Reklama

Kalendarze 2019

Jak w rodzinie

2016-05-19 13:02

Maria Fortuna-Sudor
Edycja małopolska 21/2016, str. 6-7

Maria Fortuna-Sudor
W domu prowadzonym przez siostry nazaretanki, gdzie znajdują przystań samotne matki, jest także Okno Życia

W tym domu mieszkają przyszłe mamy oraz te, które właśnie urodziły swe maleństwa. Wspólnym mianownikiem tych kobiet jest samotne przeżywanie pierwszego etapu macierzyństwa

Na trudne doświadczenie skazali je właściwie najbliżsi – ojcowie dzieci, rodziny... To z myślą o takich kobietach, o sytuacjach, w których się mogą znaleźć, metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła wymyślił w latach 70. Dom Samotnej Matki (DSM). Dziś instytucja mieści się przy ul. Przybyszewskiego w Krakowie i trudno sobie wyobrazić, że kiedyś jej tu nie było. Zwłaszcza że w tym samym budynku znajduje się Okno Życia, a nazaretanki pełniące posługę w domu mają w swej pieczy również to dzieło.

Jak powstał Dom?

Przy okazji jubileuszu powstania Okna kard. Stanisław Dziwisz wspominał historię związaną z początkiem DSM: – Wszystko zaczęło się na Franciszkańskiej, gdzie kard. Wojtyła spotkał się z s. Cherubiną i powiedział jej o pomyśle założenia domu, którego celem będzie ratowanie dzieci. S. Cherubina przyznała kard. Wojtyle rację, ale też zapytała, gdzie taki dom miałby powstać. I wtedy kard. Wojtyła odpowiedział, że właśnie u nazaretanek, na Warszawskiej. Siostra się przeraziła i stwierdziła, że to niemożliwe, na co kard. Wojtyła zaproponował jej, aby wróciła do domu i przemyślała propozycję. Ze wspomnień kard. S. Dziwisza wynika, że s. Cherubina wróciła na Franciszkańską następnego dnia i powiedziała, iż rozmawiała na temat pomysłu z siostrami, które się zgodziły, ale mają pewien warunek – pragną, aby za jedno uratowane w Domu dziecko Pan Jezus obdarzył wybraną przez Siebie dziewczynę powołaniem do ich zakonu. – I to się sprawdziło, w tamtym czasie bardzo wzrosła liczba powołań – opowiadał Metropolita Krakowski, przekonując, że to kolejny dowód na to, iż Panu Bogu zależy, aby wszystkie dzieci otrzymały miejsce, w którym znajdą miłość i możliwość rozwoju.

S. Estera Smok, kierownik DSM, podkreśla, że dzieło, które często nazywa się żywym pomnikiem Jana Pawła II, stworzyły od podstaw i przez wiele lat prowadziły dwie niezwykłe, charyzmatyczne nazaretanki – śp. s. Cherubina Bokota i s. Józefina Gutkowska. – My jesteśmy tu kolejnym pokoleniem, które kontynuuje dzieło s. Cherubiny i s. Józefiny – zaznacza s. Estera. Informuje, że organem prowadzącym DSM jest Kuria. Dodaje, że dużo osób wspiera dzieło, przekazując datki i rzeczy potrzebne mieszkankom.

Reklama

Kto w nim mieszka?

Do DSM, gdzie wspólnie z s. Esterą pracuje s. Małgorzata i s. Ancilla, dzwonią, pukają zdesperowane, przerażone kobiety, którym zawalił się świat... Jedna z byłych mieszkanek tak charakteryzuje nazaretanki: – S. Ancilla bardzo dobrze gotuje, a s. Małgorzata zajmuje się zdrowiem dzieci i ich mam, zaś s. Estera zarządza całym domem i bardzo pięknie śpiewa.

Kim są, skąd przybywają, jak się w tym miejscu odnajdują? Te pytania towarzyszyły mi, gdy jechałam na Przybyszewskiego, gdzie s. Estera umówiła mnie na spotkanie z mieszkankami, które zgodziły się opowiedzieć swe historie.

Na miejscu czekała już na mnie p. Ałła, mama kilkumiesięcznej Halinki – młoda, wykształcona kobieta, która przyjechała do Polski na studia z jednego ze wschodnich krajów. P. Ałła nie mieszka już w DSM, ale tu trafiła po urodzeniu dziecka, gdy okazało się, że jest sama i nie może liczyć ani na ojca dziecka, ani na jego rodziców.

Mama maleńkiej Halinki mówi, że pobyt w tym domu to był dla niej ważny i dobry czas. Opowiada: – S. Estera przyjęła nas bardzo miło, pokazała cały dom, powiedziała, że jest dla nas miejsce. Dziewczyny, które już tu mieszkały, przywitały mnie, pomogły z rzeczami. Na miejscu okazało się, że nic nie potrzebuję, że tu wszystko jest. P. Ałła przyznaje, że w DSM dużo się nauczyła. Wspomina: – Tutaj poznałam zasady pielęgnacji dziecka, a jak coś było nie tak, to siostry od razu wysyłały do lekarza. Dodaje: – Tu się ukrywałam w tym czasie, gdy naprawdę nie wiedziałam, co mam zrobić. Siostry bardzo mi pomogły. Podpowiadały, gdzie mam iść, jak pewne sprawy załatwiać, na przykład w jaki sposób starać się o alimenty.

Jak pomagają?

W DSM spotkałam też p. Agnieszkę, mamę maleńkiej Liwii, oraz p. Jagodę czekającą tu na poród. – Mam rodzinę, ale nie mogłam liczyć na pomoc z ich strony – przyznaje p. Jagoda. Nie ukrywa, że się cieszy, iż trafiła na Przybyszewskiego: – Jestem zadowolona. Mam wspaniałą koleżankę, Agnieszkę, z którą mieszkam. Cieszę się, że mam dach nad głową, mam gdzie spać i co jeść. Praktycznie jestem przygotowana do porodu i psychicznie, i fizycznie.

Z kolei p. Agnieszka przyjechała do DSM z maleńką Liwią prosto ze szpitala. – Wizja była taka, że wylądujemy obie na ulicy, ale dzięki Bogu i ludziom, w tym szczególnie mojej koleżance, która zadzwoniła do sióstr i powiedziała, jaka jest sytuacja, znalazło się dla nas miejsce – wspomina p. Agnieszka. Dodaje, że nazaretanki przyjechały do szpitala i zabrały ją z dzieckiem na Przybyszewskiego. Kobieta podkreśla ich różnorodną, cenną pomoc: – Siostry pomogły mi psychicznie i fizycznie tak bardzo, że właśnie podpisałam umowę najmu lokalu mieszkalnego – z dumą i satysfakcją mówi p. Agnieszka, która marzy o tym, aby stworzyć prawdziwą rodzinę…

W DSM jest kaplica, gdzie można się pomodlić, gdzie jest odprawiana Msza św., ale nikt nie zmusza mieszkanek, aby uczestniczyły w nabożeństwach. P. Jagoda wspomina, że gdy tu przyszła, była bardzo zbuntowana. Miała pretensje do całego świata i do Pana Boga też. Trudno jej było zrozumieć zachowanie ojca dziecka. Podkreśla, że nigdy by nie straciła dziecka. – Przecież to jest dar od Pana Boga – mówi i przekonuje, że to rodzice, którzy powołali maleństwo do życia, są za nie odpowiedzialni. To rozczarowanie, jakie przeżyła, miało wpływ na bunt, na blokadę, której doświadczyła. Teraz jest inaczej: – Zdecydowałam się przystąpić do spowiedzi, a następnie w czasie Mszy św. przyjęłam Komunię – mówi zadowolona. – To jest podstawa, zachęcać, rozmawiać, jak najbardziej, ale nie przymuszać – komentuje s. Estera, gdy opowiadam o świadectwie p. Jagody.

Co otrzymują?

Nazaretanki prowadzą dom zgodnie z ustalonym i obowiązującym wszystkie mieszkanki regulaminem. Panie zajmują się swymi dziećmi. Same sprzątają, gotują wg ustalonego grafiku. Mają też czas, aby pomyśleć, co dalej, bo nie mogą tu zostać na zawsze. W tym miejscu przechodzą przyspieszony kurs samodzielnego życia. Siostrom zależy, aby kobiety nauczyły się sobie radzić, gdy już opuszczą to miejsce.

P. Jagoda podkreśla: – Tu otrzymuje się wsparcie, ma się w tym szczególnym okresie zapewnione bezpieczeństwo. Zauważa, że można ten czas mądrze spożytkować, aby zaplanować, co się będzie robiło dalej: – Jeżeli matki wykorzystają ten półroczny czas, to mogą naprawdę dużo. Jestem tutaj zaledwie miesiąc i już wiele spraw urzędowych pozałatwiałam. Dodaje: – Na pewno by się siostrom nie spodobało, jakby ktoś tu siedział pół roku z założonymi rękami i nie czynił starań o swoją lepszą przyszłość.

Panie podkreślają, że w tym miejscu czują się jak w rodzinie, a s. Estera przyznaje, że traktuje mieszkanki DSM jak domowników. Martwi się o nie, o ich przyszłość, o to, jak sobie poradzą, gdy wrócą do świata, z którego na pół roku się wyrwały. Mówi, że wszystkie panie się odzywają, piszą, dzwonią, opowiadają, jak im się układa, odwiedzają. – Chciałabym, żeby wzięły do swego życia to dobro, którego, mam nadzieję, tu doświadczyły. Ten Dom służy temu, by wydobyć z każdej mieszkającej w nim kobiety ogromny, a niejednokrotnie ukryty potencjał – wyznaje s. Estera i dodaje, że towarzyszenie paniom w drodze do odkrywania samych siebie, by mogły później ofiarować się swemu dziecku, to także misja prowadzących DSM. Przyznaje, że ma świadomość, jak jest kobietom trudno. Zapewnia, że siostry modlą się w intencji swych byłych i obecnych mieszkanek oraz dzieci, które tu miały swój pierwszy dom.

A panie wierzą, że te modlitwy pomagają. – Ostatnio zauważyłam, że jak mam problem i o nim napiszę do sióstr, to minie dzień, dwa i ten problem się rozwiązuje – mówi p. Ałła, uśmiechając się ślicznie i przytulając maleńką Halinkę.

Tagi:
dom samotnej matki

Pomoc z Chróstnika

2019-01-08 12:01

Bartłomiej Czubak
Edycja legnicka 2/2019, str. V

W ostatnich dniach minionego roku z dziedzińca parafialnego kościoła w Chróstniku k. Lubina wyruszył transport darów dla Domu Samotnych Matek w Pobiednej, w Górach Izerskich

Dariusz Hapij
Wyjazd z Chróstnika

Organizatorem zbiórki była miejscowa parafia pw. Matki Bożej Bolesnej. Nad sprawnym przebiegiem zbiórki czuwał, jak co roku, ks. proboszcz Kazimierz Rapacz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Szczegóły pogrzebu Pawła Adamowicza

2019-01-16 11:40

KAI

Pogrzeb Pawła Adamowicza odbędzie się w sobotę. Msza święta odbędzie się o godz. 12. Prezydent będzie pochowany w bazylice Mariackiej - powiedziała Aleksandra Dulkiewicz, pełniąca obowiązki prezydenta Gdańska.

Archiwum

W czwartek o godz. 17 w Europejskim Centrum Solidarności - przez 24 godziny - będzie wystawiona trumna z ciałem prezydenta, by mogli się z nim pożegnać wszyscy chętni gdańszczanie. W piątek o godz. 17 odbędzie się pochód ulicami miasta, który odprowadzi trumnę do bazyliki Mariackiej. Wieczorem zostanie tam odprawiona msza święta.

Sobotnie uroczystości pogrzebowe

W sobotę będzie można pomodlić się od wczesnych godzin rannych. od godz. 7. O godz. 12 w bazylice Mariackiej będzie odprawiona msza święta pogrzebowa pod przewodnictwem arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia.

- Zgodnie z wielowiekową tradycją panującą w Gdańsku, przychylając się do prośby rodziny i metropolity gdańskiego, pan prezydent Adamowicz zostanie pochowany w bazylice Mariackiej - mówił ks. prałat Ireneusz Bradtke, proboszcz bazyliki w Gdańsku.

Prośba bliskich prezydenta

Rodzina zaapelowała do wszystkich, którzy chcą wziąć udział w uroczystościach pogrzebowych, aby nie przynosili kwiatów i zniczy. - We wszystkich miejscach będą wolontariusze i puszki. Zgodnie z wolą rodziny, zbierane będą datki na dwa cele: hospicjum ks. Dutkiewicza i WOŚP - mówiła Aleksandra Dulkiewicz.

- Apelujemy: nie przynoście kwiatów i zniczy, tylko wspierajcie te dwa dzieła. Pan prezydent te dwa dzieła w szczególny sposób umiłował. Rodzina prosi też o nieskładanie kondolencji - dodała.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prezydent Duda weźmie udział w uroczystościach pogrzebowych Prezydenta Pawła Adamowicza

2019-01-16 19:41

maj, aw / Gdańsk (KAI)

Prezydent RP Andrzej Duda weźmie udział w uroczystościach pogrzebowych tragicznie zmarłego Prezydenta Miasta Gdańska Pawła Adamowicza. Pozostaje w związku z tym w stałym kontakcie z Premierem oraz Urzędem Miasta Gdańska - informuje Kancelaria Prezydenta RP.

KPRM

Pogrzeb zamordowanego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza odbędzie się w sobotę 19 stycznia. Eucharystia, której będzie przewodniczył metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź rozpocznie się o godz. 12.00. Szczątki Zmarłego zostaną złożone w Bazylice Mariackiej.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zmarł w poniedziałek 14 stycznia wskutek ciężkich ran odniesionych poprzedniego wieczora po ataku nożownika podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Miał 53 lata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem