Reklama

Petycja do prezes Trybunału Konstytucyjnego

Poszukiwane rodziny zastępcze

2012-11-19 12:00

Z Dorotą Dominik, dyrektorem Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego w Rzeszowie, rozmawia Iwona Kosztyła
Edycja rzeszowska 17/2009

Rok 2009 został ogłoszony przez nasz rząd Rokiem Rodzicielstwa Zastępczego. Wpisuje się to w program roku duszpasterskiego, którego hasłem są słowa: „Otoczmy troską życie”. W naszej diecezji w szczególny sposób realizujemy to hasło poprzez skierowanie troski ku rodzinie. Zdarzają się jednak sytuacje trudne, gdy dzieci zostają same bez rodziców i trzeba szukać rozwiązań wyjątkowych.

Iwona Kosztyła: - Coraz częściej zewsząd słychać głosy, „Pomagajcie pokrzywdzonym dzieciom! Twórzcie dla nich rodziny zastępcze!”. Czy odpowiadamy na ten apel?

Dorota Dominik: - Rok 2009 został ogłoszony Rokiem Rodzicielstwa Zastępczego. Jest to próba rozpropagowania takiej formy rodzicielstwa. Chodzi tutaj przede wszystkim o rodziny zastępcze, w mniejszym wymiarze o adopcję, bo z tą formą nigdy nie było problemu. Jeżeli chodzi o adopcję, nasz ośrodek organizuje ich około 80 rocznie. Nieco inaczej wygląda sytuacja z tworzeniem rodzin zastępczych. Jeśli rodzice, z różnych przyczyn nie mogą wychowywać swoich dzieci, sądy rodzinne i opiekuńcze tworzą dla nich rodziny zastępcze. Głównie są to rodziny spokrewnione, dzieci trafiają najczęściej do cioci, starszego rodzeństwa, często do dziadków. Trochę gorzej jest z pozyskiwaniem rodzin zastępczych niespokrewnionych, czyli takich, o jakie chodzi ustawodawcy, który wprowadza taką formę opieki nad dzieckiem. Staramy się tworzyć takie rodziny zastępcze, ale zdajemy sobie sprawę, że jest to o wiele trudniejsza forma opieki nad dzieckiem niż adopcja, częściej preferowana przez zgłaszające się do nas rodziny. Najczęściej do rodzin zastępczych kierowane są dzieci starsze. Rodzina wtedy przyjmuje dziecko czy dzieci z całą ich historią, przeszłością, tożsamością. Często też z kontaktami z rodziną biologiczną, do których to dziecko ma prawo.

- Kto może stworzyć rodzinę zastępczą niespokrewnioną?

- Wszelkie dokładne informacje zawarte są w ustawie o pomocy społecznej, gdzie wymienione są warunki, jakie musi spełnić rodzina zastępcza. Rodzinę zastępczą mogą tworzyć małżonkowie lub osoba samotna, o ile spełniają określone w przepisach wymagania. Muszą być obywatelami polskimi, korzystać z pełni praw cywilnych i obywatelskich, nie być, obecnie ani w przeszłości, pozbawionymi lub ograniczonymi w prawach rodzicielskich. Muszą mieć odpowiednie warunki mieszkaniowe, zapewniające dziecku miejsce do nauki i wypoczynku. Kandydaci muszą być w dobrym stanie zdrowia oraz mieć stałe źródło utrzymania. Muszą też uzyskać kwalifikacje poprzedzone odpowiednim szkoleniem. Szkolenia takie organizują ośrodki pomocy społecznej lub adopcyjno-opiekuńcze. Nie może zabiegać o stworzenie rodziny zastępczej osoba, która wyobraża sobie, że będzie to podreperowanie domowego budżetu, ponieważ otrzyma z tego tytułu dofinansowanie czy też pensję. To jest ślepa uliczka i sytuacja niedopuszczalna. Ważne jest, aby dziecko znalazło w rodzinie zastępczej poczucie bezpieczeństwa i emocjonalnego oparcia. Atmosferę taką potrafi stworzyć tylko taka rodzina, która czuje się w pełni odpowiedzialna za jego losy, niezależnie od tego, czy jest ono czy nie jest formalnie jej własne.

- Jak wiele osób i jak wiele takich rodzin zgłasza się z pytaniem: „Być może spróbujemy, czy państwo nam pozwolą?”.

- Takich rodzin, niestety, nie ma dużo. Z reguły jest to kilkanaście rodzin rocznie, to jest niewiele. Potrzeby są znacznie większe. Czasami zdarzają się osoby z motywacją, o jakiej wspomniałam wcześniej, czyli takie, które wyobrażają sobie, że przyjęcie dziecka do rodziny zastępczej będzie wiązało się z dobrymi następstwami finansowymi. Oczywiście tacy kandydaci nie są kwalifikowani.

- Jakie obawy towarzyszą kandydatom na rodziców zastępczych?

- Przede wszystkim rodziny zastępcze obawiają się kontaktów z rodziną biologiczną. Zdają sobie sprawę z jednej strony, że te kontakty być muszą, bo to dzieciom umieszczonym w rodzinach zastępczych gwarantuje prawo, ale obawiają się, że rodzice biologiczni będą nadmiernie ingerować w wychowanie i życie tych dzieci. Tutaj nie powinni się obawiać, aczkolwiek zdarzają się takie rodziny biologiczne, które chcą ingerować, jednak są sposoby na to, by ich przed tą ingerencją powstrzymać, łącznie z sytuacją, w której sąd rodzinny wyda zakaz kontaktu. Z moich doświadczeń wiem, że rzadko zdarza się, aby rodzice biologiczni ingerowali w wychowanie i życie dzieci w nowym domu. Często mamy do czynienia z sytuacją odwrotną, rodzina zastępcza i dzieci chciałyby tych kontaktów, bo to jest istota rodziny zastępczej, a rodzice biologiczni nie są zainteresowani i nie przyjeżdżają.

- Często rodziny, które chciałyby się podjąć pracy na rzecz dzieci, mówią, że przepisy są za trudne, że ciągle coś przeszkadza. Czy rzeczywiście przepisy nam przeszkadzają?

- Nie zgodziłabym się z tym. W ten sposób mówią osoby, które mogą nie dostać kwalifikacji właśnie z uwagi na to, że mają zły stan zdrowia, nie nadają się do opieki nad dzieckiem, bo sami wymagają wsparcia osoby trzeciej. Podobnie, jeżeli chodzi o stałe źródło dochodu: kwalifikacji nie dostanie osoba, która nigdzie nie pracuje, nie ma żadnych środków, aby utrzymać dziecko. Nie może też być rodziną zastępczą osoba, która ma niewystarczające warunki mieszkaniowe, np. 2-pokojowe mieszkanie w bloku, w którym żyje rodzina z dwójką czy trójką swoich dzieci. Oczywiście my sobie zdajemy sprawę z tego, że nie żyjemy na Marsie, tylko na Ziemi i wiemy, jaka jest sytuacja polskich rodzin jeżeli chodzi o finanse i mieszkania. Jednak nie możemy tworzyć kolejnych trudnych warunków dzieciom, które raz już zostały poszkodowane przez życie.

- Ma pani doświadczenia współpracy z rodzinami zastępczymi. Czy te rodziny dają dobry przykład?

- Jeżeli, w pewnych sytuacjach można mówić, że rodziny spokrewnione są takim trudnym polem do pracy, to rodziny zastępcze niespokrewnione, czyli takie, które są obcymi osobami dla dzieci przyjętych, najczęściej funkcjonują bardzo dobrze. To kwestia nie tylko motywacji i chęci pomocy dzieciom, ale wyboru takiego, a nie innego stylu życia. Podjęcie decyzji o byciu rodziną zastępczą jest o wiele trudniejsze niż np. zmiana czy podjęcie pracy. Pracujemy 8 godzin dziennie, później idziemy do domu i zapominamy o wszystkim. Bycie rodziną zastępczą to jest styl życia, który trwa kilkanaście lat, dopóki dzieci nie „wyfruną z gniazda”. Nie ma urlopu, nie ma możliwości powiedzenia sobie: „Ja mam dosyć tego wszystkiego! Zmieniam, rozstaję się”, itd. To jest decyzja, która wiąże ludzi tak naprawdę na ogromną część życia. I znam rodziny, które to rozumieją i doceniają.

- Rok 2009, jak wspominała pani, jest ogłoszony Rokiem Rodzicielstwa Zastępczego. W jaki sposób będziecie popularyzować ten sposób pomocy rodzinie?

- Jedną z form jest nasze dzisiejsze spotkanie tutaj i myślę, że tego rodzaju działania są najbardziej skuteczne. Spotykamy się z pracownikami PCPR-ów, udzielamy wywiadów, propagujemy w szkołach, w środowisku pracowników socjalnych, informujemy wszędzie, gdzie tylko się da. Najlepsze świadectwo jednak dają same rodziny zastępcze. To działa najbardziej, bo wszędzie tam, gdzie pojawi się rodzina zastępcza, pociąga za sobą inne. To jest najbardziej skuteczny sposób przekonywania do takiej formy opieki nad dzieckiem.

Tajemnice bolesne

Ks. Robert Strus
Edycja zamojsko-lubaczowska 42/2003

Aktim/pixabay.com

1. Modlitwa w Ogrójcu

Przyszedł z nimi do ogrodu, zwanego Getsemani i rzekł do uczniów: „Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił”. Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: „Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe” (Mt 26, 36-40).
Pan Jezus prosił Apostołów, aby pozostali z nim i modlili się. Dzisiaj do nas kieruje tę prośbę: „Czuwajcie i módlcie się”. Czasy obecne to czasy działania, aktywizmu, czynu. Trudno nam jest docenić wartość modlitwy. Tymczasem to na modlitwie dokonują się rzeczy najważniejsze i przez modlitwę można zrobić najwięcej.

2. Biczowanie Pana Jezusa

Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie (Mt 27, 26). Był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z buntownikami, którzy w rozruchu popełnili zabójstwo. (...) Piłat chcąc zadowolić tłum uwolnił im Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie (Mk 15, 6-15).
Ewangelie mówią o tym wydarzeniu bardzo krótko. Relacjonują, że Piłat kazał ubiczować Jezusa. Można zauważyć pewną dysproporcję między ogromem cierpienia spowodowanego biczowaniem a znikomością słów je opisujących. Nie trzeba bowiem wiele mówić o cierpieniu. Wystarczy je zauważyć, być blisko cierpiących, pomagać im i modlić się za nich.

3. Cierniem ukoronowanie Pana Jezusa

Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować. A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. Potem podchodzili do Niego i mówili: „Witaj, Królu Żydowski!” I policzkowali Go. A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: „Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy”. Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: „Oto człowiek” (J 19, 1-5).
Piłat wskazał na Jezusa ubiczowanego, umęczonego, z cierniową koroną na głowie - oto człowiek. Jak bardzo ten ideał człowieka różni się od obrazu człowieka propagowanego przez świat współczesny. Dzisiejszy ideał człowieka bowiem to człowiek młody, zdrowy, piękny, wysportowany. Patrząc na Jezusa z koroną cierniową na głowie, nie zapominajmy, że człowiek nawet przez cierpienie, starość, chorobę nie traci swej godności i swego człowieczeństwa.

4. Dźwiganie krzyża

A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty. Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować. I przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracając z pola właśnie przechodził, żeby niósł krzyż Jego. Przyprowadzili Go na miejsce Golgota, to znaczy miejsce Czaszki. Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął (Mk 15, 20-22).
Pan Jezus obarczony krzyżem wkroczył na drogę. Była to trudna droga, nieraz na niej upadał. Nasze życie też jest drogą, nierzadko drogą krzyżową. Nieraz brakuje nam sił, nieraz upadamy. Prośmy Chrystusa dźwigającego krzyż, abyśmy tak jak On potrafili podnosić się z naszych upadków, zwątpień, załamań i iść do przodu drogą naszego życia.

5. Ukrzyżowanie Pana Jezusa

Gdy Go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. I siedząc, tam Go pilnowali. A nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: To jest Jezus, Król żydowski. (…) Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię, aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: „Eli, Eli, lema sabachthani?” to znaczy Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? (Mt 27, 35-46).
Podczas ukrzyżowania mrok ogarnął całą ziemię. Nasz Zbawiciel doświadczył takiego mroku i opuszczenia, że skierował do Ojca modlitwę słowami Psalmu 22: „Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił”. I wtedy dokonało się nasze zbawienie. My również, kiedy doświadczamy krzyża, cierpienia, choroby, samotności, doświadczamy mroku i ciemności. Prośmy Chrystusa, abyśmy nie zapominali, że w takich momentach dokonuje się nasze zbawienie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Zmarł o. Andrzej Potocki OP

2018-12-19 08:50

KAI / Warszawa

Dominikanin o. Andrzej Potocki, wybitny socjolog religii i teolog, wykładowca Uniwersytecie Warszawskim, zmarł 19 grudnia rano w Warszawie. Miał 71 lat. Poinformował o tym przełożony Polskiej Prowincji Dominikanów o. Paweł Kozacki.

Mateusz Wyrwich
O. Andrzej Potocki – kronikarz zakonu dominikańskiego na warszawskim Służewie

o. Andrzej Potocki urodził się w 1947 r. w Warszawie. Studiował teologię w Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie oraz teologię i socjologię w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, gdzie w 1971 r. uzyskał stopień magistra. W 1974 uzyskał doktorat, a w 1986 r. habilitację z socjologii religii Wydziale Filozofii i Socjologii UW.

W latach 1969-88 był statystą w Teatrze Wielkim Opery i Baletu w Warszawie. W drugiej połowie lat 70. zajmował się publicystyką kulturalną, współpracując m.in. z „Teatrem”, „Sceną”, „Ruchem Muzycznym”, „Życiem Literackim”, „Kulturą”. Interesował się antropologią tańca. Interesował się życiem teatralnym i muzycznym Włoch, zwłaszcza tamtejszą operą i baletem.

W pracy naukowej specjalizował się przede wszystkim w socjologii religii i socjologii wychowania oraz w teologii praktycznej. Jest autorem pierwszej w polskiej socjologii trzytomowej monografii diecezji rzymskokatolickiej jako organizacji społecznej. Poruszał w swoich wystąpieniach i pracach naukowych także problemy duszpasterstwa rodzin, religijności laikatu oraz polskiego kultu maryjnego i jego przemian.

Pełnił funkcję wykładowcy i kierownika projektów badawczych na wielu uczelniach, w tym w Wyższej Szkole Pedagogiki Specjalnej im. M. Grzegorzewskiej w Warszawie (dziś Akademia Pedagogiki Specjalnej), na Podyplomowym Studium Religioznawstwa UW, w Salezjańskim Instytucie Wychowania Chrześcijańskiego w Warszawie, a od końca lat 90. po przeniesieniu się do Krakowa w Instytucie Religioznawstwa i w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Był ponadto prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców (1992-96), przewodniczącym Konferencji Stowarzyszeń Katolickich (1993-94) oraz członkiem Krajowej Rady Katolików Świeckich przy Konferencji Episkopatu Polski (1994-97).

W latach 2003-08 był profesorem nadzwyczajny. w Instytucie Socjologii UKSW oraz kierownikiem Katedry Socjologii Edukacji i Wychowania. W 2008 r. uzyskał tytuł profesora nauk humanistycznych. Od 2008 r. pracował w Instytucie Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji UW.

W 1997 r. wstąpił do zakonu dominikanów i 3 maja 2003 przyjął święcenia kapłańskie.

W marcu br. Polskie Towarzystwo Teologiczne nagrodziło wybitnego polskiego pastoralistę, socjologa i katechetyka medalem "Bene Merenti" za twórczy wkład w kształtowanie polskiej teologii.

O. Andrzej Potocki OP zmarł 19 grudnia o godz. 2.15. Miał 71 lat.

Przeczytaj także: Kronika zapisana w laptopie
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem