Reklama

Podpatrzone w parafii Włodzisław

Niezwykłe pomniki Lanckorońskich

2015-11-10 12:09

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 46/2015, str. 2

TD
Pomniki Macieja Lanckorońskiego i Antoniego Lanckorońskiego w Wodzisławiu

Walorami artystycznymi i wyjątkową klasą odznaczają się dwa pomniki Lanckorońskich, ojca i syna, umieszczone po przeciwnych stronach nawy głównej kościoła pw. św. Marcina w Wodzisławiu. Najważniejszą gałąź możnego rodu Lanckorońskich herbu Zadora stanowiła wodzisławska linia, której przedstawiciele piastowali ważne godności w czasach wojny i pokoju, a także, starannie wykształceni, stanowili ówczesną elitę intelektualną kraju.

W kryptach grobowych pod kościołem parafialnym śpią snem wiecznym synowie potężnego niegdyś rodu, który skończył się w 2002 r. na prof. Karolinie Lanckorońskiej. W kościele wodzisławskim, jako nieco zapoznana atrakcja sztuki sepulklarnej, są dwa interesujące pomniki usytuowane po obu stronach nawy głównej świątyni. To pomnik Macieja Lanckorońskiego wykonany z czarnego marmuru dębickiego, łączący w sobie cechy grobowca tumbowego z epitafium, nawiązującego do sarmackich portretów trumiennych (II poł. XVIII wieku). Drugi pomnik (I poł. XIX wieku) upamiętniający Antoniego Lanckorońskiego niektórzy przypisują autorstwu Antoniego Canovy, lecz jest to najprawdopodobniej nad wyraz udana kopia. Pomnik jest przykładem jednego z najciekawszych grobowców klasycystycznych w Polsce.

Proboszcz w Wodzisławiu, ks. Lucjan Słota przyznaje, że turyści, w tym studenci akademii sztuk pięknych, tutaj – w stronę pomników, kierują pierwsze kroki i zachwycają się ich architekturą.

Reklama

Ród Lanckrońskich kojarzymy przede wszystkim z jego ostatnią przedstawicielką, pochowaną w Rzymie prof. Karoliną Lanckorońską oraz hojnym darem, jaki ofiarowała rodakom – to kolekcja największych dzieł sztuki, którą w XVIII wieku zapoczątkował Antoni Lanckoroński, pan na Wodzisławiu i Brzeziu, współtwórca Konstytucji 3 Maja, poseł na Sejm, odznaczony orderem Orła Białego. Były to gromadzone przez pokolenia zbiory, które można dzisiaj podziwiać na Wawelu czy na Zamku Królewskim w Warszawie.

Karolina, wykształcona w Wiedniu historyk i historyk sztuki, była wielką ambasadorką kultury i nauki polskiej w Europie. Jako pierwsza kobieta uzyskała habilitację na Uniwersytecie Jana Kazimierza, a zaangażowanie w walkę przeciw niemieckiemu okupantowi przypłaciła pobytem w więzieniach i obozach koncentracyjnych. Była współorganizatorką Instytutu Polskiego w Rzymie, a także redaktorem trzech wielkich serii wydawniczych, w których zamieszczano rozproszone po Europie źródła dotyczące historii Polski i kontaktów ze Stolicą Apostolską. Dzięki specjalnemu funduszowi stypendialnemu im. Lanckrońskich polscy naukowcy mogli zgłębiać wiedzę.

Inni związani z Wodzisławiem Lanckorońscy to przede wszystkim fundatorzy kościoła parafialnego Zofia i Samuel, starosta małogojski. Zofia była założycielką pierwszego w Wodzisławiu bractwa różańcowego, które gromadziło wiernych z różnych stanów społecznych. Maciej Lanckoroński, wojewoda bracławski, wychowanek Stanisława Leszczyńskiego wspierał reformy państwa polskiego. Jego syn Antoni należał również do zwolenników reform, był członkiem Konstytucji 3 Maja. Żyjący na przełomie XIX i XX stulecia Karol Lanckoroński, urzędnik na dworze austriackim, zasłynął jako archeolog, wielki podróżnik i mecenas. Dla sprawy polskiej zasłużył się szczególnie staraniami o odzyskanie z rąk Austriaków Wawelu i jego odbudowę. Wspierał także inicjatywy literackie.

Syn Karola – Antoni Lanckoroński był ostatnim właścicielem dóbr Wodzisław. Przyczynił się do modernizacji majątku: stawiał młyny, założył stawy, zapoczątkował hodowlę koni arabskich i krów holenderskich, założył leśnictwo z obszarami jodły i patronował rozwojowi wodzisławskiej ziemi.

Tagi:
pomnik

Niepodległa – nasz  dom  ojczysty

2018-12-05 11:10

Ks. Adam Polanowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 49/2018, str. VI-VII

Archiwum prywatne
Po Mszy św. symbolicznego odsłonięcia postumentu z figurą orła znajdującego się przed świetlicą wiejską dokonał wójt Gminy Przelewice Mieczysław Mularczyk

Bardzo wymowny, skłaniający do refleksji, ukazujący, czym naprawdę jest Ojczyzna, jest utwór naszej poetki Marii Konopnickiej: „Pieśń o domu”. Polko i Polaku: Kochasz ty dom, ojczysty dom? O, jeśli kochasz ... sercem ... . Wielu polskich patriotów skazano na banicję, zesłanie, byli  zmuszeni opuścić Ojczyznę, ale w ich sercach nie przestała być głęboka nostalgia, tęsknota za domem ojczystym, a jednocześnie wielka nadzieja, by do niego wreszcie mogli powrócić.

„Modlitwa obozowa” była pierwszą pieśnią żołnierską powstałą w okresie II wojny światowej. Została napisana w obozie Bals w Rumunii, gdzie zostali internowani polscy żołnierze. Ta pieśń trafia do Ojczyzny, gdzie rozprzestrzeniła się pośród partyzantów.

Setna rocznica odzyskania niepodległości ma stać się dla wszystkich Polaków „twierdzą nowej siły” – siły jedności, siły odpowiedzialności za dobro wspólne, siły wspólnoty narodowej. Człowiek ma jedną matkę, ma też jedną ojczyznę, jeden dom ojczysty, a wszyscy Polacy w nim – jedno myślący i wspólnie działający, bo jeden jest nasz dom ojczysty – Polska.

Wierni parafii Jesionowo od lat w Święto Niepodległości uczestniczą w Mszach św., proszą Boga o pomyślność dla naszej Ojczyzny, a wieczorem gromadzą się, by śpiewać pieśni patriotyczne. W tym roku, kiedy obchodziliśmy setną rocznicę odzyskania przez naszą Ojczyznę niepodległości, uczynili to w sposób wyjątkowy. W kościele pomocniczym pw. św. Floriana została odprawiona uroczysta Msza św. za Ojczyznę sprawowana przez ks. prob. Adama Polanowskiego. Uczestniczyli w niej wójt Gminy Przelewice Mieczysław Mularczyk z pracownikami Urzędu,  przewodniczący Rady Gminy Marian Świderski, radny Grzegorz Paplicki, sołtys Jesionowa Władysława Cenarska z radą sołecką, prezes OSP Jesionowo Waldemar Wiśniewski, strażacy, poczty sztandarowe i licznie zgromadzeni wierni przybyli z całej parafii. We Mszy św. uczestniczył także ponad 90-letni kapitan Stanisław Olchowy – kombatant, legenda Jesionowa.

Po Mszy św. symbolicznego odsłonięcia postumentu z figurą orła znajdującego się przed świetlicą wiejską dokonał wójt Gminy Przelewice Mieczysław Mularczyk. Kolejnym punktem uroczystości było odśpiewanie hymnu państwowego. Następnie dzieci ze Szkoły Podstawowej w Jesionowie przedstawilły program artystyczny. Odbył się również konkurs plastyczny na najpiękniejsze prace pt. „Niepodległa – nasz dom ojczysty” wykonane przez uczniów tejże szkoły.

Najciekawsze prace nagrodzono. Przy poczęstunku biało-czerwonym śpiewano pieśni patriotyczne do późnego wieczoru. Szczególne podziękowanie należy się tym osobom, którzy włożyli wiele pracy i serca, poświęcając swój czas, aby ta szczególna rocznica była uczczona godnie i pięknie. Słowa podziękowania należą się również wszystkim uczestnikom tej pięknej uroczystości patriotycznej zarówno w kościołach w Jesionowie, jak i filialnych. Ojczyzna – to słowo kosztuje. Ojczyzna – to słowo zobowiązuje.

„Nie pragnijcie takiej Polski, która by was nic nie kosztowała” – przestrzegał polską młodzież św. Jan Paweł II. Ojczyzna – „oznacza to samo, co ojcowizna, czyli dziedzictwo po ojcach” –  jak mówił Papież Polak. Za to dziedzictwo pozostawione nam po przodkach wszyscy jesteśmy odpowiedzialni. Nie wolno nam marnować ofiary przelanej krwi przez naszych dziadów i pradziadów. Tego nam Polakom czynić nie wolno. Wielka jest bowiem cena naszej niepodległości. Patriotyzm – to słowo, które zawiera w sobie wielką troskę o nasz dom ojczysty, jakim jest Polska. „Patriotyzm – jak uczył nas św. Jan Paweł II – oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą dla tego umiłowania staje się każde zagrożenie tego dobra, jakim jest ojczyzna. Nasze dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania tego dobra albo też dla jego odzyskania”.

W Polsce od początków państwowości rodzina cieszyła się wielkim szacunkiem. Tego szczególnego wyróżnika nie zabrakło u rodaków także w okresie zaborów. Naród czerpał siły z rodziny. Dzięki niej Polacy zdołali przetrwać ciężkie czasy, bo rodzina scalała naród. W rodzinie najmłodsi uczyli się pisać i czytać po polsku, poznawali historię swojego narodu, ponieważ w zaborze rosyjskim rusyfikowano, w niemieckim germanizowano a w austriackim „józefizowano”. Zaborcy niszczyli wszystko, co polskie, katolickie, narodowe. Rodzina była zatem kolebką kształtowania się polskości, dawała poczucie bezpieczeństwa.

Eliza Orzeszkowa pisała, że to właśnie rodzina była „strażnicą obyczajów”, „warsztatem pracującym nad lepszą przyszłością”, „spójnią serc”. Wielką rolę w odzyskaniu przez Polskę niepodległości odegrał również Kościół katolicki. Kard. Stefan Wyszyński, wielki patriota, nauczał: „Potrzeba w naszej Ojczyźnie przykładu ofiary z siebie, aby człowiek współczesny zapomniał o sobie, a myślał o drugich – o dobru rodziny, o wypełnianiu swojego powołania i zadania życiowego wobec innych, o dobru całego narodu”.

Duże znaczenie ma współpraca domu rodzinnego, Kościoła i szkoły w kształtowaniu świadomości patriotycznej młodego pokolenia Polaków. Właściwe bowiem uformowanie sumień i umysłów dzieci i młodzieży to przyszłość naszej Ojczyzny, Niepodległej, Tej, co nie zginęła!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katolicy i Orkiestra

Ks. Andrzej Kobyliński
Niedziela Ogólnopolska 11/2003

W Polsce od kilkunastu już lat słyszymy Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Wśród katolików akcja Jerzego Owsiaka ma swoich zwolenników i przeciwników. Stosunek do WOŚP wyraźnie pokazuje różne nurty polskiego katolicyzmu. Katolicy sympatyzujący z Wielką Orkiestrą uważają, że akcja Jerzego Owsiaka to piękna inicjatywa. Ich zdaniem, Kościół w Polsce przeszedł ewolucję w ocenie WOŚP - od negacji i dystansu po aprobatę. Natomiast katolicy dystansujący się od Wielkiej Orkiestry nazywają akcję Jerzego Owsiaka "graniem na ludzkich uczuciach" oraz "laicyzacją działalności charytatywnej". Orkiestra jest zjawiskiem bardzo złożonym, w którym dobro miesza się ze złem. Szlachetności wolontariuszy i darczyńców towarzyszy ideologia Wielkiego Dyrygenta, który promuje wizję życia obcą chrześcijaństwu.

Argumenty zwolenników

Po pierwsze - podstawowym argumentem zwolenników WOŚP jest cel akcji, tzn. zakup sprzętu medycznego do leczenia chorych dzieci. Po drugie - w opinii zwolenników akcja Jerzego Owsiaka jest dobrą zabawą. Po trzecie - Wielka Orkiestra budzi wrażliwość dzieci, młodzieży i dorosłych na ludzi potrzebujących, szczególnie na potrzebujące pomocy noworodki. Po czwarte - zwolennicy akcji Jerzego Owsiaka podkreślają, że druga niedziela stycznia integruje nasze społeczeństwo wokół wspólnego dobra.

Filantropia a miłosierdzie

Przeciwnicy WOŚP nie negują racji jej zwolenników, ale ukazują drugą stronę akcji Jerzego Owsiaka. Pierwszy argument przeciwników stanowi przekonanie, że Wielka Orkiestra jest typową oświeceniową filantropią, która dzisiaj bardzo często zastępuje miłosierdzie chrześcijańskie. Filantropia (gr. phileo - kocham, anthropos - człowiek) to idea przyjaznego odnoszenia się do każdej istoty ludzkiej z racji wspólnoty w tym samym człowieczeństwie. W filantropii przedmiotem miłości nie jest konkretna osoba, ale ludzkość jako zbiorowość. Natomiast miłość chrześcijańska, w przeciwieństwie do filantropii, ma zawsze charakter osobowy. Terminologia chrześcijańska nie zna "umiłowania ludzkości". Jej podstawową zasadą jest "miłość bliźniego". Owocem miłości chrześcijańskiej jest miłosierdzie. W postawie miłosierdzia chodzi o pomoc bliźniemu płynącą z potrzeby serca. Pomagam drugiemu, ponieważ mu współczuję i widzę w nim bliźniego, z którym mamy wspólnego Ojca w niebie. Oświeceniowa filantropia jest obca chrześcijaństwu. Dla katolików wzorem ewangelicznego miłosierdzia nie jest medialny gwiazdor Jerzy Owsiak, ale Matka Teresa z Kalkuty, osoba wewnętrznie prawa, żyjąca w przyjaźni z Bogiem, kochająca innych ludzi i świadcząca pomoc bez rozgłosu.
Cele filantropii mogą być bardzo szlachetne. To nie zmienia jednak faktu, że filantropia nie jest miłosierdziem, ale jego świecką namiastką. Wartość moralna filantropii nie jest sama w sobie pozytywna, ale zależy od okoliczności i intencji działającego. Oceniając wartość moralną akcji Jerzego Owsiaka, musimy uwzględnić nie tylko zebrane pieniądze, ale także okoliczności i intencje ludzi zaangażowanych w to przedsięwzięcie. W przypadku WOŚP mamy do czynienia z filantropią, która w sposób niezwykle mocny podkreśla wymiar zabawy. Dla wielu uczestników akcji Jerzego Owsiaka zabawa staje się celem pierwszorzędnym, a pomoc innym schodzi na drugi plan. Niektórzy wyznają szczerze: "Pomagam, bo się przy tym dobrze bawię". W ten sposób dobroczynność staje się ubocznym efektem rozrywki. Zresztą sam Wielki Dyrygent przyznał w rozmowie ze Zbigniewem Nosowskim, opublikowanej w czerwcu 2000 r. w miesięczniku Więź, że rozpoczynając Orkiestrę, myślał o "hucpie, zabawie, happeningu, a wyszło wielkie przedsięwzięcie".

"Róbta, co chceta"

Drugim argumentem przeciwników WOŚP jest kultura luzu, którą promuje w mediach Wielki Dyrygent. Najgłębiej wyraża ją powiedzenie: "Róbta, co chceta". Styl życia proponowany przez Jerzego Owsiaka to przyzwolenie na rozprzężenie moralne. Zgodnie z tą perspektywą - młodzi ludzie mogą robić, co chcą, jeśli tylko raz do roku chodzą z serduszkami.

Koszty Organizacji

Trzecim argumentem krytycznym są koszty organizacji Wielkiej Orkiestry. Sama transmisja telewizyjna kosztuje TVP kilka milionów złotych. Telewizja publiczna lansuje całą imprezę "za darmo", czyli za pieniądze podatników. Do kosztów transmisji trzeba doliczyć organizację imprez w dziesiątkach polskich miast za publiczne pieniądze. Potężne sumy wydaje się w ciągu roku na plakaty, billboardy, reklamę. Kto policzył, ile kosztują organizowane w drugą niedzielę stycznia koncerty i pokazy sztucznych ogni? Niektórzy podejrzewają, że koszty organizacji Wielkiej Orkiestry mogą przewyższać zebrane fundusze.

Co dziesiąta złotówka

Czwarty argument to tzw. działania statutowe Fundacji WOŚP. Każdego roku 10% pieniędzy zebranych w ramach akcji Jerzego Owsiaka przeznacza się m.in. na wynagrodzenia, utrzymanie biura, samochody oraz organizowanie Przystanku Woodstock. Z tego wynika, że co dziesiąta złotówka dawana w styczniu Orkiestrze idzie na cele, których być może ofiarodawca nie akceptuje.

Woodstock

Piątym argumentem krytycznym jest Przystanek Woodstock. Został on pomyślany jako podziękowanie i możliwość wspólnej zabawy dla wolontariuszy WOŚP. Przystanek jest organizowany za pieniądze Orkiestry. Z biegiem lat stał się największym koncertem rockowym w naszym kraju. Naoczni świadkowie mówią o pijanych tłumach kołyszących się w rytm ostrej muzyki, powszechnie dostępnych i używanych narkotykach, "dzikim seksie" itp. Największe wrażenie wywołują obrazy nagich ciał tarzających się w błocie. Jeden z ewangelizatorów na Przystanku Jezus opowiadał, że duchowni muszą wysłuchiwać od "pokojowej młodzieży" Woodstocku niezliczonej ilości wściekłych wyzwisk, obietnic zaszlachtowania w nocy oraz bluźnierstw rzucanych pod adresem Boga i Kościoła. Siostra zakonna, pisząca o Przystanku Woodstock w dominikańskim miesięczniku W drodze, zatytułowała swoją relację tak: Widziałyśmy przedsionek piekła.

Hare Kryszna

Szósty argument to powiązania Jerzego Owsiaka z bardzo groźną sektą Towarzystwa Świadomości Kryszny. Jest to jedna z najbardziej niebezpiecznych sekt działających w naszym kraju. Hare Kryszna jest zakazana w wielu państwach. Doktryna i etyczny charakter tej sekty są całkowicie sprzeczne z chrześcijaństwem. Na Przystanku Woodstock największy namiot, tuż przy głównej scenie koncertowej, należy do Pokojowej Wioski Kryszny. Można odnieść wrażenie, że Towarzystwo Świadomości Kryszny ma duży wpływ na oficjalną ideologię Przystanku Woodstock.

Wolontariusze

Siódmy argument odnosi się do sposobu naboru wolontariuszy. W wielu miastach w przygotowania do Wielkiej Orkiestry angażują się szkoły, przedszkola, domy kultury i inne instytucje publiczne. W niektórych szkołach odwołuje się zajęcia lekcyjne, ponieważ dzieci muszą przygotować się do akcji Jerzego Owsiaka. Co więcej, słyszałem o szkole wyższej, w której zaliczenie danego przedmiotu było uzależnione od zaangażowania w WOŚP. Nie wolno nikogo w ten sposób zmuszać i nie wolno angażować instytucji publicznych w działania tylko jednej z wielu organizacji charytatywnych.
W tym kontekście wątpliwość budzi także wiek wolontariuszy. Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem - w zbiórce pieniędzy mogą brać udział tylko osoby pełnoletnie. Dla WOŚP czyni się wyjątek. Czy wiek wolontariuszy i brak zabezpieczeń skarbonek nie są czasami pokusą, zachętą do nieuczciwości?

Niesprawiedliwość medialna

Ósmy argument krytyczny to nagłaśnianie przez media akcji Jerzego Owsiaka przy jednoczesnym pomijaniu innych działań charytatywnych. Po ósmym finale WOŚP w jednym z dzienników przeczytaliśmy: "Wielka Orkiestra gra raz w roku. W jej cieniu przez cały rok z mniejszym medialnym wsparciem działają inne organizacje charytatywne, których pomoc nie jest tak efektowna, ale bywa, że większa". Obowiązkiem mediów publicznych jest sprawiedliwe informowanie społeczeństwa o wszystkich działaniach dobroczynnych. Wystarczy porównać czas antenowy WOŚP z czasem przeznaczonym dla Caritas, PCK, PAH, lokalnych organizacji i wielu placówek kościelnych, aby głęboko zdumieć się absurdalnością sytuacji, w której żyjemy.

Poglądy

Dziewiąty argument dotyczy osobistych poglądów Jerzego Owsiaka. Wielki Dyrygent jest typowym luzakiem i swojakiem. O Radiu Maryja mówi, że je "spłukuje", ponieważ jest "radiem agresywnym, poniżającym ludzi" i wyzwalającym u odbiorców "najniższe instynkty". Z jednej strony Jerzy Owsiak chce pomagać noworodkom, z drugiej - jest zwolennikiem prawa do zabijania dzieci nienarodzonych. Czy katolikom wolno ratować chore dzieci pod sztandarami człowieka, który opowiada się za zabijaniem tych jeszcze nienarodzonych?

Fundament etyczny III RP

Dziesiąty argument to postrzeganie WOŚP jako dziecka kultury lewicowo-liberalnej, która zwalcza kulturę konserwatywno-religijną. W lutym 2000 r. Roman Graczyk opublikował w Gazecie Wyborczej artykuł pt. Demokratyczna asceza i jej wrogowie. W perspektywie dziennikarza Gazety święta narodowe 11 Listopada i 3 Maja są dla współczesnej młodzieży martwą tradycją. "Bo choć my autentycznie cieszymy się z odzyskanej wolności - podkreśla Roman Graczyk - nie potrafimy już tego wyrazić w kategoriach, które «kręciłyby» młodzież. A Owsiak, owszem, «kręci». (...) Jeśli chcemy odkryć etyczny fundament nowej, demokratycznej Polski, pomyślmy nad fenomenem Orkiestry".
Dla przedstawicieli kultury lewicowo-liberalnej moralnego fundamentu naszej Ojczyzny nie stanowi tradycja powstańcza, katolicyzm, dwudziestolecie międzywojenne czy mit "Solidarności". Ich zdaniem, naszym nowym fundamentem etycznym może być natomiast Orkiestra lub coś podobnego do niej. Nie ulega wątpliwości, że akcja Jerzego Owsiaka to także pewien projekt kulturowy. Wielka Orkiestra jest wyraźnym przykładem walki kultury lewicowo-liberalnej z tradycyjnym polskim etosem, zbudowanym na gruncie wartości narodowych i religijnych. W Orkiestrze chodzi nie tylko o pomoc chorym i biednym dzieciom, ale także o duchowy kształt naszego kraju.

* * *

Jednym z cieni polskiego katolicyzmu jest brak profetyzmu w sprawach społecznych. Wydaje się, że przejawem tej słabości jest także brak spójnej oceny religijno-etycznej WOŚP z perspektywy światopoglądu katolickiego. Katolicy w Polsce powinni usłyszeć od swoich duszpasterzy opinię Kościoła na temat "wielkiej młodzieżowej mszy" Jerzego Owsiaka. Nie wolno nam zapominać, że w dyskusji o Wielkiej Orkiestrze chodzi nie tylko o ocenę konkretnej akcji charytatywnej, ale także o kondycję naszego katolicyzmu i etyczny fundament III Rzeczypospolitej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Cierpienie można przyjąć tylko wiarą

2019-01-16 21:37

Justyna Walicka/Archidiecezja Krakowska

- To jest niepojęta tajemnica, której rozumowo zgłębić do końca nie jesteśmy w stanie. Ale jesteśmy w stanie przyjąć to naszą wiarą. Właśnie dlatego, że Pan Jezus przyjął cierpienie i z cierpieniem się utożsamił i dał się przez nie przeniknąć aż do końca i tym samym przychodzi nam z pomocą - o cierpieniu mówił abp Marek Jędraszewski podczas kolędowej wizyty duszpasterskiej w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu.

Jaonna Adamik/Archidiecezja Krakowska

Wicedyrektor szpitala lek. med. Andrzej Bałaga przywitał metropolitę i podziękował za kolejną wizytę, która, jak zaznaczył, jest wsparciem zarówno dla personelu w podejmowaniu nierzadko trudnych decyzji, jak i dla małych pacjentów w ich powrocie do zdrowia.

Prof. Szymon Skoczeń w imieniu zespołu lekarskiego i pielęgniarskiego szpitala poprosił arcybiskupa o błogosławieństwo.

Delegacja dzieci również przywitała metropolitę krakowskiego i złożyła wierszowane życzenia. Młodzi pacjenci zapewnili arcybiskupa o swej pamięci modlitewnej w ich szpitalnej kaplicy.

Metropolita wyjaśnił, że dzisiejsze czytania mówiące o tym jak Chrystus wyrzuca złe duchy i uzdrawia, dopełniają tego, co zaczęło się w Betlejem.

– Bo chodziło o to, żeby Chrystus się światu objawił jako Boży Syn. Jako Ten, który zrodzony przed wiekami z Ojca stał się z Jego woli człowiekiem po to, aby nam przynieść zbawienie.

Arcybiskup podkreślił, że w dzisiejszej Ewangelii jest także mowa o tym, że Chrystus udał się w odosobnione miejsce, by się modlić. I na słowa Apostoła, że wszyscy Go szukają, odpowiedział, że trzeba iść dalej, do kolejnej miejscowości nauczać o Bogu.

W Liście do Hebrajczyków natomiast słyszymy dziś przypomnienie tego, że Chrystus stał się do nas podobny we wszystkim – oprócz grzechu. Metropolita szczególnie podkreślił, że Pan Jezus stał się do nas podobny we wszystkim i stał się jednym z nas. Metropolita zacytował zdanie: „W czym bowiem sam cierpiał, będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.” – Ludzie są poddawani próbom. Ludzie są doświadczani cierpieniem i to miejsce jest szczególnym nagromadzeniem ludzkiego cierpienia. Nie w postaci abstrakcyjnej, nie w postaci ksiąg o cierpieniu czy o tym jak z cierpienia ludzi wydobywać. To jest miejsce, w którym cierpienie przybiera kształt konkretnego człowieka, konkretnego dziecka. I jest to dla nas wszystkich jakaś ogromna tajemnica.

Metropolita zaznaczył, że Chrystus stał się jednym z nas także w cierpieniu, bo On naprawdę cierpiał. I pokazał jak trzeba to cierpienie przyjąć – z całkowitym zaufaniem wobec Boga, nawet, jeśli jest to niezwykle trudne.

– Bo na krzyżu Golgoty (…) było poczucie osamotnienia, była ogromna boleść, ale było też oddanie wszystkiego swemu Ojcu. I była tam także, co trzeba bardzo mocno podkreślić, błogosławiona obecność tych, którzy Pana Jezusa kochali i pozostali Mu wierni aż do końca. Zwłaszcza Jego Przenajświętsza Matka, zwłaszcza Jego najbardziej spośród wszystkich ukochany uczeń Jan. Byli przy Nim i swoją obecnością pokazywali – nie jesteś sam, kochamy Ciebie. Arcybiskup powiedział także, że zdaje sobie sprawę, że łatwo jest powiedzieć, że mamy przyjmować cierpienie. Szczególnie jeśli chodzi o cierpienia dziecka, wobec którego jesteśmy kompletnie bezradni.

– To jest niepojęta tajemnica, której rozumowo zgłębić do końca nie jesteśmy w stanie. Ale jesteśmy w stanie przyjąć to naszą wiarą. Właśnie dlatego, że Pan Jezus przyjął cierpienie i z cierpieniem się utożsamił i dał się przez nie przeniknąć aż do końca i tym samym przychodzi nam z pomocą. Bo jeśli On przeszedł przez bramę cierpienia do pełni życia, to i my ufamy, zmierzając także do Dzieciątka narodzonego w Betlejem, że nas rozumie, że nas swoją miłością ubogaci, że swoim ubóstwem podniesie i że przy wszystkich nierozumieniach tego czym jest cierpienie, a zwłaszcza czym jest cierpienie dziecka, będziemy, będąc blisko Niego, mogli z całą głębią wiary powtarzać słowa wyśpiewywane w Betlejem przez aniołów: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom Bożego upodobania, pokój ludziom dobrej woli”.

Po Mszy św. arcybiskup niosąc słowa otuchy odwiedził małych pacjentów w szpitalnych oddziałach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem