Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Piastowie na Środkowym Nadodrzu (1)

Żagańska nekropolia władców

2016-10-13 10:16

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 42/2016, str. 4-5

otopolska.eu
Wnętrze kościoła klasztornego w Żaganiu

1050. rocznica Chrztu Polski łączy się nierozerwalnie z królewską dynastią Piastów. To wywodzący się z tego rodu książę Mieszko I przyjął wiarę w roku 966. Jego syn król Bolesław Chrobry utwierdzał chrześcijaństwo w państwie. Początki naszej państwowości i wiary zostały zatem bardzo mocno splecione z piastowską dynastią. Ale czy w naszej diecezji znajdują się groby Piastów?

Odpowiedź na to pytanie jest oczywiście twierdząca. Na Środkowym Nadodrzu znajdują się groby przedstawicieli tej staropolskiej dynastii. Nie ma u nas oczywiście żadnego grobu królewskiego, ale grobowców książąt piastowskich jest u nas kilka. W roku jubileuszu 1050-lecia Chrztu naszego narodu warto przyjrzeć się tym pamiątkom. Dzieje Głogowa, Żagania, Kożuchowa, Przewozu, Szprotawy czy Krosna Odrzańskiego nierozerwalnie związane są z Piastami.

W tym miejscu warto choć w kilku słowach nakreślić historię tej naszej pierwszej dynastii.

Skąd nasz ród

W kościele pw. św. Jana w Legnicy znajduje się panteon całej dynastii Piastów. W tej świątyni pochowany został ostatni przedstawiciel dynastii, zmarły w 1675 r. książę Jerzy Wilhelm. Na ścianach okazałej kaplicy przedstawiono sceny z dziejów Królestwa Polskiego i Śląska. W mauzoleum znajduje się także pełen dumy napis prezentujący dzieje Piastów: „Bogu, Opiekunowi szczątków i pobożnym cieniom Domu Piastowskiego ten pomnik poświęcono, który wziął początek z Piasta w roku 775 ery Chrystusowej, dał Sarmacji 24 królów i licznych panujących Śląskowi 123 książąt, Kościołowi 6 arcybiskupów i biskupów, Północy religię, naukę, urządzenia państwowe, świątynie, szkoły, miasta, zamki i mury obronne, dzięki władcom pobożnym, szlachetnym, świętym, dzielnym i łaskawym. Germanię ocalił od nawały tatarskiej, który na Chrystianie najlepszym i jego synu Jerzym Wilhelmie ostatnim, lecz w zasługach najpierwszym dnia 21 listopada 1675 r. przy wielkim żalu Ojczyzny, Europy i cesarza równo po dziewięciu stuleciach skończył się i zasłużył, aby Ludwika, księżna anhalcka, ostatnia matka Piastów, pomnik ten zbudowała przodkom i pradziadom, jako też potomnym, małżonkowi, synowi, sobie i pozostałej córce Karolinie, księżnej holsztyńskiej, roku Chrystusowego 1679, płacząc nad urnami tych, z których każdy, mając cnotę za herolda, a świat Północy za pomnik, niczego by nie potrzebował, gdyby wcześniej od głazów nie milkło zapomnienie i niewdzięczność śmiertelnych”.

Reklama

Tekst, choć może nie do końca wierny szczegółom historycznym, oddaje ducha i zasługi tej wspaniałej dynastii. Jej pierwszy poświadczony historycznie przedstawiciel, czyli książę Mieszko I, zasiadł na tronie ok. 960 r. Wiadomo jednak, że jego przodkowie rządzili w państwie Polan już wcześniej, a zatem początek dynastii można przesunąć co najmniej na połowę IX wieku. Ostatni przedstawiciel na tronie polskim, czyli król Kazimierz Wielki, zmarł w 1370 r. Linie boczne Piastów rządziły na Mazowszu do roku 1526 i na Śląsku do 1675 r. Łącznie przez blisko 800 lat istnienia rodu znanych jest 591 przedstawicieli dynastii Piastów, tj. 310 mężczyzn, z których 218 panowało jako królowie lub książęta, i 281 kobiet.

W naszych poszukiwaniach piastowskich śladów na Środkowym Nadodrzu ważne są dzieje śląskiej linii dynastii, a dokładnie linii książąt głogowskich wywodzących się od Konrada I głogowskiego i linii książąt żagańskich wywodzących się od Henryka IV Wiernego.

Okazały grobowiec piastowski możemy odnaleźć na południu naszej diecezji w Żaganiu.

Żagańskie mauzoleum

Rządząca Żaganiem linia książąt piastowskich bardzo dbała o rozwój księstwa. Temu celowi miało służyć sprowadzenie do Żagania zakonników augustianów. Potężny klasztor i jednocześnie opactwo augustianów został przeniesiony do Żagania przez księcia Przemka z Nowogrodu Bobrzańskiego. Klasztor w Żaganiu istniał od 1284 do kasaty w roku 1810. Przez cały okres swojego istnienia opactwo pełniło doniosłą funkcję cywilizacyjną i kulturową na terenie księstwa.

Najokazalszym budynkiem zespołu klasztornego jest kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Pierwotnie w miejscu obecnej świątyni znajdowała się trójnawowa bazylika wzniesiona zapewne po lokacji miasta. W 1284 r. opiekę nad kościołem zaczęli sprawować augustianie. Po roku 1333 rozpoczęto ogromne prace budowlane. Rozbudowano najpierw gotyckie prezbiterium, a w drugiej połowie XIV wieku trójnawową halę z wieżą. Po klęskach z XV wieku kościół odbudowano, przedłużając go w kierunku zachodnim. Jednocześnie podwyższono nawę główną i przykryto wnętrza sklepieniami. W 1602 r. zachodnią elewację wzbogacono o dostawiony krużganek z loggią. Po wielkim pożarze z 1730 r. kościół otrzymał wewnątrz barokowy wystrój.

Dziś kościół klasztorny w Żaganiu to prawdziwe dzieło sztuki i jednocześnie pomnik historii. To jedna z czterech form ochrony zabytków wymienionych w ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami z 2003 r. Termin pomnik historii określa zabytek nieruchomy o szczególnym znaczeniu dla kultury naszego kraju. Rangę pomnika historii podkreśla fakt, że jest on ustanawiany przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej specjalnym rozporządzeniem na wniosek Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W Polsce znajduje się 60 takich obiektów, pośród nich i żagański kompleks klasztorny.

Często powtarzana jest opinia, że żagańska świątynia jest największą i jednocześnie najwspanialszą galerią sztuki między Wrocławiem a Lund oraz między Berlinem a Poznaniem. Projektantem obecnego wystroju był Karol Marcin Frantz, prace budowlane prowadził Johann G. Bober ze Świdnicy, zaś wystrój malarski i rzeźbiarski wykonali artyści wrocławscy Johann Urbansky, Johann Haberle i Christian Konrad. Prace nad wyposażeniem kościoła trwały do ok. 1750 r. pod kierunkiem m.in. Michaela Wilmanna, Feldera, Jeremiasa Knechela, Georga A. Lichtenfelsa oraz Jeremiego Peszki.

W tej wspaniałej świątyni spoczywają doczesne szczątki książąt piastowskich.

Groby książąt

Na szczególną uwagę zasługuje w świątyni kamienny, gotycki sarkofag księcia głogowsko-żagańskiego Henryka IV Wiernego, zmarłego w 1342 r. Wcześniej sarkofag znajdował się za ołtarzem głównym. Obecnie jest on eksponowany w kaplicy południowej. Sam Henryk IV Wierny to założyciel żagańskiej linii Piastów. Na wielu dokumentach tytułował się Heres Regni Polonie, czyli dziedzicem Królestwa Polskiego. Jako książę żagański był jednocześnie lennikiem króla czeskiego. Henryk był najstarszym synem księcia głogowskiego Henryka III i Matyldy Brunszwickiej. W 1296 r. Władysław Łokietek usynowił młodziutkiego Henryka IV, co miało zabezpieczyć na przyszłość dziedzictwo książąt głogowskich. Warto dodać, że książę kujawski Łokietek zobowiązał się w chwili osiągnięcia pełnoletności przez Henryka IV przekazać mu księstwo poznańskie, zaś w przypadku bezpotomnej śmierci całą Wielkopolskę. Gdyby Łokietkowi nie urodził się syn Kazimierz, znany jako Kazimierz Wielki, to zapewne królem Polski zostałby właśnie Władysław IV i dzieje naszej Ojczyzny potoczyłyby się zupełnie inaczej.

W kryptach żagańskiej świątyni spoczywają także inni książęta piastowscy: Henryk V Żelazny, Jan I Żagański oraz Henryk VIII Wróbel. Książę Henryk z przydomkiem Żelazny był znany ze swej bezwzględności i szalonej wręcz konsekwencji. Konsekwentnie odmawiał złożenia hołdu lennego władcom czeskim, a z Janem Luksemburgiem walczył mężnie o odzyskanie Głogowa. Jan Długosz tak opisuje te potyczki: „Henryk tak bardzo bolał nad krzywdą ojca, że dla odzyskania połowy miasta Głogowa ciągłymi walkami i napadami gnębił króla czeskiego Jana i jego syna Karola, który po nim objął to królestwo. Król Karol uznał za konieczne przybycie ze znacznym wojskiem z pomocą zaczepianym już dawno przez Henryka mieszczanom głogowskim”.

Jan I Żagański starał się wykonywać poprawnie obowiązki lennika czeskiego. Znany był także ze swych brutalnych skłonności. Jan prowadził politykę ucisku fiskalnego poddanych, co zaowocowało konfliktem z poddanymi i zakonem augustianów w Żaganiu. W wyniku zatargów doszło nawet do uwięzienia przez księcia Jana opata klasztoru, za co został ukarany ekskomuniką. Przez współczesnych został uznany za człowieka okrutnego, nawet skłonnego do sadyzmu.

Ostatni z pochowanych w Żaganiu książąt piastowskich, czyli Henryk VIII Wróbel, tytułował się księciem żagańskim, zielonogórskim, szprotawskim i głogowskim. Uwielbiał uczty, zabawy i turnieje rycerskie, często popadając w tarapaty finansowe.

Często myśląc o historii naszego narodu, spoglądamy na piastowski Kraków czy wcześniejszą stolicę w Gnieźnie. Z dumą myślimy o walecznych królach i dzielnych książętach naszej jedynej rodzimej dynastii. Warto jednak pamiętać, że i tereny naszej diecezji to prawdziwe piastowskie ziemie, gdzie książęta z tej dynastii nie tylko rządzili, ale i znaleźli miejsce wiecznego odpoczynku.

Tagi:
historia

Zagadka ostatnich książąt mazowieckich

2018-02-14 11:10

Roman Stańczyk
Edycja warszawska 7/2018, str. VI

490 lat temu król Zygmunt I Stary wydał edykt stwierdzający, że ostatni książęta mazowieccy – Stanisław i Janusz – zmarli z przyczyn naturalnych. Nie rozwiązało to zagadki śmierci ostatnich przedstawicieli mazowieckiej gałęzi dynastii Piastów. Dyskusja trwa do dzisiaj

Artur Stelmasiak
Sarkofag ostatnich książąt mazowieckich w archikatedrze św. Jana Chrzciciela. Ich szczątki zostały pochowane w podziemiach pod prezbiterium

Jest marzec 1522 r. Władzę w Księstwie Mazowieckim sprawują książęta Stanisław i Janusz. Zasiadają na tronie już od czterech lat. Jednak dopiero teraz mogą czuć się na nim swobodnie. Wcześniej, do 1518 r., regencję w ich imieniu sprawowała matka – Anna Radziwiłłówna, która nawet po osiągnięciu przez książąt wieku umożliwiającego samodzielne sprawowanie władzy nie utraciła wpływu na sprawy Mazowsza.

Książęca miłość

Prywatnie Stanisław i Janusz prowadzili bardzo rozrywkowy tryb życia. Zdaniem historyków, obaj ulegli wdziękom Katarzyny Radziejowskiej. Pierwszy w córce kasztelana sochaczewskiego Andrzeja Radziejowskiego zakochał się Stanisław – starszy z książąt. Obiecywał jej nawet małżeństwo. Związkowi sprzeciwiła się jednak Anna Radziwiłłówna. Wówczas do Katarzyny zaczął zalecać się młodszy z braci – Janusz. O tym, jakim uczuciem zaczął pałać do szlachcianki, świadczy fakt, że podarował jej książęce Błonie.

Tragiczna historia zaczyna się w 1524 r., kiedy Stanisław udał się z wizytą do młodszego brata do Błonia. Po obfitej uczcie, w której najprawdopodobniej uczestniczyła również Katarzyna Radziejowska, Stanisław, nie czując się najlepiej, powrócił do Warszawy. Wcześniej niewiele jadł. Miał się posilić wyłącznie kapłonem polanym małmazją octową. Starszy z mazowieckich Piastów czuł się coraz gorzej. Wkrótce zmarł. W chwili śmierci (sierpień 1524 r.) miał 24 lata. Zgon uznano za naturalny, zaś u władzy pozostał młodszy książę Janusz. W marcu 1526 r. młodszy z synów Anny Radziwiłłówny zwołał do Warszawy sejm. Czując, że opuszczają go siły, spisuje testament. W nim zapisuje wszystko swojej siostrze – Annie. Janusz przeżył brata jedynie o 2 lata. Zmarł w nocy z 9 na 10 marca 1526 r. Odtąd miała zacząć obowiązywać umowa zawarta w 1496 r. między ojcem Stanisława i Janusza – księciem Konradem III Mazowieckim a królem Polski – Janem III Olbrachtem. W myśl jej zapisów Księstwo Mazowieckie traciło suwerenność.

Wówczas to dramatyczną próbę utrzymania odrębności Mazowsza podjęła siostra Stanisława i Janusza – Anna. Ogłosiła się ostatnią przedstawicielką rodu. Nie zyskała jednak szerszego poparcia. Szlachta mazowiecka coraz mocniej zaczęła sprzyjać pomysłowi połączenia się z Polską. Spór Anny i jej pretensje do Księstwa Mazowieckiego zakończył w 1537 r. sejm, który zmusił Annę i jej męża Stanisława Odrowąża do zrzeczenia się praw dziedzicznych do Mazowsza.

Królewska komisja weryfikacyjna

Śmierć Stanisława i Janusza nadal wywołuje sporo kontrowersji. Tuż po niej pojawiały się oskarżenia o celowe otrucie. Nazwiska winnych śmierci ostatnich mazowieckich Piastów zmieniały się jak w kalejdoskopie. Pierwotnie cień oskarżenia padł na Katarzynę Radziejowską. Szlachcianka, która najpierw romansowała ze Stanisławem, a potem uwiodła Janusza, miała w ten sposób odreagowywać niechęć ze strony matki książąt. Popularne są opinie, że to właśnie ona otruła najpierw Annę Radziwiłłównę, a potem Stanisława i Janusza.

– Kwestię rzekomego otrucia dwóch ostatnich książąt mazowieckich można traktować jako legendę, tak typową dla czasów, w których powstała. Już wówczas prowadzone śledztwa wskazywały, że oskarżenia o zastosowaniu trucizn są niespójne, pełne stereotypów, wiary w magię i zabobon – ocenia dr Sebastian Adamkiewicz, publicysta portalu Histmag.org.

– Brakowało twardych dowodów, które mogłyby wskazywać na fakt otrucia. Zresztą wersja ta pojawiła się dopiero po śmierci Stanisława, bo zgon Janusza uważano za zupełnie naturalny. Dopiero później zaczęto te kwestie łączyć. Historycy są jednak zgodni co do tego, że o śmierci dwóch ostatnich Piastów decydowały przyczyny naturalne. Wymienia się przede wszystkim chorobę alkoholową lub schorzenia weneryczne.

Rosnąca nagonka w celu wykrycia osoby winnej śmierci książąt zmusiła do reakcji nawet króla. Zygmunt I Stary powołał spośród mazowieckiej szlachty komisję „weryfikacyjną” , która miała wyjaśnić tę kryminalną zagadkę. Sprawę badali medycy, ale niczego niepokojącego nie znaleźli. „Dlatego ogłosiliśmy i niniejszym edyktem ogłaszamy, stanowimy i oznajmujemy, że wszystkie doniesienia, oskarżenia, świadectwa o otruciu i śmierci rzeczonego pana księcia (...) były i są próżne, niedołężne i żadnej siły ani wagi. (...) Okazało się, że pan książę nie sztuką ani sprawą ludzką, lecz z woli Pana Boga wszechmogącego (w którego mocy rozrządzenie życia i śmierci) z tego zeszedł świata i umarł” – czytamy w edykcie króla Zygmunta I Starego z 9 lutego 1528 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Kopia Jasnogórskiego Obrazu Matki Bożej powróciła na szlak po zimowej renowacji

2018-02-17 09:55

it / Jasna Góra (KAI)

Peregrynująca po Polsce kopia Jasnogórskiego Wizerunku powróciła na szlak po dorocznej zimowej renowacji. Obecnie Matka Boża w tzw. Obrazie Nawiedzenia kontynuuje pielgrzymkę po diecezji warszawsko - praskiej. Idea peregrynacji narodziła się w trudnym dla Kościoła czasie. W latach 1953 - 56 kard. Stefan Wyszyński opracował program duchowego przygotowania narodu do jubileuszu Tysiąclecia Chrztu Polski.

Bożena Sztajner/Niedziela

Istotną częścią tych przygotowań stała się peregrynacja rozumiana jako ingres Maryi w życie codzienne społeczeństwa.

Pielgrzymujący po polskich diecezjach Obraz przewożony jest w specjalnym samochodzie. Jego kustoszami na szlaku są specjalnie wyznaczeni ojcowie paulini. - Fenomen nawiedzenia polega na tym, że na 24 godziny parafia staje się Jasną Górą - zauważył o. Krzysztof Grzesica, który sam siebie nazywa „kierowcą Matki Bożej”.

Paulin podkreśla, że już same momenty przejazdu obrazu do kolejnych miejsc nawiedzenia, są okazją do wielkiej manifestacji wiary oczekujących na Matkę Bożą ludzi.

Pielgrzymująca po Polsce kopia Jasnogórskiej Ikony waży 90 kg. W przerwach na szlaku nawiedzenia jej renowacją zajmuje się Anna Torwirt, córka Leonarda Torwirta, artysty malarza, który w 1957 roku wykonał kopię na polecenie Prymasa Stefana Kardynała Wyszyńskiego.

Myśl o nawiedzaniu parafii przez Obraz Matki Bożej Częstochowskiej ówczesny Prymas Polski podjął jeszcze w Komańczy. Miało to być konsekwencją Wielkiej Nowenny i odnowionych Ślubów Jasnogórskich. Sam kard. Wyszyński tak tłumaczył sens Nawiedzenia: „W okresie Wielkiej Nowenny cały naród powinien nawiedzić swoją Królową na Jasnej Górze, ale to jest niewykonalne w stu procentach. Zawsze ktoś nie będzie mógł pojechać do Częstochowy. Dlatego poprosimy Matkę Bożą, aby niejako zeszła ze swego Jasnogórskiego Tronu i odwiedziła wszystkie swoje dzieci, tam gdzie żyją, w ich parafiach”.

W 1956 r. ks. Prymas powrócił z więzienia, a już w roku następnym zawiózł papieżowi Piusowi XII dwie kopie Cudownego Obrazu z Jasnej Góry. 14 maja 1957 r. Ojciec Święty w obecności biskupów poświęcił Obraz Nawiedzenia i pozwolił przywieźć go do Polski na świętą peregrynację po wszystkich parafiach.

Paulini podkreślają, że peregrynacja to wielki dar, ale i zadanie, byśmy ciągle ożywiali się w zawierzeniu Maryi. Wędrówka kopii Matki Bożej Jasnogórskiej jest przypomnieniem, że Jasna Góra była i jest duchową stolicą Polski, ostoją wiary i miejscem nieustannego oddawania się Matce Bożej.

Trasy przejazdu obrazu są specjalnie przystrajane, buduje się powitalne bramy, przyozdabia domy. Bogatej zewnętrznej oprawie towarzyszy wewnętrzne skupienie i modlitwa. Wszędzie jest podobnie: kolejki przed konfesjonałami, masowe przystępowanie do Komunii św., pary żyjące tylko w związku cywilnym zawierają ślub kościelny, pojednania zwaśnionych rodzin, deklaracje trzeźwościowe.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katowice: Zaprezentowano nowy, ekologiczny podręcznik do nauki religii

2018-02-17 19:51

ks.sk / Katowice (KAI)

W auli Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach zaprezentowano w sobotę nowy podręcznik do nauczania religii pt. „Dzieci, los Ziemi leży w Waszych rękach”. W treść książki zostało wpisane nauczanie papieża Franciszka zawarte w encyklice „Laudato si”.

3dman_eu/pixabay.com

Powstałą w Peru książkę autorstwa o. Juana Goicochea zaprezentowano dzisiaj w Katowicach. Podejmuje ona problemy ekologii, sprawiedliwości i ochrony stworzenia. Nad polską wersją językową czuwał ks. Robert Kaczmarek, wizytator katechetyczny w archidiecezji katowickiej wraz z pracownikami Uniwersytetu Śląskiego. – Podjęliśmy się tłumaczenia, ponieważ potrzeba takiej refleksji ekologicznej – mówi ks. Kaczmarek, który wraz ze swoimi uczniami przełożył książkę z języka niemieckiego.

- Przede wszystkim chciałem służyć dzieciom, które gromadziły się w mojej parafii, szukałem czy nie ma takiego podręcznika, a skoro nie spotkałem, to sam napisałem, żeby służył dzieciom, żeby je edukował – mówi o. Goicochea o napisanej przez siebie książce.

Na prezentacji podręcznika był także obecny metropolita katowicki abp Wiktor Skworc, który podzielił się swoim doświadczeniem zdobytym w krajach, w których książka powstawała. – Bliska mi jest zarówno Austria, jak i Peru – mówił abp Skworc. – Cieszę się, że dzisiaj reprezentacji tych państw mogę się tutaj dzisiaj spotkać, w tej wspólnej sprawie, jaką jest ekologia. Jest to nasza wspólna sprawa, sprawa wszystkich narodów. Chciałbym podziękować wam za to, że tej sprawie dajecie swoje serce – dodał hierarcha.

O treści książki opowiada ks. Kaczmarek mówiąc, że są w niej rozdziały mówiące o człowieku, jako tym, który jest w centrum świata przyrody. Podkreśla, że książka podejmuje zagadnienia, które są dzisiaj bardzo istotne. Wśród nich wymienia: mobbing, rasizm czy prawa człowieka.

Podręcznik skierowany jest do uczniów klas szkół podstawowych. Podejmuje zagadnienia związane z człowiekiem i ekologią w świetle nauczania Kościoła. W sposób szczególny w treść książki zostało wpisane nauczanie papieża Franciszka zawarte w encyklice „Laudato si”. Pierwsze egzemplarze podręcznika trafią do rąk dzieci i młodzieży już w najbliższy poniedziałek, 19 lutego. Obecnie książka jest wydrukowana w 5 tys. egzemplarzy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem