Reklama

Piastowie na Środkowym Nadodrzu (1)

Żagańska nekropolia władców

2016-10-13 10:16

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 42/2016, str. 4-5

otopolska.eu
Wnętrze kościoła klasztornego w Żaganiu

1050. rocznica Chrztu Polski łączy się nierozerwalnie z królewską dynastią Piastów. To wywodzący się z tego rodu książę Mieszko I przyjął wiarę w roku 966. Jego syn król Bolesław Chrobry utwierdzał chrześcijaństwo w państwie. Początki naszej państwowości i wiary zostały zatem bardzo mocno splecione z piastowską dynastią. Ale czy w naszej diecezji znajdują się groby Piastów?

Odpowiedź na to pytanie jest oczywiście twierdząca. Na Środkowym Nadodrzu znajdują się groby przedstawicieli tej staropolskiej dynastii. Nie ma u nas oczywiście żadnego grobu królewskiego, ale grobowców książąt piastowskich jest u nas kilka. W roku jubileuszu 1050-lecia Chrztu naszego narodu warto przyjrzeć się tym pamiątkom. Dzieje Głogowa, Żagania, Kożuchowa, Przewozu, Szprotawy czy Krosna Odrzańskiego nierozerwalnie związane są z Piastami.

W tym miejscu warto choć w kilku słowach nakreślić historię tej naszej pierwszej dynastii.

Skąd nasz ród

W kościele pw. św. Jana w Legnicy znajduje się panteon całej dynastii Piastów. W tej świątyni pochowany został ostatni przedstawiciel dynastii, zmarły w 1675 r. książę Jerzy Wilhelm. Na ścianach okazałej kaplicy przedstawiono sceny z dziejów Królestwa Polskiego i Śląska. W mauzoleum znajduje się także pełen dumy napis prezentujący dzieje Piastów: „Bogu, Opiekunowi szczątków i pobożnym cieniom Domu Piastowskiego ten pomnik poświęcono, który wziął początek z Piasta w roku 775 ery Chrystusowej, dał Sarmacji 24 królów i licznych panujących Śląskowi 123 książąt, Kościołowi 6 arcybiskupów i biskupów, Północy religię, naukę, urządzenia państwowe, świątynie, szkoły, miasta, zamki i mury obronne, dzięki władcom pobożnym, szlachetnym, świętym, dzielnym i łaskawym. Germanię ocalił od nawały tatarskiej, który na Chrystianie najlepszym i jego synu Jerzym Wilhelmie ostatnim, lecz w zasługach najpierwszym dnia 21 listopada 1675 r. przy wielkim żalu Ojczyzny, Europy i cesarza równo po dziewięciu stuleciach skończył się i zasłużył, aby Ludwika, księżna anhalcka, ostatnia matka Piastów, pomnik ten zbudowała przodkom i pradziadom, jako też potomnym, małżonkowi, synowi, sobie i pozostałej córce Karolinie, księżnej holsztyńskiej, roku Chrystusowego 1679, płacząc nad urnami tych, z których każdy, mając cnotę za herolda, a świat Północy za pomnik, niczego by nie potrzebował, gdyby wcześniej od głazów nie milkło zapomnienie i niewdzięczność śmiertelnych”.

Reklama

Tekst, choć może nie do końca wierny szczegółom historycznym, oddaje ducha i zasługi tej wspaniałej dynastii. Jej pierwszy poświadczony historycznie przedstawiciel, czyli książę Mieszko I, zasiadł na tronie ok. 960 r. Wiadomo jednak, że jego przodkowie rządzili w państwie Polan już wcześniej, a zatem początek dynastii można przesunąć co najmniej na połowę IX wieku. Ostatni przedstawiciel na tronie polskim, czyli król Kazimierz Wielki, zmarł w 1370 r. Linie boczne Piastów rządziły na Mazowszu do roku 1526 i na Śląsku do 1675 r. Łącznie przez blisko 800 lat istnienia rodu znanych jest 591 przedstawicieli dynastii Piastów, tj. 310 mężczyzn, z których 218 panowało jako królowie lub książęta, i 281 kobiet.

W naszych poszukiwaniach piastowskich śladów na Środkowym Nadodrzu ważne są dzieje śląskiej linii dynastii, a dokładnie linii książąt głogowskich wywodzących się od Konrada I głogowskiego i linii książąt żagańskich wywodzących się od Henryka IV Wiernego.

Okazały grobowiec piastowski możemy odnaleźć na południu naszej diecezji w Żaganiu.

Żagańskie mauzoleum

Rządząca Żaganiem linia książąt piastowskich bardzo dbała o rozwój księstwa. Temu celowi miało służyć sprowadzenie do Żagania zakonników augustianów. Potężny klasztor i jednocześnie opactwo augustianów został przeniesiony do Żagania przez księcia Przemka z Nowogrodu Bobrzańskiego. Klasztor w Żaganiu istniał od 1284 do kasaty w roku 1810. Przez cały okres swojego istnienia opactwo pełniło doniosłą funkcję cywilizacyjną i kulturową na terenie księstwa.

Najokazalszym budynkiem zespołu klasztornego jest kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Pierwotnie w miejscu obecnej świątyni znajdowała się trójnawowa bazylika wzniesiona zapewne po lokacji miasta. W 1284 r. opiekę nad kościołem zaczęli sprawować augustianie. Po roku 1333 rozpoczęto ogromne prace budowlane. Rozbudowano najpierw gotyckie prezbiterium, a w drugiej połowie XIV wieku trójnawową halę z wieżą. Po klęskach z XV wieku kościół odbudowano, przedłużając go w kierunku zachodnim. Jednocześnie podwyższono nawę główną i przykryto wnętrza sklepieniami. W 1602 r. zachodnią elewację wzbogacono o dostawiony krużganek z loggią. Po wielkim pożarze z 1730 r. kościół otrzymał wewnątrz barokowy wystrój.

Dziś kościół klasztorny w Żaganiu to prawdziwe dzieło sztuki i jednocześnie pomnik historii. To jedna z czterech form ochrony zabytków wymienionych w ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami z 2003 r. Termin pomnik historii określa zabytek nieruchomy o szczególnym znaczeniu dla kultury naszego kraju. Rangę pomnika historii podkreśla fakt, że jest on ustanawiany przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej specjalnym rozporządzeniem na wniosek Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W Polsce znajduje się 60 takich obiektów, pośród nich i żagański kompleks klasztorny.

Często powtarzana jest opinia, że żagańska świątynia jest największą i jednocześnie najwspanialszą galerią sztuki między Wrocławiem a Lund oraz między Berlinem a Poznaniem. Projektantem obecnego wystroju był Karol Marcin Frantz, prace budowlane prowadził Johann G. Bober ze Świdnicy, zaś wystrój malarski i rzeźbiarski wykonali artyści wrocławscy Johann Urbansky, Johann Haberle i Christian Konrad. Prace nad wyposażeniem kościoła trwały do ok. 1750 r. pod kierunkiem m.in. Michaela Wilmanna, Feldera, Jeremiasa Knechela, Georga A. Lichtenfelsa oraz Jeremiego Peszki.

W tej wspaniałej świątyni spoczywają doczesne szczątki książąt piastowskich.

Groby książąt

Na szczególną uwagę zasługuje w świątyni kamienny, gotycki sarkofag księcia głogowsko-żagańskiego Henryka IV Wiernego, zmarłego w 1342 r. Wcześniej sarkofag znajdował się za ołtarzem głównym. Obecnie jest on eksponowany w kaplicy południowej. Sam Henryk IV Wierny to założyciel żagańskiej linii Piastów. Na wielu dokumentach tytułował się Heres Regni Polonie, czyli dziedzicem Królestwa Polskiego. Jako książę żagański był jednocześnie lennikiem króla czeskiego. Henryk był najstarszym synem księcia głogowskiego Henryka III i Matyldy Brunszwickiej. W 1296 r. Władysław Łokietek usynowił młodziutkiego Henryka IV, co miało zabezpieczyć na przyszłość dziedzictwo książąt głogowskich. Warto dodać, że książę kujawski Łokietek zobowiązał się w chwili osiągnięcia pełnoletności przez Henryka IV przekazać mu księstwo poznańskie, zaś w przypadku bezpotomnej śmierci całą Wielkopolskę. Gdyby Łokietkowi nie urodził się syn Kazimierz, znany jako Kazimierz Wielki, to zapewne królem Polski zostałby właśnie Władysław IV i dzieje naszej Ojczyzny potoczyłyby się zupełnie inaczej.

W kryptach żagańskiej świątyni spoczywają także inni książęta piastowscy: Henryk V Żelazny, Jan I Żagański oraz Henryk VIII Wróbel. Książę Henryk z przydomkiem Żelazny był znany ze swej bezwzględności i szalonej wręcz konsekwencji. Konsekwentnie odmawiał złożenia hołdu lennego władcom czeskim, a z Janem Luksemburgiem walczył mężnie o odzyskanie Głogowa. Jan Długosz tak opisuje te potyczki: „Henryk tak bardzo bolał nad krzywdą ojca, że dla odzyskania połowy miasta Głogowa ciągłymi walkami i napadami gnębił króla czeskiego Jana i jego syna Karola, który po nim objął to królestwo. Król Karol uznał za konieczne przybycie ze znacznym wojskiem z pomocą zaczepianym już dawno przez Henryka mieszczanom głogowskim”.

Jan I Żagański starał się wykonywać poprawnie obowiązki lennika czeskiego. Znany był także ze swych brutalnych skłonności. Jan prowadził politykę ucisku fiskalnego poddanych, co zaowocowało konfliktem z poddanymi i zakonem augustianów w Żaganiu. W wyniku zatargów doszło nawet do uwięzienia przez księcia Jana opata klasztoru, za co został ukarany ekskomuniką. Przez współczesnych został uznany za człowieka okrutnego, nawet skłonnego do sadyzmu.

Ostatni z pochowanych w Żaganiu książąt piastowskich, czyli Henryk VIII Wróbel, tytułował się księciem żagańskim, zielonogórskim, szprotawskim i głogowskim. Uwielbiał uczty, zabawy i turnieje rycerskie, często popadając w tarapaty finansowe.

Często myśląc o historii naszego narodu, spoglądamy na piastowski Kraków czy wcześniejszą stolicę w Gnieźnie. Z dumą myślimy o walecznych królach i dzielnych książętach naszej jedynej rodzimej dynastii. Warto jednak pamiętać, że i tereny naszej diecezji to prawdziwe piastowskie ziemie, gdzie książęta z tej dynastii nie tylko rządzili, ale i znaleźli miejsce wiecznego odpoczynku.

Tagi:
historia

Historia, która łączy

2018-04-18 11:44

Bogdan Kędziora
Niedziela Ogólnopolska 16/2018, str. 40-41

Pierwszy etap likwidacji getta, zgodnie z niemieckim planem ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, rozpoczął się 22 lipca, a zakończył 21 września 1942 r. Blisko 300 tys. Żydów zostało wtedy wywiezionych z Umschlagplatzu, zagazowanych i spalonych w obozie zagłady w Treblince

Wikipedia
Żydowska ludność cywilna schwytana podczas tłumienia powstania. Oryginalny niemiecki podpis: „Siłą wyciągnięci z bunkrów” – fotografia z raportu Stroopa

W trudnym momencie dla stosunków polsko-żydowskich warto spojrzeć na przeszłość z innej perspektywy, niewidocznej często z powodu gorliwości demaskatorów „polskiej winy”. W skrajnie trudnych warunkach okupacji – zarówno dla polskich Żydów, jak i dla Polaków – warto pamiętać zwłaszcza o tych wątkach relacji polsko-żydowskich, które pokazują wspólnotę losów, oraz solidarność w walce o te same wartości.

Z większości miast i miasteczek...

Rząd RP na emigracji i podległe mu struktury państwa podziemnego podjęły znaczący wysiłek, by pomagać Żydom. Jednym z kierunków działań było zbieranie informacji i dokumentowanie losów ludności żydowskiej pod okupacją niemiecką. Powstawały oparte na meldunkach przesyłanych z kraju opracowania, które publikowano. W emigracyjnym „Dzienniku Polskim” pod datą 2 maja 1942 r. pojawiła się informacja, że „ludność żydowska zniknęła z większości miast i miasteczek”. Pod koniec maja za pośrednictwem polskiego podziemia dotarł na Zachód list Bundu, żydowskiej organizacji podziemnej, zawierający obszerny opis kolejnych etapów i metod akcji eksterminacyjnej w różnych częściach kraju oraz przybliżone liczby ofiar. Autorzy listu nie mieli wątpliwości, iż „zbrodniczy rząd niemiecki przystąpił do wykonania zapowiedzi Hitlera, że (...) wymorduje wszystkich Żydów w Europie, a (...) milionom obywateli polskich narodowości żydowskiej grozi natychmiastowa zagłada”. W końcowej części listu podziemny Bund zwracał się do rządu polskiego w Londynie „jako do opiekuna i reprezentanta całej ludności zamieszkującej ziemie polskie”, by skłonił rządy państw sprzymierzonych do odwetu na Niemcach przebywających na ich terytoriach, co mogłoby powstrzymać Hitlera. Kilka dni po dotarciu tego listu na Zachód rząd RP skierował do tychże notę, w której stwierdził m.in., że „wyniszczenie ludności żydowskiej ma miejsce w niewiarygodnych rozmiarach”. Kiedy rozpoczęła się likwidacja getta w stolicy, latem tego roku do Londynu docierały z kraju depesze. Stojący na czele konspiracyjnego Kierownictwa Walki Cywilnej Stefan Korboński wspomina: „Zdziwiło mnie ogromnie, że wbrew dotychczasowej praktyce BBC nie zrobiło z tych depesz żadnego użytku i o tych wiadomościach nie wspomniało ani słowem. Wysłałem więc oddzielną depeszę, w której domagałem się wyjaśnienia powodów tego milczenia. Zdziwienie moje wzrosło, gdy również i na te depesze nie otrzymałem odpowiedzi”.

Informacje o zagładzie potwierdziła misja emisariusza podziemia Jana Karskiego, która miała miejsce w październiku tego roku, a miesiąc później jej bohater dotarł do Londynu i tam opowiedział, co widział w getcie warszawskim i w obozie przejściowym w Izbicy na Lubelszczyźnie. 10 grudnia min. Edward Raczyński wystosował do państw sprzymierzonych notę poświęconą w całości eksterminacji Żydów. Nota wzywała do podjęcia natychmiastowych kroków mogących powstrzymać Niemców. Było to pierwsze oficjalne wystąpienie jednego z rządów w obronie wszystkich Żydów prześladowanych przez Hitlera – nie tylko obywateli swego kraju. Jej owocem było ogłoszenie 17 grudnia wspólnej deklaracji 12 rządów, w której potępiono „w najostrzejszy sposób tę bestialską politykę zagłady” i zapowiedziano ukaranie winnych. 4 grudnia 1942 r. natomiast powstała jedyna w Europie państwowa instytucja, której zadaniem było niesienie pomocy Żydom w okupowanym kraju – „Żegota”. Rękami m.in. Ireny Sendlerowej wyprowadziła ona z getta ponad 2 tys. dzieci, które umieszczono następnie w polskich rodzinach, sierocińcach i żeńskich klasztorach. W tym czasie ginęli już Polacy ratujący ukrywających się Żydów. W Ciepielowie i okolicach (w Radomskiem) 6-7 grudnia zginęło 31 osób z kilku rodzin, a w Markowej k. Łańcuta rodzina Ulmów zaczęła pomagać 11-osobowej grupie ukrywających się Żydów. W tym czasie w prasie podziemnej szmalcownictwo nazywano „ciężką zbrodnią wobec Rzeczypospolitej”, która będzie „niezwłocznie karana”, a kara była jedna – śmierć.

Świat nie tylko milczał

Jan Karski, wysłany przez gen. Władysława Sikorskiego do USA, tuż po spacyfikowaniu powstania w getcie rozmawiał z przedstawicielem Światowego Kongresu Żydów Felixem Frankfurterem, jednym z najbardziej wpływowych ludzi w Stanach Zjednoczonych, który wprawdzie nie zarzucił mu kłamstwa, ale powiedział: „Nie jestem w stanie uwierzyć w to, co tutaj od pana usłyszałem”. O ile kampania propagandowa informująca o losach Żydów, prowadzona przez polskie ośrodki emigracyjne, wywołała na Zachodzie rezonans, to akcja dyplomatyczna nie przyniosła pożądanych rezultatów. Rządy brytyjski i amerykański nie podjęły żadnych konkretnych kroków odwetowych, by zatrzymać zagładę, wysunęły natomiast przeciw temu pomysłowi wiele argumentów natury wojskowej, politycznej i moralnej i sprowadziły cały problem do jak najszybszego pokonania III Rzeszy na frontach, co de facto oznaczało przyzwolenie na dalszą eksterminację Żydów w Europie.

Tymczasem we Francji rząd kolaborujący z Niemcami wprowadził specjalne przepisy regulujące status Żydów, które były bardziej restrykcyjne niż nazistowskie ustawy norymberskie, i czynnie pomagał oprawcom w aresztowaniach, a później w wywózkach kilkudziesięciu tysięcy (75 tys.) Żydów do Auschwitz. Cywilizowana Szwajcaria w kulminacyjnym okresie Holokaustu zawróciła ze swych granic ok. 24,5 tys. Żydów i innych uciekinierów z pełną świadomością tego, co ich czeka. Podobnie neutralna Szwecja nakłoniła niemieckie władze, by wstemplowywały do żydowskich paszportów literę „J”, co ułatwiało odprawianie na granicy Żydów szukających schronienia przed nazistowskim terrorem. Spośród 140 tys. holenderskich Żydów dziesiątki tysięcy hitlerowcy wysyłali do obozów zagłady przy udziale samych Holendrów. Osławiona kolumna Henneickego – „holenderscy łowcy Żydów” dostawała od Niemców 7,5 guldena za przyprowadzenie Żyda. Niemcy inspirowali też pogromy antysemickie w okupowanych przez siebie lub satelickich krajach, m.in. w Danii, Holandii, Norwegii, Rumunii, na Litwie, Łotwie, Ukrainie, Białorusi. Wielu przedstawicieli tych ostatnich nacji tworzyło załogi obozów koncentracyjnych i uczestniczyło w pacyfikacji powstań i likwidacji gett. Na Łotwie działała formacja stworzona w celu eksterminacji Żydów, tzw. Kommando Arajsa, podporządkowana specjalnej jednostce niemieckiej tzw. Einsatzkommando „A”. Na Litwie formacje pomocnicze, złożone z miejscowych kolaborantów Hitlera, uczestniczyły w eksterminacji Żydów i Polaków w podwileńskich Ponarach. Ukraińcy brali bezpośredni udział w Holokauście na Wschodzie.

Spotkanie pamięci

Z tej perspektywy warto podjąć trud przełamywania „segregacji pamięci”, tzn. podjąć wysiłek, by odkrywać wspólnotę losów, cierpienia, ale i wspólnotę wartości, o które walczyli i Żydzi, i Polacy, nie pomijając trudnej dla obu stron historii i próbując zrozumieć swoją wrażliwość. Tak na pewno myślał tragicznie zmarły śp. Lech Kaczyński, który jako prezydent stolicy dążył do tego, by obok Muzeum Powstania Warszawskiego powstało muzeum przypominające o wielowiekowej obecności społeczności żydowskiej w naszym kraju, w tym o wspólnych wątkach historii z czasów II wojny światowej. To w czasie jego prezydentury zapadły najważniejsze decyzje, których konsekwencją jest powstałe Muzeum Historii Żydów w Polsce. Szewach Weiss, były ambasador Izraela w Polsce, napisał: „Nie było w Europie drugiego miasta, które tak odważnie, nieustępliwie sprzeciwiłoby się hitleryzmowi, jak Warszawa. Polacy i Żydzi, wywołując powstania, pokazali, jak walczy się do końca”. Myślę, że zmarły prezydent nie miałby nic przeciwko temu, by 19 kwietnia w kolejne rocznice wybuchu powstania w getcie, podobnie jak co roku 1 sierpnia, zostały włączone w stolicy, a może i w innych miastach w Polsce, syreny, które przypomniałyby o wspólnej polsko-żydowskiej walce o fundamentalne wartości i o wspólnej pamięci, a wtedy być może i środowiska żydowskie dołożą starań, by zweryfikować dotychczasową pamięć tylko o jednym powstaniu w okupowanej Warszawie. Bo przecież w czasie wojny w stolicy Polski były dwa powstania i każde było heroiczną walką o wspólne wartości przeciw ludobójczemu totalitaryzmowi. W obydwu walczyli Polacy i Żydzi, dlatego Żydzi i Polacy powinni być „strażnikami wspólnej pamięci ofiar niemieckich zbrodni”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Inwestytura do Zakonu św. Jerzego

2018-04-21 17:45

as

W przededniu święta patrona Zakonu św. Jerzego Męczennika w łódzkiej archikatedrze odbył się obrzęd inwestytury zakonnej. Do zakonu zostało przyjętych czterech nowych członków. Uroczystej Mszy św. podczas,. której odbyła się ceremonia, przewodniczył abp senior Władysław Ziółek, opiekun duchowy zakonu. W koncelebrze uczestniczył także ks. inf. Ireneusz Skubiś, kawaler zakonu św. Jerzego.

Ks. Paweł Kłys

W homilii arcybiskup senior zwrócił uwagę na świętość, która jest przeznaczona dla każdego z nas. - jesteśmy do niej powołani, tam gdzie każdy z nas sie znajduje - mówił. I za papieżem Franciszkiem podał definicję świętości: "życie pełne miłości, tej która upodabnia nas do Chrystusa". Wskazywał też za Ojcem Świętym, że w świętości nie chodzi o kopiowanie czyjejś postawy, ale rozpoznanie swojej drogi i wydobycie tego, co każdy z nas ma najlepsze. A zwracając się do członków zakonu św. Jerzego podkreślił: "wasza przynależność do zakonu domaga się potwierdzenia wyboru, że chcecie iść za Chrystusem, bo zrozumieliście, że tylko on ma słowa życia wiecznego. Że zrozumieliście, że w niełatwej rzeczywistości jesteście zobowiązani do głoszenia Chrystusa - mówił - przez czyny możecie być znakiem samego Boga i kroczyć właściwą dla każdego indywidualnie, drogą świętości -dodał abp Ziółek. Podkreślił także, że dzięki świadectwu dam i kawalerów możliwe jest dziś uświęcanie świata. Przed błogosławieństwem wielki mistrz zakonu Tadeusz Kaczor dokonał inwestytury. - wierzę, że są to ludzie szlachetni, honorowi, żyjący według zasad wiary chrześcijańskiej, wrażliwi na drugiego człowieka i świadomi swej służby - powiedział. Dwaj nowi kawalerowie i dwie damy złożyli przyrzeczenie wierności i tym samym wstąpili w szeregi zakonu.

Zobacz zdjęcia: Inwestytura do Zakonu św. Jerzego

W uroczystości zostały przyznane także odznaczenia św. Jerzego, które otrzymali m.in.: ks. inf. Ireneusz Skubiś, ks. prał. Ireneusz Kulesza, ks. prał. Bartłomiej Rurarz oraz ks. płk Grzegorz Krupski.

Oprawę muzyczną uroczystości zapewniła schola gregoriańska pod dyrekcją ks. Grzegorza Kopytowskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Piękne zwycięstwo Adamka w Częstochowie

2018-04-22 08:31

Grzegorz Sowa

W walce wieczoru gali Polsat Boxing Night w Częstochowie Tomasz Adamek w kapitalnym stylu wygrał przez techniczny nokaut w siódmej rundzie z Joeyem Abellem. Amerykanin padał na deski czterokrotniekrotnie przed przerwaniem pojedynku.

MR

Po pierwszej bardzo zachowawczej rundzie, w której aktywniejszy był Abell, w drugiej odsłonie "Góral"rzucił swego przeciwnika na deski po mocnym prawym prostym. Amerykanin nie dał się jednak wyliczyć, a już w następnym starciu wrócił do gry i kilka razy mocno trafił Adamka.

Następne rundy były wyrównane. Adamek trafiał na korpus, czym bardzo osłabił boksera z USA. Polak w szóstej rundzie ponownie powalił swojego przeciwnika po silnym ciosie na dół.

W siódmej rundzie Abell, który był już bardzo zmęczony, nieoczekiwanie poszedł do przodu i kilka razy zaskoczył Polaka potężnymi ciosami. Adamek po raz kolejny odpowiedział jednak celnym uderzeniem na dół i Amerykanin znowu był liczony. W 7. rundzie sędzia zdecydował się przerwać pojedynek po kolejnych mocnych ciosach "Górala" na korpus Abella. Adamek zapytany po walce o to, czy czuł moc ciosów Amerykanina wyznał: - Czuć było te jego bomby. Gdyby czysto trafił, pewnie leżałbym na deskach, ale mnie nie jest łatwo trafić.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem