Reklama

100 modlitw za Polskę

Przyjaciele Ducha Świętego

2013-05-16 13:19

Tomasz Pluta
Edycja świdnicka 20/2013, str. 1, 4-5

Tomasz Pluta

Odnowa w Duchu Świętym wzięła swój początek za oceanem. Wiosną 1967 r. w Pittsburghu w Stanach Zjednoczonych, podczas studenckich rekolekcji, doszło do nadzwyczajnych wydarzeń, które dały charyzmatyczny początek. Zainteresowanych odsyłam do książki np. Ralpha Martina, gdzie drobiazgowo opisano te wydarzenia. Warto się zapoznać. Ale jak to się zaczęło w Polsce i kiedy ta forma modlitwy dotarła na teren naszej diecezji? Spróbujmy na to odpowiedzieć.

Pierwsi animatorzy

W 1976 r. ze Stanów Zjednoczonych powrócił ks. Bronisław Dembowski. Jak wspomina w książce pt. „Wiatr wieje tam, gdzie chce”: „…zauważyłem, że wielu ludzi interesuje się przejawami życia religijnego w Ameryce. Opowiadałem więc w różnych środowiskach o Kościele i co w nim wywarło na mnie najsilniejsze wrażenie. Poproszono mnie między innymi, abym o tych sprawach opowiedział w Klubie Inteligencji Katolickiej w Warszawie. Po tym spotkaniu (…) zapytano mnie, czy zorganizuję takie charyzmatyczne spotkanie modlitewne. Ja na to odpowiedziałem, że jeżeli ktoś przyjdzie, to będziemy modlić się razem”. Do spotkania doszło w kościele św. Marcina, przyszło dwadzieścia kilka osób, w tym zaledwie cztery, które brały udział w odczycie w KIK-u. Osoba, która zaproponowała spotkanie, nie przyszła, jak się później wyjaśniło, pojechała na Jasną Górę, aby tam się za nich modlić. Do pierwszego spotkania doszło więc w kościele św. Marcina w październiku 1976 r. Pierwszym jednak, który zaczął prowadzić spotkania modlitewne Odnowy w Duchu Świętym, był ks. Marian Piątkowski. On zetknął się bezpośrednio z ruchem Odnowy w maju 1975 r. w Rzymie. W czasie Zielonych Świąt odbywał się tam III Międzynarodowy Kongres Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej, w którym brało udział około 10 tysięcy ludzi z całego świata. Wtedy były to jeszcze takie nieduże liczby. Ks. Piątkowski nawiązał w Rzymie kontakt z różnymi ludźmi z Odnowy i zaczął już coś takiego robić w 1975 r. po powrocie do Poznania. Od momentu ogłoszenia spotkań w kościele św. Marcina w Warszawie zaczęli zjeżdżać ludzie z całej Polski. W lutym 1977 r. w Izabelinie koło Warszawy młody jezuita Adam Schulz zorganizował pierwsze spotkanie zaangażowanych osób w spotkania charyzmatyczne. Wzięło udział około trzydziestu osób, m.in.: ks. Bronisław Dembowski, ks. Marian Piątkowski i ks. Andrzej Grefkowicz. Młodzi jezuici: Józef Kozłowski i wspomniany Adam Schulz, którzy przygotowywali się do kapłaństwa. Reszta osób to świeccy, niektóre z młodych dziewczyn, które tam były, zostały później zakonnicami. Tak powstał Zespół Koordynatorów Odnowy.

Świdnickie początki

Na teren dzisiejszej diecezji świdnickiej spotkania charyzmatyczne dotarły w latach 80. ubiegłego wieku. Głównie te doświadczenia docierały przez ludzi świeckich, zwłaszcza studiujących wtedy w różnych częściach Polski, którzy spotykali w ramach duszpasterstwa akademickiego ten rodzaj modlitwy. Jednym z nich był Paweł Pluta, student poznańskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Doświadczenia modlitwy charyzmatycznej przeniósł na teren wałbrzyskiej parafii pw. Świętych Aniołów Stróżów. Powstała tam Wspólnota „Maranatha”, której został świeckim liderem. Mniej więcej w tym samym czasie funkcjonowały już grupy modlitewne w Boguszowie-Gorcach, gdzie liderami byli Ewa i Mirosław Myjak, oraz na Białym Kamieniu, gdzie liderem był Radosław Strzelewicz. Wkrótce docierały informacje o modlących się w tego typu wspólnotach w Jedlinie-Zdroju i innych częściach dzisiejszej diecezji świdnickiej. Dzisiaj jest ponad dwadzieścia wspólnot. Wielu członków tych pierwszych wspólnot dalej angażuje się w życie Kościoła jako świeccy, kapłani i zakonnice.

Reklama

Współczesność

W styczniu 2013 r. zarejestrowano 22 wspólnoty w diecezji świdnickiej: w Bielawie, dwie w Boguszowie-Gorcach (w Gorcach mieszka świecki koordynator Odnowy w Duchu świętym diecezji świdnickiej Piotr Lorek), Dzierżoniowie, Głuszycy, Jedlinie-Zdroju, Kudowie-Zdroju, Kłodzku, Pieszycach, Piskorzowie (siedziba koordynatora ks. Krzysztofa Herbuta), Polanicy, Nowej Rudzie, Strzegomiu, Szczytnej, dwie w Świdnicy, Walimiu, cztery w Wałbrzychu, Żarowie. Działalność wspólnot przynosi wielorakie owoce, zapewne te najbardziej skryte są znane tylko Panu Bogu, ale trzeba podkreślić olbrzymie zaangażowanie członków wspólnot w dzieło ewangelizacji. Służą swoimi talentami w ramach diakonii muzycznych, grup wstawienniczych, czyli takich, w których zanosi się modlitwę w intencjach konkretnych osób. Jest prowadzona strona internetowa: odnowa.swidnica.pl. W ciągu roku organizowane są dni skupienia, rekolekcje i czuwania modlitewne, w sposób szczególny przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego. Tegoroczne czuwanie zaplanowano w Dzierżoniowie w wigilię uroczystości, czyli z 18 na 19 maja w parafii pw. Maryi Matki Kościoła przy ul. Świdnickiej 20. Takie spotkania mają charakter otwarty. Natomiast od 16 maja do 19 maja na Jasnej Górze trwa Kongres Odnowy w Duchu Świętym. Gośćmi tegorocznego spotkania są: Lázaro Praxedes de Oliveira i Reinaldo Beserra Dos Reis z Brazylii. To coroczne spotkanie gromadzi około dwustu tysięcy członków Odnowy i sympatyków z całej Polski. W czerwcu, a dokładnie od 7 do 9, w Dzierżoniowie w miejscowym II LO przy ul. Garncarskiej 1 odbędą się z inicjatywy ks. Krzysztofa Herbuta, duszpasterza Odnowy w Duchu Świętym Diecezji Świdnickiej, rekolekcje, które poprowadzi o. John Baschobora z Ugandy. Dobrze jest znany mieszkańcom naszej diecezji, ponieważ już w 2011 r. gościł na zaproszenie ks. Herbuta m.in. w Strzegomiu, gdzie odbyło się spotkanie z modlitwą o uzdrowienie. W lipcu natomiast, również w Dzierżoniowie, od 18 do 21, odbędą się Rekolekcje Nowej Ewangelizacji głoszone przez o. Jamesa Manjackala. Organizatorzy zapraszają do wzięcia udziału w tym niezwykłym spotkaniu tylko i wyłącznie małżeństwa sakramentalne. Szczegóły na stronie: odnowa.swidnica.pl.

Odnowa - czym dla mnie jest?

Nieżyjący już o. Jan Mikrut, kiedy przed laty głosił rekolekcje w jednej z wałbrzyskich parafii, usłyszawszy od jednego z uczestników o doświadczeniu Odnowy, wypowiedział takie zdanie: „Jeśli doświadczyłeś charyzmatu modlitwy Odnowy, to z tobą jest jak z chlebem, który zanurzony w oleju, nigdy już nie będzie taki sam”.

Czym jest Odnowa dla jej członków? - spytaliśmy o to Piotra Lorka, świeckiego koordynatora w naszej diecezji.

- Moje doświadczenie Odnowy w Duchu Świętym wiąże się bliskością Boga i Jego miłością - dzieli się Piotr. - Przeświadczenie o Bożej obecności i tym, że jest się kochanym przez Niego, jest motorem do nieustannego nawracania się, poszukiwania Boga i Jego woli. Duch Święty sprawia, że powstaje we mnie głód - głód Boga. Ten głód sprawia, że serce wciąż jest niespokojne, póki nie spocznie w Panu. Tylko On może ten głód zaspokoić - podkreśla. Znane są niezliczone już przypadki nawróceń, uzdrowień, tych duchowych i fizycznych. Doświadczenie Odnowy uczy, że bliskość, relacje z Panem Bogiem są możliwe tu na ziemi.

Bp Ignacy Dec nazwał członków Odnowy „pierwszymi przyjaciółmi Ducha Świętego”. To zobowiązuje, ale również charakteryzuje ludzi gotowych dać porwać się mocy Ducha Świętego. Ks. Krzysztof Herbut, duszpasterz Odnowy w naszej diecezji, na długo ma zajęty kalendarz. Chętnie zapraszany jest z rekolekcjami. Coraz chętniej doświadczenie Odnowy jest też wykorzystywane w ewangelizacji. Niech przykładem posłuży diecezja koszalińsko-kołobrzeska i jej bp Edward Dajczak. Zainteresowanych odsyłamy na strony tej diecezji.

- Jesteśmy w epoce Kościoła, a więc w epoce Ducha Świętego, wszystko to, co się dzieje, dzieje się z mocy Ducha Świętego. Cała działalność sakramentalna odbywa się w mocy Ducha Świętego - podkreśla bp Dec. - Nam wszystkim życzę ciągłego odnawiania przyjaźni z Duchem Świętym.

Niech słowa naszego Pasterza staną się zachętą do otwarcia się na dary Duch Świętego.

Tagi:
Odnowa w Duchu Świętym

Srebrny jubileusz Odnowy w Duchu Świętym w Strzegomiu

2018-11-14 11:43

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 46/2018, str. III

Ruch Odnowy w Duchu Świętym „Arka” w Strzegomiu ma już 25 lat. Srebrny jubileusz członkowie ruchu uczcili udziałem we Mszy św. w bazylice strzegomskiej pod przewodnictwem biskupa pomocniczego diecezji świdnickiej Adama Bałabucha

Krystyna Smerd
Uroczystości w strzegomskiej parafii przewodniczył bp Adam Bałabuch

Przy ołtarzu wraz z Księdzem Biskupem do sprawowania uroczystej Eucharystii, która miała miejsce 14 października, przystąpili: proboszcz parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła ks. Marek Babuśka, proboszcz parafii pw. Zbawiciela Świata i Matki Bożej Szkaplerznej ks. Marek Żmuda oraz ks. wikariusz Kamil Pawlik.

– Odnowa w Duchu Świętym, która powstała w Strzegomiu, ma piękną kartę w historii naszej miejscowości, sięgającą już 25 lat – mówił, witając Księdza Biskupa, ks. proboszcz Marek Babuśka. – Zgodę na prowadzenie działalności ruchu Odnowy w parafii dał przed ćwierćwieczem tutejszej wspólnocie parafialnej proboszcz ówczesnej jedynej jeszcze w mieście parafii ks. prał. Stanisław Siwiec. I była to decyzja słuszna, za którą dzisiaj, wspominając zmarłego księdza prałata, podziękujemy Panu Bogu – zauważył ks. proboszcz Babuśka. Podkreślił, że obchody jubileuszu przypadają w szczególnym czasie obchodzonego w 2018 r. w całym Kościele Roku Ducha Świętego, co ma swoją głęboką religijną wymowę.

Biskupa Adama Bałabucha uroczyście przywitała w Strzegomiu delegacja wspólnoty Ruchu Odnowy w Duchu Świętym na czele z liderką ruchu Agnieszką Lesiów. – Jubileusz 25-lecia istnienia naszej wspólnoty jest wielkim świętem dla całego miasta, gdyż do tej wspólnoty należą osoby z obu parafii – mówiła. – Przez tę wspólnotę Duch Święty dotknął wiele strzegomskich serc, przemieniając i czyniąc orędownikami Dobrej Nowiny. Od 25 lat staramy się być posłuszni natchnieniu Ducha Świętego, który rozwija w nas miłość do Boga Ojca i Matki, którą jest Kościół święty. Pragniemy, abyś się modlił z nami za całą naszą wspólnotę; za tych, którzy w niej byli, są i będą oraz za tych, którzy odeszli już do wieczności. Proś dla każdego z nas o Ducha Świętego, który niech nas natchnie, odnawia nasze oblicze, naszej wspólnoty, naszego miasta, parafii i rodzin – podkreśliła.

Uroczystemu nabożeństwu towarzyszył śpiew młodzieżowego chóru i licznych wiernych ze wspólnoty Odnowa w Duchu Świętym, który działa na rzecz ewangelizacji.

– Jestem tutaj z wielką radością wśród ludzi, z których serc płynie wdzięczność za wielkie dzieła i wielkie dobro, które się tutaj dokonało w strzegomskiej Odnowie w Duchu Świętym – i dziękuję wszystkim, którzy tę wspólnotę tworzyli, tworzą i w czym mam ufność… będą ją dalej tworzyć – podkreślił w powitaniu Ksiądz Biskup.

W homilii mówił o sile Słowa Bożego. – To Słowo Boże odgrywa wielką rolę w naszym życiu, dlatego powinniśmy dokładać wielkiego starania, by stawać się jego pilnymi słuchaczami. Ksiądz Biskup podkreślił, że jest to Boskie słowo spisane w Ewangeliach i całym Piśmie Świętym, oczywiście wyjątkowe, ale pamiętajmy, że duże znaczenie mają dla nas w życiu codziennym także nasze zwyczajne ludzkie słowa; sposób, w jaki je wypowiadamy. Nasze słowa miłości, przebaczenia, akceptacji rodzą w sercu naszym czy też sercach naszych bliskich dobre uczucia. Natomiast słowa złe i wypowiedziane do drugiego człowieka w złości powodują w jego sercu smutek, a często i łzy, dlatego powinniśmy liczyć się zawsze ze słowem, które wypowiadamy. A skoro nasze ludzkie słowo ma takie znaczenie i tak mocno może oddziaływać na drugiego człowieka, to, co dopiero powiedzieć o Słowie Bożym, które jest darem Pana Boga dla nas. Ileż przykładów mamy w Ewangelii, że Słowo Boże ma swoją moc. Ono ma moc uzdrawiania naszej duszy, wpływa też na całego człowieka. Korzystajmy z tych słów, z tego Bożego nauczania kierowanego do nas w Piśmie Świętym i Ewangeliach i dzielmy się nim w naszych rodzinach i wśród bliskich – zachęcał w homilii bp Bałabuch.

Po Mszy św. w bazylice miał miejsce koncert uwielbienia, którego z radością wysłuchali razem z członkami wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym Ksiądz Biskup oraz obaj proboszczowie. Na zakończenie uroczystości w dowód wdzięczności za zgodę na zawiązanie się w Strzegomiu ruchu Odnowy zaniesiono zapalony znicz na grób ks. prał. Stanisława Siwca, którego miejsce wiecznego spoczynku znajduje się przy bazylice. Następnie członkowie wspólnoty świętowali swój jubileusz agapą w świetlicy parafialnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Św. Łucja z Syrakuz

2013-12-13 08:10

ts (KAI) / Warszawa/KAI

MARGITA KOTAS

Kiedy rokrocznie 13 grudnia odbywa się w Sztokholmie koronacja wieńcem ze świec „oblubienicy Łucji”, nastrój przypomina bardziej wybory miss niż wspomnienie sycylijskiej chrześcijanki, która zginęła męczeńską śmiercią w 304 roku w Syrakuzach, w czasach prześladowań chrześcijan. A gdy w tym czasie przyjeżdżają do Szwecji Włosi, dziwią się, jak powszechnie jest tam czczona ich rodaczka. Sami Szwedzi nie bardzo wiedzą, skąd ona rzeczywiści pochodzi, ale święto obchodzą wszyscy mieszkańcy kraju.

Dzień św. Łucji jest to jedyne święto typowo szwedzkie. W święto to wybraną w konkursie najpiękniejszą dziewczynę stroi się w długą białą suknię przepasaną czerwoną wstążką i wianek z borówkowych gałązek, w którym tkwi siedem świeczek. W procesji prowadzona jest przez miasto w otoczeniu druhen, które śpiewają tradycyjną piosenkę o Łucji (Nadchodzi Łucja, rozpraszając ciemności zimowej nocy) oraz kolędy. Często towarzyszy im grupka gwiazdorów.

Łucja pojawia się także w szpitalach i domach starców. Świętą Łucję obchodzi się także w szkołach, klubach i domach parafialnych, gdzie częstuje się gości kawą i lussekatter („oczy św. Łucji”), pieczonymi specjalnie na tę okazję pszennymi bułeczkami z szafranem, o pomysłowych kształtach. W domach mamy lub starsze rodzeństwo przygotowują rano lussekatter, a potem najmłodsza dziewczyna w rodzinie wciela się w Łucję i w białej sukience i borówczanym wianku na głowie przynosi rodzinie śniadanie do łóżka.

Zwyczaj obchodów Łucji stał się powszechny w całej Szwecji u schyłku XIX w., a pierwszy pochód zorganizowano w Sztokholmie w 1927 r. Panna ze światłem oznacza św. Łucję, gdyż to łacińskie imię wyraża „światło”. Tradycja ta jest bardzo dawna, kiedy to jeszcze obowiązywał kalendarz juliański i dzień św. Łucji przypadał dwa tygodnie później, 25 grudnia, gdy nadeszła najdłuższa noc i najkrótszy dzień.

Życie i śmierć dziewicy i męczennicy, św. Łucji, związane są z Syrakuzami - miastem założonym w 734 r. przed narodzeniem Chrystusa. Syrakuzy były niegdyś najbogatszym i najludniejszym miastem na Sycylii, stolicą niezależnego państwa. W 212 r. przed Chrystusem zdobyli je Rzymianie. Zginął wtedy w obronie miasta największy w starożytności matematyk i fizyk świata, Archimedes. Miasto wydało kilkunastu świętych, ale wśród nich pierwsze miejsce zajmuje św. Łucja, która żyła na początku III wieku (być może w latach 286-304, jak piszą niektórzy jej hagiografowie).

Według najstarszego przekazu datowanego na V w., święta pochodziła ze znakomitej rodziny. Była przeznaczona dla równie zamożnego młodzieńca. Kiedy jednak udała się z pielgrzymką do grobu św. Agaty do pobliskiej Katanii, aby uprosić o zdrowie dla matki, miała jej się ukazać ta święta i przepowiedzieć męczeńską śmierć; radziła też przygotować się na czekającą ją ofiarę. Kiedy Łucja powróciła do Syrakuz, cofnęła obietnicę zamążpójścia, rozdała swoje majętności i złożyła ślub dozgonnej czystości. Niebawem wybuchło prześladowanie chrześcijan, najkrwawsze w dziejach chrześcijaństwa. Wtedy niedoszły małżonek oskarżył Łucję, że jest chrześcijanką i 13 grudnia ok. 304 r. została ścięta mieczem; miała 23 lata.

Została pochowana we wczesnochrześcijańskich katakumbach, nad którymi już w VI wieku, jak wspomina papież św. Grzegorz I Wielki, wznosił się kościół i klasztor jej imienia, w obecnych Nowych Syrakuzach. Tenże papież wprowadził imię św. Łucji do kanonu Mszy św.

Początkowo czczono Łucję jako nieugiętą chrześcijankę, która została wpisana w poczet świętych za trwałość w wierze.

Mieszkańcy jej rodzinnych Syrakuz, potomkowie cywilizacji greckiej, a nie bizantyjskiej czy arabskiej, są powściągliwi i mają wyczucie dobrego smaku, a obchody świętej Łucji nie mają tam w sobie nic z ludowego festynu. Wokół kultu „ich” świętej nie powstał żaden przemysł pamiątek czy dewocjonaliów.

W Rzymie pierwszy kościół ku czci świętej męczennicy wystawił papież Honoriusz I (625-638). Na mozaice bazyliki św. Apolinarego (Nuovo) w Rawennie znajduje się wizerunek świętej pochodzący z VI w. Kiedy w 718 r. z polecenia cesarza Leona III zaczęto niszczyć wizerunki świętych, relikwie św. Łucji przeniesiono do Corfino w Abruzzach, potem wróciły do Syrakuz. W 1204 r. krzyżowcy zabrali je do Wenecji, gdzie w 1313 r. wystawiono ku czci świętej osobny kościół i tam złożono jej doczesne szczątki. W 1860 r., ze względu na budowę dróg, kościół został rozebrany, a relikwie św. Łucji przeniesiono do kościoła św. Jeremiasza, gdzie przebywały do 7 października 1981 r., kiedy to zostały wykradzione. Obecny kościół pochodzi z XVIII w. Relikwie umieszczono w kaplicy nad jednym z kanałów weneckich, na której zewnętrznym szczycie wyświetla się widoczna z daleka postać św. Łucji, otaczana czcią przez weneckich gondolierów. Na całym świecie, również i w Polsce znana jest i chętnie śpiewana włoska piosenka „Santa Lucia”. W grudniu 2004 r. . po dziesięciu stuleciach doczesne szczątki św. Łucji wróciły do rodzinnych Syrakuz. Wenecjanie zastrzeli, że „to tylko pożyczka”, obawiając się, by wierni Syrakuz nie potraktowali tego jako ostatecznego zwrotu.

Św. Łucja ma trzy sanktuaria: w kościele św. Jeremiasza w Wenecji, w Syrakuzach oraz w kościele klaretynów w Rzymie. Według legendy, św. Łucja miała piękne, wielkie oczy, które przyciągały powszechną uwagę. Widząc zachwyt nawet u oprawców, kazała je sobie wyłupić. Na tę pamiątkę w dzień jej dorocznego święta w Syrakuzach niesie się na drogocennej tacy „oczy św. Łucji”. Św. Łucja była tak dalece czczona jako patronka chorób oczu, że modlił się do niej m.in. Dante, gdy tracił wzrok.

Aż do czasu wprowadzenia przez papieża Grzegorza XII reformy kalendarza w 1582 r. wspomnienie św. Łucji przypadało 25 grudnia, gdy była najciemniejsza i najdłuższa noc w roku. Z tą nocą wiązały się legendy o demonach pochodzące jeszcze z czasów przedchrześcijańskich. Tradycja ta „przeszła” na św. Łucję, którą straszono leniwe służące i niegrzeczne dzieci. Straszono też każdego, kto po odmówieniu wieczornej modlitwy „Anioł Pański” wychodził na dwór. Tego też dnia nie wolno było piec chleba, tkać ani szyć, a kto się odważył to robić, narażał się na gniew Łucji. Z czasem jednak zapomniano o tamtych zwyczajach i pojawiły się przyjemniejsze, np. nagradzanie drobnymi upominkami za dobre uczynki. Z czasów przedchrześcijańskich pozostało jedynie „powitanie światła”, a więc - pielęgnowane w wielu miejscach, zwłaszcza w regionie alpejskim i w Skandynawii - pochody ze światłami.

Od kilku wieków znany jest zwyczaj wróżenia przyszłości: w dniu św. Łucji dziewczęta nacinają kawałek kory na gałązce wierzbowej i opasują to miejsce. Odkrywają je ponownie w Nowy Rok, szukając znaków, z których - podobnie jak z wosku lanego w andrzejki - przepowiadają sobie przyszłość. Szczególnie odważne dziewczęta wychodzą w noc św. Łucji na dwór, żeby zobaczyć cień świętej, który też wróży przyszłość. W austriackim Burgenlandzie sieje się 13 grudnia pszenicę w doniczkach. Jeśli ziarna wykiełkują do Bożego Narodzenia, zapowiada to dobre żniwa w nadchodzącym roku. Są też regiony, gdzie w dzień św. Łucji, podobnie jak w dzień św. Barbary, ścina się wiśniowe „gałązki św. Łucji”, które zakwitną na Boże Narodzenie. W dzień św. Łucji w niektórych regionach sprawiano prezenty małym dziewczynkom.

Dzień, w którym obchodzone jest wspomnienie św. Łucji, jest także dniem astronomicznego „zatrzymania się Słońca”, po czym kilkanaście dni później - w Boże Narodzenie - następuje przełom czasu i zaczyna przybywać dnia. Nawiązuje do tego polskie przysłowie: „Święta Łuca dnia przyrzuca”. Teresa Sotowska

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polacy najliczniejszą grupą zagraniczną na ESM w Madrycie

2018-12-13 20:43

pb (KAI/vidanuevadigital.com) / Madryt

Polacy będą najliczniejszą grupą zagraniczną na 41. Europejskim Spotkaniu Młodych, jakie tradycyjnie odbędzie się na przełomie grudnia i stycznia, tym razem w Madrycie. Wśród 15 tys. zgłoszonych uczestników jest 7 tys. Hiszpanów i 8 tys. obcokrajowców, w tym 3 tys. Polaków, którzy tym samym będą stanowić 20 proc. zgromadzonej młodzieży.

Marta Ciszewska

Europejskie Spotkania Młodych organizuje od 1978 r. ekumeniczna Wspólnota z Taizé, założona przez br. Rogera Schutza. Odbywają się one w jednym z dużych miast Europy na zaproszenie lokalnego Kościoła, za zgodą władz danego miasta. Miejscem madryckiego spotkania będzie czwarty pawilon Targów Madryckich (IFEMA), położony niedaleko lotniska Barajas.

- Jan Paweł II przedstawiał Taizé jako źródło, do którego się przychodzi, by zaspokoić pragnienie i pójść dalej - przypomina br. Pedro z Taizé. Tłumaczy, że „Taizé nie jest ruchem”, ani nie dąży do stworzenia jakichś struktur. Jest wspólnotą monastyczną, która zaprasza ludzi młodych do duchowego doświadczenia, które - jeśli zechcą - mogą przenieść do swojego Kościoła lokalnego, włączając się w życie parafii, do której należą.

Z kolei brat John z Taizé wyraża wdzięczność arcybiskupowi Madrytu kard. Carlosowi Osoro za zaproszenie, a także burmistrzowi miasta Manueli Carmenie za pomoc w dziedzinie infrastruktury i transportu. Brat John od października wraz z grupą braci oraz 15 świeckimi z różnych krajów Europy przygotowuje madryckie spotkanie.

Br. Pedro zaznacza, że nie wszyscy uczestnicy 41. Europejskiego Spotkania Młodych będą ludźmi wierzącymi. Niewierzący zdecydowali się na udział w nim ze względu na zaproszenie, jakie otrzymali ze strony swych wierzących przyjaciół.

Najliczniejszą po Polakach grupą zagraniczną będą Ukraińcy, którzy przyjadą do stolicy Hiszpanii autobusami. Bardzo długa droga, jaką mają do pokonania, świadczy - zdaniem braci - o ich szczególnym zainteresowaniu spotkaniem. Br. Jasper z Taizé tłumaczy, że w ten sposób Ukraińcy pokazują, że chcą czuć się częścią Europy. Tymczasem „często mają poczucie, że nikt się nimi nie interesuje”.

Według zakonnika w latach 90. XX w., po otwarciu się krajów Europy Wschodniej, Taizé stało się „butlą z tlenem” dla tamtejszych młodych chrześcijan, umożliwiając im spotykanie się z rówieśnikami z innych części kontynentu. Obecnie, pomimo nowych możliwości przemieszczania się, nadal istnieje potrzeba spotykania się z osobami, z którymi można by dzielić się swą kulturą i duchowością.

Organizatorzy ESM wciąż szukają miejsc noclegowych w parafiach i u rodzin dla zagranicznych uczestników spotkania. Jednak br. Pedro przypomina, że trzy lata temu, przed spotkaniem w Walencji, także brakowało miejsc noclegowych, lecz problem rozwiązał się w ciągu tygodnia, po nagłośnieniu sprawy w mediach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem