Reklama

100 modlitw za Polskę i kalendarz Katolika Patrioty

Myśl na tydzień - abp Józef Michalik

2014-07-17 08:59

BOŻENA SZTAJNER

25.04.2016 - 02.05.2016
Warto i trzeba pokazywać piękno życia chrześcijańskiego, które jest przypominaniem godności człowieka, przypominaniem, że jesteś ważny przed Bogiem.

18.04.2016 - 25.04.2016
Dzisiaj nie wystarczy chodzić do kościoła i raz kiedyś do spowiedzi, do Komunii świętej. Nie wystarczy. Każda rodzina, każdy chrześcijanin musi się dziś dodatkowo zaangażować, jeśli chcemy, by wiara przetrwała.

11.04.2016 - 18.04.2016
Polska jest narodem ochrzczonym, jest narodem chrześcijańskim, jest narodem katolickim, ma obowiązki z tego płynące, ma poczucie godności, ma łaskę Bożą, ma przed sobą perspektywy dalekosiężne.

04.04.2016 - 11.04.2016
W Polsce od wieków religia i kultura są wobec siebie przyjazne, ale nie podporządkowane sobie wzajemnie. Są jakby dwoma płucami człowieka i całego narodu.

29.02.2016 - 07.03.2016
Bądźcie trzeźwi, czuwajcie. Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży, szukając, kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie sie jemu.

22.02.2016 - 29.02.2016
Dziecku nie powinno się mówić „zmów pacierz”, tylko „zmówmy pacierz”; nie powinno się mówić „idź do kościoła”, tylko „idziemy do kościoła”. To powinno wejść bardzo naturalnie w życie dziecka i stać się dla niego oddechem codzienności, umożliwić spokojny rozwój duchowy.

08.02.2016 - 15.02.2016
Kiedy małe dziecko podchodzi do kominka, na którym płonie ogień, rodzice czuwają, by nie zrobiło sobie krzywdy. Podobną rolę powinni odgrywać, w czasie wchodzenia dziecka w życie dojrzałej wiary. Comiesięczne spotkania młodych przed bierzmowaniem powinny być połączone z Eucharystią i katechezą także dla rodziców.

01.02.2016 - 08.02.2016
Odwracanie się od Kościoła jako rzeczywistości, w której przebywa i działa pośród ludzi i poprzez ludzi sam Bóg, rodzi się z podobnych powodów, co gardzenie domem rodzinnym. Tym źródłem, i powodem jednocześnie, jest niekiedy niewiedza, brak wiary, a najczęściej grzech.

25.01.2016 - 01.02.2016
Chrzest to początek nowego życia w Chrystusie, życia Duchem Świętym w Kościele. Juz nikt i nic nie unicestwi naszego związku ze zbawcza śmiercią Chrystusa, chyba ze sami - przez śmiertelny grzech - utniemy nasz kontakt z Nim, ale znamię łączności (trwały fundament) pozostanie.

18.01.2016 - 25.01.2016
Wiara, właśnie dlatego, że jest aktem wolności, wymaga również odpowiedzialności społecznej za to, w co się wierzy.

11.01.2016 - 18.01.2016 Chcąc zabezpieczyć katolickie wzrastanie dziecka w wierze, Kościół „ofiaruje” mu rodziców chrzestnych. Mają oni zatroszczyć się o zaspokojenie „głodu duszy”, czyli o katolickie wychowanie dziecka, zwłaszcza w sytuacji obojętności czy nawet ateizmu jego rodziców.

4.01.2016 - 11.01.2015
Bez liturgii i sakramentów wyznanie wiary nie byłoby skuteczne. Gdyż brakowałoby mu łaski, która wspiera świadectwo chrześcijan. Podobnie, nauczanie Katechizmu na temat życia moralnego nabiera swego pełnego znaczenia, jeżeli powiązane jest z wiarą, liturgią i modlitwą.

28.12. 2015 - 04.01.2016
Nadzwyczajny Rok Miłosierdzia jest dodatkową motywacją do pielęgnowania wrażliwości na drugiego człowieka, a uczynki miłosierne względem duszy i względem ciała, ze wskazaniem na czwarty, który mówi „Podróżnych w dom przyjąć”, stają się potrzebą chwili przemyskiego Ein Karim.

30.11.2015 - 07.12.2015
Praktyki ascetyczne powinny angażować człowieka i nie jest istotne, czy są one na poziomie cnót heroicznych czy są to drobne czynności codzienne. Ważne jest, aby sprzyjały duchowemu wzrostowi i pomogły człowiekowi, który stoi obok, a przy tym, jak podpowiada Ewangelia, pozostały w ukryciu.

23.11.2015 - 30.11.2015
Grzech to nie tylko zło potępienia, ale jeszcze bardziej dramatyczna chęć zdeptania Boga w samym sobie, pogarda Bożym prawem, to pogarda sobą samym, to odrażające wymądrzanie się człowieka przed Bogiem i dowód kolejny naszej ludzkiej pychy (jakże śmieszny!).

2.11.2015 - 09.11.2015
Praktyki ascetyczne powinny angażować człowieka i nie jest istotne, czy są one na poziomie cnót heroicznych, czy są to drobne czynności codzienne. Ważne jest, aby sprzyjały duchowemu wzrostowi i pomogły człowiekowi, który stoi obok, a przy tym, jak podpowiada Ewangelia, pozostały w ukryciu.

19.10.2015 - 26.10.2015
Kościół potrzebuje nie tylko teologów, ale świętych! Nie jest ważną rzeczą, czy katolicy zostaną tradycyjni czy postępowi, ale czy zdobędą się na to, aby zachować wierność krzyżowi aż do męczeństwa włącznie, czy w centrum myślenia i działania postawią krzyż z wszelkimi jego konsekwencjami.

17.08.2015 - 24.08.2015
Mądrość Bożego Objawienia zawartego na kartach Biblii uspokaja nas, że choć życie „biegnie” naprzód, czasy się zmieniają, to jednak pewne sprawy są stałe. Jezus Chrystus jest stałym punktem odniesienia dla każdego chrześcijanina, dla każdego katechety i duszpasterza.

03.08.2015 - 10.08.2015
Źródłem kapłańskiej siły jest jedność z Chrystusem, a drogą do niej pokora, bo Bóg pokornym łaskę daje, pysznym się sprzeciwia.

06.07.2015 - 13.07.2015
Głoszenie Ewangelii, przejęcie odpowiedzialności za Kościół, za Chrystusa, za wiarę w dzisiejszym świecie to jest zadanie dla każdego z nas. Chrześcijanin nie może się chować.

29.06.2015 - 06.07.2015
Każdy człowiek, w tym miejscu, gdzie jest, każda zakonnica, każdy zakonnik, kapłan i każdy chrześcijanin w wizji Kościoła i wizji Boga jest ogromnie ważny.

25.05.2015 - 01.06.2015
Egoizm i skoncentrowanie na sobie zasłania prawdę o rzeczywistości drugiego człowieka, a także uniemożliwia poznawcze przeżycie wielkości Boga.

04.05.2015 - 11.05.2015
Wielka, mocna wiara kapłanów staje się zawsze fundamentem wiary chrześcijan. Budowniczymi są ludzie, ale jej dawcą jest Bóg.

27.04.2015 - 04.05.2015
Najdoskonalszą świątynią Bożej obecności jest serce człowieka, a właściwie on cały, jego umysł, uczucia, ciało człowieka. Tajemnica człowieka jest odbiciem tajemnicy Pana Boga.

20.04.2015 - 27.04.2015
Kultura słowa jest ściśle związana z kulturą serca, które rodzi słowo dobre i piękne.

07.04.2015 - 13.04.2015
Do heroizmu dojrzewa się codziennie, wypowiadając z coraz pełniejszym zrozumieniem słowa zrodzone w sercu, w kontakcie z żywym Słowem Bożym, przekraczając barierę spojrzenia wiarą na każde z szarych wydarzeń.

07.04.2015 - 13.04.2015
Tylko człowiek żywej wiary, zjednoczony z Bogiem przez łaskę wiary, trwający w niej przez modlitwę, będzie w stanie świadczyć wiarygodnie, że Ten, którego spotkał w Słowie, w Sakramencie, w drugim człowieku, żyje i że ma wpływ na życie.

30.03.2015 - 6.04.2015
Nabierzmy odwagi, aby światłem wiary prześwietlić nasze sumienia. Zawsze jest coś do poprawienia.

23.03.2015 - 30.03.2015
Wiara ukazuje cel życia, obowiązujący we wszystkich okolicznościach. Jest nim Bóg - albo Go przyjmiesz całym sobą i na zawsze, albo Go na zawsze stracisz.

16.03.2015 - 23.03.2015
Wielki Post to przede wszystkim czas łaski i wielkiego miłosierdzia Bożego dla nas wszystkich.

09.03.2015 - 16.03.2015
Wiary chrześcijańskiej nie da się oddzielić od życia.

02.03.2015 - 09.03.2015
Im świętszy człowiek, im głębsza wiara i miłość do Boga, tym większy ból z najmniejszego potknięcia.

23.02.2015 - 02.03.2015
Jako ludzie jesteśmy słabi i potrzebujemy nawrócenia. Bóg szanuje naszą wolność, ale czeka na nasze powroty i jak Ojciec syna marnotrawnego wita nas za każdym razem otwartymi ramionami.

09.02.2015 - 16.02.2015
Akcja Katolicka i KSM nie istnieją dla siebie, ale po to, aby móc pomagać Kościołowi.

02.02.2015 - 09.02.2015
Bóg jest większy niż nasze grzechy, ale też jest większy niż ludzkie sukcesy i warto w jedności z Nim tworzyć hierarchię naszych potrzeb, oczekiwań i działań.

26.01.2015 - 02.02.2015
Bóg jest większy niż nasze grzechy, ale też jest większy niż ludzkie sukcesy i warto w jedności z Nim tworzyć hierarchię naszych potrzeb, oczekiwań i działań.

19.01.2015 - 26.01.2015
Zło pozostaje w nas i ranić nas będzie dopóki nie zwrócimy się do Boga, nie przypomnimy sobie Jego miłosierdzia...

12.01.2015 - 19.01.2015
Człowiek jest wart miłości Bożej, bo przychodzi Boży Syn na ten świat, staje się człowiekiem. To przesłanie do nas, abyśmy na każdego człowieka próbowali patrzeć oczyma Bożymi.

29.12.2014 - 05.01.2015
Rodzina jest święta, ta świętość wypływa z faktu, że sam Stwórca wpisał ją w naturę człowieka.

08.12.2014 - 15.12.2014
Chrześcijanin musi być radykalny w miłości.

01.12.2014 - 08.12.2014
Nie wolno zmuszać do współpracy w złem. Życie człowieka jest święte i sumienie człowieka jest święte. I łamanie sumienia jest niegodziwością, przed tym trzeba się bronić.

24.11.2014 - 01.12.2014
Czas najwyższy, aby przestać dzielić Polskę i ludzi na konserwatywnych i liberalnych, na otwartych i zamkniętych, ale zacząć mówić o uczciwych i nieuczciwych.

17.11.2014 - 24.11.2014
Wiary nie można zamykać tylko do wewnętrznego przeżycia, do liturgii w kościele. Ta liturgia ma się przedłużać przez całe nasze życie.

10.11.2014 - 17.11.2014
Świętość jest najpiękniejszym owocem współpracy człowieka z łaską Bożą.

03.11.2014 - 10.11.2014
Naród nasz czeka na polityków, którzy będą kierować się w swoim życiu osobistym i w życiu publicznym przykazaniami Boga.

27.10.2014 - 03.11.2014
Człowiek musi poznać prawdę o sobie, musi wiedzieć, kim jest i jaki jest cel jego życia.

20.10.2014 - 27.10.2014
Zawsze po wielkiej katastrofie trzeba zrobić coś dobrego dla życia.

13.10.2014 - 20.10.2014
Ludzi można dzielić nie tyle na wierzących i niewierzących, ale raczej na modlących się i niemodlących.

06.10.2014 - 12.10.2014
Katecheta jest przede wszystkim i ponad wszystko głosicielem Słowa Bożego.

29.09.2014 - 06.10.2014
Wiara mówi mi, kim ja jestem.

22.09.2014 - 29.09.2014
Nie żałujmy czasu i serca, żeby kontaktować się z Bogiem.

15.09.2014 - 22.09.2014
Warto tak wychowywać naszych synów i córki, aby umieli dzielić się swymi zdobyczami i swoim czasem z innymi. To oni bowiem tworzą wizerunek Polaka i polskiej rodziny na dzisiejsze czasy.

08.09.2014 - 15.09.2014
Wiara, to przyjęty dar kontaktu z Bogiem, ale i zadanie ożywienia innych tym ziarnem, które ma wydawać owoce, inaczej zaniknie, uschnie.

01.09.2014 - 08.09.2014
Rodzina, to punkt odniesienia dla każdego z nas, miejsce, w którym wyrośliśmy, to bliscy ludzie, którzy stali się drogowskazami albo przestrogą na całe nasze życie.

25.08.2014 - 01.09.2014
Siłą Kościoła w Polsce jest jedność

18-25.08.2014
Każde zdanie z Ewangelii to więcej niż doktoraty, bo to jest Boże Słowo. Ale żeby je przyjąć, potrzebna jest droga modlitwy.

11-18.08.2014
Pamiętajmy, że okres wakacji nie zwalnia nas, ani naszych dzieci, ani naszych gości od obowiązków sumienia, od niedzielnej Mszy św., od przykazania szacunku dla starszych i rodziców, od obowiązku zachowania czystości i wszystkich pięknych Bożych przykazań.

04-11.08.2014
Pamiętajmy, że okres wakacji nie zwalnia nas, ani naszych dzieci, ani naszych gości od obowiązków sumienia, od niedzielnej Mszy św., od przykazania szacunku dla starszych i rodziców, od obowiązku zachowania czystości i wszystkich pięknych Bożych przykazań.

28.07-04.08.2014
Dzisiaj potrzebni są świeccy, którzy nie będą bali się zabierać głosu na temat wiary.

21-27.07.2014
Wdzięczność Panu Bogu, że mogę dotykać wiary ludzi, bo to jest krzepiące dla biskupa.

Tagi:
abp Józef Michalik Myśl na tydzień

Abp Michalik: To był pontyfikat na miarę wieków

2018-10-13 16:23

Rozmawiała Marta Dalgiewicz / Przemyśl (KAI)

Kardynał Karol Wojtyła był wśród papabile już podczas sierpniowego konklawe – podkreśla abp Józef Michalik. Opisuje atmosferę, jaka panowała w Papieskim Kolegium Polskim w Rzymie przed wyjazdem kardynała na konklawe i pierwsze chwile z Ojcem Świętym po wyborze. „Nie ma wątpliwości, że to był pontyfikat na miarę wieków. Nie jednego wieku, ale wieków” – podkreśla. Dodaje, że Jan Paweł II był człowiekiem, który „odpoczywał przy ludziach. A jak już był fizycznie nimi zmęczony to odpoczywał przy Panu Bogu, na modlitwie”.

Zdzisław Sowiński

Abp Józef Michalik: Właściwie to dwa razy w 1978 roku przeżywaliśmy odejście księdza kardynała Karola Wojtyły z Papieskiego Kolegium Polskiego, w którym przez całe lata się zatrzymywał. Mieliśmy dwa pożegnania przed konklawe – pierwsze tuż po śmierci Pawła VI, kiedy został wybrany Jan Paweł I. Już wtedy mówiło się o możliwościach wyboru kardynała Wojtyły na papieża. Atmosfera w naszym Kolegium też wskazywała, że ten wybór jest możliwy.

Trzeba by dodać, że Kolegium to dom dla polskich księży studentów, założony przez Księży Zmartwychwstańców w 1866 r. Ja w Kolegium mieszkałem od lutego 1978 r., natomiast od lipca byłem rektorem. Było tam wówczas dwudziestu kilku studentów, przebywających na stałe, a gościnnie zatrzymywali się biskupi. Kard. Wojtyła zawsze się tam zatrzymywał z ks. Dziwiszem, gdy przyjeżdżał do Rzymu na jakieś spotkania czy zebrania, także przed konklawe w sierpniu 1978 r. Już wtedy trochę w tej „trawie piszczało”, bym powiedział. Kardynał Wojtyła był przecież znany wśród kardynałów całego świata, miał duże kontakty, często Paweł VI go wyznaczał do różnych komisji, powierzył mu nawet wygłoszenie rekolekcji do Kurii Rzymskiej. To wszystko stworzyło tę atmosferę, że kard. Wojtyła znalazł się wśród papabile.

- Papieżem został jednak kard. Albino Luciani, który przybrał imię Jana Pawła I. Nikt nie przypuszczał, że ten pontyfikat będzie tak krótki. Po nagłej śmierci papieża, rozpoczyna się kolejne, październikowe konklawe. Kardynał Wojtyła ponownie wyjeżdża z Papieskiego Kolegium Polskiego przy Piazza Remuria 2A. Jak się później okazało – po raz ostatni.

- – Na 14 października zaplanowany był bardziej uroczysty obiad przed odjazdem kard. Wojtyły na konklawe. Tego dnia rano otrzymałem telefon od sióstr sercanek, opiekujących się biskupem Deskurem – przyjacielem kard. Wojtyły jeszcze z lat seminaryjnych – że bp Deskur zasłabł i że znaleziono go nieprzytomnego. Kardynał jak tylko się o tym dowiedział, zdecydował, że chce go odwiedzić. Widziałem wtedy, że w nim coś walczyło ze sobą. Później, gdy już jako papieża spytałem: „Czy Ojciec Święty nie miał jakiś przeczuć?”, odpowiedział: „Wiesz, jak bp Deskur zasłabł, to ja zrozumiałem, że coś niezwykłego się zaczyna dziać.” Ta choroba, to odsunięcie przyjaciela, najbliższego człowieka w Kurii Rzymskiej było jakimś znakiem dla księdza kardynała.
W czasie obiadu w Kolegium pożegnaliśmy kard. Wojtyłę. Choć na konklawe kardynałowie wchodzili o 5 po południu, kard. Wojtyła wyjechał z Kolegium tuż po obiedzie, by móc jeszcze odwiedzić księdza biskupa Deskura w klinice Gemelli. Już przy samochodzie powiedziałem: „Niech Ksiądz Kardynał jednak pamięta, żeby wrócił do Kolegium”. „Wrócę, wrócę, bądź spokojny!” – powiedział. Na co dodałem: „Czy na purpurowo, czy na biało, to mam nadzieję, że Ksiądz Kardynał wróci”.

- Jak wspomina Ksiądz Arcybiskup sam dzień wyboru Jana Pawła II?

- W międzyczasie padały różne przewidywania, prowadziliśmy rozmowy, m. in. z ks. Stanisławem Dziwiszem, który wrócił ze swoich spotkań i mówił o tym, czego się wśród kardynałów dowiedział. Ja z kolei uważałem, że im dłużej trwa ten wybór to tym lepiej dla nas, bo wtedy będzie wybrany nasz kardynał.
To nie było tylko pobożne życzenie... Pracowałem wtedy w Papieskiej Radzie do Spraw Świeckich, gdzie kardynałem przewodniczącym był kard. Opilio Rossi, bardzo świętobliwy człowiek, który poprosił mnie kiedyś i pyta: „Proszę księdza, co księża sądzą o kardynale Wyszyńskim, jak warszawscy księża odbierają kardynała Wyszyńskiego?”.

- Powiedziałem, co czułem i myślę sobie: „Aha, będzie drugie pytanie”. Ksiądz kard. prymas był przecież już starszym, schorowanym człowiekiem – to już nie był dla elektorów ten kandydat. I rzeczywiście padło następne pytanie: „A co księża krakowscy mówią, jak się odnoszą do kardynała Wojtyły?” Ja na to odpowiadam: „Powiem księdzu kardynałowi , że księża krakowscy mówią, że nie chcą, żeby był wybrany papieżem”. „A dlaczego?” – pyta zdziwiony kard. Rossi. „Bo wiedzą, kogo stracą, a nie wiedzą, kogo zyskają” – mówię. Zaczął się śmiać i już dalszych pytań nie zadawał. To był dla mnie taki mały dowód, że kardynałowie włoscy szukają kandydatów i zbierają wiadomości o naszym Kardynale.

- Podczas konklawe nie wychodziłem na czas ogłoszeń na plac Świętego Piotra, natomiast po pracy – biuro pracowało do południa – starałem się być w domu. Przypuszczałem, że gdyby nasz kardynał został wybrany papieżem, to będzie nalot dziennikarzy. I wcale się nie pomyliłem!
16 października kilku naszych księży było na placu, my w Kolegium pilnie śledziliśmy wiadomości w telewizji. W ten sposób byłem świadkiem tego, jakie zaistniało wtedy poruszenie. Na wiadomość, że został wybrany kard. Wojtyła, wszyscy poszliśmy sprzed telewizora do kaplicy zaśpiewać „Te Deum”. Pomodliliśmy się za nowego papieża i czekaliśmy, co będzie dalej.

- Kiedy nastąpiło to pierwsze spotkanie z nowo wybranym Papieżem?

- Pierwsze spotkanie nastąpiło nazajutrz. Po wyborze Ojciec Święty został jeszcze w tej samej celi, w tym samym pokoju. Nie było wówczas takich warunków, jakie mają teraz kardynałowie, że każdy ma pokój z łazienką w Domu św. Marty (nota bene wybudowanym przez Jana Pawła II).
Wtedy watykańskie biura zamieniano na cele mieszkalne, każdy otrzymywał wiadro wody i miskę do mycia i tam trwał. Dopiero na następny dzień zostało rozwiązane zebranie kardynałów. Ksiądz Dziwisz przyjechał i mówi: „Zawieziemy Ojcu Świętemu te rzeczy, które zostały w Kolegium”. Tych rzeczy nie było wiele, bo ks. kardynał jak przyjeżdżał to miał zawsze tylko dwie walizki: w jednej książki, a w drugiej rzeczy osobiste.
Pojechaliśmy do Pałacu Apostolskiego dość późno wieczorem, około 21. Strażnicy watykańscy nie pytali nas o żadne przepustki, bo jak tylko zobaczyli ks. Dziwisza to mówili: „Segretario del Santo Padre” – sekretarz Ojca Świętego. Już go znali!
Wjechaliśmy windą i poszliśmy do kaplicy, gdzie klęczał Ojciec Święty. Pomodliłem się dłuższą chwilę, ale myślę, że jest przecież już późno, a ja muszę wrócić, nie mogę tutaj zostawać. Podszedłem więc do klęczącego Ojca Świętego, by go powitać. Papież mówi: „Poczekaj, poczekaj trochę, zaraz się spotkamy”. W kaplicy był też drugi sekretarz – ks. prał. Maghee (Irlandczyk był wcześniej drugim sekretarzem Pawła VI). Trwaliśmy jeszcze chwilę na modlitwie. Potem Ojciec Święty zaczął nas oprowadzać po swoim nowym domu. Opowiadał nam, kiedy pierwszy raz tu był, wspominał m. in. wizytę na obiedzie u Pawła VI. Obejrzeliśmy całe mieszkanie, łącznie z gabinetem dentystycznym i przyległą biblioteką. Papież dzielił się wrażeniami, pierwszymi spotkaniami, bo już i na obiedzie, i na kolacji byli w Pałacu Apostolskim goście, m.in. kard. Wyszyński. Prymas zapytał wtedy Papieża, jak się czuje, na co ten odpowiedział: „Jak bym tu zawsze był”. „To właśnie jest ta łaska Boża, łaska stanu” – skomentował kard. Wyszyński.
Naprawdę widać było, że Ojciec Święty wziął już niejako w posiadanie to miejsce. Potem jak zwykle żartował. „Ksiądz Dziwisz jest bardzo smutny, a nawet miał łzy w oczach – mówi – a ja go pocieszałem, mówiąc «Stasiu, nie martw się, ty możesz do Polski pojechać, ja nie mogę»”. Zapraszał też nas do siebie: „To teraz przychodźcie na zsiadłe mleko. Nie wiem, czy tu mają”.

- W pewnym momencie Papież mówi do mnie: „Deskur, patrz, ten Deskur...” W nim to wciąż było, bardzo to przeżywał. Powiedziałem wtedy: „To jest palec Boży, proszę Ojca Świętego”. Papież zapytał, co o tym myślę. Wyjaśniłem, że moim zdaniem Pan Bóg niejako odsunął biskupa Deskura, żeby nowy papież nie liczył na niego, bo tylko Duch Święty, tylko pomoc Boża jest mu odtąd potrzebna i to będzie jego siła. Papież popatrzył na mnie, ja – młody ksiądz – pozwoliłem sobie papieżowi rad udzielać... Ale to była spontaniczna rozmowa. Myślę, że ten Boży plan się właśnie realizował.

- Ciekawe jest też to, że potem z reguły przez wszystkie lata Ojciec Święty zapraszał do siebie 16 października o godz. 17.00 na spotkanie i na Mszę Świętą tych, którzy w tym czasie byli przy nim. Było to wąskie grono osób jak ks. Dziwisz czy kard. Deskur, gdy wyzdrowiał. Ojciec Święty uważał, że ci ludzie są mu dani przez Pana Boga i wraz z nimi chciał ponownie przeżywać tę rocznicę, modlitwę, Mszę św. Potem zazwyczaj była kolacja i ks. Dziwisz odtwarzał z taśmy magnetofonowej „Annuntio vobis gaudium magnum” – tę zapowiedź wyboru papieża. Zawsze była to miła, rodzinna atmosfera.

- Jak zapamiętał Ksiądz Arcybiskup inaugurację pontyfikatu 22 października?

- - To było ogromne wydarzenie, wielka uroczystość. Przyjechali najbliżsi Ojcu Świętemu księża z Krakowa, ale też i z całej Polski. Na placu Świętego Piotra padły słynne słowa: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi”, „Nie bójcie się Chrystusa”. Potem homagium złożyli kardynałowie z kard. Wyszyńskim.
Niezapomniane wrażenie zrobił ten widok, kiedy papież klęczy przed kardynałem, a kardynał przed papieżem. Na klęcząco, w pokorze obydwaj wobec Pana Boga się spotykali. Później w auli Pawła VI odbyło się spotkanie z Polakami, ogromnie wzruszające i piękne. Właśnie wtedy zaśpiewano: „Góralu, czy ci nie żal...” Wprawdzie ks. kard. Wojtyła nie był ściśle góralem, ale ten region i ta piosenka – tak bardzo wymowna – była wtedy jakimś symbolem. I te słowa Jana Pawła II, że nie byłoby Następcy Św. Piotra dzisiaj, gdyby nie posługa, nie charyzmat kard. Wyszyńskiego. To był gest wielkiej wdzięczności i takiej więzi braterskiej. Trzeba powiedzieć, że to było bardzo budujące.
Entuzjazm i nadzieja rozwijały się z każdym dniem. Ojciec Święty natychmiast znalazł wspólny język z ludźmi. Stało się coś niebywałego, wszyscy byli ciekawi, co ten papież powie, jak się zachowa, jaki gest wykona. W czasie inauguracji pontyfikatu Ojciec Święty poszedł do chorych. Wszyscy byli zdumieni, także strażnicy.
Ks. Dziwisz opowiadał potem, że jak tylko papież wyszedł do chorych, strażnicy dopadli go, mówiąc: „Księże, niech ksiądz ratuje, bo Ojca Świętego zdepczą”. „Zostawcie, jak zdepczą raz, nie pójdzie drugi raz” – odpowiedział ks. Dziwisz. Ojciec Święty się śmiał, jak tego słuchał. Chorzy nie mogli przyjść do niego, to papież poszedł do nich.
Wszystkie te gesty odbierano jako symbole otwarcia Papieża, znak życzliwości, tej bliskości z ludźmi, także cierpiącymi. Ludzie widzieli, że ten papież jest autentyczny, że to nie jest sztuczne, to nie jest poza.
Jan Paweł II zaczął od razu odwiedzać rzymskie kościoły i parafie, chciał poznać tamtejsze duszpasterstwo, spotykać ludzi. Dzięki temu miał rozeznanie w diecezji rzymskiej, którą uważał za swoją diecezję. Regularnie odwiedzał seminarium rzymskie, święcił księży. To świadczyło o tym, że ten papież ma bardzo duszpasterskie spojrzenie. Profesor uniwersytecki, filozof, teolog, a jednocześnie duszpasterz. Ta wszechstronność powoli się ujawniała i ludzie bardzo dobrze to przyjmowali.

- Jeśli możemy jeszcze wrócić do chwil tuż po wyborze. Ksiądz Arcybiskup wspomniał, że spodziewał się nalotu dziennikarzy na Kolegium Polskie. Czy tak rzeczywiście się stało?

- O tak! Natychmiast były telefony. Przez całą noc właściwie nie można było usnąć, bo dzwoniono z różnych stron świata. Dziennikarze zaczęli też dobijać się do Kolegium, żeby zobaczyć, skąd papież wyjechał. Umówiłem wszystkich na następny dzień, powiedziałem, w jakich godzinach będzie okazja zobaczyć pokoje gościnne, gdzie mieszkał w Rzymie kard. Wojtyła. Pamiętam, padał wtedy deszcz, ale dziennikarzy przyszło sporo. Obejrzeli te pokoje i niestety byli nieco rozczarowani, bo mieszkanie było skromne, zwyczajne. Pytali o Papieża, o to, co jadł, co lubi. Próbowaliśmy na te wszystkie pytania odpowiadać.

- Ksiądz Kardynał Wojtyła wrócił do Kolegium na biało, jako papież?

- Wrócił i to też było bardzo ciekawe spotkanie. Ja w tym czasie musiałem zacząć remont Kolegium, ponieważ część dobudowana przez księdza Strojnego po wojnie zaczęła się osuwać, pękła ściana spoinowa i trzeba ją było wymienić. To był dosyć poważny remont, który przeprowadzaliśmy w 1979 r., finał prac był przewidziany na koniec listopada. A tu nagle otrzymuję telefon, że jutro – dokładnie w rocznicę wyjazdu na konklawe – Ojciec Święty przyjedzie do Kolegium. Robotnikom powiedziałem, że wstrzymujemy prace, niech uporządkują plac. Zaprosiłem sąsiadów i znajomych księży.
Zgodnie z zapowiedzią, 14 października 1979 r. Papież przyjechał do Kolegium na kolację. Jest nawet nagranie z tego spotkania, na szczęście któryś z księży podsunął magnetofon. Ojciec Święty nawiązał wtedy do naszych rozmów sprzed konklawe: „Ksiądz Rektor namawiał mnie przed wyjazdem , żebym się dał wybrać papieżem, to będzie winda w Kolegium. Ja przyjeżdżam po roku, a tu windy nie ma”.

- Podszedłem do ks. Dziwisza i mówię: „Stasiu, słyszałeś co Ojciec Święty powiedział”. „Ty nie znasz papieża, że lubi żartować” – odpowiada ks. Dziwisz. „Ale ten żart będzie cię sporo kosztował” – skwitowałem. Na drugi dzień zamówiłem windziarzy i zrobiliśmy windę. Powiedziałem jednak Ojcu Świętemu, że nie będziemy jej używać, dopóki jej nie poświęci.

- Papież obawiał się, że pojawią się głosy, że on tylko do tego kolegium jeździ. „Ojciec Święty znajdzie sposób” – powiedziałem. I Papież znalazł sposób, bo przyjechał odwiedzić Kolegium Holenderskie, które było niedaleko naszego i potem przyszedł do nas – poświęcił tę windę i nią się przejechał, co uwieczniono na zdjęciach.
Jan Paweł II zapraszał nas też do siebie, na przykład na śpiewanie kolęd, połączone z loterią drobiazgów, które otrzymywał w czasie audiencji – jakieś pióro, jakaś lampa, obrazek czy inny drobiazg. A myśmy się budowali jego obecnością.

- Jak z perspektywy czasu, już po odejściu Jana Pawła II do wieczności, oceniłby Ksiądz Arcybiskup ten pontyfikat?

- Nie ma wątpliwości, że to był pontyfikat na miarę wieków. Nie jednego wieku, ale wieków. Po pierwsze dlatego, że Ojciec Święty wniósł nowy oddech w rytm życia Kościoła. I odbyło się to bez zgrzytów, chociaż styl pontyfikatu Pawła VI i styl pontyfikatu Jana Pawła II różniły się zasadniczo. Natomiast przejście było kontynuacją, ale jednocześnie niezwykle ubogaconą. Myślę też, że papież wniósł bezpośrednie doświadczenie duszpasterskie. Przy swoim wielkim intelektualnym bogactwie, wielkiej wizji, miał także doświadczenie konkretu. Wiedział jak te transcendentne, sprawdzone przez wieki prawdy filozoficzne i teologiczne, wprowadzić w życie. Czynił to spokojnie, a ta cicha praca przynosiła i – jestem przekonany – nadal będzie przynosiła owoce.
Jan Paweł II był ciekawy ludzi, ciekawy świata. Lubił mieć obok siebie ludzi, korzystał z tego, czego się dowiadywał w dyskusji, np. w Castel Gandolfo podczas spotkań z naukowcami. To był człowiek, który odpoczywał przy ludziach. A jak już był fizycznie nimi zmęczony to odpoczywał przy Panu Bogu, na modlitwie. Zastanawiałem się kiedyś, jak można Ojca Świętego scharakteryzować i doszedłem do wniosku, że najtrafniej opisuje go określenie mistyk, który potrzebuje także kontaktu z ludźmi – to człowiek, który chętnie trwa przed Panem Bogiem, ale najlepiej czuje się wśród ludzi.

- Kiedyś zażartowałem przy Papieżu: „Zasługi Ojca Świętego są wielkie, ale sióstr, które prowadzą kuchnię, nie są mniejsze”. Przecież tam przy stole ciągle byli ludzie – jedni byli zapraszani na obiad, inni na kolację. W ostatnim roku pontyfikatu to może już tylko ci najbliżsi, bo Papież był już bardzo słaby, ale wciąż byli ludzie. On potrzebował ludzi, lubił z nimi rozmawiać, ale umiał też słuchać. Chętnych do mówienia przy Papieżu nigdy zresztą nie brakowało, ja się czasem dopominałem nawet: „Czekajcie, niech nam Ojciec Święty coś powie”.

- Jeśli chodzi jeszcze o pontyfikat, Jan Paweł II miał łatwość myślenia, pisania, tworzenia. Obserwowałem to jeszcze przed jego wyborem na papieża, kiedy wracał z jakiegoś zebrania do Kolegium. Kardynał wysiadał z samochodu, wprowadzamy go do gabinetu, gdzie stało biurko i leżały jakieś kartki z zaczętym tekstem, a on siadał przy biurku i kontynuował tekst. Czyli on go cały czas niósł w sobie i znalazł myśl, która była mu potrzebna. Potem można to było obserwować np. podczas synodów. Wielu było przekonanych, że Papież notuje to, co tam mówią. On tymczasem mówił później: „Mam już napisane przemówienie na Anioł Pański”. Ale nie znaczy to, że nie słuchał! Miał podzielność uwagi i fenomenalną pamięć. Mimo że cały czas pisał, potrafił dokładnie spuentować to, co zostało powiedziane. To było ujmujące.
Papież nie bał się trudnych tematów. Odziedziczył po Pawle VI zapowiedź trudnego synodu o rodzinie. I ten synod został przygotowany z pomocą biskupa Kazimierza Majdańskiego, Sekretariatu do Spraw Synodu i Komitetu do Spraw Rodziny, który był przy Papieskiej Radzie do Spraw Świeckich.
Wiadomo, że w pierwszych latach Ojciec Święty encykliki czy adhortacje pisał sam, uzupełniano tylko pewne rzeczy, potem często była to współpraca, a Ojciec Święty teksty czytał, poprawiał i uzupełniał. Niekiedy zaskakiwał innych, np. dając ciekawe obserwacje na temat Kodeksu Prawa Kanonicznego. Nie był przecież kanonistą, ale był duszpasterzem i z tego względu musiał przez całe lata mieć bezpośredni kontakt z prawem kanonicznym.
Ze swego doświadczenia wiem, że kiedy był przygotowywany konkordat to pojawiła się kwestia zagwarantowania wolności sakramentalnej dla małżeństwa. Odwołałem się wówczas bezpośrednio do Ojca Świętego, mówiąc że Kościół nie może zrezygnować z błogosławienia małżeństw niezależnie od prawa cywilnego. One nie będą miały skutków cywilnych, ale uspokoją sumienie. I to zostało zagwarantowane. Myślę, że to jest przykład na to, że ten papież zostawił wytyczne czy przemyślenia, do których Kościół będzie się odwoływał jeszcze przez długie lata.

- A jakie sprawy były Janowi Pawłowi II najbliższe?

- Warto zaznaczyć, że Papież w pełni zaakceptował rytm życia Kościoła, dlatego nie likwidował niczego, co zastał. Były pewne korekty, ale kongregacje zostały te same. Sprawy, które były mu bliskie można łatwo zauważyć, bo podnosił ich rangę.
Kardynał Wojtyła przez całe lata był konsultorem przy Papieskiej Radzie do Spraw Świeckich, stąd sprawy laikatu, ruchów, stowarzyszeń czy młodzieży były mu bliskie. Jako papież powołał sekcję do spraw młodzieży, która przedtem była tylko duszpasterskim zainteresowaniem Papieskiej Rady do Spraw Świeckich. Odtąd zaś sekcja młodzieżowa miała szefa biura i możliwości, np. organizowanie spotkań światowych.
Z kolei grupę do spraw rodziny Jan Paweł II podniósł do rangi Komitetu, a potem Papieskiej Rady do Spraw Rodziny. Powołał też instytucję naukową – Instytut Rodziny przy Uniwersytecie Laterańskim.
Trzeba też zauważyć powołaną do istnienia Papieską Akademię do Spraw Życia. Papież kładł wielki nacisk na ochronę życia, zwracał uwagę, byśmy tego nie zaniedbali.
Niezmiernie ważny był też kontakt z biskupami. Przy okazji wizyt ad limina, składanych przez episkopaty co 5 lat, każdy biskup spotykał się z Ojcem Świętym kilkakrotnie. To był fenomen, który tylko za tego papieża się utrzymał. Było spotkanie w grupie biskupów, ale też spotkanie osobiste każdego biskupa z papieżem, była wspólna modlitwa, koncelebra Mszy św. i spotkanie przy stole. W ten sposób Jan Paweł II był zakorzeniony w rzeczywistość kościelną, z którą miał stały i żywy kontakt. Podobnie jego podróże do rzymskich parafii – jemu zabrakło chyba 3 czy 4 kościołów, których nie odwiedził, a niektóre w Rzymie odwiedzał wielokrotnie. To była ogromna praca, ale metodycznie rozłożona.

- 16 października, dzień wyboru papieża Jana Pawła II, stał się w roku 1986 szczególnym dniem także dla Księdza Arcybiskupa. Tego dnia został bowiem konsekrowany na biskupa i to właśnie przez Ojca Świętego Jana Pawła II.

- Jestem bardzo wdzięczny Janowi Pawłowi II, że w roku 1986 zechciał ten dzień mnie ofiarować. To budzi we mnie wdzięczność i refleksję, bo też prosiłem, żeby Ojciec Święty wytyczył mi w homilii program duszpasterskiego posługiwania. Zawsze 16 października – a nieraz i w ciągu roku – odczytuję sobie to kazanie. To jest głos świętego człowieka, który był odpowiedzialny za cały Kościół powszechny.
Za czasów kard. Glempa zostałem zastępcą przewodniczącego Episkopatu. Wówczas niejednokrotnie zastanawiałem się jak w jakiejś sytuacji zachowałby się Papież, który jako kardynał krakowski był przez wiele lat zastępcą prymasa Wyszyńskiego. Mówiłem zresztą o tym Ojcu Świętemu, a on pytał: „Jakich ty masz współpracowników? Czy masz kogoś zaufanego w najbliższym gronie? Bo ja mam Ratzingera”.
Zawsze „budowałem się” tymi kontaktami z Papieżem. Zawsze wiedziałem, że on potrzebuje ludzi. Mówiłem mu różne rzeczy, miłe i takie, które nie były miłe, ale zgodne z rzeczywistością. Można z nim było rozmawiać, pytać, dyskutować. Był bardzo szczery, autentyczny. Do niego człowiek zawsze szedł z radością, a nie z lękiem. Miał taki naturalny dar. Kiedyś powiedziałem nawet: „Jak Ojciec Święty to robi, że jest tak naturalnie dobrym człowiekiem?” „To tak wychodzi” – odpowiedział.
Dzisiaj również staram się być w kontakcie z tym Papieżem. Jak on mnie zapraszał nieraz na Mszę Świętą, tak ja go na każdą Eucharystię zapraszam i razem z nim próbuję oddawać hołd Panu Bogu. Czy potrafię go naśladować? Mogę pokornie powiedzieć – i to nie będzie fałszywa pokora – że nie potrafię. Może on mi wyprosi wreszcie tę łaskę.
Jestem wdzięczny Panu Bogu za ten dar, że mogłem spotkać tego świętego Papieża, ale i wielu innych świętych – bo święci gromadzą wokół siebie świętych – jak choćby Matka Teresa czy Chiara Lubich, kandydatka na ołtarze, założycielka fokolarynów, podobnie ks. Luigi Giussani, założyciel ruchu „Comunione e Liberazione” czy kard. Pironio – też kandydat na ołtarze. Uważam to za łaskę niezasłużoną, że Pan Bóg pozwolił mi poznać i to tak z bliska wielu ludzi takich jak kard. Wyszyński, realizować pewne zadania razem czy w ich cieniu. To jest duże zobowiązanie i szczerze mówiąc myślę z obawą, czy tego nie zmarnowałem, czy dobrze to duchowo wykorzystałem.
Mam nadzieję, że jak się będę przenosił do wieczności, to już nie będę tam w całkiem nieznanym świecie, bo prócz Pana Jezusa znam tylu świętych...

- Jak nie zmarnować owoców tego pontyfikatu? Co możemy zrobić, żeby dla nas Jan Paweł II nie stał się postacią odległą?

- Często różni prorocy i pseudoprorocy oskarżają nas, że nie znamy nauczania Jana Pawła II, z niego nie korzystamy, itd. Myślę, że to jest jedno z zadań – poznać jego myśl, ale bardziej, by naśladować jego życie. A naśladować życie papieża, to słuchać Ewangelii i pogłębiać życie duchowe. Realizować się w tym miejscu, w którym nas Pan Bóg postawił, modlić się, ufać Matce Bożej. Jan Paweł II to papież wielkiego zaufania do Najśw. Maryi Panny. Przygotowując trzecie tysiąclecie, Ojciec Święty mówił: „Wypłyń na głębię”. Świętość, to także nie bać się wielkich wyzwań.

- Rozmawiała: Marta Dalgiewicz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Katowice: nabożeństwo ekumeniczne w ramach Szczytu Klimatycznego COP24

2018-12-09 21:09

ks. sk / Katowice (KAI)

Abp Wiktor Skworc przewodniczył w katowickiej archikatedrze Chrystusa Króla centralnemu nabożeństwu ekumenicznemu. W modlitwie towarzyszącej Szczytowi Klimatycznemu COP24 uczestniczyli duchowni i świeccy różnych wyznań. Wśród nich byli przedstawiciele Światowej Rady Kościołów. Homilię oprócz metropolity katowickiego wygłosił także abp Anders Wejryd, emerytowany luterański prymas Szwecji.

Archidiecezja Katowicka

Metropolita katowicki podkreślił, że zadaniem człowieka jest w mocy Ducha Świętego zmieniać oblicze ziemi. - Podejmujmy zatem trud porządkowania własnego podwórka, osobistego i kościelnego, co może być przekonującym przykładem dla innych. Naszym obowiązkiem jest też uderzać w wielki dzwon sumień, jeśli odpowiedzialnie myślimy o losach świata i człowieka; jeśli chcemy wzmacniać chrześcijańska duchowość, wolną od „obsesji konsumpcji”; jeśli chcemy wyzwolenia od niewoli praktycznego materializmu – powiedział.

Abp Skworc przypomniał, że Tym co łączy wyznawców Chrystusa jest Duch Święty. – Jesteśmy Nim napełnieni, otrzymaliśmy Jego dary i charyzmaty – nie dla karmienia własnego egoizmu, przede wszystkim dla rozumnej służby Stwórcy i stworzeniu – wskazał metropolita katowicki.

Do idei ekumenizmu jako więzi między tym, co prywatne a tym co wspólne, ludzkie i ekologiczne, Kościołem i społeczeństwem, historią, wizjami oraz dzisiejszą epoką nawiązał w homilii abp Anders Wejryd, emerytowany luterański prymas Szwecji.

Przypomniał, że „ekumeniczny” pochodzi od greckiego słowa oikos oznaczającego dom. - Oczekuje się od nas, że będziemy zarządcami, gotowymi zarządzać nie tylko w sposób dobry dla nas, krótkoterminowo, ale w sposób dobry dla tego co wspólne, dla commune bonum, całej ekologicznej plecionki, naszego wspólnego domu, dla oikouméne – powiedział.

Słowo pozdrowienia i wprowadzenia w modlitwę skierował do zebranych także bp Marian Niemiec z diecezji katowickiej Kościoła ewangelicko-augsburskiego. W kontekście wspólnej modlitwy za „wspólny dom” zauważył, że „ziemia została nam powierzona”. – To jest dom dla wszystkich ludzi. Dziękujmy za wszelkie bogactwa, jakie nam daje (...). Prośmy też o Ducha mądrości, rozwagi, poczucie odpowiedzialności, solidarności międzyludzkiej, abyśmy zdając sprawozdanie przed Stwórcą nie otrzymali nagany, ale pochwałę – mówił.

Bp Jerzy Samiec, zwierzchnik Kościoła ewangelicko-augsburskiego w RP przypomniał uczestnikom nabożeństwa, że właśnie trwa czas podejmowania decyzji o dalszych działaniach w sprawie ochrony klimatu naszej planety. – Dzisiaj oczy całego świata zwrócone są na Katowice. Tutaj podejmowane są decyzje, których skutki w przyszłości będą doświadczały nasze dzieci. Musimy zatem zwalczać podziały między nami, by skutki podjętych decyzji były jak najlepsze dla całego świata. A to jest możliwe, gdy razem się modlimy – stwierdził.

Centralne nabożeństwo ekumeniczne w ramach COP24 było sprawowane w katowickiej archikatedrze. Przewodniczył mu metropolita katowicki abp Wiktor Skworc. Zostało ono oparte o czytania biblijne dotyczące stworzenia świata, grzechu człowieka oraz przyjścia Mesjasza. Uczestnicy odmówili także wspólnie wyznanie wiary oraz Modlitwę Pańską. Podczas nabożeństwa miała miejsce rozbudowana modlitwa wiernych, a na jego zakończenie odśpiewano Te Deum jako podziękowanie za dzieło stworzenia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mężczyźni czuwali w Otyniu

2018-12-09 21:34

Kamil Krasowski

Sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju w Otyniu 8 grudnia wypełnili sami mężczyźni. Tego dnia po raz pierwszy odbyło się tam modlitewne czuwanie adwentowe.

Karolina Krasowska
W czuwaniu uczestniczyło kilkudziesięciu mężczyzn z naszej diecezji, ale nie tylko

„Adwent po męsku”, bo tak nazywała się ta inicjatywa, zgromadziła mężczyzn nie tylko z naszych okolic, ale również spoza diecezji. W programie spotkania znalazły się: Koronka do Bożego Miłosierdzia, konferencja „Mąż Wiary: Przywódca”, modlitwa o napełnienie darem męstwa i mądrości, Różaniec w intencji małżeństw i rodzin, Msza św. oraz wspólna agapa.

Organizatorem czuwania był ks. Zbigniew Tartak oraz Fundacja Blisko Domu. W czasie konferencji kapłan odniósł się do starotestamentalnej postaci Mojżesza. – Mężczyzna podobnie jak Mojżesz jest powołany do tego, aby mieć bardzo osobistą relację z Panem Bogiem, by Boga słuchać, rozpoznawać Jego wolę, by brać na siebie odpowiedzialność za tych którzy są mu powierzeni i żeby ich tą drogą prowadzić, tak jak to pokazuje Bóg – powiedział organizator spotkania. – Myślą spotkania jest pomoc w odnajdywaniu roli, swojego miejsca i swojej wartości wobec Pana Boga i swojego miejsca w małżeństwie, rodzinie i w życiu.

- Mam dużo dylematów życiowych, różnych spraw, dlatego głównie interesuje mnie ks. Zbigniew Tartak. Chciałbym z nim skonsultować pewne sytuacje życiowe, z którymi się spotykam na co dzień i dowiedzieć jak na nie reagować. Żona wspominała mi, że ks. Zbigniew jest wyjątkowym kapłanem i jednoznacznie wypowiada się na dane tematy – powiedział Wojtek z Poznania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem