Reklama

Sztafeta światła

2016-10-26 08:07

Odpowiada ks. Robert Grohs
Niedziela Ogólnopolska 44/2016, str. 34

Marian Sztajner/Niedziela

„Do grzesznika poszedł w gościnę” (Łk 19, 7).
Ala: – Chciałabym częściej chodzić do kościoła i czytać czytania, ale „ludzie mi nie dadzą żyć”!

Znów przez to, co mówisz, przypomina mi się problem współczesnego świata, który woli słuchać emocji niż sumienia, woli łatwiejszą drogę.

Jezus nigdy nas nie uczył, że droga przez życie z Nim będzie łatwa. Choć jednak jest trudna, to po latach okazuje się, że nie jest wyczerpująca. Może ciało czy psychika będą umęczone ciągłym zmaganiem, ale duch będzie coraz młodszy i coraz bardziej sposobny do kolejnego dobrego czynu (por. 2 Tm 3, 17).

A może to jest kara Boża za jakieś grzechy?

Moja Droga, nawet profesorowie wielkich uczelni zmagają się przed każdym wykładem, aby zachować wierność sumieniu. Pamiętam z młodych lat, kiedy po raz pierwszy uczestniczyłem w sympozjum naukowym. Jakże się cieszyłem, że wzięło w nim udział kilku solidnych profesorów, którzy spierali się godnie i wspólnie dochodzili do wielobarwnej prawdy. Takie doświadczenia uskrzydlają.

Reklama

Miałam nadzieję, iż Bóg pomoże i będzie łatwiej

Już za kilka dni będziemy wspominać wszystkich świętych, a potem wiernych zmarłych. Jeśli cokolwiek po ich życiu na trwałe pozostało, to właśnie owoce tych chwil ich życia, w których nie dali się zwieść i uczynili choćby gest, mały czyn w wierności sumieniu, czyli Bożym planom.

Zacheusz z Ewangelii z pewnością i dziś uruchamia w świecie falę odważnych, wbrew opiniom ludzi, zwłaszcza bliskich, czynów i słów skoncentrowanych na Panu. Nie czekajmy, aż ktoś wokół nas zacznie. To my mamy być zaczynem, prorockim głosem Boga.

Chyba źle myślałam o Bogu...

Odkrycie Boga bogatego w miłosierdzie rzeczywiście jest warunkiem życia Ewangelią. Ale przyda się też nam wszystkim, jeśli zachwyciwszy się miłością Ojca do grzeszników, powiemy sobie w sercach: muszę Mu pomóc, żeby inni, moi bracia i siostry, uwierzyli w miłość miłosierną!

Mam przed oczami pewną panią, która mieszka niedaleko mnie. Jeszcze boi się rzucić w ramiona Jezusa, „bo co ludzie powiedzą”. Ale czy zakochana w mężu myśli o opinii innych, kiedy idzie za rękę ze swoim umiłowanym? A przecież Jezus jest naszym Oblubieńcem.

Dlaczego Bóg jest taki „łagodny i miłosierny, nieskory do gniewu” (Ps 145, 8)? Bo wie, że gniew nic nie da, że jest naśladowaniem diabła (por. Jk 1, 20) i przynosi podobne skutki jak jego działania. Oczywiście, mało jest tych, którzy chcą się gniewać, ale wielu twierdzi, że muszą. Sam kiedyś zachwycałem się, jak gniewne działanie przynosi natychmiastowe skutki. Są one jednak zawsze bardzo nietrwałe i jak nowotwór niszczą nas od wewnątrz, wprowadzają nieład.

A może wciąż jestem egoistką?

W zamyśle Bożym nasze życie miało składać się z czynów miłości, najlepiej dobrze zaplanowanych i wpisanych w wielki plan zbawienia. Temu służą też podpowiedzi naszego sumienia. Trzeba je jednak dobrze kształtować. Bardzo ważne jest, abyśmy mieli jasną, konkretną i spójną wizję Bożego planu ratunku dla świata. Jak można to sprawdzić – czy już to mam? Spróbuj opowiedzieć o tym komuś tak, jak Ty to widzisz. Już sama będziesz w stanie ocenić, czy to, co mówisz, jest spójne i uporządkowane. Jeśli ja nie potrafiłbym powiedzieć, o co chodzi Bogu i jak powinniśmy żyć, żeby Mu nie przeszkadzać, a nawet pomóc, to co byłby ze mnie za przewodnik duchowy?

Jezus mówi: uczcie wszystkich, którzy chcą być jednymi z was, wszystkiego, co wam przekazałem (por. Mt 28, 20), w mojej nauce nie ma nieistotnych dodatków. Niech tym żyją!

Niech Twoje czytanie czytań w kościele prowokuje Cię też do tego, by cytować Słowa Pisma na co dzień. Msza św. ma być szczytem życia, a zatem życie ma być do niej podobne. Mówisz, że „ludzie nie dadzą Ci żyć”. To Bóg daje życie, a jeśli daje trudne, to znaczy, że ma to jakiś sens.

Wszyscy święci i wszystkie święte, módlcie się za nami i jak Zacheusz dawajcie nam, ubogim, dużo wsparcia. Dziś kontynuujemy waszą misję bycia solą ziemi!

Dziś znów Jezus przyszedł do mnie w gościnę. Muszę coś wymyślić, jak Zacheusz, żeby wszyscy się o tym dowiedzieli!

Tagi:
wiara duszpasterstwo

Ukrzyżowane relacje

2018-02-14 10:25

Ks. Krzysztof Pawlina
Niedziela Ogólnopolska 7/2018, str. 30

W życiu czerpiemy inspirację z różnych źródeł. Nie zawsze jednak są one w stanie ugasić nasze najgłębsze pragnienia. Ale jest źródło szczególne – źródło wiary. Kto z niego czerpie, potrafi pięknie żyć

Graziako

Tu, na ziemi, jesteśmy podróżnikami. Pielgrzymujemy przez życie, szukając bezpiecznego miejsca, schronienia. Chcielibyśmy gdzieś zamieszkać, gdzieś się zakotwiczyć.

Kiedyś dziennikarz zapytał pewnego mężczyznę: „Gdzie jest niebo?”. Ten bardzo chciał odpowiedzieć, lecz nie wiedział jak. Następnie dziennikarz o to samo zapytał dziecko. Maluch palcem wskazał na swoje serce. „A gdzie jest piekło?” – spytał znów dorosłego. Mężczyzna bez wahania wskazał swoje serce. Z tym samym pytaniem dziennikarz ponownie zwrócił się do dziecka. „Piekło jest tam, gdzie kłócą się mama i tato” – zapłakało.

Zanim znajdziemy dom nie ludzką ręką zbudowany, trzeba nam pomyśleć, jaki dom tworzymy dla siebie i najbliższych.

Henryk Schliemann, odkrywca Troi i Myken, często zmieniał miejsce pobytu. W archeologicznych wyprawach zazwyczaj towarzyszyła mu żona. Wszędzie tam, gdzie się udawali, zabierała ona ze sobą ikonę Matki Bożej. Stawiała ją na nocnym stoliku. Pewnego dnia powiedziała do męża: „Henryku, to zdumiewające, że kiedy stawiamy ikonę na stoliku, obcy dom staje się naszym domem”. Wtedy Schliemann odpowiedział żonie: „Zofio, domy mają uczucia – jak ludzie. Jeśli traktujesz dom źle, mieszkanie w nim staje się udręką”.

Cechą naszych czasów jest egoizm. Człowiek uwierzył, że tylko on jest ważny, tylko jemu ma być dobrze, tylko on musi być szczęśliwy. Egoizm patrzy jedynie oczyma ciała, nie patrzy sercem. Egoizm w pewnym sensie jest niewidomy. Mówi o tym poetycko Józef Baran w wierszu „Fotografia rodzinna z Marsa”:

„Jacy jesteśmy sobie bliscy

Szkoda że przy wywoływaniu

zatarła się ostrość

Nikt z nas nie mógł nikogo rozpoznać

Rodzinne zdjęcie się nie udało”.

Tam, gdzie brakuje miłości, wszystko jest niewyraźne. Nie widać domu, ludzi, a czasem i drogi do nieba. Co gorsza, ci, którzy nie mają w sobie miłości, budują krzyże dla innych. Jak wtedy żyć? Jak mieszkać w domu, który stał się krzyżem?

W okresie rozbiorów pani Łubieńska zorganizowała w Paryżu szkołę dla dziewcząt. Była to placówka na dobrym poziomie, dlatego posyłano do niej nawet dziewczęta z paryskich domów. Pewnego popołudnia jeden z ojców przyjechał odebrać ze szkoły swoją córkę. Wszedł do kaplicy i zobaczył zdumiewającą scenę. Wszystkie dziewczęta leżały krzyżem na podłodze. Oburzony mężczyzna zwrócił się do pani Łubieńskiej: „Co pani z nimi robi?!”. W odpowiedzi usłyszał: „Cicho. Niech się pan kładzie!”. Po chwili wahania położył się. Gdy wszyscy wstali, pani Łubieńska zapytała go: „Czy to panu coś wyjaśnia?”. W jego oczach pojawiły się łzy. Wziął córkę za rękę i w milczeniu wyszedł ze szkoły.

Jak zrozumieć krzyż? Jak pojąć to miejsce, na którym umarł Chrystus? Może właśnie trzeba zamilknąć, położyć się krzyżem i trwać w miejscu konania naszego Pana?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież rozpoczął rekolekcje wielkopostne

2018-02-18 18:27

W. R.

W niedzielę 18 lutego, na zakończenie modlitwy Anioł Pański, Franciszek poinformował zgromadzonych na placu św. Piotra wiernych, że rozpoczyna swoje wielkopostne rekolekcje, prosząc o modlitwę w tej intencji.

Foto Vatican Media

Papież wyjechał autokarem z Watykanu o godz 16,00 i udał się do podrzymskiej miejscowości Ariccia położonej niedaleko letniej rezydencji papieży w Castel Gandolfo. Około godz. 16,45 autokar z Franciszkiem i jego współpracownikami z Kurii Rzymskiej przyjechał do domu paulistów „Casa Divin Maestro” (Dom Boskiego Mistrza), który już po raz kolejny jest miejscem tygodniowych rekolekcji papieskich (18 - 23 lutego).

Nauki rekolekcyjne głosić będzie portugalski kapłan i poeta José Tolentino de Mendonça, wicerektor Uniwersytetu Katolickiego w Lizbonie a ich mottem będzie: „Pochwała pragnienia” („Elogio della seta”). Papież wróci do Watykanu w piątek po południu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Pjongczang: Sport, muzyka i modlitwa

2018-02-19 18:13

Rozmawia Anna Wyszyńska

Z dr n. med. Markiem Krochmalskim, członkiem Polskiej Misji Medycznej na XXIII Zimowej Olimpiadzie w Pjongczang rozmawia Anna Wyszyńska

Archiwum Marka Krochmalskiego

– Cieszymy się wynikiem konkursu drużynowego naszych skoczków, ambitnie wywalczonym brązowym medalem, cieszymy się złotym medalem Kamila Stocha na dużej skoczni. Ale pozostanie w pamięci gorycz tamtej soboty, kiedy w indywidualnym konkursie na skoczni normalnej nasi zawodny zostali poza podium.

– Tamtej soboty było bardzo zimno, temperatura odczuwalna wynosiła chyba minus 25 stopni. Były duże porywy wiatru i czekaliśmy, że organizatorzy przerwą zawody, ale tak się nie stało. To nie nasze decyzje. Taki jest sport. To prawda, że po pierwszej serii już witaliśmy się z gąską, i spotkał nas bolesny zawód. Natomiast dobrze, że w kolejnych startach nasi skoczkowie pokazali swoje możliwości.

– Dzięki Panu możemy też dowiedzieć się trochę o tym, co dzieje się poza zawodami.

– Niedawno mieliśmy na igrzyskach Dzień Polski. W Gangneung odbył się koncert fortepianowy pod patronatem honorowym Agaty Kornhauser-Dudy, żony prezydenta RP Andrzeja Dudy. Obecni byli przedstawiciele polskiej ambasady, przedstawiciel prezydenta RP odczytał w jego imieniu list. W tym wydarzeniu uczestniczył bp Marian Florczyk – duchowy opiekun sportowców. Był też koncert fortepianowy w wykonaniu Łukasza Krupińskiego. W programie – muzyka Fryderyka Chopina i Ignacego Jana Paderewskiego. W koncercie uczestniczyli przedstawicieli Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, narodowych komitetów olimpijskich, goście koreańscy, misja olimpijska, medyczna, trenerzy, zawodnicy. Nasi goście dowiedzieli się trochę o Polsce, o naszej historii i kulturze, o przypadającym w tym roku 100-leciu odzyskania niepodległości.

– W środę 14 lutego przypadał Popielec.

– W Środę Popielcową były odprawione trzy Msze św. w języku polskim w Pjongczang, w Gangneung oraz w miejscowości, gdzie mieszkają sponsorzy igrzysk. Oczywiście była również Msza św. w niedzielę 18 lutego, na którą przyszli wszyscy skoczkowie, a także inni sportowcy. To zawodnicy odczytali przypadające na ten dzień czytania liturgiczne. Mszę św. odprawił ks. Edward Pleń, bardzo lubiany i dzięki swojej serdeczności i otwarciu na innych, bardzo pomocny kapłan. Wręczał zawodnikom medaliki poświecone przez papieża Franciszka, natomiast bp Marian Florczyk, który opuścił już Pjongczang, wcześniej wręczył zawodnikom obrazki z relikwiami św. Jana Pawła II.

– Żałujemy, że nasi zawodnicy wywalczyli dotąd tak mało medali.

– Te igrzyska nie są naszym sukcesem pod tym względem, ale mimo wszystko było wiele sportowych emocji, jak chociażby ambitna rywalizacja naszych skoczków. Pięknie wystartowali nasi olimpijscy debiutanci w łyżwiarstwie figurowym, para taneczna Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew. Warto wiedzieć, że ich trenerką jest była polska zawodniczka w tej dyscyplinie Sylwia Nowak, która obecnie cały swój czas poświęca naszej parze tanecznej i młodemu narybkowi. Patrząc na ich występy, nie zawsze zdajemy sobie sprawę jak dochodzi się do olimpijskiego startu. To są tysiące godzin ćwiczeń i żelazna dyscyplina.

– Media piszą o niewielkiej liczbie kibiców na zawodach.

– To zależy od konkurencji. Tam, gdzie startują Koreańczycy np. w konkurencjach łyżwiarskich, jak jazda figurowa, short track, publiczności jest bardzo dużo. A z kolei skoki narciarskie, które dla nas były tak ważne, nie były transmitowane przez koreańską telewizję, bo nie było tam zawodników koreańskich. Faktem jest, że kibiców z Europy nie ma tutaj zbyt wielu. To zapewne sprawa odległości. Z Polski do Seulu leci się 8 godzin, z Europy Zachodniej jest to jeszcze dłuższy dystans. Z Korei Północnej przyjechała dużą grupa czirliderek, które pięknie dopingowały swoich zawodników. Dodam też, że nic się nie zmieniło, jeżeli chodzi o najwyższą ocenę igrzysk od strony organizacyjnej: świetne jedzenie, które chwalą wszyscy nasi sportowcy, czystość, punktualność. To wszystko jest naprawdę znakomite.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem