Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

W Denver Papież płakał, bo kochał

2016-03-02 08:33

Paweł Zuchniewicz
Niedziela Ogólnopolska 10/2016, str. 20-21

Adam Bujak/Arturo Mari/ Biały Kruk

To było moje pierwsze spotkanie z Papieżem z Polski poza Polską. I pierwsze doświadczenie dziennikarskie na trasie Światowych Dni Młodzieży. W sierpniu 1993 r. Jan Paweł II poleciał do Denver w USA. Nie spodziewałem się, że właśnie tu rozpocznie się wieloletnia przygoda obsługi tych niezwykłych wydarzeń, które stanowiły kamienie milowe podróży trwającej do dziś i zmierzającej do kolejnego celu, którym jest Kraków. W oczekiwaniu na lipcowe spotkanie Ojca Świętego Franciszka z młodymi zapraszam na wędrówkę w przeszłość – śladem św. Jana Pawła II, który jako pierwszy zabrał młodzież na tę niezwykłą wyprawę.

Aby życie mieli

Latem 1993 r., niedługo przed przyjazdem Papieża, przez Denver przetoczyła się fala przemocy. Jej ofiarami i sprawcami było wielu nastolatków. Dochodziło do tzw. drive-by shootings. Z przejeżdżającego samochodu ktoś wystawiał broń i na oślep strzelał do przechodniów. Zginęło kilka osób, wśród nich sześcioletnie dziecko. W ten sposób młodzi przestępcy przechodzili inicjację, która dawała im prawo wejścia do gangu.

Czy takie miasto nadaje się na gospodarza Światowego Dnia Młodzieży? Czy to dobry pomysł, aby Papież spotykał się z młodymi właśnie tam? Czy nie lepiej byłoby spotkać się znowu w jakimś tradycyjnym sanktuarium – jak Santiago de Compostela (1989 r.) czy Jasna Góra (1991 r.)?

Reklama

– W Denver prawdziwym sanktuarium miał być człowiek ze swoimi problemami i ze swoimi oczekiwaniami, człowiek, który jest pierwszą drogą, po której kroczy Kościół na spotkanie ze zmartwychwstałym Panem – wyjaśnił ks. Renato Boccardo. Kilkanaście miesięcy wcześniej Ojciec Święty zaprosił go do współpracy przy organizacji Światowych Dni Młodzieży.

– To było 18 kwietnia 1992 r. – wspominał po latach, już jako biskup, gdy odwiedziłem go w położonym na tyłach Bazyliki św. Piotra Palazzo del Governatorato, czyli siedzibie administracyjnej Państwa Watykańskiego. – Tego dnia zapytano mnie, czy zgodzę się zostać kierownikiem sekcji młodzieżowej w Papieskiej Radzie ds. Świeckich. Papież chciał mnie nominować na to stanowisko, które związane jest również z organizacją Światowych Dni Młodzieży. Byłem bardzo zaskoczony, ale powiedziałem: tak.

Uderzyło mnie, że bp Boccardo tak dokładnie pamiętał datę tej propozycji.

– Pamiętam to – mówił – ponieważ to doświadczenie całkowicie zmieniło moje życie i odkryło przede mną pasjonującą rzeczywistość.

Mile High City

To jedno z najważniejszych miejsc dla mieszkańców Denver. Jego nazwa pochodzi od potocznego określenia stolicy Kolorado. Miasto znajduje się na wysokości 1609 m n.p.m. – to dokładnie jedna mila angielska i stąd nazywa się je Mile High City (Miasto Wysokie na Jedną Milę). Nieopodal ciągnie się pasmo Gór Skalistych, które tworzą piękne tło dla nowoczesnych wieżowców górujących nad centrum miasta.

Na co dzień odbywają się tu rozgrywki bejsbolu i futbolu amerykańskiego. Tego czwartkowego popołudnia na stadionie miała przywitać Papieża młodzież przybyła do Denver.

– Skąd oni się tu wzięli? – pomyślałem, wchodząc na trybunę.

Jeszcze wczoraj wydawało się, że sprawdzą się pesymistyczne przewidywania organizatorów. Ceremonia otwarcia Światowych Dni Młodzieży była – rzec można – kameralna. Na Mszę św. koncelebrowaną przez amerykańskich biskupów przyszło zaledwie kilkanaście tysięcy osób. A dziś ten olbrzymi, mieszczący prawie 100 tys. ludzi, stadion wypełniony był po brzegi. Mimo deszczu i zimna wszyscy bawili się znakomicie.

– WAVE (FALA)! – krzyknął ktoś i natychmiast ludzie zaczęli kolejno podnosić się z wyciągniętymi do góry rękami. Wyglądało to rzeczywiście jak ogromna ludzka fala przetaczająca się po trybunach.

Nagle na niebie zobaczyliśmy charakterystyczną sylwetkę helikoptera.

– POPE (PAPIEŻ)!

Wybuchła nieprawdopodobna wrzawa.

Później dowiedziałem się, że schodzącą do lądowania maszyną zaczęło rzucać. Pilot myślał, że to turbulencje. Okazało się jednak, że wiwaty i oklaski na stadionie wywołały takie ruchy powietrza.

– John Paul Two, we love you! (Janie Pawle II, kochamy cię!) – skandowało 90 tys. ludzi. A gdy Ojciec Święty w papamobilu wjechał na bieżnię, młodzież dosłownie oszalała z radości.

– Kiedy Papież wchodził na podium, w pewnym momencie zatrzymał się i popatrzył na tę rzeszę młodych, którzy śpiewali i cieszyli się – wspomina po latach abp Boccardo. – Na telebimach pojawiło się zbliżenie wzruszonej twarzy Jana Pawła II, prawie że miał łzy w oczach. Nazajutrz w amerykańskiej gazecie zamieszczono wypowiedź młodego Amerykanina: „Michael Jackson nigdy dla mnie nie płakał. A Papież płakał. To znaczy, że mnie kocha i że jestem dla niego ważny”.

Spotkanie

Do parku stanowego Cherry Creek przyjechaliśmy w sobotę 14 sierpnia wczesnym popołudniem, na wiele godzin przed wieczornym czuwaniem. Dziennikarzy skierowano w pobliże podium, po prawej stronie pustego jeszcze tronu papieskiego.

W tym czasie Jan Paweł II uczestniczył we Mszy św. dla diecezji Denver w hali McNichols Sports Arena. W pewnym momencie usłyszeliśmy komunikat:

– Ojciec Święty opuścił już McNichols Sports Arena i niedługo będzie z nami!

Wybuchł aplauz. Z niecierpliwością wpatrywaliśmy się w niebo. Skąd nadleci papieski helikopter? Wreszcie – jest!

Dziesiątki tysięcy ludzi zerwały się z miejsc, machano wszystkim, czym się dało: rękami, flagami, czapkami. Helikopter okrążył całe zgromadzenie, jakby Papież z góry chciał zobaczyć tę rzeszę. Potem poleciał na lądowisko.

Kolejny komunikat:

– Jan Paweł II jest już z nami i za chwilę objedzie wszystkie sektory.

Papież wiedział, że nie wszyscy będą mogli podejść do niego, więc chciał najpierw zbliżyć się do tych, którzy stali dalej. Po jakimś czasie zobaczyłem dach papamobilu przesuwający się między tłumami. W pobliżu naszego sektora pojawiło się wielu funkcjonariuszy policji i ubranych po cywilnemu agentów bezpieczeństwa. Łatwo można było ich poznać po małej słuchawce w uchu i mikrofonie w klapie marynarki. Czyżby Papież miał przejechać tędy do podium? – pomyślałem. Nie musiałem się długo zastanawiać. Papamobil pojawił się kilkanaście metrów od nas i... zatrzymał się. W tej chwili wszyscy przyskoczyli do barierki. Tłum przycisnął mnie do metalowej poręczy. Widziałem, jak Jan Paweł II wysiada z pojazdu i idzie po drugiej stronie tej barierki, przy której staliśmy! Poprzedzali go agenci Secret Service. Obmacywali wyciągnięte ręce, sprawdzali, czy w jakimś rękawie nie kryje się coś niebezpiecznego. Ja też wyciągnąłem ręce. Poczułem szybkie dotknięcie agenta i zobaczyłem przed sobą twarz Ojca Świętego.

– Ojcze Święty, Polska pozdrawia! – wykrzyknąłem.

Pamiętam rękę, która spoczęła na moim karku i przyciągnęła ku sobie. I krzyżyk, który Papież zrobił mi na czole.

(Rok później w czasie obchodów Światowego Dnia Rodzin w Rzymie miałem szczęście znowu znaleźć się w pobliżu Ojca Świętego na audiencji dla Polaków w Sali Klementyńskiej. „A my to już żeśmy się spotkali” – powiedział wtedy Papież. Doświadczalnie przekonałem się, że prawdą były opowieści o jego niezwykłej pamięci i zwracaniu uwagi na każdego konkretnego człowieka, choćby kontakt był krótkotrwały i zupełnie poza programem).

Dialog

Wieczorne spotkanie z Papieżem w parku Cherry Creek dobiegało końca.

– Juan Pablo Segundo, te quiere todo el mundo! – Janie Pawle II, ciebie kocha cały świat! – krzyknął ktoś po hiszpańsku.

Papież uśmiechnął się.

– No, no. Aqui se habla inglés! (Nie, nie, tu się mówi po angielsku).

– John Paul Two, we love you! (Janie Pawle II, kochamy cię!) – z tłumu dobiegł okrzyk, który za chwilę przekształcił się w jedno wielkie wołanie: John Paul Two, we love you! John Paul Two, we love you!...

Papież w mig podchwycił pozdrowienie:

– John Paul Two – he also loves you (Jan Paweł II także was kocha). But Jesus loves you more! (Ale Jezus kocha was bardziej!)

Zgromadzeni w Cherry Creek ludzie byli zachwyceni. Papież nie tylko przemawia. Papież z nimi rozmawia!

– John Paul Two, we love you! – krzyczało 200 tys. osób.

A Papież na to:

– John Paul Two – he loves you and he hopes to meet you again tomorrow... – Jan Paweł II też was kocha i ma nadzieję, że spotka się z wami jutro, a na razie mówi wam wszystkim dobranoc. Ale, ale – dobra noc może być też nocą modlitwy, śpiewu, radości, świętej radości.

Słuchałem zafascynowany. A więc papieskie dialogi z młodzieżą nie mają ograniczeń językowych. Jan Paweł II zachowywał się tak swobodnie, jakby od urodzenia mówił po angielsku.

Papieżowi najwyraźniej spodobała się wierszowana forma tego dialogu.

– Pope John Paul Two waits for you (Jan Paweł II czeka na was). In the same place (W tym samym miejscu). Będziemy świętować wielką uroczystość Wniebowzięcia naszej Pani. To nasz dzień.

– Denver stało się wielką niespodzianką – mówi abp Renato Boccardo. – Amerykańscy biskupi nie mieli doświadczenia w takich wielkich zgromadzeniach i nie myśleli, że młodzi Amerykanie tak odpowiedzą na wezwanie Papieża. Ale tak było za każdym razem w czasie tych spotkań. Odpowiedź młodych wielokrotnie przekraczała oczekiwania.

„Młodzi Pielgrzymi, Chrystus potrzebuje was, aby oświecić świat i ukazać mu «ścieżkę życia» – wołał Papież w czasie Mszy św. kończącej ŚDM 1993. – Wasze zadanie polega na tym, aby «tak», które Kościół mówi życiu, wyraziło się w konkretnym i skutecznym działaniu. Walka potrwa długo i wymagać będzie udziału każdego z was. Oddajcie swoją inteligencję, swoje talenty, swój entuzjazm, zdolność współczucia i męstwo na służbę życiu!”.

Na koniec usłyszeliśmy zapowiedź następnej stacji wędrówki. W 1995 r. Jan Paweł II zaprosił młodych do Manili na dalekie Filipiny.

Tagi:
Jan Paweł II

„Karol Wojtyła. Noc Wigilijna”. Książka Roku 2017

2018-02-09 22:30

Wyd.

Dzięki tej niezwykłej książce po blisko pół wieku odkrywamy zupełnie nieznane homilie i przemówienia kard. Karola Wojtyły. Na dodatek załączona płyta pozwala nie tylko przeczytać, ale i posłuchać wspaniałego, niezapomnianego głosu Kardynała późniejszego świętego, który przepięknie opowiada o geniuszu polskiej kultury i tradycjach wyrosłych w naszym kraju na gruncie chrześcijaństwa. Jeśli do tego dołożyć bardzo wysoki poziom edytorski i unikatowe fotografie trudno się dziwić, że publikacja „Karol Wojtyła. Noc Wigilijna” została uznana Książką Roku 2017.

Wyd.

Dzisiaj w Bibliotece Narodowej w Warszawie odbyła się gala z wręczeniem różnych nagród dla wydawców, autorów i redaktorów, w tym tytułu Książka Roku, którą corocznie w lutym wręczają w imieniu swych instytucji redaktor naczelny „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”, Piotr Dobrołęcki, oraz dyrektor Biblioteki Narodowej, dr Tomasz Makowski. W środowisku wydawniczym jest to najwyżej ceniona nagroda, ponieważ uchwalają ją ludzie z branży, znający cały rynek oraz ukazujące się publikacje.

Jury zaznaczyło, że wielkim plusem publikacji nagrodzoną tytułem Książki Roku jest dołączona płyta CD. Na niej swym dźwięcznym, poruszającym głosem kard. Karol Wojtyła snuje mądre i głębokie rozważania na temat młodzieży, narodu, wolności, przejawia troskę o ukochaną Ojczyznę. Słowa te nie tylko nie utraciły nic ze swej żywotności, ale wydają się dziś jakby jeszcze bardziej aktualne. Za redakcję książki był odpowiedzialny Adam Sosnowski, zaś za aranżację płyty Agnieszka Trzeciakiewicz, dziennikarka Polskiego Radia.

Jury Magazynu Literackiego Książki oraz Biblioteki Narodowej uznało tę publikację na najlepszą z całego roku 2017. Odbierając nagrodę Jolanta Sosnowska, wiceprezes wydawnictwa Biały Kruk, powiedziała: „Dziękujemy i bardzo się cieszymy, że ‘Noc Wigilijna’ została odznaczona tą prestiżową nagrodą. Oznacza to bowiem, że dziedzictwo św. Jana Pawła II jest w nas wciąż żywe. I dobrze, że tak jest, bo dzisiaj – być może bardziej niż kiedykolwiek wcześniej – są nam potrzebne słowa świętego papieża z Polski. W książce znajdują się słowa kard. Wojtyły z lat 70. ub. w., ale są one niezwykle pasujące do naszych czasów. Już wtedy przyszły Ojciec Święty ostrzegał, że zacznie się totalna walka kłamstwa z prawdą. Że będzie to walka przykra, ciężka i wymagająca, ale że nie wolno nam się poddać, bo tylko prawda nas wyzwoli. Można to przeczytać na kartach ‘Nocy Wigilijnej’, a proszę spojrzeć, jak bardzo aktualne są te słowa choćby wobec dzisiejszej debaty o niemieckich zbrodniach podczas II wojny światowej.”

Podobnie ocenił fotografik papieski Adam Bujak, który już od 1964 r. robił zdjęcia Karola Wojtyły. Jego fotografie ilustrują „Noc Wigilijną”. „Nauka św. Jana Pawła II jest wciąż aktualna i potrzebujemy jego przewodnictwa. W innych miejscach celowo spycha się Jana Pawła II na odległy plan, ale szczególnie my Polacy mamy zadanie i odpowiedzialność, żeby temu przeciwdziałać. Z tych tekstów kard. Wojtyły bije wielka mądrość,” stwierdził Adam Bujak.

Redaktor książki Adam Sosnowski dodał z kolei, że pracę nad tekstami świętego papieża uznaje za wielki zaszczyt. „Uważam, że jeżeli chodzi o moje życie zawodowe to niczego ważniejszego nie zrobiłem. Jestem z pokolenia, które zna Jana Pawła II już tylko jako starszego, cierpiącego papieża, a w świadomy katolicyzm wchodziło wraz z Benedyktem XVI. Kiedy przesłuchiwałem te godziny taśm – i to przecież wiele razy – słyszałem młodego, pełnego energii Karola Wojtyłę, który w przystępny sposób potrafił wytłumaczyć najbardziej istotne aspekty życia społecznego i religijnego. Swoje przemówienia Wojtyła kierował wtedy głównie do młodzieży akademickiej i ludzi przed 30. rokiem życia, a więc do moich rówieśników.”

Sosnowski dodał też, że w tych przemówieniach Wojtyły z lat 1970. można dostrzec wiele z wątków, które później okazały się kluczowe w pontyfikacie św. Jana Pawła II. „Słynne ‘Nie lękajcie się’ kard. Wojtyła kierował jeszcze jako metropolita krakowski do tamtejszej młodzieży, można to prześledzić na kartach tej książki. Ale na mnie największe wrażenie chyba zrobiły te słowa kard. Wojtyły z 1975 r.:

‘Istnieje bowiem takie wielkie zagrożenie młodego pokolenia przez rozwiązłość – pozwólmy im na wszystko! A będą słabi. Tymczasem trzeba byście byli mocni. I dziewczęta i chłopcy. Przyszłe matki, przyszli ojcowie, w tej niełatwej rzeczywistości. Trzeba byście byli mocni!’

To są tak prawdziwe i prorocze słowa, a kard. Wojtyła wypowiada je z takim przejęciem, że wciąż mam gęsią skórkę, gdy wspominam Jego głos.”

Podczas gali zostały wręczone również nagrody Książek Miesiąca, które otrzymały między innymi publikacje: „Józef Piłsudski. Do Polaków – myśli, mowy i rozkazy” Bohdana Urbankowskiego, trzytomowy „Świat Chrystusa” Wojciecha Roszkowskiego, „Święty Jan Paweł II na znaczkach pocztowych świata 1978-2005” ks. prof. Waldemara Chrostowskiego czy „Imigranci u bram. Kryzys uchodźczy i męczeństwo chrześcijan XXI w.” ks. prof. Waldemara Cisło i Pawła Stachnika.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Siennica: kapucynki na siłowni apelują o pomoc dla domu dziecka

2018-02-23 12:34

luk / Kraków (KAI)

Na profilu facebookowym sióstr kapucynek Najświętszego Serca Jezusa z Siennicy pojawił się niecodzienny filmik. Zakonnice ćwicząc na siłowni oraz trenując boks, promują zbiórkę na remont prowadzonego przez nich domu dziecka.


Na nagraniu widać jak grupa sióstr w habitach przychodzi na siłownię i zaczyna wyjątkowy trening. Zakonnice ćwiczą hantlami, wiosłują na ergometrze, ale także boksują.



Jak podkreśliły w komentarzu dołączonym do posta, „robią formę przed wielkim remontem domu dziecka”. - Pomysł takiej promocji podpowiedziała nam przyjaciółka ćwicząca właśnie na siłowni. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Wzbudziło to wielkie zainteresowanie, co bardzo nas cieszy. Mamy nadzieję, że nadal będziemy mogły wspierać, wychowywać i opiekować się naszymi podopiecznymi - wyjaśniła s. Cecylia Pytka, przełożona.

Prowadzony od ponad 20 lat przez kapucynki dom dziecka do końca roku musi zostać poddany kompleksowej modernizacji i dostosowany do wymogów sanitarnych i przeciwpożarowych, na co potrzeba około 300 tys. zł. Niezbędne jest między innymi przeniesienie pomieszczenia dla dzieci z piętra na parter, przygotowanie pokojów gościnnych dla rodzin oraz zakupienie hydrantów oraz drzwi przeciwpożarowych.

„Same nie damy rady, więc prosimy Cię o pomoc. Liczy się KAŻDA złotówka” – napisały siostry. Na chwilę obecną udało się zebrać nieco ponad 10% potrzebnej kwoty.

Inicjatywę kapucynek można wesprzeć darowizną na konto 46 1240 2702 1111 0000 3041 6899 (z dopiskiem "Na remont Domu Dziecka”). Wszystkich ofiarodawców zakonnice zapewniają o modlitewnej pamięci.

Dom Dziecka im. Matki Weroniki jest prowadzony przez zgromadzenie w Siennicy od 1996 r. Jest to placówka niepubliczna, w formie i charakterze zbliżona do domu rodzinnego. Dotychczas siostry udzieliły schronienia 90 dzieciom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Dziwisz: Hanna Chrzanowska poważnie odczytywała Ewangelię i wprowadzała ją w życie

2018-02-24 11:31

md / Kraków (KAI)

Samarytańska działalność Hanny Chrzanowskiej wpisuje się w wielowiekową i wspaniałą historię Kościoła krakowskiego na polu miłosierdzia – powiedział kard. Stanisław Dziwisz podczas Mszy św. w kościele św. Mikołaja, gdzie spoczywają doczesne szczątki przyszłej błogosławionej. Hierarcha wyraził nadzieję, że beatyfikacja krakowskiej pielęgniarki przyczyni się zwłaszcza do duchowej odnowy środowisk, które niosą pomoc chorym.

Piotr Drzewiecki

W homilii kard. Dziwisz, który jako sekretarz kard. Karola Wojtyły osobiście poznał przyszłą błogosławioną, przypomniał jej biografię, podkreślając, że religijność Hanny Chrzanowskiej była „bardzo dyskretna, ale konsekwentna”. „Uderza nas fakt, że Hanna mniej mówiła o swojej religijności, natomiast zależało jej bardzo na życiu duchowym pacjentów oraz pielęgniarek” – mówił, powołując się na organizowane przez nią rekolekcje, dni skupienia i pielgrzymki dla pielęgniarek oraz rekolekcje dla chorych.

„To ujawniało prawdę o jej osobistym życiu duchowym, stanowiącym fundament i sekret jej ogromnego zaangażowania” – zaznaczył kaznodzieja. Przytoczył również słowa Chrzanowskiej skierowane do proboszczów, które według niego urosły do rangi symbolu. Apelując do nich, by organizowali punkty pielęgniarskie w parafii, mówiła: „Do chorego nie umytego i nie nakarmionego słowo Boże dociera z trudem lub nie dociera wcale”.

Według hierarchy, sekretem życia i zaangażowania Hanny Chrzanowskiej było „poważne odczytywanie Ewangelii” i wprowadzanie jej w życie. „Czyniła to w wybranym przez siebie ważnym sektorze pomocy bliźniemu, jakim jest pielęgniarstwo szeroko pojmowane. Ono stało się jej charyzmatem – jej specyficzną drogą służby Bogu i człowiekowi” – mówił, dodając, że w tej służbie Chrzanowska wykorzystywała osobiste przymioty umysłu i serca oraz profesjonalne przygotowanie, zdobyte w ośrodkach naukowych i medycznych w kraju i za granicą.

„Samarytańska działalność Czcigodnej Służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej wpisuje się w wielowiekową i wspaniałą historię Kościoła Krakowskiego na polu miłosierdzia” – mówił kard. Dziwisz. Dodał, że staje ona w jednym szeregu ze św. Jadwigą Królową, św. Janem Kantym, św. Bratem Albertem i Sługą Bożym ks. Piotrem Skargą.

Przypominając, że Kraków znany jest w Kościele jako duchowa stolica Bożego Miłosierdzia, metropolita senior stwierdził, że prawda o Bogu bogatym w miłosierdzie i o powołaniu każdego człowieka do okazywania bliźnim miłosiernej miłości, powinna uwrażliwiać, by „każdy z nas starał się być człowiekiem miłosierdzia, zgodnie ze swoim powołaniem, swoimi talentami i okolicznościami życia”.

„Wystarczy się obejrzeć wokół, aby dostrzec, ilu ludzi czeka na naszą pomoc, nie tylko materialną. Tylu naszych braci i sióstr czeka również na dobre słowo, na gest życzliwości, na każdy odruch dobra” – zauważył hierarcha.

Msza św. pod przewodnictwem kard. Stanisława Dziwisza rozpoczęła spotkanie przedstawicieli parafialnych zespołów charytatywnych, Szkolnych Zespołów Caritas, grup wolontariuszy pomagających chorym i starszym oraz nadzwyczajnych szafarzy Komunii świętej z Archidiecezji Krakowskiej. Jest ono związane z przygotowaniami do beatyfikacji Hanny Chrzanowskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem