Reklama

Forum wizja Rozwoju

Sól ziemi

Dzieci to najlepsza inwestycja

2015-09-15 13:13

Jan Maria Jackowski, Publicysta i pisarz, eseista, senator RP www.jmjackowski.pl
Niedziela Ogólnopolska 38/2015, str. 40

Robert Kneschke/Fotolia.com

Wraz z postępującym spadkiem demograficznym powiększa się liczba osób żyjących w ubóstwie ekonomicznym.

W „Niedzieli” nr 32 (z 9 sierpnia 2015 r.) pisałem o głodnych dzieciach i – niestety! – zwiększającym się w ostatnich latach pod rządami PO-PSL obszarze ubóstwa w Polsce. Według danych GUS z 2014 r., w skrajnym ubóstwie żyje 900 tys. polskich dzieci, a w gospodarstwach domowych o wydatkach poniżej granicy ubóstwa skrajnego (tzn. poniżej minimum egzystencji) – ok. 2,8 mln osób. Pisałem to w kontekście krytycznej oceny działań państwa dokonanej przez NIK w zakresie polityki rodzinnej. Obóz rządzący nadal jednak udaje, że jest dobrze, a poruszanie bardzo kłopotliwego dla władzy problemu ubóstwa to nieuzasadnione czepialstwo opozycji oraz „rosyjska propaganda”.

Tymczasem badania socjologiczne nie pozostawiają złudzeń: wraz z postępującym spadkiem demograficznym powiększa się liczba osób żyjących w ubóstwie ekonomicznym. Zgodnie z opracowaniem Głównego Urzędu Statystycznego, w Polsce częściej ubóstwem ekonomicznym zagrożeni są ludzie młodzi, w tym dzieci. W 2014 r. zasięg ubóstwa skrajnego wśród dzieci i młodzieży poniżej 18. roku życia osiągnął już ok. 10 proc., a osoby w tym wieku stanowiły prawie jedną trzecią populacji zagrożonej ubóstwem skrajnym (w populacji ogółem do tej grupy wiekowej należała w przybliżeniu co czwarta osoba), przy czym grupę najbardziej zagrożoną ubóstwem skrajnym stanowią rodziny wielodzietne. W 2014 r. poniżej minimum egzystencji żyło ok. 11 proc. osób w gospodarstwach małżeństw z 3 dzieci oraz ok. 27 proc. osób w gospodarstwach małżeństw z 4 lub większą liczbą dzieci na utrzymaniu.

Dlatego Prawo i Sprawiedliwość zaproponowało realne wsparcie dla polskich rodzin i przygotowało projekt ustawy pozwalającej, by polskie rodziny dostawały stałe, comiesięczne specjalne świadczenie na każde drugie i następne dziecko, a w rodzinach o niższych dochodach – także na pierwsze. Te pieniądze to realna pomoc dla polskich rodzin. Doskonale widać to na początku roku szkolnego. Wyprawka szkolna dla wielu polskich rodzin stanowi tak duży wydatek, że wymaga wzięcia kredytu. Nieprzypadkowo zresztą we wrześniu rośnie liczba ofert kredytowych właśnie na ten cel. Jeśli więc rodzice dostaną wsparcie od państwa, nie będą już musieli brać kredytów na wydatki związane z pójściem dzieci do przedszkola czy szkoły.

Reklama

Program Rodzina 500+ wprowadza pomoc ekonomiczną w postaci świadczenia wychowawczego, skierowaną do rodzin wychowujących dzieci do lat 18. Comiesięczne świadczenie w wysokości 500 zł otrzymają rodziny na pierwsze dziecko – zakres tego uprawnienia zależeć będzie od kryterium dochodowego (do 800 zł; w przypadku dziecka niepełnosprawnego – do 1200 zł) – oraz na wszystkie dzieci będące drugim i kolejnym potomkiem – bez zastosowania kryterium dochodowego. Należy przy tym podkreślić, że dodatek 500 zł nie oznacza, iż najbiedniejsze rodziny stracą jakiekolwiek inne dodatki i ulgi. Wszystkie one zostaną utrzymane, a 500 zł będzie dodatkowym świadczeniem!

Rządzący od 8 lat Polską powiadają, że nie da się tego zrobić, bo skąd wziąć pieniądze. To prawda, że wypłaty świadczeń w roku 2016 wyniosłyby ok. 21 mld zł, ale za te dobrze zainwestowane pieniądze nastąpiłby wzrost obrotu gospodarczego, zwiększenie popytu konsumpcyjnego przyczyniłoby się natomiast do wzrostu gospodarczego w regionach o niskich dochodach, a tym samym zwiększyłoby dochody państwa. Należy pamiętać, że dzieci to nie koszt, ale najlepsza inwestycja.

Tagi:
dzieci dziecko

Papież: spotkanie z dziećmi

2018-06-09 17:53

vaticannews / Watykan (KAI)

Franciszek spotkał się z ponad 500 dziećmi, które przyjechały do Watykanu w ramach akcji: „Pociąg dzieci”. Odpowiadał na ich pytania, które dotyczyły początków jego życia i tego, jak został papieżem.

Grzegorz Gałązka

Zapytany o swoje ulubione zabawy odpowiedział, że lubił puszczać latawce, które wcześniej przygotował z kolegami oraz grać w piłkę. Przyznał jednak, że nie był dobrym graczem, stąd zawsze stał na bramce i tam czuł się dobrze. Odpowiadając na pytanie o to, jak zrozumiał, że chce zostać księdzem stwierdził, że to rozumienie w nim dojrzewało. Miał dobrą pracę, którą lubił, był zatrudniony w labolatorium chemicznym. Pragnął jednak zrobić coś więcej dla innych. Któregoś dnia poczuł w sercu, że powinien zostać księdzem. To pragnienie w nim dojrzewało, aż w końcu je zrealizował.

Grzegorz Gałązka

Na zakończenie spotkania zwrócił się do dzieci prosząc je, aby pamiętały o swoich korzeniach.

"Nie zapominajcie nigdy o swoich pierwszych nauczycielach, ani o szkole. Dlaczego? Bo to są korzenie waszej kultury. A co to znaczy? Dam wam przykałd. Drzewo, które nie ma korzeni nie zakwita i nie wydaje owoców. Podobnie i ludzie mają swoje korzenie. Tak, mają korzenie duchowe, takie jak dom, rodzina, szkoła. Dlatego mówię wam, nie zapominajcie o korzeniach waszej kultury. Żaden chłopak, ani żadna dziewczyna, którzy nie mają korzeni nie mogą przynieść owoców w swoim życiu. Nie możemy być bez korzeni. Dlatego pamięć o szkole, o nauczycielach, zawsze pomoże nam w życiu przynosić dobre kwiaty i owoce".

Grzegorz Gałązka

Celem inicjatywy „Pociąg dzieci”, podejmowanej przez Papieską Radę Kultury i Kolej Włoską jest ofiarowanie dzieciom, żyjącym w trudnych warunkach, dnia radości oraz zwrócenie uwagi na problemy społeczne. W tym roku do Watykanu przyjechały dzieci z przedmieść Mediolanu i Rzymu. Wśród nich oprócz katolików byli także muzułanie, buddyści, prawosławni oraz dzieci nieochrzczone. Pochodzą z biednych dzielnic znajdujących się na obrzeżach tych miast, stąd temat tegorocznego spotkania brzmiał: „Mali podróżnicy, wielcy architekci. Przyjazne miasto”. Najważniejszym momentem dnia było spotkanie z Papieżem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Franciszek o wyzwaniach ekumenizmu, imigrantach i pokoju

2018-06-22 18:03

tłum. st (KAI) / Watykan

Ojciec Święty poparł stanowisko prefekta Kongregacji Nauki Wiary na temat możliwości udzielania Komunii św. protestanckim współmałżonkom katolików. Rozmawiając z dziennikarzami przez około 30 minut na pokładzie samolotu lecącego z Genewy do Rzymu, odpowiedział także na pytania dotyczące sytuacji imigrantów i uchodźców oraz wyzwań związanych z bronią nuklearną.

Grzegorz Gałązka

Oto pełny zapis konferencji prasowej Ojca Świętego w tłumaczeniu na język polski:

Greg Burke:

Po pierwsze dziękuję. „Idźmy, módlmy się i pracujmy razem”. [hasło podróży]. Szliśmy, modliliśmy się kilka razy, a teraz musimy trochę popracować - a potem coś zjeść. Widzimy jednak, że wspólne chodzenie przynosi owoce: dzisiaj, gościnność. Widzieliśmy, że po wielu latach dialogu istnieje wzajemny szacunek i coś więcej: jest także przyjaźń. Ale wciąż jest wiele do zrobienia oraz wiele wyzwań, a to nas zazwyczaj interesuje: wyzwania. Może Wasza Świątobliwość chce powiedzieć coś najpierw ...

Papież Franciszek:

Dziękuję za waszą pracę! Był to dość ciężki dzień, przynajmniej dla mnie. Ale jestem zadowolony, bo różne rzeczy, które uczyniliśmy, czy to modlitwa na początku, a następnie dialog podczas obiadu były niezwykle piękne, i wreszcie Msza św. sprawiły, że jestem szczęśliwy. Męczą, ale to rzeczy dobre. Dziękuję bardzo. A teraz jestem do waszej dyspozycji.

Greg Burke:

Dobrze. Zacznijmy od Szwajcarów: Arnaud Bédat, z magazynu „L'Illustre”:

Arnaud Bédat:

Ojcze Święty, byłeś w Genewie, ale także w Szwajcarii. Jaki obraz, jakie ważne wydarzenia wywarły wrażenie na Waszej Świątobliwości podczas tego dnia?

Papież Franciszek:

Dziękuję. Sądzę, powiedziałbym - istnieje najpopularniejsze określenie: spotkanie. To był dzień różnorodnych spotkań. Właściwym słowem tego dnia jest spotkanie, a kiedy jedna osoba spotyka się z drugą i odczuwa z tego przyjemność, to zawsze dotyka serca. Były to spotkania pozytywne, piękne począwszy od dialogu z prezydentem [Konfederacji Szwajcarskiej - KAI], na początku, który był nie tylko zwykłą wymianą uprzejmości, ale głębokim dialogiem dotyczącym poważnych kwestii ogólnoświatowych i z inteligencją która wywarła na mnie wrażenie. Począwszy od tego. Potem spotkania, które wszyscy widzieliście... Natomiast to, czego nie widzieliście, to spotkanie przy obiedzie, które było bardzo głębokie w tym jak poruszano wielu tematów. Być może kwestią, której poświęciliśmy najwięcej czasu była młodzież, bo także wszystkie wyznania są zatroskane, w dobrym tego słowa znaczeniu, o młodzież. Również spotkanie przedsynodalne, które miało miejsce w Rzymie, począwszy od 19 marca przyciągnęło sporo uwagi, bo uczestniczyli w nim ludzie młodzi ze wszystkich wyznań, również agnostycy i przedstawiciele wszystkich krajów. Pomyślcie: 315 młodych i 15 tysięcy łączących się online, którzy „przychodzili i odchodzili”. Zapewne obudziło to szczególne zainteresowanie. Ale słowo, które być może podsumowuje dla mnie całą podróż to spotkanie. Doświadczenie spotkania. Nie czysta uprzejmość, nic czysto formalnego, ale ludzkie spotkanie. I to, między protestantami i katolikami – a to mówi wszystko... Dziękuję.

Greg Burke: Dziękuję, Wasza Świątobliwość. Teraz z grupy niemieckiej jest Roland Juchem z niemieckiej agencji CIC.

Roland Juchem:

Dziękuję, Ojcze Święty. Często mówisz o konkretnych krokach, jakie należy podjąć w ekumenizmie. Dzisiaj, na przykład, po raz kolejny odniosłeś się do tego, mówiąc: „Zobaczmy raczej, co można konkretnie uczynić, zamiast zniechęcać się tym, czego nie ma”. Biskupi niemieccy ostatnio, postanowili uczynić krok [w sprawie tak zwanej „interkomunii” - KAI]. Pytamy się zatem dlaczego abp Ladaria [Prefekt Kongregacji Nauki Wiary - KAI] napisał list, który wydaje się trochę, jak hamowanie awaryjne. Po spotkaniu 3 maja stwierdzono, że biskupi niemieccy powinni znaleźć rozwiązanie, na ile to możliwe jednomyślne. Jakie będą następne kroki? Czy konieczna będzie interwencja Watykanu, aby wyjaśnić, czy też biskupi niemieccy będą musieli dojść do porozumienia?

Papież Franciszek:

Dobrze. To nie jest nowość, ponieważ Kodeks Prawa Kanonicznego przewiduje to, o czym mówili biskupi niemieccy: Komunia św. w przypadkach szczególnych. I przyjrzeli się problemowi małżeństw mieszanych: czy jest to możliwe, czy niemożliwe. Jednakże Kodeks mówi, że biskup Kościoła partykularnego – to słowo jest ważne: partykularnego, jeśli kieruje diecezją - powinien zająć się tą sprawą: decyzja jest w jego rękach. Tak mówi Kodeks. Biskupi niemieccy widząc, że sprawa nie jest jasna oraz, że niektórzy księża podejmowani działania, nie uzgadniając ich z biskupem, chcieli zbadać tę kwestię i podjęli studium, które - nie chcę przesadzić – ale było prowadzone przez ponad rok, nie wiem dobrze, ale ponad rok, dobrze wykonane, dobrze zrobione. Studium jest ograniczające. Biskupi chcieli jasno powiedzieć to co znajduje się w Kodeksie. Także i ja przeczytałem ten dokument i mogę powiedzieć, że jest on restrykcyjny. Nie było w nim otwarcia się na wszystkich. Był on dobrze przemyślany, w duchu kościelnym. I chcieli to uczynić dla Kościoła lokalnego, a nie partykularnego. Doszło do tego, że miał on być dokumentem Niemieckiej Konferencji Biskupów. I tu tkwi problem, ponieważ Kodeks tego nie przewiduje. Przewiduje kompetencje biskupa diecezjalnego, ale nie konferencji episkopatu. Dlaczego? Ponieważ coś zatwierdzonego na konferencji episkopatu natychmiast staje się powszechne. I na tym polegała trudność dyskusji: nie tyle treść, ale to właśnie. Przysłali dokument; następnie odbyły się dwa lub trzy spotkania dialogu i wyjaśnienia; a arcybiskup Ladaria wysłał ten list, ale za moim przyzwoleniem, nie uczynił tego sam. Powiedziałem mu: „Tak, lepiej uczynić krok naprzód i powiedzieć, że dokument nie jest jeszcze dojrzały - tak stwierdzono w liście – i że kwestię trzeba jeszcze przestudiować”. Potem miało miejsce kolejne spotkanie i ostatecznie sprawę przestudiowano. Sądzę, że będzie to dokument wytyczny dla decyzji, aby każdy z biskupów diecezjalnych mógł zająć się tą sprawą, tak jak pozwala już prawo kanoniczne. Nie było to żadne wyhamowanie. Było to takie pokierowanie sprawą, aby postępowała właściwą drogą. Kiedy odwiedziłem kościół luterański w Rzymie, zadano mi takie pytanie i odpowiedziałem zgodnie z duchem Kodeksu Prawa Kanonicznego, duchem, którego teraz poszukują [biskupi]. Może nie było właściwej odpowiedzi w odpowiednim czasie, jest trochę zamieszania, ale o to chodzi. W Kościele partykularnym Kodeks na to pozwala; w Kościele lokalnym nie można tego zrobić, ponieważ było by to powszechne. O to chodzi.

Roland Juchem:

Czy Kościół lokalny to konferencja episkopatu? Papież Franciszek:

... tak to konferencja. Ale konferencja może studiować i udzielać wskazówek, aby pomóc biskupom w radzeniu sobie z konkretnymi przypadkami. Dziękuję.

Greg Burke:

Teraz z grupy języka hiszpańskiego Eva Fernández z radia hiszpańskiego Cope.

Eva Fernández:

Dziękuję, Ojcze Święty. Widzieliśmy, że również Sekretarz Generalny Światowej Rady Kościołów mówił o pomocy dla uchodźców. Ostatnio widzieliśmy wypadek statku „Aquarius” oraz inne przypadki, a także rozdzielanie rodzin w Stanach Zjednoczonych. Czy Wasza Świątobliwość sądzi, że niektóre rządy wykorzystują instrumentalnie dramat uchodźców? Dziękuję.

Papież Franciszek:

Wiele mówiłem o uchodźcach, a kryteria te to co, powiedziałem już wcześniej: „Przyjmować, chronić, promować i integrować”. Są to kryteria dotyczące wszystkich uchodźców. Ponadto powiedziałem, że każdy kraj musi to czynić z cnotą rządzenia, czyli roztropnością, ponieważ kraj powinien przyjąć tylu uchodźców, ile może i tylu ile może zintegrować: integrować, to jest wykształcić, dać pracę... To, powiedziałbym, jest planem spokojnym, naznaczonym pogodą ducha dla uchodźców. Tutaj doświadczamy fali uchodźców uciekających przed wojną i głodem. Wojna i głód w wielu krajach Afryki, wojny i prześladowania na Bliskim Wschodzie. Włochy i Grecja bardzo szczodrze przyjmowały. Dla Bliskiego Wschodu - w odniesieniu do Syrii - Turcja przyjęła bardzo wielu; Liban, wielu: Liban ma tylu Syryjczyków, ilu jest Libańczyków; a następnie Jordania i inne kraje. Także Hiszpania ich przyjęła. Istnieje problem związany z handlem migrantami. I jest jeszcze problem z przypadkami, kiedy wracają, bo powinni powrócić: istnieje taki przypadek... Nie znam dobrze warunków porozumienia, ale jeśli są na wodach libijskich, muszą powrócić... I zobaczyłem tam zdjęcia więzienia handlarzy. Handlarze natychmiast oddzielają kobiety od mężczyzn: kobiety i dzieci idą Bóg wie gdzie... Tak czynią handlarze. Znam także przypadek, kiedy handlarze podpłynęli do statku, który przyjmował uchodźców z łodzi i powiedzieli: „Dajcie nam kobiety i dzieci, a zabierzcie mężczyzn”. To czynią handlarze. A więzienia handlarzy, dla tych którzy powrócili, są straszne, są straszne. Takie rzeczy widywano w lagrach II wojny światowej. Także okaleczenia, tortury... A potem wrzucają ich do masowych grobów, mężczyzn. Właśnie dlatego rządy troszczą się, aby nie wracali i nie wpadli w ręce tych ludzi. Istnieje światowy niepokój. Wiem, że rządy mówią o tym i chcą znaleźć porozumienie, a także zmienić Porozumienie Dublińskie. W Hiszpanii mieliście przypadek tego statku, który przybył do Walencji. Ale całe to zjawisko jest chaosem. Problem wojen jest trudny do rozwiązania; również problem prześladowania chrześcijan na Bliskim Wschodzie, a także w Nigerii. Ale problem głodu można rozwiązać. Wiele rządów europejskich myśli o pilnym planie inwestowania w tych krajach, inteligentnego inwestowania, aby dać pracę i wykształcenie, te dwie rzeczy. W krajach, z których pochodzą ci ludzie. Ponieważ – nikogo nie obrażając, ale to prawda – w zbiorowej podświadomości istnieje straszne powiedzenie: „Afryka musi być wykorzystana” - Africa es para ser explotada. To tkwi w podświadomości: „Oh, to Afrykańczycy! ...”. Ziemia niewolników. A to musi się zmienić wraz z tym planem inwestycji, edukacji, rozwoju, ponieważ lud afrykański ma wiele bogactw kulturowych. Mają też wielką inteligencję: dzieci są bardzo inteligentne i mogą, przy dobrym wykształceniu, zajść daleko. To będzie droga średnioterminowa. Ale w tej chwili rządy muszą zgodzić się na postęp w tej nagłej sytuacji. To, tutaj w Europie.

Przejdźmy do Ameryki. W Ameryce istnieje duży problem migracyjny w Ameryce Łacińskiej. Istnieje także problem migracji wewnętrznych. W mojej ojczyźnie występuje problem migracji z północy na południe; ludzie opuszczają wieś, bo nie ma pracy i udają się do dużych miast i istnieją tam mega-miasta, slumsy, i wszystkie te rzeczy ... Ale jest też migracja zewnętrzna do innych krajów, oferujących pracę. Mówiąc konkretnie, do Stanów Zjednoczonych. Zgadzam się z tym, co mówią biskupi tego kraju. Jestem po ich stronie. Dziękuję.

Greg Burke:

Dziękuję, Wasza Świątobliwość. Teraz grupa angielska: Deborah Castellano Lubov z agencji Zenit.

Deborah Castellano Lubov:

Dziękuję, Wasza Świątobliwość. W swoim dzisiejszym przemówieniu podczas spotkania ekumenicznego, odniosłeś się Ojcze Święty do ogromnej mocy Ewangelii. Wiemy, że niektóre Kościoły należące do Światowej Rady Kościołów to tak zwane „Kościoły pokoju”, które sądzą, że chrześcijanin nie może używać przemocy. Przypomnijmy, że dwa lata temu w Watykanie odbyła się konferencja mająca na celu ponowne rozważenie doktryny „wojny sprawiedliwej”. Moje pytanie jest następujące: Czy Wasza Świątobliwość sądzi, że to dobry pomysł, aby Kościół katolicki dołączył do tych tak zwanych „Kościołów pokoju” i odstawił na bok teorię „wojny sprawiedliwej”. Dziękuję.

Papież Franciszek:

Wyjaśnienie: dlaczego mówi Pani, że istnieją „Kościoły pokoju”?

Deborah Castellano Lubov:

Są uważane za „Kościoły pokoju”, ponieważ mają ideę, że osoba używająca przemocy nie może być uważana za chrześcijanina.

Papież Franciszek:

Dzięki, rozumiem. Włożyła Pani palec w ranę... Dzisiaj, w porze obiadu pewien pastor powiedział, że być może pierwszym prawem człowieka jest prawo do nadziei. Bardzo mi się to spodobało i jest nieco „w tym temacie”. Rozmawialiśmy o współczesnym kryzysie praw człowieka. Myślę, że muszę zacząć od tego, aby dotrzeć do Pani pytania. Wyraźnie widać kryzys praw człowieka. Mowa o prawach człowieka, ale wiele grup lub niektóre kraje dystansują się od tego. Tak, mamy prawa człowieka, ale... nie ma siły, entuzjazmu, przekonania, nie powiem sprzed 70 lat, ale 20 lat temu. Jest poważne zjawisko, ponieważ musimy zobaczyć przyczyny. Jakie przyczyny sprawiły, że do tego doszliśmy? Że dzisiaj prawa człowieka są względne. Również prawo do pokoju jest względne. To kryzys praw człowieka. Myślę, że musimy to dokładnie przemyśleć.

Następnie tak zwane „Kościoły pokoju”. Sądzę, że wszystkie Kościoły, które mają tego ducha pokoju, muszą zebrać się razem i pracować razem, jak powiedzieliśmy w dzisiejszych przemówieniach, zarówno ja, jak i inne osoby, które zabrały głos. Mówiono też o tym podczas obiadu. Jedność dla pokoju. Dzisiaj pokój jest koniecznością, ponieważ istnieje ryzyko wojny... Ktoś powiedział: jeśli dojdzie do trzeciej wojny światowej, to wiemy, z użyciem jakiej broni, ale jeśli będzie kolejna, czwarta, to będzie prowadzona na kije, bo ludzkość zostanie zniszczona. Zaangażowanie na rzecz pokoju to poważna sprawa. Kiedy myślimy o pieniądzach, które są wydawane na zbrojenia! Z tego powodu „Kościoły pokoju”: ale jest to Boży nakaz! Pokój, braterstwo, zjednoczona ludzkość... I wszystkie konflikty. Nie możemy rozwiązywać ich tak jak Kain, ale trzeba je rozwiązywać poprzez negocjacje, dialog i mediację. Na przykład przeżywamy kryzys w mediacji! Mediacja, która jest bardzo cenną formą prawną, przeżywa dziś kryzys. Kryzys nadziei, kryzys praw człowieka, kryzys mediacji, kryzys pokoju. Ale ponadto, jeśli Pani mówi, że istnieją „Kościoły pokoju”, zadaję sobie pytanie: czy istnieją „Kościoły wojny”? Trudno to zrozumieć, to trudne, ale są z pewnością pewne grupy, i powiedziałbym w prawie wszystkich religiach, małe grupy, nieco upraszczając powiem „fundamentalistów”, którzy dążą do wojen. Również my, katolicy, mamy także i tych, którzy zawsze dążą do zniszczenia. I bardzo ważne, aby mieć to przed oczami. Nie wiem, czy odpowiedziałem...

Mówią mi, że ludzie proszą o kolację, że nadeszła odpowiednia chwila, aby dolecieć z pełnym żołądkiem...

Chcę tylko powiedzieć jasno jedno słowo: że dzisiaj był dzień ekumeniczny, właśnie ekumeniczny. I podczas obiadu powiedzieliśmy coś pięknego, co wam pozostawiam, abyście to przemyśleli i zastanowili się nad tym: w ruchu ekumenicznym musimy usunąć ze słownika jedno słowo: prozelityzm. Jasne? Nie może współistnieć ekumenizm z prozelityzmem, trzeba wybrać: albo jesteś człowiekiem o duchu ekumenicznym, albo jesteś „prozelitą”.

Dziękuję. Nadal będę mówił, bo to lubię,ale...

A teraz, niech przyjdzie substytut [w Sekretariacie Stanu - KAI], ponieważ to ostatnia podróż, którą odbywa wraz z nami. Obecnie zmieni „kolor” [stanie się kardynałem - KAI]: ale nie ze wstydu! Chcemy go pożegnać i aby to uczcić będzie sardyński tort.

Abp Giovanni Angelo Becciu:

Dziękuję! To podwójna niespodzianka, że zostałem wezwany i podziękowano mi w waszej obecności. A potem sardyński tort... dobrze!, Spróbuję go z przyjemnością. Naprawdę dziękuję Ojcu Świętemu za tę okazję, ale także tak bardzo za wszystko, za wszystko, ponieważ pozwolił mi na to cudowne doświadczenie, by sporo podróżować wraz z nim. Na początku mnie przestraszył, gdy powiedział: „Nie, nie będę wiele podróżował” – czy Wasza Świątobliwość o tym pamięta? A potem, po jednej podróży dodawał drugą i kolejną. Wtedy powiedzieliśmy: „Na szczęście, powiedział, że będzie ich niewiele!”, a było ich wiele. Wspaniałe doświadczenie: widzieć Ojca Świętego odważnie szerzącego Słowo Boże. Moja posługa to tylko pomóc mu w tym. Dziękuję wam wszystkim i tym, którzy nam pomogli. Dziękuję.

Papież Franciszek:

Smacznego, dobrej kolacji i dziękuję bardzo. I proszę was, módlcie się za mnie. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Tarcisio Bertone przywiózł relikwie św. Jana Pawła II.

2018-06-23 13:45

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

W piątek rano (22 czerwca) kard. Bertone i wrocławski metropolita abp Józef Kupny przyjechali do szpitala Vratislavia Medica przy ul. Lekarskiej 1 we Wrocławiu.

W kaplicy szpitalnej włoski kardynał poprowadził modlitwę i zainstalował relikwie św. Jana Pawła II ex Capillis Sancti. Kapsułę z relikwiami Świętego umieszczono w niewielkim relikwiarzu w kształcie krzyża i zainstalowano w specjalnie przygotowanym miejscu obok tabernakulum.

Obrzęd wprowadzenie relikwii kard. Bertone rozpoczął modlitwą Zdrowaś Mario, następnie odczytał prośbę o błogosławieństwo św. Jana Pawła II, który patrzy na nas z nieba. W tekście wołania o wstawiennictwo Świętego podkreślono prośbę o błogosławieństwo dla chorych i pracowników szpitala, lekarzy, chirurgów i pielęgniarek. Znalazła się tam też prośba o błogosławieństwo dla rodzin, którym wciąż zagrażają czynniki destrukcyjnych nacisków.

Przed umieszczeniem relikwiarza w przygotowanym miejscu kard. udzielił błogosławieństwa relikwiami Świętego wszystkim zebranym w kaplicy.

- Jestem zadowolony i szczęśliwy, że mogłem przynieść cząstkę, znak obecności Jana Pawła II do tego szpitala – mówił kard. Bertone. Wykorzystajmy jego obecność duchową, prośmy, aby opiekował się chorymi, wszystkimi osobami, które tutaj są. Wiele lat współpracowałem z Janem Pawłem II i znałem jego delikatność, czułość wobec osób chorych. Kiedyś przyprowadziłem do niego 158 osób chorych, a on każdego z osobna chciał pobłogosławić. Miał ogromne, otwarte dla chorych serce. Miał serce pełne entuzjazmu dla młodzieży. Wciąż powtarzam, że największą nowością, dowodem wielkiej inwencji jego serca i umysłu, były i są Światowe Dni Młodzieży. Błogosławię wszystkich chorych, którzy są w tym szpitalu. Wyrażam wdzięczność dyrekcji i wszystkim pracownikom, którzy są zaangażowani w to dzieło. Ufam, że w tym szpitalu stosunek pracowników do chorych pełen jest humanitaryzmu i ciepła. Takie podejście powoduje, że chorzy, nawet w tym trudnym dla siebie momencie, czują się dobrze, bo są otoczeni miłością. Abyście mogli wypełniać te najważniejsze zadania, przyjmijcie Boże błogosławieństwo – zakończył.

Błogosławieństwa udzielili jednocześnie wrocławski metropolita – po polsku i kard. Bertone po włosku, wszyscy otrzymali też obrazki – pamiątki z dnia beatyfikacji Jana Pawła II.

Z kaplicy gospodarze szpitala i goście udali się do sal chorych i odwiedzili jedną z dwóch sal operacyjnych znajdujących się w szpitalu. W czasie zwiedzania placówki kard. Bertone zadawał dużo pytań nt. wyposażenia, typu wykonywanych zabiegów ortopedycznych i sposobów rehabilitowania pacjentów.

Spotkanie zakończyła wspólna fotografia gości i rodziny państwa Hanów – właścicieli szpitala Vratislavia Medica.

Zobacz zdjęcia: Kard. Bertone we Vratislavia Medica, szpitalu im. Św. Jana Pawła II






CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem