Reklama

Biały Kruk 1

GPS na życie

SMS-y z Konga

2016-10-19 08:56

Karolina Mysłek, s. Anna Nowakowska CSA
Niedziela Ogólnopolska 43/2016, str. 54-55

Archiwum s. Anny Nowakowskiej

Niedziela Misyjna. O tym, że misjonarze wykonują konkretny kawał roboty w naszym imieniu – wiadomo. O tym, że potrzebują naszej modlitwy – też. Ale czy wiadomo, jak wygląda ich codzienność? Z czym się zmagają? Jak wyglądały ich początki na krańcu świata?
Czym się zachwycali, z czym musieli zmierzyć? O tym w moich SMS-owych rozmowach z s. Anną ze Zgromadzenia Sióstr od Aniołów. Pisanych pod wpływem chwili, z potrzeby serca...

28 lutego

Hej! Sprawdzam łączność Rwanda-Częstochowa. Od wczoraj jestem w Afryce. Pierwszy szok – wczoraj rano zima, wieczorem pełnia lata. Przyleciałam z Aniołami otoczona szturmem do nieba. W Brukseli otrzymałam ostatnie pożegnalne SMS-y i wiadomości, że moi „Anielscy Bracia” – kapłani odprawili rano Mszę św. w mojej intencji.

2 marca

No, od dzisiaj mam Internet w telefonie. W Rwandzie czekam na dokumenty. Nie wiem, ile to potrwa. Czuję się, jakbym była w Europie. Stolica piękna, zielona, ludzie pracowici. Mój francuski póki co mało w użyciu. Tu wszyscy mówią w kinyarwanda.

11 marca

Jutro jadę do Konga: ) Udało mi się szybko wyrobić dokumenty pozwalające wielokrotnie przekraczać granicę. Nawet paczki, które wysłałam pocztą, dotarły w ciągu 12 dni – to chyba rekord. I dotarły wszystkie, a to już cud: )

Reklama

W niedzielę będziemy mieli w wiosce wydarzenie – mecz piłki nożnej między tragarzami a murarzami – ekipą, która buduje 4 sale szkoły średniej. Podobno niektórzy grają boso, a tu teren nier?wny i kamienie.

12 marca

10.04 Pozdrawiam z drogi. Jestem 70 km od granicy.

11.26 Już widzę wulkany!

13.39 Jestem w Kongo, w Gomie. Jak nie będzie problemów, na miejscu będę za

3 godziny. Inny świat. Ciągle się czymś zachwycam – widoki, ludzie, nawet marchewka na sprzedaż poukładana w piramidkę przy drodze. Na razie ostatni bastion cywilizacji i ostatnie kilometry asfaltu. Kongo mnie wita bardzo gorąco.

17.00 Asfalt szybko się skończył, 3 godziny wertepów – droga międzynarodowa. Po drodze same wioski. Bieda. Co kilka kilometrów posterunki żołnierzy.

Już w Ntamugenga, dzieciaki, widząc nasz samochód, na całe gardła krzyczą „ma soeur” i machają rękami. Wzruszenie.

17.10 Po wertepach, mijając stado małp, dotarłam do mojej nowej ojczyzny. Właśnie siadłam w moim pokoju. Mogę podziwiać bujną roślinność, wzg?rza, wulkany. Internet słaby.

27 marca

W piątek liturgia trwała 4 godziny, wczoraj Msza św. też 4, ale było 190 chrztów młodzieży i dorosłych. W kościele chyba ponad tysiąc osób. Chóry śpiewają, a raczej krzyczą, bo nie ma mikrofonów. Każdego dnia śpiewa inny chór i inny zespół tańczy. Ludzie klaszczą z radości. Dziś Msza św. tylko 3 godziny: )

24 kwietnia

Popołudniowy powrót do domu. Na drodze pozdrawiają mnie dwie kobiety w języku swahili. Jedna m?wi: „Moja siostro...”, dalej zrozumiałam tylko słowo „szpital”. I nagle jak anioł na drodze pojawia się Moïse – nasz wsp?łpracownik, kt?ry zaczyna tłumaczyć: kobiety są w drodze do szpitala. Mają jedzenie i drewno na opał, żeby na miejscu przygotować posiłek dla chorej c?rki.

21 maja

Moim dużym autkiem byłam dziś w wiosce wysoko w górach. Pojechałam z pracownikami szpitala i moim nauczycielem jazdy, aby odebrać skromny przydział lek?w i mleka dla niedożywionych.

27 maja

Wczoraj i dziś miałam wielką radość z dzielenia się tym, co mamy, z naszymi kongijskimi rodzinami. Wsp?łsiostra kupiła worek ubrań (ciuchy z Kanady). Część bardzo wygniecionych uprałam ręcznie i przygotowałam paczkę dla rodziny z czwórką dzieci. Jeden z ojców był zaskoczony, że wszystkie sukienki i spódniczki są mini. Tutaj obowiązuje długość do pół łydki lub jeszcze dłuższe.

Ja czekam, aż krawiec uszyje mi spódnice z afrykańskiego materiału. To robota bez prądu.

Na razie wziął miarę. Tempo pracy afrykańskie. W myśl zasady: Jak zrobię, to będzie.

Jak przyjdę, to będę; )

10 czerwca

Znalazłam kilka konspektów do religii w szkole średniej, które 15 lat temu tworzyła moja współsiostra. Są po francusku. Tu na katechezę w szkole katolickiej chodzą wszyscy niezależnie od wyznania. To dopiero jest WYZWANIE.

25 czerwca

Zakończenie roku przedszkolaków. Ćwiczę z dziećmi tańce i śpiewy. Przygotowuję drobne prezenty dla starszaków: piłeczka, zeszyt i ołówek. Będzie jeszcze poczęstunek – paczka ciastek z glukozą i butelka soku dla każdego, a to już impreza!

Wczoraj dwie dziewczynki bawiły się ze mną w mamę i córki. Jestem zaskoczona, bo to bardzo śmiałe mówić do białego „mamo”.

28 czerwca

Moje wakacje tylko w kalendarzu. Czekają mnie lekcje francuskiego, udział w sesji formacyjnej dla nauczycieli, przygotowanie konspektów na wrzesień i opracowanie programu nauczania na cały rok. Będę też pracować w ośrodku dożywiania.

26 lipca

Dziękuję za życzenia imieninowe. Zapraszam na afrykańską kawę i szarlotkę z mango: )

Po południu miałam życzenia od naszych współpracowników. Dostałam bukiet kwiatów i najbielszego królika, jakiego znaleźli: ) Zaskoczyli mnie.

27 lipca

Od soboty leżę w łóżku. Mam jakąś infekcję, ale na szczęście nie jest to tyfus, dur brzuszny ani malaria. Tęsknię za Polską. Szczególnie teraz, podczas ŚDM. Cieszę sie, że mam Internet – ile mogę, oglądam i czytam.

11 sierpnia

Jestem w Rwandzie. Widziałam tu w sklepie worek klocków plastikowych ok. 60 elementów za 90 tys. franków, czyli 120 dolarów!!! I czym mają się bawić nasze dzieci? Będę składać na te klocki, bo w Kongo w ogóle jeszcze plastikowych klocków nie widziałam w sklepach: )

21 sierpnia

Dzięki Adelinie [nowicjuszka, uczestniczka ŚDM w Krakowie – przyp. red.] od soboty jemy kiełbasę, kabanosy i ser pleśniowy z Polski. A Marysia przywiozła mi kilo KRÓWEK: ): ): )

23 sierpnia

Dziś byłam u dyrektora szkoły średniej. Od września będę miała religię z czwartymi klasami, 4 godziny tygodniowo – w czwartki. W pozostałe dni tygodnia będę pracować w przedszkolu. Będę też musiała przejąć niekt?re obowiązki w domu, rachunki, wypłaty dla naszych pracownik?w. Trochę więcej na głowie i więcej siwych włosów: )

5 września

Już się zaczęło. Rano w naszym przedszkolu płacz maluchów zostawionych przez rodziców. Smyki uciekały przez furtkę na ulicę. Musieliśmy wyciągnąć naszą tajną broń – czyli cukierki, żeby uspokoić i zachęcić, żeby jutro też przyszły; ) Niektóre z nich przeżyły dziś drugi szok, widząc białego, i na mój widok zaczęły krzyczeć: Muzungu! , tzn. biała.

Dziś dostałam wiadomość, że mój dawny uczeń chce wspierać nasze przedszkole. Pracuje w Anglii, ma rodzinę, wspiera już misje w Zambii. Ofiarował nam tysiąc złotych.

Aż się popłakałam ze szczęścia i z tego, jak się Ojciec troszczy o swoje dzieci.

16 września

Nasze przedszkole przeżywa oblężenie. Są 3 grupy. Dzieci już ponad 100. Trzylatk?w ponad 50, a rodzice jeszcze przychodzą, aby zapisać. Zabrakło fartuszk?w, więc krawiec szyje nowe. Rodzice płacą 1$ miesięcznie za przedszkole. Ich dzienny zarobek to ok. 0,7 – 1,5$. Przedszkole utrzymuje się dzięki ofiarodawcom z Polski.

28 września

Od kilku dni nasze przedszkole ma 2 nowych nastoletnich przyjaci?ł. To Daniel i Tuyisenge. Są niepełnosprawni umysłowo. Pochodzą z r?żnych wiosek. Tuyisenge idzie do przedszkola ok 1,5 godziny piechotą. Zawsze wita mnie z uśmiechem i m?wi, że u niego wszystko OK. Porządkuje teren przy przedszkolu, bawi się z innymi, tańczy i śpiewa. Każdego dnia uczy się higieny, tzn. myje się i pierze swoje ubrania, potem czyste zakłada na powr?t do domu. Ma tu ubrania na zmianę.

30 września

Jestem na zakupach w Rwandzie. Dostałam pieniądze od mojego byłego ucznia. Po klockach, które tu ostatnio widziałam, ani śladu: (Za to kupiłam lalki dla dziewczynek i samochody dla chłopców, książeczki o zwierzętach. Cieszę się jak dziecko.

9 października

Dyrektor szkoły kupił brystol i mazaki. Nauczyciele mogą ogłosić konkurs, na rysunki, schematy, które posłużą jako pomoce dydaktyczne.

Można mieć pomoce?

Można: )

Wszystkim, którzy zechcą wesprzeć działalność s. Anny w Kongo i jej przedszkolaki, podajemy numer konta: Sekretariat Misyjny Zgromadzenia Sióstr od Aniołów, ul. Broniewskiego 28/30, 05-510 Konstancin-Jeziorna: 70 8002 0004 0209 2858 2002 0001 z dopiskiem: PRZEDSZKOLE KONGO

Tagi:
misje Afryka

Grzesiek na misjach

2018-02-21 10:32

Małgorzata Cichoń
Niedziela Ogólnopolska 8/2018, str. 50-51

Ma 27 lat, pochodzi z parafii św. Brata Alberta Chmielowskiego w Librantowej k. Nowego Sącza. Skończył budownictwo na Politechnice Krakowskiej. 2 lata pracował w biurze projektowym, a teraz w dużej firmie jest inżynierem budowy i właśnie stawia 10-piętrowy biurowiec. Trzeba jeszcze dodać: wolontariusz i misjonarz!

Archiwum Grzegorza Matusika

– Miałem kiedyś myśl, że nie robię niczego dla kogoś bezinteresownie. Zaangażowałem się więc w Szlachetną Paczkę, a potem zostałem wolontariuszem w czasie Światowych Dni Młodzieży. Później koleżanka wspomniała, że była na misjach w czasie Wielkiego Tygodnia i pokazywała zdjęcia. Na portalu społecznościowym udostępniła informację o zbliżającym się wydarzeniu. Przyjaciel zapytał: „Może byśmy pojechali?". Pomyślałem: „Superpomysł, można coś dla kogoś zrobić”. To był odruch serca – opowiada Grzegorz Matusik.

„Ten” czas inaczej

– Poszliśmy na pierwsze spotkanie, potem na kolejne, no i się udało! Czułem, że to jest to, nie „rozkminiałem” długo tej decyzji. Chciałem jechać na Litwę. Wiedziałem, że czas Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy spędzę poza własnym domem, inaczej. Byłem ciekaw, jak się odnajdę w nowej roli, nie będąc na święta z rodziną.

Wraz z początkiem Wielkiego Postu zacząłem modlić się dziesiątką Różańca za ludzi, których spotkam, i za naszą misję. Czułem wewnętrzny pokój, choć przed wyjazdem mieliśmy tylko ogólnie zarysowany plan działań, konkrety były niewiadomą.

Wieźliśmy ze sobą dary dla Polaków mieszkających na Litwie. Zebraliśmy je w czasie „Operacji Kilo”. Pamiętam, jak jedna z pań dopytywała, dla kogo te rzeczy, kto je zawiezie itd. Gdy powiedzieliśmy, że sami je zawieziemy, przyszła z całą reklamówką zabawek. Przydały się dzieciom ze świetlicy, gdzie prowadziliśmy zajęcia...

Mecz na rozgrzewkę

Na te misje jedziemy w dwóch grupach – osobno dziewczyny (w tym roku one jadą na Litwę), osobno chłopcy (w marcu udają się do Rumunii). Myślę, że to dobre rozwiązanie, sprzyjające skupieniu. To w końcu Wielki Tydzień, a nie czas kolonijnych przygód.

W naszej zeszłorocznej grupie było 11 chłopaków – najmłodszy był w klasie maturalnej. Z początku widać było między nami różnicę wieku. Przez trzy pierwsze dni trzeba było się zgrać. Potem zrozumieliśmy się nawzajem, a po tych 9 dniach nie chcieliśmy się rozstawać. Towarzyszyło nam dwóch księży Legionistów Chrystusa – o. Matthew (rodem z Nowej Zelandii) i o. Wawrzyniec.

Pierwszy dzień na misjach był „rozpoznawczy”. Graliśmy w piłkę z miejscowymi chłopakami. Na drugi dzień była już Niedziela Palmowa. Dwóch spośród nas czytało Pasję w głównym kościele w Ejszyszkach. Tam organizowaliśmy też wieczorne czuwania.

Odwiedzamy Polaków

Na Eucharystie jeździliśmy do mniejszych miejscowości i tam posługiwaliśmy podczas Triduum Paschalnego. W jeden dzień dwóch z nas pojechało do szpitala, czytać i śpiewać podczas nabożeństwa. Ja, Grzesiek i Karol byliśmy odpowiedzialni za zajęcia w świetlicy. Na początku przyszło niewiele dzieci, ale z czasem ich przybywało. Bawiliśmy się z nimi, układaliśmy tor przeszkód. Potem one przyszły na Mszę św., a jeden z miejscowych chłopaków, Jarek, pomagał podczas liturgii.

Ewangelizowaliśmy niedaleko Ejszyszek. Odwiedzaliśmy Polaków – praktycznie całą parafię stanowili nasi rodacy. Gdy szliśmy drogą, czekali na nas już przy furtce, witali serdecznie w domach, częstowali swojskim chlebem, kiełbasą, konfiturami... Rozmawiali z nami prawie jak z księżmi, obdarzali zaufaniem. Szukając wsparcia, często opowiadali o trudnych relacjach rodzinnych.

Jedna starsza pani specjalnie poszła do sklepu rano i nakupiła słodyczy, aby mieć czym nas przywitać. Opowiadała nam o zmarłej siostrze, z którą nie zdążyła się pogodzić. Teraz codziennie modli się za nią. Pomodliliśmy się więc razem z tą panią. Zawsze modliliśmy się na końcu spotkań, prosząc, by gospodarze podali swoje intencje. Pamiętam też wiekowe małżeństwo. Pan opowiadał, że widział Piłsudskiego. Marszałek przyjechał do punktu wymiany koni.

Poznaliśmy różne historie Polaków żyjących poza Ojczyzną. Przekonaliśmy się, jak ci ludzie pięknie mówią po polsku. Ogólnie, mieliśmy wrażenie, że te wioski są nieco wymarłe – są w nich tylko starsze osoby i dzieci. Młodzi pracują w Wilnie lub w Polsce.

Jak w niebie

Polecam taki wyjazd młodym osobom, które chcą zobaczyć inne życie i doświadczyć namiastki misji. Można inaczej, pod względem duchowym, przeżyć ten świąteczny czas. Sam nabrałem dużo pokory. Nauczyłem się relacji w grupie oraz jak zrozumieć innych i próbować się dogadać. Mamy różne osobowości i historie, możemy więc wiele od siebie zaczerpnąć. Księża, którzy z nami jadą, są fajni, prawdziwi, ich postawa mnie przekonuje. Nabrałem też poczucia, że mam szczęście, mogąc żyć we własnej Ojczyźnie.

Dni spędzone na Litwie uświadomiły mi, że ewangelizacja ma różne płaszczyzny. Można ewangelizować życiem, postawą, uśmiechem, rozmową, po prostu byciem. Nie trzeba znać całego Pisma Świętego na pamięć, żeby móc coś z siebie dać. Przedstawiciele społeczności, u której gościliśmy, dziękowali nam. Dla nich nasza obecność jest ważna. W Wielki Czwartek po czuwaniu, na którym czytaliśmy i śpiewaliśmy, podeszła do nas pani poruszająca się o kulach. Powiedziała, że przez te dwie godziny czuła się jak w niebie...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Nie żyje Billy Graham - największy ewangelista XX w.

2018-02-21 15:55

abd (KAI) / Montreat

W wieku 99 lat w Montreat w Północnej Karolinie (USA) zmarł dziś Billy Graham, jeden z najbardziej znanych amerykańskich pastorów ewangelikalnych, określany mianem "protestanckiego papieża". Informację o jego śmierci potwierdził Jeremy Blume, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Ewangelizacyjnego Billy’ego Grahama.

wikipedia.org
Barack Obama i Billy Graham

Billy Graham (właśc. William Franklin Graham Jr urodził się 7 listopada 1918 r. w Charlotte w stanie Północna Karolina (USA), jako najstarszy syn prezbiteriańskich farmerów. W wieku 16 lat przeżył osobiste nawrócenie pod wpływem kampanii przebudzeniowych ewangelisty Mordecaia Hama.

W latach 1937-1940 studiował teologię, m.in. Florida Bible Institute, gdzie rozpoczął głoszenie kazań. W 1939 r. został ordynowany na duchownego w Południowej Konwencji Baptystów w Palatka na Florydzie i rozpoczął intensywną działalność ewangelizacyjną. W 1943 r. poślubił Ruth Bell, córkę prezbiteriańskich misjonarzy w Chinach. Miał 5 dzieci, 19 wnucząt i 28 prawnucząt.

Od 1947 r. prowadził kampanie ewangelizacyjne, nazywane w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie krucjatami. Do 2005 r. przeprowadził ich 417. Audytorium liczyło w sumie ok. 210 mln osób, a słuchaczy, którzy śledzili jego wystąpienia za pośrednictwem mediów - ponad 2,2 mld.

Jedna z najbardziej znanych konferencji, przeprowadzona w 1995 r. w Portoryko była tłumaczona symultanicznie na 48 języków i transmitowana drogą satelitarną w 185 krajach.

Graham był pierwszym amerykańskim ewangelistą, który w czasie zimnej wojny głosił Słowo Boże w krajach za tzw. "żelazną kurtyną". W 1978 r. jego krucjata ewangelizacyjna odbyła się w Polsce. W 1981 r. spotkał się z Janem Pawłem II podczas prywatnej audiencji, która trwała blisko 2 godziny. Graham tak podsumował tę wizytę: "była to bardzo prywatna i serdeczna konwersacja. Papież był bardzo ciepły i zainteresowany naszą pracą".

W 1950 r. powołał do życia Stowarzyszenie Ewangelizacyjne Billy’ego Grahama, promujące chrześcijański styl życia i podejmujący działalność ewangelizacyjną poprzez media, działalność wydawniczą, kinematograficzną i organizację krucjat.

Z inicjatywy Grahama w 1966 r. w Berlinie odbył się Światowy Kongres Ewangelizacji z udziałem kaznodziejów, liderów i animatorów z całego świata - pierwsza konferencja ewangelikalnych protestantów zorganizowana na tak wielką skalę. Z jego inspiracji w kolejnych latach odbywały się konferencje, których celem był a refleksja nad metodami ewangelizacji współczesnego świata

Przez wiele lat Graham był bardzo zaangażowany politycznie. Ze względu na swoje poglądy (m.in. uznawanie komunizmu za religię Szatana, sprzeciwiającą się chrześcijaństwu), uznawany był za antykomunistę. Popierał zaangażowanie militarne Stanów Zjednoczonych podczas wojen w Korei i Wietnamie. Był orędownikiem zniesienia segregacji rasowej (w 1954 r. wpłacił nawet kaucję na rzecz uwolnienia z aresztu Martina Luthera Kinga).

Od polityki zdystansował się po aferze Watergate, jednak dalej z wielkim zaangażowaniem komentował bieżące wydarzenia polityczne w świetle Ewangelii. Wzywał do modlitwy w pokój na Bliskim Wschodzie. W 1992 r. odwiedził Koreę Północną i spotkał się z jej ówczesnym przywódcą Kim Ir Senem.

Po atakach na World Trade Centre przewodniczył modlitwom w episkopalnej Katedrze Narodowej w Waszyngtonie. Nazywany był też pastorem prezydentów: spotykał się prywatnie z przywódcami USA i doradzał im (wszystkim, począwszy od D. Eisenhowera, do G. W. Busha). Media nazywały go m.in. "ambasadorem Boga" i "hollywoodzkim Janem Chrzcicielem".

W ostatnich latach Billy Graham zmagał się z wieloma chorobami, m.in. nowotworem, wodogłowiem i choroba Parkinsona. Zmarł 21 lutego br. w swoim domu w Montreat w stanie Północna Karolina.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Dolindo w Częstochowie

2018-02-21 22:11

Marian Florek

W dniu 21 lutego 2018 r. w częstochowskim Duszpasterstwie „Emaus” odbyło się spotkanie z Joanną Batkiewicz-Brożek, autorką niezwykłej książki o niezwykłym włoskim księdzu Dolindo Ruotolo.

Marian Florek

Świadkowie życia kapłana – jak mówiła autorka – byli pod wielkim wrażeniem jego świętości i pokory. A i sama pani Joanna, mówiąc o swoich osobistych przeżyciach związanych z dziennikarską pracą nad książką poświęconą ks. Dolindo, nie potrafiła ukryć ogromnych emocji. Udzielały się one i słuchaczom. Wszyscy mieli wrażenie jakby ks. Dolindo był wśród zgromadzonych.

Ks. Dolindo Ruotolo urodził się 6 października 1882 w Neapolu, a zmarł 19 listopada 1970. Doświadczany: z powodu oskarżeń nieprzychylnych mu osób, oskarżany o herezję, z wieloletnim zakazem odprawiania Mszy Świętej i głoszenia homilii. Błogosławiący spadający z nieba deszcz, aby nawrócił Neapolitańczyków. Mówił: „Życie wieczne to nie żart”, mówił : „Jezu ty się tym zajmij!”. Duszpasterstwu Akademickiemu „Emaus” gratulujemy spotkania z autorką ksiązki o Bożym Kapłanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem