniści mówili o Bożej miłości. Pan Bóg nie narzuca się ze swoją miłością, bo szanuje wolność człowieka. Czeka, gdy sam przyjdzie do Niego. Miłość Boga jest bezgraniczna aż po krzyż. Dowodem miłości jest Słowo Boże, dlatego każdy uczestnik rekolekcji po błogosławieństwie Najświętszym Sakramentem otrzymał „List Miłości Ojca”, składający się ze zdań z Pisma Świętego. Ta Miłość i odpowiedź na nią nadaje sens naszemu życiu. Głównym tematem drugiego dnia misji był grzech i jego skutki. Grzech, jak mówili rekolekcjoniści, jest jak parasol, który nie dopuszcza, by na człowieka spadł deszcz Bożych łask. Po konferencji i świadectwach ks. Łukasz zaproponował, by obecni napisali swój problem na kartce. Gdy na posadzce przed ołtarzem ułożony został drewniany krzyż, każdy mógł położyć swój grzech pod krzyżem, i przepraszając, ucałować go. Trzeci dzień misji był poświęcony przygotowaniu do podjęcia decyzji przyjęcia Jezusa jako Pana i Zbawiciela. Świadectwa skłaniały do refleksji nad sobą i do zadawania pytań o miejsce Jezusa w życiu. Wystawienie Najświętszego Sakramentu i modlitwa oraz kapłani czekający w wielu konfesjonałach stwarzały możliwość przygotowania się i przystąpienia do sakramentu spowiedzi, by odbudować pomost łączący grzesznika z Bogiem, by skorzystać z Bożego Miłosierdzia wypływającego z tajemnicy krzyża. Od soboty 15 października misjom towarzyszyła kopia Krzyża Trybunalskiego z cząstką relikwii Krzyża Świętego peregrynującą po archidiecezji lubelskiej. W niedzielę po wieczornej Mszy św. przez jedną z ewangelizatorek została wygłoszona katecheza o Duchu Świętym. Po wystawieniu Najświętszego Sakramentu było wylanie Ducha Świętego; wszyscy podchodzili do kapłanów, którzy modlili się, nakładąc ręce. Było to poruszające przeżycie, któremu towarzyszyły radość i uniesienie. Po błogosławieństwie proboszcz ks. Marek Urban podziękował grupie za przeprowadzenie misji, a wiernym za obecność i modlitwę. Zwieńczeniem misji było spontaniczne dzielenie się świadectwami.

Kopia Krzyża Trybunalskiego pozostała w kościele do soboty 22 października. W tym czasie wierni mogli codziennie adorować relikwie Krzyża Świętego oraz uczestniczyć w czuwaniu prowadzonym przez przedstawicieli różnych wspólnot. Szczególnie poruszająca była Droga Krzyżowa prowadzona przez młodzież pod przewodnictwem ks. Leszka Sałagi. Oprawę muzyczną zapewnił parafialny zespół młodzieżowy z organistą Jackiem Chęckiewiczem oraz opiekunem ks. Pawłem Zdyblem. Po tygodniowym czasie adoracji Mszy św. pożegnalnej przewodniczył bp Mieczysław Cisło. – Modlitwa przy krzyżu była okazją do wyznania, że Jezus jest naszym Panem, Bogiem i Zbawcą. Przy krzyżu można było także powierzać swoje sprawy osobiste i dotyczące parafii – mówił ks. Marek Urban. Przypomniał też słowa św. Jana Pawła II, że „Krzyż nie jest znakiem śmierci, ale życia”. Dziękował za godziny spędzone przez wiernych przy krzyżu. – Chcemy prosić, by znak krzyża mocniej odbił się w naszych sercach, byśmy się nie wyparli miłości Bożej i nie stracili zaufania do niej; byśmy jeszcze odważniej zaangażowali się w życie naszej wspólnoty wiary – podkreślał. W homilii bp Mieczysław Cisło zauważył, że człowiek przeżywa nieraz ciężkie chwile. – Tyle jest w świecie cierpienia i wołania o Bożą litość, cud, zwłaszcza podczas choroby. Odpowiedzią Boga na to wołanie człowieka jest krzyż Jezusa Chrystusa. Tu objawia się miłość Boga do człowieka – wyjaśniał Ksiądz Biskup, podkreślając, że Jezus, chociaż czynił cuda, nie obiecywał nikomu wygodnego życia przy Jego boku. Zauważył, że otrzymanie daru łaski wcale nie musi przekładać się na wierność Chrystusowi. – Zawsze jednak będzie ta garstka najwierniejszych, trwająca u stóp Ukrzyżowanego w dźwiganiu krzyża, znajdująca umocnienie w łączeniu swojego cierpienia z cierpieniem Chrystusa, z nadzieją, że krzyż nie jest bezsensowny i bezowocny – mówił. Bp Cisło przypomniał o krzyżu, jaki towarzyszył Karolowi Wojtyle przez całe życie. Umocnienie czerpał on od Maryi, Matki Jezusa, której zawierzył całkowicie, dając wzór innym, zwłaszcza w ostatnich chwilach życia, gdy trwał dosłownie przytulony do krzyża. Na zakończenie uroczystości Ksiądz Biskup podkreślał, że chociaż krzyż przechodzi do następnej parafii, pozostaje na ołtarzu, na którym sprawowana jest Najświętsza Ofiara oraz w sercach poprzez wiarę i miłość. Po modlitwie dziękczynnej za czas misji i nawiedzenia kopia Krzyża Trybunalskiego została przekazana do parafii pw. Chrystusa Króla na Ponikwodzie.

Reklama

* * *

Projekt „Źródło” w najbliższym czasie:

Niemce
rekolekcje 10-13 listopada,
peregrynacja krzyża 12-19 listopada

Tagi:
misje

Służba w dalekim Caibarién

2018-02-22 10:40

Z Ewą Pankiewicz, lubelską wolontariuszką na Kubie, rozmawia ks. Mieczysław Puzewicz
Edycja lubelska 8/2018, str. VI

Ze zbiorów E. Pankiewicz
Ewa w otoczeniu bezhabitowych sióstr zakonnych i katechetów

Ks. Mieczysław Puzewicz: – Jak wyglądał Twój wolontariat w Caibarién na Kubie?

Ewa Pankiewicz: – Wolontariat w Caibarién, w diecezji Santa Clara (środkowa Kuba), to efekt wieloletniej współpracy lubelskiego środowiska z bp. Arturo Amadorem. Przez 2 miesiące zajmowałam się przede wszystkim pracą z młodzieżą w parafiach, zaangażowaną w prowadzenie katechez. Podczas spotkań poruszaliśmy tematy dotyczące miejsca młodych w Kościele, systemu wartości, wyzwań świata współczesnego, wolontariatu. Jednym z celów organizowanych warsztatów było zachęcenie młodzieży do podejmowania działań na rzecz najbliższego otoczenia, do wychodzenia poza mury kościoła, do ludzi potrzebujących. Młodzież była otwarta na zdobywanie nowego doświadczenia, poznanie innych sposobów animacji grup czy pracy w zespole. Poza tym prowadziłam katechezy dla grup dziecięcych. Często katechezy odbywają się w domach prywatnych. Ważnym zadaniem było odwiedzanie ludzi chorych, niepełnosprawnych, starszych w ich domach. Często były to osoby bardzo ubogie, samotne, których bliscy wyemigrowali. Potrzebowali rozmowy, wysłuchania, ale też pomocy w obowiązkach codziennych. Najbardziej zapadły mi w pamięci otwartość i szczera radość, z jaką przyjmowali mnie w swoich domach. Na pożegnanie często słyszałam: „To jest twój dom – wracaj, kiedy chcesz”.

– Tam, gdzie pracowałaś, przeszedł niedawno kataklizm.

– Caibarién to miasto najbardziej poszkodowane podczas huraganu, który przeszedł przez Kubę we wrześniu 2017 r. Jego skutki nadal są bardzo widoczne, a szczególnie na obszarach położonych bezpośrednio nad morzem. Wiele domów zostało całkiem zniszczonych, inne mają zerwane dachy, naruszone konstrukcje. Materiały budowlane na Kubie są bardzo drogie i większości ludzi nie stać na odbudowanie swoich dobytków. Ludzie są zmęczeni. Dominuje apatia, brak nadziei, rezygnacja. W najgorszej sytuacji są osoby w wieku podeszłym, chore, niepełnosprawne, które nie mają rodzin i często są zostawione same sobie.

– Co Cię zaskoczyło w Kościele na Kubie?

– To, co zaskoczyło mnie i jednocześnie spodobało mi się najbardziej, to żywa wspólnota wiernych. Nikt nie jest tam anonimowy, ludzie interesują się sobą, po Mszach pozostają i rozmawiają. Czuć tę wspólnotę i serdeczność relacji. Można wskazać wiele problemów, z którymi mierzy się tamtejszy Kościół. Społeczeństwo Kuby to społeczeństwo starzejące się, brakuje ludzi młodych, liderów, którzy animowaliby życie wspólnoty. Dużym problemem jest też niska liczba powołań wśród Kubańczyków. Katecheci narzekają na brak współpracy ze strony rodziców, którzy nie przyprowadzają dzieci na Msze. Zdarzają się przypadki, że to dziecko wychodzi z inicjatywą i prosi rodziców o zgodę na uczestniczenie w katechezach.

– Czy w diecezji Santa Clara są polskie akcenty?

– Diecezję Santa Clara powołał św. Jan Paweł II 1 kwietnia 1995 r. Papież odwiedził stolicę diecezji w styczniu 1998 r. Mija 20 lat od tej pielgrzymki, a jego postać i słowa są wciąż pamiętane i bardzo ważne dla Kubańczyków. Obecnie na terenie diecezji Santa Clara pracuje trzech polskich księży, którzy pełnią funkcję proboszczów dużych parafii. Rozpowszechniony jest również kult Bożego Miłosierdzia, w wielu parafiach przyjęło się odmawianie Koronki do Bożego Miłosierdzia. Coraz bardziej popularna jest też postać bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

– Czego najbardziej potrzeba Kościołowi na Kubie?

– Kościół na Kubie to kościół ubogi. Wskazać można szereg potrzeb o charakterze materialnym. Jednak najbardziej potrzeba przykładów z zewnątrz. Kuba po latach ateizacji to zdecydowanie kraj misyjny. Dlatego obecność zagranicznych duchownych, sióstr zakonnych czy wolontariuszy jest bardzo ważna. To daje ludziom nadzieję. Potrzeba tam przewodników, którzy będą wyjaśniać sprawy fundamentalne, wskazywać właściwe drogi nowo powstającym wspólnotom, podtrzymywać już istniejące, towarzyszyć członkom Kościoła w pogłębianiu wiary.


Relacja Ewy Pankiewicz, pierwszej polskiej wolontariuszki posługującej w Kościele na Kubie, dostępna jest na stronie internetowej:
www.solidarity.com.pl . Zapraszamy też na otwarte spotkanie z wolontariuszką, które odbędzie się 5 marca o godz. 18 w Centrum Wolontariatu przy ul. Głębokiej 17 w Lublinie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Młodzi z KSM zawierzą się Matce Bożej

2018-02-22 14:01

ag / Warszawa (KAI)

Młodzi ludzie należący do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży 24 lutego przyjadą do Częstochowy, by zawierzyć siebie, swoją organizację oraz swoje działania i inicjatywy Matce Bożej. Ostatni taki zlot wszystkich KSM-owiczów miał miejsce 80 lat temu.

Archiwum KSM Diecezji Drohiczyńskiej
KSM to przyjaźnie i poczucie wspólnoty

Kiedyś członkowie istniejącego prawie 100 lat Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży budowali niepodległą Polskę, byli prześladowani w czasach komunizmu i trafiali do więzień. Od kilku lat reaktywowana organizacja na nowo tworzy swoje oddziały i koła. Działalność KSM jest konkretną odpowiedzią na potrzeby, które młodzież dostrzega w środowisku, którym żyje. Sztandarową metodą pracy młodzieży w KSM jest widzieć – ocenić – działać.

„KSM się sprawdza. KSM-owicze, którzy założyli własne rodziny, pięknie wychowują dzieci (…) dają wzór życia religijnego, patriotycznego i angażują się społecznie, w środowiska parafialne i środowiska rówieśnicze (…) KSM jest nadzieją katolickiej Polski” – mówi prałat Antoni Sołtysik, inicjator reaktywacji KSM w Polsce.

Obecnie KSM działa w ponad 38 diecezjach i zrzesza aktualnie około 15.000 młodych ludzi w wieku 15-30 lat. To wierzący i aktywni młodzi ludzie, zaangażowani w działalność organizacyjną, którzy podejmują trud pracy nad własną formacją duchową, by móc potem nieść Chrystusa szerszemu środowisku. KSM-owicze to ludzie, którzy przyznają się do wiary, a Bożą miłość zamieniają w służbę człowiekowi.

Ramowy program Zlotu Młodych z KSM w Częstochowie obejmuje spotkanie z KSM-owiczami o godzinie 14:00 w Kaplicy św. Józefa na Halach z udziałem zaproszonych gości. Podczas spotkania odbędzie się m.in. przedpremierowy pokaz filmu „Tożsamość 1918-2018”. Film przedstawia historię KSM-u w Polsce od czasu jego utworzenia w 1918-1919 roku, w czasie II wojny światowej i po wojnie w czasach komunistycznych. Zwiastun filmu: https://www.youtube.com/watch?v=EN3VowVV-NU&feature=youtu.be

Kulminacyjnym momentem Zlotu KSM-owiczów będzie uroczysta Msza Święta w kaplicy Cudownego Obrazu o godzinie 17:30 oraz trwające od 20:00 czuwanie połączone z aktem zawierzenia KSM Matce Bożej, a zakończone Apelem Jasnogórskim.

Osoba do kontaktu dla mediów: Ks. dr Andrzej Lubowicki – Generalny Asystent KSM – 507-062-069 Michał Hubala – reżyser filmu „Tożsamość 1918-2018”, członek KSM - 790-504-148

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Syria: bez pomocy z zewnątrz, bylibyśmy skończeni

2018-02-23 18:48

RV / Aleppo (KAI)

Patrzymy w przyszłość z silną wiarą i niegasnącą nadzieją – tak o kondycji duchowej mieszkańców Syrii mówi proboszcz łacińskiej parafii w Aleppo. O. Ibrahim Alsabagh zwraca uwagę na szkody, jakie wyrządziła w tym kraju wojna. Są to nie tylko zniszczenia i śmierć niewinnych, ale także wzrost zachorowań na nowotwory czy zranienia natury psychicznej.

Archiwum Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie
Krajem, w którym rozgrywa się największy dramat humanitarny ostatnich lat, jest Syria

W wywiadzie dla Radia Watykańskiego syryjski duchowny podkreślił, że bardzo często Syryjczycy są zupełnie uzależnieni od pomocy, jaką otrzymują z zewnątrz.

„Wystarczy krótko wspomnieć to, co mi powiedział kiedyś młody ojciec rodziny z malutkim dzieckiem. Mówił: «bez paczki żywnościowej, którą dostajemy od was, bylibyśmy skończeni, umarlibyśmy z głodu». Udzielamy też pomocy medycznej, zwłaszcza tam gdzie nie funkcjonuje służba zdrowia. Pokrywamy wszystkie potrzeby związane z wizytami diagnostycznymi, ale także także operacjami chirurgicznymi, które są bardzo drogie. Zakres udzielanego przez nas wsparcia jest bardzo szeroki. Dla przykładu, pomagamy w organizacji pogrzebu. Ludzie nie mają pieniędzy na kupienie trumny. Brak środków odczuwa się również w edukacji. Ani w naszych, ani w prawosławnych szkołach rodziców nie stać na opłaty, więc płaci Kościół. Edukacja jest w tym momencie bardzo ważna dla Syrii, również dla przyszłości kraju” – powiedział Radiu Watykańskiemu o. Ibrahim Alsabagh, proboszcz z Aleppo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem