Reklama

Bądź jak Jezus 2018

Gender - ideologia totalitarna

2013-06-10 12:29


Niedziela Ogólnopolska 24/2013, str. 40-43

Karolina Pękala

ANNA CICHOBŁAZIŃSKA: - W mediach coraz częściej pojawiają się terminy: gender, ideologia gender, totalitaryzm gender, filozofia gender. Co one oznaczają?

KS. DARIUSZ OKO: - Należy mówić nie tyle o „filozofii”, ile o „ideologii” gender. Filozofia jest radykalnym poszukiwaniem prawdy i dobra, natomiast ideologia jest narzędziem bezwzględnej walki o swoje interesy, także kosztem prawdy i dobra. Ma ona doprowadzić do zwycięstwa poglądów i zaspokojenia egoistycznych pragnień jakiejś grupy społecznej kosztem największej nawet krzywdy innych grup. W tym sensie gender jest klasycznym przykładem ideologii, jest narzędziem w bezpardonowej walce o korzyści dla ateistycznego gender i homolobby.
Sama nazwa pochodzi od angielskiego słowa „gender”, co było wcześniej oznaczeniem gramatycznym płci, w odróżnieniu od słowa „sex”, oznaczającego płeć biologiczną. Obecnie słowo „gender” zaczęto używać do określenia płci w znaczeniu kulturowym. To jest też główny aksjomat tej ideologii, że nasza płeć jest przede wszystkim określana nie biologicznie, ale kulturowo w procesie wychowania, czyli nie rodzimy się jako istoty płci męskiej albo żeńskiej, ale takimi jesteśmy kreowani po urodzeniu. Na tym ideolodzy gender budują całą swoją teorię, to jest jej kamień węgielny. Zakładają, że nasza tożsamość płciowa nie wynika z natury, tylko z kultury, można powiedzieć, że jest naszym wymysłem albo nawet rodzajem naszej fantazji. W związku z tym jest prawie całkowicie plastyczna, może być kształtowana w procesie wychowania, teraz najlepiej zgodnie z ideologią gender.
W ten sposób rusza cała lawina, bo jeżeli nawet rzecz tak naturalna i oczywista jak płeć ma być kształtowana kulturowo, ma być kwestią umowy, to tym bardziej wszystko inne może być tak kształtowane. W ten sposób otwiera się pole do popisu dla inżynierów społecznych, o jakim nie śnili nawet komuniści.

- Co stoi u podstaw takich założeń i dlaczego są one tak groźne?

- Postawy duchowe twórców genderideologii. To są przede wszystkim lewaccy ateiści. Ateizm buduje na fundamentalnym, fałszywym założeniu nieistnienia Boga i przez to z konieczności błędnie rozumie człowieka i świat. To tak, jakby dziecko żyjące w łonie matki twierdziło, że jego matka w ogóle nie istnieje. Ateizm jest jak błąd popełniony na początku łańcucha równań, który będzie się powtarzał na każdym ich kolejnym etapie i nie dopuści do osiągnięcia poprawnego wyniku.
Ponieważ jest to błąd ogromny, ma też ogromnie złe konsekwencje. Największe błędy kulturowe i gospodarcze, a zarazem największe zbrodnie w dziejach ludzkości popełniali ateiści, a zarazem (śmiertelni) wrogowie chrześcijaństwa, którzy nigdy za to publicznie nie żałowali i nie przeprosili. Na koncie nazizmu jest ok. 50 mln ofiar II wojny światowej, na koncie komunizmu przynajmniej 150 mln ofiar - jako wynik wszystkich jego rewolucji, czystek i innych społecznych „eksperymentów”. Sama eksterminacja bogatszych rodzin chłopskich w Rosji sięgnęła ok. 7 mln ofiar, Wielki Głód na Ukrainie pochłonął może nawet 14 mln naszych wschodnich sąsiadów, rewolucja kulturalna w Chinach kosztowała ok. 40 mln ludzkich istnień. Ludzie, którzy są najbardziej zaciekłymi wrogami Boga, siłą rzeczy stają się też najbardziej gorliwymi sługami Szatana. Trzeba pamiętać, że to właśnie on staje się zasadniczym źródłem ich myślenia.
Jednak po tym oceanie zbrodni i absurdów ateistom trudno osiągać władzę przy pomocy klasycznego marksizmu, jest on już zbyt skompromitowany. Zarazem, jak każdy człowiek, potrzebują oni jakiegoś światopoglądu, jakiegoś sensu, jakiegoś ogólnego rozumienia rzeczywistości. Kiedy prosty marksizm nie może spełniać już tych funkcji, wymyślili sobie jego mutację, czyli genderyzm. Tworzą sobie przy tym iluzję misji, służby. Tak jak kiedyś „pomagali” robotnikom i chłopom, zagarniając przy tym całą władzę dla siebie, tworząc najgorsze, najbardziej krwawe dyktatury znane w dziejach, tak teraz chcą „pomóc” ludziom odmiennym seksualnie i przy tej okazji zdobyć totalitarną władzę. Ponieważ są oni duchowymi albo nawet fizycznymi potomkami najgorszych ateistycznych przestępców, trzeba się spodziewać, że będą podobnie niegodziwi, zakłamani i bezwzględni w swoim działaniu.

- Dlaczego tak wiele mówią o seksie, tak bardzo na nim się koncentrują?

- To też jest typowe dla ateizmu. Jeżeli neguje się to, co najwyższe, najbardziej duchowe w człowieku, czyli jego wspólnotę z Bogiem i ludźmi, siłą rzeczy niesłychanie zuboża się ludzką egzystencję i zapada w to, co niższe, nawet czysto fizjologiczne. A seksualność należy do najpotężniejszych sił naszej cielesności, stąd jej przecenianie, bezwolne poddawanie się jej oraz odłączenie od miłości i odpowiedzialności łatwo prowadzi do zniewolenia, do poszukiwania spełnienia i szczęścia prawie wyłącznie w jej granicach, także na drodze zachowań bardzo wypaczonych. To dlatego ateiści szczególnie łatwo stają się seksmaniakami, seksoholikami czy seksonarkomanami i chcą jeszcze te chore postawy narzucić całemu społeczeństwu.

- Czy są jeszcze inne źródła tej ideologii?

- Tak, trzeba by wymienić jeszcze przynajmniej trzy. Są to oczywiście walczący geje, którzy swój ewidentnie zaburzony sposób życia chcą wypromować jako możliwie najlepszy, dorabiając usprawiedliwiającą teorię do swojego postępowania. Są też fanatyczne feministki (często też lesbijki), które w ramach „wyzwolenia” kobiet chcą je „uwolnić” od macierzyństwa, dzieci, małżeństwa, rodziny i mężczyzn. Motywacje obu tych grup można częściowo rozumieć, biorąc pod uwagę ewidentne krzywdy i niesprawiedliwości, które często spotykały je w przeszłości. Jednak nie sposób nie dostrzec niechęci, resentymentu, a nawet nienawiści, jakimi kierują się ci ludzie, a które są skierowane przede wszystkim przeciwko zwykłym mężczyznom. Po „wojnie klas” głosi się „wojnę płci”. Jednak nienawiść i chęć zemsty nigdy nie są dobrymi doradcami; np. II wojna światowa w dużym stopniu była rezultatem chęci „odegrania się” Niemców za przegranie pierwszej.

- A jakie jest to trzecie źródło?

- Szerzej można powiedzieć, że ideologię gender popierają wszyscy wrogowie Boga i religii, zwłaszcza religii biblijnych - chrześcijaństwa, judaizmu i islamu. Znaczącą siłą są tu oczywiście masoni, ale także grupa najbogatszych miliarderów amerykańskich, którzy doszli do przekonania, że na Ziemi jest za dużo ludzi i dlatego na skalę światową inwestują gigantyczne pieniądze w antykoncepcję, aborcję oraz rozwój i propagowanie ideologii gender. Chodzi o to, żeby było maksimum seksu, ale minimum dzieci. Ludźmi opętanymi seksualnością jest też o wiele łatwiej sterować, manipulować, bo ich umysł jest pochłonięty głównie tą dziedziną. W naszym kręgu kulturowym gender stało się główną bronią wrogów wiary, ich intelektualnym taranem, wokół którego zbierają się i koncentrują. Dobrze wiedzą, dlaczego. Genderyzmu i chrześcijaństwa nie da się pogodzić, podobnie jak bolszewizmu i chrześcijaństwa. Tu jest radykalne albo-albo, albo to, albo tamto.

- Mówi się wręcz o totalnym zagrożeniu tą ideologią...

- Słusznie mówi się o gendertotalitaryzmie, bo genderyści rzeczywiście chcą władzy totalnej, chcą wszystko zdominować i wszystkim rządzić, wszystkich uszczęśliwić na siłę, czyli uczynić niewolnikami lub zakładnikami swojej ideologii. To jest niejako wpisane w logikę ideologii ateistycznych. Biologizują człowieka, ludzi uważają zasadniczo za takie bardziej inteligentne zwierzęta, ale siebie oczywiście za zwierzęta najinteligentniejsze. A zwierzęta mocniejsze zabijają i pożerają te słabsze. Stąd ich usprawiedliwienie dla wcześniejszych i współczesnych zbrodni. Wcześniej dla Kołymy, a dzisiaj dla łamania podstawowych praw ludzkich osób wierzących, dla niesłychanej pogardy wobec nas. To widać choćby w niesamowitej arogancji i nienawiści, z jaką nieraz mówią o nas w mediach i w polityce. Nie jest przypadkiem, że ateiści najbardziej popierający genderyzm w polityce i mediach, jak Janusz Palikot i Jerzy Urban, ustanawiają też polskie rekordy języka cynizmu, nienawiści, wulgarności i pogardy. Tak depczą podstawowe prawo człowieka do poszanowania jego godności, ale także inne prawa. Należy tu wymienić również prawo do udziału w życiu społecznym, demokratycznym i medialnym, które jest niszczone przez wykluczanie mediów opozycyjnych, bo nie ma demokracji bez opozycji, a nie ma opozycji bez wolnych mediów. Należy tu też święte prawo rodziców do wychowywania dzieci według własnej kultury i własnych przekonań, które jest łamane poprzez narzucanie dzieciom wychowania według genderyzmu (czyli według maniaków seksualnych). Tak oto Polska i inne kraje Zachodu stają się miejscem deptania podstawowych praw ludzkich.
Jest wiele podobieństw pomiędzy genderyzmem a marksizmem: ateistyczna pycha, zakłamanie i przemoc, kompletny brak szacunku dla innych, podobne klęski rozumu i sumienia ateistycznego. Marksiści mordowali ludzi inaczej myślących, genderyści wykazują olbrzymią pogardę wobec ludzi inaczej myślących i mordują na razie słowami. Komuniści za jedno zdanie krytyki Stalina wsadzali do więzienia lub mordowali, genderyści za jedno zdanie krytyki swej ideologii też chcą wsadzać do więzienia, z „homofobii” chcą „leczyć”, podobnie jak stalinowcy „leczyli” z prawicowych „odchyleń”. Siebie samych wyłączają natomiast z wszelkiej krytyki, stawiając się ponad nią. Innych, szczególnie katolików, można według nich do woli obrażać i im ubliżać - ale ich samych przenigdy.

- Jak dochodzi się do takiej postawy?

- To znowu coś typowego dla ateizmu. Słusznie się zauważa, że ateista na ogół nie uznaje żadnego Boga - z wyjątkiem siebie samego. To zrozumiałe, że kto nie uznaje Boga, samemu sobie przypisuje cechy boskie. Tak właśnie postępuje homolobby, bo niepodleganie jakiejkolwiek krytyce jest cechą boską. Ale kiedy człowiek zaczyna sobie przypisywać cechy boskie, otwiera się otchłań - tak było od Nerona po Stalina. To w istocie jest też pycha szatańska: „Nie będę służył, nie uznam porządku natury ustanowionego przez Boga. Sam będę tworzył nowe prawa i sam będę bogiem”. Nie na darmo obecny Ojciec Święty Franciszek jeszcze jako prymas Argentyny ostrzegał, żeby nie być naiwnym, żeby zdawać sobie sprawę, że gender oraz homoideologia są dziełami Szatana. Przyszłego papieża spotkał za to iście szatański atak mediów i polityków. On jednak tylko potwierdził te słowa i pokazał, jak bardzo sam Bóg chce, aby przeciwstawiać się tej złowrogiej ideologii.

Tagi:
wywiad gender

Gender to zradykalizowana postać marksizmu

2017-10-31 11:27

Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 45/2017, str. 38-39

Archiwum „Ordo Iuris”
Ostatnie tzw. czarne marsze były niczym innym, jak manifestacją kobiet wymierzoną w kobiecość – mówi dr Joanna Banasiuk

MATEUSZ WYRWICH: – Krąży w mediach wiele definicji na temat pojęcia „gender”. Jedni mówią, że nie ma w tym nic złego – ot, kolejny prąd, inni nie dopowiadają, kolejni zaś bałamucą bądź wręcz kłamią, opisując tę niebezpieczną i coraz bardziej rozpowszechniającą się w Polsce ideologię. Co się za tym pojęciem kryje? Jaka jest jego definicja?

DR JOANNA BANASIUK: – Prosta definicja wskazująca, że „gender” to angielskie oznaczenie gramatycznego rodzaju rzeczowników lub przymiotników, niewiele nam jeszcze wyjaśni. Po pierwsze – warto sobie uświadomić, że wbrew narracji mówiącej o „gender” jako o „płci społeczno-kulturowej” angielski termin „gender” oznacza nie płeć, ale gramatyczny „rodzaj”. Oczywiście, ten gramatyczny rodzaj nawiązuje jakoś do płci, jednak rodzaj w przeciwieństwie do płci (ang. sex) nie ma charakteru przyrodzonego, ale jest pewnym zjawiskiem kulturowym. Dlatego w polszczyźnie „Kościół” jest rzeczownikiem rodzaju męskiego, ale w łacinie i językach romańskich jest rodzaju żeńskiego, stąd też „Mater Ecclesia”. Owo pojęcie rodzaju, któremu w jego gramatycznym znaczeniu nie sposób nic zarzucić, zostało współcześnie użyte do ataku na ludzką płciowość. Ponieważ zaś ludzka egzystencja jest nierozerwalnie związana z płciowością, atak na płciowość jest tak naprawdę atakiem na człowieka. Pojęcia „gender” używa się zatem po to, by (dzięki naturalnym skojarzeniom z płcią) wprowadzić zamieszanie w pojmowanie ludzkiej płciowości („destabilizować płeć”). Wykorzystując oczywiste, kulturowe zróżnicowania między sposobami wyrażania się kobiecości i męskości, ludzką płciowość zaczyna się relatywizować przez kwestionowanie jej przyrodzonego charakteru. W efekcie pojęcie „gender” służy do dezintegracji płciowej człowieka – zasiania wątpliwości w odniesieniu do naszej płciowości. W rzeczywistości zatem rodzaj ma nas wyobcować względem naszej płciowości jako esencjonalnego elementu człowieczeństwa. Wiąże się to nierozerwalnie z indywidualistyczną wizją człowieka. Jednostka nie ma płci, jest pojedyncza, jest wolna względem innych i jest względem nich równa, jednak nie ma płci. W tym kontekście płeć przedstawia się jako coś mało ludzkiego, jako pewne „zabrudzenie” czystej indywidualnej egzystencji, wprowadzenie rozróżnienia między jednostkami, które w dalszej kolejności skutkuje nierównościami, dyskryminacją i przemocą. Termin „rodzaj” znakomicie nadaje się do takiego właśnie przedstawienia człowieka, u którego płciowość jest czymś narzuconym przez otoczenie, a nie czymś naturalnym i pozwalającym mu w pełni być człowiekiem.

– A zatem nie warto, a może nawet nie powinniśmy posługiwać się w języku polskim pojęciem „płci społeczno-kulturowej” na oznaczenie terminu „gender”...

– Właśnie. Takie tłumaczenie bowiem pogłębia konfuzję i ułatwia destabilizację płciowości. Termin „gender” powinniśmy pozostawiać bez tłumaczenia lub tłumaczyć jako rodzaj, by zdawać sobie sprawę ze sztuczności tego terminu, gdy jest używany poza kontekstem gramatycznym. Stosowanie pojęcia płci w polskim tłumaczeniu Konwencji Stambulskiej na oznaczenie „sposobu wyrażania się różnic płciowych w zróżnicowaniu praktyk społecznych” jest zatem nieuprawnione, w tym wypadku chodzi bowiem o termin „gender”, który należy tłumaczyć jako „rodzaj”. Opisując istotę gender, nie można nie wskazać analogii między teorią rodzaju a marksizmem. Dokonawszy niezbędnych skrótów, można powiedzieć, że tak jak marksizm upatrywał źródeł wszelkiego zła w życiu społecznym, we własności prywatnej, której zniesienie miało położyć kres wyzyskowi, niesprawiedliwości społecznej i przemocy, tak na gruncie teorii rodzaju panprzyczynę wszelkiego zła umiejscawia się w ludzkiej płciowości, czyli w fakcie, że człowiek egzystuje jedynie jako kobieta bądź jako mężczyzna, czyli – płciowość jest niezbywalną formą ludzkiej egzystencji.

– Pisze Pani w jednym ze swoich tekstów, że ideologia gender to wyjątkowo niebezpieczna manipulacja. Dlaczego? Proszę nam to przybliżyć.

– Ideologia gender jest zradykalizowaną postacią marksizmu. O ile ten ostatni atakował warunki ludzkiej egzystencji (własność prywatną, w dalszej kolejności małżeństwo i rodzinę), o tyle gender atakuje bezpośrednio człowieka, generując u niego zachowania autoagresywne (przez destabilizację jego tożsamości płciowej). Ideologia rodzaju służy formułowaniu postulatów natury politycznej. Leży ona obecnie u podstaw opracowywania i realizacji polityk antydyskryminacyjnych i walki z przemocą – gender stanowi podstawowy paradygmat działań administracji publicznej w wielu krajach UE. Skoro uznaje się, że źródłem wszelkiej dyskryminacji, nierówności i przemocy jest zróżnicowanie na to, co męskie i żeńskie, to walka z patologiami społecznymi musi oznaczać konieczność zniesienia różnic między kobietami a mężczyznami. To oznacza radykalną inżynierię społeczną. Tylko jeżeli uznajemy, że człowiek w swojej ontycznej konstrukcji może bytować wyłącznie jako kobieta albo jako mężczyzna, to egalitarystyczny ruch „wyzwolenia z płci” stanowi brutalny atak na naturę człowieka, jego egzystencję. Prowadzi to nie tylko do atrofii społeczeństwa, ale też do autodestrukcji. Jednocześnie utwierdza się społeczeństwo w przekonaniu, że owo wyobcowanie czyni ludzi bardziej wolnymi, tak jakby stopień mojej wolności zależał od ilości wątpliwości co do tego, czy rzeczywiście jestem kobietą. W praktyce skutki owej inżynierii społecznej widoczne są w kwestionowaniu naturalnej tożsamości małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, w antagonizowaniu kobiet i mężczyzn przez przedstawianie tych pierwszych jako ofiar, a drugich jako oprawców, i w kontestowaniu ich komplementarności. Koncepcja rodzaju to agenda środowisk feministycznych, de facto skrajnie antykobiecych, i subkultur LGBT.

– Polska ratyfikowała Konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, zwaną Konwencją Stambulską. Parlament Europejski, wywierając presję na inne kraje członkowskie, by ratyfikowały tę konwencję, domaga się jednocześnie uznania prawnej ochrony dzieci przed urodzeniem za przemoc wobec kobiet!

– W zasadzie nie powinno to dziwić, skoro twórcy Konwencji Stambulskiej operują paradygmatem rodzaju (genderowym) i nakazują uwzględniać perspektywę rodzaju we wdrażaniu i ocenie realizacji konwencji. Jeżeli teoria rodzaju przyczyn przemocy wobec kobiet upatruje w ich kobiecości, to radykalny gwałt na kobiecości, jakim jest aborcja, musi być przedstawiany jako droga do wyzwolenia kobiety. W świetle ideologii rodzaju wszystko, w czym wyraża się kobiecość, a zatem w szczególny sposób macierzyństwo, musi zostać wyeliminowane – jako droga do likwidacji wszelkich form przemocy. Komitet ONZ monitorujący konwencję o przeciwdziałaniu wszelkim formom dyskryminacji kobiet (CEDAW) w dokumencie skierowanym do Polski wyrażał już zaniepokojenie „utrzymywaniem się głęboko zakorzenionych uprzedzeń i stereotypowych postaw w odniesieniu do tradycyjnego podziału ról i obowiązków kobiet i mężczyzn w rodzinie, jak i całym społeczeństwie”. W ocenie komitetu, stereotypy te utrwalają dyskryminacje? kobiet i generują przemoc względem nich. Nie trzeba dodawać, że w tym kontekście za stereotypowe uznaje się macierzyństwo. W tym kontekście uznanie prawnej ochrony dziecka na prenatalnym etapie jego rozwoju za przemoc wobec kobiety staje się już tylko czystą konsekwencją przyjętych na gruncie Konwencji Stambulskiej ideologicznych założeń.

– Studia gender w Polsce to zagrożenie, a może wyjaśnienie, czym w istocie jest gender?

– Studia gender służą przekonaniu swoich adeptów, że płciowość jest tak bardzo uwikłana kulturowo, że właściwie jest całkowicie konwencjonalna i plastyczna. Chodzi zatem o ową destabilizację płciowości, dokonującą się przez ideologiczne przedstawienie rzeczywistości społecznej. Ma być ona uwikłana w rozróżnienia między tym, co męskie i żeńskie, a ma to służyć powstawaniu kulturowych struktur przemocy. W tym sensie studia gender stanowią intelektualne przysposobienie do rewolucji społecznej, polegającej na walce z manifestowaniem męskości i kobiecości w życiu społecznym. Cele „gender studies” są zatem w istocie polityczne, tymczasem rolą uniwersytetu jest tworzenie przestrzeni do odkrywania prawdy i jej umiłowania. Ideologia rodzaju prowadzi do zanegowania prawdy o człowieku – do destabilizacji i dekonstrukcji jego tożsamości. I nie ma przy tym znaczenia, w jak oględny i sprytny semantycznie sposób przedstawi się program nauczania.

– W jakim stopniu Polska jest już zainfekowana tą ideologią?

– Wciąż w znacznie mniejszym stopniu niż inne kraje UE, ale już bardzo poważnie. Trzeba pamiętać, że tak jak marksizm miał w sobie niezwykle uwodzicielski intelektualny urok, tak samo jest w przypadku neomarksistowskiej ideologii rodzaju. Dziewczyny na studiach socjologicznych chłoną tę ideologiczną wizję rzeczywistości jak gąbka brudną wodę. Dodatkowo pojawiają się zagrożenia instytucjonalne. Ratyfikując Konwencję Stambulską, Polska przyjęła za poziom krajowego porządku prawnego jeden z najbardziej ideologicznie zaawansowanych instrumentów wprowadzania ideologii gender. Konwencja nakazuje, by wszystkie organy administracji publicznej kierowały się perspektywą rodzaju i umożliwia organom monitorującym jej wykonywanie oraz wydawanie Polsce zaleceń i wytycznych do wdrażania polityk genderowych. Dotyczy to także wszystkich poziomów edukacji, zarówno formalnej, jak i nieformalnej, w tym w zakresie informacji o niestereotypowych rolach genderowych. Na poziomie szkół spotykaliśmy się z zajęciami z zakresu antydyskryminacji czy równości, w trakcie których dzieciom tłumaczono nieistotność rozróżnień między tym, co męskie i kobiece, oraz zachęcano je do eksperymentowania w obszarze płciowości. Eksperymenty takie rozpoczyna się już w przedszkolu, m.in. w postaci tych głośnych przebieranek chłopców za dziewczynki i na odwrót, malowania chłopcom paznokci i wręczania dziewczynkom samochodzików zamiast lalek. Instytut „Ordo Iuris” oferuje rodzicom możliwość anonimowego sprawdzenia, jakie organizacje prowadziły w szkołach zajęcia dla ich dzieci i czego one dotyczyły. Dziś na rodzicach spoczywa ogromna odpowiedzialność. Koncepcja gender stanowi też podstawę ruchów feministycznych. Ostatnie tzw. czarne marsze były niczym innym jak manifestacją kobiet wymierzoną w kobiecość.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Tajemnica miłości

2018-01-10 10:56

Krzysztof Reszka
Niedziela Ogólnopolska 2/2018, str. 52-53

uckybusiness/fotolia.com

Używaj życia z niewiastą, którąś ukochał, po wszystkie dni marnego twego życia, których ci Bóg użyczył pod słońcem” (Koh 9, 9a). „Znajduj radość w żonie młodości. Przemiła to łania i wdzięczna kozica, jej piersią upajaj się zawsze, w miłości jej stale czuj rozkosz!” (Prz 5, 18b-19). Tak Pismo Święte wychwala miłość i wierność w małżeństwie. Jednak współczesny świat zdaje się zapominać o tej radości, do której powołuje nas Pan Bóg. Swoboda seksualna i łatwy dostęp do pornografii wielu ludziom wydawały się kuszącą propozycją. Ostatecznie przyniosły ból, smutek i wiele rozczarowań. Gdy narasta fala rozwodów, zdrad i tzw. seksu bez zobowiązań, wiele osób zadaje sobie pytanie o to, jak odnaleźć prawdziwą miłość i budować trwałe, szczęśliwe małżeństwo.

Sekret szczęśliwych małżeństw

Liczne badania pokazują, że te małżeństwa, które modlą się razem każdego dnia, są najbardziej trwałe i stabilne. Drugim zwyczajem powszechnym wśród najszczęśliwszych małżeństw jest szybkie przebaczanie sobie po kłótni, tak aby konflikt nie przeciągał się na kolejny dzień.

W 2005 r. opublikowano wyniki badania przeprowadzonego przez Uniwersytet w Perth (Australia). Wnioski? Pobożni chrześcijanie mają lepsze życie seksualne od innych grup. Dr Andrew Cameron wyjaśnia: przedmałżeńskie stosunki wywołują w późniejszym małżeństwie obawy o niewierność i zmniejszenie intymności. Nasze badania pokazały także, że większe bezpieczeństwo, intymność i harmonia w chrześcijańskich małżeństwach tylko częściowo może być wyjaśniona przez to, że mniej chrześcijan ma wielu partnerów. I dodaje: światopogląd chrześcijański pozytywnie wpływa na relacje w czterech kwestiach – poczucia bezpieczeństwa, intymności, harmonii i porozumienia w kwestii ról płciowych. Małżeństwa chrześcijańskie są trwalsze i rozpadają się z powodu choroby czy biedy rzadziej niż małżeństwa osób niewierzących. Chrześcijanie są też zdecydowanie bardziej zadowoleni z życia niż ateiści czy nawet wyznawcy rozmaitych religii wschodnich.

Lepszy seks

„Pobożni katolicy żyjący w małżeństwie mają najlepsze życie seksualne ze wszystkich grup społecznych” – stwierdzają badacze z Family Research Council, podsumowując badania przeprowadzone w ciągu kilku ostatnich dziesięcioleci. Ich wnioski opublikował w lipcu 2013 r. amerykański serwis internetowy U.S. News w artykule pt. „Devout Catholics Have Better Sex, Study Says”.

Tego samego roku w tygodniku „Wprost” (nr 19/2013) pojawił się artykuł pt. „Religijni kochają się lepiej”. Omówione są tam badania portalu C-Date przeprowadzone w 12 krajach Europy, w tym także w Polsce. Wynika z nich, że osoby głęboko wierzące doświadczają bardziej satysfakcjonującego życia seksualnego. Maria Rotkiel, psycholog zajmująca się życiem par, komentuje: – Nie ilość, ale jakość seksu się liczy. Wierzący i praktykujący – ci, którzy żyją według zasad Kościoła, są wierni w relacjach i monogamiczni. Przez lata trwania w związkach musieli się więc nauczyć dbać o swoje potrzeby seksualne. Dobry seks wymaga czasu – wyjaśnia terapeutka – na dłuższą metę musi być czymś podparty i to właśnie daje monogamiczność u osób wierzących.

Mądrość młodych kobiet

Kiedy przeglądałem wyniki badań, wskazujących na to, że wiara chrześcijańska sprzyja budowaniu ekscytującej więzi małżeńskiej, postanowiłem zapytać o te kwestie dwie młode kobiety. Magdalena Siemion, autorka głośnej książki pt. „Teologia ciała. Seks według Jana Pawła II cię wyzwoli”, komentuje: – W ogóle mnie nie dziwią wyniki tych badań. Chrześcijańskie małżeństwo jest wyjątkowe z jednego, jedynego powodu: do miłości dwojga kochających się ludzi zapraszany jest Pan Bóg. To zmienia wszystko. Od tej chwili można powiedzieć, że jest ich trzech... jak Trójca Święta. A ponieważ Bóg jest wierny, kocha nas miłością całkowitą, ciągle owocującą, to nie dziwi, że małżeństwa, które faktycznie wchodzą z Nim w relację, też chcą tak kochać. A jak się kocha drugą osobę, to konsekwencją tego jest udane życie seksualne. Bardzo udane.

Katarzyna Waliczek, filozof i publicystka, ostrzega, żeby nie traktować chrześcijaństwa jako magicznego talizmanu gwarantującego sukces: – Chrześcijaństwo to coś więcej niż etyka, światopogląd czy styl życia. Tu chodzi o relację z Chrystusem! Nawet gdyby zawalił nam się cały świat, źródłem naszego szczęścia jest Bóg. I dodaje: – Są jednak pewne powody, dla których życie zgodne z wiarą chrześcijańską można uznać za czynnik zwiększający szanse na szczęśliwe małżeństwo. Pierwszy z nich jest oczywisty. Bóg sam jest Miłością, komunią Osób. Do kogo możemy się zwrócić po miłość, jeśli nie do Miłości wiecznej? Po drugie, chrześcijaństwo uczy, że w relacji chodzi o służbę drugiej osobie. Brzmi to dość rozsądnie, nawet z punktu widzenia osoby niewierzącej. Wiadomo, że osoba, którą kochamy, będzie się zmieniać. Z biegiem czasu może się okazać, że już nie posiada tego wszystkiego, na czym nam zależało – urody, zdrowia, pieniędzy, energii. Możliwe, że po okresie fascynacji zaczniemy dostrzegać także jej wady. To wszystko banały, prawda? Ale ilu ludzi uzależnia swoje szczęście w miłości od tego, czy druga osoba spełnia „warunki umowy”, czy też zaczyna „się psuć”? Stabilny związek jest możliwy tylko przy nastawieniu na dawanie, dbanie o relację nawet w obliczu kryzysu, ciągłe „odnawianie” i „naprawianie”. Po trzecie, niepowodzenia w miłości bardzo często łączą się z naszymi kompleksami. Boimy się odrzucenia z powodu naszych wad, słabości, problemów emocjonalnych czy mankamentów urody. Życie zgodne z wiarą chrześcijańską pomaga uwolnić się od tego typu lęków. Pozwala odkryć, że każdy z nas jest dziełem Stwórcy, a nasze niedoskonałości nie czynią nas niewartymi miłości.

Rady starych dżentelmenów

O miłości i poszukiwaniu swojej drogi pisali dwaj brytyjscy profesorowie, twórcy gatunku fantasy: J.R.R. Tolkien, znany jako autor „Hobbita” czy „Władcy Pierścieni”, i C.S. Lewis, znany przede wszystkim jako autor „Opowieści z Narnii”.

Tolkien w liście do syna pisał: „Spomiędzy ciemności mego życia, pełnego rozczarowań, kładę ci przed oczy jedną wspaniałą rzecz godną miłości na ziemi: Najświętszy Sakrament. Tam znajdziesz miłość, chwałę, honor, wierność i prawdziwy sposób przeżywania wszystkich twoich miłości na ziemi, których pragnie serce każdego człowieka”.

Lewis w książce „Chrześcijaństwo po prostu” odniósł się do trudności, które mogą nieraz paraliżować na drodze do szczęścia: „Ale jeśli jesteś istotą ubogą – zatrutą przez złe wychowanie w domu pełnym wulgarnych zazdrości i bezsensownych kłótni, obarczoną nie z własnego wyboru jakimś strasznym seksualnym zboczeniem, dzień w dzień nękaną kompleksem niższości, który każe ci docinać najlepszym przyjaciołom – nie rozpaczaj. On [Jezus] wie o tym wszystkim. Należysz do ubogich, których pobłogosławił. On wie, jak zdezelowaną maszyną przyszło ci kierować. Nie poddawaj się. Rób, co możesz. Pewnego dnia (może w następnym świecie, a może znacznie wcześniej) On ciśnie ją na złom i da ci nową. A wtedy wprawisz w osłupienie wszystkich, również samego siebie – bo uczyłeś się kierować w trudnej szkole jazdy (ostatni nieraz będą pierwszymi, a pierwsi – ostatnimi)”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kolegium Kardynalskie w nowym składzie

2018-05-20 18:29

kg (KAI/VaticanInsider) / Watykan

Po zapowiedzi Franciszka z 20 maja, iż 29 czerwca zamierza wręczyć birety kardynalskie 14 nowym duchownym, Kolegium Kardynalskie liczyć będzie 227 członków, z których 126 będzie mogło wybierać nowego papieża. Gdyby do tego doszło już teraz, oznaczałoby to przekroczenie o 6 dopuszczalnej liczby elektorów, ustalonej jeszcze w 1970 przez bł. Pawła VI i potwierdzonej później przez św. Jana Pawła II.

Grzegorz Gałązka

Wśród wspomnianych 126 dotychczasowych i nowych purpuratów, uprawnionych do udziału w konklawe, najwięcej "swoich" będzie miał odtąd obecny papież - 59, podczas gdy kardynałów "od" Benedykta XVI jest 48 i "od" Jana Pawła II - 19. W tym gronie będzie 54 Europejczyków, a więc niespełna połowa, inne kontynenty mają odpowiednio mniej elektorów: cała Ameryka - 35, w tym Północna - 17, Południowa - 13 i Środkowa - 5, z Azji - 17, Afryki - 16 i z Oceanii będzie nadal 4 purpuratów poniżej 80. roku życia.

Włoski watykanista Andrea Tornielli, komentując na łamach portalu "VaticanInsider" najnowsze decyzje Franciszka, za jedną z największych niespodzianek uznał włączenie w skład Kolegium jałmużnika papieskiego, Polaka abp Konrada Krajewskiego. Wyraził przy tym uznanie dla jego postawy, przejawiającej się w pomaganiu "dniem i nocą ubogim, bezdomnym, migrantom i uchodźcom".

Tornielli przywołał też słowa nominata, powiedziane portalowi zaraz po oświadczeniu Ojca Świętego: "Nic nie wiedziałem jeszcze kilka minut po wymienieniu mego nazwiska, akurat wyjeżdżałem rowerem z Watykanu, gdy wezwano mnie, abym słuchał papieża w czasie modlitwy Regina Caeli. Dla mnie było to całkowite zaskoczenie".

Z kolei patriarcha chaldejski abp Louis Sako zareagował żartem: "Naprawdę papież mianował mnie kardynałem? Ależ nikt mnie o to nie prosił". Dowiedział się o tej nominacji z rozmowy telefonicznej z Włoskim Wydawnictwem Misyjnym (EMI) kilku minut po zapowiedzi papieskiej. Dodał, że decyzja ta jest nie dla niego, ale dla Kościoła w Iraku i dla Iraku.

"Cały nasz kraj potrzebuje poparcia a ta nominacja podobna jest do tej, która dotyczyła nuncjusza w Syrii Mario Zenariego jako znak wsparcia ze strony papieża dla naszego Kościoła" - powiedział patriarcha Babilonii. Wyraził za to wielką wdzięczność Franciszkowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem