Reklama

Biały Kruk 2

Z „Rodziną 500+” do „Mieszkania+”

2016-10-19 08:56

Z premier Beatą Szydło rozmawiała Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 43/2016, str. 24-26

Archiwum Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

Trudności trzeba pokonywać, a nie dużo się nad nimi rozwodzić – uważa Premier Rządu RP, do której przylgnęło już powiedzenie: „Damy radę”.
O dobrych pomysłach na dobrą zmianę, o sprawach najważniejszych dla Polski i dla każdego Polaka z premier Beatą Szydło rozmawia Lidia Dudkiewicz

LIDIA DUDKIEWICZ: – Niektórzy próbują wmawiać, że dobra zmiana sprowadza się do korekt personalnych w różnych instytucjach. A przecież tu chodzi o zmianę filozofii uprawiania władzy. Na czym zatem w szczegółach polega dobra zmiana?

PREMIER BEATA SZYDŁO: – Wprowadzenie w Polsce dobrej zmiany to dla nas wielkie zobowiązanie. Należy pamiętać, że Prawo i Sprawiedliwość to pierwsza formacja polityczna, która zdobyła w Sejmie samodzielną większość. Dlatego oczekiwania społeczne, zwłaszcza po 8 latach złych rządów koalicji PO-PSL, są wobec nas ogromne. Zdajemy sobie z tego sprawę i chcemy podołać temu zadaniu. Dlatego konsekwentnie realizujemy obietnice wyborcze. Dobra zmiana to przede wszystkim dotrzymywanie słowa, słuchanie Polaków i służenie ich sprawom.
Filozofią dobrej zmiany jest zwrócenie się ku społeczeństwu – dostrzeżenie jego postulatów oraz potrzeb dotyczących poprawy warunków bytowych. Stawiając na zrównoważony rozwój państwa, chcemy, aby jego beneficjentem byli wszyscy obywatele, a nie tylko określone grupy społeczne, jak to było za czasów poprzedniej władzy. Zarówno młode rodziny, jak i seniorzy; zarówno rolnicy, jak i przedsiębiorcy.
O naszych priorytetach i wizji dobrej zmiany mówiliśmy przed wyborami – podczas kampanii wyborczej, ale również w czasie naszej działalności jako partii opozycyjnej. Już wtedy dostrzegaliśmy potrzeby naszych rodaków. Nasz pomysł na dobrą zmianę, który był wyrażany w dokumentach programowych oraz licznych wystąpieniach publicznych, powstawał zarówno podczas pracy parlamentarnej, jak i w czasie licznych spotkań z Polakami w całej Polsce. W 2015 r. Prawo i Sprawiedliwość na bazie swojej pracy otrzymało olbrzymi kredyt zaufania, a dzisiaj spełniamy swoje obietnice.

– Co traktują Państwo jako priorytet?

– Jeden z filarów, powiem więcej – główny trzon naszego programu, stanowi rodzina, która już jest beneficjentem wprowadzonego programu „Rodzina 500+”. Inny program – „Mieszkanie+” będzie również szansą nie tylko dla młodych polskich rodzin, ale też dla wszystkich obywateli, których nie stać na pozyskanie własnego mieszkania. Wszyscy wiemy, jak bardzo jest to potrzebne.
Oprócz ogniska domowego bardzo ważna jest chociażby praca. Bezrobocie to poważny problem, z którym nasz kraj boryka się od wielu lat. Za rządów Prawa i Sprawiedliwości stopa bezrobocia osiągnęła najniższy poziom od 25 lat. Uchwalono prawo, według którego od 2017 r. płaca minimalna wzrośnie do 2000 zł brutto, natomiast minimalna stawka godzinowa wyniesie 12 zł. Ponadto chcemy wspierać i rozwijać polskie zakłady, dające zatrudnienie tysiącom Polaków. Dla tych natomiast, którzy prowadzą własne małe i średnie przedsiębiorstwa, wprowadziliśmy już 15-procentową stawkę podatku CIT. Polacy są bardzo pracowitym i innowacyjnym narodem, należy dać im tylko narzędzia, aby mogli być w jeszcze większym stopniu fundamentem rozwoju własnego kraju. W życie weszła już ustawa o bezpłatnych lekach dla seniorów, zrealizowano postulat setek tysięcy rodziców, tj. zniesienie obowiązku szkolnego dla 6-latków, funkcjonuje już zakaz odbierania dzieci rodzinom ze względu na warunki materialne.
Od roku skutecznie wprowadzamy wiele założeń dobrej zmiany, ale rząd nie zamierza spoczywać na laurach. Praca i pokora.

– Co przysparza najwięcej trudności w sprawowaniu rządów?

– Rządzenie to niełatwa sztuka. Wymaga wytrwałości, cierpliwości i ogromnego zaangażowania. Warto pamiętać, że objęliśmy rządy w trudnym momencie, po 8 latach rządów naszych poprzedników jest bardzo dużo do zrobienia. To jest proces, który trwa, ale który też potrzebuje czasu. Przez ten blisko rok spełniliśmy niemal wszystkie sztandarowe obietnice z kampanii. Jesteśmy w trakcie realizacji następnych. Oczywiście, przeszkód jest niemało, chociażby bezustanne i – co tu dużo mówić – wątpliwej jakości merytorycznej ataki opozycji. Ale trudności trzeba pokonywać, a nie dużo się nad nimi rozwodzić.

– W ostatnim czasie przetacza się przez Polskę front walki o wartości. Jak rząd planuje poruszać się w tej przestrzeni? Jakie będą losy postulatu ochrony życia od poczęcia?

– Byłam, jestem i zawsze będę za ochroną życia. I ja, i mój rząd zrobimy wszystko, żeby chronić ludzkie życie. To nasz obowiązek. Ostatnie wydarzenia pokazały, jak wielkie emocje związane są z tym tematem. Dlatego apelowałam do całej klasy politycznej o to, by dyskusja w tej sprawie toczyła się z szacunkiem i godnością. Musimy i mówić, i działać w sprawie ochrony ludzkiego życia z największą odpowiedzialnością. Musimy pomóc rodzicom znajdującym się w trudnej sytuacji. Dlatego kilka dni temu powołałam Międzyresortowy Zespół ds. Opracowania Projektu Rządowego Programu Wsparcia dla Rodzin „Za życiem”. Zobowiązałam się też do przygotowania programu wsparcia m.in. dla rodzin wychowujących niepełnosprawne dzieci oraz matek dzieci z tzw. trudnych ciąż – zabezpieczenie na ten cel środków w przyszłorocznym budżecie oraz przeprowadzenie akcji promującej ochronę życia.

– Co w dzisiejszych czasach jest dla Polski ważniejsze: uporządkowanie przestrzeni wewnętrznej czy zabezpieczenie się przed wrogami zewnętrznymi?

– Obie kwestie są równie ważne. I są ze sobą ściśle związane. Silne, stabilne, rozwijające się państwo jest poważnie traktowane przez wszystkich – przez sojuszników i przez potencjalnych wrogów. Dlatego mówimy i działamy na rzecz wzmocnienia bezpieczeństwa wewnętrznego Polski, zwiększamy wydatki na armię, policję, służby, na zakup nowoczesnego sprzętu. Na arenie międzynarodowej, w Europie, jesteśmy państwem, które ma do odegrania ogromną rolę w kwestiach bezpieczeństwa. Na wschodzie to Polska jest państwem Unii Europejskiej, które ma najdłuższą granicę z Rosją, prowadzącą taką, a nie inną prowokacyjną politykę. Dlatego – co znacząco pokazał szczyt NATO w Warszawie – usłyszano nasze argumenty o potrzebie wzmocnienia wschodniej flanki NATO. Wreszcie zostały podjęte konkretne decyzje, które wzmacniają nasze bezpieczeństwo. Nasze, ale też bezpieczeństwo globalne. Polska jest bardzo ważnym członkiem NATO. I szczyt NATO pokazał, że nasza rola jest coraz większa.
Razem z partnerami z Grupy Wyszehradzkiej pracujemy też nad zwiększeniem bezpieczeństwa i reformą Unii Europejskiej, która przeżywa obecnie jeden z najpoważniejszych kryzysów. Coraz więcej krajów ma świadomość, że UE potrzebuje głębokich reform. Nie możemy skupić się wyłącznie na powierzchownych rozwiązaniach. Silna UE jest gwarancją bezpieczeństwa dla Polski.

– Co z ochroną ziemi przed sprzedażą zagranicznym inwestorom? Czy uda się załatwić wyrównanie dopłat z Unii Europejskiej dla rolników oraz obronić pozycję KRUS?

– Realna ochrona polskiej ziemi przed niekontrolowanym wykupem była jednym z najważniejszych zobowiązań, które złożyłam w exposé. Mieliśmy na celu przede wszystkim wzmocnienie ochrony ziemi rolnej przed spekulacyjnym wykupem przez podmioty krajowe i zagraniczne oraz zatrzymanie niekorzystnego trendu w strukturze agrarnej, a także poprawę sytuacji ekonomicznej polskich rolników. Ustawa weszła w życie 30 kwietnia 2016 r. – mogę uznać to za jeden z sukcesów mojego rządu.
Jeśli chodzi o dopłaty, to Komisja Europejska zgodziła się na podwyższenie do 70 proc. wysokości wypłacanych w 2016 r. zaliczek dopłat bezpośrednich, co wynika z troski o rolników unijnych mających poważne trudności finansowe i problemy z płynnością finansową. W KRUS natomiast wprowadzona zostanie gwarancja najniższej emerytury i renty na poziomie 1000 zł.

– Czy możemy być spokojni o płynność finansową kraju w związku z programem „Rodzina 500+”?

– Tak, możemy być spokojni o płynność finansową w związku z realizacją programu „Rodzina 500+”. Zapewnienie stabilnego finansowania tego programu będzie możliwe dzięki już wprowadzonym w życie, a także zaplanowanym reformom, które będą miały pozytywny wpływ na dochody budżetu państwa. Przykładem może być uszczelnianie systemu podatkowego. Już w pierwszym półroczu 2016 r. mogliśmy zaobserwować odwrócenie trwającej od wielu lat tendencji do zmniejszania wpływów podatkowych w stosunku do PKB. Pamiętajmy, że program „Rodzina 500+” to inwestycja w to, co najważniejsze: przyszłość Polek i Polaków.

– Czy może Pani Premier przekazać już szczegóły dotyczące programu „Mieszkanie+”?

– Program „Mieszkanie+” będzie dostępny dla wszystkich. Zależy nam również na wsparciu dla rodzin wielodzietnych, a także ludzi młodych, którzy planują założyć swoją rodzinę, a nie stać ich na zakup własnego mieszkania. Program nie będzie miał ograniczeń wiekowych, a zatem będą mogły z niego korzystać osoby w każdym wieku. Dodatkowo zostanie utworzony narodowy fundusz mieszkaniowy, na który przekazywane będą grunty należące do Skarbu Państwa, przez co mieszkania budowane na tych gruntach staną się tańsze. Średni czynsz – bez uwzględnienia kosztów eksploatacji oraz mediów – w mieszkaniu na wynajem ma wynieść od 10 do 20 zł za metr kwadratowy. Będzie możliwość uzyskania takiego mieszkania na własność po pewnym czasie regularnego opłacania czynszu. W opcji najmu z docelowym wykupem mieszkania stawka czynszu ma wynieść ok. 12-24 zł za metr kwadratowy. Będzie można korzystać z tego programu we wszystkich regionach Polski.
Narodowy Program Mieszkaniowy wprowadza także mechanizm oszczędzania na cele mieszkaniowe w ramach Indywidualnych Kont Mieszkaniowych. Obywatele będą mogli gromadzić środki na IKM, które zostaną założone w bankach i spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych. Oszczędności będą mogły być przeznaczone na zakup, budowę oraz remont mieszkania lub domu jednorodzinnego oraz będą zwolnione z podatku dochodowego od zysków kapitałowych. Regularne oszczędzanie ma być nagradzane premią wypłacaną z budżetu państwa, której wysokość będzie zależeć m.in. od wielkości rodziny. Chcemy, żeby młodzi Polacy mogli bezpiecznie planować przyszłość.

– Czy rząd nie obawia się, że zawirowania w światowej ekonomii połączone z wewnętrznymi trudnościami mogą postawić pod znakiem zapytania dopięcie naszego budżetu?

– Były minister finansów Paweł Szałamacha przedstawił odpowiedzialny projekt budżetu, na który pozytywnie zareagowały rynki finansowe. Obecnie mamy niższy deficyt i utrzymujemy go w ryzach wymaganych przez Komisję Europejską. Wskaźniki projektu budżetu na przyszły rok się nie zmieniły, a tegoroczne wyniki budżetu są bardzo dobre. Nie ma mowy o wewnętrznych trudnościach budżetowych, mamy zagwarantowane w budżecie pieniądze na program „Rodzina 500+”, są zagwarantowane środki na minimalną, najniższą emeryturę w wysokości 1000 zł i waloryzację emerytur. Ponadto mamy zapewnione środki na darmowe lekarstwa dla seniorów po 75. roku życia oraz na te wszystkie projekty, które były przez nas przyjmowane w ciągu roku. Dodatkowo po raz pierwszy nie ma założonego kredytu dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Przedtem to było takie trochę oszukiwanie budżetu, żeby deficyt budżetowy był mniejszy – FUS brał pożyczkę. My takich założeń nie mamy. Niektórzy mogliby nawet powiedzieć, że nasz projekt budżetu jest ostrożny, wręcz zachowawczy.

– Dziękuję Pani Premier za wskazanie kierunków dobrej zmiany i odniesienie się do bieżących spraw, ważnych w funkcjonowaniu naszego państwa oraz naszych rodzin i konkretnych obywateli. Ufam, że wkrótce Szefowa polskiego rządu wraz z narodem będzie mogła spokojnie powiedzieć: „Daliśmy radę”.

Tagi:
wywiad polityka premier rozmowa

Ogień Ewangelii

2018-02-07 10:50

Z ks. patrykiem Chocholskim i ks. Tomaszem Nowakiem rozmawia ks. Jacek Molka
Niedziela Ogólnopolska 6/2018, str. 24-25

Z okazji jubileuszu 200-lecia przybycia św. Jana Marii Vianneya do Ars, które miało miejsce 11 lutego 1818 r., z ks. Patrykiem Chocholskim, kustoszem tamtejszego sanktuarium, którego dziadek był Polakiem, oraz z ks. Tomaszem Nowakiem, kustoszem sanktuarium tego świętego w Mzykach w archidiecezji częstochowskiej – rozmawia ks. Jacek Molka

Bożena Sztajner/Niedziela
Ks. Patryk Chocholski i ks. Tomasz Nowak w studiu telewizyjnym „Niedzieli”

KS. JACEK MOLKA: – Księże Patryku, czy w związku z jubileuszem przewidziane są w Ars jakieś szczególne religijne wydarzenia?

KS. PATRYK CHOCHOLSKI: – Uroczystości będą trwały cały rok. Zaczną się one 11 lutego br. pod przewodnictwem kard. Beniamina Stelli, prefekta watykańskiej Kongregacji ds. Duchowieństwa, który odprawi Mszę św. na ich rozpoczęcie.

Drugim ważnym wydarzeniem będą rekolekcje kapłańskie dla duchownych z całego świata. Odbędą się one w dniach 24-29 września br. Chcemy pochylić się nad nauczaniem św. Jana Marii Vianneya, patrona proboszczów, by z niego czerpać inspirację do posługi kapłańskiej w dzisiejszym zmieniającym się świecie.

– Kto wygłosi te rekolekcje?

– Zaprosiliśmy, za zgodą Kongregacji ds. Duchowieństwa, o. Enza Bianchiego, jednego z watykańskich doradców ds. ekumenizmu i znawców świętego proboszcza z Ars, by powiedział kapłanom, co znaczył dla św. Jana Marii Vianneya zwrot „ogień Ewangelii”. To też jest hasło rekolekcji.

– Ksiądz Kustosz ma polskie korzenie. Można więc powiedzieć, że Ars jest w jakimś sensie polskim sanktuarium...

– W pewnym sensie można tak powiedzieć, bo po raz pierwszy kustosz ma polskie nazwisko. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że większość pielgrzymów, którzy przybywają do Ars, to właśnie Polacy.

– A propos pielgrzymów. Jak wygląda ruch pielgrzymkowy w Ars?

– Pątnicy przybywają indywidualnie i w zorganizowanych grupach. Pielgrzymują księża, siostry zakonne i osoby świeckie. Nie tylko do Ars, ale również do Lourdes czy Fatimy. Podkreślę, że prawie codziennie przybywa przynajmniej jeden autokar z Polski. Warto tam pielgrzymować. Warto dosłownie skosztować tego miejsca. Serdecznie zapraszam do Ars.

– W Mzykach na uroczystościach związanych z jubileuszem św. Jana Marii Vianneya gościł niedawno kustosz sanktuarium w Ars...

KS. TOMASZ NOWAK: – 14 stycznia br. w parafii w Mzykach Mszy św. przewodniczył ks. Patryk Chocholski. W Eucharystii uczestniczyło wielu wiernych. Odbył się też okolicznościowy koncert. Ks. Patryk przybliżył nam duchowość św. Jana Marii Vianneya, dosłownie porwał słuchaczy. Było to bardzo głębokie duchowe przeżycie.

– Księże Patryku, skoro mówimy o duchowości, to co takiego ma dziś do zaoferowania współczesnemu światu św. Jan Maria Vianney? Jak sprawić, by ów „ogień Ewangelii” zapłonął?

KS. PATRYK CHOCHOLSKI: – Duchowość św. Jana Marii Vianneya polegała na tym, że odkrywał ciągle, na nowo, miłosierdzie Boże we własnym życiu. I dzielił się tym swoim odkryciem ze wszystkimi, z parafianami i z pielgrzymami. Pytał np. wiernych, czy dziś się kąpali. I wyjaśniał zaraz, że on czuje się zanurzony w miłości Trójcy Świętej. Był on więc człowiekiem, który sam był dobrą nowiną, był ogniem Ewangelii.

– Można zatem powiedzieć, że był takim mistykiem, który w swoim życiu pokazywał tę wewnętrzną radość życia Trójcy Przenajświętszej.

– Tak. I wyrażał to w relacjach z innymi ludźmi, m.in. w różnych dziełach, które powstawały w Ars, jak np. dom opieki dla dziewcząt. Miał niezwykłą umiejętność postrzegania ludzi dokładnie takimi, jakimi byli. Rozumiał ich, szczególnie podczas spowiedzi. Potrafił wczuć się w ich życiowe sytuacje. Nie wszyscy jego parafianie uczęszczali na niedzielne Msze św., ale on potrafił ich zaangażować w działalność na rzecz Kościoła.

– Zaczynał od garstki parafian, a potem było ich tysiące. Jak obecnie wyglądają Księdza parafia i sanktuarium?

– Co roku sanktuarium nawiedza ok. pół miliona pielgrzymów. W niedziele frekwencja też jest wysoka. Ludzie się angażują. Francja przeżywa pewien kryzys ze względu na sekularyzację. Brakuje też księży. Ale można powiedzieć, że sanktuarium i parafia w Ars promienieją. Jeszcze raz podkreślę, że parafianie włączają się w życie wspólnoty.

– Księże Tomaszu, czy w Mzykach jest podobnie?

KS. TOMASZ NOWAK: – Mzyki to przede wszystkim sanktuarium modlitwy za kapłanów i osoby konsekrowane. Pielgrzymuje tu wielu księży, nie tylko z archidiecezji częstochowskiej. Ruch pielgrzymkowy obejmuje także osoby świeckie, które przyjeżdżają, by się pomodlić. Jako kustosz miejsca, w którym są relikwie patrona proboszczów, prawie każdego dnia, kiedy pielgrzymi są obecni, doświadczam takiego wielkiego świadectwa ogromnej miłości i przywiązania wiernych do kapłanów. Ta modlitwa, którą ludzie tam zanoszą, przynosi owoce. Wiele razy pielgrzymi proszą o to, by mogli dłużej zostać w sanktuarium na adoracji Najświętszego Sakramentu, na modlitwie w intencjach, z którymi przybywają.

KS. PATRYK CHOCHOLSKI: – Dodam jeszcze do tego, co powiedział ks. Tomasz, że w obecnej sytuacji w Europie to Polska jest znakiem nadziei. Przecież większość zagranicznych pielgrzymów w Ars to właśnie Polacy. Mnie się wydaje, że w Polsce widać tę duchowość św. Jana Marii Vianneya w życiu duchowieństwa i świeckich. Dlatego takie sanktuaria proboszcza z Ars, jak to w Mzykach, mają sens i wielkie znaczenie.

– To prawda. Warto też wiedzieć, że w Mzykach Ksiądz Proboszcz podejmuje pielgrzymów specyficznym posiłkiem – zapiekanymi ziemniakami. To danie symboliczne, które nawiązuje do posiłków św. Jana Marii Vianneya...

KS. PATRYK CHOCHOLSKI: – To genialna idea. Już dwa razy je jadłem z ks. Tomaszem. I one naprawdę w Mzykach smakują inaczej.

KS. TOMASZ NOWAK: – Wszyscy pielgrzymi, którzy przyjeżdżają do sanktuarium, dostają propozycję spożycia takiego posiłku. Zwykle opowiadam historię tych ziemniaków – o tym, jak św. Jan się nimi posilał. One były przypleśniałe, niekiedy już stare i dzieci – szczególnie małe – gorąco w to wierzą i mają taki lęk przed ich spożyciem, że i te oferowane w Mzykach są takie same. Ale są zawsze świeże i zdrowe. To dobry posiłek.

KS. PATRYK CHOCHOLSKI: – Jeszcze raz bardzo serdecznie zapraszam wszystkich do Ars.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: Promocja książki Tadeusza Wrony

2018-02-19 21:48

Wydawnictwo Nowy Świat serdecznie zaprasza.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem