Reklama

Dom na Madagaskarze

Rzym: po raz pierwszy zakonnica pokieruje papieskim uniwersytetem

2014-07-03 11:26

st (KAI) / Rzym / KAI

archer10-(Dennis)--Foter.com-CC-BY-SA

Kongregacja ds. Edukacji Katolickiej mianowała dziekana Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Antonianum, siostrę Mary Melone, rektorem tej uczelni na lata 2014-2017. Jest ona pierwszą kobietą kierującą papieską uczelnią.

Urodzona 16 sierpnia 1964 w La Spezia siostra Mary Melone należy do Zgromadzenia Franciszkanek Matki Bożej Anielskiej. Ukończyła studia w dziedzinie pedagogiki, a następnie 19 czerwca 2000 uzyskała doktorat z teologii dogmatycznej na Papieskim Uniwersytecie Antonianum. W latach 2001-2008 kierowała na tej uczelni Wyższym Instytutem Nauk Religijnych "Redemptor Hominis". Od 2 marca 2011 jest profesorem nadzwyczajnym tej uczelni.

Znajdujący się przy Via Merulana w Rzymie, nieopodal Lateranu Papieski Uniwersytet Antonianum, został założony w roku 1887, a swoją działalność dydaktyczną zainaugurował 20 listopada 1890 roku jako Collegium S. Antonii Patavini in Urbe. Pius XI ogłosił kanoniczną erekcję franciszkańskiego ośrodka naukowego 17 maja 1933 r. 14 czerwca 1938 otrzymał on prawo nazywania się uczelnią papieską. Do rangi Uniwersytetu Papieskiego Antonianum zostało podniesione przez papieża Jana Pawła II 11 stycznia 2005. Wielkim Kanclerzem uczelni jest generał Zakonu Braci Mniejszych (OFM), Michael Anthony Perry.

Reklama

Uczelnia posiada cztery wydziały (prawa kanonicznego, filozofii, nauk biblijnych i archeologii, teologii) oraz cztery instytuty (duchowości, studiów ekumenicznych, studiów mediewistycznych i franciszkanizmu oraz religioznawstwa).

Tagi:
Rzym

Burmistrz Rzymu: pieniądze wyłowione z Fontanny di Trevi w dalszym ciągu dla Caritas

2019-01-14 19:45

ts / Rzym (KAI)

Pieniądze, które wrzucają do Fontanny di Trevi turyści przybywający do Rzymu, nadal będzie otrzymywała rzymska Caritas. Potwierdziła to burmistrz Virginia Raggi na łamach watykańskiego dziennika „L’Osservatore Romano” z 15 stycznia.

pc dazero/pixabay.com

Wcześniej trwały dyskusje, czy nie należałoby szerzej zagospodarować pieniędzy z fontanny. Rocznie turyści wrzucają do niej monety ogólnej wartości ok. 1,5 mln. euro. Wrzucona moneta ma zapewnić turyście powrót do Wiecznego Miasta.

Według informacji „L’Osservatore Romano” burmistrz Raggi zapowiedziała, że Caritas otrzyma pieniądze wrzucane do wszystkich fontann Rzymu. Będzie to dodatkowe ok. 200 tys. euro. Jednak wyławianiem monet będzie się zajmowało miejskie przedsiębiorstwo Acea. Jego pracownicy będą zbierać monety, sortować i przekazywać dalej; tę usługę wyceniono na około dwóch tysięcy euro. Po jej potrąceniu reszta pieniędzy zostanie przekazana Caritas.

Od 2001 r. wszystkie wyłowione pieniądze otrzymuje Caritas diecezji Rzymu, która na terenie stolicy utrzymuje ponad 50 ośrodków socjalnych i 145 punktów pomocy w parafiach katolickich. Od 1 kwietnia pieniądze z fontann miały być rozdzielane wśród różnych organizacji, a także na utrzymanie dóbr kultury w mieście.

Taką decyzję, ogłoszoną w grudniu przez administrację rzymską, burmistrz Raggi określiła jako „nieporozumienie”. Jak poinformowały media włoskie, w niedzielę 13 stycznia burmistrz spotkała się z szefami zainteresowanych instytucji, w celu „wyjaśnienia” sytuacji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Przejmujące słowa matki Stefana W.: Bardzo przepraszam za moje dziecko

2019-01-21 12:26

wpolityce.pl/PAP

Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas, a ja nadal jestem matką; to najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić - podkreśliła w wywiadzie dla „Dużego Formatu” Jolanta, matka Stefana W., który zabił prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Bardzo przepraszam za moje dziecko - powiedziała.

Prezydent.pl

Pytana, w jaki sposób dowiedziała się o tym, co zrobił syn, kobieta odparła: Jeden z moich synów do mnie zadzwonił: „Mamo, Stefan dźgnął nożem prezydenta Adamowicza i teraz go reanimują”. A syn dowiedział się od kolegi, który oglądał relację z Orkiestry i zatelefonował, by mu powiedzieć. Włączyłam telewizor, już wszyscy o tym mówili, prezydent był właśnie przewożony do szpitala. Zaczęłam płakać, mąż również, mówiliśmy do siebie: „To niemożliwe” — czytamy w wywiadzie.

Matka Stefana W. przyznała, że znała tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska.

Pracuję w placówce oświatowej, pan prezydent był u nas kiedyś na rocznicy. Ciepły, dobry człowiek. Nieraz widywałam go na ulicy, w centrum miasta, pewnie szedł do pracy. Mówiliśmy sobie dzień dobry. Gdy pan prezydent był operowany, cały czas myślałam, że z tego wyjdzie. Następnego dnia, w poniedziałek, składałam na policji zeznania i byłam pewna, że okaże się, że już wszystko dobrze — dodała.

Na pytanie, czego oczekiwała od policji, gdy ostrzegała przed synem, pani Jolanta podkreśliła, że jej zdaniem „nie powinien wychodzić albo ktoś powinien go obserwować”.

Ale usłyszałam, że nie ma podstaw, że zgłoszą tylko swoje wątpliwości zakładowi karnemu. Nikt się ze mną później nie kontaktował — podkreśliła.

Skończyłam resocjalizację, rozumiałam, co się dzieje, ale skoro mój syn został wypuszczony, nie wińcie mnie, proszę, ani moich dzieci. Co mieliśmy zrobić? — dodała.

W wywiadzie padło też pytanie, jak myśli o synu.

To jest najtrudniejsze. Jako matka wciąż go kocham. Tylko rozpaczam, że zrobił coś strasznego. Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas… A ja nadal jestem matką — mówiła pani Jolanta.

To najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić. Urodziłam syna, który zabił człowieka, i muszę z tym żyć. Ale nigdy się go nie wyrzeknę. Będę z tym cierpieniem już do końca życia, choć syna straciłam na zawsze. Na wolności najpewniej już go nie zobaczę — dodała.

Po zamachu na prezydenta w nocy wpadła policja, z bronią w ręku, zabrali synów na przesłuchanie — relacjonowała w wywiadzie matka Stefana W.

Niech nas ktoś zrozumie, on skrzywdził także nas. Tak bardzo bym chciała prosić żonę, dzieci, rodziców oraz brata pana prezydenta o wybaczenie, ale wiem, że proszę o dużo i być może będę musiała na to długo poczekać. Dlatego chciałam tego jedynego wywiadu – żeby dotarły do nich moje słowa: bardzo państwa przepraszam. Bardzo przepraszam za moje dziecko — zaznaczyła pani Jolanta.

Jak mówiła, impulsem do tego, by pójść na policję, było ostatnie widzenie z synem.

W trakcie ostatniego, listopadowego widzenia znów mówił, że wydarzyła mu się krzywda. Zdrowie mi zniszczyli, powtarzał, i że zrobi coś spektakularnego. Wystraszyłam się. Niektórzy z rodziny nie chcieli go już odwiedzać — powiedziała.

Przyznała jednocześnie, że „miała taką myśl”, żeby iść „w poniedziałek i wziąć udział w wiecu poświęconym jego pamięci albo w środę postawić znicz na placu Solidarności, ale nie miałam siły”.

Te tłumy ludzi… Nie byłam w stanie zrównać się z tą tragedią. O udziale w pogrzebie nie miałam odwagi nawet pomyśleć — czytamy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

TVP1 wyemituje film „Helenka” o polskiej wolontariuszce, zamordowanej w Boliwii

2019-01-22 19:47

TVP, aw / Warszawa (KAI)

25 stycznia o godz. 22.35 telewizyjna Jedynka zaprasza na premierę filmu dokumentalnego pt. „Helenka”. Bohaterką obrazu jest zamordowana 24 stycznia 2017 r. Helena Kmieć, 26-letnia świecka misjonarka, która pojechała do Cochabamby w Boliwii opiekować się dziećmi w Ochronce prowadzonej przez siostry Służebniczki.

Fundacja Heleny Kmieć

Film “Helenka” opowiada historię dziewczyny, która inspirowała i zapalała każdego, kogo spotkała. Trudno było za nią nadążyć. Dopiero po śmierci okazało się, jak wielu osobom pomagała, a ogrom jej zaangażowania zaskoczył nawet rodzinę i najbliższych. Jej niezwykle intensywne życie, pełne planów, choć zostało brutalnie zakończone, nadal przynosi owoce dobra. Jest wzorem życia pełnego pasji i radości. Jej postać fascynuje coraz większą rzeszę młodych ludzi. Wspólnoty katolickie, a nawet drużyny harcerskie, biorą ją sobie za patronkę.

Prezydent Polski Andrzej Duda odznaczył Helenę Kmieć pośmiertnie Złotym Krzyżem Zasługi. Na pogrzebie misjonarki byli przedstawiciele rządu, a Mszy świętej pogrzebowej przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz. Uroczystość pogrzebowa miała charakter państwowy.

Film dokumentalny realizowany był w Polsce i Boliwii. Ekipa Telewizji Polskiej spotkała się

z rodzicami, siostrą, chłopakiem, duszpasterzem, a także znajomymi Heleny.

Zdjęcia do filmu nagrywane były m.in. w Libiążu, rodzinnej miejscowości Heleny Kmieć, w Gliwicach, gdzie studiowała, mieszkała i pracowała oraz w Cochabambie w Boliwii, gdzie zginęła. Dzięki unikatowym materiałom wykorzystanym w filmie, widz może ‘towarzyszyć’ Helence od jej dzieciństwa aż po misje w Zambii i Boliwii.

Scenariusz i reżyseria: Julita Wołoszyńska-Matysek

Film dokumentalny „Helenka” 25 stycznia o godz. 22.35 w TVP1

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem