Reklama

100 modlitw za Polskę

Spotkanie Rodziny Szkół im. Jana Pawła II

2013-06-04 13:12

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 22/2013, str. 3

Ks. Adrian Put

W czwartek 23 maja w Lubsku odbyły się 2. Zjazd Szkół im. Jana Pawła II naszej diecezji oraz 4. Dekanalny Przegląd Piosenki Religijnej „Rozśpiewane Anioły”. Organizatorami spotkania były Rodzina Szkół im. Jana Pawła II Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej, parafia pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Lubsku, Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy im. Jana Pawła II oraz Szkoła Podstawowa nr 2 w Lubsku.

- Rodzina Szkół im. Jana Pawła II została powołana 2 lata temu przez bp. Stefana Regmunta. Zrzesza ona prawie 40 szkół należących do naszej diecezji. Celem takich spotkań, jak to dzisiejsze, jest koordynowanie pracy i wyznaczanie planów działania na następny rok w duchu nauczania Jana Pawła II. Diecezjalna Rodzina Szkół im. Jana Pawła II ma swój statut zatwierdzony przez biskupa diecezjalnego - w powiedział ks. dr Wojciech Lechów, dyrektor Wydziału Nauki Katolickiej Kurii Biskupiej w Zielonej Górze.

Reklama

Mszy św. na rozpoczęcie spotkania przewodniczył bp Stefan Regmunt. Po niej dyrektorzy szkół wysłuchali konferencji ks. dr. Grzegorza Cyrana, a pozostali uczestnicy spotkania udali się do sali widowiskowej, gdzie odbył się 4. Dekanalny Przegląd Piosenki Religijnej „Rozśpiewane Anioły”. Podczas przeglądu zaprezentowano utwory kandydujące na hymn szkół im. Jana Pawła II w naszej diecezji.

Tagi:
szkoła piosenka

Dzieci śpiewały Maryi Słuchającej

2018-06-28 10:24

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 26/2018, str. IV

Już po raz dziesiąty odbył się w Gromadzie Diecezjalny Dziecięcy Festiwal Piosenki Religijnej „Maryi Słuchającej”

Joanna Ferens
Zespół Armia Nieba z parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Biłgoraju

Wydarzenie rozpoczęło się Eucharystią, której przewodniczył bp Mariusz Leszczyński. Hierarcha w kazaniu, podkreślając piękno i mądrość zawarte w chrześcijańskich piosenkach, mówił do uczestników festiwalu: – Piosenki religijne bywają mądre i oszczędne w słowach, i z pewnością takie właśnie utwory dziś zaprezentujecie. „Piosenka prawdę ci powie, nie zwiedzie i nie oszuka, wyśpiewa słowo po słowie, wszystko, co serce wystuka, wyjawi czule i składnie, co masz na sercu i w głowie, zrozumie wszystko, odgadnie, piosenka prawdę ci powie” – śpiewała znana piosenkarka Rena Rolska. I zauważmy, jaka tu jest wysublimowana oszczędność w słowie, jaka piękna prawda z tego słowa się wyłania i jakie piękne życzenie dla nas wszystkich, abyśmy umiejętnie posługiwali się słowem, także tym, które będzie dziś wyrażone w formie tych pięknych piosenek – powiedział bp Leszczyński.

Na chwałę Bogu

Pomysłodawca, założyciel i organizator imprezy ks. Marek Kuśmierczyk tak podsumował minione dziesięć festiwalowych lat. – Bardzo szybko minęło te dziesięć lat, ale niezmiernie się cieszę, że udaje nam się ten religijny festiwal organizować, a najbardziej cieszy niesłabnąca jego popularność i duża liczba uczestników. Od początku przyświeca nam propagowanie muzyki chrześcijańskiej, staramy się dbać o coraz wyższy poziom i piękne wykonanie pieśni na Bożą chwałę. Festiwal to również okazja do spotkania, co daje nam wszystkim ogromną radość, gdyż wielu uczestników przyjeżdża do nas co roku, znają się i cieszą na to wydarzenie. Przy okazji mówimy o miłości i radości przez śpiew, gdyż jak wiemy, kto śpiewa, ten się dwa razy modli. Dlatego najbardziej nam chodzi o tę wielką radość z bycia dziećmi Bożymi – podkreśla ks. Kuśmierczyk.

Śpiew chrześcijańskich pieśni i piosenek to nieoceniona wartość dla młodego człowieka.

– Śpiewanie piosenek religijnych to jest wewnętrzna wartość, gdyż chodzi tu o treść przekazywaną w piosence, a słowa w niej zawarte to w dużej mierze jest po prostu modlitwa, zjednoczenie z Bogiem, mówienie Mu o swoich troskach i problemach, ale z wiarą i nadzieją, że Pan Bóg nas nie zostawi. Jest to ogromne ubogacenie wewnętrzne, tym bardziej trzeba to wpajać dzieciom od najmłodszych lat, gdyż jeżeli już teraz zaszczepi się chęć śpiewania, to w wielu przypadkach owocuje to w życiu dorosłym, gdyż przez wiele lat pamiętają te swoje przygody na festiwalach, m.in. takich jak ten nasz w Gromadzie – dodaje ks. Marek.

Festiwalowe zmagania

W tegorocznej edycji festiwalowych przesłuchań wzięło udział 130 uczestników z 29 podmiotów muzycznych, w tym 8 zespołów i 21 solistów, m.in. z Biłgoraja, Janowa Lubelskiego, Krzemienia, Częrnięcina, Krasnobrodu i Lubyczy Królewskiej.

Młodzi wykonawcy chętnie dzielili się swoimi przeżyciami z występów na festiwalu. – Bardzo lubię śpiewać, bo sprawia mi to ogromną przyjemność i jest to dla mnie fajna zabawa. Nasz dzisiejszy występ był naprawdę super, wszyscy się świetnie bawiliśmy. Byłam dzisiaj solistką, więc do mnie należały najważniejsze partie, takie jak zwrotki piosenek. Jestem dumna z całego naszego zespołu, cieszę się, że możemy uczyć się nowych piosenek, a przez to modlić się i śpiewać dla Pana Boga – powiedziała Milena Bednarz.

– Śpiewanie sprawia mi radość, mogę rozwijać swoje pasje, dzięki temu wciąż uczę się czegoś nowego. Bardzo się cieszę, że nam wszystko wyszło i mam nadzieję, że jeszcze nie raz tu przyjedziemy. Trochę się stresowałam, ale udało się i myślę, że publiczności i jurorom się podobało. Ale i tak najlepsze jest to, że możemy śpiewać dla Pana Boga – mówiła Hania Kowal.

Ks. Marek Kuśmierczyk dziękował wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji wydarzenia i zaangażowali w jego ubogacenie. – Dzięki wszystkim ludziom dobrej woli i wielkiego serca, wszystkim sponsorom i współorganizatorom, te wszystkie nasze festiwale mogły się odbyć, dlatego dziękuję wszystkim, którzy pomogli nam w jakikolwiek sposób. Od nas nikt nie wyjeżdża głodny i smutny. Jestem wdzięczny każdemu z osobna i w ich intencji modliliśmy się dziś na Mszy św., a także ja będę o nich pamiętał w moich osobistych modlitwach – obiecał ks. Kuśmierczyk.

Również bp Leszczyński w rozmowie z nami nie ukrywał swojej radości i wdzięczności za wieloletnią organizację tego typu wydarzeń w naszej diecezji. – Dobrze, że są tacy księża duszpasterze jak tutaj, w Gromadzie, ks. Marek, którzy są wrażliwi na taką formę uprawiania kultury religijnej. Przecież kultura muzyczna jest również kulturą chrześcijańską. Ta właśnie forma wyrażania chwały Bożej przez piosenki religijne jest niezwykła i cieszę się, że się rozwija. Myślę też, że jest to doskonała forma wiązania dzieci i młodzieży, młodego pokolenia z Kościołem, bo dzisiaj mają oni wiele atrakcji, które nie zawsze są dla nich dobre. Tym bardziej nieocenioną wartość i znaczenie mają takie wydarzenia, jak to dzisiejsze w Gromadzie – mówił bp Leszczyński, biskup pomocniczy naszej diecezji.

Doceniony talent

Decyzją jury, w którego składzie znaleźli się: Danuta Grasza z Państwowej Szkoły Muzycznej w Biłgoraju, Tomasz Książek i Monika Proć-Gleń przyznano nagrody specjalne i wyróżnienia. Nagrodę specjalną bp. Mariusza Leszczyńskiego otrzymała Karolina Mazur z Biłgoraja, nagrodę wójta gminy Biłgoraj Wiesława Różyńskiego – Paulina Cisowska z Janowa Lubelskiego, zaś nagrodę członków jury – s. Łucja Turos za tekst piosenek autorskich.

W kategorii solistów pierwsze miejsce wyśpiewała Julia Stepaniuk z Lubyczy Królewskiej, drugie Ela Jakubiec z Białej, zaś trzecie Daria Podpora z Biłgoraja. Z kolei w kategorii zespół pierwsze miejsce zajęła schola dziecięca z parafii Chrystusa Króla w Biłgoraju, drugie – schola Małe Oremus z Czernięcina, zaś trzecie – Szkolny Zespół Wokalny ze Szkoły Podstawowej nr 3 w Biłgoraju.

Gościem specjalnym festiwalu był zespół Communio pod opieką ks. Macieja Lewandowskiego.

Organizatorem festiwalu jest Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Nadzieja z Gromady wraz z Urzędem Miasta Biłgoraj, Starostwem Powiatowym i Urzędem Gminy w Biłgoraju oraz zespołem Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Gromadzie.

Patronat duchowy nad festiwalem objął pasterz naszej diecezji bp Marian Rojek, zaś patronat medialny sprawowała zamojsko-lubaczowska edycja „Niedzieli”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Kaja Godek: Wolę iść do więzienia niż przepraszać za prawdę

2018-10-13 18:09

Artur Stelmasiak

Środowiska LGBT zaatakowały Kaję Godek. Straszą żądaniem kosztownych przeprosin, które mogłyby uniemożliwić jej dalszą działalność pro-life. - Nie zamierzam ulegać temu terrorowi. Wolę iść do więzienia niż przepraszać za mówienie prawdy - mówi "Niedzieli" Kaja Godek.

Artur Stelmasiak

Od kilku dni lewicowe media rozpisują się na temat pozwu sądowego mniejszości seksualnych przeciwko Kai Godek, przedstawicielce obywatelskiego komitetu zmiany ustawy #ZatrzymajAborcję. Według doniesień prasowych, środowiska LGBT żądają przeprosin za słowa, które wypowiedziała w maju, komentując aborcyjne referendum w Irlandii oraz otwartą homoseksualną postawę premiera tego kraju. - Jeżeli tam premierem jest zadeklarowany „gej”, który obnosi się ze swoją dziwną orientacją, jeżeli premier Irlandii deklaruje w mediach, że ma partnera seksualnego, to jest dla mnie straszne, że taki kraj określa się mianem katolickiego - mówiła Kaja Godek na antenie Polsat News.

Po kilku miesiącach o tej wypowiedzi przypomnieli sobie działacze LGBT w Polsce i straszą sądem działaczkę pro-life. - Sprawę znam tylko z mediów, bo żadnego pozwu nie otrzymałam. Trudno więc mi się odnieść do tego, co szeroko komentowane jest przez dziennikarzy - mówi Kaja Godek.

Sprawa wygląda jednak na poważną, bo środowiska homoseksualne otwarcie mówią, że kilka dni temu złożyły pozew w warszawskim sądzie okręgowym. Zdaniem Godek, aktywistom LGBT chodzi przede wszystkim o jej aktywność na rzecz obrony życia. Nie od dziś wiadomo, że homoseksualiści oraz środowiska proaborcyjne na całym świecie stanowią jednolity front, który ma zmienić mentalność, obyczaje i stanowione prawo. Tak było w Irlandii i np. w Argentynie, gdzie aborcjoniści kolejny raz przegrali. - Osoby, które będą wskazywać na mechanizmy w Irlandii i przestrzegać przed powtórzeniem tamtych schematów w naszym kraju, będą brutalnie atakowane i niszczone. Powinniśmy patrzeć na to, co stało się na Zielonej Wyspie i działać dokładnie przeciwnie do tego, co dyktują nam środowiska lewicowe wspierane przez międzynarodowe organizacje. Dlatego całą akcję traktuję jako zemstę środowiska LGBT za mówienie prawdy i moje skuteczne działanie - podkreśla Kaja Godek.

Podobno pozew zawiera żądanie emisji przeprosin na antenie Polsatu News w formie 30-sekundowego spotu emitowanego 50 razy. Koszt takich emisji może wynosić nawet kilkaset tysięcy złotych. - To sposób na wykończenie finansowo mnie osobiście i całej Fundacji Życie i Rodzina - mówi Godek. - Już dziś oświadczam, że nie będę przepraszać za mówienie prawdy i dalej będą stawać w obronie ludzkiego życia i rodziny. Wolę iść do więzienia, niż zrobić to, czego chcą ode mnie homoaktywisci.

Jeżeli dojdzie do rozprawy w sądzie, to już dziś można powiedzieć, że proces ma charakter propagandowo-ideologiczny. Przecież pozew najpierw trafił do proaborcyjnych mediów, a dopiero później do sądu. Inicjatorom chodzi więc o sterroryzowanie środowisk pro-life.

Prawnicy na razie uspakajają. W świetle polskiego prawa nie może się ktoś poczuć obrażony słowami opisującym sytuację w Irlandii. - To tylko trroling prawniczy środowisk LGBT. Kaja Godek może spać spokojnie. Akcja skazana na porażkę, bo dobra osobiste narusza się tylko indywidualnie - napisał na twitterze mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Gdyby tego typu działania mogły przynieść jakiś efekt w polskim orzecznictwie, to również katolicy mogliby się zbiorowo bronić przed szykanami. - Ordo Iuris już dawno pozwałoby w imieniu 38 mln katolików za film "Kler" - dodaje Kwaśniewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Ptasznik: dziś Jan Paweł II wzywałby nas do jedności

2018-10-15 13:46

rozmawiali Krzysztof Stępkowski i Małgorzata Muszańska / Warszawa (KAI)

– Niestety, wydaje mi się, że pontyfikat Jana Pawła II coraz bardziej idzie w zapomnienie. Osoba nie, ale pontyfikat tak – mówi w wywiadzie dla KAI ks. prałat Paweł Ptasznik z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej. W przeddzień 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyły wspomina swoją pracę u boku św. Jana Pawła II i podkreśla konieczność refleksji nad Jego pontyfikatem.

Archiwum ks. Pawła Ptasznika
Ks. prał. Paweł Ptasznik na tle Pałacu Apostolskiego w Watykanie

Ks. Paweł Ptasznik: – Propozycja pracy w Sekcji Polskiej Sekretariatu Stanu przyszła z Watykanu. Było to rok po moim powrocie ze studiów w Rzymie. Była tak niespodziewana, że w pierwszej chwili zacząłem się głupio wymawiać, że seminarium, że klerycy, że dopiero co zacząłem... Ale – dzięki Bogu – kard. Franciszek zamknął kwestię jednym zdaniem: „Wiesz, nie możemy powiedzieć Ojcu Świętemu, że nie ma nikogo, kto by cię tu zastąpił...”. Nieustannie jestem mu za to zdanie wdzięczny. Wtedy dopiero dotarło do mnie, co znaczy ta propozycja i przyjąłem ją z radością.

Na czym miała polegać moja praca, tak do końca dowiedziałem się dopiero za kilka dni, gdy już przyjechałem do Watykanu. Wtedy ks. prał. Stanisław Ryłko, którego miałem zastąpić, wyjaśnił mi, że chodzi nie tylko o zajęcia związane z biurem Sekretariatu, ale przede wszystkim o bezpośrednią współpracę z Ojcem Świętym przy przygotowaniu tekstów, które wygłaszał albo przekazywał na piśmie w formie dokumentów czy książek. Miało to polegać na zapisywaniu tego, co Papież dyktował, i tłumaczeniu na język włoski. Szybko jednak okazało się, że Ojciec Święty oczekiwał również twórczego wkładu: zachęcał do rozmowy, do wyrażenia opinii, wątpliwości, sugestii.

- Praca w cieniu postaci tej miary, co Jan Paweł II wymagała przecież specjalnych predyspozycji? Czy towarzyszyła Księdzu trema? Jak wyglądał „zwykły” dzień pracy? Na czym polegała specyfika pracy w Sekcji Polskiej Sekretariatu Stanu w tym czasie?

- – Oczywiście, miałem tremę... W czasie studiów miałem kilkakrotnie okazję osobiście spotkać Ojca Świętego i mogłem spodziewać się, że zostanę przyjęty serdecznie. Tak też było od pierwszego dnia. Ale perspektywa pracy z człowiekiem tego formatu wykraczała poza wszelkie wyobrażenia... Jednak szybko przekonałem się, że Jan Paweł II ani na chwilę nie przytłaczał swoją wielkością. Był pełen życzliwości i prostoty.
Zwykle pracę w biurze zaczynałem ok. 8.30. Do Ojca Świętego chodziłem prawie każdego dnia przed 10.00. Pracowaliśmy w niewielkim gabinecie (w oknie tego pomieszczenia Papież ukazuje się na modlitwę Anioł Pański). Ojciec Święty przychodził zwykle po porannej medytacji na tarasie. Po krótkim przywitaniu zasiadaliśmy przy biurku i rozpoczynał dyktowanie. Widać było, że nosi już w sobie to, co chce powiedzieć. Skupiony, dyktował pełnymi zdaniami, w równym tempie pozwalającym na zapisanie bez trudności. Po każdym akapicie prosił, aby mu go przeczytać i kontynuował.
Nasza praca trwała zwykle nieco ponad godzinę. Potem Ojciec Święty podejmował zaplanowane na dany dzień spotkania i audiencje, a ja wracałem do swojego biura, aby jak najszybciej przetłumaczyć to, co zostało zapisane i przekazać innym sekcjom językowym.
Resztę czasu w biurze zajmowały rutynowe zajęcia w ramach kompetencji Sekretariatu Stanu: korespondencja, kontakty z biskupami, z nuncjaturą, z Ambasadą RP przy Stolicy Apostolskiej, przedstawicielami rządu i organizacji pozarządowych, spotkania.

- Papież przyjął niezwykle otwarty styl swej posługi. Był to najwnikliwiej śledzony pontyfikat w historii papiestwa. Od pierwszych dni posługi, aż do godziny śmierci, określanej czasem ostatniej encykliki. Skąd wypływała tak wielka otwartość i duchowa siła Jana Pawła II?

- – Ojciec Święty był wewnętrznie zjednoczony z Chrystusem i cały oddany ludziom. Jemu zależało na tym, by przyprowadzić do Chrystusa każdego człowieka. Wiedział, że jedynie dobrocią, otwartością, życzliwością może pociągnąć człowieka, zachęcić do drogi – często niełatwej – ku spotkaniu z Chrystusem. Kiedy trzeba było, nie unikał ojcowskiego napomnienia, ale o wiele częściej zachęcał, pokazywał perspektywy dobra, budził nadzieję, przekonywał o wspaniałości człowieka i godności, którą każdy może w sobie odkrywać, jeśli pozwoli światłu Ducha Świętego wydobyć Boży obraz i podobieństwo, jakie człowiek w sobie nosi od dnia stworzenia.
Wydaje mi się, że tajemnica popularności Jana Pawła II, tego, że przyciągał uwagę, tkwi w jego autentyczności. W każdej sytuacji był sobą, niczego nie ukrywał, ani nie udawał. Tak było również wtedy, gdy przyszła starość, choroba i cierpienie. On, przez swoją autentyczność, pozwalał nam uczestniczyć w swym przeżywaniu zjednoczenia z Chrystusem, zarówno w Jego chwale, jak i w Jego męce.

- Jak wyglądało ostatnie spotkanie z Janem Pawłem II? Czy duchowy kontakt z Janem Pawłem II wciąż trwa?

- – Po raz ostatni spotkałem się z Janem Pawłem II w dniu jego śmierci, około południa. Gdy wszedłem do jego pokoju, był tam już kard. Joseph Ratzinger. Ojciec Święty był świadomy, choć nie mógł mówić. Pomodliliśmy się chwilę razem, a potem abp Stanisław Dziwisz poprosił, aby nas Ojciec Święty pobłogosławił. Uklęknąłem przy łóżku, a on w milczeniu położył dłoń na mojej głowie i nakreślił znak krzyża na czole. Nigdy nie zapomnę tej chwili pożegnania.
Oczywiście, mój duchowy kontakt z Janem Pawłem wciąż trwa. Co dnia modlę się za jego wstawiennictwem, polecając mu swoje sprawy i sprawy innych ludzi. Kiedy pojawia się jakiś problem, proszę, żeby pomógł mi go rozwiązać. Wierzę, a czasem tego doświadczam, że tak, jak przed laty, tak i teraz, z życzliwością mi towarzyszy.

- Jak Ksiądz Prałat ocenia z perspektywy 13 lat jakie minęły od śmierci Jana Pawła II odbiór pontyfikatu? Czy dobrze wykorzystujemy jego owoce? Co należałoby zmienić w naszym podejściu do Jana Pawła II?

- – Niestety, wydaje mi się, że pontyfikat Jana Pawła II coraz bardziej idzie w zapomnienie. Osoba nie, ale pontyfikat tak... Powracamy jeszcze do wydarzeń, pielgrzymek, spotkań, anegdot, wzruszamy się może oglądając archiwalne nagrania, ale z nauczania w naszej świadomości pozostają tylko poszczególne frazy, hasła, apele – ważne, wciąż aktualne, ale jakby pozbawione całego kontekstu jego nauczania o Bogu, o człowieku, o świecie, ale też o powołaniu do świętości i o wymaganiach płynących z wiary, nadziei i miłości, które nadają konkretny kształt naszemu przeżywaniu chrześcijaństwa. Chyba trzeba częściej i głębiej sięgać do tego skarbca.

- W tym roku świętujemy stulecie niepodległości. Obchodom towarzyszy wiele inicjatyw, przedsięwzięć. Jak Ksiądz sądzi, co powiedziałby nam papież, gdyby żył na temat wolności, niepodległości?

- – Również w wymiarze społecznym i politycznym Jan Paweł II ma nam wiele do powiedzenia, począwszy od wyznania: „To jest moja Matka, ta Ojczyzna...”. No właśnie, widzieć w Ojczyźnie matkę. On wciąż przypomina, że ta matka wiele wycierpiała i dlatego należy się jej miłość szczególna. A miłość ta powinna przekładać się na wysiłek budowania, bo łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować.
Myślę, że dziś Ojciec Święty wzywałby nas, Polaków, przede wszystkim do jedności. On zawsze łączył, szukał tego, co wspólne w różnorodności, która sama w sobie też jest wartością i może ubogacać, o ile nie staje się źródłem niezgody. A dziś niezgody w naszym narodzie – i w Kościele również – jest za wiele.
Nie wiem, czy przeczucie, czy znajomość ducha polskiego dyktowały Janowi Pawłowi II słowa, jakimi żegnał się z Polską po ostatniej pielgrzymce, w 2002 roku: „Odjeżdżając, te trudne sprawy Ojczyzny chcę polecić Bożej Opatrzności i zachęcić wszystkich odpowiedzialnych za stan państwa do troski o dobro Rzeczypospolitej i jej obywateli. Niech zapanuje duch miłosierdzia, bratniej solidarności, zgody i współpracy oraz autentycznej troski o dobro naszej Ojczyzny”. Właśnie: zgody, współpracy i troski o dobro Ojczyzny.
***
Paweł Ptasznik (ur. 15 czerwca 1962 r. Węgrzcach Wielkich). Kierownik Sekcji Polskiej i Słowiańskiej Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej, bliski współpracownik Jana Pawła II, Benedykta XVI i Papieża Franciszka. Od 2007 r. rektor kościoła Św. Stanisława Biskupa Męczennika w Rzymie i duszpasterz polskiej emigracji w Wiecznym Mieście. Studiował w związanym z Papieską Akademią Teologiczną w Krakowie Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej. Święceń kapłańskich udzielił mu 17 maja 1987 r. w katedrze wawelskiej kardynał Franciszek Macharski.
W latach 1990–1994 studiował na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W 1994 r. uzyskał doktorat z teologii dogmatycznej. W latach 1994–1995 pełnił funkcję ojca duchownego w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej.
W 1996 r. został pracownikiem sekcji polskiej Sekretariatu Stanu, od 2001 r. jest odpowiedzialny za jej prace. Jest redaktorem m.in. serii „Dzieła zebrane Jana Pawła II” oraz watykański konsultant filmów „Jan Paweł II” oraz „Karol. Człowiek, który został papieżem”. Współscenarzysta filmu „Świadectwo”. W listopadzie 2009 r. został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem