Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Mord w lutową noc

2013-02-06 11:38

Agnieszka Lorek
Edycja sosnowiecka 6/2013, str. 6

Archiwum
Brzozowy krzyż przypomina o pomordowanych 12 lutego 1945 r.

Dramatyczne wydarzenia miały miejsce 12 lutego 1945 r. w Ostrowach Górniczych. Dziś mało kto o nich wie. Jedynym symbolem jest krzyż przy szybie kopalni „Stara Dorota”, gdzie spoczywają ciała pomordowanych - mgr. inż. Mieczysława Mackiewicza, ostatniego dyrektora kopalni „Dorota”, jego żony Heleny, synów Bohdana i Jerzego - żołnierzy AK oraz ich kolegi Jerzego Piwowarczyka

Relację z wydarzeń nocy 12 lutego 1945 r. złożyli na piśmie w 1990 r. naoczni świadkowie tragedii, nieżyjący już dzisiaj Janusz i Alina Ujejscy, którzy cudem uniknęli śmierci. Oświadczenie to przekazał do wiadomości publicznej Jerzy Jarosz na kilka dni przed rocznicą mordu. Jak dotarł do tych wiadomości? Otóż p. Ujejska opisała wydarzenie i przekazała dalej, swojej koleżance Elżbiecie Jarosz zamieszkałej w Ostrowach Górniczych, nieopodal miejsca mordu, mamie p. Jerzego.

- Może ten znaleziony ostatnio dokument z 1990 r., złożony również w Instytucie Pamięci Narodowej w Katowicach pozwoli dotrzeć do prawdy, a także przyczyni się do rozpoczęcia poszukiwań i ekshumacji zwłok, pozwoli na urządzenie pogrzebu z honorami tym męczennikom. Zasługują na to, aby na miejscu ich wiecznego spoczynku stanął pomnik - uważa J. Jarosz.

Jak doszło do tragedii?

Wspomniani p. Ujejscy oraz ich rodzice w lutym 1945 r., kilka dni po przejściu frontu i ucieczce wojsk niemieckich, zostali przesiedleni ze swoich mieszkań w Ostrowach Górniczych do budynku przy ul. Klubowej 3, gdzie zajęli mieszkanie na parterze. Na piętro tego budynku przesiedlono również ich przyjaciół, Mieczysława i Helenę Mackiewiczów z synami, Jerzym i Bohdanem. - Po kilu dniach, 12 lutego o godz. 1 w nocy do ich drzwi kuchennych zaczęli dobijać się jacyś ludzie. Ponieważ dobijanie nasilało się, przestraszeni mieszkańcy postanowili uciec z domu drzwiami frontowymi i powiadomić o tym dopiero co powstałą milicję. Jednak tam stał człowiek z karabinem. Wszedł do domu i kazał otworzyć drzwi kuchenne. Za nim wpadło kilku uzbrojonych mężczyzn. Bandyci kazali iść rodzinie Mackiewiczów na górę, a Ujejskim kazali wejść do pokoi znajdujących się na parterze. Tej nocy u Mackiewiczów nocował również kolega ich synów, Jerzy Piwowarczyk. Alina i Janusz Ujejscy słyszeli rozmowy na górze, ale ich nie rozumieli, gdyż cały czas wył pies p. Mackiewiczów. Z pokoju nie mogli wyjść, ponieważ w przedpokoju ciągle stał uzbrojony człowiek. Po pewnym czasie usłyszeli, jak ludzie ci sprowadzają rodzinę Mickiewiczów i Jerzego Piwowarczyka po schodach i przechodzą przez kuchnię na parterze do piwnicy. Potem usłyszeli jakieś odgłosy i zorientowali się, że to były strzały. Po tych strzałach weszło do nich dwóch ludzi, a jeden z nich o nazwisku Purchla zapytał Alinę Ujejską czy słyszała strzały. Odpowiedziała twierdząco. Bandyta Purchla powiedział „Mackiewicz kaput wsio haraszo”. Zagrozili wszystkim, że jeżeli ktoś dowie się, co tutaj się stało, to będzie również z nimi źle. Po chwili ludzie ci wyszli z domu. Po ich wyjściu Ujejscy przeszukali całe mieszkanie, ale nie znaleźli w nim Mackiewiczów i Jerzego Piwowarczyka. Ojciec Aliny Ujejskiej zszedł do piwnicy i zobaczył tam ciała zamordowanych Mieczysława i Heleny Mackiewiczów oraz ich synów, Jerzego i Bohdana, a także kolegi Jerzego Piwowarczyka - opisuje p. Jarosz na podstawie oświadczenia złożonego przez p. Ujejskich.

Reklama

Co działo się potem?

Na drugi dzień rano Janusz Ujejski poszedł na posterunek Milicji powiedzieć co się stało. Tam za biurkiem komendanta siedział jeden z morderców - Purchla. Nakazał im milczenie, a w przypadku pytań o Mackiewiczów, kazał mówić, że wyjechali. Na drugą noc bandyci przyjechali znowu do domu i zabrali zwłoki. Tej samej nocy mordercy wrócili jeszcze raz i pod pozorem zabezpieczenia mieszkania, splądrowali je i ograbili. Ujejska wśród bandytów rozpoznała tylko ówczesnego komendanta Purchlę, pozostałych wcześniej nie widziała i nie znała ich nazwisk. Na trzeci dzień po morderstwie do mieszkania Ujejskich przyszedł człowiek o nazwisku Mroczek ostrzegając ich, by nie pozostawali w domu na noc, bo będą następnymi ofiarami mordu. Rodzina uciekła do Chorzowa. We wrześniu 1945 r. doszło do napadu ich domu w Chorzowie, ale interwencja Milicji rozpędziła napastników.

Chwała bohaterom

- Miejscowa ludność pamięta, że ciała pomordowanych 12 lutego 1945 r. zostały wrzucone do szybu „Stara Dorota”. Obecnie na miejscu tym stoi brzozowy krzyż, a ci, którzy pamiętają - zapalają tam znicze i przynoszą kwiaty - mówi p. Jarosz.

Krzyż brzozowy w miejscu znajdującym się nieopodal dawnego szybu kopalni „Stara Dorota” postawiono dopiero w 1980 r. W 2002 r. znalazła się na nim tablica, na której widnieją nazwiska zastrzelonych oraz napis: „Tu w szybie kopalni Stara Dorota spoczywają ciała pomordowanych żołnierzy AK. Chwała bohaterom. Hańba mordercom”.

Tagi:
rocznica

List Przewodniczącego KEP z okazji 325. rocznicy pełnej jedności eparchii przemyskiej ze Stolicą Apostolską

2018-09-09 20:30

BPKEP / Warzszawa (KAI)

Dzisiejsza rocznica to kolejne potwierdzenie, że to, co w ludzkich oczach jest trudne, a czasem nawet niemożliwe, możliwe jest dla Boga i dla tych, którzy uważnie wsłuchują się w Jego wołanie. Składam dzięki Bogu za to, że niesprawiedliwość i cierpienie nie przemogły przebaczenia i pojednania - napisał abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w liście z okazji 325. rocznicy pełnej jedności eparchii przemyskiej ze Stolicą Apostolską.

Episkopat.news

List został skierowany na ręce abp. Eugeniusza Popowicza, metropolity archidiecezji przemysko-warszawskiej obrządku bizantyjsko-ukraińskiego. Podczas uroczystości 9 września 2018 r. odczytał go abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, zastępca przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski.

Publikujemy pełną treść listu:

Eminencjo, Księże Arcybiskupie Światosławie, zwierzchniku Kościoła katolickiego obrządku bizantyjsko-ukraińskiego, Ekscelencjo, Księże Arcybiskupie Eugeniuszu, ordynariuszu archidiecezji przemysko-warszawskiej obrządku bizantyjsko-ukraińskiego, Ekscelencjo, Księże Arcybiskupie Adamie, ordynariuszu diecezji przemyskiej obrządku łacińskiego, Ekscelencjo, Księże Biskupie Włodzimierzu, ordynariuszu diecezji wrocławsko-gdańskiej obrządku bizantyjsko-ukraińskiego, Ekscelencjo, Księże Arcybiskupie Janie, biskupie seniorze archidiecezji przemysko-warszawskiej obrządku bizantyjsko-ukraińskiego,

Eminencje, Ekscelencje, Członkowie Synodu Biskupów Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, oraz Konferencji Episkopatu Polski,

Drodzy bracia i siostry w Chrystusie Panu,

W imieniu Konferencji Episkopatu Polski pragnę złożyć – na ręce metropolity przemysko-warszawskiego – Jego Ekscelencji Księdza Arcybiskupa Eugeniusza Popowicza serdeczne gratulacje z okazji 325. rocznicy przystąpienia eparchii przemyskiej do pełnej jedności ze Stolicą Apostolską.

Rocznica, którą dzisiaj wspominamy jest ważnym dniem nie tylko dla Kościoła greckokatolickiego, ale i dla Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce, gdyż ze zrządzenia Bożej Opatrzności, od 1692 roku historia eparchii przemyskiej, a od 1996 archieparchii przemysko-warszawskiej – związana jest z losami Rzeczypospolitej i losami Kościoła łacińskiego w Polsce.

Dzień ten skłania mnie do wyrażenia szczególnej wdzięczności; najpierw wdzięczności Panu Bogu. Czyż w pamiętnej decyzji biskupa Innocentego Winnickiego z 1692 roku – podobnie jak w decyzji ojców Unii Brzeskiej – nie zrealizowało się Chrystusowe błaganie „Jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś” (J 17,21). «Słowa Zbawiciela – jak podkreślał papież św. Jan Paweł II w swojej homilii w Kijowie dnia 25 czerwca 2011 roku – wyrażają żarliwe pragnienie uchronienia ludzkości przed duchem i mentalnością tego świata. Zarazem wyłania się z nich przeświadczenie, że droga do zbawienia prowadzi przez ‘bycie jednością’, które na wzór życia Trójcy Przenajświętszej winno kształtować codzienne doświadczenie i postępowanie wszystkich Jego uczniów». Dzisiejsza rocznica to kolejne potwierdzenie, że to, co w ludzkich oczach jest trudne, a czasem nawet niemożliwe, możliwe jest dla Boga i dla tych, którzy uważnie wsłuchują się w Jego wołanie.

Moja wdzięczna myśl wędruje w stronę wszystkich wiernych i pasterzy eparchii przemyskiej, a później archieparchii przemysko-warszawskiej. Dziękuję Bogu za świadectwo ich wiary, za ich wierność Chrystusowi i Ewangelii, wyrażoną w jedności z biskupem Rzymu i potwierdzoną niezłomną postawą męstwa pośród prześladowań, zwłaszcza w czasie rozbiorów, wojen i w okresie reżimu komunistycznego, którego działania doprowadziły do praktycznej likwidacji greckokatolickich struktur kościelnych w Polsce.

Wspominamy męczenników z Pratulina i Drelowa, z ówczesnej greckokatolickiej diecezji chełmskiej – którzy stanowią obecnie życiodajny plon świętości dla archieparchii przemysko-warszawskiej.

Dziękujemy Bogu za życie i posługę Jego Ekscelencji abp. Jana Martyniaka, konsekrowanego w 1989 roku, a od 1991 roku pierwszego biskupa reaktywowanej diecezji przemyskiej obrządku greckokatolickiego. Na jego barkach spoczęła odpowiedzialność za odnowienie struktur organizacyjnych Kościoła greckokatolickiego w Polsce. Cieszymy się, że to wspaniałe dzieło kontynuuje z wytrwałością i powodzeniem aktualny metropolita abp Eugeniusz Popowicz.

325. rocznica przystąpienia eparchii przemyskiej do pełnej jedności ze Stolicą Apostolską każe nam wyrazić naszą wdzięczność w jeszcze szerszym kontekście.

Historia Kościoła greckokatolickiego i rzymskokatolickiego, to historia nie tylko braci Polaków, dwóch różnych obrządków, ale to również historia Polaków i Ukraińców dwóch obrządków. To historia tak piękna i bliska, jak i bolesna i trudna. Składam dzięki Bogu za to, że niesprawiedliwość i cierpienie nie przemogły przebaczenia i pojednania.

Dziękuję Bogu za niestrudzonych orędowników dialogu i pojednania, zwłaszcza za św. Jana Pawła II Wielkiego, z którego inicjatywy przed 30 laty w Rzymie w październiku 1987 r. przedstawiciele Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego i Konferencji Episkopatu Polski podpisali historyczne deklaracje o przebaczeniu i pojednaniu między Polakami i Ukraińcami. Prawie dwie dekady później św. Jan Paweł II, w czerwcu 2001 r. podczas Mszy św. beatyfikacyjnej we Lwowie mówił: „Niech przebaczenie — udzielone i uzyskane — rozleje się niczym dobroczynny balsam w każdym sercu. Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy będą gotowi stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to, co dzieli, ażeby razem budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, na braterskiej wspólnocie, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności”.

Ten ważny proces, trwający po dziś dzień, wymaga czasu. Wymaga spotkań i rozmów. Wymaga pokory, odwagi i stawania w prawdzie. Wymaga uderzenia się w piersi i jeszcze gorliwszej modlitwy. Według słów św. Pawła, który pisał do Efezjan „zachęcam was (...) ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, do jakiego zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój” (Ef 4,1-3).

Zapoczątkowany proces pojednania i dialogu wymaga odpowiedzialności w pokonywaniu różnych trudności, aby stawał się on coraz bardziej dojrzały i owocny. Wymaga podejmowania tematów, o których trudno było mówić 30 lat temu. Wymaga oczyszczenie pamięci historycznej, nie z prawdy, ale ze złych emocji, które – niszczą nasze wzajemne relacje. To jest warunkiem tego, by owe „dziś” grekokatolików i rzymskich katolików w Polsce i na Ukrainie było wypełnione prawdziwym i głębokim szacunkiem i miłością.

Dialog i pojednanie to nieustanne wyzwanie, które chcemy nieustannie podejmować, o czym pragnę zapewnić w imieniu Konferencji Episkopatu Polski.

✠ Stanisław Gądecki Arcybiskup Metropolita Poznański Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski Wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

________________________ Jego Ekscelencja Ks. Abp Eugeniusz POPOWICZ Metropolita Archidiecezji Przemysko-Warszawskiej obrządku bizantyjsko-ukraińskiego

Warszawa, dnia 8 września 2018 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Abp Ryś do młodzieży: nie bójcie się pomyłki

2018-09-19 10:20

xpk, lk / Łódź (KAI)

Powołanie – to temat zorganizowanego w Łodzi presynodu o młodzieży. Pomysłodawcą spotkania będącego zapowiedzią październikowego synodu biskupów w Rzymie był abp Grzegorz Ryś. - Jest jakiś strach przed pomyłką. Myślicie, że Bóg jest taki jak dzisiejsze społeczeństwo, że jak się pomylicie, to was wyśmieje i zmiażdży? On nie jest taki - mówił do młodych metropolita łódzki. Gościem łódzkiego spotkania był kard. Luis Antonio Tagle z Filipin.

Piotr Drzewiecki
Abp Grzegorz Ryś

Uczestnicy spotkania wzięli m.in. udział w dyskusji na temat powołania do życia konsekrowanego. O wyborach życiowych młodych ludzi mówił także metropolita łódzki.

„Gdy odpowiadacie na pytanie, kim chcecie być, są dwa momenty, mówicie o zawodach oraz o tym, co możemy nazwać stanem życia: mąż, żona, matka, kapłan, osoba konsekrowana. Chcę wam powiedzieć, że obie te kategorie są ważne, gdy jest mowa o powołaniu. Duża część dokumentu przygotowująca synod kładzie nacisk na ten związek między zawodem a powołaniem. Oznacza to, że całe życie należy odczytywać w kategoriach powołania, by nie doszło do schizofrenii: religijny jestem w kościele, a po za nim już zupełnie inny - tłumaczył abp Ryś.

– Mówicie o powołaniu w kategoriach: spełnienie, intuicja, pasja. To wszystko jest ważne, ale nie patrzycie na to, w jakiej wspólnocie żyjecie. W tych wypowiedziach zabrakło Kościoła, zabrakło takiego widzenia, że moje życie jest we wspólnocie. Kościół, który prowadzi papież Franciszek, uświadamia nam, że ma swój cel poza sobą. Gdzie ja jestem w tej misji Kościoła? Czy to jest w ogóle mój sposób myślenia o powołaniu? – pytał abp Ryś.

Abp Ryś zauważył, że dzisiejszy młody człowiek boi się, że w swoich wyborach się pomyli. - Jest jakiś strach przed pomyłką. Skąd ten strach? Myślicie, że Pan Bóg jest taki jak dzisiejsze społeczeństwo, że jak się pomylicie, to was wyśmieje i was zmiażdży? On nie jest taki i Kościół nie jest taki. Nie bójcie się – apelował.

Ostatnią częścią dzisiejszego presynodu była Msza św., której przewodniczył i kazanie wygłosił kard. Tagle. Zwrócił uwagę, że każdy wciąż jest powoływany do czegoś i przez kogoś, bo powołanie jest częścią naszego życia. Stąd powinniśmy być ekspertami od powołania, ale niestety tak nie jest – stwierdził.

Hierarcha zwrócił uwagę, że trzeba sobie uświadomić, "kto lub co mnie woła?". - Do czego mnie woła i dlaczego? Kiedy słyszę to wezwanie - jestem do tego pociągnięty czy po prostu mówię: nie? Ale w świecie, w którym żyję sam, nie mogę być spełniony. Potrzebujemy czegoś większego niż my sami, kogoś większego od nas. Gdy poznajemy samych siebie, wtedy siebie samych odnajdujemy. W ostateczności prawdziwie powołanie jest słyszane, wybrane i spełnione we wzajemnych relacjach – zaznaczył kardynał.

Wnioski z łódzkiego presynodu i spotkania z młodzieżą abp Grzegorz Ryś przedstawi na październikowym synodzie biskupów o młodzieży w Rzymie, któremu przewodniczyć będzie papież Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Odpust na Hubach w Roku Św. Stanisława Kostki

2018-09-19 18:29

Agata Iwanek

Agata Iwanek
Relikwie św. Stanisława kostki w parafii Patrona na wrocławskich Hubach

„Dzisiejsze czasy, współczesne media pokazują nam ludzi sukcesu, autorytety i kiedy przeżywamy tak piękną uroczystość, jak wspomnienie patrona własnej świątyni, to uświadamiamy sobie, że również Kościół daje nam wzory do naśladowania”. – mówił ksiądz Bartosz – „W prefacji słyszymy: przykład świętych nas pobudza, a ich bratnia modlitwa nas wspomaga, abyśmy osiągnęli zbawienie”. Ksiądz pytał o to, czy Stanisław Kostka, patron polskiej młodzieży, może być wzorem do naśladowania. W wieku 17 lat uciekł z domu, działał wbrew rodzicom i był nieposłuszny... Nie ma co, świetny wzór. Typowy nastolatek, który jak zwykle miał własnym plan na życie… Ale co to był za plan! Uciekł, ponieważ miał silne pragnie serca – zostać zakonnikiem. Działał wbrew rodzicom i był nieposłuszny, ponieważ ci zabraniali mu wstąpić na drogę zakonną. Parafianie mogą być dumni, że patronuje im tak wspaniały święty. Nic dziwnego, że został patronem dzieci i młodzieży. Miał ufność dziecka Bożego i determinację nastolatka, a to właśnie te cechy doprowadziły go do świętości. Stanisław zmarł w wieku 18 lat. Ksiądz Bartosz podkreślał, że „młodość była świadectwem jego doskonałości”. Świętość nie jest więc luksusem przysługującym tylko tym, którym zaczęła siwieć już broda. Stanisław Kostka osiągnął doskonałość przez dojrzałą duchowość w bardzo młodym wieku - podkreślał kaznodzieja licznie zebranym w świątyni parafianom.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem