Reklama

Japonia - „Kraj Kwitnących Misji”

2012-11-19 12:01


Edycja rzeszowska 42/2009

Z misjonarką s. Robertą Skowron ze zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej, rodaczką z parafii św. Michała Archanioła w Ropczycach, rozmawia ks. Łukasz Leśniak

Ks. Łukasz Leśniak: - Dlaczego Siostra wyjechała akurat do Japonii?

S. Roberta Skowron: - Do Zgromadzenia wstąpiłam 1 grudnia 1960 r. W tamtych czasach Zgromadzeniom odbierano zakłady wychowawcze, ochronki, sierocińce, a w zamian przydzielano dzieci chore umysłowo i niepełnosprawne. Tak powstawały Domy Pomocy Społecznej. W takich domach pracowałam przez 12 lat. Na zaproszenie Księży Salezjanów w 1976 r. nasze Zgromadzenie otworzyło placówkę misyjną w Japonii. Po dwóch latach była potrzeba, aby przyjechały siostry i do tej grupy się zgłosiłam. Nie myślałam, co tam będę robić ani o tym, że język japoński jest tak trudny. Z braku pieniędzy nie mogłyśmy się go uczyć w szkole. Dzisiaj siostry zanim rozpoczną pracę, uczą się języka 2 lata. Pojechałam do Japonii, bo nie było innej placówki misyjnej. Dzisiaj mamy Szwajcarię, Włochy, Ukrainę i Kamerun.

- Jak tam wygląda życie Kościoła i katolików?

- W Japonii oprócz katolików jest bardzo dużo sekt powstałych w ostatnim stuleciu. Narodową religią jest shintoizm i buddyzm. Natknęłam się na świadków Jehowy, Arkę Noego, która ogłaszała koniec świata w 2000 r. Inna sekta to „Najwyższa prawda”, ale ich przywódca siedzi w więzieniu. Katolicy obecnie nie są prześladowani tak jak to było dawniej. Japończycy po raz pierwszy usłyszeli o Chrystusie z ust św. Franciszka Ksawerego, który jest patronem naszego Zgromadzenia wraz ze św. Ignacym Loyolą. Św. Franciszek został posłany do Japonii przez św. Ignacego. Japończyków w tamtym czasie fascynowała religia katolicka. Chętnie przyjmowali chrzest. W roku 1549 ochrzczono ok. 130 tys. ludzi. Sytuacja bardzo zmieniła się za czasów nowego władcy, kiedy to zaczęły się prześladowania chrześcijan i misjonarzy. Chrześcijanie byli poddawani wszelkim torturom: krzyżowani, topieni w gotujących źródłach, w morzu. Każdy chrześcijanin był nakłaniany do wyrzeczenia się wiary w zamian za ocalenie życia. Mieli deptać obraz Pana Jezusa. W tych latach prześladowań śmierć poniosło ok. 30 tys. wiernych.

- Z Kościołem w Japonii związane jest pewne proroctwo, które zostało wypowiedziane kilka wieków temu. Czego ono dotyczyło?

- To ciekawa historia. W tych trudnych czasach prześladowań ostatni misjonarze pouczali wiernych, żeby wytrwali w wierze, bo przyjdą czasy, kiedy Pan Bóg pośle nowych misjonarzy. Aby się upewnić, czy to są prawdziwi misjonarze, mieli się ich zapytać: 1) Czy mają figurę Matki Bożej „Maryja sama gozo onimasuka”? 2) Czy wasz najwyższy kapłan jest w Rzymie? 3) Czy pan jest żonaty? Odpowiedzi na te pytania miały zapewnić, że to będzie przedstawiciel prawowitej wiary. Przez tyle lat wiarę przekazywali swoim następcom. Gdy prześladowania ustały, zjeżdżali się misjonarze do Kraju Kwitnącej Wiśni. Dotarli również misjonarze z Polski: św. Maksymilian Kolbe i brat Zenon Żebrowski, ks. Mieczysław Mirochna i inni. Ks. Mirochna założył zgromadzenie żeńskie, Rycerki Niepokalanej. Brata Zenona spotkałam w szpitalu i byłam na jego pogrzebie w Tokio.

- Na czym polega praca siostry misjonarki?

- Pracuję w Domu Pomocy dla starszych osób. Jest to instytucja prywatna. Panie przychodzą dwa razy w tygodniu na 8 godzin. Są to osoby samotne. Początkowo były nieufne, ale szybko się zorientowały, że można przyjść bez obaw. Zgłosiły się katoliczki, protestantki, buddystki i inne. Czują się bardzo dobrze, chodzimy wszędzie razem, tak jak jedna rodzina. Silniejsze opiekują się słabszymi. W ramach zajęć wykonujemy różne prace ręczne, np. choinki, gwiazdki z dzieciątkiem Jezus, świąteczne kartki. Modlimy się wspólnie przed i po jedzeniu, organizujemy św. Mikołaja. Na zakończenie dnia idziemy do kaplicy na Mszę św., aby Pan Jezus nam błogosławił. Katoliczki przyjmują Komunię św., a inne tylko błogosławieństwo. W miesiącach wiosennych idziemy na oglądanie kwitnącej wiśni. Każdy Japończyk idzie pod wiśnie z całą rodziną, a nawet wychodzą z pracy z całą załogą i szefem.
W Japonii jestem już 31 lat, mniej więcej co 2 lata przylatuję do Polski, aby nieco odpocząć i znów wracam powtarzając w sercu słowa, które wypowiedział Jan Paweł II w Nagasaki: „Musiałem tu do Was przybyć, aby otoczyć Was moją miłością, którzyście za pomocą Pisma Świętego przez tyle lat strzegli swojej wiary w Boga”.

Kolęda

Alumn Grzegorz Gęsikowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 51/2002

Termin calendae w starożytnym Rzymie oznaczał pierwszy dzień miesiąca. Najbardziej zaś uroczyście obchodzono calendae styczniowe (festum Calendarium), które rozpoczynały nowy rok. Wtedy to odwiedzano się po domach, obdarowywano podarkami i składano sobie życzenia. Podobnie czyniono w całej Europie w wiekach późniejszych, łącząc już ów zwyczaj ściśle ze świętami Bożego Narodzenia.
Tymczasem w Polsce dawnej 1 stycznia kapłani rozpoczynali odwiedziny duszpasterskie, które określano właśnie mianem kolędy. Trwała ona do 2 lutego - Święta Ofiarowania Pańskiego (Matki Bożej Gromnicznej). Najdawniejsza wzmianka o tej praktyce pochodzi z 1607 r. Wtedy to na synodzie prowincjonalnym w Piotrkowie polecono, aby plebani według starożytnego zwyczaju nawiedzali swoich wiernych po domach, uczyli ich pacierza, prawd wiary i by wchodzili w szczegóły życia, czy jest ono prawdziwie chrześcijańskie. Polecano także, by strapionych pocieszali, a ubogich wspomagali. Z kolei synod chełmski (1624 r.) zachęcał, aby proboszczowie spisywali swoich parafian i zachęcali do częstego korzystania z sakramentów. Owa wizyta miała wpłynąć na ożywienie życia religijnego i moralnego parafii.
Dla wielu rodzin kolęda jest bardzo ważnym wydarzeniem. Już od samego rana trwają w mieszkaniach przygotowania do przyjęcia kapłana. Wizyta duszpasterza jest doskonałą okazją do wspólnej modlitwy, do wyproszenia Bożego błogosławieństwa dla domowników, ale także okazją do szczerej rozmowy.
Jak należy przeżyć wizytę duszpasterską kapłana? Przede wszystkim należy się przygotować duchowo. Najlepiej uczynimy to, przystępując w czasie świąt do Komunii św., a także biorąc czynny udział w modlitwie. Nie wolno też zapomnieć o zewnętrznym przygotowaniu samego miejsca spotkania. Stół należy nakryć białym obrusem, postawić na nim krzyż, zapalone świeczki, Pismo Święte i wodę święconą. Przy tak przygotowanym stole winna zgromadzić się cała rodzina. Obrzęd kolędy nie jest wcale skomplikowany i na pewno sprzyja serdecznemu spotkaniu duszpasterza ze swoimi parafianami. Z jednej strony kapłan ma doskonałą okazję nie tylko poznać swoich wiernych, ale i wgłębić się w ich konkretną sytuację życiową, poznać jej radości, smutki i wyjść naprzeciw z konkretnym działaniem. Z drugiej strony i parafianie mają możliwość bliżej zainteresować się życiem parafii - życiem wspólnoty lokalnego Kościoła.
Jak wygląda kolęda? Zgodnie z wielowiekową tradycją kolęda w Polsce ma następujący przebieg: przed wejściem (bądź w trakcie wchodzenia) do mieszkania (domu) ministranci wraz z domownikami śpiewają kolędę, a w tym czasie jeden z chłopców kreśli na drzwiach napis: C + M + B + bieżący rok, co oznacza: Christus manisionem benedicat ("Niech Chrystus mieszkanie błogosławi"). Następnie kapłan wchodzi do mieszkania i pozdrawia obecnych słowami: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!" (odpowiadamy: "Na wieki wieków. Amen"). Kapłan może również zacząć od słów: "Pokój temu domowi" (tym razem odpowiemy: "I wszystkim jego mieszkańcom"). Następnie wszyscy - jak jedna rodzina, zgromadzona przy jednym stole odmawiają modlitwę, którą nauczył nas Jezus Chrystus (tzn. Ojcze nasz). Po niej kapłan, wypraszając Boże błogosławieństwo dla domowników, modli się następującymi lub podobnymi słowami: "Pobłogosław + Panie, Boże Wszechmogący, to mieszkanie (ten dom), aby w nim trwały: zdrowie i czystość, dobroć i łagodność oraz wierność w wypełnianiu Twoich przykazań; aby zawsze składano Ci dzięki. A błogosławieństwo Twoje niech pozostanie na tym miejscu i nad jego mieszkańcami teraz i na zawsze. Amen". Po czym następuje końcowe błogosławieństwo: "Niech to mieszkanie i wszystkich w nim mieszkających błogosławi Bóg Ojciec i Syn + i Duch Święty. Amen". Pięknym zwyczajem jest, gdy duszpasterz teraz weźmie ze stołu krzyż stanowiący własność rodziny i poda każdemu do ucałowania. Po tym dopiero kropi mieszkanie i domowników wodą święconą i stosownie do potrzeby duszpasterskiej nawiązuje rozmowę, której zawsze powinna towarzyszyć roztropność, delikatność i chrześcijańska zasada miłości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kolędowanie u Jezuitów

2019-01-22 10:54

Jadwiga Kamińska

Rodzina Pospieszalskich zakończyła cykl koncertów „Kolędy u Jezuitów”, które odbywały się pod patronatem abp Grzegorza Rysia – Metropolity Łódzkiego i Grzegorza Schreibera – Marszałka Województwa Łódzkiego. W świątyni pw. Najświętszego Serca Jezusowego wystąpił m.in. Chór Cantus Cordis z Białorusi, Zespół Pieśni i Tańca Śląsk im. Stanisława Hadyny.

Marek Kamiński

Rodzina Pospieszalskich wystąpiła z koncertem kolęd i pastorałek. – Kolędowanie było kawałkiem rzeczywistości w naszej rodzinie. Mama organizowała dla nas teatrzyki, odstawialiśmy jasełka. Najstarszy brat był Józefem, siostra Maryją, ja pastuszkiem, a najmłodsze z rodzeństwa leżało w żłóbeczku – wspomina Jan Pospieszalski.

Marek Kamiński

Narracją w jasełkach były kolędy ułożone od Zwiastowania Anielskiego do pokłonu Trzech Króli. Rodzice zorientowali się, że ich dzieci interesują się instrumentami, muzyką więc zapisali je do szkoły muzycznej. Najmłodszy Mateusz uczył się gry na fortepianie, Marcin i Karol na skrzypcach, Paweł na wiolonczeli a Jan na kontrabasie.

- W pewnym momencie stało się to tak dojrzałe, profesjonalne, że mama zaproponowała nagranie kolęd. Efekt przerósł nasze oczekiwania. Zainteresowała się nami telewizja i nagrała program – mówi Jan Pospieszalski.

Z czasem dorosło drugie pokolenie Pospieszalskich również utalentowane muzycznie.

Obecnie występują w piętnasto osobowym składzie. Granie ich nie nudzi, a każdy koncert to kawałek ich życia. Na scenie pojawia się już trzecie pokolenie: to Józef, Stefania oraz Stasio. Estrada dla wnuków staje się fragmentem ich dzieciństwa.

- Mówi się, że miłość w rodzinie poznaje się najlepiej przy podziale spadku. Rodzice nie zostawili nam wielu dóbr materialnych, ale zostawili depozyt wiary, depozyt szacunku do polskiej kultury i wykształcenie muzyczne, byśmy potrafili te talenty pomnażać – opowiada Pan Jan. To co robimy na scenie ma charakter rodzinnej przygody ukierunkowanej na wspólną modlitwę, przeżywanie też tajemnicy Wcielenia Bożego w perspektywie wiary.

- Kolędowanie w gronie to przedłużenie świąt. Otaczam się najbliższymi, z którymi uwielbiam spędzać czas. U mnie co roku odbywa się wigilia. Zrobiłem specjalnie taki duży stół, żeby wszyscy się zmieścili. Wciągamy w to nasze wnuki z synowymi, z zięciami, żeby przedłużyć integrację rodziny – powiedział Mateusz Pospieszalski.

Koncert Rodziny Pospieszalskich był okazją do wspólnego kolędowania. Radość i spontaniczność muzykowania udzieliła się zebranej publiczności, wypełniającej po brzegi kościół. Owacje na stojąco to nagroda i podziękowanie artystom za wspaniałe występy.

Organizatorem koncertów „Kolędy u Jezuitów” było Stowarzyszenie Słowo i Muzyka u Jezuitów oraz parafia pw. Najświętszego Imienia Jezus.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem