Reklama

Ucieczka grzesznych

2016-09-22 10:24

Justyna Wołoszka
Edycja szczecińska 39/2016, str. 5

Thomas Graham/Fotolia.com

Chrześcijanie od najdawniejszych czasów byli przekonani, że bezpieczne schronienie można zawsze znaleźć u Najświętszej Maryi Panny, która nigdy nie zostawia bez odpowiedzi prośby o pomoc

Naturalną reakcją ludzi na niebezpieczeństwo jest ucieczka. Polega ona na nagłym oddaleniu się od czegoś, co sprawia zagrożenie oraz udaniu się w miejsce, w którym można się schronić przed grożącym niebezpieczeństwem. Chrześcijanie od najdawniejszych czasów byli przekonani, że bezpieczne schronienie można zawsze znaleźć u Najświętszej Maryi Panny, która nigdy nie zostawia bez odpowiedzi prośby o pomoc. Tytuł Ucieczka grzesznych (łac. Refugium peccatorum), jakim obdarzono Maryję, wskazuje, że chodzi o grzesznika, który przed zawinionym przez niego niebezpieczeństwem chce uciec tam, gdzie będzie bezpieczny.

Świadectwem zwracania się do Matki Bożej z prośbą o pomoc i obronę jest zwłaszcza najstarsza pozabiblijna modlitwa maryjna „Pod Twoją obronę” (łac. Sub Tuum praesidium confugimus), która powstała w III albo IV wieku. Papirus (18 x 9,4 cm) z tekstem tej modlitwy w języku greckim odnaleziono w Egipcie w 1917 r. Tekst z papirusu mało różni się od dzisiejszego: „Do Twego miłosierdzia uciekamy się, Matko Boża. W naszych potrzebach nie odrzucaj naszych modlitw, lecz wybaw nas od niebezpieczeństwa. O jedynie czysta, jedynie błogosławiona”. Dalszy ciąg modlitwy (O Pani nasza, Orędowniczko nasza...), inspirowany jednym z kazań św. Bernarda z Clairvaux, jest późniejszym dodatkiem. Pojawił się po raz pierwszy w Kolonii w 1616 r. Nawet pobieżna analiza tej modlitwy wskazuje, że Maryję wzywano w niebezpieczeństwach, o czym mówią takie słowa, jak: „obrona”, „uciekamy się”, „w naszych potrzebach”. Słowo praesidium oznacza „obronę”, „pomoc”, ale także „straż”, „eskortę”, „orszak”, a nawet „zamek”, „kasztel”, „szaniec”. A więc zgodnie z etymologią tego wyrażenia Matka Boża jest dla ludzi bezpiecznym schronieniem. Słowo „miłosierdzie” wskazuje na świadomość poczucia grzeszności tego, kto tę modlitwę wypowiada.

Reklama

Jeszcze wyraźniej wizerunek Maryi, Ucieczki grzesznych, doszedł do głosu w wypowiedziach Ojców Kościoła. Tak na przykład św. Efrem Syryjski (zm. 373 r.), wielki czciciel Najświętszej Maryi Panny, wołał: „Tyś jedyną obronicielką i wspomożycielką grzeszników i opuszczonych (…). Pod Twoją obronę uciekamy się, święta Boża Rodzicielko; pod skrzydłami Twej łaskawości i litości broń i strzeż nas! Zlituj się nad nami, co splamieni brudami grzechów, niezliczonymi zbrodniami i występkami obraziliśmy swego Stwórcę, Boga i Sędziego wszystkich! (…) Nie mamy innej ufności jak tylko w Tobie, Dziewico najczystsza! Z rąk matki Tobie, Pani nasza, zostaliśmy oddani biedni, nazwani Twymi dziećmi, nie pozwól więc szatanowi zesłać nas do bram piekła! Tyś naszą przystanią, Dziewico nieskalana, pobożna wspomożycielko! Pod Twą opieką i obroną jesteśmy wszyscy, dlatego do Ciebie jednej się uciekamy i ze łzami, błogosławiona Matko, błagamy, przed Tobą upadamy, pokornie wołając i prosząc, aby Twój słodki Syn, nasz Zbawiciel i Dawca wszelkiego życia, mimo naszych grzechów nie odsunął nas od siebie i naszych biednych dusz”. W podobny sposób zwracał się do Maryi św. German z Konstantynopola (zm. ok. 733 r.) w „Homilii na poświęcenie Kościoła Matki Boskiej”: „A Ty, najczystsza, pełna dobroci i litości Pani, pociecho chrześcijan, ucieczko grzeszników, nie zostaw nas sierotami bez opieki! Gdzież się uciekniemy bez Ciebie? Cóż się stanie z nami, najświętsza Bogarodzico, która jesteś duchem i życiem chrześcijan? (...) Zasłoń nas skrzydłami swej dobroci, broń swym wstawiennictwem, daj życie wieczne – wszak jesteś niezawodną nadzieją chrześcijan! (...) Któż tak, jak Ty, troszczy się o rodzaj ludzki? Któż nas tak broni w utrapieniach? Któż tak szybko wyrywa z pokus? Któż się tak wstawia za grzesznikami? Któż tak tłumaczy tych, u których nie ma nadziei na poprawę? Ty masz macierzyńską wobec swego Syna ufność i moc, by nas za grzechy skazanych i nie śmiejących nawet wejrzeć ku niebu, prośbami swymi i swym wstawiennictwem ocalić i uwolnić od wiecznej kary. Dlatego do Ciebie ucieka się udręczony, do Ciebie biegnie skrzywdzony, pomocy Twej wzywa nieszczęśliwy”. W innej homilii napisał: „Któż tak broni grzeszników? Któż się tak niepoprawnymi opiekuje? (...) Nawet wielkim grzesznikom wypraszasz łaskę przebaczenia. (...) Któż Cię więc nie nazwie błogosławioną, która jesteś (...) najwyższym szczęściem ludzi, ucieczką grzeszników, będącą zawsze na ustach chrześcijan?” Z kolei św. Jan Damasceński (zm. ok. 750 r.) prosił usilnie: „Ty nienawidzisz tylko grzechu. (…) Pani, przyjmij słowa grzesznego sługi. (…) Zniszcz brzemię mych grzechów”. Zaś w usta Matki Bożej włożył słowa: „Jam jest ucieczką dla wszystkich, którzy się do mnie uciekają”.

W średniowieczu pojawił się obraz Matki Bożej wraz z ludźmi, którzy się schronili pod Jej rozpostartym płaszczem. Często pod połami płaszcza klęczy lub stoi tak wielu ludzi różnych stanów i pokoleń, że sama Maryja nie jest w stanie rozwinąć obszernego płaszcza, a pomagają Jej w tym aniołowie lub święci. Charakterystyczne dla większości obrazów jest to, że ludzie są zdecydowanie mniejsi w stosunku do postaci Najświętszej Maryi Panny, przez co została wyrażona Jej wielkość. Jest Maryja jak twierdza dla bezradnych ludzi błagających o schronienie. Jest również jakby pomostem między ziemią i niebem. Jej głowa zdaje się dosięgać nieba, zaś stopy znajdują się na ziemi. Cieszy się szczególnym przywilejem bycia zarówno blisko Boga, jak i ludzi.

Tagi:
wiara prezentacja

Rozlewisko grzechu

2018-02-21 10:32

Ks. Krzysztof Pawlina
Niedziela Ogólnopolska 8/2018, str. 30

W życiu czerpiemy inspirację z różnych źródeł. Nie zawsze jednak są one w stanie ugasić nasze najgłębsze pragnienia. Ale jest źródło szczególne – źródło wiary. Kto z niego czerpie, potrafi pięknie żyć

Graziako

Napisałem kiedyś esej o pięknie, które każe na siebie czekać. Opowiadałem w nim o rozczarowaniu, którego doświadczyłem w Wielkim Kanionie. Bardzo chciałem go zobaczyć, ale gdy dotarłem na miejsce, okazało się, że kanion jest zamknięty z powodu burzy. Musiałem zaczekać do następnego dnia. Aż dwa podejścia, aby ujrzeć piękno w całej jego krasie.

Noszę w sobie jeszcze jedną historię o pięknie. Tym razem nazwałbym ją: „Poszedłem po piękno”. Odprawiałem w Niegowie swoje kapłańskie rekolekcje. Od rana sypał śnieg, który pokrył wszystko białym puchem – zaczarował szary świat. A w mojej duszy zrodziło się pragnienie zobaczenia łąk w bieli. Widziałem je o innych porach roku. Przechowywałem w wyobraźni kwiaty wiosny i schnącą trawę jesieni. Teraz chciałem zobaczyć, jak kwitną łąki wczesną zimą.

Trasa jak zazwyczaj: przeszedłem las, most, aż wreszcie z oddali wyłoniły się rozległe pastwiska. Po chwili okazało się jednak, że łąki są odcięte. Rozlewający się strumyk utworzył grzęzawisko. Drogą nie mogłem się do nich dostać. Poszedłem więc na przełaj. Mało rozsądne, ale pragnienie zobaczenia łąki w śniegu było silniejsze. Szedłem. Nogi zapadały się w podmokłym terenie, coraz głębiej, coraz niebezpieczniej. Wzrok jednak sięgał daleko. Doszedłem.

Łąka zakwitła bielą. Białe płatki, kwiaty zimy. Nie mogę ich nazbierać. Nikną mi w ręku. Piękno mi się wymyka. Wróciłem bez bukietu. Zmęczony, mokry, bez kwiatów. A jednak przyniosłem niewidoczne piękno w swoim wnętrzu. Czyżby najważniejsze było to, co niewidoczne?

W naszym życiu może się rozlać również grzech. Bagno moralne odcina nas od piękna i dobra. Sytuacja prawie beznadziejna. Na szczęście tylko „prawie”...

Po drugiej stronie rozlewiska grzechu czeka Miłość ukrzyżowana. Kto się do niej zbliży, ten nie utonie. Kto uczyni choćby jeden krok – ku temu Miłość zrobi dwa. Tęskniąca Miłość chce obudzić pragnienie porzucenia grzechu.

Może więc warto z nim zerwać? Po drugiej stronie jest właśnie to, co niewidoczne dla oczu – Bóg.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Post Daniela z o. Adamem Szustakiem

2018-02-13 08:51

Langusta na Palmie

Zapraszamy do wspólnego przeżycia Postu Daniela od Środy Popielcowej z o. Adamem Szustakiem. W filmie zakonnik wyjaśnia o co w tym wszytkim chodzi.

Dokładna istrukcja obsługi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Abp Marek Jędraszewski Człowiekiem Roku "Tygodnika Solidarność"

2018-02-22 18:36

Biuro prasowe archidiecezji krakowskiej / Kraków (KAI)

Abp Jędraszewski wspominał, że w dekalogu jest napisane, by „czcić ojca swego i matkę swoją", dlatego też Kościół ma prawo angażować się w życie publiczne, wskazując drogę, jaką społeczeństwo powinno podążać - mówiła Izabela Kozłowska z „Tygodnika Solidarność" w Polskim Radiu 24. „Tygodnik Solidarność” wybrał Człowiekiem Roku 2017 metropolitę krakowskiego arcybiskupa Marka Jędraszewskiego.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Izabela Kozłowska z „Tygodnika Solidarność" w rozmowie w Polskim Radiu 24 wskazała na zasadnicze powody, dla których arcybiskup Jędraszewski został wybrany Człowiekiem Roku 2017. - Po pierwsze ks. arcybiskup zawsze był, jest i mam nadzieję będzie przyjacielem „Solidarności". (...) Po drugie arcybiskup Jędraszewski mocno wspierał nie tylko „Solidarność", ale i komitet ustawodawczy w sprawie ustawy ograniczającej handel w niedzielę. Dodawał otuchy, że warto walczyć do samego końca i nie poddawać się, pomimo różnych trudności - mówiła Kozłowska.

Dziennikarka podkreśliła także, że metropolita krakowski upomina się o najsłabszych i, widząc niesprawiedliwość społeczną, odważnie reaguje, co nierzadko spotyka się z krytyką. - Arcybiskup Marek Jędraszewski, mimo że jest wielokrotnuie krytykowany, pozostaje wierny nauczaniu Pana Jezusa i Ewangelii i temu co pozostawili wielcy papieże, przede wszystkim św. Jan Paweł II - mówiła Kozłowska. Zaznaczyła także, że nauczanie metropolity krakowskiego przesiąknięte jest nauczaniem Jana Pawła II.

Jednym z tematów, w obrębie którego metropolita spotyka się z krytyką, jest prawo do życia, gdzie wypowiada się bezkompromisowo. Obecnie wspiera tych, którzy walczą o zaprzestanie aborcji eugenicznej w Polsce. Podobnie, co podkreśliła Izabela Kozłowska, było w przypadku wolnych niedziel, gdzie „Solidarność" otrzymała silne poparcie metropolity, który mówił bez ogródek: „Lament, który wywołało wprowadzenie ograniczenia w handlu pokazuje, że pozwoliliśmy na pewne zniewolenie siebie. Niewątpliwie po 1989 roku z polskim społeczeństwem stało się coś złego. W imię sukcesu zawodowego i powodzenia ekonomicznego bardzo łatwo odeszliśmy od najbardziej podstawowych zasad wypływających z dekalogu, a w konsekwencji od zasad dotyczących podstawowej solidarności społecznej".

Metropolita krakowski wielokrotnie zabierał głos w sprawie rodziny, dając tym samym znać, że zdaje sobie sprawę z kryzysu relacji, na co wpływa wiele czynników. Wskazywał także na Ewangelię, jako najtrwalszy fundament, na którym można i trzeba budować. Arcybiskup Jędraszewski dał się poznać także jako człowiek wzywający nie tylko do wierności Ewangelii, ale także ojczyźnie. - W wywiadzie arcybiskup Jędraszewski wspominał, że w dekalogu jest napisane, by „czcić ojca swego i matkę swoją", dlatego też Kościół ma prawo angażować się w życie publiczne, wskazując drogę jaką społeczeństwo powinno podążać. Ojczyzna w tym kontekście rozumiana jest jako matka. Dlatego też „Bóg, Honor, Ojczyzna" to nie są tylko puste słowa w życiu arcybiskupa Jędraszewskiego - podkreśliła Izabela Kozłowska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem