Reklama

Akcja dom

Zapomniane cmentarze toruńskie

2015-10-29 12:12

Marek Prabucki
Edycja toruńska 44/2015, str. 1, 4

Joanna Kuczyńska
Aleja najstarszego toruńskiego cmentarza

W Toruniu jest po obu brzegach Wisły 10 dużych cmentarzy. Wszystkie w obecnym kształcie sięgają najwyżej XIX stulecia, co zastanawia w mieście liczącym prawie 780 lat. Gdzie się podziały dawne cmentarze i dlaczego znikły bez śladu?

Najdawniejsze cmentarze znajdowały się w Toruniu, tak jak w innych miastach średniowiecznych, przy kościołach. Patrycjat, duchownych i szlachtę chowano, o czym świadczą liczne epitafia i tablice nagrobne, w podziemiach kościołów: Świętojańskiego, Mariackiego, św. Jakuba i św. Mikołaja (dziś nieistniejącego). Gdy w poł. XIV wieku. cmentarze śródmiejskie zapełniły się, zakładano nowe przy świątyniach położonych poza murami miejskimi.

Toruń jak Ateny

C.G. Praetorius w opisie z 1832 r. podzielił się spostrzeżeniem, że „obwarowania nowożytnego Torunia, podobnie jak starożytnych Aten, zostały wzniesione w znacznej mierze na ruinach kaplic i grobowców” (por. Zygmunt Kruszelnicki, „Toruń nie istniejący”, 1987 r.). Powyższa analogia bierze się stąd, że postawione poza murami miasta średniowieczne kościoły pw. św. Katarzyny i pw. św. Wawrzyńca pełniły funkcje świątyń grzebalnych i były otoczone cmentarzami. Ten przy kościółku pw. św. Katarzyny (w końcu XIX wieku zbudowano opodal kościół garnizonowy) służył katolikom z gminy nowomiejskiej, a przy kościółku pw. św. Wawrzyńca (dziś okolice Muzeum Etnograficznego) chowano katolików z gminy staromiejskiej. W 1814 i 1824 r. świątynie i cmentarze zostały zlikwidowane podczas prac fortyfikacyjnych.

„Extra muros” znajdował się najstarszy toruński cmentarz położony przy kościele pw. św. Jerzego zbudowanym około 1340 r. (obecnie pobliże skrzyżowania Czerwonej Drogi z ul. Chełmińską), gdzie najpierw grzebano zmarłych z przykościelnego szpitala (początkowo dla trędowatych). Od końca XVI wieku przez 200 lat odbywały się tam pogrzeby znaczniejszych mieszczan wyznania luterańskiego (m.in. straconego w 1724 r., skutkiem „tumultu toruńskiego”, burmistrza Rösnera), którzy stawiali okazałe kaplice grobowe; jedną uwiecznił w latach 40. XVIII wieku toruński rysownik Jerzy F. Steiner. W 1811 r. zlikwidowano kościół i szpital, 2 lata później – cmentarz. Jednak nieopodal założono nowe miejsce pochówków, kilkakrotnie powiększane – dzisiejszy cmentarz przy ul. Gałczyńskiego, nazywany przez torunian ze starszego pokolenia cmentarzem Jerzego. Administrują go parafie katolickie – katedralna Świętych Janów i pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz ewangelicko-augsburska pw. św. Szczepana.

Reklama

Ofiary wojen

Cmentarze za murami miasta były na równi z przedmieściami narażone na zniszczenia wojenne i tym się tłumaczy ich zagładę. Toruń przechodził w ciągu swych dziejów ciężkie oblężenia, których ofiarą padły szczególnie cmentarze jako dogodne miejsca, na których można było rozkładać żołnierskie obozowiska. Zdarzało się, że wojsko używało dla swych celów kościołów przedmiejskich, a tak to się stało np. w 1658 r. podczas oblężenia miasta okupowanego przez Szwedów przez wojska polskie i cesarskie, kiedy załoga austriacka zajęła kościół pw. św. Jerzego. W 1813 r. armia napoleońska, przygotowując Toruń do oblężenia przez Rosjan, by oczyścić przedpole, zniszczyła kościół pw. św. Anny i cmentarz na Podgórzu.

Pozostałością wojen i oblężeń były zapomniane dziś miejsca pochówków, np. na Mokrem między dzisiejszymi ulicami: ks. Gogi, Grudziądzką i Staszica chowano rosyjskich żołnierzy zmarłych w Toruniu podczas wojny sukcesyjnej (1733-35) i 7-letniej (1756-63). W 1811 r. powstał tu cmentarz ze względu na stojącą tu figurę zwany Bożą Męką zlikwidowany w 1924 r. Napoleoński epizod w dziejach miasta pozostawił ponad 900 mogił żołnierzy bawarskich, którzy w 1813 r. zmarli podczas rosyjskiego oblężenia. Śladem po cmentarzu Bawarczyków jest obelisk z 1888 r. stojący na dziedzińcu Zespołu Szkół Technicznych przy ul. Legionów. Żołnierskie groby znajdowały się także na cmentarzu garnizonowym utworzonym w 1816 r., między fortyfikacjami miejskimi i stawami Kaszownik. Po jego rychłej likwidacji w 1839 r. powstała obecna nekropolia wojskowa przy ul. Grudziądzkiej, po północnej stronie stawów. Wołają jeszcze o pamięć dawne dwa cmentarze na Stawkach, benedyktynek na Winnicy i inne.

Kiedy w listopadowe dni zaniesiemy światło na rodzinne groby, zapalmy lampkę na znak pamięci o tych, którzy spoczywają na zapomnianych cmentarzach.

Tagi:
cmentarz

Wilkowyja... największy cmentarz w Polsce

2018-11-28 11:04

Agnieszka Iwaszek
Edycja rzeszowska 48/2018, str. VI

Agnieszka Iwaszek
Pomnik Ofiar Obozów na cmentarzu Wilkowyja

Nie Powązki ani Osobowicki czy krakowskie Rakowice, by wymienić największe z polskich nekropolii, lecz Wilkowyja, choć nieporównywalnie mniejsza od wymienionych, kryje w sobie prochy milionów ofiar niemieckiego ludobójstwa, które byli więźniowie obozów koncentracyjnych zebrali z pól usłanych męczeństwem i złożyli w niszy, u podnóża Pomnika Ofiar Obozów, w nadziei, że wśród tych popiołów znajduje się cząstka zamordowanego ojca, zagłodzonej matki, straconego brata, jedynego syna, najlepszego przyjaciela...

Ów cel, by upamiętnić w świadomości rzeszowian tragiczny los, który w XX wieku człowiek zgotował człowiekowi, poruszył wyobraźnię dwóch gimnazjalnych przyjaciół, a zarazem byłych więźniów niemieckich obozów – Zbigniewa Bendkowskiego i Józefa Szajny. – Kiedy spotykali się u Zbyszka – wspomina Stanisława Imiołek, była więźniarka Pustkowia, Ravensbrück i Oranienburga – całymi godzinami, do późna w nocy, opowiadali o życiu obozowym, nie mogli się od tego uwolnić, choć minęło ponad 30 lat od wyzwolenia. Chcieli uczcić swoich szkolnych kolegów aresztowanych 1 maja 1940 r. i wywiezionych sześć tygodni później w pierwszym transporcie z Tarnowa do Auschwitz. Tych, którzy nie doczekali wolności, którzy zostali zatopieni w ostatnich dniach wojny na statkach śmierci, którzy nigdy nie powrócili w rodzinne strony – wspomina. Z tego pragnienia, z zobowiązania wobec zmarłych przyjaciół i wszystkich, którzy stali się ofiarami bestialstwa, zrodziła się myśl, by wybudować pomnik – symbol pamięci i miejsce modlitewnej zadumy pokoleń narodów polskiego i niemieckiego, wszak przy pomniku hołd składały delegacje młodzieży z Bielefeldu, partnerskiego miasta Rzeszowa.

Wcześniej byli więźniowie gromadzili się na Starym Cmentarzu w Rzeszowie, przy grobie rodzinnym swego obozowego kolegi, Karola Karpa, o którym tylko mała tabliczka przypominała, że zginął jako ofiara Golgoty Zachodu. W kilka miesięcy 1983 r., przy niesłychanym zaangażowaniu Zbigniewa Bendkowskiego, zebrano datki na budowę pomnika według projektu wybitnego artysty, prof. Józefa Szajny, na które składali się byli więźniowie i mieszkańcy Rzeszowa. Do współpracy przy budowie pomnika włączyli się aktywnie inni kacetowcy, którzy z zapałem podchwycili myśl głównych pomysłodawców. Wśród nich: Józef Lewicki, żołnierz ZWZ-AK i były więzień Pustkowa i Sachsenhausen, który poszukiwaniu dobrego budulca na monument jeździł aż na Kielecczyznę, oraz Tadeusz Imiołek, więzień Auschwitz, który czynił starania, by uzyskać miejsce na Wilkowyi i pozwolenie na budowę. Z czasem przyszedł pomysł, żeby wokół pomnika utworzyć kwaterę na miejsce wiecznego spoczynku dla ocalałych byłych więźniów. – Chcieliśmy spocząć w jednym miejscu, obok siebie – kontynuuje Pani Stanisława – bo złączył nas wspólny los i jedna zraniona okrutnym doświadczeniem dusza.

Wraz z budową Pomnika Pamięci Ofiar w zamyśle jego twórców powstał zamiar ufundowania sztandaru dla rzeszowskiego oddziału Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych. W atmosferze uroczystości kanonizacyjnych męczennika obozu Auschwitz – o. Maksymiliana Kolbego – rzeszowscy kacetowcy przyjęli projekt sztandaru według koncepcji prof. Józefa Szajny z wizerunkiem św. Franciszkanina, gdyż – jak podkreśla Pani Stasia – był on naszym duchowym przewodnikiem i opiekunem. Uroczystość odsłonięcia i poświęcenia pomnika oraz sztandaru odbyła się 11 czerwca 1983 r. w nawiązaniu do rocznicy deportacji pierwszego transportu więźniów do KL Auschwitz. Mszy św. polowej przewodniczył ks. Walenty Bal. Po nabożeństwie odbył się apel – wspomina Pani Stanisława – podczas którego, przy wezwaniu ofiar poszczególnych obozów, ocalali więźniowie składali w piwniczce, przed pomnikiem, prochy umieszczone w specjalnych, opisanych szkatułkach, które wcześniej przywieźli z niemieckich obozów rozsianych w Niemczech, Polsce i Austrii. Szkatułki te otrzymywali z rąk harcerzy, którzy niby relikwie trzymali je w dłoniach przez całe nabożeństwo, jakby w geście, że pamięć o historii ofiar obozów koncentracyjnych leży w rękach młodzieży i przyszłych pokoleń.

Nie mniej symboliczne było odsłonięcie pomnika, dokonane przez panią Grossmanową, matkę Antoniego, jedynego syna, zatopionego na godziny przed wyzwoleniem w Zatoce Lubeckiej, oraz jego przyjaciela Zbigniewa Bendkowskiego, który z matką swego przyjaciela połączył pamięć o cierpieniu jej syna, swoim i wszystkich umęczonych przez zbrodniczy system narodowego socjalizmu. Po 35 latach od wybudowania pomnika i ufundowania Sztandaru Oświęcimskiego Panią Stanisławę – jedną z sześciorga żyjących w Rzeszowie byłych więźniów – ogarnia refleksja: – Mam satysfakcję, gdy widzę na Wszystkich Świętych tłumy rzeszowian z dziećmi pod naszym pomnikiem, bo wiem, że nasz trud się opłacił, że dziesiątki płonących zniczy świadczą, że pamięć o ofiarach obozów jeszcze się tli, choć w społecznym przekazie mówi się o nas coraz mniej. By światło pamięci płonęło wciąż w sercu Wilkowyi, Pani Stasia – 95-letnia i schorowana – przyszła w przeddzień 11 Listopada, o zmroku, przed pomnik, aby z wnuczką, żoną i córką swych obozowych przyjaciół: Haliny Lewickiej i Małgorzaty Szymańskiej, w asyście żołnierzy 1. BSP i ks. Józefa Kandefera z załęskiej parafii, odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego i Wieczne odpoczywanie... dla spokoju duszy Męczenników Polskiej Niepodległości. Ich sztandar ponieśli przed ołtarz dziękczynienia za stulecie wolności rzeszowscy strzelcy z klas im. mjr. Aleksandra Szymańskiego X LO, by dać wyraz, że pamięć o nich nie zaginie, kiedy my żyjemy!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Abp Głódź: Paweł Adamowicz był osobą wierzącą, nie wstydził się wiary, praktykował

2019-01-15 17:08

KAI

Człowiekowi rozkochanemu w Gdańsku, wizjonerowi, dla którego to miasto było powołaniem i sensem życia. Panie Prezydencie, Kochany Pawle! Już teraz nam Ciebie brakuje - to napis umieszczony w księdze kondolencyjnej, którą od godz. 10 podpisywano w sali nr 107 Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

Na kolejnej karcie księgi kondolencje wpisał metropolita gdański. "Pozostaje w pamięci w naszych oczach ta wyciągnięta dłoń ze światełkiem do nieba, to jest swoista statua wolności" - napisał m.in. abp Głódź. Po dokonaniu wpisu metropolita w rozmowie nie ukrywał emocji i był poruszony uroczystością. - Dziękujemy i wierzymy, że Pan Bóg nagrodzi jego życie. Śp. Paweł Adamowicz był osobą wierzącą, nie wstydził się wiary, praktykował. Teraz zadanie, które stoi przed nami - umarłych pogrzebać, godnie i w ciszy. Rozważany jest pochówek w bazylice Mariackiej. Pani Magda i pan Piotr [żona i brat - przyp. red.] przekażą komunikaty.

Najprawdopodobniej będzie to sobota - dodał abp Głódź.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rozpoczął się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan

2019-01-18 22:02

Kamil Krasowski

W Kościele katolickim rozpoczął się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. W naszej diecezji 18 stycznia zainaugurowało go nabożeństwo ekumeniczne w parafii katedralnej w Gorzowie.

Karolina Krasowska
Nabożeństwo ekumeniczne w kaplicy katedralnej w Gorzowie

Zobacz zdjęcia: Nabożeństwo ekumeniczne w parafii katedralnej w Gorzowie

Modlitwom ekumenicznym w Gorzowie przewodniczył ks. prał. Zbigniew Kobus, proboszcz parafii katedralnej. - Bardzo serdecznie pragnę powitać wszystkich obecnych na naszym nabożeństwie o jedność chrześcijan, którym rozpoczynamy tydzień powszechnej modlitwy w Kościele rzymskokatolickim o jedność wszystkich chrześcijan na całym świecie. Tym nabożeństwem rozpoczynamy także modlitwę naszej diecezji zielonogórsko-gorzowskiej  - powiedział ks. prał Kobus. - Do tej pory gromadziliśmy się rokrocznie w katedrze. Ale cieszę się, że mimo tego bólu, który przeżywamy już od półtorej roku z powodu braku katedry, która jest odbudowywana, remontowana gromadzimy się w tej kaplicy naszej parafii katedralnej. I cieszę się, że do niej przybywacie na modlitwę także w intencji jedności wszystkich chrześcijan. Chociaż na dworze trochę chłodno, ale myślę, że nasze serca rozgrzane są wzajemną życzliwością, powiem więcej - miłością i radością z tego, że razem możemy stawać do wspólnej modlitwy.

W modlitwie uczestniczyli ze strony polskiej: bp Mirosław Wola - proboszcz parafii kościoła ewangelicko-augsburskiego w Gorzowie, ks. Jarosław Szmajda - proboszcz parafii prawosławnej w Gorzowie, pastor Dariusz Chudzik - proboszcz parafii Zboru Kościoła Chrześcijan Baptystów w Gorzowie, ks. Tadeusz Kuźmicki - referent ds. ekumenizmu diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, który przygotował nabożeństwo w Gorzowie, ks. Rafał Mocny - duszpasterz akademicki w Słubicach oraz prof. Paweł Leszczyński - prorektor Akademii im. Jakuba z Paradyża, reprezentant kościoła ewangelicko-augsburskiego. Z kolei stronę niemiecką reprezentowali: superintendent Frank Schürer-Behrmann z Europejskiego Centrum Ekumenicznego we Frankfurcie n. Odrą, pastor dr Justus Werdin z Europejskiego Centrum Ekumenicznego we Frankfurcie n. Odrą oraz superintendent Christoph Bruckhoff z ewangelickiego Kościoła Oderland-Spree.

Tematem tegorocznego Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan są słowa z Księgi Powtórzonego Prawa: "Dąż do sprawiedliwości" (Pwt 16,20), zaś rozważania i modlitwy zostały przygotowane przez chrześcijan z Indonezji.

Homilię wygłosił pastor dr Justus Werdin, który na samym początku wyraził współczucie z powodu śmierci prezydenta Gdańska śp.Pawła Adamowicza. Pastor skupił się także na haśle tegorocznego Tygodnia Modlitw O Jedność Chrześcijan "Dąż do sprawiedliwości". -  Sprawiedliwość należy do Pisma Świętego. Tam bardzo często się spotyka to słowo i należy ono do samego Boga. Więc pozwólcie, że spytam jaki jest dźwięk tego słowa, co tam w nim dźwięczy ? - pytał pastor Werdin. - Bóg jest sprawiedliwy, a my to mamy słyszeć i dostosowywać się do tego dźwięku. Myślę, że Bóg bardzo chce, abyśmy byli Jego pomocnikami w dziele sprawiedliwości - kontynuował pastor. 

Kolejne nabożeństwa ekumeniczne zaplanowano w Wyższym Seminarium Duchownym w Gościkowie-Paradyżu (23 stycznia) i parafii Ducha Świętego w Zielonej Górze (25 stycznia).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem