Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

Przyjaźń nie zna granic

2016-10-06 09:51

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 41/2016, str. 4-5

Ks. Adam Stachowicz

Zarząd Fundacji im. kard. Adama Kozłowieckiego SJ „Serce bez granic” po raz dziewiąty zorganizował Dni Kardynała. Tradycyjnie przedsięwzięcie honorowym patronatem objął bp Krzysztof Nitkiewicz.

– Huta Komorowska to miejsce naznaczone obecnością wielkiego patrioty i ambasadora polskości. Przez te dni chcemy pokazać, że należy Księdza Kardynała naśladować w jego pokorze, modlitwie i oddaniu się dla służby na rzecz drugiego człowieka. Dziękujemy za możliwość uczestniczenia w dziele, jakim jest fundacja jego imienia, i liczymy, że te dni przyczynią się do wzrostu naszej wiary oraz ubogacą i wzmocnią dzieło misyjne Kościoła – mówił ks. Daniel Koryciński, dyrektor muzeum i Papieskich Dzieł Misyjnych naszej diecezji.

Wyśpiewali Kardynałowi

Uroczystości rozpoczęły się Mszą św. w kościele pw. Świętej Rodziny w Hucie Komorowskiej. Liturgii przewodniczył bp Edward Frankowski. W homilii wspominał Księdza Kardynała oraz wskazywał na jego posługę misyjną i obecne starania fundacji o krzewienie pamięci o jej patronie. Następnie obchody przeniosły się do zabytkowego parku na terenie Muzeum Kardynała. Tam otwarto piąty festiwal piosenki misyjnej. Na scenie w etapie konkursowym wystąpiło siedem zespołów i siedmiu solistów.

Reklama

Jako pierwsi zaprezentowali się chłopcy z zespołu „WC plus”, czyli Wojtek, Czesiu plus chłopcy. Reprezentowali oni Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej Intelektualnie prowadzony przez Zgromadzenie Sióstr Służebniczek NMP Niepokalanie Poczętej w Tarnobrzegu. Swoją żywiołowością wzbudzili dużo entuzjazmu. Ich opiekunem jest Arkadiusz Wiecha: – Każdy występ chłopców to nie tylko czysto techniczna gra na instrumentach, ale spontaniczna i wielka radość pokazywania siebie innym, pokazywania swoich talentów i pracy, którą wkładamy w próby. Taki występ jest przede wszystkim dawaniem innym radości i pokazywaniem wielkiej miłości Pana Boga do każdego człowieka, nawet tego małego i chorego, gdyż jak oni mówią sami o sobie: każdy ich występ jest dla Pana Boga – podkreśla instruktor muzykoterapii. Siostra Teresa Bełza, dyrektor placówki, zaznaczyła w zgłoszeniu: „Nauka chłopców gry na instrumentach: klawiszach, perkusji czy grzechotkach, jest najbardziej wymagającą formą muzykoterapii dla dzieci niepełnosprawnych. Pomimo tego można zauważyć, że osoby niepełnosprawne też mają talenty, które potrafią dobrze wykorzystać i cieszyć się z sukcesów, których na swoim koncie mają wiele”. Na zakończenie pierwszego dnia obchodów zaśpiewali również członkowie zespołu Lumen Christi, a poza konkursem wystąpił Michał Stochel, młody wirtuoz gry na akordeonie.

Uroczystości trwają

Uroczystości centralne odbyły się 25 września. Drugi dzień wydarzenia upłynął w zapatrzeniu na wolontariat misyjny. Uroczystości poświęcone osobie Misjonarza Afryki rozpoczęła Msza św. sprawowana w na terenie parku przed muzeum w intencji misjonarzy i ich rodzin. Przewodniczył jej bp Edward Frankowski. Podczas procesji wolontariuszy z Europejskiej Akademii Wolontariatu i dzieci ze Szkoły Podstawowej w Hucie Komorowskiej wniesione zostały na ołtarz relikwie dwudziestu błogosławionych i świętych. Na początku Eucharystii biskup, dziękując za dar życia kard. Adama Kozłowieckiego, podkreślił, że wybitny misjonarz znany był też z tego, że w najtrudniejszych chwilach życia potrafił także zachować pogodę ducha. – Kard. Adam Kozłowiecki w najtrudniejszych chwilach życia podnosił innych na duchu. Był niezłomny, pokorny i oddany Bogu – mówił bp Frankowski. Podczas homilii ks. Marek Inglot z Rzymu, który znał osobiście kard. Kozłowieckiego, zaznaczył, że Misjonarz Afryki był zawsze dobry jak miłosierny samarytanin. – Dla ubogich stawał się ubogim, a dla cierpiących stawał się jak Łazarz. Ten wielki człowiek, hrabia, książę Kościoła sam też szukał ubogich. Pomimo wieku do końca opatrywał rany swych współbraci. Wielokrotnie sam szedł szukać tych biednych, chorych i osamotnionych – akcentował kaznodzieja.

Czas świadectwa

Po Mszy św. w Publicznym Gimnazjum w Majdanie Królewskim zorganizowana została konferencja podsumowująca projekt pt. „Europejska Akademia Animatorów Wolontariatu „Przyjaźń nie zna granic”. Ksiądz Hiaowang Shi z Chin, przedstawiając swoje świadectwo chrześcijaństwa, zwrócił uwagę na to, że kościół w Chinach potrzebuje pomocy. – Na skutek represji i prześladowań w okresie komunizmu, a zwłaszcza w czasie rewolucji kulturalnej, Kościół w Chinach został pozbawiony starszego pokolenia księży i sióstr zakonnych oraz normalnych kontaktów z Kościołem powszechnym. Jest to Kościół młody i rozwijający się bardzo prężnie, ale bez doświadczenia, dlatego potrzebuje pomocy z zewnątrz. Młodzi ludzie – kapłani, siostry zakonne i świeccy angażujący się w działalność ewangelizacyjno-duszpasterską w Kościele, potrzebują właściwej edukacji teologicznej oraz odpowiedniej formacji duchowej i liturgicznej – wyjaśniał chiński duchowny. Ksiądz Jan Machniak podczas swojego wykładu pt. „Boże miłosierdzie i misje” przedstawił drogę św. Faustyny w realizacji powierzonej jej misji. Prelegent podkreślał, że orędowniczka Bożego Miłosierdzia swoje zadanie wykonywała z wielkim zaangażowaniem i ogromną wiedzą teologiczną. – Wezwana do głoszenia Bożego Miłosierdzia, poszukiwała ścieżek i dróg w realizacji powierzonej jej misji, czyniąc to za pośrednictwem kapłanów przewodników: o. J. Andreasza i bł. ks. Michała Sopoćki – mówił ks. Machniak.

Coś dla oka

Konferencji towarzyszyły wstępy młodych artystów. Można było także zwiedzić wystawy: „Chińskie oblicza Matki Bożej” – przygotowaną przez Stowarzyszenie Sinicum, „Wokół Chrztu Polski” – zaprezentowaną przez Grupę Plastyczną „Droga” działającą przy WDK w Rzeszowie, a także „Książę Kościoła” – wykonaną w ramach projektu Europejskiej Akademii Wolontariatu Erasmus Plus. Po raz pierwszy oficjalnie został pokazany film promujący Muzeum Kardynała Adama Kozłowieckiego SJ. Na zakończenie imprezy w poniedziałek zorganizowany został przegląd filmów misyjnych, podczas którego odbyła się projekcja unikatowych filmów misyjnych m.in. „Odwaga wiary” oraz „Zło zwyciężali dobrem” w reżyserii Pawła Zarzyckiego.

Tagi:
młodzi duszpasterstwo

O. Knotz: w małżeństwie ukryta jest niesamowita siła przetrwania

2018-02-20 17:30

hh / Opole (KAI)

W małżeństwie ukryta jest niesamowita siła. To środowisko życia i wychowania, miłości po prostu, ma niesamowitą moc przetrwania” – powiedział o. Ksawery Knotz OFMCap. podczas „Duchowej sofy” w Duszpasterstwie Akademickim Xaverianum w Opolu.

Archiwum prywatne
O. Ksawery Knotz

"Z małżeństwem i dziećmi związana jest olbrzymia nadzieja na przyszłość, że jeśli zło będzie nas dosięgało, to zostanie przezwyciężone przez miłość i życie, które ta miłość daje” – mówił zakonnik.

Zdaniem o. Knotza, nie ma lepszej wspólnoty tak naturalnej, bogatej w relacje, różne doświadczenia i autentycznej w swoim życiu jak wspólnota małżeńska. „Małżeństwo jest tak bogatą wspólnotą, że tutaj jesteście cały czas ze sobą. Ten dynamizm relacji mężczyzna i kobieta pomaga być ze sobą, tęsknić za sobą i wracać do siebie. W tych wszystkich impulsach, także seksualnych jest głęboko zakodowane pragnienie jedności, pojednania się, bycia razem, wierności” – podkreślił autor książki "Seks, jakiego nie znacie".

O. Knotz stwierdził, że każde małżeństwo, niekoniecznie sakramentalne, ale także naturalne, jest otwarte na Pana Boga. „Małżeństwo jest pomysłem Pana Boga dla ludzi i ich życia" - mówił zakonnik dodając, że coraz częściej można spotkać się ze związkami niesakramentalnymi. "Ale to nie znaczy, że nie wypełniają woli Pana Boga, która się przez małżeństwo objawia też ludziom niewierzącym” – wyjaśnił.

O. Ksawery Knotz stwierdził także, że istnieją trzy poziomy sakramentalności małżeństwa. Pierwszy to małżeństwo naturalne, które istnieje od początku i dotyczy wszystkich ludzi, także niewierzących. Jeśli małżeństwo naturalne zaczyna wprowadzać chrześcijaństwo w swoje życie, zaczyna się nawracać, to wchodzi na drugi poziom sakramentalności małżeństwa. Natomiast trzeci poziom objawia się wtedy, kiedy małżonkowie odkrywają szczególne działanie Chrystusa na mocy sakramentu małżeństwa w więzi małżeńskiej, ponieważ przez współmałżonka także działa i przemawia Bóg.

Ojciec dr Ksawery Knotz OFMCap jest duszpasterzem małżeństw i redaktorem portalu dla małżonków Szansa Spotkania. To także autor książek: „Seks jest boski, czyli erotyka katolika”, „Seks, jakiego nie znacie”, „Akt małżeński”, „Zaślubiny w Bogu mężczyzny i kobiety”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Przeżyć depresję

2018-02-14 10:25

Ewa Wesołowska, psycholog
Niedziela Ogólnopolska 7/2018, str. 52-53

Dotyka coraz częściej. Nas albo naszych bliskich. Zabiera energię, radość, utrudnia życie. 23 lutego obchodzimy Dzień Walki z Depresją. Jak ją przeżyć? Co robić, gdy zauważymy jej symptomy u naszych bliskich?

Björn Braun 200%/fotolia.com

Żyjemy w czasach, w których najnowsze technologie stwarzają wiele możliwości komunikowania się ludzi ze sobą, praktycznie w każdym czasie i miejscu. Jednocześnie w tłumie ludzi człowiek staje się coraz bardziej samotny – zagubiony w relacjach z innymi, zagubiony w świecie uczuć i w samym sobie. Powszechny – również dla dzieci i młodzieży – przekaz, że w życiu liczą się osiągnięcia, efektywność, skuteczność, dążenie do perfekcji, wydaje się tylko pogłębiać izolację człowieka. W połączeniu z innymi licznymi zmianami społecznymi stwarza to znacznie większe nie tylko ryzyko pojawienia się różnorakich zaburzeń psychicznych, ale także znacznie większą trudność radzenia sobie z nimi, kiedy już się pojawią.

Statystyki

Ryzyko zachorowania na depresję w ciągu całego życia waha się w granicach: 10-25% dla kobiet i 5-12% dla mężczyzn. W świetle tych statystyk problem staje się bardzo bliski nam wszystkim. Najprawdopodobniej wokół nas jest ktoś, kto cierpi, cierpiał albo będzie cierpiał na depresję. Może także się okazać, na różnych etapach życia, że problem będzie dotyczył także i nas. Kiedy myślimy „depresja”, możemy mieć bardzo różne wyobrażenia na ten temat. Głębokie cierpienie człowieka nie zawsze jest widoczne „na pierwszy rzut oka”. Częściej nawet nie jest. Stąd tak często, kiedy ktoś popełnia samobójstwo, słyszymy zaskoczenie bliskich i otoczenia. Okazuje się, że nikt się tego nie spodziewał, nikt nic nie wiedział. Dlatego łatwo nie zauważyć tych, którzy cierpią nawet blisko nas. Cierpią często w samotności, izolując się stopniowo od swoich bliskich, przyjaciół. Wysoka pozycja społeczna, wykształcenie, uroda i wiele innych rzeczy nie chronią przed depresją. Na zewnątrz możemy widzieć człowieka osiągającego liczne sukcesy, a wewnątrz siebie żyje on w wielkim bólu i samotności.

Smutek

Zatrzymując się przy depresji, warto odróżnić to, co jest prawidłową i naturalnie pojawiającą się reakcją emocjonalną, od tego, co będziemy rozpatrywać już jako zaburzenie depresyjne. W życiu często przeżywamy smutek, a także złość, lęk, żal. Przeżywanie tych emocji to bardzo istotna część naszej codzienności. Np.: koleżanka miała do nas zadzwonić, ale nie zadzwoniła. Odczuwamy smutek i złość. Te emocje mówią nam o naszych głębokich, bardzo ważnych potrzebach: potrzebie miłości, bliskości, akceptacji. Czasami potrzeby te mogą nie być przez nas do końca uświadomione. Czasami się ich wstydzimy, spychamy na margines naszego życia tak, by ich nie przeżywać, nie odczuwać. Odbieramy je jako coś zagrażającego dla nas samych. Tymczasem nasze uczucia mają nam coś bardzo istotnego o nas samych do powiedzenia. Smutek jest naturalną reakcją na wszelką doświadczaną przez nas utratę: rzeczy, własnej wartości, stratę bliskiego człowieka, i domaga się, aby go przeżyć, zatrzymać się przy nim przez jakiś czas.

Depresja

O depresji zaczynamy mówić wtedy, kiedy reakcja obniżonego nastroju przedłuża się, trwa powyżej dwóch tygodni i właściwie zaczyna być już stanem, który towarzyszy nam przez większą część dnia. W depresji prócz przeżywanego smutku lub pustki istotne są także inne symptomy. Może to być utrata dotychczasowych zainteresowań i zdolności do odczuwania przyjemności. To, co do tej pory sprawiało radość, teraz zaczyna być obojętne albo budzi niechęć. Takiej osobie można zaproponować wyjście do kina, wycieczkę rowerową, spotkanie z przyjaciółmi, chociaż można spotkać się z obojętnością albo niechęcią, mimo że jeszcze niedawno sama inicjowała podobne wydarzenia. Czasami nawet w najbliższym otoczeniu trudno o zrozumienie takiej postawy. Można to przecież odczytać jako przejaw niechęci do osoby, która proponuje wspólne spędzenie czasu. Jest to jednak jeden z objawów choroby. Towarzyszy temu również brak energii, nieadekwatne ciągłe zmęczenie często wzmocnione trudnościami ze snem bądź odwrotnie – nadmierną sennością. Osoby cierpiące na depresję często coraz bardziej zamykają się w sobie, uciekają w coraz większą samotność i izolację. Pogrążają się w coraz bardziej krytycznym spojrzeniu na samych siebie. Charakterystyczny dla tych osób jest nie tylko negatywny obraz samego siebie, ale także świata i przyszłości. Często podejmujemy próby przekonania takiej osoby, że przecież jest inaczej, ale na pewnym etapie choroby jest to niemożliwe. Co więc możemy zrobić i jak pomóc?

Pomoc

Jedna z przyczyn depresji wiąże się z doświadczeniem w przeszłości straty, często źle przeżytej, zapomnianej. Strata ta najczęściej dotyczy bliskich osób. Może wiązać się z czyjąś nieobecnością w pewnym okresie życia, śmiercią kogoś bliskiego, rozwodem rodziców, wyjazdem jednego z nich, a także z ich fizyczną bądź emocjonalną niedostępnością. Nie mamy wpływu na historię bolesnych przeżyć tej osoby, ale to, co możemy zrobić teraz, to po prostu z nią BYĆ we wszystkim, co przeżywa. To bardzo cenne, kiedy stworzymy bezpieczną przestrzeń do tego, by mogły zostać wyrażone uczucia nie w samotności, ale wobec drugiej osoby.

Bezpieczna przestrzeń oznacza najczęściej empatyczną obecność i gotowość słuchania. Słuchanie może też być milczeniem, czasami obydwu stron, bo w milczeniu w sposób niewerbalny człowiek też wyraża siebie. Bycie przy osobie cierpiącej na depresję nie jest łatwe, ponieważ bardzo szybko może pojawić się w nas poczucie bezradności i przytłoczenia intensywnością przeżywanych przez nią, a także przez nas samych emocji. To właśnie m.in. dlatego, aby uniknąć w sobie trudnych uczuć, tak skłonni jesteśmy do porad w stylu: „weź się w garść”, „zobaczysz, wszystko będzie dobrze” itd. Trzeba bardzo uważać, aby unikać tego typu stwierdzeń. Takie „dobre rady” mogą jedynie pogłębić ból i jeszcze bardziej oddalić osobę cierpiącą od innych ludzi. Kiedy pojawia się poczucie bezradności, może to być sygnał, aby szukać pomocy u specjalisty: psychologa, psychoterapeuty, a czasami u lekarza psychiatry. W wielu sytuacjach pomoc specjalisty jest wręcz niezbędna. Trzeba być na to szczególnie wrażliwym, kiedy pojawiają się stwierdzenia dotyczące śmierci czy niechęci do życia.

Dlaczego?

Pojawiające się w nas uczucia, szczególnie te bolesne, domagają się, aby w odpowiednim momencie zatrzymać się na nich, przeżyć je i pójść dalej. Depresja jest bolesnym doświadczeniem, w którym często dochodzą do głosu nieprzeżyte wcześniejsze doświadczenia emocjonalne. Ich natężenie i intensywność sprawia, że nie da się po prostu „pójść dalej”. Trzeba się zatrzymać na dłużej, przeżyć, przepracować je, często korzystając z pomocy kompetentnej osoby. Wobec cierpienia pojawia się wiele pytań „dlaczego?„. Depresję trudno zrozumieć, poddać racjonalnemu wytłumaczeniu, ale skoro się pojawia, to znaczy, że nasze uczucia i przeżycia domagają się, aby się nimi zająć, w pewnym sensie aby zaopiekować się tym w nas, co kiedyś najprawdopodobniej zostało porzucone.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Syria: bez pomocy z zewnątrz, bylibyśmy skończeni

2018-02-23 18:48

RV / Aleppo (KAI)

Patrzymy w przyszłość z silną wiarą i niegasnącą nadzieją – tak o kondycji duchowej mieszkańców Syrii mówi proboszcz łacińskiej parafii w Aleppo. O. Ibrahim Alsabagh zwraca uwagę na szkody, jakie wyrządziła w tym kraju wojna. Są to nie tylko zniszczenia i śmierć niewinnych, ale także wzrost zachorowań na nowotwory czy zranienia natury psychicznej.

Archiwum Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie
Krajem, w którym rozgrywa się największy dramat humanitarny ostatnich lat, jest Syria

W wywiadzie dla Radia Watykańskiego syryjski duchowny podkreślił, że bardzo często Syryjczycy są zupełnie uzależnieni od pomocy, jaką otrzymują z zewnątrz.

„Wystarczy krótko wspomnieć to, co mi powiedział kiedyś młody ojciec rodziny z malutkim dzieckiem. Mówił: «bez paczki żywnościowej, którą dostajemy od was, bylibyśmy skończeni, umarlibyśmy z głodu». Udzielamy też pomocy medycznej, zwłaszcza tam gdzie nie funkcjonuje służba zdrowia. Pokrywamy wszystkie potrzeby związane z wizytami diagnostycznymi, ale także także operacjami chirurgicznymi, które są bardzo drogie. Zakres udzielanego przez nas wsparcia jest bardzo szeroki. Dla przykładu, pomagamy w organizacji pogrzebu. Ludzie nie mają pieniędzy na kupienie trumny. Brak środków odczuwa się również w edukacji. Ani w naszych, ani w prawosławnych szkołach rodziców nie stać na opłaty, więc płaci Kościół. Edukacja jest w tym momencie bardzo ważna dla Syrii, również dla przyszłości kraju” – powiedział Radiu Watykańskiemu o. Ibrahim Alsabagh, proboszcz z Aleppo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem