Reklama

Biały Kruk 2

Też byłem antyklerykałem

2016-10-06 09:51


Edycja warszawska 41/2016, str. 6-7

Artur Stelmasiak
Ks. Sławomir Abramowski, proboszcz parafii św. Jana Pawła II na Bemowie

Rozmowa z ks. Sławomirem Abramowskim, proboszczem parafii św. Jana Pawła II na Bemowie

ARTUR STELMASIAK: – Czy Ksiądz miał okazję poznać św. Jana Pawła II?

KS. SŁAWOMIR ABRAMOWSKI: – Pamiętam, jak w 1990 r. razem z katechistami wędrownymi z Drogi Neokatechumenalnej pojechaliśmy do Włoch. Postanowiliśmy pójść na audiencję generalną z Ojcem Świętym. Jak Papież przechodził koło nas, zacząłem krzyczeć, że jesteśmy z Polski i wtedy on się zatrzymał przy naszej grupie słuchając tego, co mówiłem. Dał mi błogosławieństwo przed wstąpieniem do Seminarium Misyjnego Redemptoris Mater. To był dla mnie ważny i czytelny znak. Dobrze pamiętam także ostatnie spotkanie, gdy Papież już był bardzo słaby, ale miał dobry humor i żartował. To było bardzo osobiste spotkanie, które traktuję trochę jako nasze pożegnanie.

– Ksiądz może powiedzieć o sobie, że jest z pokolenia Jana Pawła II.

– I to bardzo... Pamiętam swoje pierwsze Światowe Dni Młodzieży w Santiago de Compostela w 1989 r. W tamtych czasach dla młodego człowieka z Polski wielkim przeżyciem był sam wyjazd do Hiszpanii. Jechaliśmy przez całą Europę naszymi peerelowskimi autokarami, które cały czas się psuły. Ale tamte przeżycia pamiętam doskonale do dziś. Kolejne Światowe Dni Młodzieży były ważnym elementem mojej formacji.

– A jak było w tym roku w Krakowie?

– Niestety, ale nie mogłem pojechać. Jeden wikary pojechał tam z polską młodzieżą, drugi z Włochami, a dziadka zostawili na parafii... (śmiech).

– Czy Ksiądz zawsze był taki pobożny?

– Zanim wróciłem do Kościoła, to byłem antyklerykałem. Bardzo źle myślałem o Kościele. Można powiedzieć, że byłem podobny do sporej części dzisiejszej młodzieży.

– To Ksiądz rozumie zbuntowaną młodzież i może być duszpasterzem antyklerykałów?

– Oczywiście, że rozumiem. Sam kiedyś twierdziłem, że Kościół jest skostniałą instytucją, w której większość stołków zajmują toksyczni ludzie. Bardzo źle myślałem także o swoim proboszczu, z którym później zaprzyjaźniłem się.

– Jak Ksiądz odnalazł drogę powrotu do Kościoła?

– Przez ludzi ze wspólnoty neokatechumenalnej, którzy zaprowadzili mnie do Pana Boga.

– Dlaczego Ksiądz po medycynie poszedł do seminarium?

– To było bardziej skomplikowane, bo po skończeniu szkoły średniej interesowała mnie tylko ciężka muzyka i wyjazdy na koncerty heavymetalowe. Nie miałem zamiaru iść na studia. Po prostu nie miałem motywacji do nauki, ani jakiś większych życiowych aspiracji. Dopiero jak trafiłem do wspólnoty, to mój brudny i szary świat zaczął nabierać kolorów. Odzyskałem chęć do życia i postanowiłem zmieniać świat na lepsze. Pojawiła się motywacja do nauki i przygotowałem się do egzaminu na medycynę. Później, gdy wstąpiłem do seminarium, chciałem nawet zostawić praktykę lekarską, ale ksiądz rektor powiedział, że potrzeba mojej posługi wśród kleryków. I w ten sposób założyłem poradnię lekarską Redemptoris Mater.

– A kapłaństwo?

– Gdy chwyciłem Pana Boga za nogi, to przede wszystkim chciałem ewangelizować. Odkryłem piękno, którym chciałem podzielić się z innymi. Pamiętam, jak na piątym roku medycyny wyjechałem na misje do Związku Radzieckiego, aby tam głosić zbawcze orędzie.

– Ksiądz nadal ma prawo wykonywania zawodu lekarza?

– Tak, jeszcze mam. Jednak dopiero teraz myślę, żeby wykorzystać swoje pierwsze wykształcenie bardziej na poważnie. Chciałbym swoją wiedzę kapłańską wykorzystać w psychiatrii, bo są takie przestrzenie, gdy te obydwie umiejętności są bardzo przydatne. Chodzi o zjawiska z pogranicza psychiatrii, leczenia uzależnień i opętania. Normalny psychiatra nie jest wstanie rozróżnić prostej schizofrenii od opętania, a ksiądz–lekarz ma pewną łatwość. Chyba nieprzypadkowo jestem księdzem i lekarzem.

– W 2014 r. pracował Ksiądz na misjach w południowym Izraelu, gdy przyszła propozycja tworzenia nowej parafii na Bemowie. Jak Ksiądz zareagował?

– Propozycja była kusząca, bo Ksiądz Kardynał chciał, aby ta parafia była otwarta na ludzi w duchu nowej ewangelizacji. Lubię wyzwania, a tu wszystko można budować od podstaw i samodzielnie ustawić duszpasterstwo. Przyznaję, że ta propozycja była dla mnie bardzo nęcąca, ale w Izraelu też czułem się bardzo potrzebny. W tamtym czasie byłem gotów zostawić Izrael, ale tylko po to, aby jechać na misje do Chin, a nie do Polski. Uważałem, że na misjach jestem bardziej potrzebny.

– Kto Księdza przekonał, aby utworzyć misję w Warszawie?

– Św. Jan Paweł II.

– Rozmawiał Ksiądz z Papieżem?

– Podczas modlitwy często z nim rozmawiam, ale nie to miałem na myśli. Gdy tylko usłyszałem, że św. Jan Paweł II będzie patronem parafii, którą mam tworzyć, to już nie mogłem powiedzieć nie, bo jemu się nie odmawia. Papieża utożsamiam z odnową Kościoła i powrotem do apostolskich źródeł. Dzięki temu jako młody i pogubiony człowiek odnalazłem swoje miejsce w Kościele. Później Jan Paweł II pobłogosławił moją drogę do seminarium misyjnego, to także on wymyślił Światowe Dni Młodzieży, na których moje powołanie się uformowało.

– Czyli teraz Ksiądz spłaca dług wobec Jana Pawła II?

– Trochę tak, ale nie wiem czy się wypłacę... (śmiech). Poza tym lubię pracować z pozytywnymi ludźmi, a przecież współpraca ze św. Janem Pawłem II jest bardzo pozytywna i owocna.

– Czy po dwóch latach tej pozytywnej współpracy na Bemowie Ksiądz może powiedzieć, że św. Jan Paweł II pomaga?

– I to bardzo. Jak w 2014 r. dostaliśmy pozwolenie na budowę kaplicy, to był początek grudnia. Budowlańcy łapali się za głowę, że zaraz przyjdą mrozy i beton popęka. Powiedziałem, aby robili swoje, a ja razem z Janem Pawłem II załatwimy kwestię pogody.

– I jaka była pogoda?

– Śnieg spadł, gdy pracownicy pojechali do domów na Boże Narodzenie, a gdy wrócili już była pogoda wiosenna. Nie było mrozu przez całą zimę. Z Janem Pawłem II łatwiej idą też wszystkie sprawy formalno-urzędowe.

– A czy św. Jan Paweł II przyciąga ludzi do Kościoła?

– Myślę, że tak, ale prosto nie da się tego policzyć. Jest jednak faktem, że małżeństwa, które przez wiele lat nie mogły doczekać się dziecka, po błogosławieństwie relikwiami św. Jana Pawła II, już są rodzicami. Cuda i łaski zmieniają życie tylko tych, którzy osobiście ich doświadczają, a reszta wspólnoty pozostaje trochę obojętna. Choć Papież jest ważnym patronem dla wszystkich moich parafian, to jednak nie jest tak, że z tego powodu próbują się dostać do kościoła drzwiami i oknami.

– Papież Polak podczas swojego długiego pontyfikatu poświęcił bardzo wiele uwagi ochronie życia poczętego. Teraz odżyła w Polsce dyskusja na ten temat i jest szansa na pełną realizację nauczania św. Jana Pawła II. Co Ksiądz i lekarz na ten temat sądzi?

– To nauczanie było obecne od zarania Kościoła, a Jan Paweł II tylko je doprecyzował. Są dane już z II wieku mówiące o tym, że w Rzymie na 100 dzieci rodziło się 80 chłopców i tylko 20 dziewczynek. Narodzone dziewczynki po prostu wyrzucano na śmietnik. Choć teraz zabija się niechciane dzieci głównie poprzez aborcję, to jednak cel i skutki są takie same. Dlatego Kościół od zawsze broni tych, których życie jest zagrożone, a zwłaszcza bezbronnych i najsłabszych. Obecnie w Polsce nie eliminuje się dzieci ze względu na płeć, ale ze względu na podejrzenie niepełnosprawności. Każdy, kto jest za aborcją, powinien pooglądać sobie paraolimpijczyków albo spędzić trochę czasu z dziećmi z zespołem Downa. Widzimy, jak wielką wartością jest ich życie, a przecież takich dzieci na Zachodzie już prawie nie ma, bo one tracą życie przed narodzeniem. Dobre prawo nie powinno oceniać, które życie jest lepsze, a które gorsze.

– Zdaniem Księdza uda się w Polsce całkowicie zakazać aborcji?

– Czasami zastanawiamy się nad tym, czy jak dziś zmienimy prawo na lepsze, to nie przyjdą później tacy, którzy np. dopuszczą aborcję na życzenie. Myślę jednak, że strach nie może nas paraliżować. Jeżeli jest taka możliwość, to trzeba stanąć w obronie najsłabszych. Zawsze bowiem będą ludzie, którzy twierdzą, że życie poczętego dziecka przeszkadza im w realizacji ich osobistych planów. Polska jest przykładem, że zakazy prawne zmieniają ludzką mentalność.

– W tym aspekcie Polska może dać świadectwo światu i pokazać, że u nas nauczanie św. Jana Pawła II traktujemy na poważnie.

– Pamiętam dyskusję o aborcji z lat 90., gdy byłem na studiach medycznych. Większość moich znajomych chodziła do kościoła, ale jednak opowiadali się przeciwko zmianie prawa i zakazowi aborcji. Od tamtego czasu nasze społeczeństwo bardzo się zmieniło i dziś jest wielu niewierzących przeciwników aborcji. Pod tym względem Polska na tle świata jest więc wyjątkowa i mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej.

Tagi:
wywiad rozmowa

Ekumenicznie w Genewie

2018-06-20 14:48

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Ojciec Święty Franciszek odbędzie 21 czerwca 2018 r. pielgrzymkę ekumeniczną do Genewy, głównie w celu odwiedzenia Światowej Rady Kościołów, która w tym roku obchodzi jubileusz 70-lecia istnienia – powstała w 1948 r. Przez swoją wizytę Franciszek pragnie wyrazić uznanie Kościoła katolickiego dla wkładu, który ŚRK wniosła do międzynarodowego ruchu ekumenicznego. Jest to również pielgrzymka wdzięczności za bogatą i owocną współpracę, którą Kościół katolicki rozwija z ŚRK od ponad półwiecza. Główne punkty wizyty to modlitwa ekumeniczna w kaplicy ŚRK, prowadzona przez przedstawicieli ŚRK, z udziałem katolików.

Włodzimierz Rędzioch

Ojciec Święty wygłosi przemówienie i udzieli zgromadzonym błogosławieństwa. Podczas jubileuszowej sesji komitetu centralnego ŚRK Franciszek skieruje specjalne przesłanie ekumeniczne. Wizyta zakończy się Mszą św. z udziałem przeszło 40 tys. uczestników – katolików ze Szwajcarii i pielgrzymów ze świata oraz przedstawicieli innych Kościołów i wspólnot kościelnych. Papież odwiedzi również Instytut Ekumeniczny w Bossey, ok. 17 km za miastem, który jest ważnym centrum studiów i formacji ekumenicznej należącym do ŚRK. Obok tych głównych punktów programu zaplanowane jest również kurtuazyjne spotkanie z prezydentem Konfederacji helweckiej oraz przedstawicielami władz.

Z ks. dr. Andrzejem Choromańskim – kapłanem diecezji łomżyńskiej, teologiem i ekumenistą, od 2014 r. pracownikiem Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan – rozmawia Włodzimierz Rędzioch

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Czym jest Światowa Rada Kościołów?

KS. DR ANDRZEJ CHOROMAŃSKI: – Zgodnie ze swoją bazą doktrynalną Światowa Rada Kościołów jest wspólnotą Kościołów, które wyznają wiarę w Trójcę Świętą oraz w Jezusa Chrystusa jako Boga i Człowieka i starają się wspólnie dążyć do pełnej i widzialnej jedności Kościoła, o którą modlił się Jezus w czasie Ostatniej Wieczerzy (zob. J 17, 21). ŚRK skupia obecnie 350 Kościołów reprezentujących różne tradycje chrześcijańskie – takie jak tradycja prawosławna, anglikańska oraz wiele odłamów protestantyzmu – i jest największą na świecie organizacją ekumeniczną, która reprezentuje ok. 600 mln chrześcijan na wszystkich kontynentach. ŚRK nie jest ani nie zamierza być Kościołem Jezusa Chrystusa na ziemi ani żadnym „super-Kościołem” złożonym z kościołów członkowskich; jest ona po prostu pewną strukturą ekumeniczną o charakterze światowym, która ma za zadanie promocję różnych form współpracy między Kościołami członkowskimi oraz ich ekumenicznymi partnerami w celu doprowadzenia do całkowitego zjednoczenia wszystkich chrześcijan.

– Pracuje Ksiądz w Papieskiej Radzie ds. Popierania Jedności Chrześcijan, dlatego jest Ksiądz osobą najbardziej kompetentną, by wyjaśnić, jakie są stosunki między Kościołem katolickim i Światową Radą Kościołów. Jak te stosunki układają się w ciągu ostatnich dziesięcioleci, tzn. od Soboru Watykańskiego II?

– Rzeczywiście, od czterech lat pracuję w Papieskiej Radzie ds. Popierania Jedności Chrześcijan, w której jestem odpowiedzialny m.in. za nasze relacje z ŚRK. Od czasów Soboru Watykańskiego II stosunki Kościoła katolickiego w ŚRK bardzo się rozwinęły. Obejmują one obecnie wiele form współpracy i przynoszą pozytywne rezultaty.

Szczególnej dynamiki nabrały one za obecnego pontyfikatu. Franciszek zachęca wszystkich chrześcijan do tzw. ekumenizmu wspólnej drogi, który oznacza modlitwę – tę wspólną i tę jedni za drugich – wzajemną pomoc między Kościołami oraz współpracę wszędzie tam, gdzie Kościoły mogą robić coś razem dla dobra społeczeństwa i całej planety, nie będąc jeszcze w pełni zjednoczone. Taka wizja ekumenizmu jest również bliska ŚRK i z tej racji nasze relacje wciąż się rozwijają i pogłębiają.

– Kiedy powstała i jakie są zadania wspólnej grupy roboczej?

– Wspólna grupa robocza powstała w 1965 r. jako jeden z pierwszych owoców ekumenicznych Soboru Watykańskiego II. Jako że Kościół katolicki nie jest członkiem ŚRK, rada ma na celu

podtrzymywanie i monitorowanie stałej współpracy między dwoma partnerami. Po Zgromadzeniu Ogólnym ŚRK w Busan (Korea Południowa) w 2013 r. grupa, w swojej zreformowanej formie, rozpoczęła dziesiątą już fazę współpracy, której koniec przewidziany jest na 2021 r. Obecnie grupa przygotowuje dwa dokumenty o charakterze duszpasterskim. Pierwszy z nich dotyczy współpracy ekumenicznej w dziedzinie promocji pokoju i rozwiązywania konfliktów, drugi zaś – współpracy na rzecz migrantów i uchodźców.

W ciągu przeszło pięćdziesięciu lat istnienia wspólna grupa robocza podejmowała wiele zagadnień ważnych dla Kościołów, jak np. młodzież, rodzina, edukacja, pokój, sprawiedliwość społeczna, ochrona stworzenia i inne. Powstało wiele cennych dokumentów i raportów. Niestety, są one wciąż za mało znane i przede wszystkim za mało wcielane w życie przez Kościoły. Mówimy tu o bardzo złożonej i trudnej kwestii recepcji dokumentów ekumenicznych w kontekście lokalnym życia Kościołów.

– Jakie są najważniejsze pola współdziałania Kościoła katolickiego i Światowej Rady Kościołów?

– Wiele dykasterii Kurii Rzymskiej oraz różne organizacje katolickie współpracują w różnych dziedzinach z ŚRK. Dzisiaj współpraca ta dotyczy szczególnie takich obszarów, jak: wspólne działania na rzecz prześladowanych chrześcijan w różnych miejscach świata, współpraca na rzecz pokoju – szczególnie w sytuacjach konfliktów czy wojen – wspólne programy pomocy uchodźcom i migrantom, ochrona środowiska, edukacja i formacja ekumeniczna duchownych i świeckich liderów chrześcijańskich i inne.

Jeżeli chodzi o naszą papieską radę, to współpraca ta obejmuje różne działania, których bezpośrednim celem jest promocja jedności między Kościołem katolickim i Kościołami zrzeszonymi w ŚRK. Obejmuje to dialog ekspertów na tematy doktryny i moralności, które wciąż nas dzielą, współpracę w dziele ewangelizacji i misji, współpracę w dziedzinie edukacji i formacji ekumenicznej czy też wspólne przygotowywanie materiałów na doroczny tydzień modlitw o jedność chrześcijan.

– Kościoły protestanckie coraz bardziej oddalają się od nauki Kościoła katolickiego dotyczącej moralności, etyki i małżeństwa. Jaki ma to wpływ na stosunki ekumeniczne?

– Po Soborze Watykańskim II dialog ekumeniczny koncentrował się na zagadnieniach doktrynalnych, takich jak sakramenty (szczególnie chrzest i Eucharystia), rola duchownych w strukturze i misji Kościoła, rozumienie Kościoła jako takiego i warunków jego jedności etc. W tych kwestiach osiągnięto znaczące zbliżenie stanowisk. Jedną z zasadniczych kwestii spornych wciąż pozostaje posługa duchowna, szczególnie po wprowadzeniu przez niektóre wspólnoty kościelne ordynacji kobiet na księży i biskupów.

W ciągu mniej więcej dwóch dekad pojawiły się nowe problemy w dialogu ekumenicznym dotyczące całej sfery moralności. Wchodzą tu w grę takie zagadnienia, jak początek i koniec ludzkiego życia (aborcja i eutanazja, samobójstwo), małżeństwo i rodzina (kolejne związki osób już rozwiedzionych oraz związki jednopłciowe). Ocena moralna tych zjawisk jest różna w różnych Kościołach, a dialog ekumeniczny w tych dziedzinach jest trudny. Niemniej jednak zagadnienia te są podejmowane i to na szczeblu zarówno dialogu międzynarodowego, jak

i w wielu dialogach ekumenicznych na poziomie poszczególnych krajów. Brak wspólnej nauki w dziedzinie moralnej jest nową i poważną przeszkodą na drodze do jedności, która musi mobilizować Kościoły do intensyfikacji dialogu, a nie do zamykania oczu na kwestie sporne.

– Na zakończenie chciałbym zadać pytanie, które stawia sobie wiele osób: dlaczego Kościół katolicki nie należy do ŚRK?

– Sprawa przynależności Kościoła katolickiego do ŚRK jest tak stara jak sama rada – pojawiła się ona już w czasie jej zakładania. Z wielu powodów Kościół katolicki zdecydowanie odmówił wówczas swego udziału w ŚRK. Według dominującej wówczas eklezjologii typu jurydycznego uważano bowiem, że widzialne granice Kościoła katolickiego w pełni pokrywają się

z granicami Kościoła Chrystusa na ziemi, a jedyną metodą na przezwyciężenie podziałów miał być powrót „heretyków” (protestantów) i „schizmatyków” (prawosławnych) do Kościoła katolickiego. Trzeba również pamiętać, że w tamtej epoce sam ruch ekumeniczny, który narodził się i rozwija głównie wśród protestantów, miał także swój mocny rys antykatolicki.

Kwestia powróciła w nowej optyce w czasie Soboru Watykańskiego II, który otworzył Kościół katolicki na ruch ekumeniczny. Przeprowadzono wówczas istotne konsultacje wśród teologów i ekumenistów w tej sprawie. Po poważnym rozeznaniu zagadnienia postanowiono, że Kościół katolicki nie będzie aplikował o formalne członkostwo w radzie, ale podejmie współpracę przez wspólną grupę roboczą, udział w niektórych komisjach ŚRK (Wiara i Ustrój, Komisja ds. Misji i Ewangelizacji, Komisja ds. Edukacji i Formacji Ekumenicznej) oraz uczestnictwo we wspólnych projektach, takich jak Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan i inne wspólne inicjatywy.

Można wymienić dwa typy powodów, dla których Kościół katolicki wybrał taką drogę. Po pierwsze, chodzi o kwestie praktyczne, takie jak liczba członków katolickich w różnych strukturach ŚRK czy też kwestia sposobu podejmowania decyzji. Kościół katolicki, który uważa się za jeden i ten sam Kościół na całym świecie, liczy ok 1,2 bln członków, czyli ok. dwa razy więcej niż wszystkie Kościoły zrzeszone w ŚRK. Wejście tak ogromnego Kościoła do ŚRK musiałoby prowadzić do znaczących zmian w samej koncepcji rady oraz w jej funkcjonowaniu.

Z punktu widzenia doktryny pozostaje wciąż kwestia samorozumienia się Kościoła katolickiego i jego jedności, szczególnie zaś miejsca papieża w Kościele. Zgodnie z nauką Soboru Watykańskiego II Kościół katolicki wierzy, że Chrystus założył jeden Kościół, którego „pełna” aktualizacja i kontynuacja na ziemi znajduje się w Kościele katolickim, który zachował pełnię prawdy objawionej i środków zbawienia. Do tego Kościoła, którego widzialne granice nie pokrywają się z granicami mistycznymi, przynależą w różny sposób wszyscy chrześcijanie, również ci, którzy otrzymali chrzest w innym Kościele czy we wspólnocie kościelnej. Paradoks sprzecznej z wolą Bożą sytuacji podzielonego chrześcijaństwa polega właśnie na tym,

że w łonie jedynego Kościoła Chrystusowego na ziemi znajdują się również ci chrześcijanie, którzy nie są z nim jeszcze w pełnej jedności widzialnej. Poza tym Kościół wierzy, że biskup Rzymu jako następca św. Piotra otrzymał od Chrystusa szczególną odpowiedzialność za jedność Kościoła. Papież jest głową nie jednego z wielu Kościołów chrześcijańskich, ale jedynego i niepodzielnego w swej istocie Kościoła Chrystusowego. Trudno byłoby widzieć go jako jednego z wielu przywódców Kościołów chrześcijańskich.

Pomimo tych zastrzeżeń ewentualne członkostwo Kościoła katolickiego w ŚRK nie możne być wykluczone a priori, lecz wydaje się, że nie jest ono obecnie rozważane przez żadną ze stron. Koncentrujemy się na rozwijaniu i pogłębianiu dobrze układającej się współpracy oraz na wspólnym podejmowaniu wyzwań obecnego czasu. Zgodnie z dewizą papieskiej pielgrzymki do Genewy chcemy „iść, modlić się i pracować razem”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Częstochowa żegna wybitnego muzykologa i pedagoga

2018-06-20 14:51

Margita Kotas

Ze smutkiem zawiadamiamy o śmierci Wandy Malko, wybitnej częstochowianki, dr nauk humanistycznych, muzykolog i działaczki muzycznej Częstochowy, wieloletniego i zasłużonego pedagoga Zespołu Szkół Muzycznych im. M. J. Żebrowskiego oraz Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie, który swą muzyczną wiedzą dzielił się również na łamach „Niedzieli”.


Ś. P. Wanda Malko

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w piątek 22 czerwca o godz. 12.30 w parafii pw. Pięciu Pierwszych Męczenników Polski przy ul. Obrońców Westerplatte 37 w Częstochowie.

Istnieje możliwość zmiany daty lub godziny pogrzebu śp. Wandy Malko, o czym Państwa poinformujemy.

Wanda Malko pochodziła z rodziny o wielopokoleniowych tradycjach muzycznych, w której Ludwik Wawrzynowicz i Tadeusz Wawrzynowicz byli w latach 1902-85 najaktywniejszymi animatorami życia muzycznego w Częstochowie; przez 25 lat była kontynuatorką ich dzieła. Ukończyła w 1971 r. Państwową Wyższą Szkołę Muzyczną w Katowicach i uzyskała dyplom na Wydziale Teorii, Kompozycji i Dyrygentury. W tym samym roku podjęła pracę jako pedagog w Zespole Szkół Muzycznych w Częstochowie. W latach 1978-89 była dyrektorem Częstochowskiego Towarzystwa Muzycznego, a w latach 1993-96 – zastępcą dyrektora Filharmonii Częstochowskiej. Melomani pamiętają jej prelekcje poprzedzające koncerty, których wygłosiła ponad 2 tys. Była niestrudzonym badaczem dziejów muzycznej Częstochowy i autorką książek. Współpracowała z „Życiem Częstochowy”, Tygodnikiem Katolickim „Niedziela”, „Życiem Muzycznym” i „Ruchem Muzycznym”. Była autorką ponad 200 artykułów publicystycznych a także komentarzy w programach koncertowych Filharmonii Częstochowskiej. Współzałożycielką Stowarzyszenia „Kapela Jasnogórska”, członkiem komitetu redakcyjnego Encyklopedii Częstochowy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Milion ludzi na Partynicach

2018-06-21 23:59

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Spotkanie zorganizowano w Sali Wielkiej wrocławskiego Ratusza, rozmowę moderował ks. Grzegorz Sokołowski. W nastrój świętowania 35. rocznicy pierwszej wizyty Papieża Polaka we Wrocławiu wprowadził film pt. „Spragnieni sprawiedliwości” oparty na opowieściach kard. Henryka Gulbinowicza, Rafała Dutkiewicza i prof. Andrzeja Wiszniewskiego. Spotkanie wzbogacała obecność…pastorału papieskiego, w kształcie krzyża, z którym pielgrzymował Jan Paweł II.

Prelegenci najpierw dzielili się osobistymi wspomnieniami o tym, co robili 21 czerwca 1983 r. Prof. Wiszniewski, zaangażowany wówczas w działalność opozycyjną nie ukrywał emocji:

- Głęboko się wzruszyłem słuchając tych głosów z nagranego filmu. To było 35 lat temu, ale było fundamentalne dla naszej przyszłości. Na Partynicach zgromadziło się ok. miliona ludzi, zagospodarowanie tego tłumu wcale nie jest prostą rzeczą. Partynice były podzielone na sektory. Ten najbliższy był sektorem zerowym, ale dostać wejściówkę na sektor zerowy było trudniej, iż zdobyć bilet na mecz mundialowy – wspominał Profesor. Słowa papieża odczytywaliśmy jako poparcie dla „Solidarności”. Tłum na Patynicach stał pod tysięcznymi sztandarami z napisami „Solidarności”. Byliśmy złaknieni sprawiedliwości… Lekcję papieską odrobiliśmy nie najgorzej, bo sześć lat później skończył się w Polsce komunizm. Ale dziś, po 35. latach, powinniśmy się chyba zastanowić co nam zostało z nauczania papieskiego. To, co zostało, co nam się udało, a co nie, trzeba koniecznie zrewidować – konkludował. W dalszej części swoich wystąpień odkreślał kontynuację nauczania Papieża Polaka w sposobie prowadzenia Kościoła, który proponuje Franciszek, pochylając się nad najsłabszymi, niezdolnymi do odnoszenia spektakularnych sukcesów. – Wtedy byli komuniści, jednoczyliśmy się, aby obalić ich rządy. A wokół czego dziś powinniśmy być solidarni? – pytał wskazując na niepełnosprawnych i emigrantów. Profesor podkreślił też niemożność solidaryzowania się ze współczesnymi związkami zawodowymi, które – wg niego – solidaryzują się z rządzącymi.

Bp Andrzej Siemieniewski przywoływał obrazy i emocje tamtego dnia. - W mojej pamięci i sercu zostało o wiele więcej obrazów, uczuć, niż słów i pojęć papieskich. Bardzo ważne ze wszystkich pielgrzymek papieskich do Polski jest nie tylko to, co słyszymy, ale też doświadczenie, które przeżywamy. To przemiana tłumu we wspólnotę. To nie jest wspólnota zorganizowana przeciw czemuś, ale wokół – w tym wypadku wokół ołtarza, wokół nauczania. Stąd rozszerza się ewangeliczne nauczanie papieskie. Bp Andrzej podkreślał tę nadrzędną cechę papieskiego nauczania, które nigdy nie występowała przeciwko człowiekowi, nawet wtedy, gdy błądził.

Juliusz Woźny podzielił się wspomnieniem… nieobecności we Wrocławiu w 1983r. - Nie miałem wtedy okazji uczestniczyć bezpośrednio w tej uroczystości, bo odbywałem służbę wojskową, byłem podchorążym. W dzień poprzedzający wizytę papieża poprosiliśmy naszych zwierzchników o to, byśmy mogli pójść na spotkanie – opowiadał. Oczywiście, odpowiedź była odmowna. Nocą pod murami koszar ciągnęły tłumy w stronę Partynic, wołaliśmy, że chcemy iść z nimi, ale oczywiście nie było to możliwe. Zapamiętałem jednak obraz, który zostanie w moim sercu już do końca życia: nad poligonem pojawił się helikopter. Oficerowie zgłupieli, nie wiedzieli co zrobić. My zaczęliśmy wołać, machać w stronę helikoptera. Konkluzja jest taka, że wszyscy, którzy mogli, poszli na Partynice, by tam spotkać papieża, a mnie papież odwiedził w wojsku – zakończył.

Zobacz zdjęcia: Konferencja pt.


Organizatorem spotkania było, m.in. Centrum Historii Zajezdnia. Patrona honorowy nad wydarzeniem sprawowali metropolita wrocławski i prezydent Wrocławia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem