Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Jedziemy jako misjonarze

2013-04-11 11:56

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 15/2013, str. 1, 4

Instytut ŚDM Rio 2013

Mają zaufanie i wiarę, bo planują podróż na koniec świata, nie posiadając wystarczająco pieniędzy, a czasem nawet perspektyw na nie. Mają zapał misyjny i pragnienie w sercu niesienia Dobrej Nowiny do innych młodych, którzy są zawiedzeni, osamotnieni, czy nie znają jeszcze Chrystusa. Mają radość i entuzjazm, które zapalają innych i w końcu mają w sobie ciekawość świata i różnorodności Kościoła. To są właśnie młodzi, którzy wybierają się na Światowe Dni Młodzieży do Rio de Janeiro na spotkanie z papieżem Franciszkiem. - Jedziemy jako misjonarze - mówią. Do Brazylii wezmą tysiące próśb od młodzieży z naszej diecezji: o dobrego narzeczonego, męża, pracę, zdrowie, zdany egzamin itp. Będą jak ambasadorzy, którzy poniosą ich modlitwę i złożą przed Bogiem.

Nasze pięć minut jest ważne

Jakub Jastrzębski z Chęcin, który wybiera się do Rio, mówi, że z niecierpliwością czeka na wyjazd. Dwa lata temu do Madrytu na ŚDM pojechał z dwom braćmi „na spontana” fiatem tico. - Nie mieliśmy zaplanowanego noclegu, dosłownie nic - wspomina. Pod Pirenejami było ciężko, ale dotarli. - Sama droga była już niesamowita, działy się niezwykłe rzeczy, czuliśmy Bożą Opatrzność, spotykaliśmy ludzi, którzy nas przygarniali na nocleg, pomagali nam w różnych sytuacjach. Kiedy tylko zaczynało brakować paliwa, braliśmy różaniec w rękę i zaraz się znajdowała jakaś stacja. W Lourdes spotkaliśmy księdza, który dał nam adres do rodziny w Madrycie, przyjęli nas z otwartym sercem. Ludzie potrzebują dziś świadectwa, tym bardziej że Szatan niszczy młodzież. Mamy nowego papieża z dalekiego kraju, właśnie z Ameryki Łacińskiej. Myślę, że to przeżycie jest mi bardzo potrzebne, mobilizuje mnie, otwiera mnie bardziej na Boga. Ostatnio bardzo zagłębiam się w lekturę Pisma Świętego i coraz bardziej dostrzegam jak Słowo ma moc, jak jest skuteczne. Zniecierpliwiony czekam na ten wyjazd, pracuję i studiuję, odkładam każdy grosz, choć wiadomo, że to nie wystarczy, bo wyjazd jest kosztowny - mówi. - Zdaję sobie sprawę, że pobyt w Rio to nie będzie bułka z masłem. Już nas ostrzegają: uważajcie na kradzieże, gangi narkotykowe..., ale jeśli Pan Bóg nas tam chce, to musimy być. To znaczy, że nasze pięć minut w tym miejscu jest ważne - podkreśla Jakub.

Suknia już się szyje

Wyjątkowe chwile przeżyją w Brazylii Katarzyna Pytel, absolwentka AWF w Warszawie i Kamil Łapa, elektrotechnik - oboje związani z Oazą. Podczas Światowych Dni Młodzieży w Kurytybie 20 lipca wezmą ślub. W tych planach widzą od początku Boże prowadzenie. Bardziej poznali się i związali ze sobą podczas ŚDM w Madrycie. Wspólne rozmowy, modlitwa i przeżycia umocniły ich relację. - Wyjazd rodził różne ekstremalne sytuacje i trudy, w których najlepiej się można poznać - przyznał Kamil. - Początkowo myśleliśmy, że będzie to nasza podróż poślubna, jednak Pan Bóg tak poprowadził nasze plany, że postanowiliśmy złożyć przyrzeczenia ślubne właśnie podczas ŚDM w Brazylii. - Chcemy dać w ten sposób świadectwo naszej wiary, ale to także nasze dziękczynienie Bogu za siebie nawzajem, za narzeczeństwo które staramy się przeżywać po chrześcijańsku - mówi Katarzyna. Kamil podkreśla, że to decyzja przemodlona na kolanach razem z narzeczoną. Inspiracją do niej była prośba papieża Benedykta XVI do młodych o modlitwę za święte rodziny i święte małżeństwa. Najpierw porozmawiali o swoim pomyśle z zaprzyjaźnionymi księżmi i z rodziną, która uszanowała decyzję młodych. Ks. Sławomir Sarek, duszpasterz młodzieży i koordynator wyjazdu pomógł przygotować wszystkie niezbędne formalności. - Nie będzie przy nas rodziny, ale będziemy mieli blisko naszych przyjaciół, którzy byli z nami od początku na naszej drodze nawrócenia - podkreśla Kasia. Skromna, biała suknia już się szyje. Po powrocie młoda para planuje przyjęcie dla rodziny.

Reklama

Śladami wuja misjonarza

Wioletta Janik od wielu lat pragnęła wziąć udział w ŚDM z Ojcem Świętym. Według niej takie spotkania są obrazem młodego, żywego i pełnego Ducha Kościoła. Z Brazylią łączy ją szczególny sentyment, ponieważ właśnie tutaj spędził szesnaście lat swojego życia jej wuj śp. ks. Jan Janik. - Kiedy wujek przyjeżdżał do Polski, zawsze z entuzjazmem i radością opowiadał o swoim życiu, posłudze wśród Brazylijczyków. Słuchając go, od najmłodszych lat rodziła sie we mnie chęć poznania tego kraju - opowiada.

Ugości ich Polonia z Kurytyby

Na Świtowe Dni Młodzieży do Rio wybiera się 100 osób z diecezji. Będzie im towarzyszył bp Kazimierz Gurda i kilku kapłanów. 40 uczestników to grupa przygotowująca się przy duszpasterstwie młodzieży. Działają w różnych wspólnotach: „Zarażę Cię Bogiem”, Ruch Światło-Życie, KSM, służba liturgiczna, w DA u ojców kapucynów i DA przy ul. Wesołej. 60 młodych związanych jest ze wspólnotami neokatechumenalnymi. Wyjazd, który odbędzie się w dniach od 9-lipca do 1 sierpnia, będzie zawierał szereg interesujących elementów. 23-28 - to spotkanie z papieżem Franciszkiem. Zaplanowano także zwiedzanie Sao Paulo, sanktuarium Aparecida, wodospadów Iguazú i misji Jezuitów. Naszą młodzież ugości Kurytyba - największy ośrodek polonijny i parafia Księży Chrystusowców, w której pracuje pochodzący z Kielc ks. Kazimierz Długosz. - Papież zaprasza młodzież i zdaje sobie sprawę, że to nie jest za darmo, że wyjazd kosztuje. Ma jednak ufność, podobnie jak i my, w pomoc Ducha Świętego - zaznacza ks. Sarek. Mówi, że już zgłaszają się firmy i osoby prywatne, by pomóc sfinansować młodzieży koszty podróży. Na prośbę bp. Ryczana w parafiach zorganizowano kolektę. Ponadto młodzi zbierają fundusze przez sprzedaż książki „Wierzę. Komentarz do Credo”, którą wydało i przekazało na ten cel Wydawnictwo „Jedność”. Udało się już sprzedać ponad 400 egzemplarzy. Młodzież, najczęściej studenci, podejmują dodatkową pracę. - Chcemy zobaczyć Kościół brazylijski, jego żywotność, świeżość i dynamika może nas zainspirować, to przecież największa wspólnota katolicka na świecie licząca sto milionów wiernych - podkreśla ks. Sarek.

Tagi:
Światowe Dni Młodzieży

Radosny Dzień Młodzieży

2018-04-04 10:34

Marianna Mucha
Edycja toruńska 14/2018, str. I-VII

– Dobrze, że tu jesteście! Bądźcie świadkami miłości Jezusowej i Jego mocy! Diecezja toruńska ma być młoda – to wy ją tworzycie! – tymi słowami zwrócił się w Niedzielę Palmową bp Wiesław Śmigiel do młodych zgromadzonych na diecezjalnych obchodach Światowego Dnia Młodzieży

Renata Czerwińska
Pochód z palmami do katedry Świętych Janów w Toruniu na Mszę św.

Spotkanie rozpoczęło się w toruńskim kościele akademickim energiczną modlitwą, śpiewem i tańcem prowadzonymi przez zespół Synowie z Wyższego Seminarium Duchownego w Toruniu. Klerycy pozytywnie zaskoczyli wielu reggae’owym i rockowym brzmieniem wykonywanych przez nich znanych utworów, takich jak „Nie ma takiego jak Jezus” czy „Uwielbiajcie Pana ludzkich serc bijące dzwony”. Do zgromadzonych dołączył bp Wiesław Śmigiel i pozostał z młodzieżą do końca spotkania.

Po Synach muzyczną pałeczkę przejął zespół Sunday Worship z parafii pw. św. Józefa w Toruniu. Nieco spokojniejszy klimat granych przez nich utworów pomógł się wyciszyć i przygotować na słowa katechezy, którą wygłosił o. Maciej Ziębiec CSsR, duszpasterz akademicki z tej samej parafii. O. Maciej w sugestywny sposób przedstawił różne błędne obrazy Boga, jakie możemy nosić w naszych sercach, gdy zapominamy albo nie zdajemy sobie sprawy z tego, że Bóg jest miłością.

Bóg jest miłością

Uczestnicy Światowego Dnia Młodzieży mieli też okazję wysłuchać świadectw młodych, którzy tego, że Bóg jest miłością, doświadczyli w swoich sercach. Pierwszy z nich to Szymon Bednarski z Grębocina, który podzielił się tym, jak jego życie się zmieniło po tym, gdy dołączył do wspólnoty „Góra Błogosławieństw” i doświadczył działania Ducha Świętego. Drugie świadectwo wygłosił zaproszony gość, Bartek Krakowiak, znany ze strony internetowej „Z buta do Maryi”, na której relacjonował swoją pieszą podróż do Medjugorie. Ci, którzy spodziewali się wyłącznie opowieści o tej pielgrzymce, mogli zostać zaskoczeni, ale na pewno nie zawiedzeni. Bartek opowiedział bowiem historię swojego, niedługiego, bo ledwo 22-letniego, ale naznaczonego wieloma ciężkimi doświadczeniami życia. Trudne dzieciństwo w rodzinie z problemem alkoholowym, życie na ulicy, śmierć nienarodzonego dziecka, narkotyki, myśli samobójcze… Jego życie zaczęło się zmieniać, gdy pojechał na rekolekcje, ale zmiana nie była łatwa i szybka. Rok temu postanowił, że w intencji odnowy swojego życia wyruszy pieszo do Medjugorie, do miejsca kultu Matki Bożej. Od momentu, w którym wrócił do kraju, realizuje pragnienie, jakie Bóg zaszczepił w jego sercu, aby głosić Bożą miłość i ufność w opiekę Maryi.

Po tych wielu pięknych słowach o Bożej miłości i miłosierdziu nadszedł czas, by i młodzież mogła tego doświadczyć. Rozpoczęła się adoracja Najświętszego Sakramentu, a kapłani – w tym bp Wiesław – zasiedli do konfesjonałów. Wielu młodych ludzi skorzystało z okazji, by podczas tego spotkania przystąpić do spowiedzi. Członkowie wspólnot Góra Błogosławieństw, Przymierze Miłosierdzia i Małe Uwielbienie posługiwali w tym czasie modlitwą wstawienniczą.

Dla duszy i dla ciała

Po adoracji młodzież wraz z duszpasterzami i opiekunami wyszła na toruński Rynek Staromiejski, gdzie Ksiądz Biskup poświęcił palmy. Następnie w radosnym pochodzie, ze śpiewem zgromadzeni przeszli do katedry Świętych Janów na Mszę św. W krótkiej, ale treściwej homilii bp Wiesław odniósł się do opisu Męki Pańskiej, wprowadzając w rozpoczynający się Wielki Tydzień. Usłyszeliśmy o najważniejszych wydarzeniach w historii zbawienia – o decyzji naszego Pana, by dla naszego zbawienia umrzeć na krzyżu.

Ostatnim akordem niedzielnego spotkania był poczęstunek. Na nieco zmarzniętych uczestników czekała gorąca zupa, kawa, herbata i ciasto, które rozeszło się w mgnieniu oka. Była to także okazja, by w nieco luźniejszej atmosferze poznać bliżej młodych z innych parafii i wspólnot, a także bp. Wiesława Śmigla i nowego duszpasterza młodzieży ks. Dawida Wasilewskiego. Po poczęstunku młodzież wróciła do domów, a Duszpasterstwo Młodzieży „Kotwica” już zaczyna myśleć o kolejnych wydarzeniach dla młodzieży z naszej diecezji.Marianna Mucha

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stowarzyszenie Przyjaciół Ludzkiego Życia - 1%

Rzym: papieski kamerdyner opowiada o cudach Jana Pawła II

2018-04-23 11:52

st (KAI) / Watykan

O cudach, których był świadkiem dokonanych przez Jana Pawła II opowiada w swojej książce liczący obecnie 83. lata Angelo Gugel, kamerdyner trzech papieży – Jana Pawła I, Jana Pawła II i Benedykta XVI. Wywiad z nim ukazał się na łamach największego włoskiego dziennika „Corriere della Sera”.

Archiwum „Aspektów”

Angelo Gugel, zanim został kamerdynerem był żandarmem watykańskim. Natomiast „cud” o którym opowiada dotyczy jego żony, Marii Luisy. Wyznał, że ich pierwsze dziecko urodziło się martwe. Dlatego postanowili, aby każde z dzieci jako drugie imię otrzymały Maria. Czwarte nazywa się Carla Luciana Maria na cześć Karola (Wojtyły) i papieża Lucianiego. Urodziła się w 1980 r., za wstawiennictwem Jana Pawła II. Podczas tej ostatniej ciąży, wyjaśnia Gugel, pojawiły się poważne problemy. Ginekolodzy z polikliniki Gemelli wykluczyli, że ciąża może być kontynuowana. Pewnego dnia Jan Paweł II powiedział mi: „Dziś odprawiłem Mszę św. za twoją żonę”. 9 kwietnia 1980 Maria Luisa została zabrana na salę operacyjną, by przeprowadzić cesarskie cięcie. Przy wyjściu dr Villani skomentował: „Ktoś musiał bardzo się modlić”. W akcie urodzenia napisał „7.15 rano”. Była to chwila, kiedy podczas porannej Mszy papieża była śpiewano Sanctus. Przy śniadaniu siostra Tobiana Sobotka, przełożona sióstr sercanek w Pałacu Apostolskim, poinformowała papieża, że urodziła się Carla Luciana Maria. „Deo gratias” - wykrzyknął Jan Paweł II i 27 kwietnia ochrzcił ją w kaplicy prywatnej."

Gugel opowiada także o swojej pracy u boku Jana Pawła I i jego niespodziewanej śmierci. Wyklucza, by mogła być spowodowana czym innym, jak przyczynami naturalnymi.

Swoją pracę u boku Jana Pawła II rozpoczął dwa dni po jego wyborze na Stolicę Piotrową. Wspomina, jak papież-Polak prosił go o sprawdzenie, czy właściwie stawia akcenty w języku włoskim. „Dwa miesiące później, spotykając się z moimi byłymi kolegami żandarmerii, wymyślił zdanie, które mnie wprowadziło w osłupienie: «Jeśli źle zaakcentuję jakieś słowo, to w 50 procentach wina Angelo», i uśmiechnął się przy tym do mnie” – wspomina były papieski kamerdyner.

Gugel opowiada także o swoich osobistych doświadczeniach związanych z egzorcyzmami odprawianymi przez Jana Pawła II podczas audiencji generalnej na Placu Świętego Piotra. „Ja też tam byłem. Dziewczyna klęła z pianą na ustach. Jej głos był grobowy. Jeden z biskupów uciekł ze strachu. Ojciec Święty modlił się po łacinie, w skupieniu. W końcu dotknął jej głowy i natychmiast twarz opętanej się uspokoiła i rozpogodziła. Widziałem, jak wykonywał podobny obrzęd w salonie auli Pawła VI, także po audiencji” – twierdzi.

Gugel wspomina także wypady incognito papieża Wojtyły poza Watykan. Podkreśla, że nie o wszystkich pisano w gazetach. Ojciec Święty uwielbiał góry Abruzzo. Wierny kamerdyner dodał, że nigdy nie słyszał od Jana Pawła II w ciągu 27 lat, aby o coś prosił przy stole, bo jadł to, co było.

Najgłębiej przeżył ostatnie chwile Jana Pawła II 2 kwietnia 2005 r. Wraz z całą rodziną był przy łożu Ojca Świętego. „Ostatnia przyszła Carla Luciana Maria. Gdy tylko weszła do pokoju, papież obudził się z letargu, otworzył oczy i uśmiechnął się. Jakby chciał powiedzieć: «Poznaję cię, wiem kim jesteś»” – wspomina Angelo Gugel.

Przypomina, że przez pierwszych dziewięć miesięcy pontyfikatu był też kamerdynerem Benedykta XVI, chociaż czasami później, pomimo, że już był emerytem był też proszony o pomoc. W 2010 roku przez cały sierpień był z Ojcem Świętym w Castel Gandolfo. „Na koniec powiedziałem mu, że czułem się jak w rodzinie. Odpowiedział: «Ależ zawsze jesteś tutaj w rodzinie!»” - wspomina. Dodaje, że niedawno ponownie odwiedził Benedykta XVI. „Widziałem, że jest bardzo świadomy tego, co się dzieje. Tylko nogi są niepewne. Jest zmuszony do odprawiania Mszy św. na siedząco” – powiedział w wywiadzie dla Corriere della Sera były kamerdyner trzech papieży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: w sobotę beatyfikacja Hanny Chrzanowskiej

2018-04-24 20:11

md / Kraków (KAI)

Beatyfikacja Hanny Chrzanowskiej doskonale wpisuje się w rocznice 100-lecia odzyskania niepodległości i 40-lecia pontyfikatu Jana Pawła II – powiedział abp Marek Jędraszewski, który uczestniczył we wtorek w spotkaniu z dziennikarzami przed sobotnimi uroczystościami wyniesienia na ołtarze krakowskiej pielęgniarki. Udział w nich zapowiedziało m.in. kilkudziesięciu członków rodziny przyszłej błogosławionej, w tym jej chrześniak.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Hanna Chrzanowska, pionierka pielęgniarstwa społecznego i współpracownica Karola Wojtyły, zostanie beatyfikowana w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach 20 lat po wszczęciu procesu beatyfikacyjnego i 45 lat po swojej śmierci.

Uroczysta msza św. rozpocznie się w sobotę o godz. 10.00, ale już od 9.00 trwać będzie modlitewne przygotowanie do tego wydarzenia. Do tej godziny również będzie możliwe wejście do bazyliki.

Podczas konferencji poinformowano, że liturgia pod przewodnictwem legata papieskiego kard. Angelo Amato sprawowana będzie w języku łacińskim. Obrzęd beatyfikacyjny rozpocznie się tuż po akcie pokuty, kiedy to metropolita krakowski poprosi o beatyfikację służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej. Następnie postulator procesu ks. Mieczysław Niepsuj odczyta jej krótką biografię, a legat papieski - list apostolski, którym Ojciec Święty wpisał Hannę Chrzanowską do grona błogosławionych. Potem, przy śpiewie Alleluja, nastąpi uroczyste odsłonięcie obrazu beatyfikacyjnego.

Jak powiedziała prezes Katolickiego Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych Izabela Ćwiertnia, obraz beatyfikacyjny został namalowany na podstawie fotografii Hanny Chrzanowskiej przez Zbigniewa Juszczaka. Przedstawia on wizerunek 30-letniej Hanny. Po beatyfikacji trafi do kościoła św. Mikołaja i zostanie umieszczony w kaplicy dedykowanej przyszłej błogosławionej.

W czasie procesji z relikwiami śpiewana będzie inwokacja do bł. Hanny Chrzanowskiej, specjalnie przygotowana na tę uroczystość. Relikwiarz w procesji nieść będzie Helena Matoga, wicepostulatorka w procesie beatyfikacyjnym krakowskiej pielęgniarki. Ma on kształt serca, w które wkomponowane zostały relikwie. Nad nimi umieszczony jest symboliczny czepek pielęgniarski. Wykonawcą relikwiarza jest Marek Nowak.

Ks. Aleksander Wójtowicz, wicerektor Sanktuarium Bożego Miłosierdzia poinformował, że w bazylice Bożego Miłosierdzia przygotowano 2 tys. miejsc dla zaproszonych gości. W tej grupie znajduje się 300 osób na wózkach inwalidzkich i ich opiekunowie, przedstawiciele środowisk medycznych z Polski, reprezentanci międzynarodowych stowarzyszeń pielęgniarskich, m. in. z Watykanu, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, władze państwowe i samorządowe oraz kilkudziesięciu członków rodziny Hanny Chrzanowskiej, w tym jej chrześniak. Zapowiadany jest udział ponad 30 polskich biskupów oraz kilkuset księży. Do bazyliki obowiązują karty wstępu koloru niebieskiego i tylko one uprawniają do wejścia do świątyni.

Pozostali uczestnicy uroczystości mają wstęp na błonia wokół bazyliki łagiewnickiej. Przygotowano dla nich dwa telebimy. Uprawniające do wejścia na błonia bezpłatne karty wstępu koloru zielonego można odbierać w trzech miejscach: w krakowskiej kurii, w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia oraz w kościele św. Mikołaja. Bilety, których przygotowano w liczbie 20 tys., mogą otrzymać zarówno osoby indywidualne, jak i grupy pielgrzymów. Organizatorzy zapewniają jednak, że na miejsce celebracji dostaną się również osoby, które nie posiadają karty wstępu.

Identyfikatory dla koncelebransów są do odebrania w notariacie Kurii Metropolitalnej w godzinach urzędowania.

Podczas uroczystości posługę medyczną pełnić będzie służba maltańska, pogotowie ratunkowe oraz pielęgniarki.

Hanna Chrzanowska była pionierką pielęgniarstwa społecznego i parafialnego, bliską współpracownicą kard. Karola Wojtyły. Towarzyszenie chorym było istotą jej misji, której poświęciła osobiste życie, siły, czas i oszczędności. Wyznaczyła standardy nowoczesnej opieki nad chorymi, której fundamentem jest nie tylko niesienie ulgi w bólu fizycznym, ale także pomoc duchowa. Zmarła 29 kwietnia 1973 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem