Reklama

Stowarzyszenie Przyjaciół Ludzkiego Życia - 1%

Wmawiają nam...

2016-08-24 09:00

Z Dariuszem Walusiakiem rozmawia Agnieszka Konik-Korn
Niedziela Ogólnopolska 35/2016, str. 22-23

Julia Popławska-Walusiak
Niemcy nie oczyszczą swojego sumienia, dopóki nie uderzą się w piersi i nie przyjmą gorzkiej prawdy o swojej historii – mówi Dariusz Walusiak

„Dlaczego napisałem tę książkę? To proste. Bo cenię prawdę i chcę, żeby moje dzieci, żyjąc w wolnym kraju, były dumne z polskiej historii i faktu, że są Polakami”. To słowa autora wydanej niedawno książki pt. „Winni. Holokaust i fałszowanie historii”.
Z Dariuszem Walusiakiem – historykiem, publicystą i reżyserem filmowym – rozmawia Agnieszka Konik-Korn

AGNIESZKA KONIK-KORN: – Słyszy się dzisiaj w światowych mediach częściej o „polskich obozach koncentracyjnych” niż o tym, że Niemcy winni są zagłady milionów ludzi. Najczęściej to Polacy oskarżani są o antysemityzm i wydaje się, że świat zapomniał już, kto wywołał II wojnę światową i kto dokonał największych zbrodni w tym czasie. O tym mówi książka Pana autorstwa pt. „Winni”...

DARIUSZ WALUSIAK: – Wydawałoby się, że jest faktem bezspornym, iż to Niemcy są winni wywołania II wojny światowej i zagłady milionów istnień ludzkich, w tej liczbie przede wszystkim Żydów. Tymczasem mamy dziś do czynienia z zaciemnianiem tej prawdy historycznej. Coraz częściej o holokaust oskarża się właśnie nasz naród. Z Niemców zdejmuje się odpowiedzialność za to, co się stało, przedstawiając ich jako ofiary nazizmu. Tymczasem – o czym należy szczególnie pamiętać – w zbrodnię tę zaangażowany był cały naród niemiecki. Sprawcy mordu to nie tylko ci, którzy strzelali swoim ofiarom w głowy, ale także ci, którzy doprowadzali je na miejsce egzekucji, dostarczali amunicji, opracowali prawo pozwalające na bezkarne zabijanie, projektowali mundury. Krótko mówiąc – niemieckie społeczeństwo akceptujące i popierające zbrodniczy system III Rzeszy. Cały przemysł, nie tylko zbrojeniowy, zaangażowany był w tę machinę zbrodni. Przykład? Niewielka rodzinna firma produkująca piece w czasie wojny rozwinęła swą działalność i czerpała duże profity, konstruując piece krematoryjne wykorzystywane w obozach zagłady. Zbrodnie II wojny światowej dokonywane w okupowanej Europie ciążą na całym narodzie niemieckim. Sprawców nie można określać mianem nazistów, nie podając ich narodowości. Używanie takiego sformułowania doprowadza m.in. do tego, że coraz częściej udział w zagładzie Żydów przypisuje się Polakom. Prof. Witold Kieżun zadał kiedyś swoim studentom w Kanadzie pytanie, z jakim narodem kojarzą im się naziści. Większość na pierwszym miejscu wymieniła Polaków. To efekt wieloletnich medialnych oskarżeń naszego narodu o sprzyjanie mordowaniu Żydów i „wrodzony antysemityzm”, a także brak odpowiedniej polityki historycznej państwa polskiego. Kiedy z Niemców zdejmuje się odpowiedzialność za holokaust, dla wielu to my jesteśmy sprawcami tej zbrodni. Tymczasem trzeba pamiętać, że Polacy byli również przeznaczeni przez Niemcy hitlerowskie na zagładę. Zbrodnia ludobójstwa rozpoczęła się w 1939 r. od wymordowania polskiej inteligencji na Wybrzeżu gdańskim, w lasach Piaśnicy. W planach niemieckich morderców było sprowadzenie nas do roli niewolników. Podczas dyskusji w dowódczych gremiach SS mówiono o eksterminacji 80 proc. narodu polskiego. Wcześniej jednak Niemcy zamierzali „rozwiązać kwestię żydowską”. Polacy w tym mordzie nigdy nie uczestniczyli. Wręcz przeciwnie – mimo śmiertelnego zagrożenia (za pomoc udzieloną Żydom groziła kara śmierci) ratowali cierpiących i prześladowanych. Czynili to indywidualnie oraz w ramach Żegoty – jedynej w okupowanej Europie organizacji zajmującej się ratowaniem Żydów. Książkę „Winni. Holokaust i fałszowanie historii” napisałem właśnie po to, by przedstawić konkretne fakty i dostarczyć argumentów do rzeczowej dyskusji na te właśnie, jak się okazuje, gorące tematy.

– Czy jednak możemy mówić, że cały naród niemiecki jest winny holokaustu? Przecież każdy człowiek ponosi indywidualną odpowiedzialność za popełnione czyny.

– Kiedy w Niemczech zaczynają obowiązywać prawa traktujące Żydów jako podludzi, zwyczajni Niemcy także aktywnie uczestniczą w jego wypełnianiu. Nie chcą Żydów wśród siebie, donoszą na nich, traktują ich, zgodnie z hitlerowską propagandą, jako inną, gorszą kategorię ludzi. Niektórzy w listach do rodzin piszą wręcz o przyjemności, jaką sprawiało im np. likwidowanie getta, lub o sposobie mordowania żydowskich niemowląt. Esesman, który o tym pisze w liście do żony, chwali się wręcz: „Rzucane niemowlęta rozwalaliśmy w locie, zanim upadły na ziemię”. Wielu obywateli w najlepszym razie wolało nie wiedzieć, co się wokół nich dzieje, biernie akceptując zbrodnię. Prawo niemieckie jest stopniowo modyfikowane, by legalizować np. pełną eutanazję, zabijanie tych, którzy są słabsi, chorzy, niepotrzebni. Ta polityka eugeniczna była prowadzona na ogromną skalę. Dotarłem do wstrząsających informacji o tym, że te działania wspierali finansowo Żydzi amerykańscy z Fundacji Rockefellera nie tylko przed wojną, ale nawet w 1943 r., kiedy kombinaty śmierci działały już pełną parą. Pieniądze zza oceanu były wysyłane okrężną drogą do niemieckich instytutów, które zdobywały „materiały” do badań w obozach koncentracyjnych, dokąd następnie przychodziły zlecenia na dostarczenie ciał w formalinie, kości, oczu. Stworzono piekielny przemysł na ogromną skalę. Zaczęto myśleć o wykorzystywaniu tych „ludzkich odpadów”. To przerażająca wizja, wręcz wizja piekła na ziemi.

– W ramkach przy kolejnych rozdziałach książki zamieścił Pan popularne, a jednocześnie fałszywe hasła, stereotypy, które weszły w powszechną świadomość, mówiące np. o tym, że nazizm wypływał z katolicyzmu.

– Jeśli spojrzymy na historię pod kątem walki dobra ze złem, to wszystko staje się jasne. Przykład Niemców, którzy jako naród otworzyli się na zło, jest tu znamienny. Hitler i jego najbliższe otoczenie wyrzekli się Boga. O tym można przeczytać w niejednym dzienniku dygnitarzy III Rzeszy. Po wojnie pojawiały się oskarżenia, że to chrześcijanie zgotowali Żydom ten los, bo ci nie uznali Jezusa za Boga i Syna Bożego. Te argumenty są absurdalne. Dopiero od niedawna historycy, którzy nie patrzą na dzieje ludzkości przez marksistowski pryzmat, zaczynają odkrywać źródła, które opowiadają całkiem inną historię nazistowskich Niemiec. Jest to państwo neopogańskie. Sami Niemcy w tym czasie uznają siebie za półbogów pozbawionych swej boskiej siły poprzez zmieszanie szlachetnej krwi niemieckiej z krwią żydowską. Przywrócenie pierwotnych cech wymagało zatem, zdaniem ideologów III Rzeszy, uwolnienia kraju od owego skażającego elementu, jakim byli Żydzi.
Po wprowadzeniu norymberskich ustaw rasowych (1935 r.), Żydzi mieli być odsunięci na margines i wypędzeni z Niemiec. W konsekwencji, jak wiemy, doszło do potwornego ludobójstwa. Spirala nienawiści zataczała coraz szersze kręgi. W książce przytaczam dużo drastycznych scen, bynajmniej nie po to, by epatować czytelnika okrucieństwem, ale by ukazać prawdziwy charakter tej zbrodni, a także by ukazać, że oprawcy niemieccy nie byli beznamiętnymi wykonawcami rozkazów przełożonych. Kaci, mordując swe ofiary, w tym także bezbronne dzieci, niejednokrotnie czerpali z tego dużą satysfakcję. Żeby móc dokonać tej zbrodni, Niemcy musieli wyrzec się Boga miłosiernego, który mówi, że powinniśmy Go widzieć w drugim człowieku.

– Jak może funkcjonować naród, który ma taką przeszłość?

– Odpowiedzialność była z Niemców powoli zdejmowana. Kiedy zachodni alianci prowadzili w Niemczech proces denazyfikacji, okazało się, że gdyby chcieć stosować kryteria, które przyjęto na początku, to nie znalazłoby się wystarczająco dużo ludzi do pracy w administracji państwowej. Trzeba więc było te kryteria cały czas łagodzić, bo prawie każdy Niemiec był w jakiś sposób związany z systemem nazistowskim. W konsekwensji proces denazyfikacji zakończono i do łask powrócili także ci, którzy zajmowali w administracji czy sądownictwie III Rzeszy wysokie stanowiska. Ludzie ci po wojnie zaczęli również zajmować wysokie stanowiska w aparacie władzy. Z czasem spowodowało to pełną bezkarność. Procesy nazistów, którzy zeznawali przed sądami niemieckimi, wyglądały w ten sposób, że oskarżeni za zbrodnie zeznawali przed sędziami, którzy sami mieli podobne uczynki na sumieniu. Przykładem jest Kurt Bode – od 1957 r. wiceprezes niemieckiego Wyższego Sądu Krajowego. W kwietniu 1938 r. pełnił tę samą funkcję w hitlerowskim aparacie sprawiedliwości, sądził i skazał na śmierć m.in. obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku. Po latach „ofiarnej” pracy człowiek ten bez problemu odszedł na „zasłużoną” emeryturę. Takie przykłady niemieckiej bezkarności można mnożyć. Przywołanie tych faktów jest o tyle ważne, że mamy dzisiaj do czynienia z fałszowaniem historii w wykonaniu samych Niemców, którzy coraz częściej próbują się wybielać, swoje zbrodnie przypisując Polakom.
Niemcy nie oczyszczą swojego sumienia, dopóki nie uderzą się w piersi i nie przyjmą gorzkiej prawdy o swojej historii. Jak dotąd nie wydaje się, by grzechy przodków spędzały im sen z powiek. My natomiast z całą mocą powinniśmy walczyć o prawdę – nikt nas w tym nie wyręczy. To zadanie zarówno dla polskich polityków, jak i dla pisarzy, dziennikarzy czy reżyserów. Powinniśmy być dumni z zachowania naszych przodków, którzy w czasie wojny z narażeniem życia ratowali Żydów, i na tej dumie budować naszą polską tożsamość. Świat musi wiedzieć, jakim jesteśmy narodem i jak było naprawdę.

Tagi:
historia

3 maja 1916 - preludium „upragnionej wolności”

2018-04-25 11:29

Bogdan Kędziora
Niedziela Ogólnopolska 17/2018, str. 16-17

Siła, którą wyzwoliły obchody 125. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja – podobnie jak wiele lat później pierwsza wizyta Ojca Świętego w Ojczyźnie – to ważny krok w marszu ku Niepodległej. To były momenty wielkich zwycięstw ducha wolności i jedności naszych rodaków, które kruszyły kajdany niewoli

Wikipedia
Jan Matejko, „Konstytucja 3 maja 1791 roku”

Wielka wojna dobiegała właśnie swojego półmetka. Nic jeszcze nie było rozstrzygnięte, wszystko było możliwe. Ziemie polskie od roku znajdowały się pod okupacją niemiecką i austro-węgierską, która dla wielu Polaków oznaczała poważne braki aprowizacyjne, rekwizycje i bezwzględną eksploatację ekonomicznych zasobów kraju na potrzeby wojskowe. Żołnierze Polacy w mundurach państw zaborczych i legioniści krwawili się na polach bitew w bojach z Rosjanami, nie mając żadnej pewności, jaka będzie przyszłość. Komendant i brygadier Józef Piłsudski rozpoczął grę z państwami centralnymi, a Roman Dmowski od kilku miesięcy przebywał już na Zachodzie, gdzie obmyślał strategię związania sprawy polskiej z państwami ententy. Na arenie międzynarodowej, przed Aktem 5 listopada dwóch cesarzy, sprawa polska nie istniała jeszcze jako problem międzynarodowy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Ojciec Alfiego Evansa: nie ma słów podziękowania za poparcie polskiego prezydenta

2018-04-26 11:20

pgo, abd, lk / Londyn (KAI)

"Trudno mi uwierzyć w takie wsparcie, w te wszystkie flagi. To dla mnie bardzo ważne, to wiele z znaczy. Takie wsparcie kolejnego kraju… Nie ma słów podziękowania za poparcie, jakiego udzielił nam polski prezydent – powiedział dziennikarzom ojciec Alfiego Evansa. Wczoraj na Twitterze prezydent Andrzej Duda w języku angielskim wyraził swoje wsparcie dla rodziców chłopca.

Alfies Army Official / Facebook
Alfie Evans

"Alfie Evans musi zostać ocalony.Jego dzielne małe ciało udowodniło raz jeszcze, że cud życia potrafi być silniejszy od śmierci. Być może to, czego trzeba, to odrobina dobrej woli ze strony mocodawców. Alfie, modlimy się za ciebie i twoje wyzdrowienie!" - napisał wczoraj Andrzej Duda w języku angielskim na swoim prywatnym profilu na Twitterze.

W rozmowie z dziennikarzami ojciec Alfiego Evansa podkreślił, że jest „ujęty polską serdecznością.” „ Polska jest niesamowita!” – mówił. Podziękował także za udzielone poparcie zarówno Polakom, jak polskiemu prezydentowi. „Trudno mi uwierzyć w takie wsparcie, w te wszystkie flagi. To dla mnie bardzo ważne, to wiele z znaczy. Takie wsparcie kolejnego kraju… Nie ma słów podziękowania za poparcie, jakiego udzielił nam polski prezydent” – podkreślił. Wczoraj po blisko pięciogodzinnej rozprawie Sądu Apelacyjnego w Londynie, zapadł wyrok w sprawie dwuletniego Alfiego Evansa, cierpiącego na niezdiagnozowaną i najprawdopodobniej nieuleczalną chorobę neurologiczną. Sąd odrzucił apelację złożoną przez ojca chłopca. Tym samym choremu dziecku po raz drugi odmówiono zgody na wyjazd do Włoch, w celu kontynuowania leczenia, argumentując to faktem, że "nie jest to w jego najlepszym interesie".

Alfie Evans przebywa obecnie w szpitalu Alder Hey w Liverpoolu. W poniedziałek został odłączony od aparatury podtrzymującej życie, na polecenie sądu i wbrew woli jego rodziców. Po 11 godzinach chłopcu ponownie podano tlen, a władze szpitala poinformowały, że kontynuowane będzie leczenie paliatywne. Rodzice chłopca walczyli o przetransportowanie go do należącego do Watykanu szpitala pediatrycznego Dzieciątka Jezus w Rzymie. Także dyrektor szpitala przybył do Liverpoolu, by osobiście porozmawiać z władzami placówki, w której przebywa chłopiec, jednak nie został wysłuchany.

Apele o ratowanie chłopca ponawia wiele środowisk Kościelnych i świeckich. Kilkukrotnie prosił o to papież Franciszek, wezwanie ponawiał także prezes papieskiej Akademii Życia abp Vicenzo Paglia. Wiele instytucji zbiera podpisy pod petycjami o pomoc dla Alfiego. CitizenGo zebrała ponad 200 tys. podpisów pod apelem skierowanym do władz szpitala Alder Hey.

Z kolei ojciec Alfiego Thomas Evans, prowadzi w internecie zbiórkę podpisów pod prośbą do królowej Elżbiety II i brytyjskiego Parlamentu.

Niespełna 2-letnie Alfie Evans cierpi na niezdiagnozowaną i najprawdopodobnie nieuleczalną chorobę neurologiczną. Od grudnia 2016 r. przebywa w szpitalu Alder Hey w Liveropplu, gdzie, wg lekarzy, utrzymywany jest przy życiu jedynie dzięki aparaturze medycznej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków modli się za Alfiego Evansa

2018-04-26 20:58

md / Kraków (KAI)

Alfie żyje i jest głosem wyrzutu sumienia – mówił ks. Andrzej Muszala w kościele św. Marka w Krakowie podczas Mszy św. w intencji Alfiego Evansa. W świątyni licznie zgromadzili się krakowianie, którzy solidaryzują się z dwulatkiem i jego rodzicami.

Alfie Evans/facebook.com

Na początku Mszy św. ks. Andrzej Muszala, który jest dyrektorem Międzywydziałowego Instytutu Bioetyki UPJPII i szefem Poradni Bioetycznej, powitał wszystkich, którzy „solidaryzują się z Alfiem Evansem, niespełna dwuletnim dzieckiem, któremu w białych rękawiczkach usiłowano zakończyć uporczywą terapię, a zafundowano uporczywe umieranie”.

„Ale Alfie żyje i jest głosem wyrzutu sumienia. Już kolejny dzień żyje odłączony od maszyny podtrzymującej życie, wbrew wszelkim kalkulacjom. A miał żyć tylko trzy minuty” - mówił kapłan.

Celebrans podkreślił, że krakowianie wspierają małego chłopca z Liverpoolu i zachęcał do wspólnej modlitwy za to dziecko. „Ponieważ nie możemy mu pomóc fizycznie, modlimy się do Boga, który jest Dawcą wszelkiego życia. Modlimy się za niego, za jego rodziców, i też o jakąś mądrość i opamiętanie dla tych, którzy ustalają prawa, ażeby pozwolono mu żyć i pozwolono mu na normalną, ludzką terapię” – dodał.

W kościele św. Marka licznie zgromadzili się krakowianie, wśród nich było wiele rodzin z małymi dziećmi. W Mszy św. uczestniczyli również przygotowujący się do przyjęcia sakramentów inicjacji chrześcijańskiej w prowadzonym przez siostry jadwiżanki Ośrodku Katechumenalnym, który działa przy tej świątyni.

Mieszkańcy Krakowa wyrażają swoją solidarność z Alfiem, przynosząc także maskotki, zabawki i świeczki pod siedzibę konsulatu honorowego Wielkiej Brytanii na ul. św. Anny. Na murach kamienicy umieszczono napis po angielsku „God save Alfie Evans”, a także napisy w językach angielskim i polskim, jak: „Trzymaj się, Alfie. Modlimy się za ciebie” czy „Wielka Brytanio, nie będziesz już nigdy wielka”. Pod murem wciąż płoną świece, dzieci wraz z rodzicami układają duże i małe maskotki oraz wiązanki kwiatów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem