Reklama

Jestem od poczęcia

Kto chciał zabić Papieża

2016-05-04 10:33

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 19/2016, str. 12-13

Adam Bujak, Arturo Mari/Biały Kruk

Zamach na Papieża jest jedną z największych zagadek XX wieku.
Od 35 lat rozpatrywany jest w aspekcie historycznym, politycznym oraz religijnym

Mehmet Ali Ağca w 1983 r. miał 25 lat i spore „doświadczenie” życiowe. Już wcześniej, w 1979 r., został skazany za zabójstwo redaktora lewicowej gazety w Turcji. Zorganizowano mu ucieczkę z najpilniej strzeżonego więzienia, aby powierzyć mu o wiele ważniejsze zadanie: zabójstwo Jana Pawła II. Dziś nikt nie ma wątpliwości, że młody przestępca nie działał sam i był tylko narzędziem w rękach swych mocodawców.

Dwóch zamachowców

Tydzień przed zamachem Jan Paweł II odwiedzał jedną z rzymskich parafii. Jego osobisty fotograf Arturo Mari, gdy przeglądał zdjęcia z tego miejsca, zobaczył na jednym z nich Papieża ze swoim niedoszłym zabójcą. Obok Alego Ağcy stał Oral Çelik, jego znajomy z tureckiej organizacji nacjonalistycznej „Szare Wilki”. Na filmie francuskich dziennikarzy z 2007 r. Çelik przyznaje się, że to on zorganizował ucieczkę Alego Ağcy z pilnie strzeżonego więzienia w Turcji.

Choć od zamachu upłynęło 35 lat, to nadal oficjalnie uważa się, że na Placu św. Piotra padły 2 strzały z pistoletu Ağcy. – Ja zapamiętałem 4 strzały – wspomina Arturo Mari w rozmowie z TVP. – Jestem przekonany, że było 2 zamachowców. Z jednej strony strzelał Ağca, a z drugiej – Oral Çelik. Sam Papież miał przecież 3 rany w różnych miejscach, ale rannych było także dwoje pielgrzymów uczestniczących w audiencji generalnej.

Reklama

Potwierdzają to także zeznania we włoskim śledztwie. Świadkowie widzieli drugą osobę uzbrojoną uciekającą z Placu św. Piotra. Choć ludzie słyszeli też więcej strzałów, to jednak przebadano tylko 2 kule z pistoletu Ağcy. – Trzecia kula jest w koronie figury Matki Bożej w Fatimie. Dałbym wiele, abyśmy mogli tę kulę dokładnie zbadać – mówił kilka lat temu sędzia Ilario Martella. Twierdził on, że Çelik był po drugiej stronie alei, którą przejeżdżał Papież, i strzelał z innego kierunku.

Taka relacja wydaje się logiczna, bo – według oficjalnego śledztwa – mamy 2 strzały, 3 osoby ranne i aż 5 różnych ran. – Nie da się tego inaczej wytłumaczyć niż strzałami z różnych miejsc – uważa Arturo Mari.

Narzędzie komunistycznych służb

Włoskie śledztwo było prowadzone bardzo nieudolnie. Nie zabezpieczono podstawowych dowodów i nie udało się zrekonstruować dokładnego przebiegu zdarzeń. Na fotografiach z 13 maja 1981 r. widać, jak młody mężczyzna ucieka z Placu św. Piotra. Nawet schwytanie Alego Ağcy było raczej dziełem przypadku. Niedoszły zabójca mógłby uciec z Placu św. Piotra, gdyby nie akcja pewnej krewkiej i postawnej siostry zakonnej, która go szarpnęła, chwyciła i przygniotła, aż zamachowca ujęli karabinierzy.

Podczas przesłuchania w Instytucie Pamięci Narodowej sędzia Ferdinando Imposimato przyznał, że proces został celowo zniszczony. Gdy pod koniec 1982 r. śledczy postawili zarzuty jednemu z Bułgarów – Sergiejowi Antonowowi, sędziowie dostali notatkę od premiera Włoch, że posunęli się zbyt daleko.

Dokładnego przebiegu zdarzeń z 1981 r. pewnie nie da się ustalić. Jednak dziś wiemy o wiele więcej na temat tego, co działo się w komunistycznych służbach specjalnych w tamtym okresie. Wnikliwa analiza zeznań Alego Ağcy wraz z dokumentacją tajnych służb NRD oraz Bułgarii wskazują trop, który pośrednio prowadzi do Moskwy.

– Celowo posłużono się osobami z tureckiego świata przestępczego. Tamtejsza mafia była bowiem pod kontrolą wywiadu bułgarskiego i stała się wygodnym narzędziem do realizacji planu, którym był zamach na Papieża – mówi prokurator Michał Skwara z katowickiego oddziału IPN, który prowadził śledztwo w sprawie zamachu na Papieża.

To właśnie Polakom udało się usystematyzować i pogłębić wiedzę na temat zamachu sprzed 35 lat. Dzięki wnioskom o pomoc prawną do wymiarów sprawiedliwości: włoskiego, niemieckiego i bułgarskiego prokuratura pozyskała wiele cennych dokumentów i mogła przesłuchać świadków. Zwieńczeniem tej pracy jest m.in. publikacja „Ağca nie był sam. Wokół udziału komunistycznych służb specjalnych w zamachu na Jana Pawła II”. Jej autorami są prok. Michał Skwara oraz historyk i dziennikarz Andrzej Grajewski.

Ağca został zastraszony

Zamach na Papieża był bardzo długo przygotowywany i niemal perfekcyjnie zaplanowany, tak, aby całe podejrzenie padło na środowisko tureckich nacjonalistów. Operacja została przygotowana przez mafię, a finansowanie było zapewnione ze strony tureckich radykałów z Niemiec Zachodnich. Nawet broń, której użył Ali Ağca na Placu św. Piotra, specjalnie wędrowała europejską ścieżką islamskich emigrantów, aby nie było wątpliwości, że motywy zamachu mogły być religijne albo narodowościowe. – Wszystkie dowody nie pozostawiają złudzeń, że zamach zorganizowały komunistyczne służby bułgarskie. Dziś wiemy, że to oni przygotowali dla zamachowca broń i pieniądze – podkreśla Ewa Koj z katowickiej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN.

W pierwszych miesiącach włoskiego śledztwa również Ali Ağca zaczął mówić i zdradził swych mocodawców. Zaczął zmieniać zeznania i udawać osobę niewiarygodną dopiero po kluczowym dla zniszczenia całego śledztwa wydarzeniu. Dokładnie 20 października 1983 r. w rzymskim więzieniu Ağcę odwiedziło dwóch „sędziów” z Bułgarii: Jordan Ormankov i Stefan Petkov. Była to wizyta w ramach realizacji wniosku o międzynarodową pomoc prawną, bo Bułgarzy twierdzili, że prowadzą śledztwo ws. posługiwania się przez Ağcę fałszywym paszportem. W rzeczywistości żadnego śledztwa nie było, a celem „odwiedzin” było zastraszenie tureckiego terrorysty.

Choć podczas spotkania obecny był włoski sędzia Ilario Martella, to jednak w pewnym momencie ogłosił on przerwę na kawę. Z zaproszenia skorzystał tylko Ormankov, a Petkov został sam na sam z Ağcą. „Sędzia” doskonale znał język turecki i te 30 minut wystarczyło mu, aby przekonać Ağcę. Od tej pory turecki zamachowiec zaczął zmieniać zeznania i konfabulować. Udawał osobę niespełna rozumu i w efekcie rozłożył całe rzymskie śledztwo.

Akcja komunistycznych wywiadów

Cofnijmy się jednak jeszcze o kilka miesięcy. W marcu 1983 r. w siedzibie enerdowskiej bezpieki STASI pojawia się także Jordan Ormankov, ale tym razem nie jest „sędzią”, tylko pułkownikiem bułgarskiej bezpieki. Oficer z Sofii prosi swych niemieckich towarzyszy, aby pomogli mu zorganizować akcję dezinformacyjną, której celem jest przykrycie „bułgarskiego śladu” w zamachu na życie Jana Pawła II. Enerdowski wywiad uruchamia swoją siatkę w zachodnich Niemczech i Austrii oraz zaczyna preparować informacje, a nawet dokumenty. Rzekomi nacjonaliści z mniejszości tureckiej zasypują międzynarodowe redakcje, konsulaty i włoskie sądy groźbami, w których domagają się m.in. uwolnienia Alego Ağcy.

– Podczas naszego śledztwa w IPN przesłuchaliśmy ppłk. Güntera Bohnsacka z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego NRD. Był on jednym z koordynatorów działań dezinformacyjnych, podejmowanych w ramach operacji „Papież” na terenie Włoch oraz Niemiec – mówi prok. Skwara. Bohnsack zeznał, że Bułgarzy prosili Niemców o pomoc, aby połączyć prawicowe środowiska polityczne w RFN i Turcji z osobą Ağcy.

Była to część wielkiej akcji komunistycznych wywiadów o nazwie „Erozja 81”. Istnieje wiele przesłanek mówiących o tym, że rozkaz jej wykonania przyszedł z samej centrali KGB. Co ciekawe, akcja rozpoczęła się, zanim Ali Ağca ujawnił tzw. wątek bułgarski. Komuniści zaczęli się więc bronić, zanim padło na nich podejrzenie.

W świetle obecnie dostępnych dokumentów, zeznań oraz analizy historycznej nie ma praktycznie wątpliwości, że za zamachem na Papieża bezpośrednio stoją komunistyczne służby bułgarskie. Ta konstatacja musi prowadzić jeszcze dalej na wschód. Choć jeszcze nie odnaleziono bezpośrednich rozkazów Moskwy czy dowodów na zlecenie zabójstwa Papieża, to jednak nikt nie ma złudzeń, że służby bułgarskie nie mogły działać na własną rękę. Przecież nawet sam Ali Ağca spotkał się w 1980 r. z oficerem KGB Władimirem Kuziczkinem w Teheranie.

Jako typowy dowód poszlakowy przytacza się również rozkaz Komitetu Centralnego KPZR z 1979 r., nakazujący KGB wykorzystanie „wszelkich dostępnych możliwości, by zapobiec nowemu kierunkowi w polityce, zapoczątkowanemu przez polskiego papieża, a w razie konieczności – sięgnąć po środki wykraczające poza dezinformację i dyskredytację”.

Zamach na historię

Watykan nie ma swoich własnych ustaleń, a jeżeli je ma, to ich nie ujawnia. Św. Jan Paweł II do końca życia nie chciał, aby rzucano oskarżenia, które mogły obciążać całe narodowości. Doskonale wiedział, że został uratowany cudem przez Matkę Bożą Fatimską. To w Jej koronie kryje się relikwia św. Jana Pawła II, ale także jedna z zagadek śledztwa.

Po ludzku 13 maja 1981 r. Jan Paweł II powinien zginąć. Na pytanie: Dlaczego przeżył?, nie potrafią odpowiedzieć ani kryminolodzy, ani lekarze, ani zamachowiec. – Zamach na Jana Pawła II jest fundamentalną sprawą dla zrozumienia XX wieku. Gdyby się udał, historia mogłaby się potoczyć zupełnie inaczej. Dziś żylibyśmy w innej rzeczywistości – mówi prof. Wojciech Roszkowski z Instytutu Studiów Politycznych PAN.

Wydarzenie sprzed 35 lat było więc nieudaną próbą zamachu na najnowszą historię świata i skierowania jej na zupełnie inne tory. – Śledztwo IPN jednoznacznie wskazuje, że za zamachem stoją służby bułgarskie, ale także ich mocodawcy w Moskwie – uważa Roszkowski.

Tagi:
zamach

Niemcy: wstrząs i przerażenie po ataku w Münster

2018-04-08 09:56

ts (KAI) / Münster

Biskup Felix Genn jest „do głębi wstrząśnięty” dramatem, jaki się rozegrał w niemieckim Münster. Trzy osoby zginęły, a około 30 zostało rannych, gdy w sobotę po południu furgonetka wjechała w ludzi siedzących przed restauracją Kiepenkerl na starym mieście, w sąsiedztwie katedry i kościoła św. Lamberta. Sześć osób jest w stanie ciężkim a sprawca ataku zastrzelił się.

Twitter.com

„Nie znamy jeszcze dokładnych powodów, ale bez względu na to jakie będą, to co się wydarzyło, jest przerażające. Myślami i modlitwą jestem wraz z ofiarami i ich rodzinami” - powiedział biskup Münster. – "Zapraszam wszystkich mieszkańców diecezji, abyśmy dziś połączyli się we wspólnej modlitwie" - dodał hierarcha. Bp Genn podziękował też za ofiarne działanie policji oraz służb ratunkowych. „To, czego dokonują, zasługuje na największy szacunek” - powiedział.

Niemieckie ministerstwo spraw wewnętrznych poinformowało o czterech ofiarach śmiertelnych, włącznie ze sprawcą. Na razie nie wiadomo, czy był to zamach terrorystyczny. Media, m.in. tygodnik „Der Spiegel” twierdzą, że sprawą był człowiek niezrównoważony psychicznie.

Münster ma być wkrótce miejscem 101 „Katholikentagu” - Zjazdu Katolików Niemieckich, który odbędzie się tam w dniach 9-13 maja. Przewodniczący Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich (ZdK), Thomas Sternberg jest przerażony i zaniepokojony wydarzeniami w Münster. W rozmowie z niemiecką agencją katolicką KNA wyraził współczucie dla ofiar śmiertelnych oraz ich bliskich. ZdK jest organizatorem Katholikentagu. „Zdarzenie, do jakiego doszło w tym właśnie mieście i w okresie oktawy świąt wielkanocnych, zupełnie mnie załamało. Jako ZdK oraz Katholikentag modlimy się za członków rodzin ofiar oraz za rannych” - napisał Sternberg na Twitterze.

"Jeszcze nie wiadomo, jakie konsekwencje dla planowanego Katholikentagu będzie miało to wydarzenie z ofiarami śmiertelnymi. Jesteśmy w kontakcie z policją" - powiedział rzecznik ZdK Theodor Bolzenius. „Teraz musimy przede wszystkim uczcić ofiary, a dopiero później zajmiemy się tematem bezpieczeństwa w czasie zjazdu katolików" - dodał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Ogólnopolska Pielgrzymka Wyższych Seminariów Duchownych na Jasną Górę

2018-04-18 17:05

Ks. Mariusz Frukacz

“W Sercu Jezusa, w Sercu Maryi” – pod takim hasłem odbyła się V Ogólnopolska Pielgrzymka Wyższych Seminariów Duchownych na Jasną Górę. Ponad 2 tys. seminarzystów, wykładowców i rektorów seminariów z Wyższych Seminariów Duchownych z całej Polski spotkało się 18 kwietnia najpierw na modlitwie w archikatedrze Świętej Rodziny w Częstochowie.

Magdalena Pijewska/Niedziela

W modlitwie wzięli udział również: abp Jorge Carlos Patrón Wong, sekretarz Kongregacji ds. Duchowieństwa, abp Wojciech Polak, prymas Polski, abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki, bp Andrzej Jeż, ordynariusz diecezji tarnowskiej, bp Damian Bryl, biskup pomocniczy z Poznania i bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej.

„Bądźcie powitani w Sercu Jezusa i w Sercu Maryi, gdzie jest najdonioślejsza przestrzeń formacyjna i gdzie miłość Boga jest hojnie rozlana” – mówił na początku spotkania ks. dr Wojciech Wójtowicz (WSD Koszalin), przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych.

Następnie abp Wacław Depo, metropolita częstochowski podkreślił, że „drogi powołań na polskiej ziemi od pokoleń biegły na Jasną Górę”. - Jesteśmy tutaj razem, aby dać świadectwo, że dar powołań i świętość są najpiękniejszym obliczem Kościoła. Jesteście światłami nadziei dla Kościoła w Polsce i w świecie – mówił abp Depo i przypomniał słowa papieża Franciszka wypowiedziane na Jasnej Górze w lipcu 2016 r.: „Otrzymałem dar spojrzenia Matki”.

Pielgrzymi wysłuchali konferencji abp Grzegorza Rysia, metropolity łódzkiego, który podkreślił, że „to jest coś niesłychanego wychowywać się do kapłaństwa na Sercu Jezusa”. - Idąc do kapłaństwa możesz trzymać głowę na piersi Jezusa i słuchać Jego Serca, tak jak św. Jan umiłowany uczeń, gdy wchodzi w swoje kapłaństwo na Ostatniej Wieczerzy – mówił abp Ryś i wskazał na dwa słowa: jarzmo i pokora.

- Stuła to symbol jarzma. Jezus mówi o jarzmie do ludzi obciążonych religią, a nie wiarą. Czy stuła może być jarzmem nie do uniesienia? Czy kapłaństwo może być ciężarem, którego nie będziecie mieli ochoty nosić? – pytał abp Ryś.

- Tak może być. Jarzmo staje się jarzmem nie do uniesienia kiedy mamy do czynienia z religią zredukowaną do prawa, przepisów i zwyczajów. Ciężarem nie do uniesienia jest jarzmo, do którego nie masz serca. I nie przyjąłeś go sercem. To czego nie kocham, to z czym się nie utożsamiam, to czego nie przyjąłem do swojego wnętrza stanie się bardzo szybko w moim życiu jarzmem, którego nie uniosę- kontynuował arcybiskup.

Metropolita łódzki wskazał że „jest cała masa ciężarów w życiu księdza, których chce bądź nie chce nosić”. - Takim ciężarem jest brewiarz. Jak nie pokochałeś, to jest on jarzmem nie do uniesienia. Tak też jest z celibatem.- podkreślił metropolita łódzki.

- Jezus ma Prawo Boże wypisane na Sercu. Jarzmo przestaje być ciężkie kiedy przestaje być wyłącznie prawem a staje się relacją do osoby. Co z tego, co jest wam proponowane w seminariach zdążyliście już pokochać? Kiedy ostatnio pocałowałeś Biblię, którą wyjmujesz z półki. Kiedy otwierasz brewiarz jakie czujesz emocje ? – kontynuował abp Ryś.

- Nie uniesiesz jarzma jeśli twoje serce nie jest pokorne - przypomniał klerykom abp Ryś i dodał za św. Augustynem, który napisał w „Wyznaniach”: „ Moja pycha tak mi nadęła policzki, że mi zasłoniły oczy”.

- Jest możliwa taka pycha w stosunku do Boga. Mam w sobie taką pokusę, że mógłbym Boga poprawić w kilku szczegółach. Najprostsza droga do niewiary to pomyśleć o sobie, że jesteś mądrzejszy od Boga – mówił arcybiskup.

- To Jezus napisał Ci scenariusz. Od Jezusa możemy się uczyć, bo On jest pokorniejszy od nas – dodał abp Ryś.

Na zakończenie konferencji metropolita łódzki wskazał na Maryję i Jej hymn „Magnificat” - Kościół ludzi nadętych, to będzie Kościół rozproszony. Jeśli chcesz gromadzić ludzi, to trzeba mieć pokorne serce. – zakończył abp Ryś.

Zobacz zdjęcia: Ogólnopolska Pielgrzymka Wyższych Seminariów Duchownych na Jasną Górę

Następnie adoracji Najświętszego Sakramentu będzie przewodniczył bp Andrzej Przybylski. Głównym tematem rozważań podczas adoracji była prawda o pokornym sercu.

Po adoracji seminarzyści wyruszyli w procesji maryjnej z kopią Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej na Jasną Górę. Procesji przewodniczył abp Wojciech Polak, metropolita gnieźnieński i prymas Polski. W czasie przejścia rozważane były tajemnice chwalebne różańca świętego.

Każdy z uczestników pielgrzymi otrzymał m. in. reprint obrazka prymicyjnego św. Maksymiliana Marii Kolbe z racji przypadającej w tym roku setnej rocznicy prymicji, którą święty męczennik odprawił w Rzymie 29 kwietnia 1918 r.

W rozmowie z „Niedzielą” abp Jorge Carlos Patrón Wong podkreślił, że „trzeba dzisiaj dziękować Panu, że tym czasie paschalnym, że z klerykami polskimi możemy odnowić nasze „tak” hojne i odważne właśnie w Sercu Jezusa i w Sercu Maryi”.

- Modlimy się również razem o to, aby rodziny i młodzi ludzie mieli otwarte serce na przyjęcie zaproszenia Jezusa, by realizować swoje życie jako powołanie, służbę i miłość – dodał abp Wong.

Po procesji w bazylice jasnogórskiej rozpoczęła się Eucharystia, której przewodniczył abp Jorge Carlos Patrón Wong. Mszę św. koncelebrowali: abp Wojciech Polak, prymas Polski, abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki, bp Andrzej Jeż, ordynariusz diecezji tarnowskiej, bp Damian Bryl, biskup pomocniczy z Poznania, bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej, abp senior Stanisław Nowak oraz przełożeni, wychowawcy i formatorzy seminaryjni.

- Wpatrujemy się w serce Jezusa i serce Maryi wpisując w nie historie naszego życia i kapłańskiego powołania. Pragniemy, by te dwa serca były dla nas tym najważniejszym seminarium, przestrzenią, w której będziemy poszukiwać wzoru dla naszej przyszłej kapłańskiej posługi. Zasłuchani w Boże Słowa chcemy być pasterzami według Bożego serca, a nie według naszego upodobania, czy też wzoru proponowanego nam przez świat – mówił, witając wszystkich zgromadzonych w bazylice jasnogórskiej, o. Arnold Chrapkowski, generał Zakonu Paulinów.

Następnie w homilii abp Wong przypomniał słowa papieża Franciszka, że „ksiądz nigdy nie powinien być spokojny, nieruchomy, przekonany o tym, że już wszystkie rzeczy są dobrze poukładane. Przeciwnie, ma być ciągle w drodze, zasłuchany w Ducha Świętego”.

Arcybiskup zachęcił kleryków i kapłanów do bycia na wzór Maryi otwartymi na głos Pana, gotowymi w czynieniu tego, o co zechce nas poprosić oraz wskazał na pamięć o matczynej obecności Maryi i podjęcie misji apostolskiej i kapłańskiej.

Nawiązując do hasła pielgrzymki abp Wong podkreślił, że „pójść do Serca znaczy zejść głębiej i dotknąć centrum wszystkiego”. - To znaczy zgłębić otrzymany dar i uczynić z niego centrum waszego życia kapłańskiego, kładąc nacisk zwłaszcza na ewangelizację.- mówił abp Wong.

Nawiązując do tekstów mszalnych arcybiskup wskazał na dwa istotne rysy życia kapłańskiego, ściśle ze sobą powiązane: ewangelizację i bliskość.

Rozważając treść pierwszego czytania Sekretarz Kongregacji ds. Duchowieństwa wskazał na „pragnienie dotarcia do wszystkich ludzi z radosną nowiną, także pośród skomplikowanych sytuacji”. - Słowo Boże jest głoszone i rozszerza się właśnie wtedy, gdy wybucha wielkie prześladowanie. Paradoksalnie ci, którzy się rozproszyli w różnych miejscach wszędzie tam zanoszą wieść o Chrystusie. W ten sposób sytuacja prześladowania, trudności i rozproszenia sprzyja głoszeniu Ewangelii – mówił Sekretarz Kongregacji ds. Duchowieństwa.

- Ten obraz może być dla nas wielką pociechą, bo prowadzi nas do przezwyciężenia bezpłodnego pesymizmu, którego końcem jest poddanie się, jak zarówno do pokonania postawy zamknięcia się wobec świata, która nas blokuje i wrogo nastawia względem innych – kontynuował arcybiskup.

- To prawda, że nie zawsze nasze słowa bywają dobrze przyjęte. Dostrzegamy też coraz bardziej postępującą sekularyzację, która prowokuje oddalanie się od wiary. Właśnie pośród tego rozproszenia Pan sprawi, że wyrosną nowe owoce jeśli tylko dalej będziemy wychodzić poza samych siebie – dodał arcybiskup.

Hierarcha przypomniał: „Jesteśmy wezwani do tego, aby wyjść i siać dając siebie bez reszty i ufając Bożemu dziełu. Takie właśnie było posługiwanie Jezusa. Wszystko zostało Mu dane przez Ojca, a ktokolwiek przychodzi do Niego nie zostanie precz odrzucony, gdyż Syn nie chce stracić niczego z tego, co dał Mu Ojciec. To drugi aspekt życia kapłańskiego – przyjmowanie”.

Abp Wong podkreślił, że „w przyjmowaniu nie chodzi jedynie o pewną ludzką cnotę powiązaną z uprzejmością, dobrym wychowaniem”. - Chodzi tu o wiele więcej, o postawę Chrystusowego Serca, które zawsze przygarnia i kocha ponieważ bije po to, aby wypełnić misję, która pochodzi od Boga.- mówił abp Wong.

- Misja kapłańska nie rodzi się z nas, ani dzięki naszej sile. Nie może być też realizowana według naszych pomysłów, czy programów. Jesteśmy sługami projektu, który należy do Boga. Każdy podobnie jak Jezus powinien wypowiadać poprzez życie kapłańskie tę prawdę. Wszystko to, co dał mi Ojciec przychodzi do mnie ponieważ ja to przyjmuję. Moje kapłaństwo nie jest moim projektem, a moja parafia nie jest moim prywatnym ogródkiem, który mogę uprawiać jak mi się tylko podoba.- kontynuował hierarcha.

- Logika Ewangelii zaprasza nas do przyjęcia tego, co Pan mi daje. Mam być dyspozycyjny wobec tego, co otrzymuję, otwarty i wrażliwy na innych. Bliskość jest kluczem ewangelizacji. Nie ma ewangelizacji bez postawy przyjmowania, zdolnej do okazywania bliskości serca, przełamywania wszelkiego dystansu. Nie ma też mowy o prawdziwym przyjmowaniu życia naszych sióstr i braci, jeśli nie głosimy miłości Chrystusa – podkreślił Sekretarz Kongregacji ds. Duchowieństwa.

Na zakończenie abp Wong wskazał na Maryję i przypomniał, że „ewangelizacja i postawa bliskości przynależą Jej Sercu, Matki Kościoła i kapłanów.”

Po komunii świętej abp Wojciech Polak, prymas Polski dziękując za dar pielgrzymki podkreślił, że „nic nie pozwala nam tak doświadczyć szczególnej obecności w Sercu Jezusa jak Eucharystia”. - Przed nami Jezus otworzył swoje Serce i Serce swoje otworzyła także Jego Matka – mówił abp Polak.

Na zakończenie Mszy św. Akt Zawierzenia Seminariów Maryi poprowadził abp Wacław Depo, metropolita częstochowski i przewodniczący Komisji Maryjnej Episkopatu Polski. - Poświęcamy się Twemu matczynemu Sercu, by wiernie wypełnić wolę Ojca. Pragniemy przez to zawierzenie wejść w głębię Serca Jezusa i Twoje Serce. Chcemy przez to kształtować w sobie miłość służebną, która jest kryterium uczniów Chrystusa – modlił się abp Depo.

Metropolita częstochowski prosił Maryję, aby „ na polskiej ziemi, pomimo kryzysów rodziny i pełzającej sekularyzacji, nigdy nie zabrakło odważnych i wiernych do końca głosicieli Ewangelii”.

- Rozpal w nas nowe pragnienie zaufania Bogu we wszystkim – wołał metropolita częstochowski.

I Ogólnopolska Pielgrzymka Wyższych Seminariów Duchownych na Jasną Górę odbyła się 29 kwietnia 1999 r. pod przewodnictwem kard. Pio Laghi prefekta watykańskiej Kongregacji Edukacji Katolickiej. Wówczas w pielgrzymce wzięło udział Ponad 6 tys. kleryków, wychowawców i wykładowców Wyższych Seminariów Duchownych. Celem pielgrzymki, odbywającej się pod hasłem: "Oto ja, poślij mnie" było przygotowanie do pielgrzymki apostolskiej Jana Pawła II do Polski oraz do Jubileuszu Roku 2000.

W 42 seminariach diecezjalnych oraz 44 seminariach i domach dla formacji zakonnej (niektóre mało liczebne zgromadzenia nie mają seminariów, ale właśnie domy formacyjne) kształci się aktualnie 3050 seminarzystów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W tym roku zginęło już 10 kapłanów w 8 krajach

2018-04-19 16:48

kg (KAI/ilsismografo) / Warszawa

W ciągu 108 dni bieżącego roku (do 18 kwietnia włącznie) w 8 krajach Afryki, Ameryki Łacińskiej, Azji i Europy zginęło już 10 kapłanów, czyli statystycznie średnio 1 duchowny na niecałych 11 dni. Gdyby ta smutna tendencja utrzymała się do końca br., oznaczałoby to, że zginie ok. 35 kapłanów. W ostatnich latach na szczęście liczba księży – ofiar przemocy, choć nadal duża, nie przekracza 30: w 2017 było ich 23, w 2016 – 28, w 2015 – 22 i w 2014 – 26.

дзроман / Foter.com / CC BY

Od wielu lat niechlubny prymat w tej smutnej statystyce dzierży najbardziej katolicki kontynent, czyli Ameryka Łacińska, a na jej terenie zwłaszcza dwa kraje: Meksyk i Kolumbia. W tym roku zginęła tam połowa zamordowanych kapłanów – 5, z czego aż trzech przypada na Meksyk. Tam też doszło do ostatniego, jak na razie, zabójstwa: 18 kwietnia w mieście Cuautitlán Izcalli koło stolicy zginął 50-letni ks. Rubén Alcántara Vásquez Jiménez.

W Afryce śmierć ponieśli trzej kapłani – po jednym w Malawi, Republice Środkowoafrykańskiej i Demokratycznej Republice Konga oraz – również po jednym – w Azji (w Indiach) i w Europie (Niemcy).

Przyczyny mordowania duchownych są różne, choć najczęściej mają podłoże rabunkowe, ale zdarza się, że księża giną z powodu swego zaangażowania społecznego, np. występując w obronie biednych, których bogaci właściciele ziemscy usiłują pozbawić ich własności.

Oto wykaz tegorocznych ofiar przemocy wymierzonej w duchowieństwo katolickie:

Afryka – 3 osoby

Ks. Tony Mukomba (Malawi; zginął 18 stycznia) Ks. Joseph Désiré Angbabata (Republika Środkowoafrykańska; 22 marca) Ks. Etienne Nsengiunva (Demokratyczna Republika Konga; 8 kwietnia)

Ameryka – 5 osób

Ks. Germain Muñiz García (5 lutego) Ks Iván Añorve Jaimes (5 lutrego) Ks. Rubén Alcántara Díaz (18 kwietnia) – wszyscy z Meksyku Ks. Dagoberto Noguera (Kolumbia; 10 marca Ks. Walter Osmir Vásquez Jiménez (Salwador; 29 marca)

Azja – 1 kapłan

Ks. Xavier Thelakkat (Indie; 1 marca)

Europa – 1 duchowny

Ks. Alain-Florent Gandoulou (Niemcy; 22 lutego)

Ponadto w Republice Środkowoafrykańskiej znaleziono 2 marca zwłoki ks. Florenta Mbulanthie Tulantshiedi (znanego też jako Florent Tula), a chociaż na jego ciele stwierdzono oczywiste ślady tortur, nie uznano go za ofiarę zabójstwa.

Trzeba również pamiętać, że 20 marca utonął w Oceanie Indyjskim u wybrzeży Tanzanii polski misjonarz, niespełna 35-letni o. Adam Bartkowicz ze Zgromadzenia Misji Afrykańskich. Jego śmierć, choć także gwałtowna, nie była jednak spowodowana zabójstwem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem