Reklama

Papieskie i prymasowskie szlaki

2016-10-26 08:07

Anna Wyszyńska
Niedziela Ogólnopolska 44/2016, str. 16


Stryszawa, Bachledówka, Fiszor i Studzieniczna były w latach 1960-80 miejscami letniego wypoczynku kard. Stefana Wyszyńskiego. Przez te malownicze miejsca prowadzi nas książka Anny Krystyny Zyskowskiej

Książka „Papieskie i prymasowskie szlaki Świętego Jana Pawła II i Kardynała Stefana Wyszyńskiego Prymasa Tysiąclecia. Wakacje 1960-1980” ma charakter dokumentalny – autorka opiera się na zapiskach Prymasa, jego homiliach i świadectwach innych osób. Portretuje go w sytuacjach nieoficjalnych, w otoczeniu przyrody i oddaje duchową atmosferę wakacyjnych dni.

Maryja „od wczasów”

Do miejscowości letniskowych Ksiądz Prymas wyjeżdżał zwykle w pierwszych dniach lipca. W 1961 r. po raz pierwszy zabrał do Stryszawy kopię Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej, którą otrzymał w maju tegoż roku i z którą od tego czasu nigdy się nie rozstawał. To w czasie tych wakacji w zaimprowizowanym przemówieniu na polanie zaaprobował nowy tytuł Maryi: „od wczasów”. Zauważył wtedy żartobliwie: „Matka Boska lubi uciekać z nieba i chociaż niewątpliwie jest Królową, najlepiej czuje się w roli Służebnicy Pańskiej. Lubi się ukrywać wśród gór, krzewów i kwiatów, gdzie zapomina o wszystkim i łatwo sama odnajduje Boga; tam, gdzie ludziom szepce najrozmaitsze dobre słowa do serca”. Zwykle w drodze do Stryszawy czy na Bachledówkę lub gdy wracał stamtąd, zatrzymywał się na Jasnej Górze, by rozpocząć i zakończyć urlop Mszą św. w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej.

Współpracownicy wiedzieli, że bardzo cieszył się na możliwość pobytu w bliskim kontakcie z przyrodą. Autorka podkreśla, że Prymas „patrzył na przyrodę jako na przejaw dobroci i miłości Bożej, umiał ją podpatrywać, niejako ucząc się od Boga tej dobroci i miłości”. Potrafił rozpoznać po śpiewie gatunek ptaka. Znał nazwy drzew i krzewów, ziół i traw. Radość sprawiała mu możliwość długich spacerów, samotnej modlitwy i kontemplacji.

Reklama

Papieskie i prymasowskie szlaki

Tradycją stało się, że do miejsc letniego wypoczynku przyjeżdżał biskup, a następnie kardynał Karol Wojtyła. W 1967 r. na Bachledówce kard. Wyszyński skierował do niego znamienne słowa: „Moje losy, jak długo Pan Bóg będzie ode mnie tego chciał, związane są z Eminencją. Od tej pory ja, odciążony w pewnym zakresie od wyłącznej odpowiedzialności za Kościół Boży, będę mógł zawsze oglądać się na Eminencję, na jego obecność, pomoc i na jego młodość, która jest jakąś odnową Kościoła świętego w Ojczyźnie naszej”. Latem następnego roku w dzienniku „Pro memoria” znajdujemy zapis: „Wtajemniczam Kardynała we wszystkie sprawy, by w razie czego (...) był w toku spraw”. Dowiadujemy się również, że kiedy kard. Wojtyła pojawiał się na Bachledówce, odbywały się wieczornice ze śpiewem i poezją, a także zacięte mecze w siatkówkę (Prymas ograniczał się w nich do roli obserwatora).

Na Bachledówkę chętnie przychodzili okoliczni górale. O serdecznych relacjach z mieszkańcami świadczą zapiski o. Mieczysława Łacka – paulina, wówczas ministranta: „Więc chodziłem i drugi raz dziennie na Bachledówkę na Apel, bo po nim Ksiądz Prymas rozdawał bardzo dobre czekoladowe cukierki. Pycha! Trzymał je zazwyczaj z tyłu za sobą i wyciągał je, dając nam, dzieciom”.

Wakacyjnymi lekturami Prymasa były m.in. „Alchemia słowa” Jana Parandowskiego, powieści Kornela Makuszyńskiego czy „Trylogia” Henryka Sienkiewicza. Cenił też wspólne czytanie.

Od lipca 1974 r. Ksiądz Prymas wyjeżdżał na lipcowy odpoczynek do położonej wśród lasów miejscowości Fiszor na Mazowszu, do domu Sióstr Benedyktynek Samarytanek. Tak jak do Stryszawy i na Bachledówkę, przyjeżdżał do Fiszora kard. Wojtyła, który tworzył wspaniałą atmosferę. Jak wspomina autorka: „Najcudowniej było, gdy śpiewał solo, co także się zdarzało; na przykład piosenkę o starym kowboju. Na drugi dzień po koncelebrze i po śniadaniu były długie rozmowy Prymasa Polski z Księdzem Kardynałem o najważniejszych i aktualnych sprawach Kościoła”.

Prymasowskie troski

Mimo że wakacje to czas odpoczynku, niemożliwe było całkowite wyłączenie się Prymasa z trudnych spraw bieżących. Przede wszystkim podczas tych wyjazdów był nieustannie inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa. Dawało się to odczuć w wielu okolicznościach, np. kiedy w czasie drogi trzeba było wymienić koło w samochodzie. Przykrością dla Prymasa było, gdy podczas spacerów w Stryszawie spotykał grupki dzieci i młodzieży przebywające na wakacjach – zauważał, że były pilnowane przez wychowawców, którzy zabraniali im kontaktów z księdzem.

Były także okazje do rozmów o sytuacji Kościoła z gośćmi, którzy odwiedzali Prymasa: m.in. z abp. Antonim Baraniakiem, bp. Bronisławem Dąbrowskim – sekretarzem Episkopatu Polski, ks. Andrzejem Deskurem i ks. prał. Zdzisławem Peszkowskim.

Książka „Papieskie i prymasowskie szlaki...” i zawarte w niej dokumenty tworzą niebanalny portret Prymasa – wybitnego duszpasterza i męża stanu, biskupa zatroskanego o dusze wiernych, szanującego każdego człowieka i dostrzegającego piękno Bożego stworzenia. Są kolejnym potwierdzeniem głębokiej maryjności Prymasa, wyrażonej w słowach: „Soli Deo per Mariam”. Książka dostarcza cennych informacji o relacjach łączących kard. Wyszyńskiego i kard. Karola Wojtyłę. Dzięki załączonym aneksom, fotografiom, obszernej bibliografii, notom biograficznym wymienionych w treści osób stanowi ważny zapis historyczny.

Anna Krystyna Zyskowska, „Papieskie i prymasowskie szlaki Świętego Jana Pawła II i Kardynała Stefana Wyszyńskiego Prymasa Tysiąclecia. Wakacje 1960-1980”. Instytut Papieża Jana Pawła II, ul. Księdza Prymasa Augusta Hlonda 1, 02-972 Warszawa, tel. 22 213 11 90, www.ipjp2.pl , e-mail: instytut@ipjp2.pl .

Tagi:
książka

O sporcie w Polsce przystępnie i dla wszystkich

2018-02-21 10:32

Paweł Stachnik
Niedziela Ogólnopolska 8/2018, str. 57

Zimowe igrzyska olimpijskie w koreańskim Pjongczangu dostarczają nam kolejnych emocji sportowych. Kibicujemy naszym zawodnikom, którzy walczą o medale, wszak w sportach zimowych Polska zawsze się liczyła


Nasi narciarze, łyżwiarze i skoczkowie narciarscy bywali mistrzami świata i mistrzami olimpijskimi, bili rekordy czasu i odległości, zachwycali publiczność w wielu krajach. Można się o tym przekonać, czytając wydaną właśnie książkę „Historia sportu w Polsce 1805 – 2018”. Niezawodne krakowskie wydawnictwo Biały Kruk jak zawsze wykazało się dobrym wyczuciem chwili i przygotowało obszerny pierwszy tom właśnie teraz, na czas zimowej olimpiady. Lektura tej książki może być świetnym uzupełnieniem sportowych emocji przeżywanych podczas telewizyjnych relacji z Pjongczangu.

Sport w średniowieczu?

Zadania opisania dziejów sportu na ziemiach polskich podjął się młody historyk Krzysztof Szujecki. Nie było to łatwe, wszak pierwsze formy zachowań sportowych w Polsce miały miejsce już w... średniowieczu. Tym przecież były zapasy, strzelanie z łuku, szermierka czy wreszcie słynne turnieje rycerskie. Sport nowoczesny, w naszym dzisiejszym rozumieniu, pojawił się na ziemiach polskich na początku XIX wieku. W 1805 r. w Wilnie została wydana fundamentalna praca Jędrzeja Śniadeckiego zatytułowana „O fizycznym wychowaniu dzieci”, zaś samo słowo „sport” po raz pierwszy pojawiło się w krajowym piśmiennictwie w 1856 r. Użył go literat Konstanty Gaszyński podczas pracy nad swoim utworem „Wyścigi konne w Warszawie”. Autor „Historii...” zdecydował się ująć w swojej książce okres, w którym sport funkcjonował w nowoczesnej formie, a zatem od początku XIX wieku do czasów nam współczesnych, i to dosłownie, bo opowieść doprowadzona zostanie w drugim tomie do 2018 r.

Szujecki rozpoczął od przedstawienia organizacji i towarzystw, które w połowie XIX stulecia organizowały ruch sportowy na naszych ziemiach (PTG „Sokół”, towarzystwa wioślarskie, gimnastyczne, rowerowe itp.). Dalej opisał rozwój poszczególnych dyscyplin. Cztery części, na które została podzielona książka, obejmują kolejno: okres narodowej niewoli, dwudziestolecie międzywojenne, czas wojny i okupacji oraz PRL. W miarę pojawiania się nowych dyscyplin, takich jak hokej na lodzie i na trawie, tenis, biathlon itd. – autor dodawał poświęcone im rozdziały. Nie zapomniał też o takich zagadnieniach, jak prasa sportowa, wybitni działacze i animatorzy sportu, organizacje wspierające rozwój sportu i kultury fizycznej.

Marsz dla siłacza

Szujecki opisuje rozwój poszczególnych dyscyplin, wyróżniających się zawodników, ich występy na krajowych i międzynarodowych zawodach, sukcesy, które tam osiągali, lub ich brak. Nie zapomina o zabawnych lub nietypowych wydarzeniach towarzyszących zawodom, przytacza wspomnienia uczestników i relacje prasowe. Poznawanie historii polskiego sportu może stać się dzięki temu ciekawe nawet dla osób dotychczas sportem raczej średnio zainteresowanych. U Szujeckiego można przeczytać o bokserze polskiego pochodzenia występującym w USA, Stanisławie Kiecalu vel Stanleyu Ketchelu, który jako zawodowiec był tak skuteczny na ringu, że nazwano go... „Zabójcą z Michigan”. W 1909 r. w fantastycznym stylu wygrał walkę o tytuł mistrza świata wszechwag. Zginął zastrzelony przez człowieka zazdrosnego o kobietę, o której względy obaj rywalizowali...

Inny polski siłacz z przełomu XIX i XX wieku – zapaśnik Władysław Pytlasiński został mistrzem świata, a jego popularność była tak wielka, że skomponowano na jego cześć marsz na fortepian zatytułowany właśnie „Pytlasiński”. Po zakończeniu kariery sportowej, w latach 20. ubiegłego wieku, wystąpił w dwóch polskich filmach niemych: „Bartek zwycięzca” i „Pan Tadeusz”.

Z kolei lwowski zawodnik Wacław Kuchar, pierwszy laureat plebiscytu „Przeglądu Sportowego” na sportowca roku, był sportsmenem prawdziwie wszechstronnym. Grał w piłkę nożną, uprawiał łyżwiarstwo szybkie i hokej na lodzie, biegał na 110, 400 i 800 m, skakał wzwyż i w dal. Był też rekordzistą Polski w biegach na 800 i 400 m przez płotki, skoku wzwyż, dziesięcioboju oraz sztafecie 4x400 m i sztafecie szwedzkiej...

Historia pełna ciekawostek

Myślę, że z książki Krzysztofa Szujeckiego nowych i interesujących rzeczy mogą się dowiedzieć nawet pasjonaci sportu, nie tak dobrze obeznani w jego historii. Kto np. wie, że wybitna przedwojenna łuczniczka Janina Kurkowska-Spychajowa była 64-krotną medalistką mistrzostw świata i 38-krotną mistrzynią świata? I że zdobyła największą liczbę medali w historii światowego łucznictwa sportowego? Albo że najlepszy piłkarz Cracovii, legendarny Józef Kałuża, podczas swojej kariery wystąpił w 404 meczach, w których zdobył... 465 bramek; lekkoatleta Józef Schmidt jako pierwszy w historii skoczek w dal pokonał w trójskoku granicę 17 m, a wreszcie że średniodystansowiec Henryk Szordykowski 11 razy był mistrzem Polski, a 3 razy halowym mistrzem... Stanów Zjednoczonych w biegu na jedną milę?

Przez karty książki przewijają się nazwiska tak zacnych i utytułowanych polskich sportowców, jak: Janusz Kusociński, Bronisław Czech, Irena Szewińska czy Czesław Lang. Autor doprowadził swoją opowieść mniej więcej do połowy okresu PRL-u. Ciąg dalszy znajdzie się w drugim tomie, który ukaże się za trzy miesiące. Przeczytamy w nim o sukcesach m.in.: Adama Małysza, Roberta Korzeniowskiego, Mai Włoszczowskiej. Znajdzie się w nim także relacja z udziału naszych sportowców w olimpiadzie w Pjongczangu. Zapowiada się kolejna fascynująca lektura.

Krzysztof Szujecki, „Historia sportu w Polsce 1805-2018”, t. 1. 368 str., 280 zdjęć, 19,5 x 24 cm, twarda oprawa, Biały Kruk, Kraków 2018. Cena det. – 69 zł.

***

Wyjątkowa promocja dla czytelników „Niedzieli”! Przy zamówieniu 2 egzemplarzy „Historii sportu w Polsce” cena wynosi 59 zł/egz. i przesyłka gratis! Zamówienia można składać pod nr. tel. 12 260 32 90, 12 254 56 19 lub mailowo: dystrybucja@bialykruk.pl. Przy zamówieniu na kwotę powyżej 120 zł koszty przesyłki (14 zł) ponosi wydawnictwo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: kontemplacja i modlitwa radością zażyłości z Bogiem

2018-02-25 14:39

tłum. st (KAI) / Watykan

Do "wyjścia na górę" w okresie Wielkiego Postu by tam wraz z Jezusem stawać się bardziej uważnymi na głos Boga, pozwolić się ogarnąć i przemienić przez Ducha zachęcił Franciszek podczas niedzielnej modlitwy Anioł Pański.

Grzegorz Gałązka

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza Ewangelia, drugiej niedzieli Wielkiego Postu, zachęca nas do kontemplacji przemienienia Jezusa (por. Mk 9,2-10). Wydarzenie to należy łączyć z tym, co wydarzyło się sześć dni wcześniej, kiedy Jezus objawił swoim uczniom, że w Jerozolimie będzie musiał „wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie” (Mk 8,31). Te słowa spowodowały kryzys wewnętrzy u Piotra i całej grupy uczniów, którzy odpierali myśl, że Jezus zostanie odrzucony przez przywódców ludu i zabity. Czekali oni w istocie na Mesjasza potężnego, silnego i panującego. Tymczasem Jezus przedstawia się jako cichy i pokorny sługa Boga i ludzi, który będzie musiał oddać swoje życie w ofierze, przechodząc drogą prześladowania, cierpienia i śmierci. Jak można podążać za Nauczycielem i Mesjaszem, którego ziemskie życie skończyłoby się w ten sposób? Cóż oni myśleli? Odpowiedź pochodzi właśnie z przemienienia stanowiącego zapowiedź wielkanocnego pojawienia się Jezusa.

Jezus wziął ze sobą trzech uczniów, Piotra, Jakuba i Jana, i „zaprowadził ich na górę wysoką” (Mk 9,2); i tam, przez chwilę, ukazał im swoją chwałę, chwałę Syna Bożego. To wydarzenie przemienienia umożliwia uczniom stanięcie w obliczu męki Jezusa w sposób pozytywny, nie dając się przytłoczyć. Zobaczyli Go takim, jakim będzie po męce, chwalebny. W ten sposób Jezus przygotowuje ich na próbę. Przemienienie pomaga uczniom, a także nam w zrozumieniu, że męka Chrystusa jest tajemnicą cierpienia, ale jest przede wszystkim ze strony Jezusa darem nieskończonej miłości. Wydarzenie Jezusa, który przemienia się na górze pozwala nam lepiej zrozumieć także Jego zmartwychwstanie. Gdyby przed męką nie było przemienienia ze stwierdzeniem Boga: „To jest mój Syn umiłowany” (w. 7), zmartwychwstanie i tajemnica paschalna Jezusa nie byłyby łatwe do zrozumienia w całej ich głębi. Aby je zrozumieć, trzeba wcześniej wiedzieć, że Ten, który cierpi i który jest uwielbiony, jest nie tylko człowiekiem, ale Synem Bożym, który zbawił nas swoją miłością wierną aż po śmierć. W ten sposób Ojciec ponawia swoją deklarację mesjańską dotyczącą Syna, już uczynioną na brzegu Jordanu w dniu chrztu i zachęca: „Jego słuchajcie!” (Wj 7). Uczniowie są powołani do podążania za Nauczycielem z ufnością i nadzieją, pomimo Jego śmierci. Bóstwo Jezusa ma się objawić właśnie na krzyżu, właśnie w Jego śmierci „w ten sposób”, tak że ewangelisty Marek wkłada w tym momencie w usta setnika wyznanie wiary: „Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym” (15, 39).

Zwracamy się teraz do Maryi Dziewicy w modlitwie, do ludzkiego stworzenia przemienionego wewnętrznie przez łaskę Chrystusa. Powierzamy się, ufni w jej macierzyńską pomoc, aby z wiarą i wielkodusznością kontynuować drogę Wielkiego Postu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Spotkanie autorskie

2018-02-25 19:20

Co znaczy żyć wiarą dla antyterrorysty, komandosa, żołnierza, ratownika TOPR czy WOPR, alpinisty, strażaka czy policjanta? Jeśli chcesz poznać odpowiedź, przyjdź na spotkanie autorskie z Mateuszem Pietrzakiem, autorem "Bożej kompani", "Blogobojnych, czyli o nowych mediach w Kościele" oraz najnowszej książki "Myśli Bożego komandosa", która ukazała się na początku tego roku. Spotkanie odbędzie się 1 marca o godzinie 16:30 w Księgarni Świętego Pawła w Lublinie przy ul. Królewskiej 6.


"Boża kompania" opisuje historie mężczyzn, którzy odnaleźli swoje miejsce w Kościele. Dla nich być żołnierzem Chrystusa oznacza z pasją wykonywać swoją pracę, nierzadko narażając własne życie. Codziennie walczyć ze swoim zmęczeniem, stresem, zniechęceniem. Walczyć o czas dla rodziny, o czas na modlitwę, czas dla innych.... Mateusz Pietrzak w swojej książce kładzie kres myśleniu, że Kościół to miejsce tylko dla kobiet. Przedstawia silnych mężczyzn, którzy wybrali Jezusa jako najlepszą drogę życia. To On każdego dnia uczy ich, co znaczy być prawdziwym mężczyzną.

Książka "Blogobojni, czyli o nowych mediach w Kościele" pokazuje, jak owocnie wykorzystywać nowe media w dziele ewangelizacji. Tłumaczy, jak wielkim darem Boga są internetowe środki przekazu. Uświadamia, że są one jedną z najlepszych współczesnych ambon, dzięki którym można głosić Słowo Boże całemu światu.

Najnowsza pozycja "Myśli Bożego komandosa" to obraz Jezusa we współczesnej kulturze, którego zwykło się przedstawiać albo jako urocze dzieciątko, albo jako spokojnego i wyrozumiałego nauczyciela. Pietrzak w swej książce prezentuje inny Jego obraz. Chrystusa przedstawia jako twardego, bezkompromisowego i silnego mężczyznę, który może stać się wzorem zarówno dla młodych chłopaków przygotowujących się do najważniejszych życiowych zadań, jak i ojców pragnących wychować swych synów na dzielnych i odważnych Bożych komandosów. Autor pokazuje wszystkim chcącym odnaleźć w sobie prawdziwą męskość, jak zainspirować się przykładami świętych mężczyzn, a także dzieli się świadectwem tego, jak wymagające hartu ducha wyprawy w góry pomagają mu nabierać sił – zarówno duchowych, jak i fizycznych – do walki o swoje życie.

***

Mateusz Pietrzak – katecheta świecki, doktorant teologii na UPJP2 w Krakowie. Interesuje się teologią mediów. Uczestnik konferencji naukowych związanych z teologią współczesną. Członek Ruchu Światło-Życie. Miłośnik wypraw górskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem