Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Tajemnice zabytków diecezji toruńskiej

Diecezjalne Centrum Kultury w Zamku Bierzgłowskim

Oprac. Teresa Tylicka
Edycja toruńska 4/2003

Czteroskrzydłowy zamek w Bierzgłowie z dziedzińcem pośrodku wznosi się nad pradoliną Wisły, od północy odgrodzony głębokim parowem. Zbudowany przez Krzyżaków murowany zamek stanął w miejscu pruskiego grodu należącego do rycerza Pipina, zdobytego przez Krzyżaków w 1232 r. Składał się z zamku głównego wzniesionego na planie czworoboku, z dwoma prostopadłymi do siebie skrzyd-łami: południowym i zachodnim oraz z przedzamcza. Zamek właściwy oddzielały od przedzamcza podwójne mury i szeroka fosa. W skrzydle północno-zachodnim zamku znajdował się kapitularz i refektarz, natomiast w skrzydle południowo-zachodnim - budynek mieszkalny komtura i rycerzy zakonnych. Stronę północną i wschodnią zamykał mur obwodowy, w 2/3 swej wysokości zbudowany z głazów narzutowych, w wyższych partiach z cegły. W murze północno-zachodnim znajduje się brama wjazdowa wiodąca z przedzamcza, z zachowanym najcenniejszym fragmentem - pięknym ostrołukowym portalem z około 1305 r., przedstawiającym jeźdźca z dwoma rycerzami po bokach. Przedzamcze otaczały mury, a od północy i wschodu fosy z mostem prowadzącym do wieży bramnej. Przedzamcze od zamku oddzielała również wypełniona wodą fosa.
Układ głównych zabudowań zamku jest zachowany w niezmienionej formie. Należą do nich m.in. przebudowany zamek górny, brama wjazdowa z gotyckim portalem, a także fragmenty murów przedzamcza z wieżą bramną. Zamek otacza park krajobrazowy z 25 gatunkami drzew (m. in. 150-letnim żywotnikiem, cisami, daglezjami), pochodzący z początku XIX w. W parku znajduje się zrujnowany grobowiec Hosbachów, dawnych właścicieli zamku. Przy wiejskiej drodze rośnie dąb szypułkowy - pomnik przyrody liczący 250 lat.
Gród był oblegany przez Lit-winów w 1263 r. Wznoszony od około 1260 r. i rozbudowywany w latach 70. XIII w. zamek stał się siedzibą komturów krzyżackich. W 1271 r. przeżył kolejne oblężenie, tym razem został zaatakowany przez Jaćwięgów. Wiadomość tę odczytujemy u Długosza, który powtórzył ją po Piotrze z Dusburga: "Ta zbrojna tłuszcza, która naszła Ziemię Chełmińską, zdobyła na Krzyżakach i spaliła zamek Bergelow, a splądrowawszy kraj cały, wielką liczbę chrześcijan uprowadziła w niewolę".
Do 1415 r. zamek był siedzibą konwentu, jednak o ile wcześniej jego znaczenie administracyjne oraz militarne było bardzo duże, to już pod koniec XIV stulecia bliskość Torunia oraz jego ciągły rozwój przyćmiły rangę Bierzgłowa. W 1410 r. przeszedł na krótko w ręce króla polskiego, po pokoju toruńskim w 1411 r. wrócił w granice państwa krzyżackiego. Po rozwiązaniu komturii w zamku bierzgłowskim pozostał jedynie zarządca krzyżacki. Podczas wojny trzynastoletniej w 1454 r. zajęły go wojska Związku Pruskiego. W 1466 r. zamek już na stałe znalazł się w rękach polskich. W 1520 r. stał się własnością miasta Torunia, z prawem dziedziczenia, w zamian za oddany królowi Zygmuntowi I zamek w Świeciu.
W 1522 r. zamek został dotknięty przez pierwszy z większych pożarów. W 1572 r. kolejne wielkie pożary w 1580 i 1590 r. poważnie go zniszczyły. W końcu XVII w. zamek znalazł się w ruinie i prawdopodobnie nie został odbudowany. W 1724 r. dzierżawca zabudowań mieszkał w domku wzniesionym w międzymurzu. W 1769 r. miała tu miejsce bitwa między konfederatami barskimi zajmującymi zamek, a wojskami rosyjskimi wspieranymi przez mieszczan toruńskich. W 1840 r. zamek przeszedł w ręce prywatnego właściciela, który w1860 r. odbudował skrzydło południowo-zachodnie i wieżę bramną.
W 1903 r. dobra bierzgłowskie wykupił rząd pruski. W listopadzie 1908 r. wybuchł w odbudowanych budynkach kolejny dotkliwy pożar, który zniszczył pokrycie dachowe. W 1911 r. przeprowadzono rekonstrukcję według projektu Konrada Steinbrechta. W 1929 r. zamek został wydzierżawiony przez biskupa chełmińskiego Stanisława Wojciecha Okoniewskiego, który w 1933 r. kupił go z przeznaczeniem na potrzeby diecezji. W 1936 r. w obecności prymasa Augusta Hlonda, wojewody Władysława Raczkiewicza, generałów Bortnowskiego i Thomee, a także prezydenta Torunia - Leona Raszei, dokonano na terenie zamku otwarcia Domu Rekolekcyjnego. W latach 1946-50 w zamku mieszkał biskup łucki Adolf Piotr Szelążek, wygnany przez władze radzieckie z diecezji na Wołyniu, której był ordynariuszem. Bp Szelążek został pochowany w podziemiach kościoła św. Jakuba w Toruniu. W latach 1945-92 zamek został przejęty przez władze cywilne, a jego pomieszczenia przystosowano do potrzeb Zakładu Opieki Społecznej.
Po odzyskaniu zamku przez Kurię Toruńską w 1992 r. rozpoczął się remont obiektu, trwający z przerwami do chwili obecnej. W finansowanie prac spory wkład wniosła Fundacja Polsko-Niemiecka. Remont zamku górnego ukończono w sierpniu 2001 r., a już od 1 września rozpoczęło działalność Diecezjalne Centrum Kultury, którego dyrektorem został ks. Piotr Rutkowski. W najbliższych numerach Głosu z Torunia zamieścimy fotoreportaż na temat tego, co obecnie dzieje się na zamku.
Więcej informacji można uzyskać na stronie internetowej zamku bierzgłowskiego: www.zamek.diecezja.torun.pl

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 6/2003

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Ewa Kowalewska o waszyngtońskim Marszu dla Życia: tłum radosnych ludzi manifestujących swoje zaangażowanie pro-life

2019-01-18 21:18

pra / Gdańsk (KAI)

„Atmosfera tego marszu jest absolutnie unikalna, wręcz niesamowita. To niezapomniane przeżycie znaleźć się w tłumie tak wielu młodych, radosnych ludzi, manifestujących swoje zaangażowanie w obronie życia” - wspomina Ewa H. Kowalewska. Prezes Human Life International w Polsce w waszyngtońskim Marszu dla Życia uczestniczyła trzykrotnie i - jak mówi - „za każdym razem było to coś niepowtarzalnego”.

dlazycia.info

W dzisiejszym newsletterze Human Life International w Polsce Ewa H. Kowalewska przypomina historię Marszu dla Życia, który w tym roku w Waszyngtonie przejdzie po raz czterdziesty szósty. Odbywa się on w rocznicę niesławnej decyzji Sądu Najwyższego USA w sprawie Roe contra Wade, która w 1973 roku w praktyce zalegalizowała aborcję na życzenie podczas całej ciąży, aż do urodzenia dziecka.

W tym roku Marsz odbywa się pod hasłem „Jedyny w swoim rodzaju od pierwszego dnia: pro-life jest pro-naukowe”. „W ten sposób organizatorzy chcą pokazać, że każda istota ludzka jest unikalna, niepowtarzalna od samego poczęcia oraz połączyć te fakty z rzetelną wiedzą, która zawsze stoi po stronie prawdy i życia” - komentuje Ewa Kowalewska.

Marsz tradycyjnie przejdzie Aleją Konstytucji pod Kapitol oraz gmach Sądu Najwyższego. Zapowiedziano wielu znakomitych gości, w tym abp. Josepha Neumanna przewodniczącego Komitetu ds. Aktywności Pro-life Konferencji Episkopatu USA. Narrację ma prowadzić znany dziennikarz Ben Shapiro.

Z okazji Marszu organizowanych jest wiele wydarzeń towarzyszących. Większość dużych organizacji przygotowuje własne spotkania dla swoich wolontariuszy i pracowników, najczęściej połączone z posiłkiem. Wieczorem poprzedniego dnia odbywa się Msza św. w waszyngtońskiej katedrze, po której wielu młodych pozostaje na całonocnym czuwaniu. „Punktem kulminacyjnym jest jednak uroczysta kolacja po marszu nazywana „Rose Dinner”. W tym roku ma w niej wziąć udział wiceprezydent USA Mike Pence, który od lat jest osobiście związany z ruchem pro-life” - informuje prezes HLI Polska.

Human Life International, najstarsza w USA organizacja pro-life, założona przez benedyktyna o. Paula Marxa w 1974 roku, od początku uczestniczy w Marszu zwartą grupą swoich wolontariuszy i pracowników. „Atmosfera tego marszu jest absolutnie unikalna, wręcz niesamowita. To niezapomniane przeżycie znaleźć się w tłumie tak wielu młodych, radosnych ludzi, manifestujących swoje zaangażowanie w obronie życia” - wspomina Ewa H. Kowalewska. Prezes Human Life International w Polsce w waszyngtońskim Marszu dla Życia uczestniczyła trzykrotnie i - jak mówi - „za każdym razem było to coś niepowtarzalnego”.

„18 stycznia duchowo łączymy się z obrońcami życia z Ameryki! Papież Franciszek ogłosił odpust zupełny pod zwykłymi warunkami dla wszystkich, którzy tego dnia będą się łączyć w modlitwie w intencji obrony życia z uczestnikami Marszu dla Życia w Waszyngtonie - przyłączmy się” - zachęca Ewa Kowalewska.

Waszyngtoński Marsz dla Życia jest największym tego typu wydarzeniem na świecie. Weźmie w nim udział kilkaset tysięcy ludzi, w większości młodych. „Udział w nim robi wielkie wrażenie, bo jest to autentyczna, radosna afirmacja życia” - mówi Ewa Kowalewska. Marsz dla Życia w Waszyngtonie jest ukoronowaniem podobnych akcji pro-life, które w tych dniach odbywają się w ponad osiemdziesięciu amerykańskich miastach.

Prezes HLI Polska zwraca uwagę, że batalia o zaprzestanie aborcji w ostatnich latach w Ameryce nasila się coraz bardziej. „Od ujawnienia handlu organami zabijanych dzieci przez Planned Parenthood, organizację posiadającą najwięcej placówek aborcyjnych w USA, rozgorzała walka o pozbawienie ich funduszy federalnych. Są to duże pieniądze i jest o co walczyć. Zamknięto już ponad 200 placówek aborcyjnych, ale proceder zabijania poczętych dzieci nadal trwa. Wybór prezydenta Trumpa wzmocnił amerykański ruch pro-life, jednak każdy krok w kierunku delegalizacji aborcji wywołuje totalną awanturę, wspieraną głównie przez demokratów” - pisze Kowalewska.

W najnowszym newsletterze HLI Polska zauważono także, że po ostatnich zmianach w amerykańskim Sądzie Najwyższym większość sędziów jest po stronie ochrony życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem